U schyłku pewnej epoki. Z Marzeną Rogalską rozmawiamy o powieści „Kres czasów”

Ewa Cieślik
25.05.2021

Marzena Rogalska – to nazwisko znają telewidzowie i słuchacze radiowi, kojarzący tę dziennikarkę z ciepłym głosem i szerokim uśmiechem. Jednak jej aktywność wybiega daleko poza obszary związane z mediami! Marzena Rogalska jest bowiem także autorką poczytnych książek. Czytelnicy i czytelniczki znają ją dzięki serii „Wyprzedaż snów” oraz sadze o Karli Linde, której druga część, zatytułowana „Kres czasów”, właśnie trafiła do księgarń.

U schyłku pewnej epoki. Z Marzeną Rogalską rozmawiamy o powieści „Kres czasów”

Marzena Rogalska Kres czasów[OPIS WYDAWCY]

Porywająca historia, wielkie uczucie w przededniu dziejowej burzy. Czy miłość przetrwa wszystko?

Karla po zdanej maturze może wreszcie spełnić swoje marzenie i ruszyć w świat. Po krótkich wakacjach w Paryżu trafia do Anglii, by zamieszkać we wspaniałej posiadłości, otoczona zbytkiem i przyjmowana przez najlepsze towarzystwo. Nie daje się jednak zwieść uwodzicielskiej łatwości życia. Szybko przekonuje się, że piękne angielskie dwory skrywają ponure tajemnice, a arystokratyczne tytuły nie przesądzają o prawości charakterów. Beztroskie życie lub wierność sobie - oto wybór, przed którym u progu dorosłości staje dziewczyna. W Karli rodzi się bunt. Trudno jej już liczyć na pochłoniętą własnymi romansami Kathy, listy i telefoniczne rozmowy to za mało, by ukoić tęsknotę za Jankiem, a ukochany ojciec po raz pierwszy zdaje się coś przed nią ukrywać. Tymczasem dobiegające ze świata wieści nie wróżą niczego dobrego, ale nikt z jej bliskich, prócz ojca, nie chce wierzyć w nieuchronność nadciągającej wojennej zawieruchy…

Reklama

Marzena Rogalska jak nikt potrafi porywająco opowiadać - o uczuciach, emocjach, relacjach. W drugim tomie nowej trylogii, o losach Karli Linde, w mistrzowski sposób oddaje przedwojenną atmosferę w Polsce i w Europie, niezwykłe więzy między ojcem a córką oraz uczucia zakochanych, które zostają wystawione na najcięższą z prób.

Ewa Cieślik: Już od kilku miesięcy – a dokładnie trzech – idzie Pani „własną drogą”. Jak się Pani czuje na tej nowej ścieżce?

Marzena Rogalska: Wspaniale. Lubię zmiany, zawsze tak było. Pożegnanie jakiegoś etapu w życiu to jednocześnie stworzenie miejsca na coś nowego, pojawia się przestrzeń, kolejne pomysły i propozycje. Uwielbiam to.

Zresztą telewizja to tylko część mojego życia zawodowego – jest radio, piszę książki, rozwijam swój kanał na Instagramie, prowadzę szkolenia.

Telewizja, prasa, radio, a teraz literatura. Którą z tych dziedzin aktywności lubi Pani najbardziej? Albo inaczej – która dała Pani najwięcej radości?

Nie porównuję tych dziedzin, każda jest ważna i wnosi jakąś wartość do mojego życia. Zresztą jedna wpływa na drugą, jest wiele połączeń niewidocznych na pierwszy rzut oka. Na przykład historie ludzi, z którymi rozmawiam są inspiracją bohaterów moich książek.

Prężnie działa Pani w social mediach, np. na Instagramie i Facebooku. Ceni sobie Pani możliwość bezpośredniego kontaktu z widzem, słuchaczem radia czy czytelnikiem Pani książek? Jaką Marzenę Rogalską mogą oni poznać przez media społecznościowe?

To zawsze ta sama Marzena Rogalska, zmienia się tylko forma kontaktu. Dla mnie wartością jest autentyczność i uważność na drugiego człowieka.

Marzena Rogalska

W internecie promuje Pani czytelnictwo. Dlaczego, Pani zdaniem, warto czytać? I czy powinniśmy walczyć z tym, że współcześnie naszą uwagę od książek odwracają platformy streamingowe, filmy, seriale i gry?

Filmy, gry, czy seriale zbyt często pokazują nam gotową rzeczywistość, łatwą, szybką i oczywistą. Mamy jedną wersję zdarzeń dla wszystkich, uniwersalną i jednoznaczną. Powiedzmy inaczej: kiedy wielu ludzi ogląda ten sam film, wszyscy widzą mniej więcej to samo. Kiedy wielu ludzi czyta tę samą książkę – każdy dostrzega w niej coś innego. Oczywiście są filmy, które zostają w nas głęboko, dają pole do interpretacji, są niejednoznaczne, skłaniają do refleksji, ale przecież to właśnie literatura rozbudza w nas wyobraźnię. Najlepiej widać to wtedy, gdy znana i lubiana powieść jest ekranizowana. Nagle okazuje się, że każdy czytelnik widzi bohaterów zupełnie inaczej i trzeba naprawdę znakomitego reżysera, aby pogodził te sprzeczne wymagania, tworząc zupełnie nową jakość.

Reklama

„Kres czasów” to nie jest pierwsza książka Pani autorstwa – czytelnicy poznali już liczący trzy tomy cykl „Wyprzedaż snów”, teraz premierę ma druga część sagi o Karli Linde. Nie każdy jednak wie, że oba cykle łączą się ze sobą, o czym opowiada pani we wstępie do „Czasu tajemnic”. Czy właśnie to stanowiło początek, iskrę, od której rozpoczęła się dla Pani opowieść o Karli?

Nie wiem, czy tak jest naprawdę, ale wierzę że każdy człowiek ma w sobie coś, co tkwi w nim gdzieś głęboko. Czasami owo coś ujawnia się samo, czasami trzeba trochę mu pomóc. To coś to bycie prawdziwym, mądrym i dobrym człowiekiem. Nie ma to nic wspólnego z pieniędzmi czy wykształceniem, raczej z mądrością, człowieczeństwem, miłością, współczuciem... Pomyślałam sobie, że trzeba pokazać, jak to człowieczeństwo i mądrość można z ludzi wydostać. 

Karla, której to coś przekazał ojciec, a wydobyła z niej Dorothy, spłaca swój dług, ujawniając to coś w Agacie. Ale może zdradzam zbyt wiele? Chociaż nie, wiem przecież z licznych maili, że czytelnicy trylogii o Agacie doskonale rozumieją wszystkie tropy, które zaszyłam w moich powieściach.

W „Czasie tajemnic” poznajemy młodziutką Karlę, trafiającą pod skrzydła Mrs. Doris, uczącą się języka angielskiego (i życia). W „Kresie czasów” Karla wykorzystuje zdobytą naukę, dojrzewa, staje w szranki z rzeczywistością. Czy patrzenie na to, jak stworzona postać ewoluuje,  dała Pani satysfakcję?

Nie patrzyłam biernie, jak Karla się zmienia, ja tę zmianę przecież tworzyłam! Satysfakcja, to mało powiedziane, nie ma rady, muszę się przyznać do swojej słabości. Śmieję się i płaczę wraz  ze swoimi bohaterami, wkładam w nich całe serce, obdarzam ich uczuciami, które są dla mnie najważniejsze. Nie umiem być cyniczna i wymyślać najpierw to, co ludzie chcą przeczytać, a dopiero potem takich ludzi jak Karla, czy Emil.

Ważną częścią powieści o Karli jest odmalowanie jej relacji z ojcem. Karlę i Emila łączy mocna wieź. Ojciec jest tu mentorem, ale służy także wsparciem i wie, że musi pozwolić Karli popełniać błędy, żyć własnym życiem. Niewątpliwie to relacja oparta na miłości i wzajemnym szacunku. Nieczęsto zdarza się, by główna bohaterka była tak silnie związana z ojcem –  przeważnie taką rolę pełni matka. Zależało Pani na odwróceniu tego schematu?

Mówi się, że córki są podobne do matek, a synowie do ojców. Ale w takim razie dlaczego córki nieświadomie szukają mężczyzn podobnych do ich ojców, a synowie kobiet przypominających w jakiś sposób ich matki? Ta więź jest niezwykle mocna, przekracza to, co rozumiemy. To nie odwrócenie schematu, lecz przypomnienie, że wszyscy podlegamy tym samym żelaznym zasadom, choćbyśmy chcieli je wyprzeć.

Na kartach „Kresu czasów” – podobnie jak w „Czasie tajemnic” – wielką rolę odgrywa tło obyczajowe. W najnowszej powieści Karla podróżuje  do Warszawy, Paryża oraz do Anglii i może obserwować zmieniającą się Europę. Na sile przybierają antysemityzm, faszyzm, szerzą się społeczne niepokoje. W jaki sposób przygotowywała się Pani do przedstawienia tego momentu w historii Polski i świata?

Stare łacińskie przysłowie mówi: strzeż się człowieka jednej książki. Ja książki pochłaniam, staram się czytać jak najwięcej. Mój Tata, który kochał historię, wpoił we mnie przekonanie, że aby rozumieć świat, w którym żyjemy, trzeba też zrozumieć jego przeszłość. To bardzo ważne, choćby po to, by nie popełniać wciąż tych samych błędów. Często się powtarza, ze historia jest nauczycielką życia, ale mało kto rzeczywiście stara się uczyć życia z historii. Karla to potrafi, ja mam nadzieję, że tak jest i ze mną.

Reklama

Akcja pierwszej części losów Karli toczyła się w 1935 roku, „Kres czasów” przenosi nas do dalszych czasów, kończąc w momencie, gdy całą Europa wstrzymała oddech. W przygotowaniu jest ostatnia już trzecia część sagi. Do jakich czasów przeniesie Pani czytelników? I gdzie tym razem los rzuci Karlę?

Dla moich wytrwałych czytelników, którzy uważnie przeczytali historię Agaty Donimirskiej, jest to całkiem jasne. Pozostałym zdradzę, że Karli nie jest pisana emigracja, choć przecież z jej sytuacją, statusem i możliwościami, byłaby rozwiązaniem najłatwiejszym. Jednak jest coś, co każe jej szukać innych dróg i możliwości. W życiu najważniejsza jest miłość i lojalność, i tym właśnie będzie kierowała się Karla.

Domyślam się, że premierze książki towarzyszą wielkie emocje. W tym podekscytowaniu towarzyszącym pierwszym dniom, gdy książka trafia do księgarń, chciałabym wiedzieć, co jest dla Pani najważniejsze? Wyniki sprzedaży, pisane na gorąco wiadomości od czytelników i czytelniczek, a może radość odczuwana po zakończeniu pisania?

Na pewno skończeniu powieści towarzyszy wielka radość, ale wiadomości od czytelników tuż po przeczytaniu lektury, pisane w emocjach, to jedna z piękniejszych nagród, jakie możne dostać autor. Czytam je z ogromną wdzięcznością i częstokroć wzruszeniem. Bezcenne!

Materiał we współpracy z wydawnictwem Znak

Książka jest już dostępna w sprzedaży.

Reklama

komentarze [4]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
SLigiaKallina 30.05.2021 14:57
Czytelnik

Przyczepię się. Nie rozumiem, dlaczego w jednym z pierwszych pytań zostały przywołane gry (w domyśle zapewnie gry wideo). Mam wrażenie, że pani Marzena pojechała na stereotypie. Współczesne gry bywają absolutnie nieliniowe i niekiedy dają graczowi pełnię władzy nad wyborami moralnymi, ścieżką wydarzeń, a w ogóle - jakby się głębiej zastanowić - po prostu operują losowością...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
zaczytana 29.05.2021 14:12
Czytelnik

Świetnie się czyta. Jestem przy 2. tomie:)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
landrynkowa 25.05.2021 22:01
Czytelnik

Czekam na wszystkie tomy. Tym się trzeba delektować.
Seria "Wyprzedaż snów" mnie totalnie uwiodła. Wiele razy sama zbiegałam tymi samymi co bohaterka Agata schodami z wałów w Rynku Dębnickim...
Ale śmierci Kostka nigdy Pani nie wybaczę, pani Marzeno :(

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Reklama
Ewa Cieślik 25.05.2021 11:55
Czytelnik

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd