Paweł 
"Tak należy wszystko czynić i mówić, i o wszystkim myśleć, jakby się już miało odejść z życia" Marek Aureliusz Jak mawiał Piotr Skrzynecki, trawersując Michela de Montaigne'a, ów z wielkim wysiłkiem powiedział wielkie głupstwo, ja swoje głupoty piszę bez wysiłku... I tego należy się trzymać... Książki są dobre, złe, nijakie, ale nie ma nic gorszego niż napisać książkę nudną.
mężczyzna, Libertów, status: Czytelnik, ostatnio widziany 5 dni temu
Teraz czytam
  • Ulisses
    Ulisses
    Autor:
    Niemoralne arcydzieło w prestiżowej serii. Gdy „Ulisses” mimo przeszkód wreszcie ukazał się drukiem w 1922 roku, okrzyknięto go dziełem nieudanym, nieprzyzwoitym, niemoralnym, itd. Uchodził za powieś...
    czytelników: 9130 | opinie: 164 | ocena: 7,39 (1205 głosów) | inne wydania: 14

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-02-03 23:54:54

Czy ktoś dziś jeszcze czyta Hłaskę?

 
2019-01-26 00:35:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Kryminał, sensacja, thriller, Ulubione
Cykl: Święty (tom 15) | Seria: Klub Srebrnego Klucza

Dla mnie Święty zawsze będzie miał twarz Rogera Moore'a, kojarzył się z jego nieco uniesionymi brwiami, kiedy nad głową Simona Templera pojawia się aureola; z kilkoma kreskami, układającymi się w postać... Świętego; i z pierwszymi taktami muzyki czołówki, której - wybaczcie - tu nie zanucę (a jest czego żałować - muzyki, a nie tego jak nucę)... Oglądałem kilka odcinków serialu, będąc... Dla mnie Święty zawsze będzie miał twarz Rogera Moore'a, kojarzył się z jego nieco uniesionymi brwiami, kiedy nad głową Simona Templera pojawia się aureola; z kilkoma kreskami, układającymi się w postać... Świętego; i z pierwszymi taktami muzyki czołówki, której - wybaczcie - tu nie zanucę (a jest czego żałować - muzyki, a nie tego jak nucę)... Oglądałem kilka odcinków serialu, będąc dziecięciem, a jednak pamiętam. Serial dziś raczej demodé, to w końcu lata 60., a jednak... łza się w oku kręci - gdzie ci scenarzyści, poczucie humoru?
Ale do rzeczy... Leslie Charteris, czyli jego Simon Templar broni się "książkowo" także i dziś. Może nie wszystko, ale "Święty w Nowym Jorku" na pewno wart jest polecenia...

pokaż więcej

 
2019-01-16 00:20:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Kryminał, sensacja, thriller, Na półce
Cykl: Charlie Parker (tom 1)

Jedna z najlepszych powieści kryminalnych, które przeczytałem w ostatnich miesiącach. Może trochę zanadto brutalna, a trup ściele się nieco zbyt gęsto, ale "Wszystko martwe" warte jest polecenia.
I jeszcze jedno... Delta Missisipi, czyli Luizjana. Dotąd myślałem, że klimatu, tajemniczości, ale także upiorności, która przyzywa do siebie człowieka z mrocznych bagien tej dziwnej krainy nie oddał...
Jedna z najlepszych powieści kryminalnych, które przeczytałem w ostatnich miesiącach. Może trochę zanadto brutalna, a trup ściele się nieco zbyt gęsto, ale "Wszystko martwe" warte jest polecenia.
I jeszcze jedno... Delta Missisipi, czyli Luizjana. Dotąd myślałem, że klimatu, tajemniczości, ale także upiorności, która przyzywa do siebie człowieka z mrocznych bagien tej dziwnej krainy nie oddał nikt lepiej niż James Lee Burke. Myliłem się. John Connolly, choć Irlandczyk, czyli w przeciwieństwie do rdzennego mieszkańca Luizjany Lee Burke'a można by powiedzieć gość, turysta w przymglonym świecie cypryśników i oplątwy opisał to miejsce wprost rewelacyjnie.

pokaż więcej

 
2019-01-02 23:04:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura współczesna, Na półce
Autor:

Urocza baśń...
Baśń napisana z polotem i wdziękiem...
Ale to tylko baśń, mająca tyle wspólnego z rzeczywistością, co przemówienia premiera M.
Tę baśń dobrze ilustruje opowieść hrabiego Rostowa (Aleksandra Iljcza), bohatera powieści, o księżniczce Golicyn, która to księżniczka podwozi swym powozem staruszkę do jej domu (tyle, żeby nie popsuć klimatu).
Otóż...
Może i były w carskiej Rosji takie...
Urocza baśń...
Baśń napisana z polotem i wdziękiem...
Ale to tylko baśń, mająca tyle wspólnego z rzeczywistością, co przemówienia premiera M.
Tę baśń dobrze ilustruje opowieść hrabiego Rostowa (Aleksandra Iljcza), bohatera powieści, o księżniczce Golicyn, która to księżniczka podwozi swym powozem staruszkę do jej domu (tyle, żeby nie popsuć klimatu).
Otóż...
Może i były w carskiej Rosji takie księżniczki.
Może...
Historia w swej brutalności nie opisuje pojedynczych przypadków, lecz prawidłowość. Uogólnia, choć wdając się w szczegóły. A te są dla hrabiego Rostowa, czyli Amora Towles'a, autora "Dżentelmena w Moskwie" druzgocące. Carska Rosja to bowiem nie sielska kraina, w której arystokrata z troską pochyla się nad poddanym, tylko państwo wyzysku, gdzie "panicz" rzeczoną staruszkę raczej zepchnie z drogi niż jej pomoże.
Panicz Rostow z wyższością patrzy ze swojego odosobnienia w hotelu Metropol na bolszewickich "prostaków". Ale kto ich stworzył? Czyż nie on sam? Bo czym Rosja carska różni się od Rosji bolszewickiej? Różnicą brutalności, liczbą ofiar? Porównania Amor Towles omija szerokim łukiem. Jeśli się pojawiają, to raczej tak... mimochodem. Nieistotny drobiazg te zbrodnie "ojczulka cara", rodziny Aleksandra Iljcza i im podobnych.
No tak, ale czyż i my, w Polsce nie żyjemy fałszywym mitem Rzeczpospolitej szlacheckiej mlekiem i miodem płynącej?

"Ech, tacy jak wy. Zawsze jesteście przekonani o słuszności swoich działań. Jakby sam Bóg był pod takim wrażeń waszych wyszukanych manier i uroczego sposobu wyrażania się, że pobłogosławił was, pozwalając wam robić, co wam się podoba. Cóż za próżność" - mówi jedna z postaci powieści.
Nic dodać, nic ująć...

pokaż więcej

 
2018-12-27 01:40:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura współczesna, Na półce
Seria: Historia

Odkryłem u siebie raka.
Nawet kilka. Rozprzestrzeniał się z każdy rozdziałem książki Aleksandra Sołżenicyna.
Cud, że jeszcze żyję.
Błogosławię każdy dzień... I tak od 1987 roku, kiedy to przeczytałem "Oddział chorych na raka" w tłumaczeniu Józefa Łobodowskiego w wydaniu "podziemnym" "Instytutu Literackiego".
Hipochondrykom tej książki nie polecam.

 
2018-12-27 01:36:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura współczesna, Na półce
Autor:
 
2018-12-27 00:20:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Historia, powieść historyczna, Na półce
Autor:

Jest w Paryżu taki kościół, bazylika Saint-Denis. Uznawany za pierwszą budowlę wzniesioną (przebudowaną) w stylu gotyckim. Gra świateł, kiedy przez witraże wpadają do środka promienie słońca jest przecudowna...
Katedry gotyckie to dla mnie szczyt szczytów architektury. Człowiek może i wznosi coraz wyższe budowle, ale czy wspanialsze? Tam każdy detal ma swoje miejsce, od pinakli po gargulce.
...
Jest w Paryżu taki kościół, bazylika Saint-Denis. Uznawany za pierwszą budowlę wzniesioną (przebudowaną) w stylu gotyckim. Gra świateł, kiedy przez witraże wpadają do środka promienie słońca jest przecudowna...
Katedry gotyckie to dla mnie szczyt szczytów architektury. Człowiek może i wznosi coraz wyższe budowle, ale czy wspanialsze? Tam każdy detal ma swoje miejsce, od pinakli po gargulce.
"Katedra Marii Panny w Paryżu" powinna mi się więc podobać. W końcu "traktuje" o jednej z katedr.
A tymczasem...
Toż to kicz potworny.
Trzech facetów "startuje" do jednej dziewczyny, ot i cała akcja (spłycając nieco).
Powieść dla "pensjonarek" (nie ubliżając nikomu, nawet nie wiem, co znaczy to słowo, tak się kiedyś mówiło).
Lepszy, o zgrozo co piszę, był musical "Notre-Dame de Paris". "Belle", w której to piosence trzech facetów śpiewa, jak to kocha Esmeraldę, kicz do kwadratu, ale jakże pięknie zaśpiewany (Garou, Lavoie, Fiori).

Daję jednak 6 gwiazdek, bo oby badziewne książki tak były pisane, jak pisał Wiktor Hugo.

PS.
Katedra, jak większość gotyckich katedr we Francji nazywa się Notre-Dame, a nie żadna Maria Panna! Jakby się miała nazywać Maria Panna, to by tak ją nazwali, a nie wymyślali Notre Dame. W Reims, w Chartres, Amiens - wszędzie Notre Dame.

pokaż więcej

 
2018-12-25 01:16:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Historia, powieść historyczna, Na półce
Autor:

"Chytre próby zwodzenia, którymi chronią się oni przy przesłuchaniu" - to o Waldensach, jeden z rozdziałów...
Albo,
"Przewrotność Żydów",
lub
"Czarownicy, wróżbici i zaklinacze duchów"...
Daję temu dziełu osiem gwiazdek, bo książka jest zaiste rewelacyjna.
Otóż.
Choć napisana na początku wieku XIV., śmiem twierdzić, że w kościele katolickim ten swoisty podręcznik funkcjonuje do dziś (no, może...
"Chytre próby zwodzenia, którymi chronią się oni przy przesłuchaniu" - to o Waldensach, jeden z rozdziałów...
Albo,
"Przewrotność Żydów",
lub
"Czarownicy, wróżbici i zaklinacze duchów"...
Daję temu dziełu osiem gwiazdek, bo książka jest zaiste rewelacyjna.
Otóż.
Choć napisana na początku wieku XIV., śmiem twierdzić, że w kościele katolickim ten swoisty podręcznik funkcjonuje do dziś (no, może co do czarownic podejście się trochę zmieniło, ale dajcie im trochę więcej władzy. Kościołowi, nie czarownicom, stosy znów zapłoną).
Piszę te słowa z ironią, zdając sobie sprawę, że ta ironia brzmi tragicznie, bo za słowami "Podręcznika" Bernarda Gui kryją się tysiące ofiar Inkwizycji. A im do śmiechu nie było.
Skala cierpień zadawanych ludziom w XIV i w XX wieku w imię ideologi różni się jedynie - skalą...
Dziś, po tragedii Holocaustu, oczywiście kołem się nie łamie, bo i po co...
Ale...
Bernarda Gui nie był pierwszy, pierwszy to "spisał". Katolicy, protestanci, a po nich komuniści czy naziści czerpali z jego dzieła (mniej czy bardziej świadomie) inspirację.
I tak jest do dziś.
Bo...
Słońce jakby znów zaczyna się ruszać...
Rok, dwa i wmówią nam, że to Słońce właśnie obraca się wokół Ziemi, na której życie, jak wiadomo, "zrodził Bóg" mniej więcej 6 tysięcy lat temu...

"Księga Inkwizycji" to dzieło, które przeczytać powinien każdy, komu się wydaje, że żyje 700 lat później...

pokaż więcej

 
2018-12-23 01:56:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Biografie, wspomnienia, Na półce

Samochody trochę inne...
Kierowcy, hmm, nie mnie to osądzać czy kiedyś byli lepsi...
Ale wiem, że dziś jakoś mi fałszywie brzmi, kiedy państwowa firma ma wydać miliony na jakiegoś kierowcę, czyli tak naprawdę z moich pieniędzy, choć nikt mnie o zdanie nie pytał, a wcześniej premier, nie będąc premierem, a prezesem prywatnego banku, tych pieniędzy nie chciał wydać...
Wracając więc do "wczoraj".
...
Samochody trochę inne...
Kierowcy, hmm, nie mnie to osądzać czy kiedyś byli lepsi...
Ale wiem, że dziś jakoś mi fałszywie brzmi, kiedy państwowa firma ma wydać miliony na jakiegoś kierowcę, czyli tak naprawdę z moich pieniędzy, choć nikt mnie o zdanie nie pytał, a wcześniej premier, nie będąc premierem, a prezesem prywatnego banku, tych pieniędzy nie chciał wydać...
Wracając więc do "wczoraj".
Książka "Tamte rajdy polskich asów" Wojciecha Pykosza pokazuje historię, w której jakoś sobie polscy "rajdowcy" radzili, w większości (choć to były czasy głębokiej "komuny") bez pomocy państwa. Pomijam tu "rekord polskiego fiata". Ale tak jak Wyścigiem Pokoju, choć to również była propaganda, wszyscy się nim w Polsce emocjonowali.
Zdaję sobie sprawę, że książka niszowa, że trudno ją "zdobyć", ale jak komuś się uda - gorąco polecam.
Wojciech Pykosz był niebywałym Człowiekiem. Erudyta. Niezwykle dowcipny. Zmarł niespełna pół roku po ukazaniu się tej książki.

pokaż więcej

 
2018-12-23 01:21:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Biografie, wspomnienia, Na półce

"Jakoś Panu nie wierzę, panie Feynman!"
Owszem, nieźle napisane, skrzy się od anegdot, ale...
Może i nie uważałem zbytnio na lekcjach matematyki, a fizykę miałem w lekkiej pogardzie, starałem się za to przykładać do nauk humanistycznych, które z kolei mało poważał (o czym sam pisze) Richard P. Feynman.
I tu można by było zakończyć, bo wszak pisząc te słowa na komputerze nie muszę znać jego...
"Jakoś Panu nie wierzę, panie Feynman!"
Owszem, nieźle napisane, skrzy się od anegdot, ale...
Może i nie uważałem zbytnio na lekcjach matematyki, a fizykę miałem w lekkiej pogardzie, starałem się za to przykładać do nauk humanistycznych, które z kolei mało poważał (o czym sam pisze) Richard P. Feynman.
I tu można by było zakończyć, bo wszak pisząc te słowa na komputerze nie muszę znać jego budowy, by wierzyć, że jakiś matematyczno-fizyczny geniusz (bez przekąsu, z podziwem to mówię) go stworzył, by ułatwić życie innym. Pewno do powstania tegoż komputera przyczyniło się wiele osób. Ale zostawmy komputer.
Rzecz skomplikowana.
Żarówka.
Pamiętam, że to pomysł Edisona. Pamiętam z nauk humanistycznych (historia), a nie z lekcji fizyki.
Jakoś tam też mgliście pamiętam, że Projekt Manhattan to był J. Robert Oppenheimer czy Albert Einstein. Raczej o nich mało w książce Feynmana, właściwie wynika z niej, że... wszyscy chadzali do niego po rady, więc...
"Jakoś Panu nie wierzę, panie Feynman!"
Autokreacja, ale "Pan raczy żartować, panie Feynman! Przypadki ciekawego człowieka" to autokreacja wysokiej klasy.

pokaż więcej

 
2018-12-22 01:40:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Na półce

Andrzej Warchał...
Trzeba było go zobaczyć, kiedy wchodził na scenę Piwnicy pod Baranami z czymś, co przypominało walizę, a okazywało się być... trybuną,
...rozkładał ją,
...i z poważną miną,
...czytał swoje purnonsensowe opowiadania.
A dziś?
"- Panowie - powiedział prezydent, cofając się spod drzwi sali posiedzeń. - Za stołem już ktoś siedzi.".

To był rok 1965, nie żebym ja to pamiętał,...
Andrzej Warchał...
Trzeba było go zobaczyć, kiedy wchodził na scenę Piwnicy pod Baranami z czymś, co przypominało walizę, a okazywało się być... trybuną,
...rozkładał ją,
...i z poważną miną,
...czytał swoje purnonsensowe opowiadania.
A dziś?
"- Panowie - powiedział prezydent, cofając się spod drzwi sali posiedzeń. - Za stołem już ktoś siedzi.".

To był rok 1965, nie żebym ja to pamiętał, wtedy powstało to opowiadanko, czyż nie zabawne i dziś?
(bez podtekstów)

Jest też opowiadanie "Wizyta", nie powiem zbyt dużo, żeby "nie spalić"... OK. Nic nie powiem - przeczytajcie!

pokaż więcej

 
2018-12-22 00:51:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Na półce, Poezja, dramat

"Wieczorem lubię wędrować po rubieżach Miasta
wzdłuż granic naszej niepewnej wolności"...
("Raport z oblężonego miasta)
Mam ten tomik wierszy w wydaniu Oficyny Literackiej z roku 1983. Trochę inaczej brzmiały wiersze Zbigniewa Herberta wówczas, inaczej dziś. A może tak samo, tylko człowiek był młodszy, więc więcej odnajdywał w nich nadziei?
Tymczasem dziś, bardziej niż kiedyś:
"rozsądni mówią
...
"Wieczorem lubię wędrować po rubieżach Miasta
wzdłuż granic naszej niepewnej wolności"...
("Raport z oblężonego miasta)
Mam ten tomik wierszy w wydaniu Oficyny Literackiej z roku 1983. Trochę inaczej brzmiały wiersze Zbigniewa Herberta wówczas, inaczej dziś. A może tak samo, tylko człowiek był młodszy, więc więcej odnajdywał w nich nadziei?
Tymczasem dziś, bardziej niż kiedyś:
"rozsądni mówią
że można współżyć z potworem
należy tylko unikać
gwałtownych ruchów
gwałtownej wymowy".
("Potwór Pana Cogito")

pokaż więcej

 
2018-12-19 23:07:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura podróżnicza, Na półce

Miało być jak u Tony Halika, a wyszedł "Rano przeszedł huragan".
Jeśli chodzi o autokreację Wojciech Cejrowski przebija Mieczysława Moczara i Władysława Machejka razem wziętych. "Ja" odmienia przez wszystkie przypadki w co drugim zdaniu. I jeszcze ten tytuł: "Gringo wśród dzikich plemion". No błagam, w XXI wieku odkrywca się znalazł!
O niemal tych samych miejscach pisze Tadeusz...
Miało być jak u Tony Halika, a wyszedł "Rano przeszedł huragan".
Jeśli chodzi o autokreację Wojciech Cejrowski przebija Mieczysława Moczara i Władysława Machejka razem wziętych. "Ja" odmienia przez wszystkie przypadki w co drugim zdaniu. I jeszcze ten tytuł: "Gringo wśród dzikich plemion". No błagam, w XXI wieku odkrywca się znalazł!
O niemal tych samych miejscach pisze Tadeusz Perkitny w książce "Okrążymy świat raz jeszcze" czy wspomniany wcześniej Tony Halik, czy Arkady Fiedler (że wymienię tylko polskich podróżników).
"Biały człowiek w dżungli to zawsze intruz" - rzecze autor. To już nie są popłuczyny, to żenada.
(Dżungla) wysysa z człowieka siły - pisał w XVI wieku Hiszpan Francisco Ulloa, trzysta lat później te słowa powtórzył John Lloyd Stephens, wspólnie z Fredrickiem Catherwoodem odkrywca Chichén Itzá. Od połowy XIX wieku, kiedy Stephens przemierzał tropikalne lasy wiele się zmieniło (nawiasem mówiąc szkoda, że "Incidents of Travel in Central America, Chiapas, and Yucatan" nie zostało przetłumaczone na język polski). Cejrowski to wie, bo o brak inteligencji go nie posądzam, więc pisze książki dla naiwnych, którzy jego słów nigdy nie sprawdzą, bo niby jak?

pokaż więcej

 
2018-12-17 17:45:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Historia, powieść historyczna, Na półce

Najpierw była książka "Dunkierka" Hugh Sebag-Montefiore, później film Christophera Nolana. Musiałem raz jeszcze sięgnąć po książkę, bo myślałem, że może coś przeoczyłem!
Z kim w filmie walczą Brytyjczycy i Francuzi (ci ostatni z resztą pojawiają się - niestety - jedynie w tle)? Z nieprzyjacielem. Kto zacz? Hmm... NAZWA NACJI NIE PADA ANI RAZU (chyba, że na jakiś czas ogłuchłem). Wróg...
Najpierw była książka "Dunkierka" Hugh Sebag-Montefiore, później film Christophera Nolana. Musiałem raz jeszcze sięgnąć po książkę, bo myślałem, że może coś przeoczyłem!
Z kim w filmie walczą Brytyjczycy i Francuzi (ci ostatni z resztą pojawiają się - niestety - jedynie w tle)? Z nieprzyjacielem. Kto zacz? Hmm... NAZWA NACJI NIE PADA ANI RAZU (chyba, że na jakiś czas ogłuchłem). Wróg pozostaje mityczny do końca.
ZGROZA! A najdziwniejsze jest to, że nie natknąłem się w żadnej recenzji na to fundamentalne pytanie - kim jest wróg?!
Hugh Sebag-Montefiore w przeciwieństwie do Nolana zbrodnie Niemców opisuje "po imieniu" i po latach mówi ponownie: "mordercy z Wehrmachtu nie zostali osądzeni", bo jeśli ktoś myślał, że Niemcy zachowywali się jak barbarzyńcy tylko wobec państw Europy Środkowo-wschodniej to jest w błędzie. Im nie robiło różnicy, czy jeńcem jest Polak czy Anglik. Może skala była inna, albo... Brytyjczykom udało się przedostać przez Kanał, a z Polski pierwsze ewakuowały się władze. Z Francji, nawiasem mówiąc, choć już inne - także...

pokaż więcej

 
2018-12-17 17:32:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Kryminał, sensacja, thriller, Na półce

Prezydent to nie ma klawego życia (no chyba, że większość danego mu na tym urzędzie czasu spędza na Twitterze, komentując zawiłości świata tego i myśląc, że jest szalenie dowcipny lub zachwycając się własną popularnością liczoną ilością memów)...
Bill Clinton coś na ten temat wie, pewno nawet więcej niż zdradza. W końcu najpierw wygrał dość niespodziewanie wybory, by później cudem uniknąć...
Prezydent to nie ma klawego życia (no chyba, że większość danego mu na tym urzędzie czasu spędza na Twitterze, komentując zawiłości świata tego i myśląc, że jest szalenie dowcipny lub zachwycając się własną popularnością liczoną ilością memów)...
Bill Clinton coś na ten temat wie, pewno nawet więcej niż zdradza. W końcu najpierw wygrał dość niespodziewanie wybory, by później cudem uniknąć impeachmentu, czyli całkiem jak... bohater książki "Gdzie jest prezydent". Nie mnie oceniać jego politykę wewnętrzną, w tej zagranicznej na początku też się nie popisał, by przypomnieć ludobójstwo w Rwandzie czy mordy w b. Jugosławii (nie "popisał" z resztą nie on jeden, cały świat się przyglądał, łącznie z żołnierzami ONZ, którzy byli na miejscu choćby w Srebrenicy). Dlaczego o tym przypominam? Bo człowiek zazwyczaj nie ma drugiej szansy. Chyba że w snach lub... na kartach powieści.
Są więc w książce (współ)autorstwa Clintona wszystkie bolączki świata A.D. 2018: zagrożenie terroryzmem (czy "tu" cyberterroryzmem), mniej czy bardziej zakulisowy wpływ Rosji na światową politykę (państw, społeczeństw), rosnąca ksenofobia, podział na "dwa narody" wewnątrz krajów, trywializacja "czwartej władzy" (czy dziennikarstwo to jeszcze misja, zawód, jeśli można bezkarnie pisać cokolwiek na FB bez podstawowej rzetelności?).
Skoro stawia się diagnozę czy jest rozwiązanie? Były prezydent na koniec powieści o tym pisze, lecz słowa brzmią bardziej jak chciejstwo (w jego przypadku - wishful thinking) niż recepta na wyjście z kryzysu. Świat bowiem po żadnym z konfliktów nie staje się lepszy, a ludzie mądrzejsi, tego uczy historia, choć większość ma nadzieję, że "tym razem będzie inaczej". Cóż, zazwyczaj górę biorą uprzedzenia mniejszości.
"Gdzie jest prezydent" spółki Bill Clinton/James Patterson czyta się całkiem dobrze. Może "Dzień Szakala XXI wieku" to lekka przesada (czytając Fredericka Forsytha i za drugim, trzecim razem miałem nadzieję, że "tym razem się uda"), ale naprawdę warto, zwłaszcza że... I tu nie mogę nic dodać, żeby to nie był spoiler.
P.S.
Konstatacja. Taka osobista.
Wierzę, że Stany Zjednoczone sobie poradzą. Zbyt silne jest tam poczucie wolności, a przede wszystkim instytucje prawa, datujące się przecież nie od Deklaracji Niepodległości tylko XIII-wiecznej Magna Charta. I to by było na tyle jeśli chodzi o moją wiarę.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
126 101 898
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (4)

zgłoś błąd zgłoś błąd