Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

"Ile dałbym by zapomnieć cię, wszystkie chwile te" moja reakcja na ten twór. Flaki z olejem, to samo znajdę w 2137 innych książek na wattpadzie. Komórki mózgowe umarły mi od czytania tego. Więcej do powiedzenia tu nie ma, bo nawet nie ma o czym.

"Ile dałbym by zapomnieć cię, wszystkie chwile te" moja reakcja na ten twór. Flaki z olejem, to samo znajdę w 2137 innych książek na wattpadzie. Komórki mózgowe umarły mi od czytania tego. Więcej do powiedzenia tu nie ma, bo nawet nie ma o czym.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ciężko tą książkę nazwać nawet średnią. Początek wydawał się ciekawy, ale potem wszystko spada w dół. Przez pierwsze prawie 100 stron mamy powtórzenie wszystkiego co wiemy i co się wydarzyło na początku jak i w opisie z tyłu książki. Główny bohater spotyka tyle postaci i żadna, może oprócz Milo, nie jest ważna, nie ma charakteru. Jednak żeby życie miało smaczek pora na wszystkie historie życiowe, które czytelnika obchodzą tyle ile zeszłoroczny śnieg. Wszyscy, łącznie z głównym bohaterem, są płascy jak naleśnik. Naleśnik jest przynajmniej smaczny, a główny bohater wręcz przeciwnie. On ma 2 cechy osobowości – miłość do żony, której równie dobrze mogłoby nie być, bo nic nie wnosi do fabuły i uprzedzenia do absolutnie wszystkich.
Tej książki nie broni nawet kontekst czasowy, bo czytałem książki z lat 80, gdzie bohaterowie mieli ciekawsze cechy osobowości.
Końcówka książki brzmi jak odcinek Scooby Doo, ktoś tłumaczy cały motyw antagonisty i koniec możemy się rozejść. Brakuje jeszcze "wszystko by się udało, gdyby nie wścibski główny bohater". Poza tym dominują tu prawie dialogi i to byłoby w porządku, bo nie każda książka musi lecieć na łeb na szyję, ALE każda rozmowa to powtórzenie tego, co już wiemy, albo losowe dygresje nie związane z niczym.

Ciężko tą książkę nazwać nawet średnią. Początek wydawał się ciekawy, ale potem wszystko spada w dół. Przez pierwsze prawie 100 stron mamy powtórzenie wszystkiego co wiemy i co się wydarzyło na początku jak i w opisie z tyłu książki. Główny bohater spotyka tyle postaci i żadna, może oprócz Milo, nie jest ważna, nie ma charakteru. Jednak żeby życie miało smaczek pora na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

W końcu jedna z niewielu książek, w której wojna jest opisana w naturalistyczny sposób, żadnych udziwnień, jest syf, krew, brud i ubóstwo. Żadnego altruistycznego gadania. Nie ma tu dynamicznej walki i akcji, ale jednak wciąga. Może nie od razu, ale po jakimś czasie ten spokojny tom wciągał.
Opis z tyłu robi złą reklamę tej książce. Lepiej czytać na ślepo, bo opis sugeruje jakiś romans wojenny.

W końcu jedna z niewielu książek, w której wojna jest opisana w naturalistyczny sposób, żadnych udziwnień, jest syf, krew, brud i ubóstwo. Żadnego altruistycznego gadania. Nie ma tu dynamicznej walki i akcji, ale jednak wciąga. Może nie od razu, ale po jakimś czasie ten spokojny tom wciągał.
Opis z tyłu robi złą reklamę tej książce. Lepiej czytać na ślepo, bo opis sugeruje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Strasznie przegadana pozycja. Tył brzmiał bardzo ciekawie, ale nie zostało to wykorzystane w fabule. Fajnie świat fantasy, ale problem zaczyna się, gdyż nie wiadomo o nim absolutnie nic. Jest jakaś wojna, ale w sumie nie wiadomo kto z kim i dlaczego. Bohaterowie nie są godni zapamiętania. Zresztą co chwilę pojawia się ktoś nowy, nie ma nawet opisy wyglądy czy cechy charakterystycznej. Fabuła do gadanie i bicie po mordach, mówiąc kolokwialnie. Po tytule i opisie z tyłu spodziewałem się czegoś innego, a dostałem wieczną gadaninę, brak opisów jakiś miejsc i skanianie od punktu a do punktu b byleby popchnąć fabułę do przodu

Strasznie przegadana pozycja. Tył brzmiał bardzo ciekawie, ale nie zostało to wykorzystane w fabule. Fajnie świat fantasy, ale problem zaczyna się, gdyż nie wiadomo o nim absolutnie nic. Jest jakaś wojna, ale w sumie nie wiadomo kto z kim i dlaczego. Bohaterowie nie są godni zapamiętania. Zresztą co chwilę pojawia się ktoś nowy, nie ma nawet opisy wyglądy czy cechy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Pomysł był ciekawy, ale na tym się kończą plusy. Strasznie przegadana pozycja. Jest scenka, super fajnie, pojawiają się bohaterowie, ale nagle narrator musi wpleść całą historię życiową, która nic nie wnosi do kontekstu.
Bohaterowie byli jak kartka papieru - bezosobowi. Zachowywali się gorzej niż NPC z Skyrima. Plus opis 28 letniej typiary, która niby "ledwo skończyła lata dzieciństwa", jakby no błagam.
Dodatkowo język, którym się posługują jest taki sam sprzed wieków jak i w obecnym. Kto tak mówi? Tak specjalnie wyniośle jakby bawili się w jakąś szlachtę.
Zasada "show, don't tell" przydałaby się, bo ile można opisywać najdrobniejszy element.

Pomysł był ciekawy, ale na tym się kończą plusy. Strasznie przegadana pozycja. Jest scenka, super fajnie, pojawiają się bohaterowie, ale nagle narrator musi wpleść całą historię życiową, która nic nie wnosi do kontekstu.
Bohaterowie byli jak kartka papieru - bezosobowi. Zachowywali się gorzej niż NPC z Skyrima. Plus opis 28 letniej typiary, która niby "ledwo skończyła lata...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Absolutnie niczego to nie urywa. Główna bohaterka i Noah to są takie dwie borderkicie. Ona jest wiecznie niezdecydowana, bo w końcu kocha czy nie kocha? A on jest: chce cię chronić bo nie rozumiesz świata i tak dalej...
Problem jest tu tak absurdalny, że ma się ochotę zaśmiać. "O nie umawiam się z bratem mojego przyjaciela i co ja teraz robię..."
Romans mógłby być okej, gdyby co chwile nie zastanawiała się czy go kocha czy nie i przy okazji by go nie całowała co pięć sekund.
Końcówka jest aż zabawna. O nie chłop wyjezdża na studia i co teraz? Bo przecież nie istnieje taki wynalazek jak telefon komórkowy...

Absolutnie niczego to nie urywa. Główna bohaterka i Noah to są takie dwie borderkicie. Ona jest wiecznie niezdecydowana, bo w końcu kocha czy nie kocha? A on jest: chce cię chronić bo nie rozumiesz świata i tak dalej...
Problem jest tu tak absurdalny, że ma się ochotę zaśmiać. "O nie umawiam się z bratem mojego przyjaciela i co ja teraz robię..."
Romans mógłby być okej,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Treść ciężko tu nazwać fabułą. Tu prawie nic się nie dzieje, tułanie się po sierocińcach, chodzenie do szkoły, bohater, który zachowuje się jak menda społeczna, "ale on może bo miał trudne dzieciństwo", słaba wymówka, ale w porządku.
Już książka kucharska ma więcej emocji niż cokolwiek się tu działo. Sucha fabuła, bohaterowie jeszcze gorsi. Kartka papieru ma więcej charakteru niż oni wszyscy razem wzięci.
Bohater ma jedną cechę i jest to matka alkoholiczka i bycie mendą społeczną, bo przecież jest inny i nie musi dostosowywać się do zasad funkcjonowania w społeczeństwie.

Treść ciężko tu nazwać fabułą. Tu prawie nic się nie dzieje, tułanie się po sierocińcach, chodzenie do szkoły, bohater, który zachowuje się jak menda społeczna, "ale on może bo miał trudne dzieciństwo", słaba wymówka, ale w porządku.
Już książka kucharska ma więcej emocji niż cokolwiek się tu działo. Sucha fabuła, bohaterowie jeszcze gorsi. Kartka papieru ma więcej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo miła odmiana od książek, gdzie jakąś zagadką jest ścigający wszystkich morderca z siekierą. Niesamowicie wciągnąłem się w fabułę i połknąłem to w jakieś niecałe 2 dni.
Bohaterowie nareszcie są autentyczni, nikt nie ma charakteru plastikowej reklamówki.

Bardzo miła odmiana od książek, gdzie jakąś zagadką jest ścigający wszystkich morderca z siekierą. Niesamowicie wciągnąłem się w fabułę i połknąłem to w jakieś niecałe 2 dni.
Bohaterowie nareszcie są autentyczni, nikt nie ma charakteru plastikowej reklamówki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Harda Horda Ewa Białołęcka, Agnieszka Hałas, Anna Hrycyszyn, Aneta Jadowska, Aleksandra Janusz, Anna Kańtoch, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj, Martyna Raduchowska, Milena Wójtowicz, Aleksandra Zielińska
Ocena 6,8
Harda Horda Ewa Białołęcka, Agnieszka Hałas, Anna Hrycyszyn, Aneta Jadowska, Aleksandra Janusz, Anna Kańtoch, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj, Martyna Raduchowska, Milena Wójtowicz, Aleksandra Zielińska

Na półkach:

Opowiadania jak opowiadania, niczego nie urwały. Z wszystkich podobały mi się tylko dwa - to o Japonii i o nekromancie. Reszta była sucha jak chrupki, które leżą otwarte od dawna i trzeba je zjeść bo termin nadchodzi (w szczególności te z narracją pierwszoosobową albo to, gdzie był cytat Sylvii Plath - jej cytaty są jak "niebo jest niebieskie, a woda jest mokra).
Podsumowując można przeczytać, przetrawić i zapomnieć.

Opowiadania jak opowiadania, niczego nie urwały. Z wszystkich podobały mi się tylko dwa - to o Japonii i o nekromancie. Reszta była sucha jak chrupki, które leżą otwarte od dawna i trzeba je zjeść bo termin nadchodzi (w szczególności te z narracją pierwszoosobową albo to, gdzie był cytat Sylvii Plath - jej cytaty są jak "niebo jest niebieskie, a woda jest mokra)....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Słodka Angel Scott Cawthon, Andrea Waggener
Ocena 6,8
Słodka Angel Scott Cawthon, Andrea Waggener

Na półkach:

Było w porządku, ale niczego nie urwało. Czytałem fanficki, które miały lepszy klimat danego uniwersum. W samych krótkich opowiadaniach ciężko zrobić wygórowane przedstawienie postaci, ale romansowe elementy, które powtarzają się w każdej historii, można by pominąć i nic by się nie straciło.
Co do bohaterów, byli zwyczajnie przeciętni. Dorosła laska, która ma problem do ojczyma, że nie chce finansować jej studiów (czysto teoretycznie mogłaby sama pójść do pracy, a jej ojczym nie musiał wydawać na nią pieniędzy, bo w końcu nie wychowywał jej, a jedyne co ich łączyło to, że mieszkali u niego w domu), chłop znudzony życiem, który nagle znalazł szczęście, ale nie do końca i kolejny chłop, który jako ochroniarz walczył z swoimi demonami przeszłości zamiast animatronikami.
Absolutnie brakuje tu klimatu grozy czy niepokoju.

Było w porządku, ale niczego nie urwało. Czytałem fanficki, które miały lepszy klimat danego uniwersum. W samych krótkich opowiadaniach ciężko zrobić wygórowane przedstawienie postaci, ale romansowe elementy, które powtarzają się w każdej historii, można by pominąć i nic by się nie straciło.
Co do bohaterów, byli zwyczajnie przeciętni. Dorosła laska, która ma problem do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Wyklęte życiorysy Jolanta Drużyńska, Stanisław Maria Jankowski
Ocena 7,3
Wyklęte życiorysy Jolanta Drużyńska, Stanisław Maria Jankowski

Na półkach:

Nareszcie książka, która nie traktuje czytelnika jako głupca, który nic nie rozumie i nie ma zwrotów, które po tysiąc razy powtarzają kto jest zły (jakby czytelnik nie umiał sam wydedukować). Dużo skanów listów, obrazów i innych co jest niesamowitym plusem.
Minus ostatnie zdanie, które brzmi jak umoralnanie wszystkich, a po za tym była to dobra pozycja.

Nareszcie książka, która nie traktuje czytelnika jako głupca, który nic nie rozumie i nie ma zwrotów, które po tysiąc razy powtarzają kto jest zły (jakby czytelnik nie umiał sam wydedukować). Dużo skanów listów, obrazów i innych co jest niesamowitym plusem.
Minus ostatnie zdanie, które brzmi jak umoralnanie wszystkich, a po za tym była to dobra pozycja.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Koncept zapowiadał się naprawdę ciekawie, ale cały kryminalny wątek został przysłonięty przez milion innych, aż tak nie istotnych wątków. Tu jakieś problemy rodzinne, jakieś romanse w pracy, problemy mężczyzny w średnim wieku czy nagle jakiś miecz kiboli, który kompletnie był zbędny. Prawie 500 stron, a tyle nikomu niepotrzebnych szczegółów. Rozumiem budowanie klimatu otoczenia, ale na miłość wszystkich nikt nie potrzebuje, aby wspominać co chwilę nazwy ulicy, przez którą bohaterowie przejeżdżają. Jeszcze gdyby to było ograniczone do minimum, ale nie. Ciągnie się to, jak guma, przez całą książkę. Dobrze wszyscy rozumiemy, że ktoś tu bardzo lubi Toruń, ale naprawdę każdy drobny sklep czy ulica nic nie powie czytelnikowi, który nie jest z tych stron. O Toruniu pojawiło się absolutnie wszystko, od Kopernika, Rydzyka, aż po uniwersytet. Brakowało jeszcze planetarium, a przecież w mieście Kopernika to błąd kardynalny!
Wracając, 90% to opisy uliczek, problemów bohaterów, a nawet gdy śledztwo brnie to po jakimś czasie traci się zainteresowanie. Nie bawmy się w Tolkiena na miłość wszystkich.
Kiedy sprawa się rozwiązuje jest to przedstawione w tak anty klimatyczny sposób. Jedno zdanie i cyk pora na opisanie ulicy po raz 2137.
Ta książka byłaby dwa razy krótsza, gdyby fabuła skupiła się na sprawie, a nie wpychania miliona wątków, bo po jakimś czasie czytelnik zaczyna się nudzić.
Jedyną dobrą rzeczą był spis bohaterów na początku, bo było to jak turecka telenowela (chociaż połowę na spokojnie można by usunąć).

Koncept zapowiadał się naprawdę ciekawie, ale cały kryminalny wątek został przysłonięty przez milion innych, aż tak nie istotnych wątków. Tu jakieś problemy rodzinne, jakieś romanse w pracy, problemy mężczyzny w średnim wieku czy nagle jakiś miecz kiboli, który kompletnie był zbędny. Prawie 500 stron, a tyle nikomu niepotrzebnych szczegółów. Rozumiem budowanie klimatu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka jest mocno średnia. Zaczynało się ciekawie, morderstwo, magia, ale wszystko to zostało przygniecione przez sceny obyczajowe, sielankę rodzinno-łóżkową.
Bohaterowie też mocno przeciętni. Główna bohaterka nie wyróżnia się niczym specjalnym, oprócz tego, że miała pisać książkę o ciekawym temacie, ale ponownie zostało to przysłonięte. Jej mąż z początku faktycznie był ciekawy przez tajemnicę, ale dalej zachowuje się jak manchild.
Przez większość czytania tego zastanawiałem się, "fajnie, ale jaki ta sielanka ma sens czy wpływ na cokolwiek innego".
Już przeciętna obyczajówka jest ciekawsza, bo tam przynajmniej dzieją się miłości, zdrady i dramaty.

Książka jest mocno średnia. Zaczynało się ciekawie, morderstwo, magia, ale wszystko to zostało przygniecione przez sceny obyczajowe, sielankę rodzinno-łóżkową.
Bohaterowie też mocno przeciętni. Główna bohaterka nie wyróżnia się niczym specjalnym, oprócz tego, że miała pisać książkę o ciekawym temacie, ale ponownie zostało to przysłonięte. Jej mąż z początku faktycznie był...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Chyba w żadnej innej książce nie widziałem tak papierowych bohaterów. Wszystkie bohaterki można sprowadzić do jednej, bo są absolutnie takie same. Każda jest z lekka starsza, ma problemy z chłopami i szuka przelotnych przygód jakby to miało im dać stabilne relacje.
Bohaterki bawią się w typowe kokieterki - one mogą manipulować mężczyznami, ale kiedy mężczyzna odpowie im tym samym, to nagle on jest tym złym. Z drugiej strony łakną spojrzenia i atencji mężczyzn (to te same dziewczyny, które krzyczą jak to trzeba zabić wszystkich mężczyzn, a pięć minut później kleją się do swojego chłopa jak dziecko do rodzica).
Każda z nich jest strasznie niedojrzała emocjonalnie.
Główny bohater nie jest lepszy. Zachowuje się jakby całe życie żył w złotej klatce i nagle dowiaduje się, że "panie kochany, te kobiety to na każdego się rzucają".
Kawa, papierosy i obyczajowe problemy. To mogło być ciekawe, gdyby absolutnie każdy tutaj nie był bardziej płaski niż kartka papieru.

Chyba w żadnej innej książce nie widziałem tak papierowych bohaterów. Wszystkie bohaterki można sprowadzić do jednej, bo są absolutnie takie same. Każda jest z lekka starsza, ma problemy z chłopami i szuka przelotnych przygód jakby to miało im dać stabilne relacje.
Bohaterki bawią się w typowe kokieterki - one mogą manipulować mężczyznami, ale kiedy mężczyzna odpowie im...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"Mówiłaś coś i mówiłaś i w pewnym momencie pomyślałem sobie jezu jak ona długo mówi" - tak można podsumować tą książkę. Fabuła standardowa jak w każdym kryminale, nic odkrywczego. Bohaterowie bez charakteru. Kompletnie nie obchodziły mnie ich codzienne perypetie, które tutaj zajmowały większość książki. Oprócz tego 90% to były dialogi i może nie byłoby to tak złe, gdyby dotyczyły one faktycznie sprawy, a nie tych samych opinii o zamordowanej. Już nie wspomnę, że opisy tych filmów mógłbym z pamięci przedstawić, tyle razy się powtarzały.
Kartka papieru ma więcej głębi niż bohaterowie. Kompletnie nie interesowały mnie ich losy (książka chyba naprawdę jest marna, skoro nawet opis z tyłu jest tak generyczny, opis dosłownie każdego kryminału).
Sama sprawa rozwiązała się bardzo szybko, nawet bez większej ingerencji śledczych, co jest aż zabawnie żałosne.
Podsumowując, wszystko było tutaj bez wyrazu, dałoby się przysnąć.

"Mówiłaś coś i mówiłaś i w pewnym momencie pomyślałem sobie jezu jak ona długo mówi" - tak można podsumować tą książkę. Fabuła standardowa jak w każdym kryminale, nic odkrywczego. Bohaterowie bez charakteru. Kompletnie nie obchodziły mnie ich codzienne perypetie, które tutaj zajmowały większość książki. Oprócz tego 90% to były dialogi i może nie byłoby to tak złe, gdyby...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Wiedźma Nancy Holder, Debbie Viguié
Ocena 5,5
Wiedźma Nancy Holder, Debbie Viguié

Na półkach:

Ależ wieje, ni ziębi, ni grzeje, czyli mocna średniawka. To jest dosłownie kolejne powtórzenie Romea i Julii, tylko, że zakazana miłość dotyczy magicznych rodów. Fabuła mogła być ciekawa, ale wszystko psują bohaterowie. Już kartka papieru ma więcej głębi niż oni wszyscy. Są bardziej czarno-biali niż stare filmy. Ci ze złego rodu są źli, a ci z dobrego są dobrzy. Prościej chyba się nie dało. Jednak pośród ich wszystkich najgorsza jest główna bohaterka. Jej jedyną cechą charakteru są martwi rodzice. Niby taka ważna, ale w sumie fabuła nawet na niej się nie skupiła. A cały ten jej romans z typem, z którym nawet nie zamieniła słowa, to jeden wielki żart. Bohaterowie rozmawiają gorzej niż NPC z Skyrima.
Co do magii nie czepiam się, bo wiadomo ile autorów, tyle konceptów jak to powinno działać, ale też komiczne jest, że znają może z parę "mrocznych zaklęć z krwią".
Podsumowując, plastikowa reklamówka ma więcej charakteru niż ta książka.

Ależ wieje, ni ziębi, ni grzeje, czyli mocna średniawka. To jest dosłownie kolejne powtórzenie Romea i Julii, tylko, że zakazana miłość dotyczy magicznych rodów. Fabuła mogła być ciekawa, ale wszystko psują bohaterowie. Już kartka papieru ma więcej głębi niż oni wszyscy. Są bardziej czarno-biali niż stare filmy. Ci ze złego rodu są źli, a ci z dobrego są dobrzy. Prościej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Sama fabuła jest dobra, chociaż Kirke po jakimś czasie staje się strasznie upierdliwa i zalatuje od niej hipokryzją.
Cała jej przemiana od grzecznej dziewczyny, do takiej, której światopogląd zmienia się o 180 stopni, kiedy zorientowała się na własnej skórze jak brutalnie świat bogów funkcjonuje (świetny przykład dysonansu poznawczego). Jednak im dalej w las, tym większą hipokrytką się staje. Ma problemy do Odyseusza, że jak mógł zabijać ludzi na wojnie (ona sama przemieniła inną nimfę w potwora, bo była zazdrosna o chłopa) i jak tak można w ogóle stosować podstęp żeby wygrać, po czym sama z zimną krwią morduje marynarzy, którzy przybyli na jej wyspę, z prośbą o schronienie. Czasami było to uzasadnione, bo niektórzy to faktycznie były żmije w ludzkiej skórze, ale nikt nie wmówi mi, że wszyscy.
Również Kirke to idealny przykład toksycznej matki. Rozpuściła syna i sama trzymała go w złotej klatce, a na samą myśl, że on kiedyś mógłby ją opuścić reagowała agresją.
Jak dla mnie kompletnie starano się oczernić również Odyseusza (bo jak to tak mordować ludzi na wojnie?), żeby tylko pokazać jaki jego synalek jest biedny.
Sama Kirke ma problem do absolutnie wszystkich. Również do Penelopy, z którą powinna przynajmniej znaleźć jakiś wspólny język (w końcu obie wychowywały samotnie synów), ale nie, bo też ją oskarża o wszystko.
Co do zakończenia mam wątpliwości. Brzmi jak te wszystkie i żyli długo i szczęśliwie z gromadką dzieci. Może to kwestia autorki, patrząc, że w "Pieśni o Achillesie" zakończenie też było średnie na jeża.
Podsumowując, pewnie Kirke powinno się współczuć, ale patrząc na całokształt brzmi na hipokrytkę i strasznie toksyczną osobę.

Sama fabuła jest dobra, chociaż Kirke po jakimś czasie staje się strasznie upierdliwa i zalatuje od niej hipokryzją.
Cała jej przemiana od grzecznej dziewczyny, do takiej, której światopogląd zmienia się o 180 stopni, kiedy zorientowała się na własnej skórze jak brutalnie świat bogów funkcjonuje (świetny przykład dysonansu poznawczego). Jednak im dalej w las, tym większą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ciekawy koncept podróży w czasie i wytłumaczenia tego w miarę naukowy, ale prosty sposób (na tyle ile da się naukowo wytłumaczyć podróż w czasie). Początkowo główny bohater nie jest naiwny, jak to bywa w książkach dla młodszej młodzieży, ale potem odbiło mu z powodu miłości. I to jest mój największy zarzut. Dobrze wszyscy rozumieją, że Topaz będzie kiedyś jego wybranką, ale na miłość wszystkich nie trzeba tego powtarzać jaka to Topaz nie jest wspaniała, ładna i perfekcyjna w każdym calu co parę stron. Tak ciężko zacząć wątek od przyjaźni, albo że Topaz mu imponowała bo była starsza i była przywódczynią ich grupy. Drugi wątek romantyczny też leży, ale to było tak mało wspomniane, że nie warto o tym więcej pisać.
Czego jeszcze tu brakowało to opisu epoki, bo krótkie wspomnienie co bohaterowie noszą nie wystarcza, czy wtrącenia o typowych postaciach historycznych dla tej epoki. Również język leży. Bohaterowie z obecnych czasów mówią tak samo jak ci z ubiegłych wieków.
Poza tym przez tą historię (he he) się płynie.

Ciekawy koncept podróży w czasie i wytłumaczenia tego w miarę naukowy, ale prosty sposób (na tyle ile da się naukowo wytłumaczyć podróż w czasie). Początkowo główny bohater nie jest naiwny, jak to bywa w książkach dla młodszej młodzieży, ale potem odbiło mu z powodu miłości. I to jest mój największy zarzut. Dobrze wszyscy rozumieją, że Topaz będzie kiedyś jego wybranką, ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wszystko dobre, co się dobrze kończy.

Mala szlag nie trafił, a wielka szkoda, bo Alina zasługiwała na kogoś lepszego. Zresztą cały ten wątek z Malem (nie tylko romantyczny) tak był przereklamowany. Chyba lepiej by było, gdyby wziął i umarł (skoro i tak nagle okazał się jakimś nowym wybrańcem).
Na końcu brakowało jeszcze, żeby żyli sobie szczęśliwi z gromadką dzieci. Alina zasługiwała na kogoś lepszego, na przykład Nikołaja. On przynajmniej nie zachowywał się jak toksyczny eks.

Wszystko dobre, co się dobrze kończy.

Mala szlag nie trafił, a wielka szkoda, bo Alina zasługiwała na kogoś lepszego. Zresztą cały ten wątek z Malem (nie tylko romantyczny) tak był przereklamowany. Chyba lepiej by było, gdyby wziął i umarł (skoro i tak nagle okazał się jakimś nowym wybrańcem).
Na końcu brakowało jeszcze, żeby żyli sobie szczęśliwi z gromadką dzieci....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jestem aż zdzwiony jak podobało mi się ta książka. Romansidła wojenne niby wyglądają tak samo, ale bawiłem się bardzo dobrze.
Główna bohaterka miała swoje momenty, typu pyskowanie komuś (aż dziwne, że jej się nie oberwało), czy takie typowe momenty romansowe na zasadzie "o wyjdę z innym chłopem wieczorem, żeby ten, z którym czuję chemię był lekko zazdrosny", ale oprócz tego nie jest głupia i naiwna. Faktycznie potrafi kombinować.
Tak samo Ludwig w końcu nie był typem, który najchętniej kontrolowałby wszystkich 24/7, chociaż też miał swój moment, gdzie stwierdził, że Angela nie "powinna zamartwiać swojej główki".
Jednak język pozostawia trochę do życzenia. W szczególności, że w niektórych fragmentach brzmiał aż nazbyt współcześnie.
I w końcu nie było ciągłego miałczenia, że tamten jest zły, ten jest zły, wojna jest zła, jakby czytelnik tego nie wiedział. Owe fragmenty, gdzie bohaterka zastanawiała się nad otaczającą ją rzeczywistością nie rzucały się aż tak wyraźnie.
Wciąż jestem w szoku jak mi się to podobało.

Jestem aż zdzwiony jak podobało mi się ta książka. Romansidła wojenne niby wyglądają tak samo, ale bawiłem się bardzo dobrze.
Główna bohaterka miała swoje momenty, typu pyskowanie komuś (aż dziwne, że jej się nie oberwało), czy takie typowe momenty romansowe na zasadzie "o wyjdę z innym chłopem wieczorem, żeby ten, z którym czuję chemię był lekko zazdrosny", ale oprócz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to