-
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2
Biblioteczka
2013-01
2012
Zamknęłam ostatnią stronę "Buntowników" i westchnęłam. PRL to były ciężkie czasy - pamiętam je, bo na czasy PRLu przypadło moje dzieciństwo. Ale, jak to zwykle bywa, i tak myślę o swoim dzieciństwie jak o raju utraconym. Dobrym czasie.
Ale czy tak myślą o tym czasie również bohaterowie tej książki? Czy mogliby? Czy mają za czym tęsknić? Okazuje się, że... tak. Paradoksalnie, bo przecież to nie były dobre czasy. To były czasy prześladowań, ubeków, brutalności, świństw i podłości. Był stan wojenny, pustki w sklepach, była cenzura i PRLowska szarzyzna. Ale były też takie aspekty tego życia, za którymi można zatęsknić. wartości same w sobie - nonkonformizm, opozycja wobec zła, duch walki, bohaterstwo, przyjaźń, bezinteresowność... wódki łyk i dyskusje po świt. PRLowskie życie społeczne, życie sąsiedzkie, podwórkowe, które ja jeszcze pamiętam, a które później zaczęło zanikać, a teraz już jest bladym wspomnieniem tylko. Za tym można zatęsknić... w tym naszym wolnym kraju.
Jest to książka fascynująca, bo fascynujące są losy jej bohaterów. I szczególnie interesująca dla mnie jako poznanianki - bo przecież ja tych ludzi znam, choćby z widzenia, choćby z teatru. I te miejsca przecież znam. słynne poznańskie "Ósemki" i Lech Raczak, Stanisław Barańczak przechadzający się po "moich" korytarzach w Collegium Novum, Maciej Frankiewicz i jego późniejsze działania w magistracie... Moje miasto i jego mieszkańcy.
Ta książka jest ważna, bo przypomina o nich - o tych wszystkich ludziach, bohaterach wielkiego formatu - ale i mikro-bohaterach; o ludziach z czołówki KORowskiej i solidarnościowej opozycji, obecnych politykach, ale też zwykłych-niezwykłych obywatelach, nikomu nie znanych z nazwiska - osobach, które użyczały swoje mieszkania, zamieniały łazienki w drukarnie, żyły dosłownie na bibule... O tych wiecznie opozycyjnych studentach - ach, jakże to słowo się zdewaluowało od tego czasu... O różnych formach kontrkultury i kontestacji ówczesnej rzeczywistości.
Książka została przez autorki bardzo dobrze przemyślana pod względem struktury. Dobrym pomysłem było wprowadzenie podziału na KORowskie lata 70-te i solidarnościowo/stano-wojenne lata 80-te. Wspomnienia bohaterów zostały chronologicznie pogrupowane, więc w kolejnych fragmentach na ten sam temat (np. jak rozpoczął się dla mnie stan wojenny?) wypowiada się kilka(naście) osób. Daje to szerszą perspektywę - bo przecież nie da się wszystkich wspomnień i emocji wrzucić do jednego garnka i wyciągnąć średniej. Dodatkowym atutem jest przedstawienie dalszych losów bohaterów tej książki oraz ich poglądów na kwestię lustracji. Ciekawe jest to, jakie internowani i represjonowani działacze opozycji mają na ten temat opinie, a także - w jaki sposób te lata wpłynęły na ich późniejsze życie. To był bardzo udany zabieg ze strony autorek. Kolejną zaletą jest dodanie kilku "okołoPRLowych" esejów na samym końcu - jest tu i alfabet PRLu, i życie codzienne, socjalistyczna architektura, życie artysty plastyka, a także rozważania o życiu społecznym, a nawet o roli... alkoholu. Bardzo dobrze się to czyta. I ogląda - bo tych czarno-białych fotografii z prywatnych albumów, czasem bardzo intymnych, czasem poruszających, czasem niezwykle zwykłych - jest w książce sporo.
"Born in the PRL... I was born in the PRL", chciałoby się zaśpiewać niczym Bruce. Urodziłam się w PRLu, w latach 70-tych, w czasach już dawno słusznie minionych, ale nadal żyjących w mojej świadomości, w świadomości moich rodziców, w naszej świadomości zbiorowej. Ta książka była dla mnie dość emocjonalnym przeżyciem. Moim zdaniem to pozycja warta przeczytania i zadumania się nad losami ludzi, którzy pragnęli wolności - dobra, które później jakoś przestaliśmy doceniać... ba, chyba nawet zauważać. I jednocześnie, automatycznie, rodzi się w czytelniku pytanie - czy naprawdę teraz jesteśmy wolni? I czy o taką Polskę oni walczyli?
...ale to już zupełnie inna historia.
Polecam!
Zamknęłam ostatnią stronę "Buntowników" i westchnęłam. PRL to były ciężkie czasy - pamiętam je, bo na czasy PRLu przypadło moje dzieciństwo. Ale, jak to zwykle bywa, i tak myślę o swoim dzieciństwie jak o raju utraconym. Dobrym czasie.
Ale czy tak myślą o tym czasie również bohaterowie tej książki? Czy mogliby? Czy mają za czym tęsknić? Okazuje się, że... tak....
2013-07
będzie krótko i na temat: zajebista biografia zajebistego gościa i jednego z najbardziej zajebistych żyjących obecnie muzyków. rzekłam. i kropka.
będzie krótko i na temat: zajebista biografia zajebistego gościa i jednego z najbardziej zajebistych żyjących obecnie muzyków. rzekłam. i kropka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013-06
2013-04
Arcyciekawe wałkowanie. Ameryka w liczbach i trendach, w szczególe i ogóle, ale podana w absolutnie lekkostrawnej formie. Czyta się to świetnie. Duży plus na dobór tematów. Zachęcam do wałkowania - zarówno amerykanofilów, jak i ameryko-sceptyków. A także po prostu tych, którzy pragną dowiedzieć się czegoś więcej o tym ciekawym kraju i narodzie.
Arcyciekawe wałkowanie. Ameryka w liczbach i trendach, w szczególe i ogóle, ale podana w absolutnie lekkostrawnej formie. Czyta się to świetnie. Duży plus na dobór tematów. Zachęcam do wałkowania - zarówno amerykanofilów, jak i ameryko-sceptyków. A także po prostu tych, którzy pragną dowiedzieć się czegoś więcej o tym ciekawym kraju i narodzie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013-03
rzetelna biografia. bez fajerwerków, ale wciągająca i solidna. no i po jej przeczytaniu sięgnęłam po American Recordings ponownie :)
rzetelna biografia. bez fajerwerków, ale wciągająca i solidna. no i po jej przeczytaniu sięgnęłam po American Recordings ponownie :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013-01
czasem rodzice nie wiedzą, jak rozmawiać z dzieckiem o rzeczach ważnych, życiowych, trudnych, ostatecznych. takie książki pomagają przy tego typu rozmowach, w formie dla dziecka atrakcyjnej i przystępnej. konwencja pytań i odpowiedzi zmusza dziecko do myślenia i samodzielnego formułowania wniosków i przemyśleń. obserwacja tego procesu jest dla rodzica sama w sobie ciekawa, a i rodzic czasem musi się dobrze zastanowić, jak na dane "życiowe" pytanie odpowiedzieć. to są momenty, które mocno zbliżają - i dlatego takich książek nigdy dość. mocno polecam.
czasem rodzice nie wiedzą, jak rozmawiać z dzieckiem o rzeczach ważnych, życiowych, trudnych, ostatecznych. takie książki pomagają przy tego typu rozmowach, w formie dla dziecka atrakcyjnej i przystępnej. konwencja pytań i odpowiedzi zmusza dziecko do myślenia i samodzielnego formułowania wniosków i przemyśleń. obserwacja tego procesu jest dla rodzica sama w sobie ciekawa,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013-02
Nie jest to książka ani łatwa, ani lekka, ani przyjemna. Tak jak życie w Czeczenii nie jest łatwe, lekkie i przyjemne. Przez tę książkę, tak jak przez ten kraj - trzeba przebrnąć. Czasem ta podróż jest męcząca, ale mimo wszystko warto. Jagielski pisze rzetelnie i szczerze. nie szuka sensacji na siłę - bo nie musi. Wszystko to, co widział na "swoich" wojnach - wystarczy. I na zawsze zostaje w pamięci.
To jednak nie tylko bardzo rzetelna książka o Czeczenii, o historii i charakterze kaukaskich górali, o przebiegu wojen z okrutnym sąsiadem. To również książka o reporterze wojennym - o jego pasji, która czasem zahacza o szaleństwo, uzależnienie, chorobę. o jego sukcesach, ale i porażkach. o chwilach, które wryją się w pamięc na resztę życia - ale też o godzinach, dniach i tygodniach, kiedy można wyć - z nudy oczekiwania, z bólu niespełnienia, z tęsknoty. Myślę, że książki Jagielskiego pozwalają nie tylko zrozumieć inne narody, kraje, historie i konflikty - pozwalają zrozumieć również, na czym polega praca reportera wojennego.
...i dziękując za te wszystkie wspaniałe reportaże - jednocześnie cieszę się, że p. Jagielski wrócił do domu. dosłownie i w przenośni.
Nie jest to książka ani łatwa, ani lekka, ani przyjemna. Tak jak życie w Czeczenii nie jest łatwe, lekkie i przyjemne. Przez tę książkę, tak jak przez ten kraj - trzeba przebrnąć. Czasem ta podróż jest męcząca, ale mimo wszystko warto. Jagielski pisze rzetelnie i szczerze. nie szuka sensacji na siłę - bo nie musi. Wszystko to, co widział na "swoich" wojnach - wystarczy. I...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2012-06
nie jest zła... ale po takim zachwycie ze wszech stron spodziewałam się więcej, znacznie więcej. na półkę "rozczarowanie"...
nie jest zła... ale po takim zachwycie ze wszech stron spodziewałam się więcej, znacznie więcej. na półkę "rozczarowanie"...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
„Kto czyta książki, żyje podwójnie" - powiedział Umberto Eco. A ja dodam, że kto czyta biografie, żyje życiem konkretnego człowieka, najczęściej nietuzinkowego. A kto czytał biografię Iggy'ego Popa, może w ten sposób "przeżyć" nie jedno życie... ale dwa, pięć, dziesięć. bo TAKA biografia, takie życie, nie zdarza się często.
To niewątpliwie najlepsza biografia muzyczna ostatnich lat. Jedna z najlepszych w ogóle, jaką zdarzyło mi się przeczytać. Choć nieautoryzowana, to jednak Iggy wiedział o niej i chyba nie ryzykuję dużo stwierdzeniem, że w swoim niepohamowanym egocentryzmie przyklaskiwał jej. Przecież przez całe swoje fascynujące życie towarzyszyło mu pragnienie, aby o nim mówiono i pisano... Tym bardziej, że praca Paula Trynki zasługuje na najwyższe uznanie - to niezwykle tytaniczna praca, setki wywiadów z setkami ważnych osób z życia Jima/Iggy'ego, od najmłodszych szkolnych lat aż do reaktywacji the Stooges. Dzięki takiej pracy czytelnik dosłownie wpada jak śliwka w kompot - zatapia się po uszy w biografii artysty, śledzi ją miesiąc po miesiącu - czasem nawet dzień po dniu. To niesamowite doznanie, które można odnaleźć tylko bogatych i dobrze napisanych biografiach. Iggy takiej dostarczył, a Trynka doskonale ją opisał.
Jedyną wątpliwość może budzić fakt, że lwia część książki poświęcona jest drodze do sukcesu oraz najlepszym latom the Stooges, natomiast wydarzenia od lat 90-tych aż do czasów obecnych zostały moim zdaniem potraktowane po macoszemu. Owszem, dokonania Iggy'ego z the Stooges stanowią o jego wielkości – oczywiście obok jego berlińskich lat z Davidem Bowie – ale jednak ten ostatni fragment książki cechuje zupełnie inna dynamika i jest to pewien zgrzyt. Ale to jedyny zarzut do jej treści.
Niestety – zarzutów dotyczących polskiego wydania jest znacznie więcej. Dziwię się, że nikt wcześniej nie zwrócił tu uwagi na fatalną redakcję, korektę i miejscami mało udane tłumaczenie. Wiem, że za redakcję odpowiada wielka fanka Iggy'ego i najprawdopodobniej dzięki temu w książce zapewne nie ma błędów stricte merytorycznych, ale korekta woła o pomstę do nieba. Na pierwszych 300 stronach książki jest sporo literówek... a druga połowa jest od nich wolna - czyżby korektor nie zadał sobie trudu przeczytać CAŁEJ książki? Dwie literówki w jednym zdaniu? Urwane w połowie fragmenty? Nagminne błędy typu "w przeciągu" (tak, wg językoznawców to błąd, archaizm)? Simple Mind (zamiast Simple Minds)? Andy WarCHol (przez CH)??? Tłumaczenie moim zdaniem było niezłe, miejscami bardzo dobre, ale i tłumacze nie ustrzegli się zbyt długich, miejscami mało zrozumiałych zdań, a także tak dziwacznych propozycji, jak "PARK PRZYCZEP" (ang. trailer park). Niestety, w tak doskonałej biografii tego typu szkolne błędy i marna korekta bardzo rażą. Szkoda tym bardziej, że wydanie jest naprawdę piękne, szczególnie w twardej okładce, świetny artwork, kolorystyka i czcionka, no i te zdjęcia okładkowe - hipnotyzujące, niesamowite, fascynujące… wewnątrz również sporo dobrych zdjęć. Na pierwszy rzut oka wygląda to wszystko rewelacyjnie - a tu takie klopsy w tekście. Zdecydowanie do poprawy w drugim wydaniu...
Przymykając oko na powyższe, dla fanów muzycznych biografii, lub bardziej ogólnie – dla fanów fascynujących biografii – to jest absolutny must-have. Bardzo się cieszę, że książka ta otworzyła mi oczy na wielkość Iggy'ego i jego dokonań z the Stooges - wielokrotnie podczas lektury przerywałam ją i biegłam do kompa, aby odnaleźć na YT opisywany utwór, koncert czy zdarzenie. Ale cieszę się również, że dzięki tej książce mogłam odkryć wielowarstwowość tej postaci. Poznajemy tu bowiem nie tylko dzikie alter ego - Iggy'ego Popa, kosmiczne zjawisko, seksualną bestię, genialnego performera, artystę nękanego problemami z alkoholem, narkotykami i demonami własnej psychiki. Poznajemy również tę drugą stronę – Jima Osterberga, człowieka niezwykle inteligentnego i fascynującego, doskonale wykształconego, którego twórczość sięga głębiej, niż na pierwszy rzut oka nam się wydaje. Pokochałam oba te wcielenia.
W głowie od wielu dni kołacze "I Wanna Be Your Dog" , "Lust for Life" i "Passenger". W aucie the Stooges. Na YT sto razy odsłuchane – dawno zapomniane - "Candy". słynny klip z "Coffee and Cigarettes" z Tomem Waitsem – rozbawił do łez ponownie. Fascynujące nagrania koncertowe i wywiady – do ulubionych. I nie mogę się uwolnić od prze-smutnego "Fuckin' Alone". Iggy chyba by się ucieszył. :)
„Kto czyta książki, żyje podwójnie" - powiedział Umberto Eco. A ja dodam, że kto czyta biografie, żyje życiem konkretnego człowieka, najczęściej nietuzinkowego. A kto czytał biografię Iggy'ego Popa, może w ten sposób "przeżyć" nie jedno życie... ale dwa, pięć, dziesięć. bo TAKA biografia, takie życie, nie zdarza się często.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo niewątpliwie najlepsza biografia muzyczna...