-
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać7 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
W sieci o książkach – badanie czytelnictwa
Zapraszamy Was do udziału w drugiej edycji badania czytelnictwa! Będziemy bardzo wdzięczni, jeśli poświęcicie 5 minut na udzielenie odpowiedzi w ankiecie, którą przygotowaliśmy wspólnie z Polską Izbą Książki. Badanie jest oczywiście anonimowe, a jego wyniki zostaną przedstawione w maju na Warszawskich Targach Książki 2017.
Badanie zostało zakończone. Bardzo dziękujemy wszystkim za udział w naszym badaniu!
Tagi i tematy
Powiązane artykuły
komentarze [106]
Podobno dawniej, gdy w większości domów brakowało telewizorów, wiele
chwil upływało ludziom na czytaniu. To oczywiście zamierzchła
przyszłość, która niektórym zdaje się niewyobrażalną. Obecnie osoby w
średnim wieku, młodzi dorośli, młodzież i dzieci nie znają świata bez
mediów. Zdrowe nawyki spędzania czasu wolnego odchodzą w niepamięć. W zamian wybieramy prostsze rozrywki.
To przykre, ale jeśli tendencja ta się utrzyma, za jakiś czas w wielu
domach o ludziach, którzy lubili czytać książki, będzie się snuć
opowieści jedynie dzieciom jako bajkę na dobranoc. Oczywiście pod
warunkiem, że i ten wspaniały, zacieśniający rodzinne więzi zwyczaj nie
odejdzie w zapomnienie.
ciekawy artykuł
http://www.psychoskok.pl/aktualnosci/ksiazek-czyta-statystyczny-polak/
Podobno dawniej, gdy w większości domów brakowało telewizorów, wiele
chwil upływało ludziom na czytaniu. To oczywiście zamierzchła
przyszłość, która niektórym zdaje się niewyobrażalną. Obecnie osoby w
średnim wieku, młodzi dorośli, młodzież i dzieci nie znają świata bez
mediów. Zdrowe nawyki spędzania czasu wolnego odchodzą w niepamięć. W zamian wybieramy prostsze rozrywki.
...
A jak zaznaczyć to, że kupuję na stoiskach i w przecenianych, bo tam częściej trafiam na to, co mi podchodzi treściowo?... Formalnie może wychodzę na skąpiradło, ale czasami naprawdę ma się ochotę poczytać Arystofanesa itp.
A jak zaznaczyć to, że kupuję na stoiskach i w przecenianych, bo tam częściej trafiam na to, co mi podchodzi treściowo?... Formalnie może wychodzę na skąpiradło, ale czasami naprawdę ma się ochotę poczytać Arystofanesa itp.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamdość długa
dość długa
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzyznam, ze wybor jednokrotnego wyboru jesli chodzi o to na czym spedzam najwiecej czasu, jest bezsensowny. Spedzam tyle samo czasu na laptopie, czy czytniku, czy telefonie. Wzielam udzial w ankiecie, bo jest przedstawiona na stronie, z ktorej korzystam niemal codziennie, ale zauwazylam, ze jest przeznaczona tylko dla osob mieszkajacych w Polsce. Szkoda. Moglaby byc opcja odnosnie zamieszkania krajowego i wziac pod uwage uzytkownikow za granica. Nie tylko Ci co mieszkaja w Polsce korzystaja z tej witryny ;)
Przyznam, ze wybor jednokrotnego wyboru jesli chodzi o to na czym spedzam najwiecej czasu, jest bezsensowny. Spedzam tyle samo czasu na laptopie, czy czytniku, czy telefonie. Wzielam udzial w ankiecie, bo jest przedstawiona na stronie, z ktorej korzystam niemal codziennie, ale zauwazylam, ze jest przeznaczona tylko dla osob mieszkajacych w Polsce. Szkoda. Moglaby byc opcja...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wycena kultury na podstawie kg, to już lekka przesada. Kiedyś się kupowało książki na metry (żeby zapełnić meblościankę), a teraz zaczniemy przeliczać na kilogramy? Ile ma stron? Nie ma znaczenia. Za arcydzieło, które ma 20 stron wydam stówę, a na gniota z 800 stronami szkoda mi nawet piątaka. Tak samo mamy oceniać sztuki teatralne, filmy? Na długość? A obrazy na wielkość płótna? Ile powinien kosztować obraz 40x40cm? Absurd.
A oszczędnym polecam Vortex Prusińskiego. Do kupienia za 50-80 groszy (e-book). :)
Wycena kultury na podstawie kg, to już lekka przesada. Kiedyś się kupowało książki na metry (żeby zapełnić meblościankę), a teraz zaczniemy przeliczać na kilogramy? Ile ma stron? Nie ma znaczenia. Za arcydzieło, które ma 20 stron wydam stówę, a na gniota z 800 stronami szkoda mi nawet piątaka. Tak samo mamy oceniać sztuki teatralne, filmy? Na długość? A obrazy na wielkość...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejOlga, i tak, i nie. Koszt druku to jakieś 5-7zł, za twardą oprawę dochodzi jakieś 2zł, książki nadprzeciętnie grube mogą kosztować jakieś 10zł. Księgarnia bierze 10-15zł. Reszta to koszt transportu i prowizja autora oraz wydawnictwa + VAT. Cena końcowa wychodzi więc 35-40zł. Zużyty materiał stanowi zaledwie kilka procent ceny (w cenie druku jest też marża drukarni, która nie zależy od ilości stron).
Olga, i tak, i nie. Koszt druku to jakieś 5-7zł, za twardą oprawę dochodzi jakieś 2zł, książki nadprzeciętnie grube mogą kosztować jakieś 10zł. Księgarnia bierze 10-15zł. Reszta to koszt transportu i prowizja autora oraz wydawnictwa + VAT. Cena końcowa wychodzi więc 35-40zł. Zużyty materiał stanowi zaledwie kilka procent ceny (w cenie druku jest też marża drukarni, która...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo czego mi zabrakło w tej ankiecie to niższego progu cenowego na ebooki, na przykład do 10 czy 15 zł.... w końcu to tylko plik-taka wersja testowa... jeśli przeczytana pozycja mi się spodoba to i tak będę chciała ją kupić w wersji papierowej.... i co ma wspólnego to pytanie o to czy więcej czasu spędzam przed komputerem czy smartfonem? to znaczy, może ktoś wie jaki miałby być wyciągnięty z tego wniosek to proszę o podpowiedź, bo może ja czegoś nie zauważam? zwłaszcza, że nikt nie zapytał co dla mnie oznacza największa ilość tj jaką ilość czasu oznacza dla mnie na przykład, że spędzam najwięcej czasu przed smartfonem godzinę? dwie? pięć? nie wspominając już, że nikogo nie obeszło co na nim robię-czytam? pracuję? siedzę na fejsie? jakieś pomysły? bo nie bardzo rozumiem celowości tego pytania w kontekście ankiety dotyczącej czytelnictwa?
To czego mi zabrakło w tej ankiecie to niższego progu cenowego na ebooki, na przykład do 10 czy 15 zł.... w końcu to tylko plik-taka wersja testowa... jeśli przeczytana pozycja mi się spodoba to i tak będę chciała ją kupić w wersji papierowej.... i co ma wspólnego to pytanie o to czy więcej czasu spędzam przed komputerem czy smartfonem? to znaczy, może ktoś wie jaki miałby...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJednolita cena na wszystkie książki to nie jest wyjście bo są książki świetne, które pomimo znajomości fabuły można czytać po kilka razy a są (i to w zdecydowanej większości) książki jednorazowe - większość kryminałów czy romansideł to jednorazówki. Tutaj ceny są zdecydowanie za wysokie!
Jednolita cena na wszystkie książki to nie jest wyjście bo są książki świetne, które pomimo znajomości fabuły można czytać po kilka razy a są (i to w zdecydowanej większości) książki jednorazowe - większość kryminałów czy romansideł to jednorazówki. Tutaj ceny są zdecydowanie za wysokie!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nikt nie zamierza wprowadzać jednolitej ceny na wszystkie książki. Cokolwiek by mówić o proponowanej ustawie, aż tak debilna nie jest :D
Ustawa ma narzucić jednolitą cenę we wszystkich punktach sprzedaży przez określony czas dla konkretnego tytułu a nie dla wszystkich wydawanych książek. Totalnej urawniłowki nie da się wprowadzić na jakikolwiek towar.
Nikt nie zamierza wprowadzać jednolitej ceny na wszystkie książki. Cokolwiek by mówić o proponowanej ustawie, aż tak debilna nie jest :D
Ustawa ma narzucić jednolitą cenę we wszystkich punktach sprzedaży przez określony czas dla konkretnego tytułu a nie dla wszystkich wydawanych książek. Totalnej urawniłowki nie da się wprowadzić na jakikolwiek towar.
Pytanie, ile powinna kosztować książka, jest co najmniej dziwne. Czyżby autor ankiety nie słyszał o równowadze rynkowej? Równie dobrze można pytać, ile powinna ważyć Ziemia, albo ile osób powinno mieszkać w Warszawie.
Pytanie, ile powinna kosztować książka, jest co najmniej dziwne. Czyżby autor ankiety nie słyszał o równowadze rynkowej? Równie dobrze można pytać, ile powinna ważyć Ziemia, albo ile osób powinno mieszkać w Warszawie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Część pytań była trochę dziwna np. to z jakim urządzeniem spędzam najwięcej czasu - u mnie i chyba u większości osób pracujących umysłowo będzie to komputer, ale co to ma do rzeczy, jeśli chodzi o zachowania czytelnicze?
Tak samo z wydawnictwami - mam namierzone wydawnictwa typu vanity publishing i z zasady odrzucam wszystkie ich książki.
No i jeszcze trochę głupio wypadły progi kwotowe - nie można było wybrać, że książka powinna kosztować np. 10 zł.
Część pytań była trochę dziwna np. to z jakim urządzeniem spędzam najwięcej czasu - u mnie i chyba u większości osób pracujących umysłowo będzie to komputer, ale co to ma do rzeczy, jeśli chodzi o zachowania czytelnicze?
Tak samo z wydawnictwami - mam namierzone wydawnictwa typu vanity publishing i z zasady odrzucam wszystkie ich książki.
No i jeszcze trochę głupio...
10 zł? Przecież to by była kradzież!
Weź pod uwagę, że ankietę tworzyły i zatwierdzały osoby, które twierdzą, że książki w Polsce są tanie a pułap cenowy dla beletrystyki wynoszący 40zł jest niski. Przy takim nastawieniu te 25 złoty to jak za darmo.
Dla mnie, delikatnie mówiąc irytujące podejście.
10 zł? Przecież to by była kradzież!
Weź pod uwagę, że ankietę tworzyły i zatwierdzały osoby, które twierdzą, że książki w Polsce są tanie a pułap cenowy dla beletrystyki wynoszący 40zł jest niski. Przy takim nastawieniu te 25 złoty to jak za darmo.
Dla mnie, delikatnie mówiąc irytujące podejście.
Z całkowicie egoistycznego punktu widzenia: uważam, że żaden towar, nawet tak bardzo ceniony przeze mnie jak książka, nie powinien stanowić zbyt dużego procenta moich zarobków oraz obciążać budżetu domowego. Dopóki Polacy zarabiają dużo mniej niż na zachodzie ("mniej" w tym sensie, że mogą kupić mniej za przeciętną polską pensję niż np. Niemiec za swój przeciętny zarobek), książki będą stanowić zbytek kupowany za ewentualną nadwyżkę w budżecie, a nie produkt kupowany na porządku dziennym, bez zwracania uwagi na cenę.
Uważam, że okładkowe ceny książek są obecnie za wysokie, i nigdy nie kupuję książek po ich cenach okładkowych, tylko zawsze szukam promocji - nawet jeśli oznacza to, że z kupnem interesującej mnie książki muszę poczekać kilka tygodni. Uważam, że książka w miękkiej okładce powinna kosztować ok. 19-22 zł, w twardej okładce ok. 23-25 zł, a w przypadku naprawdę grubego, pięknie wydanego egzemplarza - maks. do 30 zł. Wyższe ceny to dla mnie ekstrawagancja, na którą nie jestem w stanie sobie pozwolić, a przynajmniej nie kosztem innych niezbędnych zakupów.
Z całkowicie egoistycznego punktu widzenia: uważam, że żaden towar, nawet tak bardzo ceniony przeze mnie jak książka, nie powinien stanowić zbyt dużego procenta moich zarobków oraz obciążać budżetu domowego. Dopóki Polacy zarabiają dużo mniej niż na zachodzie ("mniej" w tym sensie, że mogą kupić mniej za przeciętną polską pensję niż np. Niemiec za swój przeciętny zarobek),...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ze względu na ustawę o jednolitej cenie książki, nie zamierzam wspierać Polskiej Izby Książki, tym samym nie biorę udziału w tej ankiecie.
Pozdrawiam
Ze względu na ustawę o jednolitej cenie książki, nie zamierzam wspierać Polskiej Izby Książki, tym samym nie biorę udziału w tej ankiecie.
Pozdrawiam
A nie sądzisz, że to chowanie głowy w piasek? Udawanie, że nie ma problemu? Jeśli z ankiety okaże się, że jednak masa ludzi kupuje w necie i do tego oczekuje (realnie a nie na zasadzie nieupoważnionego chciejstwa) zdecydowanie niższych cen książek, może ktoś w PIK zastanowi się nad sensownością wspomnianej ustawy a przynajmniej wielu jej zapisów?
Może jestem niepoprawnym optymistą, ale jeśli choćby w takiej ankiecie pośrednio nie pokażemy, czego oczekuje rynek (a rynek to czytelnicy a nie księgarskie molochy), będą nam wciskali takie restrykcyjne ustawy na każdym kroku. Nie tylko czytelniczym.
A nie sądzisz, że to chowanie głowy w piasek? Udawanie, że nie ma problemu? Jeśli z ankiety okaże się, że jednak masa ludzi kupuje w necie i do tego oczekuje (realnie a nie na zasadzie nieupoważnionego chciejstwa) zdecydowanie niższych cen książek, może ktoś w PIK zastanowi się nad sensownością wspomnianej ustawy a przynajmniej wielu jej zapisów?
Może jestem niepoprawnym...
@żabot: uważam że jest to darmowe badanie rynku dla dużych sieci księgarskich, które są członkami PIK (do sprawdzenia na stronie). Dzięki temu mogą planować strategię rynkową, jak "wykosić" internetowe dyskonty z książkami. Czego bym nie chciał.
@żabot: uważam że jest to darmowe badanie rynku dla dużych sieci księgarskich, które są członkami PIK (do sprawdzenia na stronie). Dzięki temu mogą planować strategię rynkową, jak "wykosić" internetowe dyskonty z książkami. Czego bym nie chciał.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@asymon
No bez przesady, darmowe badanie tak, ale dla dużych sieci to już nie, wyniki są dostępne dla wszystkich, więc, teoretycznie, równie dobrze te dyskonty albo małe księgarnie stacjonarne mogą w tych wynikach poszukiwać pomysłów na obronę przed działaniami tych wrednych sieciówek. Tak czysto teoretycznie podpowiadam, ale myślę, że nie całkiem bez sensu?
@asymon
No bez przesady, darmowe badanie tak, ale dla dużych sieci to już nie, wyniki są dostępne dla wszystkich, więc, teoretycznie, równie dobrze te dyskonty albo małe księgarnie stacjonarne mogą w tych wynikach poszukiwać pomysłów na obronę przed działaniami tych wrednych sieciówek. Tak czysto teoretycznie podpowiadam, ale myślę, że nie całkiem bez sensu?
Ja ujmę to w ten sposób jeśli jakaś inna organizacja zrobi badanie odnośnie czytelnictwa to bardzo chętnie wezmę udział, ale Państwowej Izby Książki nie będę wspierał
Ja ujmę to w ten sposób jeśli jakaś inna organizacja zrobi badanie odnośnie czytelnictwa to bardzo chętnie wezmę udział, ale Państwowej Izby Książki nie będę wspierał
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzym sie rozni "ksiegarnia internetowa" od "sieciowej ksiegarni internetowej"? Ankieta nieco robiona na kolanie, bo oczywiscie latwo powstawiac rozne widelki, ale na ile bedzie prawdziwa odpowiedz, przeczytalem miedzy 51 a 100 ksiazek, a 101-200? Co do e-bookow pytanie zasadnicze, to nie ile powinny koztowac, tylko jaka roznica powinna byc w stosunku do wersji papierowej. Jak e-booki startowaly, to miala byc rewolucja, nizsze ceny niz papierowe (bo przeciez tamto i siamto), a dzisiaj ceny wyzsze niz ksiazek papierowych, no bo to przeciez towar extra deluxe. Dopoki nie zobacze uczciwego wydawcy, tak dlugo e-booka nie kupie i juz.
Czym sie rozni "ksiegarnia internetowa" od "sieciowej ksiegarni internetowej"? Ankieta nieco robiona na kolanie, bo oczywiscie latwo powstawiac rozne widelki, ale na ile bedzie prawdziwa odpowiedz, przeczytalem miedzy 51 a 100 ksiazek, a 101-200? Co do e-bookow pytanie zasadnicze, to nie ile powinny koztowac, tylko jaka roznica powinna byc w stosunku do wersji papierowej....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejObecnie jest bardzo dużo promocji na ebooki, praktycznie niemal codziennie jest jakaś promocja. Ja kupuję praktycznie tylko ebooki, bo nie mam miejsca na nowe książki. Jak ebook jest na promocji to czasami jestem do przodu nawet o 10 zł, w porównaniu do ceny papierowej książki. Oczywiście przy ebooku odpada koszt wysyłki. No i dwa, mam go natychmiast po zakupie, więc mogę się zabrać od razu za czytanie. Papier to papier, wiadomo, nic takiej książki nie zastąpi ale ja osobiście nie narzekam. Lubię swój czytnik i czytanie na nim sprawia mi dużą przyjemność.
Obecnie jest bardzo dużo promocji na ebooki, praktycznie niemal codziennie jest jakaś promocja. Ja kupuję praktycznie tylko ebooki, bo nie mam miejsca na nowe książki. Jak ebook jest na promocji to czasami jestem do przodu nawet o 10 zł, w porównaniu do ceny papierowej książki. Oczywiście przy ebooku odpada koszt wysyłki. No i dwa, mam go natychmiast po zakupie, więc mogę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ja czuję różnicę pomiędzy zakupem w sieciówce (Empik) w "realu", w sieciówce (Empik) online, w niezależnej księgarni online (czytam.pl) i niezależnej księgarni u mnie w mieście (Księgarnia u Zdzicha).
Za to zgadzam się z e-bookami - liczy się różnica w cenie od papieru. No i przy całej mojej proeuropejskiej postawie - utrzymywanie VATu 23% na ebooki w stosunku do 5% na książki papierowe często zabija sens kupowania wydań elektronicznych.
Ja czuję różnicę pomiędzy zakupem w sieciówce (Empik) w "realu", w sieciówce (Empik) online, w niezależnej księgarni online (czytam.pl) i niezależnej księgarni u mnie w mieście (Księgarnia u Zdzicha).
Za to zgadzam się z e-bookami - liczy się różnica w cenie od papieru. No i przy całej mojej proeuropejskiej postawie - utrzymywanie VATu 23% na ebooki w stosunku do 5% na...
Najciekawsze jest to, że autor ma duży wpływ na cenę książki, pomińmy okładkę, strony i inne detale. Steel trzyma się w granicy 39,90 zł King podobnie a może trochę i więcej.
Sądzę, że to dlatego że jest poczytalność albo autor zdobył jakieś tam nagrody.
Najciekawsze jest to, że autor ma duży wpływ na cenę książki, pomińmy okładkę, strony i inne detale. Steel trzyma się w granicy 39,90 zł King podobnie a może trochę i więcej.
Sądzę, że to dlatego że jest poczytalność albo autor zdobył jakieś tam nagrody.
Właśnie to jest ciekawe, kto ustala w Polsce ceny zagranicznych autorów.
Właśnie to jest ciekawe, kto ustala w Polsce ceny zagranicznych autorów.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@ Gonzales
Ten ktoś to rachunek ekonomiczny :D Oczywiście mniej lub bardziej sensowny, ale autor książki zagranicznej nie ma żadnego wpływu na cenę w Polsce a przynajmniej nie bezpośrednio. Taki Stefan Król ;-) ma swojego managera, który negocjuje z wydawnictwem, za ile kasy napisze książkę. Że nazwisko ma wyrobione, może żądać wyższej ceny bo i wydawca ma szanse na lepszy zysk. lepszy towar zawsze sprzedaje się w większej ilości. Macierzyste wydawnictwo robi całą akcję marketingową i wydaje bestseller, który nie zawsze musi być dobrą książką. Tak się jednak składa, że Stefek Król jest również bardzo popularny poza granicami swojego kraju. Wszyscy chcą go wydać. Zawierana jest więc umowa licencyjna pomiędzy polskim wydawnictwem a tym pierwotnym. Negocjuje się cenę licencji na wydanie konkretnego nakładu i - co najciekawsze - sprzedaż w określonym czasie. Niesprzedany nakład idzie na przemiał. Stad by uniknąć strat, resztki ida na rynek wtórny, czyli do sieci outletowych i firm zaopatrujących... supermarkety. Nasze wydawnictwo musi zbilansować pozostałe koszty: tłumacz, redakcja, korekta, skład, drukarnia, własny zysk i zysk hurtowników i księgarzy. Niezależnie, jak dobrze będzie wydawnictwo kombinować, wiadomo, że książka o "przeciętnej" objętości nie może kosztować więcej niż powiedzmy 40-50 pln, bo wtedy mało kto ją kupi i przedsięwzięcie splajtuje. Czyli określa się maksymalną sensowną cenę rynkową. Sensowną z punktu widzenia procesu wydawniczego, nie koniecznie czytelnika! No i zaczyna się bilansowanie wszystkich czynników. Gdzie można zmniejszyć koszty, co może nawet wpłynąć na końcowa cenę? Ano najczęściej w początkowej fazie produkcji - jak najtańszy tłumacz, jak najtańsza redakcja i korekta. I potem - niestety - pojawiają się na rynku językowe potworki, choć oczywiście dotyczy to raczej mniej znanych autorów a nie takich tuzów jak Stefan Król ;-)
@ Gonzales
Ten ktoś to rachunek ekonomiczny :D Oczywiście mniej lub bardziej sensowny, ale autor książki zagranicznej nie ma żadnego wpływu na cenę w Polsce a przynajmniej nie bezpośrednio. Taki Stefan Król ;-) ma swojego managera, który negocjuje z wydawnictwem, za ile kasy napisze książkę. Że nazwisko ma wyrobione, może żądać wyższej ceny bo i wydawca ma szanse na lepszy...
Jaki wpływ na cenę zdaniem autora tej ankiety ma mieć ilość stron? Poza kosztem druku i papieru. Myślę, że pisarz jest zadowolony z każdego swojego dobrego dzieła, bez względu czy ma 50 czy 500 stron.
Osobiście podejmując decyzję o zakupie nie wiążę ceny z ilością stron. Owszem zwracam uwagę na cenę, ale z innego bardzo prostego powodu. Najczęściej czytam podróżując komunikacją miejską do pracy i jestem w stanie oszacować na jak długo starczy mi dana książka. Pozwala mi to jedynie podjąć decyzję, czy kupić jedną czy dwie książki.
Jaki wpływ na cenę zdaniem autora tej ankiety ma mieć ilość stron? Poza kosztem druku i papieru. Myślę, że pisarz jest zadowolony z każdego swojego dobrego dzieła, bez względu czy ma 50 czy 500 stron.
Osobiście podejmując decyzję o zakupie nie wiążę ceny z ilością stron. Owszem zwracam uwagę na cenę, ale z innego bardzo prostego powodu. Najczęściej czytam podróżując...
To znaczy, wystarczy szybki rzut oka na grubość książki, by wiedzieć ile nam zajmie jej przeczytanie.
To znaczy, wystarczy szybki rzut oka na grubość książki, by wiedzieć ile nam zajmie jej przeczytanie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ilością stron można manipulować zmieniając min. parametry czcionki. Natomiast, przy standardowej wielkości wydawniczej, ilość stron = ilość arkuszy redakcyjnych = koszt korekty/redakcji/składu/etc. = koszt wydania. Przy 400 stronach standardowego wydania, koszt na jedną książkę to około 10-12zł. Ale to zależy też od wielkości nakładu, rabatów i jakości procesów redakcyjnych.
Więc cena 26-35 zł za taką książkę, to nie za wiele.
Pozdrawiam.
Ilością stron można manipulować zmieniając min. parametry czcionki. Natomiast, przy standardowej wielkości wydawniczej, ilość stron = ilość arkuszy redakcyjnych = koszt korekty/redakcji/składu/etc. = koszt wydania. Przy 400 stronach standardowego wydania, koszt na jedną książkę to około 10-12zł. Ale to zależy też od wielkości nakładu, rabatów i jakości procesów...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Pewnie, że książka książce nie równa tak pod względem treści, jak i wielu czynników edycyjnych. Typowy paperbook, to najtaniej wydana książka. Mała czcionka=mało papieru, papier nie koniecznie dobrej jakości etc. Ale patrząc po księgarskich półkach widać, że generalnie wydawnictwa stosują różne zabiegi pogrubiające, żeby utwierdzić kupującego, że warto wydać więcej, bo to przecież gruba książka. Potem okazuje się, że nie tylko szerokie marginesy i duża czcionka, ale i większa interlinia a i tzw. papier objętościowy robi swoje. Jest to o tyle wkurzające, że niby wydawnictwo chce pokazać, jaką to wartościową rzecz wydało a z drugiej strony mamy spory przerost formy nad treścią. Pomijam już kwestię miejsca na naszych domowych półkach. Coś, co można by było wydać wystarczająco elegancko tworząc tom o grubości 3 centymetrów tu ma 5-6. Parę takich cegieł mam, choć należało by powiedzieć, że... pustaków ;-)
W ankiecie jednak jakąś średnią statystyczną książkę trzeba określić, choć wyjątków od tej średniej sporo. Co jest najpopularniejsze? Niezależnie od naszych wygórowanych ambicji i wysokiego mniemania o sobie, najwięcej jest po prostu popularnych czytadeł. SF, sensacja, popularna powieść obyczajowa, kryminały etc. A tu większość ma dość standardowy format i edycję - zazwyczaj zero obrazków, zwłaszcza kolorowych, grzbiet klejony, okładka miękka. 300-400 stron. O takie więc "przeciętne" książki pyta się w ankiecie a nie o albumy czy dzieła filozofów :D
Pewnie, że książka książce nie równa tak pod względem treści, jak i wielu czynników edycyjnych. Typowy paperbook, to najtaniej wydana książka. Mała czcionka=mało papieru, papier nie koniecznie dobrej jakości etc. Ale patrząc po księgarskich półkach widać, że generalnie wydawnictwa stosują różne zabiegi pogrubiające, żeby utwierdzić kupującego, że warto wydać więcej, bo to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Pytanie o cenę książki w zależności od ilości stron budzi słuszne emocje, ale mam wrażenie, że czasami posługujemy się taką miarą, pewnie najczęściej nieświadomie.
Takie wyliczenie wartości jednej strony jest ciekawym współczynnikiem popularności danej książki, a przy wyliczeniu średniej dla wszystkich książek danego autora - popularności danego autora.
Aby wyliczyć współczynnik wartości strony (WWS) należy cenę książki podzielić przez liczbę strony.
Przykład, WWS dla "Mitologii nordyckiej" Gaimana wynosi 0,12 (cena na stronie empiku - 25,99, liczba stron - 208.
Jestem ciekawy, jakie znacie książki o najwyższym WWS. Oczywiście, pomijamy starodruki oraz inkunabuły.
Książka o najwyższym WWS jaką ja spotkałem to Porządek dyskursu[bookLink]48911|Porządek dyskursu[/bookLink] - WWS równe 2,05 (cena nowej książki na allegro 115 zł, liczba stron - 56).
Pytanie o cenę książki w zależności od ilości stron budzi słuszne emocje, ale mam wrażenie, że czasami posługujemy się taką miarą, pewnie najczęściej nieświadomie.
Takie wyliczenie wartości jednej strony jest ciekawym współczynnikiem popularności danej książki, a przy wyliczeniu średniej dla wszystkich książek danego autora - popularności danego autora.
Aby wyliczyć...
Nie powinno się stosować przelicznika na strony, jeśli już to na słowa - niektóre wydawnictwa lubią pogrubiać książki - stosując wielkie marginesy i czcionki.
Nie powinno się stosować przelicznika na strony, jeśli już to na słowa - niektóre wydawnictwa lubią pogrubiać książki - stosując wielkie marginesy i czcionki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Z wielu względów preferuję e-booki. Oszczędność miejsca, papieru, łatwość przechowywania itp. Od kilku lat mam konto na Amazonie, gdzie można upolować fajną książkę za dolara. 5 zł za tom to moim zdaniem właściwa cena, w sytuacji gdy odpada druk, koszt papieru, koszt magazynowania itp. Marzą mi się takie ceny na polskie e-booki. Kilkadziesiąt zł za coś, co nawet fizycznie nie istnieje to gruba przesada. 400-stronicowa książka wystarcza mi na 2-3 dni, a że czytam niemal codziennie, poszłabym z torbami.
Lubię też sytuacje, kiedy autor sam sprzedaje swoje książki. Jestem w stanie zapłacić wtedy więcej wiedząc, że 100% dostaje autor, a nie łańcuszek pośredników. Podobnie z kupowaniem muzyki.
Z wielu względów preferuję e-booki. Oszczędność miejsca, papieru, łatwość przechowywania itp. Od kilku lat mam konto na Amazonie, gdzie można upolować fajną książkę za dolara. 5 zł za tom to moim zdaniem właściwa cena, w sytuacji gdy odpada druk, koszt papieru, koszt magazynowania itp. Marzą mi się takie ceny na polskie e-booki. Kilkadziesiąt zł za coś, co nawet fizycznie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo zależy też od treści. Nieraz autor musi się naprawdę solidnie napracować, by stworzyć porządną powieść. Wtedy ja jestem gotów za takiego ebooka zapłacić 30, 35 zł, choć zazwyczaj poluję na niższe ceny. Ogólnie jednak ebooki rzeczywiście powinny być tańsze.
To zależy też od treści. Nieraz autor musi się naprawdę solidnie napracować, by stworzyć porządną powieść. Wtedy ja jestem gotów za takiego ebooka zapłacić 30, 35 zł, choć zazwyczaj poluję na niższe ceny. Ogólnie jednak ebooki rzeczywiście powinny być tańsze.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWobec tego można tylko polecić bookrage.org :)
Wobec tego można tylko polecić bookrage.org :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie słyszałem wcześniej o tej stronie. Sprawdzę co to jest.
Nie słyszałem wcześniej o tej stronie. Sprawdzę co to jest.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Bookrage jest naprawdę fajny, ale mają bardzo niechlujnie przygotowane teksty. Masa błędów i literówek - można ćwiczyć do zawodu korektora na ich książkach. :(
A ebooki mogłyby byc tańsze, ale to będzie możliwe, jak politycy je "przebranżowią" z 'programu komputerowego' na 'książkę' (która ma niższy VAT).
Bookrage jest naprawdę fajny, ale mają bardzo niechlujnie przygotowane teksty. Masa błędów i literówek - można ćwiczyć do zawodu korektora na ich książkach. :(
A ebooki mogłyby byc tańsze, ale to będzie możliwe, jak politycy je "przebranżowią" z 'programu komputerowego' na 'książkę' (która ma niższy VAT).
Teraz z jakością edycyjną "ich" książek może być inaczej. Albo lepiej albo gorzej. Coraz częściej ebooki dostają gotowe od wydawcy i nic w nich nie mogą zrobić. Przy swoich, dość szybko usuwali zgłoszone zdarzało się, że zanim akcja się skończyła już była poprawiona wersja.
Teraz z jakością edycyjną "ich" książek może być inaczej. Albo lepiej albo gorzej. Coraz częściej ebooki dostają gotowe od wydawcy i nic w nich nie mogą zrobić. Przy swoich, dość szybko usuwali zgłoszone zdarzało się, że zanim akcja się skończyła już była poprawiona wersja.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Ile powinna kosztować Pana/Pani zdaniem, powieść w miękkiej oprawie, mająca 400 stron?"
Na tak postawione pytanie mam ochotę odpowiedzieć: to zależy od gramatury i wybarwienia papieru, użytej czcionki, palety kolorystycznej, ilustracji/ilustratora, faktury, poziomu estetycznego okładki i czy zawinięta w celofan czy w gazetę...
(Jeśli książka ma być traktowana jako jeden z miliarda rynkowych produktów odmierzanych na wagę, grubość lub od metra, nie widzę powodu do wydatkowania publicznych pieniędzy na akcje zachęcające do czytania.)
"Ile powinna kosztować Pana/Pani zdaniem, powieść w miękkiej oprawie, mająca 400 stron?"
Na tak postawione pytanie mam ochotę odpowiedzieć: to zależy od gramatury i wybarwienia papieru, użytej czcionki, palety kolorystycznej, ilustracji/ilustratora, faktury, poziomu estetycznego okładki i czy zawinięta w celofan czy w gazetę...
(Jeśli książka ma być traktowana jako jeden...
To jeszcze zależy od autora. Czy jest to np. Stephen King, Brandon Sanderson, czy Jan Kowalski spod Bełchatowa. Za tresć wartą swojej ceny można zapłacić więcej. Za podręcznik o zasiewie buraków już niekoniecznie.
To jeszcze zależy od autora. Czy jest to np. Stephen King, Brandon Sanderson, czy Jan Kowalski spod Bełchatowa. Za tresć wartą swojej ceny można zapłacić więcej. Za podręcznik o zasiewie buraków już niekoniecznie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
To są przecież mało istotne przy kształtowaniu ceny książki sprawy, takie trzeciorzędne.
Ja zawsze sprawdzając cenę książki i szacując swoje widełki cenowe, sprawdzam ceny skupu żywca interpoluje je z cenami kruszców szlachetnych na rynkach światowych, a kupuję gdy opcję na ropę spadają. Dlatego wolę kupować przez internet, bo na bieżąco sprawdzam sobie te dane. Porządna księgarnia internetowa ma odpowiednie raporty i wykresy dostępne przy książce jednym kliknięciem.
A tak na marginesie, cena książki będzie rosnąć, bo Chińczycy zwiększają wydatki na energię odnawialną, a zmniejszają na węgiel.
To są przecież mało istotne przy kształtowaniu ceny książki sprawy, takie trzeciorzędne.
Ja zawsze sprawdzając cenę książki i szacując swoje widełki cenowe, sprawdzam ceny skupu żywca interpoluje je z cenami kruszców szlachetnych na rynkach światowych, a kupuję gdy opcję na ropę spadają. Dlatego wolę kupować przez internet, bo na bieżąco sprawdzam sobie te dane. Porządna...
Ja tak głęboko w tym nie siedzę, żeby sprawdzać jak funkcjonuje rynek giełdowy. Nie znam się na giełdzie.
Ja tak głęboko w tym nie siedzę, żeby sprawdzać jak funkcjonuje rynek giełdowy. Nie znam się na giełdzie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dwie uwagi:
a) Serio, istnieje coś takiego jak osobny odtwarzacz audiobooków?
b) Przedziały cenowe są śmieszne duże. Według mnie logiczne byłyby progi co 5 zł.
Dwie uwagi:
a) Serio, istnieje coś takiego jak osobny odtwarzacz audiobooków?
b) Przedziały cenowe są śmieszne duże. Według mnie logiczne byłyby progi co 5 zł.
Serio, można na przykład korzystać z takiego starego wynalazku jak odtwarzacz mp3.
Serio, można na przykład korzystać z takiego starego wynalazku jak odtwarzacz mp3.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamEkhm. Aż tak młoda nie jestem. A odtwarzacz mp3 to wciąż nie odtwarzacz audiobooków -.-
Ekhm. Aż tak młoda nie jestem. A odtwarzacz mp3 to wciąż nie odtwarzacz audiobooków -.-
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAnkieta jest niedorobiona i nieprzemyślana.
Ankieta jest niedorobiona i nieprzemyślana.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDokładnie. Pytania pisał chyba ktoś, kto się polskiego niedawno zaczął uczyć.
Dokładnie. Pytania pisał chyba ktoś, kto się polskiego niedawno zaczął uczyć.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSzczególnie książki niskiej ceny,,mnie ciekawią.Zaznaczyłem,do 25 zł.
Szczególnie książki niskiej ceny,,mnie ciekawią.Zaznaczyłem,do 25 zł.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Pytanie o wydawców jest trochę nieprecyzyjne. Ja mam tak, że kojarzę wiele wydawnictw i czasem kieruję się tym przy zakupie książki, ale nie tak jak jest w odpowiedziach "Tak, mam swoje ulubione wydawnictwa", tylko mam wydawnictwa, których unikam, bo wiem, że rzadko wydają cokolwiek sensownego. (tzn. nie zachęci mnie do kupna sam fakt, że wydało wydawnictwo X, ale może mnie zniechęcić fakt, że wydało wydawnictwo Y).
A jeśli chodzi o sprzęty w tygodniu i w czasie wolnym, to trochę nie wiem, co o moim czytelnictwie ma powiedzieć ankietującym fakt, że w mojej pracy używa się komputerów stacjonarnych.
Pytanie o wydawców jest trochę nieprecyzyjne. Ja mam tak, że kojarzę wiele wydawnictw i czasem kieruję się tym przy zakupie książki, ale nie tak jak jest w odpowiedziach "Tak, mam swoje ulubione wydawnictwa", tylko mam wydawnictwa, których unikam, bo wiem, że rzadko wydają cokolwiek sensownego. (tzn. nie zachęci mnie do kupna sam fakt, że wydało wydawnictwo X, ale może mnie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Z tym sprzętem w tygodniu i w weekendy to mam jeszcze większy problem, bo pracuję nieregularnie i z punktu widzenia pracy/czasu wolnego nie ma dla mnie znaczenia, czy jest środa czy niedziela, dzień czy noc. Dlatego uważam, że dla takich jak ja dziwadeł, którzy może i są mniejszością, ale wcale nie małą, powinno być rozróżnienie na dzień pracy i dzień wolny, a nie jaki to dzień tygodnia. A i tak czasem korzystam ze stacjonarnego laptopa - i jak go oznaczyć? I w ogóle dlaczego pytanie jest o sprzęt najczęściej używany, a nie o ilość czasu spędzanego z tymi zabawkami? W czasie wolnym używam ich o wiele mniej niż w pracy, a bywają dni, że żadnego, nawet telefonu, w ogóle nie dotykam - nie ma takiej odpowiedzi!
Z wydawnictwami podobnie, niektóre znacząco odstraszają: tematyką, wielością tytułów miałkich przy bardzo nielicznych lepszych lub, co najgorsze i w przeciwieństwie do tamtych czasem mnie boli, niską jakością tłumaczeń, korekty czy materialnego opakowania treści. Wydawnictw, których logo od razu mnie przyciąga, jest znacznie mniej i nigdy nie jest to przyciąganie dość silne, by kupować coś w ciemno, tylko ze względu na wydawnictwo i atrakcyjne blurby. Dobre wydawnictwo może mnie co najwyżej skłonić do tego, by zaufać książce, która z kilku innych powodów już wygląda dla mnie zachęcająco, podczas gdy podobnie wyglądająca książka wydawnictwa dla mnie neutralnego lub niewłaściwego wymaga jeszcze wielu nieufnych sprawdzeń i może wypożyczenia raczej niż kupienia.
Przydałoby się więcej opcji i oczywiście "inne" z możliwością własnej wypowiedzi. Jak w większości pytań.
Z tym sprzętem w tygodniu i w weekendy to mam jeszcze większy problem, bo pracuję nieregularnie i z punktu widzenia pracy/czasu wolnego nie ma dla mnie znaczenia, czy jest środa czy niedziela, dzień czy noc. Dlatego uważam, że dla takich jak ja dziwadeł, którzy może i są mniejszością, ale wcale nie małą, powinno być rozróżnienie na dzień pracy i dzień wolny, a nie jaki to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Na początku powinna być informacja, ile pytań zawiera ankieta. Tak byłoby uprzejmiej w stosunku do czytelników, którzy zechcą poświęcić swój czas na wypełnienie jej.
Pytanie o cenę ebooka jest idiotycznie sformułowane. Akurat w przypadku pliku nie jest ważne, ile powieść ma stron! W książce papierowej to ma sens, bo każda strona fizycznie istnieje, jest to kartka papieru, która kosztuje i którą trzeba wyprodukować. Ebook może mieć sto stron albo tysiąc i każda strona będzie dokładnie tyle samo kosztowała. To są oczywiście tylko koszty produkcji. Wiem, że tekstu nikt za darmo nie przygotuje, ale to samo robi się w przypadku książek papierowych, a więc w przypadku ebooka liczenie stron to nonsens.
(Oczywiście cena ebooków jest za wysoka. Jak może kosztować on tyle samo albo nieznacznie mniej niż wersja papierowa? A przecież odpadają koszty druku, produkcji, dystrybucji, magazynowania itp. Wiem, skąd taka drożyzna, rzecz jasna, ale po co ankieta struga głupa i pyta o te nieszczęsne ceny książek elektronicznych? :/ )
Ile czasu spędzam przy różnych urządzeniach? Hmm... najwięcej siedzę przy laptopie, który jest moim komputerem stacjonarnym. :> Czasem więcej siedzę ze smartfonem, który od czasu do czasu bywa moim czytnikiem ebooków. Więc co ja mam zaznaczyć? :))
Na początku powinna być informacja, ile pytań zawiera ankieta. Tak byłoby uprzejmiej w stosunku do czytelników, którzy zechcą poświęcić swój czas na wypełnienie jej.
Pytanie o cenę ebooka jest idiotycznie sformułowane. Akurat w przypadku pliku nie jest ważne, ile powieść ma stron! W książce papierowej to ma sens, bo każda strona fizycznie istnieje, jest to kartka papieru,...
Miałam bardzo podobne odczucia podczas ankiety :) Czytając ebooki nawet nie mam pojęcia ile właściwie mają stron, gdyż długość odwzorują mi 'kropeczki' na Kindle xD
I wielki miałam dylemat czy mój komputer to bardziej tablet czy laptop
Miałam bardzo podobne odczucia podczas ankiety :) Czytając ebooki nawet nie mam pojęcia ile właściwie mają stron, gdyż długość odwzorują mi 'kropeczki' na Kindle xD
I wielki miałam dylemat czy mój komputer to bardziej tablet czy laptop
Ciekawe kto tę ankietę układał. Dziwnie niektóre pytania były sformułowane, może jakiś chińczyk maczał w tym palce. Być Polakiem, mówić i pisać po polsku i tak formułować pytania. Wstyd trochę.
Co do stron w ebookach, ja strony generuję samemu w calibre, jeśli się da poszerzam również marginesy do maksimum. A czytam na Kindlu.
Ciekawe kto tę ankietę układał. Dziwnie niektóre pytania były sformułowane, może jakiś chińczyk maczał w tym palce. Być Polakiem, mówić i pisać po polsku i tak formułować pytania. Wstyd trochę.
Co do stron w ebookach, ja strony generuję samemu w calibre, jeśli się da poszerzam również marginesy do maksimum. A czytam na Kindlu.
Czy to tylko mój laptop jest jakiś lewy i gdy chcę przejść do dalszej części ankiety, to kasuje mi odpowiedzi i każe uzupełniać je od nowa? ._.
Czy to tylko mój laptop jest jakiś lewy i gdy chcę przejść do dalszej części ankiety, to kasuje mi odpowiedzi i każe uzupełniać je od nowa? ._.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo może ewentualnie zależeć od przeglądarki, mi wszystko działa.
To może ewentualnie zależeć od przeglądarki, mi wszystko działa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSpróbuj usunąć pliki cookie (najlepsza metoda, jak cokolwiek nie działa na LC ;)).
Spróbuj usunąć pliki cookie (najlepsza metoda, jak cokolwiek nie działa na LC ;)).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamParę niefortunnych pytań, szczególnie te o sprzęt z którym spędzamy najwięcej czasu (rozbawił mnie fakt istnienia samoistnego odtwarzacza audiobooków, chyba że to tylko wymysł?) i tę o to jaką cenę powinna mieć książka elektroniczna/tradycyjna zawierająca 400 stron. Jak na ironię, akurat w tych pytaniach odmówiono udzielenia odpowiedzi "trudno powiedzieć". Wyrażenie "miasto powyżej 100 do 200 tys." itp. też średnio fortunne, ale to nie ma znaczenia - w sumie rozumiem, że dla ludzi z małych miast (ja mieszkam w 170 tys. mieście, zresztą w aglomeracji górnośląskie) kryterium cenowe jest często bardzo istotne, ja bardzo rzadko mam problem z brakiem jakiejś książki w miejskiej, nie mówiąc o dostępnie do uczelnianej biblioteki czy Ciniby, ale te ramy jakoś osłabiły mnie w stosunku do ankiety, a przynajmniej w tej formie. Z drugiej strony "lubię" jak ktoś chce coś przeczytać, ma w bibliotece, będzie narzekać, że ceny są wysokie, ale on MUSI kupić zanim przeczyta, bo "nie umie" czytać książki, która do niego nie należy. Ale to już tak rzutem na taśmę inny temat :). A może nie do końca nawet.
Parę niefortunnych pytań, szczególnie te o sprzęt z którym spędzamy najwięcej czasu (rozbawił mnie fakt istnienia samoistnego odtwarzacza audiobooków, chyba że to tylko wymysł?) i tę o to jaką cenę powinna mieć książka elektroniczna/tradycyjna zawierająca 400 stron. Jak na ironię, akurat w tych pytaniach odmówiono udzielenia odpowiedzi "trudno powiedzieć". Wyrażenie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"19. Ile powinna kosztować Pana/Pani zdaniem, powieść w miękkiej oprawie, mająca 400 stron? *"
Utknęłam na tym pytaniu - żadna odpowiedź nie jest dla mnie prawidłowa.
Zdecydowanie brakuje opcji: 'nie mam zdania' lub 'trudno powiedzieć'
Dlaczego?
Bo jeśli książka która ma 400 stron to chłam - nie jest warta nawet 5pln.
Ale jeśli to książka mojego ulubionego pisarza do którego mam zaufanie, dodatkowo przepięknie wydana (okładka, ilustracje, porządny papier, etc.) to z przyjemnością! wydam więcej niż 50pln.
Przy ocenie czy cena książki którą chcę kupić jest ok biorę pod uwagę mnóstwo czynników: czy znam autora, czy mam zaufanie do wydawnictwa, czy to początek serii i czy wydawnictwo jest znane z kończenia co zaczęło, jakie są recenzje zwykłych czytelników, czy książka wymagała tłumaczenia, czy polecał mi ją ktoś ze znajomych, czy spodobał mi się udostępniony fragment (tak zdecydowałam się na książki Olgi Gromyko i nie żałuję :D)... NIGDY nie kieruję się ilością stron w tym względzie!
Ponieważ ankieta nie pozwala mi przejść dalej bez wyboru odpowiedzi na to pytanie - na tym etapie kończę jej wypełnianie.
"19. Ile powinna kosztować Pana/Pani zdaniem, powieść w miękkiej oprawie, mająca 400 stron? *"
Utknęłam na tym pytaniu - żadna odpowiedź nie jest dla mnie prawidłowa.
Zdecydowanie brakuje opcji: 'nie mam zdania' lub 'trudno powiedzieć'
Dlaczego?
Bo jeśli książka która ma 400 stron to chłam - nie jest warta nawet 5pln.
Ale jeśli to książka mojego ulubionego pisarza do...
Trochę to racji masz bo czasem 400 stron nie jest warte wydania swojej ceny. Dlatego ja kupuję takie np. w empiku czy w kiosku jak są na przecenie np. za 14,99 kupiłam Piernikowe Makabreski i ona ma ze 400 stron.
Jeżeli mam kupić książkę to pod tym samy kontem co ty, plus do kryteriów dodaje też czy w przyszłości ją przeczytam (chodzi tu głównie o tematykę) i jeśli tak to ją kupuję. Ale jeśli książka mi się podoba może mieć i 632 stron a ja i tak ją przeczytam.
Trochę to racji masz bo czasem 400 stron nie jest warte wydania swojej ceny. Dlatego ja kupuję takie np. w empiku czy w kiosku jak są na przecenie np. za 14,99 kupiłam Piernikowe Makabreski i ona ma ze 400 stron.
Jeżeli mam kupić książkę to pod tym samy kontem co ty, plus do kryteriów dodaje też czy w przyszłości ją przeczytam (chodzi tu głównie o tematykę) i jeśli tak to...
Ja uważam, że to nie ilość stron powinna decydować o tym ile kosztuje książka.
Np. jedna książka ma 200 - 300 i autorkę Danielle Steel i kosztuje 39,90 a inna może być na przecenie. To jakieś chore trochę.
Ja uważam, że to nie ilość stron powinna decydować o tym ile kosztuje książka.
Np. jedna książka ma 200 - 300 i autorkę Danielle Steel i kosztuje 39,90 a inna może być na przecenie. To jakieś chore trochę.
A ja jestem ciekawa, ilu takich wariatów jak ja, czyta kilka książek na raz.
Bliscy i znajomi suszą mi głowę, że jak tak w ogóle można, czy mi się to nie miesza itp. Czytam po prostu to, na co w danej chwili mam ochotę. Jeśli jakaś historia na danym etapie mnie nuży, odpoczywam od niej i sięgam po coś innego. Dzięki temu czerpię przyjemność z czytania danej pozycji. :)
To takie dziwne? :D
A ja jestem ciekawa, ilu takich wariatów jak ja, czyta kilka książek na raz.
Bliscy i znajomi suszą mi głowę, że jak tak w ogóle można, czy mi się to nie miesza itp. Czytam po prostu to, na co w danej chwili mam ochotę. Jeśli jakaś historia na danym etapie mnie nuży, odpoczywam od niej i sięgam po coś innego. Dzięki temu czerpię przyjemność z czytania danej pozycji. :)
To...
Myślę, że robi tak każdy, kto nie czyta jednej książki rocznie.
Myślę, że robi tak każdy, kto nie czyta jednej książki rocznie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDla mnie to jak najbardziej normalne: jedną książkę czytam w papierze, jedną w ebooku a trzecią słucham. I to jest wersja minimum, bo zdarza mi się przełączać czytnik między tytułami.
Dla mnie to jak najbardziej normalne: jedną książkę czytam w papierze, jedną w ebooku a trzecią słucham. I to jest wersja minimum, bo zdarza mi się przełączać czytnik między tytułami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa np. co innego czytam tuż przed zaśnięciem, co innego czytam w dzień z trzeźwym umysłem. Czego innego słucham chodząc po mieście i co innego czytam w metrze/autobusie.
Ja np. co innego czytam tuż przed zaśnięciem, co innego czytam w dzień z trzeźwym umysłem. Czego innego słucham chodząc po mieście i co innego czytam w metrze/autobusie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAkurat w tej kwestii sądzę, że takich przeskakujących od książki do książki "czytaczy" jest bardzo wielu. Sama tak często robię, moje dzieci tak robią, moi znajomi tak robią. Osobiście nie znam nikogo, kto żeby zacząć czytać coś nowego, musi skończyć najpierw coś wcześniejszego. Ale nie uważam tego za wadę.
Akurat w tej kwestii sądzę, że takich przeskakujących od książki do książki "czytaczy" jest bardzo wielu. Sama tak często robię, moje dzieci tak robią, moi znajomi tak robią. Osobiście nie znam nikogo, kto żeby zacząć czytać coś nowego, musi skończyć najpierw coś wcześniejszego. Ale nie uważam tego za wadę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo ja jestem przykładem "starocia", bo nie czytam więcej jak 1 książkę do końca i nie zaczynam następnej dopóki nie skończę poprzedniej. A zaznaczam że nie czytam dla mnie nudnych książek 😁 i jakoś nie przepadam za e-bookami ani audio bookami 😈
To ja jestem przykładem "starocia", bo nie czytam więcej jak 1 książkę do końca i nie zaczynam następnej dopóki nie skończę poprzedniej. A zaznaczam że nie czytam dla mnie nudnych książek 😁 i jakoś nie przepadam za e-bookami ani audio bookami 😈
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Też nie widzę nic dziwnego w przeskakiwaniu z jednej książki do innej. Ja mam zwykle "czytane" dwie książki w wersji e-book-owej (w dawce po mniej więcej 10 stron dziennie) i dwie książki "tradycyjne" (jedną mieszczącą się w torebce zabieram do pracy, a drugą czytam w domu).
Za to audiobooków zero - próbowałam, nie przekonałam się. Widocznie nie jest to forma dla mnie
Też nie widzę nic dziwnego w przeskakiwaniu z jednej książki do innej. Ja mam zwykle "czytane" dwie książki w wersji e-book-owej (w dawce po mniej więcej 10 stron dziennie) i dwie książki "tradycyjne" (jedną mieszczącą się w torebce zabieram do pracy, a drugą czytam w domu).
Za to audiobooków zero - próbowałam, nie przekonałam się. Widocznie nie jest to forma dla...
Danny_Boy:
Nie przepadasz za ebookami? Czyli jak jakaś interesująca pozycją wyjdzie tylko w wersji elektronicznej to już po nią nie sięgniesz?
Danny_Boy:
Nie przepadasz za ebookami? Czyli jak jakaś interesująca pozycją wyjdzie tylko w wersji elektronicznej to już po nią nie sięgniesz?
xdemolka:
Przy tym całym chłamie literackim, który zalewa rynek czytanie w danym momencie jednej książki byłoby dla mnie nie do zniesienia. U mnie z książkami jak z potrawami, próbuję i to co mi odpowiada konsumuję do końca, a reszta do kosza.
xdemolka:
Przy tym całym chłamie literackim, który zalewa rynek czytanie w danym momencie jednej książki byłoby dla mnie nie do zniesienia. U mnie z książkami jak z potrawami, próbuję i to co mi odpowiada konsumuję do końca, a reszta do kosza.
Ksiądz, uwierz mi że jest tyle ciekawych i interesujących tytułów na rynku, że to mi w zupełności wystarcza 😁
Ksiądz, uwierz mi że jest tyle ciekawych i interesujących tytułów na rynku, że to mi w zupełności wystarcza 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa także czytam tylko jedną książkę i zaczynam następną dopiero jak skończę poprzednią. I nie czytam jednej książki na rok jak było zasugerowane powyżej.Jednak nie uważam czytania kilku utworów jednocześnie za wadę. Po prostu jest miliony ludzi i każda z osobna będzie się inaczej obchodziła z książkami. Dodam też że nigdy nie korzystałam z wersji elektronicznej i audiobooków. I bardzo mnie to ciekawi powiem szczerze, szczególnie książki w wersji słuchanej.
Ja także czytam tylko jedną książkę i zaczynam następną dopiero jak skończę poprzednią. I nie czytam jednej książki na rok jak było zasugerowane powyżej.Jednak nie uważam czytania kilku utworów jednocześnie za wadę. Po prostu jest miliony ludzi i każda z osobna będzie się inaczej obchodziła z książkami. Dodam też że nigdy nie korzystałam z wersji elektronicznej i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDo tej pory czytanie kilku książek na raz nie wydawało mi się wyczynem, ale może źle myślałam, może powinnam się bardziej cenić;D
Do tej pory czytanie kilku książek na raz nie wydawało mi się wyczynem, ale może źle myślałam, może powinnam się bardziej cenić;D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamHm ja też tak robię, owszem dla kogoś kto tak nie robi to akurat może dziwne, ale dla mnie to odmiana raz to a raz to zależy od humoru i tytułu ;).
Hm ja też tak robię, owszem dla kogoś kto tak nie robi to akurat może dziwne, ale dla mnie to odmiana raz to a raz to zależy od humoru i tytułu ;).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie wiem, czemu czytanie kilku książek na raz może komuś wydawać się dziwne. Też czasem czytam dwie-trzy książki jednocześnie. Tzn. oczywiście nie dosłownie jednocześnie. ;) W danym dniu mam chęć na kryminał, to zaczynam czytać. Ale nazajutrz trafię na fajne fantasy, to przerzucam się na nie, a kryminał dokańczam wieczorami. A przy jedzeniu czytam jeszcze coś innego, na przykład na innym nośniku. I nic mi się nie myli, bo czemu miałoby? Seriale też ogląda się kilka naraz i jakoś nie mylimy bohaterów i fabuły z jednego i drugiego, prawda?
Nie wiem, czemu czytanie kilku książek na raz może komuś wydawać się dziwne. Też czasem czytam dwie-trzy książki jednocześnie. Tzn. oczywiście nie dosłownie jednocześnie. ;) W danym dniu mam chęć na kryminał, to zaczynam czytać. Ale nazajutrz trafię na fajne fantasy, to przerzucam się na nie, a kryminał dokańczam wieczorami. A przy jedzeniu czytam jeszcze coś innego, na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@miharu
Świetny przykład z serialami, dokładnie takie mam odczucie.
@miharu
Świetny przykład z serialami, dokładnie takie mam odczucie.
Mnie się wydaje, że ktoś mając na myśli czytanie na raz kilku książek ma w głowie czytanie jednoczesne w tej samej chwili czy czasie tych kilku tytułów, a to już jest różnica i to spora, gdyż tak nikt z nas na pewno nie robi. Nie dałoby się tego tak wykonać: strona tu, za chwilę 2 strony tam, by za moment doczytać 3 wersety w jeszcze trzeciej pozycji. Tj wspomniała i wyjaśniła to już trafnie Miharu. :)
Mnie się wydaje, że ktoś mając na myśli czytanie na raz kilku książek ma w głowie czytanie jednoczesne w tej samej chwili czy czasie tych kilku tytułów, a to już jest różnica i to spora, gdyż tak nikt z nas na pewno nie robi. Nie dałoby się tego tak wykonać: strona tu, za chwilę 2 strony tam, by za moment doczytać 3 wersety w jeszcze trzeciej pozycji. Tj wspomniała i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@AuroraBorealis
Bardzo podoba mi się Twój pomysł, gdyby czytało się tak, jak to opisujesz, powstałaby zupełnie inna jakość. Cóż za wyzwanie było by dla mnie, czytelnika, nadążać i się nie pogubić:)
@AuroraBorealis
Bardzo podoba mi się Twój pomysł, gdyby czytało się tak, jak to opisujesz, powstałaby zupełnie inna jakość. Cóż za wyzwanie było by dla mnie, czytelnika, nadążać i się nie pogubić:)
@Nobliszka
Ja sobie tego nie wyobrażam, czytać w taki sposób. Przypominałoby mi to zaglądanie albo przeglądanie statystyk lub poszukiwanie jakichś kwot czy informacji w sprawozdaniach. Karta tu, kartka tam, nie, pozycja ta, albo i nie, jednak to nie ta strona, a ta już tak itd. :)
Konia z rzędem takiemu co by temu podołał. Coś w rodzaju czytania symultanicznego. ;)
@Nobliszka
Ja sobie tego nie wyobrażam, czytać w taki sposób. Przypominałoby mi to zaglądanie albo przeglądanie statystyk lub poszukiwanie jakichś kwot czy informacji w sprawozdaniach. Karta tu, kartka tam, nie, pozycja ta, albo i nie, jednak to nie ta strona, a ta już tak itd. :)
Konia z rzędem takiemu co by temu podołał. Coś w rodzaju czytania symultanicznego. ;)
Oj, obyś nie musiała szykować konia z rzędem, bo wariatów nie brakuje:) Ale jeśli przyjemna lektura miałaby mi przypominać wgryzanie się w statystyki, lub przeglądanie jakichkolwiek akt, to ja jednak pozostanę przy tradycyjnym smakowaniu książek:)
Oj, obyś nie musiała szykować konia z rzędem, bo wariatów nie brakuje:) Ale jeśli przyjemna lektura miałaby mi przypominać wgryzanie się w statystyki, lub przeglądanie jakichkolwiek akt, to ja jednak pozostanę przy tradycyjnym smakowaniu książek:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa nie twierdzę że nie idzie czytać kilku pozycji na raz. Ale to chyba jest dla osób które czytają jedną książkę przez tydzień lub dłużej. Kiedy zabieram się za czytanie wybranego tytułu to maksimum 2 dni i jest przeczytana. Wszystko zależy od nakładu jakim jesteśmy obdarowani oraz czasem jakim dysponujemy :)
Ja nie twierdzę że nie idzie czytać kilku pozycji na raz. Ale to chyba jest dla osób które czytają jedną książkę przez tydzień lub dłużej. Kiedy zabieram się za czytanie wybranego tytułu to maksimum 2 dni i jest przeczytana. Wszystko zależy od nakładu jakim jesteśmy obdarowani oraz czasem jakim dysponujemy :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa jestem takiego samego zdania jak @Danny_Boy :) Ale znam osoby które czytają po kilka książek jednocześnie tak jak większość osób biorących udział w tej dyskusji i nie wydaje mi się to dziwne lecz odmienne, bo ja tak nie robię. Ale to nie znaczy, że jest to jakaś ofensywa wobec was :)
Ja jestem takiego samego zdania jak @Danny_Boy :) Ale znam osoby które czytają po kilka książek jednocześnie tak jak większość osób biorących udział w tej dyskusji i nie wydaje mi się to dziwne lecz odmienne, bo ja tak nie robię. Ale to nie znaczy, że jest to jakaś ofensywa wobec was :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Zwykle w czytaniu mam 3 książki i podobnie jak Zuba, dwie są oczne, trzecia w audio. Oczywiście nigdy nie jest tak, że wszystkie trzy to typowa beletrystyka, typowa powieść. Powieści, zwłaszcza dobrej nie potrafię przerwać, ale w przypadku książkę popularnonaukowych czy literatury faktu, zwłaszcza tych trudniejszych, przerwy są czasem wręcz wskazane, żeby sobie dotychczasową lekturę dobrze ułożyć w głowie.
Co do audio to jakieś 4-5 lat temu nie wyobrażałem sobie tego, ale kiedyś ktoś mnie zapytał, czy nie wiem, skąd zdobyć trochę audiobooków, bo ma niedowidzącą ciotkę, wiec pomogłem i tak się zaczęło. Tym sposobem dwa lata temu poznałem łącznie dobrze ponad 100 tytułów, co było dla mnie ilością rekordową i dotychczas niewyobrażalną. Są sytuacje, kiedy oczy i ręce trzeba zająć czym innym niż książka a jednak umysł pracuje na wolnych obrotach. Nie ma w takiej sytuacji problemu zająć umysł poprzez uszy. Owszem, zazwyczaj nie są to bardzo poważne audiobooki, zazwyczaj literatura dosyć łatwa i rozrywkowa, ale w ten sposób poznaję całkiem sporo rzeczy, na które w wersji ocznej nie starczyło by mi czasu.
Zwykle w czytaniu mam 3 książki i podobnie jak Zuba, dwie są oczne, trzecia w audio. Oczywiście nigdy nie jest tak, że wszystkie trzy to typowa beletrystyka, typowa powieść. Powieści, zwłaszcza dobrej nie potrafię przerwać, ale w przypadku książkę popularnonaukowych czy literatury faktu, zwłaszcza tych trudniejszych, przerwy są czasem wręcz wskazane, żeby sobie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMnie trochę rozbawiło uzależnianie ceny książki od ilości stron. A jakość papieru, artyzm okładki, sama zawartość w końcu? Jest kilka takich książek, za które zapłaciłabym nawet spore ( dla mnie ;) sumy gdyby na przykład łaskawie je wznowiono. Saida Orientalizm widziałam w antykwariacie (i zniknął) za dwie stówki, a prawie się mieści w tych czterystu stronach. To zła tendencja jest, nawet jeśli tylko w formule pytania.
Mnie trochę rozbawiło uzależnianie ceny książki od ilości stron. A jakość papieru, artyzm okładki, sama zawartość w końcu? Jest kilka takich książek, za które zapłaciłabym nawet spore ( dla mnie ;) sumy gdyby na przykład łaskawie je wznowiono. Saida Orientalizm widziałam w antykwariacie (i zniknął) za dwie stówki, a prawie się mieści w tych czterystu stronach. To zła...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejO, tak, to było zabawne, jakby to nie zawartość decydowała o tym, ile skłonna jestem zapłacić.
O, tak, to było zabawne, jakby to nie zawartość decydowała o tym, ile skłonna jestem zapłacić.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo wiecie. Biorąc pod uwagę, że to ludzie rozważający na poważnie wprowadzenie jednolitej ceny książki, to nic dziwnego, że nie rozumieją subiektywnej teorii wartości dóbr ekonomicznych. Ci ludzie mają poglądy, które były obalane już 1,5 wieku temu.
No wiecie. Biorąc pod uwagę, że to ludzie rozważający na poważnie wprowadzenie jednolitej ceny książki, to nic dziwnego, że nie rozumieją subiektywnej teorii wartości dóbr ekonomicznych. Ci ludzie mają poglądy, które były obalane już 1,5 wieku temu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOni po prostu traktują książki jak każdy inny towar albo wręcz równo (równo wg pojęcia komunistów). ;) Książczyna Michalakowej jest według nich tyle samo warta, co powieść któregoś noblisty. To durne, bo rynek tak nie działa. Sweterek z supermarketu to nie to samo, co dizajnerski ciuch od światowej sławy projektanta mody, a chińska zupka z torebki to nie danie z restauracji polecanej przez Michelina. Oczywiste jest dla każdego, że te rzeczy mają różną wartość, choć niby tu i tu: jedzenie, tu i tu: ubranie. Książki też mają różną wartość i klasę. Wyliczanie im wartości na podstawie stron to jak liczenie klusek w daniu z restauracji Michelina, czy jest ich więcej niż w chińskiej zupce... :|
Oni po prostu traktują książki jak każdy inny towar albo wręcz równo (równo wg pojęcia komunistów). ;) Książczyna Michalakowej jest według nich tyle samo warta, co powieść któregoś noblisty. To durne, bo rynek tak nie działa. Sweterek z supermarketu to nie to samo, co dizajnerski ciuch od światowej sławy projektanta mody, a chińska zupka z torebki to nie danie z restauracji...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCóż.. autorom również coraz częściej płaci się od ilości stron i stawia wymagania dotyczące długości utworu, to też coraz więcej na rynku grubych tomów, mimo że ich zawartość traci poprzez bezsensowne rozdmuchanie, a wszystko po to, aby właśnie były droższe.
Cóż.. autorom również coraz częściej płaci się od ilości stron i stawia wymagania dotyczące długości utworu, to też coraz więcej na rynku grubych tomów, mimo że ich zawartość traci poprzez bezsensowne rozdmuchanie, a wszystko po to, aby właśnie były droższe.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spammiharu, A to że ktoś dostał nobla nie oznacza, że książka musi być wartościowa. Może to być przerost formy nad treścią. A może ktoś kupić mało znanego autora książkę, które okaże się perłą.
miharu, A to że ktoś dostał nobla nie oznacza, że książka musi być wartościowa. Może to być przerost formy nad treścią. A może ktoś kupić mało znanego autora książkę, które okaże się perłą.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Effy:
Oczywiście, że nie musi tak być. :) Podałam to jako prosty przykład (mimo wszystko większa jest szansa, że książka noblisty będzie lepsza niż chłam typu "harlekin", nieprawdaż?).
@Effy:
Oczywiście, że nie musi tak być. :) Podałam to jako prosty przykład (mimo wszystko większa jest szansa, że książka noblisty będzie lepsza niż chłam typu "harlekin", nieprawdaż?).
Mnie zabrakło widełek cenowych poniżej kwoty 25 zł. Sama przyjmuję, że atrakcyjna dla mnie cena ebooka to 15 zł a audiobooka 20 zł. Tylko w przypadku wielkiego apetytu na jakiś tytuł przekraczam te granice cenowe.
Ankieta uświadomiła mi, że w ciągu ostatniego roku przesłuchałam więcej książek niż przeczytałam w wersji drukowanej. Przewaga ebooków nad papierem u mnie zwiększa się z każdym rokiem.
Mnie zabrakło widełek cenowych poniżej kwoty 25 zł. Sama przyjmuję, że atrakcyjna dla mnie cena ebooka to 15 zł a audiobooka 20 zł. Tylko w przypadku wielkiego apetytu na jakiś tytuł przekraczam te granice cenowe.
Ankieta uświadomiła mi, że w ciągu ostatniego roku przesłuchałam więcej książek niż przeczytałam w wersji drukowanej. Przewaga ebooków nad papierem u mnie...
Co do ceny ebooków zgadzam się w 100%. Czemu często są wyceniane na równi z książką papierową?
Jeśli natomiast chodzi o przewagę któregoś z nośników, to u mnie 60% stanowią książki papierowe, 40 % ebooki. Choć podobnie jak ty z każdym rokiem zauważam tendencję zwyżkową tych drugich.
Audiobooków nie jestem w stanie słuchać, nie potrafię się na nich skoncentrować robiąc np. obiad,prasując, a samo siedzenie i słuchanie chyba doprowadziłoby mnie do białej gorączki.
Co do ceny ebooków zgadzam się w 100%. Czemu często są wyceniane na równi z książką papierową?
Jeśli natomiast chodzi o przewagę któregoś z nośników, to u mnie 60% stanowią książki papierowe, 40 % ebooki. Choć podobnie jak ty z każdym rokiem zauważam tendencję zwyżkową tych drugich.
Audiobooków nie jestem w stanie słuchać, nie potrafię się na nich skoncentrować robiąc np....
A ja umarłabym z nudów przy prasowaniu gdyby nie słuchanie książek. Albo sprzątanie - audiobook to idealne rozwiązanie. Najbardziej wysprzątany dom mam kiedy akcja rozkręca sie na maksa. Serio, cały dzień potrafię sprzątać :)
A ja umarłabym z nudów przy prasowaniu gdyby nie słuchanie książek. Albo sprzątanie - audiobook to idealne rozwiązanie. Najbardziej wysprzątany dom mam kiedy akcja rozkręca sie na maksa. Serio, cały dzień potrafię sprzątać :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Oj, to musze koniecznie spróbować prasowania z audiobookiem, może to mnie jakoś zachęci, bo prasowanie to najnudniejsza czynność pod słońcem.
Ja też coraz częściej sięgam po ebooki, choć do niedawna wydawały się mi one profanacją i nie wyobrażałam sobie jak mogłabym zrezygnować z książki na rzecz elektronicznego wynalazku. Do pierwszego przeczytania. Wygoda.
Ale mogłyby być tańsze.
Oj, to musze koniecznie spróbować prasowania z audiobookiem, może to mnie jakoś zachęci, bo prasowanie to najnudniejsza czynność pod słońcem.
Ja też coraz częściej sięgam po ebooki, choć do niedawna wydawały się mi one profanacją i nie wyobrażałam sobie jak mogłabym zrezygnować z książki na rzecz elektronicznego wynalazku. Do pierwszego przeczytania. Wygoda.
Ale mogłyby...
@MAD_ABOUT_YOU:
Bo ebooki to w świetle polskiego prawa nie książki, tylko programy elektroniczne (komputerowe czy jak tam to nazwali) i mają nałożony większy VAT. Głupie, wiem. :(
@MAD_ABOUT_YOU:
Bo ebooki to w świetle polskiego prawa nie książki, tylko programy elektroniczne (komputerowe czy jak tam to nazwali) i mają nałożony większy VAT. Głupie, wiem. :(
Gdyby to o polskie prawo chodziło nie byłoby aż takiego problemu, winna jest niestety dyrektywa unijna...
Gdyby to o polskie prawo chodziło nie byłoby aż takiego problemu, winna jest niestety dyrektywa unijna...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@MIHARU
to zbyt duże uproszczenie ;-)
Jak mówimy o przepisach prawa to "i/lub" czasopisma to duża różnica :-D
Specjalistą nie jestem, ale e-book nie jest książką, tylko Publikacją Elektroniczną, takowych się nie kupuje, tylko składa Zamówienie na Publikację Elektroniczną, jeśli przebiegło prawidłowo to zawiera się Umowę Licencyjną na korzystanie z Publikacji Elektronicznej, wnosi opłatę, jak wszystko zostanie zaksięgowane rozpocznie się Świadczenie Usługi dostępu do Publikacji Elektronicznej na zasadach określonych w Licencji.
A Licencja w uproszczeniu, żeby się za bardzo nie rozpisywać, pozwala Ci zgrać Publikację Elektroniczną na swoje urządzenie (ale nie za dużo urządzeń, są limity), skorzystanie zgodnie z przeznaczeniem - przeczytanie, a za wszystko inne jesteś traktowana jako Złodziej.
I dlatego dla mnie e-book powinien być tańszy od wersji papierowej książki - nie mam fizycznego przedmiotu.
@MIHARU
to zbyt duże uproszczenie ;-)
Jak mówimy o przepisach prawa to "i/lub" czasopisma to duża różnica :-D
Specjalistą nie jestem, ale e-book nie jest książką, tylko Publikacją Elektroniczną, takowych się nie kupuje, tylko składa Zamówienie na Publikację Elektroniczną, jeśli przebiegło prawidłowo to zawiera się Umowę Licencyjną na korzystanie z Publikacji...
Zdecydowanie bardziej dopracowana ankieta niż ta, którą zaserwowano bodaj rok temu badającej poziom czytelnictwa. Tu w wielu pytaniach jest zdecydowanie więcej możliwości wyboru.
Zdecydowanie bardziej dopracowana ankieta niż ta, którą zaserwowano bodaj rok temu badającej poziom czytelnictwa. Tu w wielu pytaniach jest zdecydowanie więcej możliwości wyboru.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam