Salon du livre oczami użytkowniczki lubimyczytac.pl

gorzka
31.03.2015

Zapraszamy do zapoznania się z relacją z paryskich Targów Książki, które miały miejsce w dniach 19-23 marca. Salon du livre de Paris to najstarsze i największe wydarzenie ekspozycyjne świata frankofońskiego. W tym roku gośćmi honorowymi były polskie miasta: Kraków i Wrocław.

Wiadomość o targach książki w Paryżu dotarła do mnie zimą i już wtedy wiedziałam, że choćby „się paliło i waliło” wezmę udział w tym wydarzeniu. Tegoroczny Salon du livre trwał od 20 do 23 marca, a gośćmi honorowymi były: Brazylia oraz Kraków z Wrocławiem.

Na Porte de Versailles (czyli tam, gdzie odbywały się targi) wybrałam się z „lekkim” opóźnieniem. Na miejscu okazało się, że przestrzeń targowa to kilka hektarów terenu z wieloma pawilonami, a znalezienie właściwego to wcale niełatwa sprawa, gdyż w tym samym czasie odbywały się targi golfa, turystyki i produktów medycznych. Kiedy w końcu jakiś miły człowiek wskazał mi drogę, musiałam jeszcze odstać 20 minut w kolejce po bilet. Była wówczas 14.40. Od godziny 14:00 do 15:00 znakomita poetka Ewa Lipska podpisywała tomiki swoich wierszy na stoisku Krakowa i Wrocławia. Była to niepowtarzalna okazja, ponieważ tylko w tym jednym dniu można ją było spotkać na targach, a ja tkwiłam w kolejce po bilet! Kiedy już udało mi się przejść przez bramki biegiem ruszyłam do polskiego stoiska,. Szczęście mi dopisało, grupka rodaków wdała się w rozmowę z poetką i w ten sposób zatrzymała ją na miejscu. Udało mi się zdobyć autograf z dedykacją i zamienić słowo z Ewą Lipską, która okazała się bardzo sympatyczną i ciepłą osobą. Później przyszła kolej na zdobycie autografów Olgi Tokarczuk i Joanny Bator, co odbyło się bez przeszkód i w miarę spokojnie. Obie pisarki cieszyły się dużym zainteresowaniem przybyłych, zauważyłam sporo dziennikarzy, jak również czytelników polskich i zagranicznych z egzemplarzami książek obu pań pod pachą. Później tego samego dnia wpadłam na obie pisarki wmieszane w tłum, trochę to było dla mnie zabawne, ponieważ pośród głównie francuskich czytelników pozostały zupełnie nierozpoznane. Polskie stoisko na targach odwiedziła jeszcze cała literacka plejada: m. in. Krzysztof Varga, Mariusz Szczygieł, Iwona Chmielewska, Joanna Olech, Zygmunt Miłoszewski, Marek Krajewski, prof. Norman Davis a także Roman Polański.


Polskie stoisko na Targach

Po zdobyciu wymarzonych autografów, mogłam wreszcie przyjrzeć się pawilonowi polskiemu. Wystawiono w nim mnóstwo dobrej literatury, co chwilę miałam ochotę zakupić jakąś książkę, wydaną ładniej niż moje własne egzemplarze. Stoisko polskie było dobrze wyeksponowane i wzbudzało zainteresowanie, chociaż muszę przyznać, że miałam wrażenie, iż więcej miejsca zajmowały książki wydane po polsku, a z racji miejsca targów, których uczestnikami w przeważającej mierze byli Francuzi, wg mnie, jednak lepiej byłoby skoncentrować się na literaturze przetłumaczonej na francuski.

Zwiedziłam także pozostałe pawilony podzielone częściowo wg krajów pochodzenia (stoiska Brazylii, Turcji, Wielkiej Brytanii, Maroka, Rosji itd.) a częściowo wg tematyki danego wydawnictwa francuskiego były np. stoiska wydawnictwa Luwru czy Centre Pompidou). Dla fanów komiksu przygotowano specjalne edycje komiksów, w których była czysta strona i można było poprosić autora, żeby coś na tej stronie narysował.

Jednym ze stoisk, które podobało mi się najbardziej była ekspozycja książek z Konga. Nie dość, że znalazłam tam mnóstwo ciekawych pozycji, to jeszcze pod względem wyglądu stoisko prezentowało się lepiej niż inne. Miałam okazję porozmawiać z jedną z osób na nim pracujących, której powiedziałam, iż po przeczytaniu samych tylko streszczeń z okładki widać, że mnóstwo z tych książek to świetne historie, oraz, że szkoda, iż w moim kraju pewnie nigdy nie zostaną wydane. Pracownica powiedziała mi, że rzeczywiście nie ma tam książek tłumaczonych na polski, a na pocieszenie dostałam adres księgarni w Paryżu, gdzie można nabyć większość pozycji wystawionych na tym stoisku.

