rozwiń zwiń

Doroczny koniec świata

Okładka książki Zima Ali Smith
Średnia ocen:
6,6 / 10
402 ocen
Czytelnicy: 1042 Opinie: 79

Choć ładnych kilkanaście lat temu, drodzy Państwo, dołączyłem do tej połowy ludzkości, u której śnieg nie budzi nieposkromionej radości, a raczej brudnoszarą myśl o wszędobylskiej plusze, to tegoroczna zima pozytywnie mnie zaskoczyła — czystość opatulonego bielą horyzontu, mimo że łamana przez smog, potrafi nie tylko zakłuć fizjologię, ale i poruszyć w najbardziej nawet zmurszałym człowieku jakąś metafizykę, pchnąć w objęcia ducha. Podobnie ma się sprawa z inną zimą, „Zimą” Ali Smith – bo i ona zachęca do czytelnika do zastanowienia się nad tym, skąd mamy świat, jaki mamy.

Brzmi może poprzednie zdanie nieco zbyt patetycznie, jakby szkocka pisarka postanowiła stanąć w szranki z autorytetami pokroju Paulo Coelho (czy ten mem jest jeszcze żywy?), ale niech nie pozwolą się Państwo zwieść — autorka z banałem ma niewiele wspólnego. Pełnymi garściami czerpie z Dickensa, co wiąże się ze sporym zastrzykiem sentymentalizmu, ale nie popadajmy w skrajność — nie zawsze zależy nam na literaturze zimnej i bezosobowej, a na do szczętu rozszarpanej konfliktami i obnażającej bezlitosne prawdy. „Zima”, choć bywa uszczypliwa i przygnębiająca (jak choćby wtedy, gdy jedna z głównych bohaterek bez mrugnięcia okiem ignoruje miły small talk obsługującej ją optyczki), niesie także dużo ciepła i wiarę — na pierwszy rzut oka naiwną — że można dojść do porozumienia.

W aspekcie fabularnym powieść opiera się o szereg konfliktów, które jakimś cudem zostają zakończone: siostry nie rozmawiają ze sobą przez lata, bo jedna wybrała życie angielskiej klasy średniej, biznes i względny dobrobyt, a druga kontestację i walkę — często brudną i trudną — o swoje ideały, syn jednej z nich traktuje matkę jak nieco uciążliwy, choć rzadko podejmowany obowiązek (co nie jest wcale nieuprawione, kiedy wziąć pod uwagę ich skomplikowaną przeszłość) i do tego kłóci się z dziewczyną o własny stosunek do polityki, przez co musi (to jego założenie) znaleźć sobie awaryjną randkę na Boże Narodzenie.

Czy brzmi to wszystko jak wstęp do w lepszym wypadku, filmu familijnego na grudniowe niedzielne popołudnie czy, w gorszym, telenoweli? Nawet jeśli, to Smith wyróżnia czystość spojrzenia, o której pisałem we wstępie — jej bohaterowie nie są przebranymi w fikuśne stroje aktorami, a ich codzienność osadzona jest w kontekście wychodzącym daleko poza własne życiowe wybory czy dramaty i stanowiącym bodaj najważniejszy element zarówno samej „Zimy”, jak i wcześniejszej „Jesieni”. Trump zostaje prezydentem jednego z najpotężniejszych państw na świecie, brexit stał się dla ojczyzny większości postaci nie tyle pojedynczym zjawiskiem, ile ciągnącym się i trudnym procesem, co nie pomaga leczyć przyrodzonej dla głęboko klasistowskiego brytyjskiego społeczeństwa ksenofobii, natura umiera nie tylko ze względu na porę roku, a kobiecy protest w Greenham Common, stanowiący jedno z centralnych doświadczeń (bo raczej nie wydarzeń) powieści, zdaje się być krzykiem rozpaczy rzuconym w próżnię. Jeśli ktoś nie zgadzał się z podobnie politycznym odczytaniem „Jesieni”, skupiając się bardziej na opowieści o umierającym starcu i zakochanym w nim dziecku, to w drugim tomie „Pór roku” raczej nie będzie miał wyboru – sama Smith jasno sugeruje tę ścieżkę interpretacyjną, angażując Arthura w dyskusję z Charlotte o złudzeniu apolityczności. Dużo jest w tej powieści fragmentów pełnych ciepła, nawet jeśli razem z nim zawsze idzie pewna nieufność i gruba warstwa ironii, ale nie są one w stanie całkowicie rozładować negatywnego napięcia, które przebija z drugiego czy nawet, jak to miało miejsce w tomie poprzednim, trzeciego planu.

„Zima” to bardzo dobra kontynuacja „Jesieni”. Nie tak wzruszająca, skupiona wokół mniej efemerycznych postaci, za to mocniej zaangażowana i stanowcza, przemawiająca wprost tam, gdzie wcześniej czaiły się metafory, bardziej przyziemna. Czy potrzebujemy takiej literatury? Oczywiście, komentowanie współczesnych wydarzeń to jedno z najważniejszych zadań pisarzy obdarzonych talentem obserwatorskim, a tego Ali Smith z całą pewnością nie brakuje.

Bartosz Szczyżański

Kup w ulubionej księgarni

i
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja