-
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać1 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać442 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Biblioteczka
2018-02-17
Łaskun, to książka p. Puzyńskiej, którą najmniej lubię. Moim zdaniem jest trochę przekombinowana pod każdym możliwym względem :) Mimo wszystko, polecam całą serię o Lipowie.
Łaskun, to książka p. Puzyńskiej, którą najmniej lubię. Moim zdaniem jest trochę przekombinowana pod każdym możliwym względem :) Mimo wszystko, polecam całą serię o Lipowie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Chyba najlepsza według mnie książka p. Puzyńskiej. Przeczytałam w jeden dzień, nie byłam się w stanie oderwać. Wątków dużo, a historia skomplikowana, miejscami trochę niewiarygodna, ale może faktycznie jakieś diabelskie siły... ;)
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to:
- jo - irytowało strasznie. Może, gdyby było od początku, to byłoby inaczej, ale pojawiło się znienacka, po 7 tomach i jakoś zgrzytało.
- slang - też obecny dopiero od niedawna.
- zachowanie Emilii - rozumiem, że trójkąty miłosne są w cenie, ale litości... po wydarzeniach z Domu Czwartego, Emilia nie powinna chcieć mieć z Danielem nic wspólnego (co najmniej), a tu nagle... jest wielce zakochana i jeszcze się poświęca będąc z prokuratorem...
Weronice też Daniel zalazł za skórę i to mocno, ale tu jeszcze jestem w stanie zrozumieć jej motywy, stara miłość... bla bla bla. W przypadku Emilii - kompletne nieporozumienie.
Mimo wszystko książkę czytało się znakomicie i za emocje / rozrywkę, których dostarczyła, daję wysoką, nieobiektywną ocenę!
Chyba najlepsza według mnie książka p. Puzyńskiej. Przeczytałam w jeden dzień, nie byłam się w stanie oderwać. Wątków dużo, a historia skomplikowana, miejscami trochę niewiarygodna, ale może faktycznie jakieś diabelskie siły... ;)
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to:
- jo - irytowało strasznie. Może, gdyby było od początku, to byłoby inaczej, ale pojawiło się...
Jedna z najlepszych książek, jakie czytałam. Plastyczny język autora pozwala się poczuć, jakbyśmy byli tam razem z nim a logiczny, przejrzysty układ opowieści rzuca światło na możliwe przyczyny tragedii, która wydarzyła się w 1996 roku.
Autor nie pozostaje całkowicie bezstronny, ale moim zdaniem nie obwinia nikogo bezpośrednio o spowodowanie sytuacji, która zakończyła się tragiczną śmiercią kilku osób tego feralnego dnia. Z opowieści Krakauera wyłania się obraz wyprawy, podczas której wiele drobiazgów, drobnych zaniedbań, przejawów rutyny czy splotów okoliczności, doprowadza do klęski.
Dziwi mnie bardzo burza medialna, która rozegrała się po wydaniu książki w 1997 roku, jak również nadal pojawiające się głosy, że Krakauer kłamie, że zrzuca odpowiedzialność na niewinne osoby i że oczernia niektórych uczestników wyprawy, podczas gdy sam nie jest bez winy.
W nowszych wydaniach książki znajduje się Post Scriptum, w którym autor odpowiada na wyżej wymienione zarzuty. Chciałabym również zwrócić uwagę na fakt, że Krakauer kilkukrotnie w swojej książce składa samokrytykę i nie kreuje się na bohatera bez skazy.
Książka, chociaż dokumentuje prawdziwą historię (a może właśnie dlatego) jest niezwykle wciągająca i czyta się ją jak najlepszy thriller psychologiczny. Myślę, że można ją spokojnie polecić nawet osobom, którym tematyka gór nie jest przesadnie bliska.
Polecam po lekturze obejrzeć jakiś film dokumentalny o Evereście (np. Sherpa z 2015 roku), chociażby po to, by na własne oczy zobaczyć czym jest Icefall i jak niebezpieczne jest stąpanie po nim.
https://strefapisania.blogspot.com/2018/02/wszystko-za-everest-recenzja-ksiazki.html
Jedna z najlepszych książek, jakie czytałam. Plastyczny język autora pozwala się poczuć, jakbyśmy byli tam razem z nim a logiczny, przejrzysty układ opowieści rzuca światło na możliwe przyczyny tragedii, która wydarzyła się w 1996 roku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor nie pozostaje całkowicie bezstronny, ale moim zdaniem nie obwinia nikogo bezpośrednio o spowodowanie sytuacji, która zakończyła się...