Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Bajkowa wręcz historia Eleanor Oliphant to opowieść o przemianie brzydkiego kaczątka w pięknego, świadomego siebie i patrzącego z nadzieją w przyszłość, łabędzia. Bez obaw, nie trąci s...

Samotność to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie…

Autor recenzji:
Autor książki: Gail Honeyman
6,99 (295 ocen i 68 opinii)

Jest to jedna z tych książek, których się nie zapomina. Taka, która najpierw przyciąga wzrok okładką, później intryguje treścią, a następnie nieustannie siedzi w głowie, bo jej fabuła wręcz krzyczy. Razem z nią próbuje się przebić główna bohaterka - zakompleksiona, aspołeczna dziwaczka, której życie naznaczone fizycznym i psychicznym bólem, wciąż jest niepełne, nieszczęśliwe, nieudane, wreszcie smutne, bo okraszone absolutną samotnością. „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” nie jest jednakże publikacją przygnębiającą. Widniejący na jej końcu promyk nadziei to obietnica dla wszystkich, którzy nie widzą sensu życia albo mają się za nieudacznika…

Eleanor zbliża się do 30. Nie jest atrakcyjna (ma szpecące blizny na twarzy), ani specjalnie interesująca (mama twierdzi, że jest brzydka, dziwna, odstręczająca, etc.). Pracuje jako najzwyklejsza „urzędniczka z księgowości”. Codziennie zakłada te same ubrania i zjada te same, gotowe posiłki. Mówi to, co myśli, kompletnie nie zwracając uwagi na uczucia innych. Poprzez swoją szczerość jest momentami zarówno zabawna, jak i tragiczna. Pewnie także dlatego nie ma znajomych, przyjaciół ani rodziny, a w jej mieszkaniu od roku nie było nikogo z wyjątkiem fachowców z administracji. Na dodatek nie potrafi rozmawiać z ludźmi. Dyskutuje za to chętnie z rośliną - niecierpkiem papuzim. Jest samotna i początkowo próbuje przekonać samą siebie, że dobrze jej z tym: „Zawsze szczyciłam się tym, że umiem funkcjonować sama. Jestem jedynym ocalałym rozbitkiem – nazywam się Eleanor Oliphant. Nie potrzebuję nikogo – w moim życiu nie ma wielkiej pustki (…)”. Pustka jednak straszy i to dosłownie, bo nawet z lodówki. Eleanor, dojmujące momenty, w których nie ma wokół niej absolutnie nikogo, próbuje przeczekać z alkoholem. Jedynie zapijając negatywne emocje, które mogły wytrącić ją z równowagi, jest w stanie funkcjonować. Z czasem dociera do niej, że potrzebuje i chce czegoś więcej.

Pewnego dnia zakochuje się w muzyku, a jej życie niespodziewanie zaczyna toczyć się szybciej, stwarzając mnóstwo perspektyw. Eleanor dostrzega po raz pierwszy, że także w jej życiu jest wiele możliwości, których nigdy wcześniej nie brała pod uwagę. Wreszcie czuje, że może mieć na coś wpływ. Koledze z pracy wyznaje: „W moim sercu też są blizny, równie grube, równie szpecące jak te na twarzy. Wiem, że są. Mam jednak nadzieję, że pozostała tam jakaś niezmieniona tkanka, miejsce, gdzie może pojawić się i rozlać miłość. Mam taką nadzieję.” Oliphant wierzy, że wreszcie znajdzie się ktoś, kto pozwoli jej wieść normalne, szczęśliwe życie; takie, jakie wiodą inni. Ale ewolucja nie jest możliwa, jeśli pozostają niezabliźnione rany z przeszłości. Przeszłość Eleanor to wciąż coś bardzo żywego, co nieustannie niepokoi, co nie pozwala zacząć od nowa…

Bajkowa wręcz historia Eleanor Oliphant to opowieść o przemianie brzydkiego kaczątka w pięknego, świadomego siebie i patrzącego z nadzieją w przyszłość, łabędzia. Bez obaw, nie trąci sentymentalizmem nawet przez chwilę. Dotyka do żywego, wyciska łzy i powoduje u czytelnika istne katharsis. Nie wiem dlaczego, bo z pewnością nie jest to lektura z tych najwyższych półek, na dodatek pisana piórem debiutantki. Może dlatego, iż autorce udało się dotknąć pewnej „żenujacej przypadłości, której człowiek nabawił się w niejasny sposób. Przerażająca, nieuleczalna, tak straszna, że lepiej w ogóle o niej nie wspominać; inni nie chcą o niej słyszeć z obawy, że mogliby się nią zarazić albo skusić los, by zesłał na nich podobne nieszczęście.” Samotności. Gail Honeyman stworzyła książkę uroczą, bardzo ciepłą, wzruszającą, bliską człowiekowi pod każdą szerokością geograficzną. Potwierdza nią, iż człowiek nie jest samotną wyspą, a kontakt z drugim może przynieść nie tylko ból, frustrację i cierpienie, ale przede wszystkim być inspirujący, dawać siłę, budzić nadzieję i radość.

Cytaty pochodzą z recenzowanej książki.



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Powiązane treści
Przyznano The British Book Awards

W poniedziałkowy wieczór przyznano The British Book Awards, czyli nagrody za najlepsze dokonania na brytyjskim rynku książek. Wśród laureatów wiele książek, które są już dostępne w naszych księgarniach.


więcej
Ogłoszono nominacje do Women’s Prize for Fiction

Wśród 16 nominowanych do nagrody, wcześniej znanej jako Baileys' Women’s Prize for Fiction, są laureatka Pulitzera Jennifer Egan, zdobywczyni Bookera – indyjska pisarka Arundhati Roy oraz debiutująca autorka „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" Gail Honeyman.


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Bad Things. Tristan i Danika

Poczatek rewelacyny. Historia bardzo przypadla mi do gustu. Bylo pelno emocjii, chemii pomiedzy glownymi bohaterami. Jednak z kolejnymi stronami...

zgłoś błąd zgłoś błąd