Anna Dąbrowska kontynuuje płomienny cykl. Przeczytaj fragment książki „W deszczu”

LubimyCzytać
24.07.2020

Zespół Lågor, czyli Płomienie, składał się między innymi z gitarzysty, perkusisty i wokalisty. Anna Dąbrowska w każdym tomie opisała losy poszczególnych członków zespołu. Najnowsza książka „W deszczu” to historia perkusisty – wzruszająca opowieść o poszukiwaniu własnej recepty na szczęście i zmaganiu z przeszłością.

Anna Dąbrowska kontynuuje płomienny cykl. Przeczytaj fragment książki „W deszczu”

W najnowszym tomie – „W deszczu” wydanym przez Wydawnictwo Novae Res to perkusja gra pierwsze skrzypce. W pierwszej części, czyli „Odlecimy stąd” prym wiodła gitara. W kolejnej poznamy charyzmatycznego wokalistę, a czwarta część to jeszcze tajemnica. Na czytelników będą czekały trudy dnia codziennego, dużo muzyki i nadzieja, bo bez niej świat stałby się bezbarwny.

Aleks, perkusista znanego zespołu, postanawia wrócić po wielu latach do swojego rodzinnego domu. Mężczyzna chce w końcu uwolnić się od wspomnień tragicznych wydarzeń, jakie kiedyś się tu rozegrały, a także zrozumieć, jak to się stało, że dziewczyna, którą kochał jako nastolatek, niespodziewanie zniknęła z jego życia. Wkrótce czeka go zaskakujące spotkanie, które stanie się początkiem niezwykłej historii miłosnej...

Tej nocy nie mogłem zmrużyć oka. Rozmyślałem o perkusji, mamie i o tym, jak pewnego dnia zagram dla niej koncert. Zagram najgłośniej, jak tylko będę potrafił, by każdy dźwięk doleciał aż do nieba – postanowiłem.

Anna Dąbrowska o swojej najnowszej książce mówi:

„W deszczu", kwalifikuje się zarówno do kategorii New Adult jak i powieści obyczajowej. Jest to historia, która opisuje chłopca, którego spokojne życie zatruł przyjaciel rodziny – alkohol. O alkoholikach słyszał każdy z nas. Wielu z nas boryka się z kimś uzależnionym w rodzinie... Nie umiemy pomóc tym ludziom, którym nadajemy łatkę „chorego". „W deszczu" powinna trafić do rąk wielu ludzi bo, być może pomoże otworzyć im oczy na wiele ważnych spraw.

„Małe kropelki wydawały się spadać z coraz większą siłą. Słyszałem w nich muzykę. Kiedy czujesz się zakochany, zawsze słyszysz własną melodię, nawet w cykaniu konika polnego na łące. Ja słyszałem ją w deszczu.”

Fragment książki:

Widziałem, jak się szarpali, a następnie zamknąłem oczy i usłyszałem hałas. Ten dźwięk spowodował, że moje powieki uniosły się w górę niemal natychmiastowo. Ciało mamy bezwiednie obijało się o każdy stopień, spadając ze schodów. Kiedy leżała na podłodze, szybko podbiegłem, by móc mocno ją przytulić i powiedzieć, żeby nie płakała, bo bardzo ją kocham, lecz…

Reklama

Mama spała, a z jej ust wypływała krew. Twarz była posiniaczona.

– Mamo! – zawołałem tak głośno, jak tylko potrafiłem, ale ona się nie budziła.

Ojciec coś wrzasnął, po czym gwałtownie mnie odepchnął, a właściwie złapał za ramiona i odrzucił w kąt jak rzecz. Uderzyłem się w głowę i to zabolało. Nie wiedziałem, dlaczego tak postąpił. Rozmasowywałem obolałe miejsce dłonią, a on szarpał jej ciałem, wołając: – Otwórz oczy! Nie udawaj! Otwieraj!

Następnie, płacząc, schowałem się pod kanapą w pokoju gościnnym. Byłem przestraszony. Czułem, że wydarzyło się coś bardzo złego. Przyjechała karetka, policja, zbiegli się ludzie, a do mnie podeszła sympatyczna pani, która obiecała, że będzie rozmawiać ze mną tak długo, jak będę tego potrzebował. Ale ja nie chciałem. Nie potrzebowałem nikogo prócz mamy! Tak bardzo chciałem ją przytulić! Tak bardzo…

Kilka dni później włożono mi czarną koszulę i garnitur w takim samym kolorze. Kazano być bardzo grzecznym i nie płakać. W ten dzień mogłem zobaczyć mamusię, ale ona leżała i się nie ruszała. Była taka dziwna na twarzy. Nawet niepodobna do siebie. Wszyscy dookoła płakali, oprócz mnie i tatusia, który z czułością głaskał mnie po policzku. Wtedy zrozumiałem, że mama odeszła. Zostawiła mnie na zawsze. Zrozumiałem, że umarła i nigdy nie będę miał mamusi. Złamałem zakaz ojca i podbiegłem do niej, płacząc. Złapałem ją za rękę i wzdrygnąłem się z przerażeniem, bo jej skóra wydawała się taka lodowata. Jedna z cioć mocno mnie objęła i powiedziała, że wkrótce nauczę się żyć bez mamusi.

Reklama

Ale jak dziecko może żyć bez mamusi? Jak?

Zmieniłem marzenia, o ile można było tak zrobić. Nie pragnąłem już otrzymać niezwykłego psa. Chciałem mieć tylko ją. Moją ukochaną mamę.

Tego dnia poczułem się tak bardzo samotny. Niemal ujrzałem, jak niebo nade mną zmieniło kolor i stało się czarne. Płakało dużymi kroplami deszczu, które moczyły mój czarny strój. Deszcz ściekał po moich włosach, a ja płakałem razem z nim. Nareszcie mogłem robić to do woli. Nareszcie mogłem wyrzucić z siebie pustkę, którą czułem.

– Hej, mały! Nie płacz, bo zamienisz się w deszcz. My, ludzie, po to mamy skórę i kości, by być twardymi i nie dać się roztopić.

Spojrzałem z trudnością na stojącego obok mężczyznę, bo moje rzęsy przyklejały się do dolnych powiek. A on wciąż stał obok i mókł.

– Niech pan wejdzie do środka – poradziłem.

– Dlaczego uważasz, że powinienem być tam zamiast przebywać tutaj, razem z tobą? – zapytał.

– Moknie pan, a tam jest sucho.

– To tylko deszcz. Skoro ludzie boją się deszczu, są po prostu głupi – skomentował i spojrzał na mnie. – Jeśli po policzkach pewnego chłopca płyną łzy i nikt ich nie zauważa, musi znaleźć się ktoś, kto będzie widział, a nie tylko patrzył.

Mrużyłem powieki, starając się patrzeć, ale tak, by widzieć. Widziałem dokładnie jego twarz. Wydawał się kimś sympatycznym. – Dlaczego ludzie, którzy boją się deszczu, są głupi? – zapytałem.

– Bo deszcz podlewa rośliny, które są naszym pożywieniem. Deszcz to woda, która jest niezbędna do życia. Jak byłem mały, wychodziłem z domu, kiedy padał deszcz. Dzięki niemu czułem się wolny, zmywał ze mnie wszystkie troski. Dzięki niemu czułem się naprawdę dzieckiem, bo mogłem chlapać się w kałużach. Coraz mniej ludzi lubi deszcz, ale oni nie wiedzą, co jest dobre. Wolą mieć suche ubrania i puste serca. Ja wolę mieć mokre ubranie i pełne serce.

Reklama

Staliśmy tak razem i mokliśmy, a ja poczułem się lepiej, jakby deszcz powoli zmywał ze mnie cały smutek. Moje serce wciąż było pełne rozpaczy, ale ciało wydawało się lżejsze.

Nie wiedziałem, kim był ten pan. Zastanawiałem się, czy kiedyś płakał w deszczu jak ja, by ukryć swoje łzy.

Na chwilę straciłem nieznajomego z oczu i już nie mogłem go odnaleźć.

Tylko on jeden widział i rozumiał, podczas gdy pozostali patrzyli i sądzili, że wiedzą. Tak naprawdę nic nie wiedzieli.

Artykuł sponsorowany

[kk]

Reklama

komentarze [3]

Sortuj:
3957
3717
24.07.2020 20:32

Nie chcę tego czytać.Niech Tomasz Czarny napiszę nowy horror.


583
0
24.07.2020 15:12

"Trzon zespołu muzycznego to zazwyczaj gitarzysta, perkusista i wokalista"

J***ć basistów. Widać jakie pojęcie o muzyce ma "ałtorka". Trzon każdego zespołu to sekcja rytmiczna - perkusja i bas, ale żeby to wiedzieć to trzeba edukacje muzyczną kontynuować poza Kanye Westy i resztę współczesnego badziewia żartobliwie zwanego muzyką.


2668
4
24.07.2020 10:45

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd