Nina Majewska-Brown odpowiedziała na wasze pytania

LubimyCzytać
16.06.2020

Nina Majewska-Brown, autorka książki „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz”, odpowiedziała na pytania użytkowników lubimyczytać.pl. Dowiedzcie się, z czym wiązało się zbieranie dokumentów dotyczących Auschwitz i czego były świadome żony pracujących w obozie zagłady esesmanów. Sprawdźcie też, jakie są dalsze plany literackie pisarki i czy uważa, że tragedia w Auschwitz czegoś nas nauczyła. 

Nina Majewska-Brown odpowiedziała na wasze pytania
Reklama

Nina Majewska-Brown dwie twarze[Opis wydawcy] Ann, żona esesmana, która właśnie przeprowadziła się z dziećmi do Auschwitz, nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jest przerażona, bo jeszcze nigdy nie widziała ukochanego Hansa tak zmęczonego. Nabiera przekonania, że jego praca musi być naprawdę ciężka i wyczerpująca, bo mąż stał się bardzo nerwowy. Najbardziej jednak martwi ją to, że nie chce powiedzieć, czym się zajmuje, co budzi w niej jeszcze większy niepokój. Ann nie ma wątpliwości, że ciągłe przebywanie z tymi kryminalistami w pasiakach odbija się na jego zdrowiu.

Po morderczej pracy w obozie Auschwitz esesmani wracali do swoich domów prosto w ramiona stęsknionych żon i dzieci. Tuż za obozowymi drutami uprawiali róże i hodowali króliki, a w ogródkach radośnie poszczekiwały psy.

O ich wygodę dbali więźniowie oraz zmuszona do pracy okoliczna ludność. Pili w pobliskiej kantynie, chodzili do burdelu, wyjeżdżali na urlopy i zakochiwali się w okolicznych dziewczynach. Niektórym życie tutaj tak przypadło do gustu, że nie chcieli opuszczać Auschwitz, a co niektórzy nawet po wojnie tu wracali.

Dziękujemy za pytania użytkowniczkom: Ksiazka_kot_koc, Karolina_B, Agnieszka Żelaznaolafasola926, Agunia. Otrzymają one egzemplarze książki z autografem Niny Majewskiej-Brown.

Nina Majewska-Brown odpowiada na pytania użytkowników lubimyczytać.pl

Pisząc powieści, w których fikcja łączy się z prawdziwą historią, autor staje przed dylematem: jak daleko może pójść jego wyobraźnia? Dotyczy to zwłaszcza nie tak odległej historii XX wieku, a przede wszystkim drugiej wojny światowej. W jaki sposób stawia sobie pani granice, pisząc swoje książki? – Karolina B

Nina Majewska-Brown: W moich powieściach najważniejsza jest kanwa historyczna, dlatego odwołuję się do różnorakich dokumentów, relacji, wspomnień i trzymam wyobraźnię w cuglach. To nie miejsce na fantazjowanie. Fabularna płaszczyzna pozwala opowiedzieć w „łatwiejszy i bardziej przejrzysty” sposób dramatyczne losy ludzi naznaczonych wojną, ale nie może zakłamywać historii. Szacunek dla tych, którzy powierzyli mi swoje wspomnienia, to granica, jakiej nie przekraczam. 

Czy podczas zbierania informacji do książki znalazła pani coś, co szczególnie utkwiło pani w pamięci i sprawiło, że nie mogła pani spokojnie usnąć? - Książka_koc_kot  

Było wiele takich momentów. Drastyczne i dramatyczne relacje, jakie znalazłam w IPN-ie czy w archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau, zdjęcia dokumentujące kadr po kadrze zbrodnie, na przykład zabicie grupy kobiet z małymi dziećmi na rękach. Tego nie da się wyrzucić z pamięci, odzobaczyć. Ale zawsze najbardziej poruszają mnie rozmowy z byłymi więźniami. To niezwykle wzruszające chwile, gdy dotykamy najdelikatniejszych obszarów duszy - po nich nie śpię przez kilka nocy. 

Reklama

Czy wierzy pani w to, że żony esesmanów nie wiedziały, co naprawdę dzieje się w obozach i jaką pracę wykonują ich mężowie? - Agnieszka Żelazna  

Moim zdaniem wiedziały. I nawet jeśli powszechnie obowiązywała zasada, że żonom się nie mówi, jakie się dostało rozkazy i co się robi na służbie, trzeba by być głuchym i ślepym, żeby mieszkając przy obozie, czując wieczny fetor z krematoryjnych pieców, nie wiedzieć, co się tam dzieje. Te kobiety przecież też w obozie bywały, chodziły do sklepu, do szewca, na pokazy filmowe i spektakle teatralne. Inną sprawą jest to, że większość z nich była przekonana, że więźniowe to złoczyńcy, którzy na takie traktowanie zasłużyli. Pojawia się też pytanie, gdzie leży ta granica, czy dobrobyt własnej rodziny, chciwość i wygodę można aż do tego stopnia przedłożyć nad człowieczeństwo. 

Jak wyglądało po wojnie życie żon esesmanów ze świadomością, czym zajmowali się ich mężowie? Jak to tłumaczyły sobie i innym? - olafasola926

W znakomitej większości żony esesmanów nie poniosły kary za to, jak pośrednio wykorzystywały cudze prace i dobra oraz jak traktowały więźniów. Myślę, że większość z nich nakradła tyle złota i kosztowności, że mogły wieść po wojnie wygodne życie, będąc miłymi sąsiadkami. Część uciekła z mężami do Argentyny, a były i takie, jak żona komendanta, które tęskniły za najlepszym okresem w swoim życiu - mieszkaniem tuż obok Auschwitz. 

