Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
„Na pierwszy rzut oka” obnaża współczesną obsesję na punkcie celebrytów i bohaterów popkultury, których życiem ekscytujemy się bardziej niż własnym, a także krytykuje kult p...

We własnej osobie

Autor recenzji:
Tytuł książki: Na pierwszy rzut oka
Autor książki: Grégoire Delacourt
6,38 (16 ocen i 6 opinii)

Opowieść o Scarlett Johansson, która przybywa do francuskiej mieściny, by odpocząć od swojego wspaniałego hollywoodzkiego życia i zatrzymuje się w domu 20-letniego mechanika, który wygląda jak „lepsze wersja Ryana Goslinga” może się wydawać na pierwszy rzut oka irracjonalna czy nawet wręcz głupia. Może zakrawać na żart czy drwinę z celebrytów. Nic bardziej mylnego. A właśnie o tym, co nam się wydaje, a co jest tylko iluzją, mówi książka Delacourta.

A zatem od początku. Do drzwi 20-letniego mechanika Arthura mieszkającego w małej francuskiej gminie Long (liczącej 687 mieszkańców) puka pewnego dnia 26-letnia Scarlett Johansson. Aktorka pragnie się u niego na kilka dni zatrzymać, a Arthur nie ma serca (ani ochoty) odmówić (ale czy jakiś normalny facet odmówiłby Scarlett Johansson?). Onieśmielony zaszczytem jaki go spotkał, delektuje się zawstydzającą obecnością gwiazdy, będącej ucieleśnieniem jego marzeń o kobiecie, w swoim domu. Dość szybko okazuje się jednak, że ta Scarlett wcale nie jest „tą” Scarlett, a historia opowiadana przez Delacourta nie jest lekką i zabawną. Dziewczyna tak naprawdę nazywa się Jeanine Foucamprez i jest „tylko” łudząco podobna do Johansson, a pracuje jako modelka, a konkretnie żywy manekin stojący na wystawach salonów sukien ślubnych. I nie, nie zdradziłam teraz arcyważnego plot twistu, bo generalnie nie on jest w tej powieści najważniejszy. Nie o prawdziwej Scarlett Johansson jest to bowiem książka, a właśnie o kobiecie, która całe życie musi zmagać się z podobieństwem do niej. W czasach, gdy miliony kobiet próbują upodobnić się do kogoś innego, Jeanine nienawidzi swojego własnego podobieństwa do najsłynniejszej blondynki Hollywood. Piękno jest dla niej ciężarem, a wygląd gwiazdy przekleństwem.

„Na pierwszy rzut oka” obnaża współczesną obsesję na punkcie celebrytów i bohaterów popkultury, których życiem ekscytujemy się bardziej niż własnym, a także krytykuje kult piękna, sprawiający, że postrzegamy ludzi przez pryzmat ich wyglądu. Jednocześnie jest to powieść o ponadczasowym wydźwięku – jej tematem jest ból, samotność i potrzeba miłości i bliskości. Główni bohaterowie – Arthur i Jeanine – mają za sobą trudne dzieciństwo, a rany, które zostały im zadane przez najbliższych wciąż się jeszcze nie zagoiły. Ich spotkanie to dla obojga szansa na odmianę losu, choć chyba żadne z nich w to do końca nie wierzy. Emocjonalnie jest „Na pierwszy rzut oka” powieścią bardzo mocną, dotykającą kwestii elementarnych – poszukiwania siebie, poszukiwania miłości i odpowiedzi na pytanie: czym jest szczęście. Pytanie, które wydawca eksponuje w kontekście książki Delacourta, „czemu szczęście jest zawsze smutne?”, rzeczywiście idealnie opisuje jej nastrój i klimat. Dawno nie miałam do czynienia z tak bardzo podszytą smutkiem powieścią, a zupełnie nie tego oczekiwałam. To jednak pozytywne zaskoczenie – Gregoire Delacourt w tej niespełna 200-stronicowej napisanej niczym gotowy scenariusz filmowy książce zdaje się więcej mówić o człowieku niż – patrząc na pierwszy rzut oka na jej opis - mogłoby się wydawać. To prosta i krótka historia, ale przepełniona emocjami i uczuciami, które sprawiają, że nie da jej się szybko wymazać z pamięci. W dużej mierze jest to zasługa stylu autora bestsellerowej „Listy moich zachcianek”, który ma ogromny dar do snucia opowieści i robi to bardzo przemawiającym do czytelnika językiem, tworząc okrutnie smutne love story na miarę naszych czasów.

Przy okazji warto wspomnieć o kontrowersjach, jakie wywołała powieść, a które swoją drogą bardzo się jej przysłużyły. W 2013 roku Scarlett Johansson roku pozwała Gregoire Delacourta i jego wydawcę, domagając się odszkodowania w wysokości 50 tysięcy euro za bezprawne wykorzystanie jej osoby. Żądała również zakazu tłumaczenia książki i jej ewentualnej ekranizacji. Co najzabawniejsze, przed złożeniem pozwu aktorka prawdopodobnie nie czytała książki, bo ta wówczas nie ukazała się jeszcze w angielskim przekładzie. Inaczej być może Johansson wiedziałaby, że jej twierdzenia są bezzasadne, co z resztą przyznał sąd, odrzucając większość zarzutów. Tym sposobem jednak o powieści zrobiło się naprawdę głośno, a prawa do jej ekranizacji szybko zostały sprzedane. I tylko szkoda, że sama Scarlett najpewniej w niej nie wystąpi.

Malwina Sławińska



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Powiązane treści
Wyrok w sprawie Johansson vs. Delacourt

Scarlett Johansson wygrała proces o zniesławienie, który wytoczyła francuskiemu pisarzowi Grégoire’owi Delacourt. Dla przypomnienia: w maju pisaliśmy o tym, że aktorka pozwała pisarza do sądu i domaga się 50 tys. € odszkodowania za to, że jej osoba została w sposób fałszywy przedstawiona w powieści „La première chose qu'on regarde”. Na początku lipca zapadł wyrok w tej sprawie.


więcej
Scarlett Johansson pozywa do sądu pisarza

Scarlett Johansson pozwała francuskiego pisarza, Grégoire Delacourt, do sądu. Domaga się 50 000 € odszkodowania za to, że jej osoba została w sposób fałszywy przedstawiona w powieści „La première chose qu'on regarde”.  


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Niewinność

Autorowi lat przybyło i książki są bardziej filozoficzne, magiczne, analityczne niż wartkie, dramatyczne, zaskakujące. I ta także taka jest.

zgłoś błąd zgłoś błąd