#####

Nie umknęło także mojej uwadze, że pośród całego mrowia stoisk z książkami, wiele z nich było skierowanych do dzieci i młodzieży. Wszędzie spotykałam mnóstwo młodych czytelników i wycieczek szkolnych, dla których przewidziano zupełnie oddzielne wejście na targi. Bardzo miło było mi widzieć nastolatków kupujących książki za swoje kieszonkowe i stojących w kolejce po dedykacje. Również z myślą o młodych czytelnikach zorganizowano wiele paneli dyskusyjnych, podczas których można było porozmawiać z ulubionym pisarzem. Z ciekawości przysiadłam się, żeby posłuchać jednej z takich dyskusji. Zaproszonymi gośćmi było dwoje pisarzy książek dla nastoletnich czytelników: Eric Sanvoisin oraz Elise Fontenaille N'Diaye, którzy okazywali swoim fanom wiele życzliwości oraz szacunku. Oboje starali się zachęcać nastoletnią publiczność i do czytania, i do pisania. Oboje porównywali czytanie książek do podróży, w trakcie której wiele się uczymy: Elise będąca w przeszłości również dziennikarką stwierdziła, że mimo iż zwiedziła cały świat to i tak największą podróż życia odbyła za sprawą książek. Z kolei Eric przyznał się, że zaczął pisać, gdyż o wiele łatwiej było mu się wyrazić w ten sposób, niż bezpośrednio obcując z rówieśnikami. W tym momencie miałam wrażenie, że część nastolatków obecnych na widowni kiwa głową ze zrozumieniem. Pisarze zdradzili jeszcze młodym ludziom kilka tajników swojej pracy: oboje zgodnie przyznali, że najlepszą porą na pisanie jest poranek (Eric zabiera się do pisania o 5 rano!) kiedy ma się świeży i wypoczęty umysł. Po dyskusji przyszedł czas na podpisywanie książek. Myślałam, że to głównie dziewczęta poproszą o autograf, gdyż chłopcy, których widziałam na widowni, podczas dyskusji przybrali pozę znudzonych i pełnych dezynwoltury. Okazało się jednak, że to chłopcy ruszyli liczniej po dedykacje, zostawiając dziewczęta w mniejszości.

Organizatorzy, tworząc program targów, potraktowali młodzież i dzieci jak pełnoprawnych uczestników tego wydarzenia. Dodatkowo w akcję włączyły się szkoły organizując wycieczki i przygotowując wcześniej uczniów do uczestnictwa w targach. W trakcie powyżej wspomnianej dyskusji głos zabrała nauczycielka francuskiego i jednocześnie wychowawczyni klasy obecnej na widowni. Powiedziała nam, że jej uczniowie przygotowywali się do tego spotkania, omawiając w szkole książki Erica i Elise. Może warto byłoby skorzystać z tego pomysłu w Polsce, żeby zachęcić dzieciaki do czytania?

#####

Moim kolejnym celem było zdobycie autografu Erica-Emmanuela Schmitta. W kolejce po dedykację stanęłam wcześniej, co się okazało dobrym pomysłem, gdyż tego dnia pisarz udzielał się tylko przez godzinę. We Francji pisarz cieszy się dużą popularnością, na podstawie jego książek regularnie wystawiane są sztuki w teatrach. Nic więc dziwnego, że chętnych z książkami do podpisu było bardzo wielu. Tych, którym nie udało się zdobyć autografu E.-E. Schmitta odsyłano na kolejne dni targów, więc naprawdę zdeterminowani wielbiciele pisarza mieli jeszcze swoją szansę. Czekanie trwało długo, słyszałam wokół siebie francuski przemieszany z polskim i rosyjskim, z nudów zagadywałam stojących w kolejce. Wszyscy mieliśmy poczucie wspólnej misji, pan, który stał przede mną dzierżył w ręku plakat teatralny, nawet ładny, ze sztuki teatralnej opartej na jednej z książek E.-E. Schmitta, oczywiście również przeznaczony do podpisania. Właściciel plakatu wyznał mi, że sztuka wywarła na nim ogromne wrażenie, ponadto aktorka, która grała w niej jedną z ról bardzo mu przypomina pewną, ważną dla niego kobietę. Dlatego też przytaszczył ten plakat i powtórzy to samo co mi E.-E. Schmittowi (rzeczywiście powtórzył). Kolejka wreszcie zaczęła się przesuwać i dotarłam z egzemplarzem „Tajemnicy pani Ming” oraz podręcznym notesem cytatów przed oblicze pisarza. Położyłam przed nim mój notes mówiąc, że to taki kajet z cytatami oraz, że są tu krótkie fragmenty „Małych zbrodni małżeńskich”, która to książka jest jedną z moich ulubionych. Zostałam zapytana skąd pochodzę i co robię we Francji, czy podoba mi się w Paryżu i jak daję sobie radę z francuskim. Przeliterowaliśmy moje imię, które we francuskim ma trochę zmieniony odpowiednik, na koniec pisarz życzył mi udanego pobytu we Francji. Bardzo ujęło mnie zachowanie E.-E. Schmitta, który szanuje swoich czytelników i okazuje im wiele sympatii. Z każdym zamienił słowo, a do autografu załączał imienną dedykację. Spotkanie z nim, było dla mnie fantastycznym przeżyciem.

