rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

będzie krótko i na temat: zajebista biografia zajebistego gościa i jednego z najbardziej zajebistych żyjących obecnie muzyków. rzekłam. i kropka.

będzie krótko i na temat: zajebista biografia zajebistego gościa i jednego z najbardziej zajebistych żyjących obecnie muzyków. rzekłam. i kropka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Arcyciekawe wałkowanie. Ameryka w liczbach i trendach, w szczególe i ogóle, ale podana w absolutnie lekkostrawnej formie. Czyta się to świetnie. Duży plus na dobór tematów. Zachęcam do wałkowania - zarówno amerykanofilów, jak i ameryko-sceptyków. A także po prostu tych, którzy pragną dowiedzieć się czegoś więcej o tym ciekawym kraju i narodzie.

Arcyciekawe wałkowanie. Ameryka w liczbach i trendach, w szczególe i ogóle, ale podana w absolutnie lekkostrawnej formie. Czyta się to świetnie. Duży plus na dobór tematów. Zachęcam do wałkowania - zarówno amerykanofilów, jak i ameryko-sceptyków. A także po prostu tych, którzy pragną dowiedzieć się czegoś więcej o tym ciekawym kraju i narodzie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

rzetelna biografia. bez fajerwerków, ale wciągająca i solidna. no i po jej przeczytaniu sięgnęłam po American Recordings ponownie :)

rzetelna biografia. bez fajerwerków, ale wciągająca i solidna. no i po jej przeczytaniu sięgnęłam po American Recordings ponownie :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Uczucia. Co to takiego? Serge Bloch, Oscar Brenifier
Ocena 7,3
Uczucia. Co to takiego? Serge Bloch, Oscar Brenifier

Na półkach: ,

czasem rodzice nie wiedzą, jak rozmawiać z dzieckiem o rzeczach ważnych, życiowych, trudnych, ostatecznych. takie książki pomagają przy tego typu rozmowach, w formie dla dziecka atrakcyjnej i przystępnej. konwencja pytań i odpowiedzi zmusza dziecko do myślenia i samodzielnego formułowania wniosków i przemyśleń. obserwacja tego procesu jest dla rodzica sama w sobie ciekawa, a i rodzic czasem musi się dobrze zastanowić, jak na dane "życiowe" pytanie odpowiedzieć. to są momenty, które mocno zbliżają - i dlatego takich książek nigdy dość. mocno polecam.

czasem rodzice nie wiedzą, jak rozmawiać z dzieckiem o rzeczach ważnych, życiowych, trudnych, ostatecznych. takie książki pomagają przy tego typu rozmowach, w formie dla dziecka atrakcyjnej i przystępnej. konwencja pytań i odpowiedzi zmusza dziecko do myślenia i samodzielnego formułowania wniosków i przemyśleń. obserwacja tego procesu jest dla rodzica sama w sobie ciekawa,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

nie jest zła... ale po takim zachwycie ze wszech stron spodziewałam się więcej, znacznie więcej. na półkę "rozczarowanie"...

nie jest zła... ale po takim zachwycie ze wszech stron spodziewałam się więcej, znacznie więcej. na półkę "rozczarowanie"...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"O, nowy Bader wyszedł"? - zapytał małżon, widząc na półce "14:57 do Czyty".
No właśnie. Można się pomylić - to samo wydawnictwo, ta sama forma, ta sama rosyjska tematyka. Nawet okładka kolorami przypomina "Podróże kołymskie" J H-B.
Ale na tym podobieństwo do reportaży Hugo-Badera się kończy. Bo Bader sprawia, że wgryzasz się z tę Rosję, do bólu, do wymiotów czasami. A Miecik prześlizguje się tylko po jej powierzchni. Wsiada do tego pociągu i patrzy w okno, ale nie wchodzi do śmierdzącej toalety - że takiej (kojarzącej się mocno z PKP) metafory użyję. Zbyt krótkie te reportaże, zbyt powierzchowne. Nie zapadają zbytnio w serce ani w pamięć. Niektóre tematycznie ciekawsze (Biesłan, Kursk), inne mniej... a nawet nieco nudne. Potencjał tych historii nie został wykorzystany. Nie porywa też język, którym ta książka jest napisana.

Wracam do Badera i Jagielskiego...

"O, nowy Bader wyszedł"? - zapytał małżon, widząc na półce "14:57 do Czyty".
No właśnie. Można się pomylić - to samo wydawnictwo, ta sama forma, ta sama rosyjska tematyka. Nawet okładka kolorami przypomina "Podróże kołymskie" J H-B.
Ale na tym podobieństwo do reportaży Hugo-Badera się kończy. Bo Bader sprawia, że wgryzasz się z tę Rosję, do bólu, do wymiotów czasami. A...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Kto czyta książki, żyje podwójnie" - powiedział Umberto Eco. A ja dodam, że kto czyta biografie, żyje życiem konkretnego człowieka, najczęściej nietuzinkowego. A kto czytał biografię Iggy'ego Popa, może w ten sposób "przeżyć" nie jedno życie... ale dwa, pięć, dziesięć. bo TAKA biografia, takie życie, nie zdarza się często.

To niewątpliwie najlepsza biografia muzyczna ostatnich lat. Jedna z najlepszych w ogóle, jaką zdarzyło mi się przeczytać. Choć nieautoryzowana, to jednak Iggy wiedział o niej i chyba nie ryzykuję dużo stwierdzeniem, że w swoim niepohamowanym egocentryzmie przyklaskiwał jej. Przecież przez całe swoje fascynujące życie towarzyszyło mu pragnienie, aby o nim mówiono i pisano... Tym bardziej, że praca Paula Trynki zasługuje na najwyższe uznanie - to niezwykle tytaniczna praca, setki wywiadów z setkami ważnych osób z życia Jima/Iggy'ego, od najmłodszych szkolnych lat aż do reaktywacji the Stooges. Dzięki takiej pracy czytelnik dosłownie wpada jak śliwka w kompot - zatapia się po uszy w biografii artysty, śledzi ją miesiąc po miesiącu - czasem nawet dzień po dniu. To niesamowite doznanie, które można odnaleźć tylko bogatych i dobrze napisanych biografiach. Iggy takiej dostarczył, a Trynka doskonale ją opisał.

Jedyną wątpliwość może budzić fakt, że lwia część książki poświęcona jest drodze do sukcesu oraz najlepszym latom the Stooges, natomiast wydarzenia od lat 90-tych aż do czasów obecnych zostały moim zdaniem potraktowane po macoszemu. Owszem, dokonania Iggy'ego z the Stooges stanowią o jego wielkości – oczywiście obok jego berlińskich lat z Davidem Bowie – ale jednak ten ostatni fragment książki cechuje zupełnie inna dynamika i jest to pewien zgrzyt. Ale to jedyny zarzut do jej treści.

Niestety – zarzutów dotyczących polskiego wydania jest znacznie więcej. Dziwię się, że nikt wcześniej nie zwrócił tu uwagi na fatalną redakcję, korektę i miejscami mało udane tłumaczenie. Wiem, że za redakcję odpowiada wielka fanka Iggy'ego i najprawdopodobniej dzięki temu w książce zapewne nie ma błędów stricte merytorycznych, ale korekta woła o pomstę do nieba. Na pierwszych 300 stronach książki jest sporo literówek... a druga połowa jest od nich wolna - czyżby korektor nie zadał sobie trudu przeczytać CAŁEJ książki? Dwie literówki w jednym zdaniu? Urwane w połowie fragmenty? Nagminne błędy typu "w przeciągu" (tak, wg językoznawców to błąd, archaizm)? Simple Mind (zamiast Simple Minds)? Andy WarCHol (przez CH)??? Tłumaczenie moim zdaniem było niezłe, miejscami bardzo dobre, ale i tłumacze nie ustrzegli się zbyt długich, miejscami mało zrozumiałych zdań, a także tak dziwacznych propozycji, jak "PARK PRZYCZEP" (ang. trailer park). Niestety, w tak doskonałej biografii tego typu szkolne błędy i marna korekta bardzo rażą. Szkoda tym bardziej, że wydanie jest naprawdę piękne, szczególnie w twardej okładce, świetny artwork, kolorystyka i czcionka, no i te zdjęcia okładkowe - hipnotyzujące, niesamowite, fascynujące… wewnątrz również sporo dobrych zdjęć. Na pierwszy rzut oka wygląda to wszystko rewelacyjnie - a tu takie klopsy w tekście. Zdecydowanie do poprawy w drugim wydaniu...

Przymykając oko na powyższe, dla fanów muzycznych biografii, lub bardziej ogólnie – dla fanów fascynujących biografii – to jest absolutny must-have. Bardzo się cieszę, że książka ta otworzyła mi oczy na wielkość Iggy'ego i jego dokonań z the Stooges - wielokrotnie podczas lektury przerywałam ją i biegłam do kompa, aby odnaleźć na YT opisywany utwór, koncert czy zdarzenie. Ale cieszę się również, że dzięki tej książce mogłam odkryć wielowarstwowość tej postaci. Poznajemy tu bowiem nie tylko dzikie alter ego - Iggy'ego Popa, kosmiczne zjawisko, seksualną bestię, genialnego performera, artystę nękanego problemami z alkoholem, narkotykami i demonami własnej psychiki. Poznajemy również tę drugą stronę – Jima Osterberga, człowieka niezwykle inteligentnego i fascynującego, doskonale wykształconego, którego twórczość sięga głębiej, niż na pierwszy rzut oka nam się wydaje. Pokochałam oba te wcielenia.

W głowie od wielu dni kołacze "I Wanna Be Your Dog" , "Lust for Life" i "Passenger". W aucie the Stooges. Na YT sto razy odsłuchane – dawno zapomniane - "Candy". słynny klip z "Coffee and Cigarettes" z Tomem Waitsem – rozbawił do łez ponownie. Fascynujące nagrania koncertowe i wywiady – do ulubionych. I nie mogę się uwolnić od prze-smutnego "Fuckin' Alone". Iggy chyba by się ucieszył. :)

„Kto czyta książki, żyje podwójnie" - powiedział Umberto Eco. A ja dodam, że kto czyta biografie, żyje życiem konkretnego człowieka, najczęściej nietuzinkowego. A kto czytał biografię Iggy'ego Popa, może w ten sposób "przeżyć" nie jedno życie... ale dwa, pięć, dziesięć. bo TAKA biografia, takie życie, nie zdarza się często.

To niewątpliwie najlepsza biografia muzyczna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie jest to książka ani łatwa, ani lekka, ani przyjemna. Tak jak życie w Czeczenii nie jest łatwe, lekkie i przyjemne. Przez tę książkę, tak jak przez ten kraj - trzeba przebrnąć. Czasem ta podróż jest męcząca, ale mimo wszystko warto. Jagielski pisze rzetelnie i szczerze. nie szuka sensacji na siłę - bo nie musi. Wszystko to, co widział na "swoich" wojnach - wystarczy. I na zawsze zostaje w pamięci.
To jednak nie tylko bardzo rzetelna książka o Czeczenii, o historii i charakterze kaukaskich górali, o przebiegu wojen z okrutnym sąsiadem. To również książka o reporterze wojennym - o jego pasji, która czasem zahacza o szaleństwo, uzależnienie, chorobę. o jego sukcesach, ale i porażkach. o chwilach, które wryją się w pamięc na resztę życia - ale też o godzinach, dniach i tygodniach, kiedy można wyć - z nudy oczekiwania, z bólu niespełnienia, z tęsknoty. Myślę, że książki Jagielskiego pozwalają nie tylko zrozumieć inne narody, kraje, historie i konflikty - pozwalają zrozumieć również, na czym polega praca reportera wojennego.
...i dziękując za te wszystkie wspaniałe reportaże - jednocześnie cieszę się, że p. Jagielski wrócił do domu. dosłownie i w przenośni.

Nie jest to książka ani łatwa, ani lekka, ani przyjemna. Tak jak życie w Czeczenii nie jest łatwe, lekkie i przyjemne. Przez tę książkę, tak jak przez ten kraj - trzeba przebrnąć. Czasem ta podróż jest męcząca, ale mimo wszystko warto. Jagielski pisze rzetelnie i szczerze. nie szuka sensacji na siłę - bo nie musi. Wszystko to, co widział na "swoich" wojnach - wystarczy. I...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

absolutne cudo ilustracji :)

absolutne cudo ilustracji :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Draka Ekonieboraka Emilia Dziubak, Eliza Saroma-Stępniewska, Iwona Wierzba
Ocena 7,9
Draka Ekonieboraka Emilia Dziubak, Eliza Saroma-Stępniewska, Iwona Wierzba

Na półkach: ,

w kategorii "dla mojego dzieciaka" - wybitna :) mądra w treści, z ważnym przesłaniem, a przy tym zabawna i piękna w formie. świetne ilustracje Emilii Dziubak. zakorzenia pro-ekologiczne postawy, a jednocześnie prowokuje do wybuchów dzikiego śmiechu.
to jedna z ulubionych książek mojej 5-latki, a wartość edukacyjna - nie do przecenienia. takie książki pomagają wychować małego Ekologa zamiast Ekonieboraka. choć przyznaję, czasem zdarza mi się zzzzzemleć przekleństwo w ustach, kiedy słyszę rozdzierające: "MAMOOOOOOO! zapomniałaś wyłączyć światło w kuchni! TY EKONIEBORAKUUUUUU!!!!!"
...no cóż, ja nie miałam takiej fajnej książki jako dziecko :D

w kategorii "dla mojego dzieciaka" - wybitna :) mądra w treści, z ważnym przesłaniem, a przy tym zabawna i piękna w formie. świetne ilustracje Emilii Dziubak. zakorzenia pro-ekologiczne postawy, a jednocześnie prowokuje do wybuchów dzikiego śmiechu.
to jedna z ulubionych książek mojej 5-latki, a wartość edukacyjna - nie do przecenienia. takie książki pomagają wychować...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Buntownicy. Polskie lata 70. i 80. Hanka Grupińska, Joanna Wawrzyniak
Ocena 6,1
Buntownicy. Polskie lata 70. i 80. Hanka Grupińska, Joanna Wawrzyniak

Na półkach:

Zamknęłam ostatnią stronę "Buntowników" i westchnęłam. PRL to były ciężkie czasy - pamiętam je, bo na czasy PRLu przypadło moje dzieciństwo. Ale, jak to zwykle bywa, i tak myślę o swoim dzieciństwie jak o raju utraconym. Dobrym czasie.

Ale czy tak myślą o tym czasie również bohaterowie tej książki? Czy mogliby? Czy mają za czym tęsknić? Okazuje się, że... tak. Paradoksalnie, bo przecież to nie były dobre czasy. To były czasy prześladowań, ubeków, brutalności, świństw i podłości. Był stan wojenny, pustki w sklepach, była cenzura i PRLowska szarzyzna. Ale były też takie aspekty tego życia, za którymi można zatęsknić. wartości same w sobie - nonkonformizm, opozycja wobec zła, duch walki, bohaterstwo, przyjaźń, bezinteresowność... wódki łyk i dyskusje po świt. PRLowskie życie społeczne, życie sąsiedzkie, podwórkowe, które ja jeszcze pamiętam, a które później zaczęło zanikać, a teraz już jest bladym wspomnieniem tylko. Za tym można zatęsknić... w tym naszym wolnym kraju.

Jest to książka fascynująca, bo fascynujące są losy jej bohaterów. I szczególnie interesująca dla mnie jako poznanianki - bo przecież ja tych ludzi znam, choćby z widzenia, choćby z teatru. I te miejsca przecież znam. słynne poznańskie "Ósemki" i Lech Raczak, Stanisław Barańczak przechadzający się po "moich" korytarzach w Collegium Novum, Maciej Frankiewicz i jego późniejsze działania w magistracie... Moje miasto i jego mieszkańcy.

Ta książka jest ważna, bo przypomina o nich - o tych wszystkich ludziach, bohaterach wielkiego formatu - ale i mikro-bohaterach; o ludziach z czołówki KORowskiej i solidarnościowej opozycji, obecnych politykach, ale też zwykłych-niezwykłych obywatelach, nikomu nie znanych z nazwiska - osobach, które użyczały swoje mieszkania, zamieniały łazienki w drukarnie, żyły dosłownie na bibule... O tych wiecznie opozycyjnych studentach - ach, jakże to słowo się zdewaluowało od tego czasu... O różnych formach kontrkultury i kontestacji ówczesnej rzeczywistości.

Książka została przez autorki bardzo dobrze przemyślana pod względem struktury. Dobrym pomysłem było wprowadzenie podziału na KORowskie lata 70-te i solidarnościowo/stano-wojenne lata 80-te. Wspomnienia bohaterów zostały chronologicznie pogrupowane, więc w kolejnych fragmentach na ten sam temat (np. jak rozpoczął się dla mnie stan wojenny?) wypowiada się kilka(naście) osób. Daje to szerszą perspektywę - bo przecież nie da się wszystkich wspomnień i emocji wrzucić do jednego garnka i wyciągnąć średniej. Dodatkowym atutem jest przedstawienie dalszych losów bohaterów tej książki oraz ich poglądów na kwestię lustracji. Ciekawe jest to, jakie internowani i represjonowani działacze opozycji mają na ten temat opinie, a także - w jaki sposób te lata wpłynęły na ich późniejsze życie. To był bardzo udany zabieg ze strony autorek. Kolejną zaletą jest dodanie kilku "okołoPRLowych" esejów na samym końcu - jest tu i alfabet PRLu, i życie codzienne, socjalistyczna architektura, życie artysty plastyka, a także rozważania o życiu społecznym, a nawet o roli... alkoholu. Bardzo dobrze się to czyta. I ogląda - bo tych czarno-białych fotografii z prywatnych albumów, czasem bardzo intymnych, czasem poruszających, czasem niezwykle zwykłych - jest w książce sporo.

"Born in the PRL... I was born in the PRL", chciałoby się zaśpiewać niczym Bruce. Urodziłam się w PRLu, w latach 70-tych, w czasach już dawno słusznie minionych, ale nadal żyjących w mojej świadomości, w świadomości moich rodziców, w naszej świadomości zbiorowej. Ta książka była dla mnie dość emocjonalnym przeżyciem. Moim zdaniem to pozycja warta przeczytania i zadumania się nad losami ludzi, którzy pragnęli wolności - dobra, które później jakoś przestaliśmy doceniać... ba, chyba nawet zauważać. I jednocześnie, automatycznie, rodzi się w czytelniku pytanie - czy naprawdę teraz jesteśmy wolni? I czy o taką Polskę oni walczyli?

...ale to już zupełnie inna historia.

Polecam!

Zamknęłam ostatnią stronę "Buntowników" i westchnęłam. PRL to były ciężkie czasy - pamiętam je, bo na czasy PRLu przypadło moje dzieciństwo. Ale, jak to zwykle bywa, i tak myślę o swoim dzieciństwie jak o raju utraconym. Dobrym czasie.

Ale czy tak myślą o tym czasie również bohaterowie tej książki? Czy mogliby? Czy mają za czym tęsknić? Okazuje się, że... tak....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Mapy. Obrazkowa podróż po lądach, morzach i kulturach świata Aleksandra Mizielińska, Daniel Mizieliński
Ocena 8,9
Mapy. Obrazkowa podróż po lądach, morzach i kulturach świata Aleksandra Mizielińska, Daniel Mizieliński

Na półkach: ,

oceniam z perspektywy 5,5-letniej dziewczynki, która chłonie świat - moje dziecko zanurza się w "Mapy" na długie godziny, studiuje te obrazki, przyswaja krótkie przystępne informacje, zadaje mnóstwo pytań... rewelacja. lekcja geografii, historii, zoologii/botaniki w jednym, a przede wszystkim - lekcja tolerancji dla różnorodności ludzi i kultur świata. pozycja niezbędna dla każdego ciekawskiego dzieciaka, który ma wyrosnąć na obywatela świata. a przy tym - jakże miło jest otworzyć stronę o Polsce i znaleźć ukochane babcine pierogi!
zdecydowanie polecam i gratulacje dla wydawnictwa i ilustratorów - przepiękne wydana książka i jednocześnie - kopalnia wiedzy w bardzo przystępnej i atrakcyjnej dla dziecka formie. super!

oceniam z perspektywy 5,5-letniej dziewczynki, która chłonie świat - moje dziecko zanurza się w "Mapy" na długie godziny, studiuje te obrazki, przyswaja krótkie przystępne informacje, zadaje mnóstwo pytań... rewelacja. lekcja geografii, historii, zoologii/botaniki w jednym, a przede wszystkim - lekcja tolerancji dla różnorodności ludzi i kultur świata. pozycja niezbędna dla...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

w zalewie dziwnych książek dla dzieci... książek nijakich... książek przeintelektualizowanych... i zwyczajnie marnych... zawsze istnieje opcja powrotu dla Klasyki. cieszę się, że moja 5-letnia córka uwielbia Kubusia Puchatka. zresztą - obie uwielbiamy... wzruszające, dla małych i dużych.

...a tłumaczenie Ireny Tuwim - doskonałe. i jedyne słuszne... żadne tam "Fredzia Phi-Phi" :)

w zalewie dziwnych książek dla dzieci... książek nijakich... książek przeintelektualizowanych... i zwyczajnie marnych... zawsze istnieje opcja powrotu dla Klasyki. cieszę się, że moja 5-letnia córka uwielbia Kubusia Puchatka. zresztą - obie uwielbiamy... wzruszające, dla małych i dużych.

...a tłumaczenie Ireny Tuwim - doskonałe. i jedyne słuszne... żadne tam "Fredzia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

uf. ufffffffffff. nareszcie koniec tej szalonej podróży.

ja wiem... ja wszystko wiem. że Kerouac, że beat generation, że manifest, że pokazujemy pośladki establishmentowi, że seks i narkotyki i wolność i nonkonformizm, że kultowa, że potępiana, że uwielbiana... itede, itepe. ja wszystko to wiem.

ale ja nie lubię jazzu. jazz mnie strasznie męczy. męczą mnie szarpane melodie, brak rytmu, męczy mnie szalona nadpobudliwość jazzu. jazz to takie muzyczne ADHD.

a ta powieść, ta podróż - jest właśnie jak jazz. zresztą jazz jest jednym z jej bohaterów, to nie przypadek.

i pozostali bohaterowie są właśnie tacy, jak jazz. no dobrze - polubiłam Sala. można go polubić. to sam Kerouac. ale nie Deana Moriarty, tego filozofa-maniaka z silnym ADHD i z pedofilskimi skłonnościami. ja go nie lubię. i dziwię się, że Sal go lubi.

zmęczyła mnie więc ta podróż. och, ja uwielbiam być w drodze. droga jest sensem sama w sobie, ale ta droga była zbyt męcząca. dobrze, że znalazła swój koniec.

za co więc taka ocena?
za to (i temu podobne):
"bo dla mnie prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia, szałem rozmowy, chęcią zbawienia, pragnący wszystkiego naraz, ci, co nigdy nie ziewają, nie plotą banałów, ale płoną, płoną, płoną, jak bajeczne race eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd, aż nagle strzela niebieskie jądro i tłum krzyczy „Oooo!” "

- bo kiedy czyta się takie fragmenty, w ust mimowolnie wyrywa się... "Oooo!"
i dlatego trzeba "W drodze" przeczytać... mimo wszystko.

uf. ufffffffffff. nareszcie koniec tej szalonej podróży.

ja wiem... ja wszystko wiem. że Kerouac, że beat generation, że manifest, że pokazujemy pośladki establishmentowi, że seks i narkotyki i wolność i nonkonformizm, że kultowa, że potępiana, że uwielbiana... itede, itepe. ja wszystko to wiem.

ale ja nie lubię jazzu. jazz mnie strasznie męczy. męczą mnie szarpane...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

bardzo rzetelna biografia geniusza muzycznego XX-wieku... i jednocześnie bardzo nieszczęśliwego człowieka. Cross wykonał tytaniczną robotę, spędzając wiele godzin na rozmowach z bliskimi i współpracownikami Jimiego i przekopując się przez sterty płyt i gazet... ilość szczegółów jest imponująca, ale absolutnie nie męczy, jeżeli ktoś faktycznie interesuje się muzyką. jakież to duchy snują się po kartach tej książki, tu Dylan, tam Little Richard, tam znów Morrison i the Beatles... fascynujące postacie i fascynujące czasy.
a sama historia - tak przecież powszechnie znana - przedstawiona jest w sposób bardzo poruszający, koncentrując się na ludzkim wymiarze muzycznego geniuszu... i w rezultacie pozostawia w czytelniku dojmujące poczucie smutku - bo widzimy, że za kolorowym mistrzem gitary i kwasowego tripu przez całe życie stał cień dziecka - nieszczęśliwego, samotnego, często głodnego dziecka, które tęskni za matką... bardzo dobra biografia.

bardzo rzetelna biografia geniusza muzycznego XX-wieku... i jednocześnie bardzo nieszczęśliwego człowieka. Cross wykonał tytaniczną robotę, spędzając wiele godzin na rozmowach z bliskimi i współpracownikami Jimiego i przekopując się przez sterty płyt i gazet... ilość szczegółów jest imponująca, ale absolutnie nie męczy, jeżeli ktoś faktycznie interesuje się muzyką. jakież...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

arcydzieło również ze względu na cudowne tłumaczenie Marii Skibniewskiej... poezja i mistrzostwo przekładu. a powieść sama w sobie - prosta i piękna. to jedna z moich ukochanych książek.

arcydzieło również ze względu na cudowne tłumaczenie Marii Skibniewskiej... poezja i mistrzostwo przekładu. a powieść sama w sobie - prosta i piękna. to jedna z moich ukochanych książek.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

chciałabym móc tej biografii dać wyższą ocenę niż "dobra" - ponieważ jest to naprawdę ciekawa pozycja dla kogoś, kto interesuje się rockową scena muzyczną lat 90-tych. czyli dla mnie.
nie mogę jednak ocenić tej książki wyżej z kilku powodów. po pierwsze - tłumaczenie. początek szczególnie napisany jest tak topornym pseudopoetyckim bełkotem, że niejednokrotnie miałam ochotę rzucić książkę w kąt i kupić wersję oryginalną. później jakby tłumacz "wskoczył" na właściwe tory i przypomniał sobie, jak kleci się zrozumiałe zdania po polsku. nie można jednak wybaczyć ani kalek językowych, ani błędów (zakładam, że to tłumacz nie wiedział, co znajduje się właściwie na słynnym zdjęciu z okładki magazynu "Sassy", a nie biograf). a oliwy do ognia dolewa tutaj redaktor - a może jego brak? w książce zbyt dużo jest błędów redakcyjnych, literówek itp., żeby można było przymknąć na to oko.
a druga sprawa, która mnie strasznie denerwowała, to wspomniana nadinterpretacja ze strony autora. czytałam biografię Jimiego Hendrixa napisaną przez Charlesa R. Crossa i w tamtej książce autor zachowywał się jak na biografa przystało - obiektywnie. tutaj natomiast widać, że biograf jest wyraźnie subiektywny w opiniach, sposób przedstawiania Courtney Love (przy całej mojej ogromnej sympatii do niej i jej talentu!) jest cokolwiek dziwny, a już próby "wchodzenia" w umysł Kurta Cobaina i przedstawiania jego myśli - tak, jak by Cross mógł je znać! - jest po prostu denerwujący. końcówka, gdzie autor wręcz wchodzi w skórę Kurta i pokazuje nam, co Kurt myślał i widział przed śmiercią, jest wręcz komiczna, pompatyczna i nieznośna.
w sumie szkoda, że biograf zapaskudził sobie w ten sposób własną pracę, skądinąd bardzo rzetelną. jest to bardzo szczegółowa historia Kurta, ale również barwny i ciekawy opis środowiska Aberdeen, Olympii i Seattle w czasach riot grrrl i grunge. dla mnie to fascynujący okres w muzyce, dlatego nie mogę nie docenić tej pracy i uważam, że pomimo oczywistych wad jest to pozycja obowiązkowa dla fanów Nirvany, sceny grunge i muzyki rockowej lat 90-tych. daje więc ocenę dobrą z zastrzeżeniem, że czasem biograf się po prostu zagalopował... bo czasem trzeba zdusić w sobie fana i skupić się na faktach :)

chciałabym móc tej biografii dać wyższą ocenę niż "dobra" - ponieważ jest to naprawdę ciekawa pozycja dla kogoś, kto interesuje się rockową scena muzyczną lat 90-tych. czyli dla mnie.
nie mogę jednak ocenić tej książki wyżej z kilku powodów. po pierwsze - tłumaczenie. początek szczególnie napisany jest tak topornym pseudopoetyckim bełkotem, że niejednokrotnie miałam ochotę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

wspaniała rzecz - rasowy reportaż! taki właśnie, jak w recenzji na okładce - z perspektywy wałęsającego się psa, czyli po prostu z nosem w gównie... od tej pozycji rozpoczęłam post-radziecką przygodę - podróże książkowe z Jackiem H-B. genialna książka - polecam gorąco!

wspaniała rzecz - rasowy reportaż! taki właśnie, jak w recenzji na okładce - z perspektywy wałęsającego się psa, czyli po prostu z nosem w gównie... od tej pozycji rozpoczęłam post-radziecką przygodę - podróże książkowe z Jackiem H-B. genialna książka - polecam gorąco!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

bardzo przejmująca książka - budzi głęboką refleksję nad życiem tych młodych dziewczyn, których młodość została naznaczona piętnem wojny. refleksję zarówno nad ich życiem, jak i nad naszym. jakie byłybyśmy my, żyjąc w tamtych czasach? i jakie decyzje podjęłybyśmy? warto przeczytać!

bardzo przejmująca książka - budzi głęboką refleksję nad życiem tych młodych dziewczyn, których młodość została naznaczona piętnem wojny. refleksję zarówno nad ich życiem, jak i nad naszym. jakie byłybyśmy my, żyjąc w tamtych czasach? i jakie decyzje podjęłybyśmy? warto przeczytać!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

od tej pozycji rozpoczęła się kilka lat temu miłość do biografii... i trwa do dziś. pozycja więc dla mnie mocno sentymentalna. a przy tym - warta polecenia.

od tej pozycji rozpoczęła się kilka lat temu miłość do biografii... i trwa do dziś. pozycja więc dla mnie mocno sentymentalna. a przy tym - warta polecenia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to