
Zadzwoń, jak dojedziesz

- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2024-11-06
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-11-06
- Liczba stron:
- 268
- Czas czytania
- 4 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368005752
Czy na dzieciach spoczywa obowiązek opieki nad rodzicami?
Ryszarda w trzecią rocznicę śmierci żony odwiedzają dzieci, by razem z nim powspominać swoją matkę. W malutkim wrocławskim mieszkaniu pojawiają się: Mateusz z partnerem, Ania z mężem i synem oraz najstarsza córka Renata. Kolacja, mającą być okazją do ciepłego rodzinnego spotkania, zamienia się w bardzo nieprzyjemną rozmowę, której korzenie sięgają wspólnych dziecięcych lat.
Jak daleko w dyskusji dotyczącej opieki nad starym samotnym ojcem posuną się Mateusz, Ania i Renata? Jak w tym wszystkim odnajdzie się Ryszard? I jak bardzo można tęsknić?
Kup Zadzwoń, jak dojedziesz w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Zadzwoń, jak dojedziesz
Lepiej być godzinę za wcześnie, niż minutę za późno
O Jakubie Bączykowskim jako pisarzu słyszałam już wiele i przeważnie były to bardzo pozytywne wyrażenia. Autor zadebiutował w 2023 roku, a obecnie wydał właśnie czwartą książkę. Jej treść powinien poznać każdy. Wiek nie ma znaczenia – zarówno młodszy, jak i starszy czytelnik jest wyposażony w coś takiego, jak sumienie i serce. Nie wierzę, by nawet najbardziej zatwardziały odbiorca nie odniósł treści lektury do własnych doświadczeń życiowych, jest to po prostu niemożliwe.
Z nostalgią spoglądam też na treść innej opinii, którą napisałam kilka lat temu. Wtedy czułam się wręcz zachwycona tekstem i w przypadku oceny użyłam takich określeń jak: mądra, magiczna, empatyczna, wzruszająca, prawdziwa, nieprzesłodzona. Dziś mogę z czystym sumieniem je powtórzyć, ponieważ tekstu autora długo nie zapomnę. Muszę podziękować samej sobie, że zdecydowałam się na tę powieść – był to dosłownie strzał w dziesiątkę. Myślę, że inni odbiorcy stwierdzą dokładnie to samo.
Tematem przewodnim powieści Jakuba Bączykowskiego jest rodzina. Początkowo brzmi to dość banalnie, bo mnóstwo książek dotyczy właśnie chłodnej lub ciepłej relacji czy kłopotów rodzinnych. Konsekwentne odkrywanie kolejnych dialogów zmieni nasze nastawienie: wbije w fotel, wzruszy, każe zastanowić się nad własnym postępowaniem wobec najbliższych.
Autor w idealny sposób stworzył fikcyjną postać pana Ryszarda Sobieskiego. Jest to mężczyzna w podeszłym wieku, ojciec trójki dorosłych dzieci, a także… wdowiec. Nagłe odejście żony przed trzema laty spowodowało, że pan Ryszard nigdy nie pogodził się ze śmiercią Wandy – swojej idealnie dobranej drugiej połówki jabłka. Dowodem jego ciągłej tęsknoty są listy pisane do swej zmarłej żony. Brzmi dziwnie, lecz jest to naprawdę smutny i wzruszający obraz człowieka, który spędził z ukochaną ponad 50 (!) lat, lecz nigdy już jej nie zobaczy. Nie zje z nią posiłku. Nie pójdzie z nią na spacer czy do kina. Chwilami poziom bólu bohatera przypominał mi antycznego Orfeusza, który zdołał zmiękczyć nawet mitycznego Cerbera, by dostać się do Hadesu, krainy umarłych, i tym samym przywrócić ukochaną Eurydykę do życia. Wszyscy jednak wiemy, jak kończy się ten mit, a w realnym życiu takiej możliwości nie mają, niestety, nawet miliarderzy.
Załamany Ryszard piszący listy to niezwykły przykład osoby skrajnie samotnej. Lektura pozwala nam zrozumieć, że samotność naprawdę można uznać za straszną trwogę, a jej konsekwencje są często dramatyczne. Dlaczego jednak piszę o tak dołującej emocji, skoro Ryszard doczekał się trójki dzieci? Mateusz, Anna i Renata to trzy różne charaktery, lecz osoby te mają od dawna swoje życie, swoje sprawy, i nie są w stanie całkowicie poświęcić się załamanemu ojcu. Nie porzucą też swoich planów i marzeń, nie zmienią zawodów. Czy jest to złe, godne potępienia? Przecież początkowo to nam, małym dzieciom, poświęca się niemal cały czas. Czy odwrócone role to coś normalnego i wręcz koniecznego? Jest to bardzo trudny temat, a każdy przypadek rodzinny ma zupełnie inny wydźwięk. Ponadto czy brak dzieci to solidny argument ku temu, by zrzucić na czyjeś barki całą odpowiedzialność za samotnego i wiekowego rodzica? Konkluzja jest zatem tylko jedna: jeśli kogoś nie znasz – nie oceniaj, nie twórz zbędnych plotek. Lepiej sam spójrz w lustro i przeanalizuj, czy sam postępujesz właściwie. Czy żyjesz zawsze tak, by wilk był cały i owca cała? Przypuszczam, że jednak nie.
Dziś, w dobie wciąż rozwijającej się technologii, całe godziny spędzamy przed ekranem komputera, a smartfony trzymamy w ręce nawet podczas spaceru – o zgrozo – zamiast trzymać za rękę dziecko czy partnera/partnerkę. Oby fabuła powieści uświadomiła nam, że warto czasem zwolnić, odciąć się od internetowych wpisów i poświęcić czas rodzinie. Zdzwonimy się lub musimy się spotkać – to najczęstsze zapewnienia, które wypowiadamy, ale niemal nigdy nie przekładamy ich na praktyczne działania. Dlaczego? Drogi Czytelniku, odpowiedz sobie szczerze na to pytanie i zacznij zmieniać się na lepsze. Konsekwentnie pracuj nad stałym kontaktem rodzinnym, póki nie jest jeszcze za późno. Doceniajmy drobne gesty, na przykład wspólnie przygotowany i zjedzony obiad. To niby banalna czynność, którą później wspomina się z ogromnym sentymentem. Jak podkreśla sam autor – możemy żyć długo, ale jednak wciąż za krótko. Zawsze brakuje nam czasu, więc nie marnujmy go i celebrujmy rodzinne chwile.
Jeśli płakaliście podczas czytania – to żaden powód do wstydu. Ja robiłam to często, bo zrozumiałam, jak trudne, a z drugiej strony piękne potrafi być nasze życie. Umyślnie nie opisuję wszystkich wątków wplecionych w fabułę, ale jestem przekonana, że książka spodoba się zarówno początkującym czytelnikom, jak i odwiecznym pasjonatom słowa pisanego.
Natalia Wróż
Wyróżniona opinia książki Zadzwoń, jak dojedziesz
Twórczość Pana Jakuba Bączykowskiego poznałam, czytając książkę pt. ''Stanie się coś złego'' należącą do gatunku literatury kryminalnej. Postanowiłam sprawdzić, czy autor będzie umiał odnaleźć się w powieści, która z opisu treści zapowiada się interesująco. W nadanym książce tajemniczo brzmiącym tytule ''Zadzwoń, jak dojedziesz'' zastanawiałam się, który z występujących bohaterów jest twardy, wrażliwy, cierpliwy. Być może niepokojące zachowanie stanowi tutaj kluczowe rozwiązanie w całościowym odbiorze. Wzruszenie wywołało u mnie na samym początku słowa Ryszarda ojca trójki dzieci: Ani, Mateusza i Renaty skierowane do żony Wandy i to, co czuje po jej utracie. Czytając, te słowa odnosiłam cały czas wrażenie, że Ryszard wciąż tęskni za żoną i darzył ją miłością, o której nie wstydzi się otwarcie mówić. Podobało mi się to, że główny bohater jest osobą skromną. Nie ma zbyt wielu wymagań wobec dzieci. Potrafi z nimi mieć doskonałe relacje i rozmawiać z nimi o problemach, które ich bezpośrednio dotyczyły. Spotkanie ze wszystkimi bohaterami powinno uświadomić nam, że w życiu cenne są chwile spędzone z rodziną, cieszyć się tym, co się ma, a nie być tylko obserwatorem patrzącym z bliska na sytuacje, które można zmienić, aby potoczyły się nieco lepiej niż obecnie. W sumie jest to tak, że każdy z nas po jakimś czasie analizuje, jakie były relacje z osobą bliską i uświadamiamy sobie, za co najbardziej ją lubiliśmy, a jakie cechy charakteru lub osobowości pozytywne, lub negatywne przeszkadzały nam w niej, czy w miarę możliwości potrafiliśmy, powiedzieć jej co czujemy do niej i czy zapamiętaliśmy sposób przekazania wypowiadanych jej słów do nas. Miło jest, kiedy wyciąga się z miłością pomocną dłoń do osób samotnych. Można wówczas z nimi porozmawiać, udzielić im cennych wskazówek stanowiących wiele odpowiedzi na nurtujące nas pytania, jak potoczyło się ich życie, gdy otoczeni byli bliskością rodziny. Pan Jakub Bączykowski potrafi doskonale wychwycić i zrelacjonować język wypowiedzi występujący na co dzień w rodzinie. Powieść ''Zadzwoń, jak dojedziesz'' skierowana jest, do nas wszystkich, abyśmy w natłoku codziennych obowiązków nie zapomnieli o rodzicach, którzy niezależnie od tego, jak przebiega, nasze życie po opuszczeniu domu rodzinnego mieli z nimi kontakt, chcą usłyszeć w rozmowie telefonicznej nasz głos. Warto przeczytać tę książkę.
Oceny książki Zadzwoń, jak dojedziesz
Poznaj innych czytelników
6412 użytkowników ma tytuł Zadzwoń, jak dojedziesz na półkach głównych- Przeczytane 3 700
- Chcę przeczytać 2 639
- Teraz czytam 73
- 2025 297
- Posiadam 184
- Audiobook 116
- Audiobooki 50
- Ulubione 48
- Legimi 38
- 2024 37










































OPINIE i DYSKUSJE o książce Zadzwoń, jak dojedziesz
Bardzo mądra powieść dla dorosłych dzieci starzejących się rodziców. Każdy może odnieść się do tego problemu w zależności od własnych doświadczeń . Warto też zapytać rodzica o jego oczekiwania od bliskich. Refleksja dla wszystkich i rodziców, i dzieci. Polecam.
Bardzo mądra powieść dla dorosłych dzieci starzejących się rodziców. Każdy może odnieść się do tego problemu w zależności od własnych doświadczeń . Warto też zapytać rodzica o jego oczekiwania od bliskich. Refleksja dla wszystkich i rodziców, i dzieci. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zadzwoń, jak dojedziesz” to książka, która bardzo mnie wzruszyła i skłoniła do refleksji nad starością oraz przemijaniem. Autor pokazuje też, jak w trudnych momentach pojawia się przerzucanie odpowiedzialności, szczególnie w relacjach między rodzeństwem – pełnych napięć i niedopowiedzeń.
Polecam każdemu.
„Zadzwoń, jak dojedziesz” to książka, która bardzo mnie wzruszyła i skłoniła do refleksji nad starością oraz przemijaniem. Autor pokazuje też, jak w trudnych momentach pojawia się przerzucanie odpowiedzialności, szczególnie w relacjach między rodzeństwem – pełnych napięć i niedopowiedzeń.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam każdemu.
Fantastycznie opisuje relacje między rodzeństwem...
Fantastycznie opisuje relacje między rodzeństwem...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Zadzwoń jak dojedziesz " książka jest świetna. Czyta się szybko lekko i nostalgicznie szczególnie ja seniorka wdowa samotnie mieszkająca aczkolwiek mam 4 dzieci i 4 wnuków. "Czym pachnie upływający czas?".... Od momentu wejścia do domu ojca czuć było specyficzny zapach. Starej skóry potu niedomytych naczyń i kurzu"str. 180 To prawda zapach ludzi zmienia się wraz z wiekiem ludzi. Wiem że pachnę inaczej. Autor Jakub Bączykowski napisał te książkę z niesamowitą znajomością tego co czują obie strony czyli rodzic jeden bo drugi już nie żyje i dzieci które są dorosłe i mają swoje dzieci często także już dorosłe. Dialogi są adekwatne do treści książki. Tak właśnie myślą i mówią seniorzy i tak myślą i mówią ich dzieci i wnuki. To bolesna prawda wydobyta przez autora że odejście jednej osoby czyli zmarła matka(lub ojciec) a najsilniejsze więzi rodzinne runą jak domek z kart!!! W mojej rodzinie też runęły. Brawo Panie Jakub Bączykowski 🫶Książka jest świetna 🫶
"Zadzwoń jak dojedziesz " książka jest świetna. Czyta się szybko lekko i nostalgicznie szczególnie ja seniorka wdowa samotnie mieszkająca aczkolwiek mam 4 dzieci i 4 wnuków. "Czym pachnie upływający czas?".... Od momentu wejścia do domu ojca czuć było specyficzny zapach. Starej skóry potu niedomytych naczyń i kurzu"str. 180 To prawda zapach ludzi zmienia się wraz z wiekiem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam, świetnie napisana książka.
Początek taki niewinny, a potem - duże emocje.
Wzrusza, uderza w czułe struny,
a i...
łezki poleciały.
Polecam, świetnie napisana książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek taki niewinny, a potem - duże emocje.
Wzrusza, uderza w czułe struny,
a i...
łezki poleciały.
Jeszcze żadna historia nie wywołała we mnie takich emocji od pierwszej strony. Żadna. Ona już od pierwszych słów świdruje dziurę w sercu, robi pewnego rodzaju wyrzuty sumienia i choć nie dotyczy bezpośrednio mojej osoby, to jakiś fragment mnie wzrusza się mocno i ronię łzy. Autor w prosty sposób bez żadnych ubarwień, wybuchu emocji, szalonych zwrotów akcji rozczula serce, pisząc bezpośrednio o życiu.
Jeszcze przed czytaniem, gdy tylko spojrzałam na okładkę, tytuł, opis, wiedziałam, że to będzie wyjątkowa lektura. Inna niż wszystkie. Prawdziwa, o tematyce, której nie porusza się w książkach, a jak już to mamy jej malutki fragment. Tymczasem Jakub Bączykowski pisze tak po prostu, z łatwością o przemijaniu, o starości, samotności, o śmierci, o opiece nad osobami starszymi nasuwając nam wiele przemyśleń. Czy jesteśmy wdzięczni za życie, które otrzymaliśmy? Czy potrafimy docenić po latach każdą łzę rodzica, każde jego staranie, by wychować nas jak najlepiej, każdą ich nieprzespaną noc? Czy potrafimy oddać im tę miłość? Namiastkę czasu, który poświęcili dla nas?
Starość jest trudna. My myślimy, że mamy czas, że rodzice będą żyć wiecznie, że zawsze będą mieli siłę na wszystko, a niestety tak nie jest. Czy nie zapominamy o nich? Czy dzwonimy, przyjeżdżamy, interesujemy się nimi? Każdy ma swoje życie, wiadomo, pracę, dom, dzieci, ale czy oni nie mieli także marzeń, pracy, i innych rzeczy na głowie? A mimo wszystko znajdowali czas dla nas, swoich dzieci. A my czy nie traktujemy ich na starość jako zadanie do wykonania i to jeszcze w ekspresowym tempie?
Historia smutna, ale bardzo prawdziwa. Ukazuje tęsknotę, dziurę w sercu, której nie można załatać, po śmierci drugiej osoby. Ryszard to postać, która wywoływała u mnie co rusz łzy pod powiekami. Mądry, stary człowiek, który widzi wszystko. Jego rodzina, cóż, idealny obraz przeciętnej polskiej rodziny, który mocno wchodzi pod skórę i daje do myślenia. Jednak właśnie oni ukazują nam dwie strony medalu.
Historia, jakich mało, w której nie zawsze to, co widać na pierwszy rzut oka, jest tym, co rzeczywiście jest. Zastanawiam się, czy autor, pisząc historię, płakał, bo ja nie dałabym rady pisać o czymś tak wzruszającym, nie roniąc żadnej łzy. Jakub w przepiękny sposób ukazał wyrozumiałość i mądrość rodzica w stosunku do dziecka, które odkrywa się przed nim i mówi, że jest gejem. Nie krzyczy, nie robi wyrzutów, lecz wspiera, mówiąc, że musi mu w takim razie okazywać jeszcze więcej miłości i zrozumienia, bo będzie mu potrzebna w tym czasie. Akceptuję i doradza, to jest piękne po prostu. Innym razem ukazuje uczucia starszej osoby, gdy ona widzi, jakim staje się problemem dla swoich dzieci. Widzimy też ten obraz zupełnie inny oczami każdego dziecka.
Jest tutaj jeszcze więcej, ale myślę, że moje słowa wystarczą, by Was do niej przekonać.
,,Zadzwoń, jak dojedziesz" to samo życie, opisane melancholijnie, konkretnie, bez wytykania palcem, a jednak poruszające najczulsze struny serca. Bez chusteczek nawet nie zaczynajcie czytać, chyba że jesteście mniej wrażliwi niż ja a ja jestem bardzo wrażliwa. Książka przepiękna, choć bolesna, ale takie są potrzebne. Może być ratunkiem dla niektórych w ostatniej chwili, przebudzeniem, gdy czasu jeszcze zostało, albo wyrzutem, gdy tego czasu już zabrakło. Przede wszystkim jest chwilą zadumy.
Jeszcze żadna historia nie wywołała we mnie takich emocji od pierwszej strony. Żadna. Ona już od pierwszych słów świdruje dziurę w sercu, robi pewnego rodzaju wyrzuty sumienia i choć nie dotyczy bezpośrednio mojej osoby, to jakiś fragment mnie wzrusza się mocno i ronię łzy. Autor w prosty sposób bez żadnych ubarwień, wybuchu emocji, szalonych zwrotów akcji rozczula serce,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa powieść mocno mną poruszyła. Przedstawiona w niej rodzinna sytuacja z pierwszego spojrzenia zupełnie normalna, przeradza się w dyskusję między trójką rodzeństwa dosyć nieprzyjemną, a dotyczy dalszej opieki nad starszym i samotnym już ojcem.
Renata, Anna i Mateusz muszą ustalić dalsze działania, bo Ryszard już nie jest w stanie sam zadbać o siebie. Sprawy sie mocno komplikują, bo najstarsza córka podjęła decyzję o rozwodzie, średnia ogłasza ponowne zajście w ciażę, a syn chce wraz z partnerem wyemigrować do Amsterdamu.
Sama jestem mamą i w perspektywie starość oby w dobrym zdrowiu i sile, ale czy moje dzieci są zobligowane do zajęcia się mną wtedy?
Autor kolejny raz porusza jakże istotne kwestie, dotykające wiele rodzin. Nie wyobrażam sobie być ciężarem dla bliskich, ale mam świadomość tego, że nie przewidzimy jak bedzie przebiegać nasza starość. Na ile powinniśmy obciążać własne dzieci swoim życiem ?
W powieści oprócz tego trudnego wątku wychodzą również inne zawiłości między rodzeństwem, które wynikają z przeszłości a rzutują na stan obecny.
W całej powieści dominuje smutek, każda z postaci czuje się wyznaczona do opieki, a okoliczności życiowe nie sprzyjają temu. Czy w takim razie ojciec może czuć sie jak niepotrzebny przedmiot? Jak rozwiązać taki dylemat aby nikt nie poczuł się wykorzystany. Czy można przedłożyć swoje plany nad zobowiązanie opieki na starość nad rodzicem?
Gdzie jest tu miejsce na uczucia i czy można pogodzić własny egoizm z obowiazkiem?
Bardzo zyciowa powieść, gdzie właściwie każda rodzina może się przejrzeć, zweryfikować i przedyskutować podobny scenariusz u siebie. Jak łatwo w podbramkowej sytuacji zapomnieć o przywoitości.
I majstrsztyk w wykonaniu autora - listy Ryszarda do zmarłej żony, gdzie tęsknota przebija kazdą potrzebę. Całe morze wzruszeń.
Ta powieść mocno mną poruszyła. Przedstawiona w niej rodzinna sytuacja z pierwszego spojrzenia zupełnie normalna, przeradza się w dyskusję między trójką rodzeństwa dosyć nieprzyjemną, a dotyczy dalszej opieki nad starszym i samotnym już ojcem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRenata, Anna i Mateusz muszą ustalić dalsze działania, bo Ryszard już nie jest w stanie sam zadbać o siebie. Sprawy sie mocno...
Serdecznie polecam, piękny opis dynamiki w rodzinie przedstawienie życia z różnych perspektyw. Daje do myślenia jak czasem szybko potrafimy ocenić drugą osobę. Książka zostawiła mnie z refleksją jak ważna jest szczera rozmowa i komunikowanie swoich potrzeb.
Serdecznie polecam, piękny opis dynamiki w rodzinie przedstawienie życia z różnych perspektyw. Daje do myślenia jak czasem szybko potrafimy ocenić drugą osobę. Książka zostawiła mnie z refleksją jak ważna jest szczera rozmowa i komunikowanie swoich potrzeb.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze się jej słuchało. Bardzo wzruszająca i prawdziwa. Pięknie obrazuje że nic w życiu nie jest tylko czarno-białe i jednoznaczne
Dobrze się jej słuchało. Bardzo wzruszająca i prawdziwa. Pięknie obrazuje że nic w życiu nie jest tylko czarno-białe i jednoznaczne
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobrze napisana (mega dobrze słuchało się audiobooka). Smutna ale bardzo prawdziwa.
Bardzo dobrze napisana (mega dobrze słuchało się audiobooka). Smutna ale bardzo prawdziwa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to