A jeśli to my

Okładka książki A jeśli to my
Becky AlbertalliAdam Silvera Wydawnictwo: We need YA literatura młodzieżowa
397 str. 6 godz. 37 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Tytuł oryginału:
What If It's Us
Wydawnictwo:
We need YA
Data wydania:
2019-10-16
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-16
Data 1. wydania:
2018-10-01
Liczba stron:
397
Czas czytania
6 godz. 37 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366278165
Tłumacz:
Agnieszka Brodzik
Tagi:
Adam Silvera Becky Albertalli lgbt lgbtq YA Twój Simon
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki To właśnie my Becky Albertalli, Adam Silvera
Ocena 7,4
To właśnie my Becky Albertalli, A...
Okładka książki Yes No Maybe So Becky Albertalli, Aisha Saeed
Ocena 7,4
Yes No Maybe So Becky Albertalli, A...

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oficjalne recenzje i

W duecie siła



1991 178 81

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
865 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
39
14

Na półkach:

3,75/5

Była to bardzo lekka książka przez którą się płynie. Pióro pisarzy bardzo przypadło mi do gustu. Fabuła była dosyć oczywista, nie działo się w tej książce nic co by mnie zaskoczyło.

3,75/5

Była to bardzo lekka książka przez którą się płynie. Pióro pisarzy bardzo przypadło mi do gustu. Fabuła była dosyć oczywista, nie działo się w tej książce nic co by mnie zaskoczyło.

Pokaż mimo to

avatar
1884
1071

Na półkach: , ,

Było ciężko! Z piórem Silvery nie bardzo się polubiłam, pióro Albertalli za to... bywa różnie, ale Simona kocham całym sercem. I bądźmy szczerzy - nie podobało mi się 70% tej książki i dwa razy zastanawiałam się nad DNF-em, bo ani fabularnie nie zaiskrzyło, ani nie potrafiłam w żaden sposób polubić bohaterów. Ale nie było też aż tak źle, żebym jednak nie chciała twego skończyć i wreszcie zaskoczyło. Fakt, że dopiero na końcówce, ale doceniam fakt, że jednak udało się jej wywołać uśmiech na mojej twarzy.

Za to totalnie nie rozumiem fenomenu tej książki, bo naprawdę jest wiele lepszych w gatunku...

Było ciężko! Z piórem Silvery nie bardzo się polubiłam, pióro Albertalli za to... bywa różnie, ale Simona kocham całym sercem. I bądźmy szczerzy - nie podobało mi się 70% tej książki i dwa razy zastanawiałam się nad DNF-em, bo ani fabularnie nie zaiskrzyło, ani nie potrafiłam w żaden sposób polubić bohaterów. Ale nie było też aż tak źle, żebym jednak nie chciała twego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
7
7

Na półkach:

Arthur i Ben to dwójka nastolatków, z pozoru wiele różniących się od siebie, a z drugiej strony identycznych. Ben leczy serce po zerwaniu, natomiast Arthur.. przygotowuje serce do życia przez krótki czas w Nowym Jorku. Krótki, lecz wiele zmieniający czas. Pierwsze spotkanie chłopców wydaje się być niepozorne, niczym niewyróżniające się, no przynajmniej do czasu. Jednak to jedno spotkanie odmienia znacząco ich życie.

Przyznam, że podchodziłam do tej książki bardzo sceptycznie. Po moim pierwszym spotkaniu z książką Adama Silvera byłam dosyć zniechęcona. Jednak ta książka okazała się być zupełnie inna. Nie porwała mnie od pierwszej strony, jednak z każdą następną wciągała mnie co raz bardziej. Historia Adama i Bena została napisana z dwóch przeplatających się perspektyw wspomnianych wcześniej bohaterów. Dlatego czytając możemy zapoznać się z punktem patrzenia obu chłopców, co dla mnie osobiście idzie na duży plus. Jednak dużym minusem dla mnie są wypowiedzi bohaterów a właściwie ich sposób, styl mówienia. Postacie zostały tak wykreowane, że bardzo często czytelnika łapie aż zażenowanie. Momentami musiałam już odłożyć książkę, żeby odetchąc od zalatujących mnie fal zażenowania. Kolejbym plusem jest wpleciony wątek jednej z chorób psychicznych, możemy zapoznać się z perspektywą patrzenia na świat osoby chorej. Może nie zostało to napisane bardzo wyśmienicie, jednak i tak uważam że został on dobrze wpleciony. Na ogromny plus zaliczam również wpleciony jednorazowo wątek traktowania osób LGBT. Możemy przeczytać o sytuacji z brakiem szacunku wobec, tutaj, osób homoseksualnych, a także poznajemy ich reakcję na zaistniałą sytuację. Myślę że, pomimo że nie został wątek rozwinięty, to i tak wiele wnosi do książki, a także czytelnik powinien coś z tego wyciągnąć.

Przyznam, że nie była to najlepsza książka jaką czytałam, jednak to nie zmienia faktu, że ostatecznie mnie pochłonęła. Myślę, że naprawdę warto po nią sięgnąć, można z niej wyciągnąć sporo rzeczy. Ja osobiście jestem bardzo ciekawa dalszych losów Adama i Bena, jak tylko nadarzy się okazja z chęcią sięgnę po drugą część.

Arthur i Ben to dwójka nastolatków, z pozoru wiele różniących się od siebie, a z drugiej strony identycznych. Ben leczy serce po zerwaniu, natomiast Arthur.. przygotowuje serce do życia przez krótki czas w Nowym Jorku. Krótki, lecz wiele zmieniający czas. Pierwsze spotkanie chłopców wydaje się być niepozorne, niczym niewyróżniające się, no przynajmniej do czasu. Jednak to...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
473
112

Na półkach:

No hej, skończyłam. W dwa dni tak naprawdę. I obyło się bez bólu różnych organów wewnętrznych, jak w przypadku "Carry on" czy "Red, white and royal blue", o Alanie Cole'u nie wspominając. Nie żeby to była dobra książka, bo nie jest. Ale zjadliwa? Jak najbardziej.

Na początku może przedstawmy naszych bohaterów. Pisany przez Albertalli Arthur jest powodem, dla którego boję się wreszcie sięgnąć kiedyś po "Love, Simon" czy jakkolwiek się ta jej książka nazywa, ponieważ Arthur jest: okropny. Pod każdym względem. Z mojego gardła wydobywał się nerwowy chichot przy każdej wzmiance na temat tego, że Arthur jest TAKI MALUTKI, TAKI T Y C I, malutkie rączki, niski wzrost, malutki chłopaczek o wielkich, intensywnie niebieskich oczach. I często płacze. Kuźwa, w okolicach 70% książki nagle zaczyna płakać przy każdej okazji co chwila. Na dodatek kocha musicale (głównie Hamiltona i Dear Evan Hansen, więc wyobrażacie sobie, jak dobrze się bawiłam, nie cierpiąc obu) i Harry'ego Pottera. Miłością niezdrową, ponieważ 90% jego życia wewnętrznego to nawiązania popkulturowe do tych dzieł. I ja, jako osoba, która naprawdę kocha umiejętne nawiązania popkulturowe, nawet jeśli nie wszystkie rozumie, bo nie zna za dobrze okresu, do którego się odnoszą (tu niestety znałam aż za dobrze) - no, ja muszę powiedzieć, że było ich za dużo. Zdecydowanie. Bo Arthur nie ma życia wewnętrznego, jeśli zabrać mu ciągłe pierdolenie o Chope... tzn. Linu Manuelu Mirandzie i J. K. Rowling. Sorry, ma bycie gejem, ale jakby mu ktoś wyjaśnił, że orientacja to nie osobowość, nic by w nim nie zostało. Poza wieczną roszczeniowością i narzekaniem na wszystko. Nie wiem, czy Albertalli trzymała Silverę na muszce, czy blackmailowała, ale gdzieś od tych 70% książki, gdzie wszystko zaczyna się psuć, Ben też przynajmniej raz na rozdział musi nas zapewnić, że Arthur jest MUJEJU taki D O B R Y, N I E W I N N Y, C Z Y S T Y. Przysięgam, widziałam w gimnazjum najbardziej yaoicowe yaoice, w których uke byli mniej stereotypowi niż Arthur. Nienawidzę go.
W drugim narożniku mamy Bena, którego pisał Silvera. Nie powiedziałabym, że Bena lubię, ale nie wzbudza mojej agresji. Też rzuca nawiązaniami do Pottera, ale w ilościach rozsądnych (zazwyczaj). Poza tym pisze jakieś dupne fantasy, które brzmi okropnie i z doświadczenia wiem, że tacy ludzie albo mają pierdolca na punkcie HP, albo go nienawidzą, więc to jakoś wiarygodnie wypadło. Co prawda obchodzi urodziny Rowling, ale moje oczekiwania wobec tej książki na etapie, gdy do tego doszłam, spadły poniżej zera, więc tylko wywróciłam oczami. W przeciwieństwie do Arthura, Ben nie jest niewolnikiem swojej pozycji w łóżku, więc nie jest menskim menszczyznom o dłoniach wielkości głowy Arthura. Jest postacią. Nie jakąś wybitną, ale żywą. Z własnymi problemami, życiem wewnętrznym, rozterkami tożsamościowymi (swoją drogą, ten wątek nie był jakichś nachalny, ale ładnie poruszony imo, widać że pochodził z doświadczenia). Co ważniejsze: Ben ma znajomych i rodziców. Różne osoby, które nie dostają nie wiadomo ile czasu, ale jednak jest się w stanie uwierzyć, że żyją. Zauważyliście, że o tle Arthura nie wspomniałam? Yeah, bo istnieje tylko po to, by miał na co narzekać i tak naprawdę nie istnieje bez niego. Na początku myślałam, że może to kwestia pisania geja przez kobietę vs pisania geja przez geja, ale jednak nie. To po prostu kwestia pisania przez kogoś, kto najwyraźniej pisać nie umie vs kogoś, kto ogarnia temat. Może moja ocena jest surowa i się zmieni, gdy przeczytam coś od każdego z autorów, gdzie muszą sobie radzić sami, ale na ten moment uważam, że Silvera rozjeżdża współautorkę tirem i ten collab to najgorsze, na co Albertalli mogła się zgodzić, bo obnażył każdy jej brak jako pisarki.
Jednakże, o dziwo, mimo wszystkich moich irytacji na Arthura, kupuję ten duet jako parę. Przynajmniej w obecnej formie. To jest taki idealny letni romans, który zostawia miłe wspomnienia i przyjaźń, i jest w nim jakaś ulotność. Oczywiście, znam opis drugiego tomu, więc moje wrażenia NA PEWNO się popsują, bo jako para na długo tych dwoje w życiu by się nie sprawdziło, ale w tej książce jest miło. I na tym się skupmy.

Co do fabuły, nie ma tu za wiele do omawiania. To naprawdę typowa komedia romantyczna ze wszystkimi tego elementami, wliczając NIESTETY robienie sobie dram o rzeczy z dupy. Im dalej w las, tym gorzej, ale te pierwsze, magiczne 70% w miarę mi się podobało: mamy spotkanie zaplanowane przez przeznaczenie, potem nasi bohaterowie się nie spotykają przez kolejne 10 rozdziałów, które nie są jakoś bardzo długie, ale dają nam przestrzeń na poznanie ich obu jako ludzi i otoczenia, w jakim się obracają. A potem startuje romans i nawet z Arthurem będącym Arthurem nie ma tragedii, dopóki autorzy apparently nie dochodzą do wniosku, że ten romans tak za gładko idzie, nie ma żadnych prawdziwych przeszkód, więc trzeba dowalić jakimś problemem. I powstaje drama z dupy. Którą ratuje zagrożenie życia osoby trzeciej. Wywracałam oczami mocno, ale do tych afer i tajfunów arthurowych łez czytało się szybko. Nie jestem osobą, która wyłącza mózg przy czytaniu, ale tu nawet wady nie wymagały ode mnie głębszych refleksji, po prostu je widziałam, wzdychałam i szłam dalej. I tak, uwzględniam tę obsesję Arthura na punkcie Baracka Obamy. Czy każdy biały lib w USA, który przy okazji pisze YA, postawił sobie za punkt honoru uwzględnić, że główny bohater wali konia do Obamy? Bo zaczynam się czuć jak na tej scenie z "Get Out".

Nie jest to książka, którą będę polecać każdemu, ale nie będę jej też nikomu odradzać. Jest kompletnie nijaka, ale przyjemna i szybko wchodzi. Wychodzi zresztą też. Jest jak baton, którego kupujecie podczas spaceru po mieście i zanim wrócicie do domu, zdążycie zapomnieć, że w ogóle go jedliście. Ale czasem każdy ma smaka na batona.

No hej, skończyłam. W dwa dni tak naprawdę. I obyło się bez bólu różnych organów wewnętrznych, jak w przypadku "Carry on" czy "Red, white and royal blue", o Alanie Cole'u nie wspominając. Nie żeby to była dobra książka, bo nie jest. Ale zjadliwa? Jak najbardziej.

Na początku może przedstawmy naszych bohaterów. Pisany przez Albertalli Arthur jest powodem, dla którego boję...

więcej Pokaż mimo to

avatar
321
31

Na półkach:

Bardzo przyjemna młodzieżówka.

Bardzo przyjemna młodzieżówka.

Pokaż mimo to

avatar
67
2

Na półkach:

Bierna akcja, powiedziałabym, że całkiem nudna. Nie byłam w stanie dotrwać do końca. Autorka ma lekko chaotyczny styl pisania, były momenty, że musiałam wracać do tego co już przeczytałam, by lepiej wszystko zrozumieć. W sumie, może to z nudy? Jednak ta książka jest dobrym zapychacze czasu, nie wciągnęła mnie, jednak jako coś na czytelniczy zastój, daje radę

Bierna akcja, powiedziałabym, że całkiem nudna. Nie byłam w stanie dotrwać do końca. Autorka ma lekko chaotyczny styl pisania, były momenty, że musiałam wracać do tego co już przeczytałam, by lepiej wszystko zrozumieć. W sumie, może to z nudy? Jednak ta książka jest dobrym zapychacze czasu, nie wciągnęła mnie, jednak jako coś na czytelniczy zastój, daje radę

Pokaż mimo to

avatar
409
404

Na półkach:

"(...) może tak już w życiu jest. Może ludzie pojawiają się w nim na krótką chwilę i trzeba wziąć to, co dają a potem wykorzystać to w następnym związku albo przyjaźni. I jeśli ma się szczęście, niektórzy wrócą, gdy nie będziesz się tego spodziewał."

Arthur na czas wakacji przebywa w Nowym Jorku. Pewnego dnia, całkiem przypadkiem spotyka na poczcie chłopaka, który bardzo mu się podoba. Chwilę ze sobą rozmawiają, ale nim Arthur się orientuje, chłopak znika. Rozpoczyna poszukiwania. Pomagają mu w tym przyjaciele.

W międzyczasie okazuje się, że drugi chłopak - Ben również szuka nieznajomego. W końcu udaje im się skontaktować. Tak zaczyna się ich historia...

Gdzie ich to zaprowadzi? Jakie przeciwności losu na nich czekają?

✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨

Zakochałam się w tej historii. Jest to pierwsza książka o tematyce LGBT, która przeczytałam. Konieczne sięgnę po więcej! Historia Arthura i Bena jest tak rozczulająca, tak romantyczna, że naprawdę byłam wniebowzięta.

To, w jaki sposób chłopacy pragnęli siebie odnaleźć. Nowy Jork przecież jest taki duży! Szansę były malutkie. A jednak... Siła internetu zadziałała!

Bardzo podobało mi się to, z jak dużym szacunkiem obydwoje się traktowali. Coś wspaniałego. Naprawdę byłam rozczulona 🥺

Do tego stosunek rodziców do ich orientacji 🥺 Ahh... Gdyby wszyscy rodzice mieli takie podejście to świat byłby dużo piękniejszy. Wspierali synów, spotkali się nawet na wspólnej kolacji i polubili!

Chłopacy mieli także wspierających przyjaciół, którzy stanęli by za nimi murem.

Nie obyło się też bez jakichś trudnych momentów. Jednym z nich była pewna sytuacja z byłym jednego z chłopaków. Właściwie to postać Hudsona przewija się przez całą książkę. Chłopak nieświadomie właściwie namieszał 😅

Z pewnością sięgnę po kontynuację losów Arthura i Bena. Zakończenie tej książki nie zasmuciło mnie ale liczyłam, że może skończy się nieco inaczej 😅 Jednak czuję, że drugi tom mnie zadziwi 😁

Jeśli lubicie fajne związki, pełne wzajemnego szacunku i prawdziwej miłości to ten tytuł jest dla Was❤️

Będziecie się śmiać z ich podchodów. Będziecie też płakać.

Ta książka jest sto razy lepsza niż niejeden erotyk. A dodam, że nie ma tu scen zbliżeń pomiędzy bohaterami. Jedynie pocałunki😁 Ja jestem na tak! Znajdziecie tu naprawdę wiele głębokich uczuć i rozdarcie... Bo przecież po wakacjach przyjdzie czas na rozstanie...

"(...) może tak już w życiu jest. Może ludzie pojawiają się w nim na krótką chwilę i trzeba wziąć to, co dają a potem wykorzystać to w następnym związku albo przyjaźni. I jeśli ma się szczęście, niektórzy wrócą, gdy nie będziesz się tego spodziewał."

Arthur na czas wakacji przebywa w Nowym Jorku. Pewnego dnia, całkiem przypadkiem spotyka na poczcie chłopaka, który bardzo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
31
14

Na półkach:

Lekkie czytadełko, raczej na raz.

Lekkie czytadełko, raczej na raz.

Pokaż mimo to

avatar
162
72

Na półkach:

"A jeśli to my" to bardzo dobra i przyjemna młodzieżówka, opowiadająca historię relacji dwóch chłopaków - Artura i Bena.
Artur przyjeżdża do Nowego Jorku na wakacje i staż w kancelarii adwokackiej, z kolei Ben mieszka tam na stałe i wakacje spędza w szkole letniej.
Chłopcy spotykają się przez przypadek na poczcie, wymieniają parę zdań i niestety rozstają w specyficznych okolicznościach. Oboje czują się zaintrygowani 'tym drugim' i próbują się odnaleźć i dać sobie drugą szansę na poznanie się.
Książka była napisana przyjemnie i płynnie, chociaż czasem trochę zbyt młodzieżowo, ale całościowo historia chłopaków bardzo mi się podobała. Bohaterowie - zarówno główni jak i ich przyjaciele, czy rodzice - byli porządnie i realistycznie wykreowani, dało się ich polubić lub też częściowo utożsamić.
Autorzy poruszyli ciekawe wątki czy problemy dotykające młode osoby, a także różne rodzaje relacji - np dzieci/rodzice, przyjaciele, partner/partner(ka).
Fabuła była poprowadzona dobrze, czasem zbyt prosto udawało się coś zrobić bohaterom, ale nie było to aż tak sztucznie przedstawione żeby psuło przyjemność z lektury. Zdarzyło się kilka zbiegów okoliczności i troszkę ułatwień fabularnych na początku, ale generalnie historia mnie wciągnęła, była zabawna i lekka ale nie infantylna.
Autorzy znani są już ze swoich innych książek z reprezentacją queerową, tak więc i tutaj była ona dobrze pokazana, nienachalna i realistyczna.
Zdecydowanie była to jedna z lepszych młodzieżówek jakie czytałam i warto sięgnąć po tę, a także i inne książki autorów.

"A jeśli to my" to bardzo dobra i przyjemna młodzieżówka, opowiadająca historię relacji dwóch chłopaków - Artura i Bena.
Artur przyjeżdża do Nowego Jorku na wakacje i staż w kancelarii adwokackiej, z kolei Ben mieszka tam na stałe i wakacje spędza w szkole letniej.
Chłopcy spotykają się przez przypadek na poczcie, wymieniają parę zdań i niestety rozstają w specyficznych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
228
209

Na półkach:

Zanim zacznę, ostrzegam, że jeśli chodzi o tę serię, to jestem bezkrytyczna. Ale od początku. Arthur przyjechał do Nowego Jorku na wakacje. Natomiast Ben mieszka tam od zawsze i właśnie idzie na pocztę, żeby wysłać rzeczy swojego byłego chłopaka. Co może wyniknąć z pozornie przypadkowego spotkania? Co wszechświat dla nich zaplanował? Mam nadzieję, że sięgniecie, żeby się dowiedzieć. Całą historię zaczynamy od połączenia dwóch kompletnie różnych bohaterów, rozwija się w niesamowitą komedię romantyczną, która obfituje w charyzmatyczne postaci (Dylan i Samantha!), wzloty i upadki wielu relacji, napięcie związane z zakończeniem (tak jak w każdej powieści z ograniczoną datą ważności), mnóstwo replayów i wykorzystanie jednego z moich ulubionych motywów – wszechświata i przeznaczenia. Śmiałam się w głos, kilka razy płakałam, przeżywałam ogromnie (zarówno za pierwszym razem, jak i teraz podczas rereadu). Przywiązałam się do Arthura, Bena, do Nowego Jorku. To wszystko tak mnie pochłonęło, że czytałam w zastraszającym tempie. Moje serce należy do tej książki, mimo że nie ma w niej tak naprawdę nic nadzwyczajnego. Chyba nie muszę tego dodawać, ale POLECAM! Szczególnie na wakacje.
.
.
.
(opinia zaraz po skończeniu)
.
( EDIT 06.07.2022 - zmieniam na 5 gwiazdek, bo nie mogę się powstrzymać)
.
Kocham tych bohaterów, uwielbiam tę historię, ten humor, motyw wszechświata i niejako przeznaczenia, wątek romantyczny (!). To, że mam ją w pamięci od prawie 3 lat coś znaczy. Jeśli szukacie wspaniałej rozrywki na wakacje - here you are ✌🏼

Zanim zacznę, ostrzegam, że jeśli chodzi o tę serię, to jestem bezkrytyczna. Ale od początku. Arthur przyjechał do Nowego Jorku na wakacje. Natomiast Ben mieszka tam od zawsze i właśnie idzie na pocztę, żeby wysłać rzeczy swojego byłego chłopaka. Co może wyniknąć z pozornie przypadkowego spotkania? Co wszechświat dla nich zaplanował? Mam nadzieję, że sięgniecie, żeby się...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Becky Albertalli A jeśli to my Zobacz więcej
Becky Albertalli A jeśli to my Zobacz więcej
Becky Albertalli A jeśli to my Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd