Oby to nie był finał cyklu
„Tę książkę się połyka, pochłania, a nie czyta, nie można się od niej oderwać” – takie zdanie pojawia się w recenzjach dość często. Pisarze lubią słyszeć i czytać takie sformułowania, zwłaszcza ci od literatury sensacyjnej. W przypadku większości z nich tak dobre powieści wychodzą raz na kilka premier. Tych, którym zdarza się to przy każdej niemal nowej pozycji w dorobku (i dodatkowo jest to zgodna opinia większości czytelników i recenzentów), można policzyć na palcach jednej ręki. No, może dwóch. W moim osobistym rankingu należą do nich Stephen King, Harlan Coben, a z polskich literatów Vincent Severski.
Grzegorz Brudnik w 2018 roku zachwycił mnie powieściami „Mayday” i „Fracht” – właśnie takimi, od których nie potrafiłem się oderwać żadną miarą. Czekałem z niecierpliwością na kolejne części cyklu z Aleksandrem Gallem, ale pochodzący z Gdańska pisarz na siedem lat… zniknął. Widywano go w różnych miejscach, między innymi w okolicach piłkarskich boisk, ale na targach książek i spotkaniach autorskich już nie. Na szczęście dla czytelników i polskiej literatury gatunkowej rok temu wrócił, i to z przytupem. Bo pierwsze dwie części cyklu z Rafałem Lichym („Szafarz” i „Chrzciciel”) były świetne i spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem większości tych, którym wpadły one w ręce – wystarczy spojrzeć na średnią ocen wystawionych przez użytkowników Lubimyczytać.
I ja do tych entuzjastów też należałem, z tym większą przyjemnością i sporymi oczekiwaniami zasiadłem do lektury „Ceremoniarza”. I nie zawiodłem się, przepadłem w wykreowanym przez Brudnika mrocznym, śląskim świecie na dobre 24 godziny z przerwami na sen i kilka narciarskich zjazdów w tę ostatnią zimową sobotę. Fenomen książek Brudnika nie polega wcale na nagromadzeniu zdarzeń, choć jest ich niemało, wszak seryjny zabójca, kilka trupów, wątki poboczne – nie o to chodzi, bo takich książek jest dużo. Jednak tu mamy tak umiejętnie budowane napięcie, gdzieś może nawet na granicy suspensu, że autentycznie chce się wiedzieć, jakie kolejne kroki podejmą bohaterowie i co jeszcze się wydarzy Lichemu i spółce. Śledztwo jest dynamiczne, ale nie przekracza granic realności, cuda w świecie Brudnika się nie zdarzają. Uważny czytelnik powinien dość szybko najistotniejsze elementy finałowego rozwiązania odgadnąć, choć autor i tak na sam koniec mocno zaskoczy.
Jest to jednak nie tylko książka o mordercy i policjantach. Jest ona też poświęcona województwu śląskiemu. Wraz z bohaterami zwiedzamy ciemne zaułki Katowic, Gliwic, Tychów i innych miejscowości, zaglądamy do opuszczonych hal, fabryk, ale też i na pięknie odnowiony, będący wizytówką Katowic Nikiszowiec. Wybieramy się również do Bielska i okolic, gdzie jest nieco mniej mrocznie i ciemno, ale też są tam miejsca, w które po zmierzchu lepiej nie zaglądać. No nie może być inaczej w dobrym kryminale z nurtu noir. Autor pokazuje ambiwalentny stosunek do śląskiej konurbacji – z jednej strony jest tam momentami strasznie, jednak z drugiej bohaterowie czują się w tej przestrzeni dobrze i nie chcą jej zmieniać.
Urzekający jest za to wątek przyjaźni głównego bohatera z psem. Już w poprzednich częściach trylogii Sierść odgrywał niebagatelną rolę, ale w „Ceremoniarzu” jest jedną z głównych postaci, uczestniczy we wszystkich ważnych wydarzeniach i to czasami aktywnie. No a niektóre „rozmowy” ludzko-psie bawią i wzruszają do łez.
Jeszcze jednym ważnym i nietypowym bohaterem jest pisarz celebryta, który jako żywo przypomina jednego z tuzów polskiej literatury sensacyjnej. Milionowe nakłady i zyski, książki publikowane jedna za drugą o marnej jakości i wartości, podejrzenie o podpieranie się ghostwriterem, nieustanne dbanie o wizerunek w mediach społecznościowych i tych tradycyjnych. Nazwisko niech każdy czytelnik sobie dopowie – niemniej w tym wątku Brudnik wchodzi w obszar mocnej, ostrej satyry.
Książka jest napisana świetnym językiem, dopieszczonym stylem i w tej klasycznej, najlepszej w mojej opinii narracji liniowej trzecioosobowej. Brudnik szczególny kunszt pokazuje chwilami w bardzo lirycznych, obrazowych, wysublimowanych opisach z jednej strony zjawisk przyrodniczych i pogodowych, z drugiej aktów miłosnych. Takich fraz dotąd w literaturze sensacyjnej nie odnalazłem. Piękne wstawki, które bardziej poezją niż prozą pachną. Takie smakowite przerywniki.
Finał książki jest finałem trylogii. Zdaje się definitywny, ale pozostawiona jest wąska furtka dająca potencjał na kontynuację. Od pomysłu pociągnięcia cyklu Brudnik w posłowiu się nie odżegnuje, choć zapowiada, że niebawem na rynku pojawi się coś zupełnie nowego. Należy podkreślić, że warto przeczytać książki z Lichym w kolejności publikacji. Co prawda są to osobne, niezależne historie, jednak w „Ceremoniarzu” mamy wiele nawiązań do poprzednich części. Da się przeczytać tę ostatnią część bez znajomości poprzednich, ale z pewnością jej odbiór nie będzie pełny. W tym wszystkim tak zupełnie po prostu warto poznać całość, bo to w swoim gatunku na pewno ścisła polska czołówka. No i liczyć, że nie jest to koniec cyklu.
Bartosz Szafran
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.