Pisząc książki o tematyce obozowej, tworząc bohaterów, obracała się pani w ich świecie, ich emocjach, zagłębiała się pani w materiałach źródłowych związanych z Auschwitz. Czy potrafiła się pani dystansować do kreowanego świata, czy może stanowiło to dla pani spore obciążenie psychiczne? - Jolanta  

Niezmiennie jest to wielkie obciążenie psychiczne, a zgłębianie kolejnych dokumentów i przygotowywanie się do następnej powieści kończę rozmowami z psychologiem. Nie da się od tych emocji, strachu, lęku uwolnić. Pisząc, bardzo mocno utożsamiam się z bohaterami, wchodzę niejako w ich skórę i pewnie dlatego tak wiarygodnie udaje mi się oddać emocje. To dla mnie trudne, ale z drugiej strony nie sposób nie pochylić się nad historiami, które same do mnie przychodzą. Mam świadomość, że to ostatni moment, by ocalić okruszki historii i tych, których z roku na rok jest coraz mniej. 

Czy według pani tragedia Auschwitz nauczyła czegoś ludzi? - Agunia

Nie. W moim odczuciu nie. Zapominamy, do czego prowadzą nietolerancja, radykalizm, nienawiść, przekonanie, że jest się lepszym od innych. Toczymy ideologiczne boje, nie potrafiąc zaakceptować, że każdy z nas jest inny, ma prawo myśleć inaczej i prowadzić spokojne życie. Mam tylko nadzieję, że jakieś Auschwitz nigdy nie stanie się naszym udziałem. 

Ma pani w planach wrócić do literatury obyczajowej czy pozostanie już w tym trudnym temacie historycznym? - Jula1012  

Właśnie kończę „Święty spokój” - powieść obyczajową. To miła odskocznia od ciężkich obozowych tematów. Poza wszystkim bardzo lubię pisać o współczesnych kobietach, o tym, czego się boimy, jakie nosimy w sobie marzenia, lęki i jak sobie z tym wszystkim radzimy. 

Pisząc o Auschwitz, pewnie wielokrotnie odwiedzała pani obóz. Które miejsce najbardziej dotknęło pani serca i zapadło w pamięć? - Aniołek1010  

Byłam w nim jako dziecko, bodaj w szóstej czy siódmej klasie szkoły podstawowej, i obrazy z tamtego pierwszego pobytu najbardziej wyryły mi się w pamięci. I wiem, że dzieci nie powinno się zabierać w takie miejsca. Młodzież koniecznie, dzieciaki nie. Największe wrażenie zrobiła na mnie „gablota” ze zgromadzonymi oprawkami okularów, to najbardziej mną wstrząsnęło, uświadamiając mi rozmiar zbrodni. 

Reklama

Jak to się stało, że ludzie najpierw potrafili skazać na śmierć więźnia, a za chwilę bawić się z własnymi dziećmi? - Patriseria

Dla mnie to nie do pojęcia i dlatego zainteresowałam się tym tematem. Impulsem do napisania książki stało się zdjęcie dzieci komendanta bawiących się w ogrodzie pełnym róż, zza których widać mur krematorium. Esesmani po służbie w obozie odreagowywali ciężki dzień pracy w domowych pieleszach, bawiąc się z dzieciakami, polując i obserwując ptaki. Co niezwykłe, część dziewcząt mieszkających w Oświęcimiu i okolicy, zmuszona do pracy w esesmańskich domach, była szczerze zdziwiona tym, że ci mili ludzie byli bezwzględnymi katami. Myślę, że ta sytuacja obnaża to, jaką dualistyczną naturę potrafią mieć ludzie i jak bardzo mogą być niebezpieczni.

Domyślam się, że tworząc książkę Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz, musiała pani poznać historie wielu esesmanów. Czy udało się pani natrafić na postać, która mimo wszystko wzbudziła w pani pozytywne emocje? - Edith 

Tak, był taki człowiek. Edward Lubusch kierował odlewnią i warsztatem i każdy chciał u niego pracować: nie bił, pomagał, nawet w ucieczce więźniów, sam zresztą zrejterował z Auschwitz i ponoć przyłączył się do AK. Ale należy w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że nie było dobrych esesmanów. To były maszynki do zabijania, ze skutecznie wypranymi mózgami, i choć zdarzały się przypadki, że z różnych względów kogoś ocalili czy komuś pomogli, nie można postrzegać ich inaczej niż morderców.  

[aj]

Reklama

komentarze [9]

Sortuj:
2651
4
15.06.2020 14:26

Zapraszamy do dyskusji.


154
33
16.06.2020 13:29

Czy wiadomo,kto otrzyma książki?


2651
4
16.06.2020 18:13

Dzień dobry, informację o laureatach dodaliśmy do tekstu. Prosimy sprawdzić skrzynkę wiadomości w serwisie.


1585
176
16.06.2020 17:08

A ciekawe kiedy opublikują wywiad z Jenny Blackhurst, tam też można było zadawać pytania ...


155
143
16.06.2020 20:14

Bardzo dziękuję za odpowiedź na moje pytanie oraz pytania innych czytelników. Książka na pewno będzie bardzo emocjonalna,ale trzeba stawić temu czoła.


154
33
16.06.2020 20:43

Super udało się. Gratulacje dla pozostałych.


371
0
17.06.2020 06:46

Gratulacje dla wszystkich :) powiedzcie mi, jak podać dla nich swoje dane? Wystarczy odpowiedzieć na ich wiadomość w swojej skrzynce na koncie?


154
33
17.06.2020 07:58

Ja przynajmniej,tak zrobiłam.


155
143
17.06.2020 13:39

Ja również tak zrobiłam.Gratulacje dla wszystkich! Też się nie możecie już doczekać tej książki?


zgłoś błąd