Ostatnią sprawą, która została mi do załatwienia tego dnia, było zdobycie autografu Michaela Cunninghama. Myślałam, że podobnie jak w przypadku E.-E. Schmitta kolejka fanów pisarza ustawi się z wyprzedzeniem, zanim on sam w ogóle się pojawi. Okazało się jednak, że stoisko było puste, najwyraźniej francuscy czytelnicy nastawili się na spotkanie z nim w kolejnych dniach. Michael Cunningham przyleciał do Paryża promować swoją najnowszą książkę „Królowa Śniegu”. Niestety, nie miałam przy sobie żadnej z jego książek, przez co poczułam się trochę głupio. Lekko speszona podeszłam do pisarza, kiedy jednak na moje „Bonjour” odpowiedział sympatycznym „How are you” zdenerwowanie zniknęło. Pokazałam mu mój notes z cytatami oraz jego własne słowa wyjęte z „Godzin”, w których charakteryzował W. Woolf, Clarisę i panią Brown. Powiedziałam mu również, że „Godziny” prowokujące czytelnika do refleksji i ponownej lektury to wspaniała książka. Zapytałam czy trudno było mu ją napisać i dowiedziałam się, że bardzo trudno. Oczywiście poprosiłam go o autograf pod przepisanymi przeze mnie cytatami. Sytuacja zrobiła się lekko zabawna, gdyż jak się okazało Michael Cunningham nie miał przy sobie długopisu. Zaczęłam przetrząsać w pośpiechu moją przepastną torbę, wyciągając z niej po kolei wszystko oprócz długopisu. Finał sprawy jednak okazał się pomyślny i dostałam swój autograf od amerykańskiego pisarza. Mało tego, podziękował mi, że przyszłam się z nim spotkać oraz podziękował mi za moje słowa. Michael Cunningham okazał się tak miłym człowiekiem, że miałam ochotę go uściskać.

Moje ogólne wrażenia wyniesione z paryskich targów są bardzo pozytywne. Obecność na tego typu imprezie gwarantuje mnóstwo fantastycznych przeżyć. Gdybyście byli ciekawi, to jednorazowy bilet wstępu na tegoroczny Salon du livre w Paryżu kosztował 12 euro. Może to Was skusi w przyszłym roku? Gorąco zachęcam.

M.G.S.

-----
Wziąłeś udział w ciekawym wydarzeniu kulturalnym związanym z książkami? Chciałbyś podzielić się swoją relacją z innymi czytelnikami serwisu? 
Napisz do nas na adres: redakcja@lubimyczytac.pl

Reklama

komentarze [6]

Sortuj:
369
19
01.04.2015 13:16

Dzięki za relację, to miłe, że podzieliłaś się swoimi wrażeniami z tymi, którzy nie mieli okazji tam być.


"Może warto byłoby skorzystać z tego pomysłu w Polsce, żeby zachęcić dzieciaki do czytania?"
Ja też jestem pewna, że to świetny pomysł:)


7121
3083
01.04.2015 09:20

Co ja bym dała, żeby tam być...


253
5
31.03.2015 23:36

Również miałam ogromną przyjemność odwiedzić słynne, paryskie Targi Książki w tym roku i przyznam, że nie spodziewałam się, iż to wydarzenie wywrze na mnie tak ogromne wrażenie. Nie książki, nie autorzy, lecz liczba osób, która się tam zebrała, była oszałamiająca. Francuzi to naród, który bardzo pielęgnuje kulturę czytelnictwa i przechadzając się tam, a raczej manewrując w...

więcej

202
29
31.03.2015 22:08

,,Może warto byłoby skorzystać z tego pomysłu w Polsce, żeby zachęcić dzieciaki do czytania?"
O tak! Zdecydowanie. Chociaż mnie zachęcać nie trzeba, jak najbardziej jestem za. Miałabym okazję upolować coś ciekawego i po prostu pobyć wśród podobnie zakręconych na punkcie książek ludzi, co samo w sobie jest na pewno świetnym doświadczeniem. Zazdroszczę tej wycieczki i...

więcej

1108
61
31.03.2015 15:55

Oooooo, ależ tam chciałam być :( Może za rok mi się uda. Książki z Konga?! Dlaczego u nas na targach nie ma takich ciekawostek... :(


572
353
31.03.2015 15:23

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd