Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
„Jechałem Żelaznym Kogutem” to wspaniały festiwal smaku, zapachu i chińskiej kultury. Wielką siłą tej opowieści, jak zwykle zresztą, jest szcz...

Zadowolony jak pies włóczy się bez celu*

Autor recenzji:
Autor książki: Paul Theroux
7,42 (72 ocen i 14 opinii)

Jego habitatem pociąg. Znakiem rozpoznawczym zaś: cięty język, zmysł obserwacji, dystans do samego siebie i otoczenia, gloryfikowanie szczegółów i trudów podróży. Paul Theroux, bo o nim mowa, w drugiej połowie lat 80. rusza w podróż przez Chiny. Ze wschodu na zachód. Z północy na południe. Swoją podróż rozpoczyna w Anglii wraz z zorganizowaną, międzynarodową grupą turystów, przed członkami której ukrywa swoja tożsamość „znanego pisarza i podróżnika” (Byłem Paul, byłem bezrobotny i byłem wymijający, bo – jako rzecze Baudelaire – „prawdziwi wędrowcy jadą od niechcenia.”).  A następnie przez Warszawę i Moskwę w końcu dociera do Chin, gdzie już samotnie kontynuuje wojaże. Jego roczna wyprawa pozwala mu zwiedzić zarówno wielkie, tłoczne miasta i miejsca atrakcyjnie turystycznie, takie jak: Xi’an, Pekin, Szanghaj, ale też słabo zamieszkałe i jeszcze nie zdetronizowane przez milionową turystyczną brać góry Tybetu. I jak zwykle podróżuje pociągiem (gdy w końcu przesiada się do auta, kończy się to katastrofą). Jednak należy pamiętać, że chińska kolej to specyficzny mikroświat, gdzie ludzie kochają się, kłócą, jedzą i plują. Gdzie okna są nieszczelne, jedzenie podłe a obsługa nieuprzejma i przepracowana (patrz: Polska roku 2015!). I że nigdy, ale to nigdy nie zdarza się pusty przedział. Paul Threoux czyje się jednak w tym warunkach znakomicie i zanurza się w chińskim świecie po sam czubek głowy. A im trudniej, tym lepiej. Frenetyczny nastrój nie opuszcza pisarza na krok.

Ale zanim Theroux dotrze do Chin, najpierw zwiedza Polskę. Wyśmienite i pyszne są kawałki o Polsce lat 80.

Z okna pociągu Polska wydawała się krajem umierającym. Wyjałowione pola, sypiące się bloki mieszkalne, dziurawe drogi i wielkie, brudne fabryki. Ten kraj zdawał się gonić resztkami sił - widomie się trząsł - ale zamieszkiwali go najwrażliwsi i najuprzejmiejsi ludzie, jakich kiedykolwiek spotkałem, na wskroś delikatni i cywilizowani, co pewnie było powodem, że stale ich najeżdżano i okupowana.[1]

***

Theroux trafia do Chin w momencie, gdy do głosu dochodzą krytycy Mao Zedonga i „rewolucji kulturalnej”. W Kraju Środka następuje czas stopniowego otwarcia się na świat i tym samym czas ekonomicznej oraz turystycznej prosperity. Mimo że gołym okiem widać zmiany (zachodnia muzyka, barwne ubrania etc.), to i tak swobodna podróż Theroux przez Chiny nie jest możliwa. Otrzymuje więc przewodnika, pana Fanga, który nieznośnie depta mu po piętach i nie odstępuje na krok. Dla Theroux jednak Chiny, mimo licznych niedogodności, stanowią nieprzebrane morze kulturowych i osobowościowych odkryć. I choć pisarz, znany jest ze swojego ciętego języka i skłonności do psioczenia (które zresztą w jego wykonaniu brzmią jednak jak pieśń pochwalna), tym razem, do samego końca wyprawy,  wykazuje się niebywałym entuzjazmem i  niespożytą energią.

„Jechałem Żelaznym Kogutem” to wspaniały festiwal smaku, zapachu i chińskiej kultury. Wielką siłą tej opowieści, jak zwykle zresztą, jest szczerość Theroux. Pisarz krytykuje, nadinterpretuje, nie boi się wyrażać własnych emocji i opinii. Za nic ma, często zgubną, nadużywaną i źle rozumianą, poprawność polityczną. Często też się myli. Ale w tym tkwi właśnie siła tej historii, to jest właśnie clue tej książki, która należy, bez wątpienia!, do najlepszych w dorobku amerykańskiego autora.

Monika Długa


* Motto Paula Theroux, które przyświecało amerykańskiemu pisarzowi podczas chińskiej wyprawy. Wszystkie cytaty za: P. Theroux, Jechałem Żelaznym Kogutem. Pociągiem przez Chiny, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015.

[1] I jeszcze: Przyrzekłem sobie, że (…) pieniędzy nie przekażę Lechowi Wałęsie, przywódcy Solidarności, ponieważ Wałęsa wyznał kiedyś, że w życiu nie przeczytał ani jednej książki. Z pewnością nie zasługiwał na to, abym dzielił się z nim honorarium autorskim.

oraz: (…) Ale to w kwietniu, kiedy wszystko w Polsce wygląda tak posępnie, że nawet kaczki wydają się topić, a kury dostawać obłędu. Za miesiąc lub może wcześniej przyjdzie wiosna i wszystko odmieni, okryje kobiercem kwiatów. Mimo to okropny wydaje się los Polaka.

 

 



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Opinie czytelników


O książce:
Mały Książę

Książka, którą uwielbia czytać się wielokrotnie. Ostatni raz sięgałam do niej jako nastolatka. Cieszę się, że niedawno zrobiłam to znów <3

zgłoś błąd zgłoś błąd