Zdecydowanym krokiem ku przepaści

michal3
11.04.2019
Okładka książki Cena szczęścia Steven Erikson
Średnia ocen:
6,3 / 10
43 ocen
Czytelnicy: 141 Opinie: 23

W 2017 roku został opublikowany artykuł Wallace’a-Wellsa dotyczący wpływu zmian klimatycznych na ludzkość. Krótko mówiąc, jest źle (temperatura stale wzrasta, co przekłada się na topnienie lodowców) i będzie jeszcze gorzej (Bangladesz w ciągu mniej niż stu lat zniknie pod wodą). Rozumiem, że wciąż są ludzie, którzy kategorycznie zaprzeczają temu, iż m.in. produkcja CO2 (w zeszłym roku wyższa niż kiedykolwiek wcześniej w historii) w jakikolwiek sposób wpływa na środowisko, ale twardym danym i wieloletnim analizom nie można dłużej zaprzeczać. Może i jesteśmy świetni w samookłamywaniu, jednak czas przejrzeć na oczy i zacząć coś z tym robić.

Tutaj muszę przyznać się do kłamstwa. Apeluję, żeby zacząć coś zmieniać, tylko że już jest na to za późno. Nie ma znaczenia, czy ograniczymy to, czy tamto. Jeszcze za naszego pokolenia doświadczymy pierwszych skutków zmian klimatycznych – znikających pod oceanami wysp, masowych przesiedleń, braku wody w kranach. Ponoć w ciągu dwudziestu, trzydziestu lat w Wielkiej Brytanii zabraknie wody pitnej, tak że nie każdy będzie mógł z niej swobodnie korzystać (przy założeniu, że rząd nie zrobi absolutnie nic). To nie żarty. To niedaleka przyszłość.

Świadomy zagrożeń jest autor „Ceny szczęścia”. Książka zaczyna się sceną porwania przez obcych znanej kanadyjskiej pisarki SF – Samanthy August. Porwanie jest o tyle nietypowe, że odbywa się w biały dzień, na oczach wielu zaskoczonych przechodniów. Również obcy odbiegają od tego, co znamy z filmów i książek, gdyż tak naprawdę reprezentowani są przez sztuczną inteligencję, która przemawia w ich imieniu. Pisarka dosyć szybko dowiaduje się, że trzy sprzymierzone obce rasy postanowiły interweniować, aby uchronić ziemski biom przed zniszczeniem, a ona ma zostać oficjalnym pośrednikiem w kontaktach z Ziemią.

Steven Erikson – znany w Polsce dzięki genialnej Malazańskiej Księdze Poległych – opisuje pierwszy kontakt, który nie polega na walce o przetrwanie niczym w „Dniu niepodległości”. Obcy nastawieni są przyjaźnie, chcą nam pomóc, dążą do tego, aby przekierować nasze działania na właściwsze, w ich mniemaniu, tory. Przez całą książkę obserwujemy reakcje ludzi z całego świata na nowy porządek. Erikson przybliża nam działania prezydentów, premierów, ale i handlarzy bronią czy lekarzy. Każdy inaczej odbiera przebieg interwencji, co tak naprawdę pomaga nam samym ocenić zachowanie sztucznej inteligencji (o jakże wdzięcznym imieniu – Adam).

Interwencja obcych polega m.in. na przymusowym zaprzestaniu eksploatowania dóbr naszej planety. Z dnia na dzień niemożliwe jest wydobywanie węgla, łowienie ryb, odstrzeliwanie zwierzyny czy podejmowanie jakichkolwiek innych działań, które negatywnie wpływają na środowisko. Stają więc elektrownie, rzeźnie oraz fabryki. Na szczęście nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać. Ludzkość zostaje zaopatrzona w niezbędne do przetrwania środki i jednocześnie uzyskuje dostęp do technologii, o których nie śniła. Co więcej, niemożliwa jest jakakolwiek forma przemocy, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Prawdziwe piekło dla ludzi budujących swoją pozycję na sile i wyzysku.

W tym momencie zaczyna się najważniejsze przesłanie książki. Jak zachowa się ludzkość? Czy wyciągnie jakiekolwiek wnioski? To nie jest tak, że obcy ograniczyli mieszkańcom Ziemi wolną wolę. Wciąż można podejmować decyzje. Po prostu w najgorszym razie ludzkość zostanie zniszczona. Dla obcych najistotniejsze jest uratowanie ziemskiego biomu. W odmętach kosmosu mało jest tak zielonych planet jak nasza.

W naturze człowieka leży niedocenianie tego, co ma. Jesteśmy plagą, która sama się niszczy. Wciąż chcemy więcej i więcej. „Cena szczęścia” zmusza do refleksji, jednocześnie potęgując wrażenie rychłego końca znanego nam świata. Doskonale wiemy, że nic się nie zmieni. Mało kto z dnia na dzień zacznie zmieniać żarówki na energooszczędne czy przejdzie na weganizm (albo chociaż wegetarianizm). Spadamy w przepaść i jedyne, co robimy, to podziwiamy widoki. A upadek jest coraz bliżej.

Michał Wnuk

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd