Święty Psychol

Tłumaczenie: Barbara Matusiak
Seria: Ze Strachem
Wydawnictwo: Czarne
6,8 (397 ocen i 75 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
28
8
62
7
133
6
95
5
43
4
12
3
5
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sankta Psyko
data wydania
ISBN
9788375365412
liczba stron
440
słowa kluczowe
literatura szwedzka
język
polski
dodała
Ag2S

Jan Hauger przeprowadza się do miasta na zachodnim wybrzeżu Szwecji aby rozpocząć pracę jako nauczyciel w przedszkolu o nazwie Polana. Jego nowe miejsce pracy nie jest zwykłym przedszkolem. Usytuowane jest bowiem w cieniu murów Kliniki Świętej Patrycji, zwanej przez miejscowych Świętym Psycholem, która jest szpitalem psychiatrycznym o zaostrzonym rygorze. Przedszkole, w którym pracuje Jan,...

Jan Hauger przeprowadza się do miasta na zachodnim wybrzeżu Szwecji aby rozpocząć pracę jako nauczyciel w przedszkolu o nazwie Polana. Jego nowe miejsce pracy nie jest zwykłym przedszkolem. Usytuowane jest bowiem w cieniu murów Kliniki Świętej Patrycji, zwanej przez miejscowych Świętym Psycholem, która jest szpitalem psychiatrycznym o zaostrzonym rygorze.

Przedszkole, w którym pracuje Jan, przeznaczone jest dla dzieci pacjentów Kliniki Świętej Patrycji. Jednym z obowiązków Jana jest przeprowadzanie dzieci podziemnym przejściem, łączącym przedszkole z kliniką, na spotkania z rodzicami.

Jan jest utalentowanym nauczycielem, ale ma swoje sekrety. Nikomu nie wyjawił prawdziwej przyczyny, dla której starał się o posadę w Polanie….Święty Psychol to mroczna historia miłosna i mrożący krew w żyłach thriller psychologiczny.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2013

źródło okładki: http://czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 932

Zagubieni

W klinice psychiatrycznej chyba każdy czuje się nieswojo. Zarówno pacjenci, personel, jak i ci, którzy wpadają tylko z wizytą. Dlaczego tak się dzieje? Może poniekąd wynika to z tego, że ci, którzy taką klinikę zamieszkują często przebywają w sobie tylko dostępnym świecie. Nie wiem jak inni, ale ja niejednokrotnie zastanawiałam się czyj świat jest lepszy: pacjentów, którzy choć uważani za pewien margines, żyją tak naprawdę w świecie, w którym nie krępują ich niepotrzebne zasady, w którym cieszą się tym, co wprawia ich w stan euforii nie przejmując się czy komuś będzie to nie w smak, czy nasz świat, pełen zmartwień i sztucznych problemów, upstrzony zasadami, z których większość powstała jedynie po to, aby utrzymać nas - ludzi w ramach, które odpowiadają grupie trzymającej akurat władzę.

Jan Hauger rozpoczyna pracę w nietypowym przedszkolu. Jak w każdej poprzedniej pracy na stanowisku opiekuna nie wie, jak długo będzie mu dane pozostać w placówce. Do tej pory Jan pracował bowiem głównie na zastępstwie, które jak wiadomo prędzej czy później musiało się skończyć. Przedszkole „Polana” na zachodnim wybrzeżu Szwecji różni się od innych tego typu miejsc zarówno ze względu na lokalizację, jak i wiążące się z tym problemy rodziców, których pociechy znajdują opiekę właśnie w „Polanie”. Przedszkole mieści się bowiem tuż obok Kliniki Świętej Patrycji - czyli szpitala psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze, na który pracownicy mówią między sobą Święty Psychol. Jan będzie się zatem...

W klinice psychiatrycznej chyba każdy czuje się nieswojo. Zarówno pacjenci, personel, jak i ci, którzy wpadają tylko z wizytą. Dlaczego tak się dzieje? Może poniekąd wynika to z tego, że ci, którzy taką klinikę zamieszkują często przebywają w sobie tylko dostępnym świecie. Nie wiem jak inni, ale ja niejednokrotnie zastanawiałam się czyj świat jest lepszy: pacjentów, którzy choć uważani za pewien margines, żyją tak naprawdę w świecie, w którym nie krępują ich niepotrzebne zasady, w którym cieszą się tym, co wprawia ich w stan euforii nie przejmując się czy komuś będzie to nie w smak, czy nasz świat, pełen zmartwień i sztucznych problemów, upstrzony zasadami, z których większość powstała jedynie po to, aby utrzymać nas - ludzi w ramach, które odpowiadają grupie trzymającej akurat władzę.

Jan Hauger rozpoczyna pracę w nietypowym przedszkolu. Jak w każdej poprzedniej pracy na stanowisku opiekuna nie wie, jak długo będzie mu dane pozostać w placówce. Do tej pory Jan pracował bowiem głównie na zastępstwie, które jak wiadomo prędzej czy później musiało się skończyć. Przedszkole „Polana” na zachodnim wybrzeżu Szwecji różni się od innych tego typu miejsc zarówno ze względu na lokalizację, jak i wiążące się z tym problemy rodziców, których pociechy znajdują opiekę właśnie w „Polanie”. Przedszkole mieści się bowiem tuż obok Kliniki Świętej Patrycji - czyli szpitala psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze, na który pracownicy mówią między sobą Święty Psychol. Jan będzie się zatem opiekował dziećmi pacjentów szpitala, a także raz na jakiś czas przeprowadzał maluchy podziemnym tunelem, który łączy oba budynki, na spotkanie z mamą lub tatą.

Wszystko zdaje się układać pomyślnie do czasu, aż nasz bohater zostanie wtajemniczony w pewne zadanie, którego podejmują się niektórzy pracownicy szpitala, a którego celem jest choć trochę umilić życie pacjentów. Czytelnik od początku będzie miał wątpliwości czy wciągnięcie Jana w intrygę to dobry pomysł. Mężczyzna ma w sobie bowiem coś, co od początku wzbudza nasz niepokój. W ogóle fabuła „Świętego Psychola” osnuta jest wokół czegoś, czego nie da się wyłapać, ponieważ jest nienamacalne. Jednak jest to na tyle wyczuwalne, że zdominuje całą powieść - pewien rodzaj niewidzialnej przestrzeni, w której czytelnik będzie się czuł zagubiony i być może także skonsternowany. Choć Jan Hauger jest głównym bohaterem, to nie będzie zapewne wzbudzał czytelniczej sympatii. Ma bowiem sekret, który bardzo powoli i stopniowo jest ujawniany na kartach powieści. Jego tajemnica, na początku płytka i obrzydliwa okaże się jednak zakorzeniona dużo głębiej niż śmieliśmy przypuszczać.

Powieść Johana Theorina porusza problemy o różnych odcieniach, zarówno te ciemne i smoliste, nad którymi ludzkość zastanawia się bardzo często, jak i te blade, przez co niezauważalne i rzadko kiedy brane pod uwagę. Jest tu bardzo dużo tematów do „wyskrobania” przez tych, którzy będą chcieli je poruszyć. Mamy tutaj przecież zarówno miłość, tak wielką, że niemożliwą do zapomnienia nawet po wielu latach, mamy fascynację złem i naiwność tak wielką, że może sprowadzić jedynie nieszczęście. Możliwe bowiem, że w Klinice Świętej Patrycji nie wszyscy są jedynie ofiarami choroby, która nie pytała ich o zgodę, możliwe, że czai się tam prawdziwe zło, które tylko czeka na okazję, aby przeniknąć przez szpitalne mury.

Pełna tajemnic, grozy, zamkniętych drzwi i ciemnych korytarzy powieść na pewno nie jest lekturą lekką. Pierwsza część „Świętego Psychola” może się nieco dłużyć, choć -paradoksalnie - czyta się ją błyskawicznie. Z czasem jednak poza atmosferą niepokoju i dziwności do czytelnika dociera wreszcie zaciekawienie i przeświadczenie, że to co finalnie się wydarzy, nie może być niczym dobrym. Z niektórymi powieściami już tak po prostu jest, tak jakby pierwsza strona była decydująca, jakby przesądzała o zakończeniu. Niektóre historie po prostu nie mogą skończyć się dobrze i czytelnik doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Tragedie - bo w „Świętym Psycholu” jest ich kilka - są niezaprzeczalne, ukazują przede wszystkim dramaty ludzi, którzy gdzieś po drodze po prostu się zgubili, a nie spotkali niestety nikogo, kto wskazałby im właściwy kierunek ruchu.

Postacie, które spotykamy podczas lektury są dokładnie takie, jak niemal cała atmosfera powieści - zmęczone, ociężałe, smutne i - niestety - bardzo ludzkie. Niemal każdy tutaj, w „Polanie” lub w klinice ma swoje tajemnice, które ostatecznie doprowadziły go właśnie do tego miejsca. Niewiele z tego, o czym czytamy jest kwestią przypadku, jeśli już to prędzej błędu. Tajemnicę Jana czytelnik poznaje na zasadzie retrospekcji, w rozdziałach zatytułowanych „Ryś”, które raz na jakiś czas przerywać będę właściwą akcję powieści. Podobnie rzecz ma się w przypadku tych części, które opatrzone zostały tytułem „Kapedim”, jednak to czego dotyczą, a także co oznacza tajemnicze słowo pozostawię Wam do odkrycia.

Johan Theorin na pewno mnie zaskoczył. Spodziewałam się bowiem powieści może nie przewidywalnej, ale opierającej się na jednym z utartych schematów. Spodziewałam się thrillera, który może i wciągnie, może i poruszy, ale nie byłam przygotowana na to, że po lekturze pozostawi po sobie niewytłumaczalne uczucie...niesmaku. Nie niesmaku związanego ze stylem, w którym pisarz snuje swoją historię - ten ani mnie nie powalił, ani też nie rozczarował - ale niesmaku na niesprawiedliwość, zło i niefortunny zbieg okoliczności, przypadek, który w końcu dochodzi do głosu. Jest jednak jeszcze coś, uczucie dezorientacji, którego nie potrafię umiejscowić, ani przypisać do konkretnego miejsca w powieści, którego nie potrafię wytłumaczyć, ani zniwelować. Ostatecznie więc, odkładając na półkę „Świętego Psychola” pozostałam, podobnie jak jego bohaterowie po prostu zagubiona.

Sylwia Sekret

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Pięć książek, których autorom udało się zaskoczyć czytelnika

Twist – oto święty Graal twórców kryminałów. Myślę, że połowa z nas dałaby sobie rękę uciąć (no może nie rękę, bo przydaje się do pisania, ale stopę) za udany, mocny twist. Taki, który zostawi czytelnika z szeroko otwartymi ze zdziwienia ustami i mętlikiem w głowie. Bo czegoś takiego czytelnik od nas oczekuje.  


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd