-
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać7 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Biblioteczka
Jeśli szukacie książki, która nie bierze jeńców i od pierwszej strony wrzuca Was w środek międzynarodowej afery, to „Gaijin” Arkadego Saulskiego jest pozycją obowiązkową. To nie jest kolejny „płaski” thriller, to pełnokrwista, męska przygoda, w której zapach prochu miesza się z japońską tradycją i egzotyką Tajlandii.
Jeżeli chcecie poznać więcej szczegółów i dlaczego ta książka to literackie „podwójne espresso”, zapraszam na moją pełną recenzję na blogu: papierowyrycerz.pl ⚔️📖
https://papierowyrycerz.pl/gaijin-arkady-saulski-recenzja/
Jeśli szukacie książki, która nie bierze jeńców i od pierwszej strony wrzuca Was w środek międzynarodowej afery, to „Gaijin” Arkadego Saulskiego jest pozycją obowiązkową. To nie jest kolejny „płaski” thriller, to pełnokrwista, męska przygoda, w której zapach prochu miesza się z japońską tradycją i egzotyką Tajlandii.
Jeżeli chcecie poznać więcej szczegółów i dlaczego ta...
„Mintari. Gdzie spokój staje się polem bitwy” to debiut, obok którego fani fantasy nie powinni przechodzić obojętnie. Mechanika mocy oparta na pochłanianiu dusz i ewolucja głównego bohatera, Shuniego, to najmocniejsze punkty tej powieści. Choć początek jest nieco spokojny, to im dalej w las, tym trudniej odłożyć książkę.
Jeśli chcecie poznać moją pełną opinię, dowiedzieć się więcej o systemie magii i sprawdzić, dlaczego ten debiut tak bardzo mnie wciągnął, zapraszam do lektury pełnej recenzji na moim blogu:
https://papierowyrycerz.pl/mintari-jakub-styczyszyn-recenzja/
„Mintari. Gdzie spokój staje się polem bitwy” to debiut, obok którego fani fantasy nie powinni przechodzić obojętnie. Mechanika mocy oparta na pochłanianiu dusz i ewolucja głównego bohatera, Shuniego, to najmocniejsze punkty tej powieści. Choć początek jest nieco spokojny, to im dalej w las, tym trudniej odłożyć książkę.
Jeśli chcecie poznać moją pełną opinię, dowiedzieć...
Jeśli myśleliście, że w fantasy widzieliście już każdą możliwą drużynę, to Joe Abercrombie przychodzi z „Diabłami” i mówi: „Potrzymajcie mi piwo”. 😈
To nie jest kolejna opowieść o szlachetnych rycerzach. To historia o tajnej misji, w której udział bierze ekipa tak niedopasowana, że ich wzajemne interakcje to czyste złoto. Mag-egocentryk, udawana księżniczka, grzeszny braciszek i wiele innych, to postacie, które żyją, zmieniają się i twardnieją z każdą stroną.
Choć świat alternatywnej, średniowiecznej Europy z Papieżycą na czele to dla mnie spore zaskoczenie (i mały powód do marudzenia), to dynamika akcji i styl Joe całkowicie to wynagradzają. Tę książkę po prostu się pochłania!
Zapraszam na pełną recenzję:
https://papierowyrycerz.pl/diably-joe-abercrombie-recenzja/
Jeśli myśleliście, że w fantasy widzieliście już każdą możliwą drużynę, to Joe Abercrombie przychodzi z „Diabłami” i mówi: „Potrzymajcie mi piwo”. 😈
To nie jest kolejna opowieść o szlachetnych rycerzach. To historia o tajnej misji, w której udział bierze ekipa tak niedopasowana, że ich wzajemne interakcje to czyste złoto. Mag-egocentryk, udawana księżniczka, grzeszny...
Gotowi na piekielną wyprawę? 😈
Jako wierny fan mrocznego fantasy, bawiłem się przy „Piekielniku” wyśmienicie! To kawał solidnej, mięsistej lektury, która nie bierze jeńców. Jak na debiut, Andrzej Jakubiec postawił poprzeczkę naprawdę wysoko. Jest klimat, jest mrok i jest ta chęć czytania „jeszcze jednego rozdziału”. Jeśli szukacie czegoś mocnego na wieczór, to trafiliście idealnie.
Chcecie poznać wszystkie szczegóły i dowiedzieć się, co konkretnie urzekło mnie w tej historii? Zapraszam do lektury pełnej recenzji na moim blogu:
👉 https://papierowyrycerz.pl/piekielnik-andrzej-jakubiec-recenzja/
I pochwalę się że książka jest objęta patronatem Papierowego Rycerza 👑
Gotowi na piekielną wyprawę? 😈
Jako wierny fan mrocznego fantasy, bawiłem się przy „Piekielniku” wyśmienicie! To kawał solidnej, mięsistej lektury, która nie bierze jeńców. Jak na debiut, Andrzej Jakubiec postawił poprzeczkę naprawdę wysoko. Jest klimat, jest mrok i jest ta chęć czytania „jeszcze jednego rozdziału”. Jeśli szukacie czegoś mocnego na wieczór, to trafiliście...
Neony migają a chrom błyszczy.
Na blogu wylądowała nowa recenzja cyberpunkowej jazdy bez trzymanki: Cyberpunk 2077. Bez przypadku autorstwa Rafała Kosika.
To historia, w której przypadki nie istnieją, technologia ma własne zdanie, a rzeczywistość potrafi wywalić blue screena w najmniej odpowiednim momencie.
👉 Wbijaj na bloga, przeczytaj recenzję i daj znać, czy ten cyberpunkowy kod siadł Ci na dysku.
https://papierowyrycerz.pl/cyberpunk-2077-bez-przypadku-rafal-kosik/
Neony migają a chrom błyszczy.
Na blogu wylądowała nowa recenzja cyberpunkowej jazdy bez trzymanki: Cyberpunk 2077. Bez przypadku autorstwa Rafała Kosika.
To historia, w której przypadki nie istnieją, technologia ma własne zdanie, a rzeczywistość potrafi wywalić blue screena w najmniej odpowiednim momencie.
👉 Wbijaj na bloga, przeczytaj recenzję i daj znać, czy ten...
Wszystko zaczęło się sześć tysięcy lat temu, gdy mroczny czar przywołał na planetę Erismę potężne zło z innego wymiaru. Demony, nienasycone i bezlitosne, zaatakowały spokojnie żyjące rasy. Od tamtej pory świat już nigdy nie był taki sam. Na pełną recenzję zapraszam na https://papierowyrycerz.pl/dzien-przeznaczenia-bartosz-tchorz-recenzja/
Wszystko zaczęło się sześć tysięcy lat temu, gdy mroczny czar przywołał na planetę Erismę potężne zło z innego wymiaru. Demony, nienasycone i bezlitosne, zaatakowały spokojnie żyjące rasy. Od tamtej pory świat już nigdy nie był taki sam. Na pełną recenzję zapraszam na https://papierowyrycerz.pl/dzien-przeznaczenia-bartosz-tchorz-recenzja/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Czy rzeczywistość idzie na Urlop? Na wstępie muszę napisać, że tak dziwnej książki dawno nie czytałem. A uwierzcie mi, staram się czytać sporo rzeczy, które ocierają się o granice absurdu (i to nie tylko w poniedziałki). Z opisu spodziewałem się czegoś w rodzaju lekkiego kryminału w fantastycznym świecie, z odrobiną szaleństwa, ale z jakimś logicznym porządkiem w tle. Tymczasem dostałem… huragan idei, który przelatuje przez mózg niczym kometa przez kosmos. Zapraszam na pełną recenzję na:
https://papierowyrycerz.pl/podroze-w-czasie-i-przestrzeni-recenzja/
Czy rzeczywistość idzie na Urlop? Na wstępie muszę napisać, że tak dziwnej książki dawno nie czytałem. A uwierzcie mi, staram się czytać sporo rzeczy, które ocierają się o granice absurdu (i to nie tylko w poniedziałki). Z opisu spodziewałem się czegoś w rodzaju lekkiego kryminału w fantastycznym świecie, z odrobiną szaleństwa, ale z jakimś logicznym porządkiem w tle....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Zacznijmy od czegoś, co budzi mój bezbrzeżny szacunek. W dzisiejszych czasach, gdy rynek książki jest zdominowany przez wielkie wydawnictwa, autor-debiutant nie ma lekko. A co dopiero autor, który postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i wydać powieść samodzielnie. Przemek Osowski to zrobił. I nie wypuścił w świat jakiegoś rozlazłego potworka, ale dopracowaną, brutalną i dojrzałą powieść.
Często narzekamy, że na półkach brakuje świeżości. Tutaj mamy człowieka, który z uporem i determinacją doprowadził swój projekt od pierwszej litery do ostatniej kropki i fizycznej książki, którą trzymam w rękach. Za tę wytrwałość, za wiarę we własną historię i za odwagę, chylę czoła. To inspirujące i pokazuje, że dla dobrej literatury nie ma barier. A „Wrona z Madenfal” to jest cholernie dobra literatura.
Zapraszam na pełną recenzję:
https://papierowyrycerz.pl/wrona-z-madenfal-przemyslaw-osowski-recenzja/
Zacznijmy od czegoś, co budzi mój bezbrzeżny szacunek. W dzisiejszych czasach, gdy rynek książki jest zdominowany przez wielkie wydawnictwa, autor-debiutant nie ma lekko. A co dopiero autor, który postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i wydać powieść samodzielnie. Przemek Osowski to zrobił. I nie wypuścił w świat jakiegoś rozlazłego potworka, ale dopracowaną, brutalną i...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Od pierwszych stron dałem się porwać w wir ciepłych kolorów i czystej magii. To naprawdę mega baśniowy świat, w którym każda postać swoim wyglądem zdradza co nieco o swoim charakterze, co tylko potęguje ten niesamowity, bajkowy klimat. Ja miałem przyjemność słuchać audiobooka w interpretacji Filipa Kosiora, co jeszcze bardziej dodało całej historii dodatkowego sznytu i życia. Coś wspaniałego!
Na pełną recenzję zapraszam na:
https://papierowyrycerz.pl/kroniki-flotlandow-michal-luczynski-recenzja/
Od pierwszych stron dałem się porwać w wir ciepłych kolorów i czystej magii. To naprawdę mega baśniowy świat, w którym każda postać swoim wyglądem zdradza co nieco o swoim charakterze, co tylko potęguje ten niesamowity, bajkowy klimat. Ja miałem przyjemność słuchać audiobooka w interpretacji Filipa Kosiora, co jeszcze bardziej dodało całej historii dodatkowego sznytu i...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Wyobraźcie sobie taką scenę: otwieracie książkę i od razu wpadacie po uszy w jakiś dziwny, postapokaliptyczny albo dystopijny świat. Ciężko go od razu zdefiniować. Autor nie prowadzi nas za rączkę, rzuca nas na głęboką wodę i mówi: „radź sobie”. I to jest super! Ludzkość schowała się pod ziemią i żyje w niemal absolutnej ciszy, bo na powierzchni grasują tajemnicze, boskie (a może nie do końca?) Kule.
Klimat jest gęsty jak smoła. Ciemne, klaustrofobiczne korytarze, społeczność żyjąca według surowych, narzuconych zasad i ciągłe napięcie. Czułem ten mrok, czułem, że za rogiem czai się COŚ. Coś o czym zaraz się dowiecie.
Pełna recenzja na https://papierowyrycerz.pl/inspektorium-marek-zychla-recenzja/
Wyobraźcie sobie taką scenę: otwieracie książkę i od razu wpadacie po uszy w jakiś dziwny, postapokaliptyczny albo dystopijny świat. Ciężko go od razu zdefiniować. Autor nie prowadzi nas za rączkę, rzuca nas na głęboką wodę i mówi: „radź sobie”. I to jest super! Ludzkość schowała się pod ziemią i żyje w niemal absolutnej ciszy, bo na powierzchni grasują tajemnicze, boskie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Czołem, właśnie ukończyłem przygodą z Eldorado,
Arkady Saulski serwuje nam western tak klasyczny, że niemal czuć zapach prochu i skwierczącego w słońcu kurzu. Historia jest prosta taka trochę w amerykańskim stylu (albo raczej lufy rewolweru): mamy tu dużo strzelania, mamy zemstę, mamy tych dobrych i tych, którzy są tak źli, że aż zęby bolą. I wiecie co? To jest absolutnie genialne w swojej prostocie!
No i głównym zabijaką i naszym przewodnikiem po tym spalonym słońcem świecie jest Stawicki. Tak, dobrze czytacie – Polak! i to prawdziwa wisienka na torcie.
Ale jak chcesz się więcej dowiedzieć zapraszam na pełną recenzję https://papierowyrycerz.pl/eldorado-arkady-saulski-recenzja/
Czołem, właśnie ukończyłem przygodą z Eldorado,
Arkady Saulski serwuje nam western tak klasyczny, że niemal czuć zapach prochu i skwierczącego w słońcu kurzu. Historia jest prosta taka trochę w amerykańskim stylu (albo raczej lufy rewolweru): mamy tu dużo strzelania, mamy zemstę, mamy tych dobrych i tych, którzy są tak źli, że aż zęby bolą. I wiecie co? To jest absolutnie...
Czasem masz ochotę przenieść się do Japonii, ale nie tej dzisiejszej, nowoczesnej, z wieżowcami, Pokemonami i księżniczkami z Księżyca. Chodzi mi raczej o tę dziewiętnastowieczną Japonię, tuż po rewolcie Satsumy gdzie Cesarz właśnie wygrał z Szogunem, ale nie wszyscy potrafią to przełknąć bez popitki sake. Społeczeństwo jeszcze mocno trzyma się tradycji, a jeśli wyjdziesz za bardzo poza ramy, to mogą cię co najwyżej poklepać po plecach… ale kataną.
I w tym świecie, konserwatywnym, dumnym, pięknym, pojawia się coś nieoczekiwanego: neuroinżynieria. Tak, dobrze przeczytałeś. Mamy tu fuzję starych wartości z nową, ciekawą technologię, niczym sushi z pikantnym sosem BBQ. Przyznam, że bałem się tego połączenia, z jednej strony tradycyjna Japonia, z drugiej świeżo napędzająca się rewolucja przemysłowa, piękne kolonialne krajobrazy. Ale wszystko to zostało podane ze smakiem, bez zbędnego efekciarstwa. Tak subtelnie wkomponowane, że zanim się obejrzysz, uznasz, że tak właśnie zawsze było.
Ale hola, hola, nie samym krajobrazem książka żyje! Bo co z tego, że świat cudny, jakby fabuła była bez polotu? Na szczęście tutaj się nie zawiedziesz. Fabuła jest jak shinkansen, rusza z kopyta i nie zwalnia. Mamy ciekawy motyw, świetnie zarysowane postacie, a do tego nutkę detektywistycznego klimatu. Całość pachnie stylem noir, tym mrocznym, w którym nikt nie mówi wprost, a każdy ma coś do ukrycia.
Więc jeśli masz nerwy ze stali to wsiadaj w ten literacki pociąg, będzie zjawiskowo!
Pełna recenzja na https://papierowyrycerz.pl/nerwy-ze-stali-anna-van-steenbergen-recenzja/
Czasem masz ochotę przenieść się do Japonii, ale nie tej dzisiejszej, nowoczesnej, z wieżowcami, Pokemonami i księżniczkami z Księżyca. Chodzi mi raczej o tę dziewiętnastowieczną Japonię, tuż po rewolcie Satsumy gdzie Cesarz właśnie wygrał z Szogunem, ale nie wszyscy potrafią to przełknąć bez popitki sake. Społeczeństwo jeszcze mocno trzyma się tradycji, a jeśli wyjdziesz...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Drugi tom przygód spod pióra Jarosława Kukiełki przeleciał mi przez palce w zastraszającym tempie, może nawet zbyt szybko! A jak coś czyta się za szybko, to zwykle oznacza tylko jedno: było dobrze. Ba, wciągnęło mnie jak Vartik duszę. I co najważniejsze, będzie kontynuacja! A jeśli czekasz na kolejną część, to znaczy, że autor zrobił kawał dobrej roboty.
A dzieje się tutaj sporo. Nawet bardzo sporo. Historia rozrasta się jak brzuch po świętach 🍩, bo już nie skupiamy się wyłącznie na Vartiku, zwanym Kavlem, choć sam bohater tej ksywki nie znosi bardziej niż poniedziałków ale wyruszamy też w poszukiwaniu odpowiedzi z naszą wygadana babcią Berrą, niestety, już nie tak zadziorną jak kiedyś, bo… cóż, życie ją nieźle przeczołgało w pierwszym tomie. Ale nie spoileruje polecam.
Cała recenzja na blogu papierowyrycerz.pl
https://papierowyrycerz.pl/i-przekroczyl-granice-recenzja/
Drugi tom przygód spod pióra Jarosława Kukiełki przeleciał mi przez palce w zastraszającym tempie, może nawet zbyt szybko! A jak coś czyta się za szybko, to zwykle oznacza tylko jedno: było dobrze. Ba, wciągnęło mnie jak Vartik duszę. I co najważniejsze, będzie kontynuacja! A jeśli czekasz na kolejną część, to znaczy, że autor zrobił kawał dobrej roboty.
A dzieje się tutaj...
Na co dzień biegam po polach bitewnych jako rekonstruktor historyczny odgrywając rolę poczciwego zakonnika który walczy z kacerzami i wszelakimi diabelskimi pomiotami. Dlatego uprzedzam lojalnie, obiektywizmu tu za grosz, bo ja po prostu UWIELBIAM takie klimaty..
Inkwizycja, magia, przygoda, czyli jazda bez trzymanki po XVII-wiecznej Europie! Jeśli lubisz wielkie bitwy, fanatycznych zakonników, tajemnicze moce i dylematy moralne, to właśnie znalazłeś lekturę dla siebie.
Tak więc "precyzjum" w dłoń i zdecyduj po której staniesz stronie Canes Domini czy Sjungonderów? Jedno jest pewne, nie będziesz się nudzić. Ja jestem absolutnie urzeczony.
Pełna recenzja na:
https://papierowyrycerz.pl/psy-pana-marcin-swiatkowski-recenzja/
Na co dzień biegam po polach bitewnych jako rekonstruktor historyczny odgrywając rolę poczciwego zakonnika który walczy z kacerzami i wszelakimi diabelskimi pomiotami. Dlatego uprzedzam lojalnie, obiektywizmu tu za grosz, bo ja po prostu UWIELBIAM takie klimaty..
Inkwizycja, magia, przygoda, czyli jazda bez trzymanki po XVII-wiecznej Europie! Jeśli lubisz wielkie bitwy,...
Dawno nie trafiłem na fantastykę z takim detektywistycznym mrocznym sznytem – a tu proszę, Pan Jarosław Kukiełka wyskoczył jak as z talii i zaskoczył mnie na całej linii. A jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że to jego debiut!
Na całą recenzję zapraszam na bloga.
https://papierowyrycerz.pl/kroczacy-wsrod-cieni-jaroslaw-kukielka-niemozliwe-dobry-debiut/
Dawno nie trafiłem na fantastykę z takim detektywistycznym mrocznym sznytem – a tu proszę, Pan Jarosław Kukiełka wyskoczył jak as z talii i zaskoczył mnie na całej linii. A jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że to jego debiut!
Na całą recenzję zapraszam na bloga.
https://papierowyrycerz.pl/kroczacy-wsrod-cieni-jaroslaw-kukielka-niemozliwe-dobry-debiut/
Jeśli szukacie klasycznego fantasy z toporami i magią na każdej stronie, to… możecie się srogo zdziwić. „Książęcy Gambit” Pawła R. Ofiarskiego to raczej partyjka szachów, w której stawką są losy księstwa, a pionkami my sami.
To duszna, misterna intryga dworska w klimacie wiedźmińskiego Toussaint. Księstwo Flavoux kusi zapachem wybornego wina i blaskiem kolorowych surdutów, ale pod tą maską blichtru kryje się zimna stal sztyletów i sekrety, których lepiej nie wyjawiać przy kolacji. Jako patron tej opowieści ostrzegam: tutaj nikomu nie możecie ufać! Nawet mi... 😉
Dlaczego autor jest „graczem”, co wspólnego z intrygą ma przepis na mięso w sosie śliwkowym i czy ta książka to faktycznie „fantasy szpiegowskie”?
O tym wszystkim (i o moich lordowskich przygodach) przeczytacie w pełnej, rozbudowanej recenzji na moim blogu!
👉 https://papierowyrycerz.pl/ksiazecy-gambit-pawel-r-ofiarski-recenzja/
Jeśli szukacie klasycznego fantasy z toporami i magią na każdej stronie, to… możecie się srogo zdziwić. „Książęcy Gambit” Pawła R. Ofiarskiego to raczej partyjka szachów, w której stawką są losy księstwa, a pionkami my sami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo duszna, misterna intryga dworska w klimacie wiedźmińskiego Toussaint. Księstwo Flavoux kusi zapachem wybornego wina i blaskiem kolorowych surdutów,...