Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Autorka, opisując swoją podróż oraz opowieść dziadków, zdecydowała się na ciekawy zabieg, który przywodzi na myśl wspomniane we wstępie „nakładanie fotografii”. Otóż poszczególne...

Stare fotografie, czyli sprawdzając trwałość przeszłości

Autor recenzji:
Autor książki: Małgorzata Szumska
7,52 (439 ocen i 88 opinii)

Co pewien czas pojawiają się projekty fotograficzne, które w interesujący sposób łączą przeszłość z teraźniejszością. Czasem, za sprawą programu graficznego, do zdjęcia przedstawiającego współczesny widok na jakieś miejsce wkleja się fragment tego samego miejsca ze starej fotografii. Inni z kolei z pożółkłym zdjęciem w ręce odszukują sfotografowane obiekty i sprawdzają, jakie zmiany się w nich dokonały. Najczęściej na współczesny krajobraz miast nakładane są fragmenty fotografii z czasów wojennych. Robimy w naszej codzienności wyłomy dla przeszłości. Chcemy pamiętać i to nie tylko w ten łatwy sposób, gdy każde wspomnienie jest zabarwione przyjemną nostalgią. Pamiętamy również o tym, co boli i przeraża i ze wszystkich sił dokładamy starań, by nie zapomnieć i dalej przekazać wspomnienia. To hołd dla tych, którzy cierpieli i rodzaj przestrogi na przyszłość, by historia się nie powtórzyła.

Jedną z takich osób z fotografią w ręce, osób, które chcą pamiętać, jest Małgorzata Szumska, autorka książki „Zielona sukienka. Przez Rosję i Kazachstan śladami rodzinnej historii”. Stare zdjęcia oraz łączące się z nimi opowieści babci i dziadka zainspirowały ją do odbycia podróży ich śladami. Tak rozpoczęła się wyprawa poprzez czas i miejsca, w głąb wspomnień i mapy – od Wileńszczyzny, poprzez Rosję wraz z Syberią, na Kazachstanie kończąc.

Jeszcze dobrze nie ucichła wojenna zawierucha, gdy młodziutka Janka wraz z rodziną została zesłana z Wileńszczyzny na Syberię. Z kolei jej mąż Staszek trafił w ramach wyroku do kazachstańskiego karłagu, gdzie miał spędzić dwadzieścia pięć lat. Choć byli przekonani, że już nigdy się nie zobaczą, to nadzieja nie pozwalała im się poddać. Walczyli o przetrwanie, próbując pokonać strach, cierpienie, głód i samotność. Trasa, którą oni pokonali w bydlęcych wagonach, patrząc, jak umierają ich współpasażerowie, zostaje wiele lat później odtworzona przez ich wnuczkę, Małgorzatę.

Autorka, opisując swoją podróż oraz opowieść dziadków, zdecydowała się na ciekawy zabieg, który przywodzi na myśl wspomniane we wstępie „nakładanie fotografii”. Otóż poszczególne rozdziały zestawiają ze sobą dwa spojrzenia na te same miejsca – poznajemy je ze wspomnień Janki i Staszka oraz z obserwacji autorki. Wątek współczesny kipi życiem i humorem, choć nie brak mu chwil pełnych refleksji i spokoju. Małgorzata, jak sama przyznała w trakcie opowieści, nie była zbytnio przygotowana do podróży, dlatego często zdawała się na łaskę i niełaskę napotkanych osób – czy to nieznajomych, czy rodziny, którą odszukiwała na trasie. Cały czas towarzyszyło jej pytanie: czy ktoś pamięta? Te spotkania pozwoliły jej wprowadzić do książki galerię nietuzinkowych osobistości, wśród których znaleźli się m.in. artyści, szamani, dziennikarze, matki, studenci, ludzie młodsi i starsi, którzy z wielkim zainteresowaniem wysłuchiwali historii Janki i Staszka. Pośród morza alkoholu i częstej wzajemnej życzliwości często na wierzch wypływało jedno: niewiedza bądź szczątkowe, nieuporządkowane informacje. W szkole i telewizji o zesłaniach i łagrach się nie mówi, a jeśli już się to robi – to poprzez tuszowanie prawdy i ukrywanie dokumentów. Rewelacyjnie, w pigułce pokazał to rozdział, w którym autorka udziela wywiadu dla rosyjskiej telewizji, szczerze opowiadając o swojej podróży. Gotowy materiał, który wyemitowano w trakcie wiadomości, przedstawił prawdziwie alternatywną rzeczywistość. Wątek współczesny, jakkolwiek ciekawy, blednie jednak w obliczu rozdziałów poświęconych Jance i Staszkowi. Choć wiele opowiedziano historii o wojennej i powojennej miłości, to one nigdy nie przestaną poruszać. Tak samo jest w tym przypadku, gdy poznajemy świadectwo wielkiego i przepięknego uczucia, którego gehenna nie zdołała oszpecić. Zanurzamy się w świat Janki i Staszka: świat wsi, zesłania i obozu. Dzieciństwa i błyskawicznego dorastania. Autorka nie musiała szczegółowo opisywać kolei losów swoich dziadków, bo wystarczyło kilka wymownych wydarzeń – scen z życia, które splotły się w barwną opowieść. Ta część „Zielonej sukienki” wyciska łzy z oczu i pozostawia czytelnika bez słów. Fragmenty poświęcone przeszłości wzbudzają zupełnie inne emocje niż te współczesne i bardzo dobrze, że autorka przeplotła je ze sobą. Taka forma dobitnie udowadnia wpływ przeszłości na teraźniejszość oraz stanowi o wadze pamięci, która po latach jest jednym z nielicznych wyrazów szacunku, jakie możemy ofiarować przodkom.

Małgorzata Szumska uszyła zieloną sukienkę z materiału miejscami przykurzonego i porwanego przez czas, poplamionego kapiącymi łzami, połatanego wrażeniami z nowej podróży i pełnego kontrastów. Za sprawą podróży, snując własną opowieść, otworzyła nowy rozdział w historii rozpoczętej przez jej dziadków. Połączyła swoją codzienność ze wspomnieniami krewnych. Za sprawą naprawdę interesującej książki, jaką jest „Zielona sukienka. Przez Rosję i Kazachstan śladami rodzinnej historii”, odkrywa przed nami czas i świat skryty za starymi fotografiami. 

Natalia Lena Karolak



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Powiązane treści
Babcie i dziadkowie w literaturze

Wczoraj obchodziliśmy Dzień Babci, dzisiaj zaś jest Dzień Dziadka – przemiłe święta! Jako mole książkowe z pewnością macie swoje ulubione literackie babcie i sympatycznych literackich dziadków. Poniżej znajdziecie listę moich ulubieńców, bohaterów książek dla dzieci i młodzieży. Nie zapominam także o tych dziadkach, którzy sympatii nie budzą, ale mocno zapadli mi w pamięć.


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Olszany. Droga do domu

" Każdemu człowiekowi szczęście pisane jest, tylko trzeba go poszukać." Do Olszan przymierzałam się już od jakiegoś czasu, ale jakoś zawsz...

zgłoś błąd zgłoś błąd