Zdzisław Krasnodębski

Polski socjolog i filozof społeczny. Absolwent Liceum Ogólnokształcącego im. Piotra Skargi w Grójcu. W latach 1976–1991 wykładał socjologię teoretyczną i filozofię społeczną na Uniwersytecie Warszawsk... Polski socjolog i filozof społeczny. Absolwent Liceum Ogólnokształcącego im. Piotra Skargi w Grójcu. W latach 1976–1991 wykładał socjologię teoretyczną i filozofię społeczną na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1995 profesor Uniwersytetu w Bremie, a od 2001 także Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Współpracował z miesięcznikiem "Znak", "Rzeczpospolitą", oraz "Dziennikiem".

źródło opisu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zdzis%C5%82aw_Krasnod%C4%99bski_%28filozof%29

źródło zdjęcia: http://www.wprost.pl/autorzy/?A=265

pokaż więcej
Fani autora
10
74
259
Tylu naszych czytelników chce przeczytać książki tego autora.
Tyle osób przeczytało książkę tego autora.
Tyle książek tego autora znajduje się w naszej bazie.

Fani autora (7)

Czytelnicy (74)

Cytaty tego autora (2)

Postęp w sensie racjonalizacji i intelektualizacji ma swą cenę. Tą ceną jest - najogólniej mówiąc- naruszenie poczucia sensu życia. Na przykład, postęp nauki sprawia, iż sens jej uprawiania staje się w oczach jednostki wątpliwy. Po co tworzyć coś, co i tak z konieczności wkrótce będzie przestarzałe? Po co uprawiać obiektywną, "wolną od wartości" naukę, skoro nie odpowiada ona na najważniejsze pytania - o sens życia i śmierci, o dobro i zło? Jaki - zapytuje Weber - jest sens nauki jako powołania, skoro rozwiały się wszystkie wcześniejsze iluzje: nauka jako "droga do prawdziwego bytu", "droga do prawdziwej sztuki", "droga do prawdziwej natury", "droga do prawdziwego Boga", "droga do prawdziwego szczęścia"?

Owo poczucie bezsensu nie jest tylko problemem naukowca. Ogólnie rzecz biorąc, linearne rozumienie czasu powoduje, iż życie nie znajduje swego spełnienia, a śmierć przestaje mieć jakikolwiek sens. Nie ma ona sensu - twierdzi Weber powołując się na Tołstoja - "ponieważ wprzęgnięte w postęp, w to, co nieskończone, ucywilizowane życie jednostki, zgodnie z własnym immanentnym sensem, nie powinno mieć końca. Kto bowiem wciągnięty jest w postęp, ma zawsze przed sobą postęp dalszy: nikt, kto umiera, nie osiąga szczytu, bo ten leży w nieskończoności. Abraham czy chłop w zamierzchłych czasach umierali starzy i syci życia, bo włączeni byli w organiczny bieg życia; gdy ich własne życie, również zgodne ze swym sensem, u swego schyłku przynosił im to, co mogło zaofiarować - ponieważ nie było już dla nich żadnej zagadki, którą pragnęliby jeszcze rozwiązać i właśnie dlatego mieli go dosyć. Człowiek cywilizowany natomiast, wprzęgnięty w proces ciągłego wzbogacania cywilizacji własną myślą, wiedzą i problemami, może być wprawdzie zmęczony życiem, ale nie jest go syty. Jego wiedza jest zawsze tylko cząstkowa, zawsze są nowe rzeczy do odkrycia, dlatego też wszystko, co wie i przeżył, jest tylko tymczasowe, przemijające i nieostateczne." [s. 140-141]
Postęp historii może wynikać wyłącznie z "racjonalizacji", z przyrostu wiedzy faktycznej i przemiany stosunków między ludźmi. [Max] Weber przyznaje wprawdzie, iż istnieje też proces "postępu" w sensie duchowego różnicowania się, dyferencjacji przeżyć, wzrastającego zwracania uwagi na niuanse uczuciowe. Proces ten polega na coraz bardziej świadomym przeżywaniu oraz powiększaniu się umiejętności wyrażania i komunikowania przeżyć. Inna sprawa, jak go ocenić? Czy te rozwijające się i nowo uświadomione możliwości, powodujące różne napięcia i problemy, uznane zostaną za wartość? Na pewno płaci się za ten proces pewną cenę. Ceną tą jest, według Webera, utrata poczucia dystansu, stylu i godności, wyrażająca się w pogoni za "przeżyciami" i w publicznym obnoszeniu się z nimi, a także w niemożności zniesienia "życia powszedniego".

Natomiast poza tym można mówić o postępie jedynie w sensie "technicznego", rozwoju środków. (...) Ów postęp w sferze "techniki" stanowi najważniejszy przejaw procesu racjonalizacji zachodzącego w historii. Racjonalizacja ta nie polega po prostu na przyroście wiedzy ludzi. O przyroście takim można tylko mówić w skali zbiorowej. Człowiek nowoczesny jako jednostka wie mniej o swoim otoczeniu niż człowiek pierwotny. Można wręcz powiedzieć, iż z jego perspektywy racjonalizacja w skali zbiorowej polega raczej na powiększaniu świadomości własnej niewiedzy. [s. 138-139]
zgłoś błąd zgłoś błąd