Reklama

W duecie siła

Arnika
04.11.2019

Zarówno Becky Albertalli, jak i Adama Silverę znamy już z ich powieści, które zrobiły niemałą furorę. Z takiego połączenia po prostu musiało powstać coś dobrego. I oboje nie zawodzą oczekiwań. Dostajemy słodko-gorzką historię o przeznaczeniu, dojrzewaniu i odkrywaniu siebie oraz drugiego człowieka.

Arthur jest miłośnikiem musicali, uwielbia Nowy Jork i wierzy w szczęśliwe zakończenia. Kiedy przypadkiem na poczcie wpada na przystojnego chłopaka, wie, że los połączył ich celowo. Natomiast Ben jest zamknięty w sobie, przeżywa trudne rozstanie i absolutnie nie wierzy, że wszechświat może szykować dla niego coś dobrego. Jednak los niewiele sobie robi z jego przekonań i z pomocą Arthura doprowadza do tego, co obu im pisane.

Zestawienie dwóch tak różnych charakterów głównych bohaterów tworzy szaloną mieszankę oraz daje wiele możliwości do konfrontowania odmiennych stosunków do życia. Akcja została ograniczona do zaledwie kilku tygodni, dlatego też relacja między chłopakami jest bardzo intensywna – oboje muszą szybko nauczyć się siebie nawzajem i zrozumieć, czego oczekują od związku. Choć oczywiście nie obejdzie się bez zgrzytów, a nawet kłótni, ich historia w gruncie rzeczy przypomina klasyczny fluff. I to jest urocze, w tym tkwi siła powieści – czytelnikowi robi się miło i ciepło. Przyjemnie jest poczytać nieheteronormatywny romans, w którym autorzy oszczędzili swoim bohaterom cierpień, dyskryminacji i odrzucenia (jak na przykład w niesławnym „Rado Boy”).

Literacko to nie jest powieść wysokich lotów. Napisana prostym, młodzieżowym językiem, przypomina raczej szkic niż klasyczną prozę. Czyta się bardzo szybko, ale wywołuje odpowiednie emocje. W sam raz dla młodego czytelnika. Idealna do zekranizowania – te wszystkie ledwo nakreślone przestrzenie Nowego Jorku, niedopowiedziane emocje, których czasami trzeba się domyślać…

Książka „A jeśli to my”, choć wprawia w dobry nastrój i można ją nazwać „pluszową”, porusza też problem społecznego ostracyzmu. Dosłownie w jednej scenie, ale niezwykle mocno oddziałującej. Nie można więc powiedzieć, że bohaterowie żyją w jakiejś bańce. Ta gorsza strona rzeczywistości też czasami w nich uderza, i to z siłą rozpędzonego pociągu. Mimo to ogólny wydźwięk jest zdecydowanie pozytywny. Pozostaje życzyć sobie więcej takich powieści.

Ewa Jemioł

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd