
Dukla

128 str. 2 godz. 8 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Poza serią
- Data wydania:
- 2008-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2008-01-01
- Data 1. wydania:
- 2007-07-14
- Liczba stron:
- 128
- Czas czytania
- 2 godz. 8 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375360370
Nowy zbiór prozy artystycznej Stasiuka jest stworzony z natury, wyobraźni i cywilizacyjnego śmietnika. zanim zacząłem go czytać, nie przypuszczałem, że można tak malować prozą. Mierzy z rozmysłem i nie znam w prozie celniejszych ani bardziej rewelacyjnych metafor (Henryk Grynberg, Tygodnik Powszechny ).
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Dukla w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dukla
Poznaj innych czytelników
1794 użytkowników ma tytuł Dukla na półkach głównych- Przeczytane 1 085
- Chcę przeczytać 692
- Teraz czytam 17
- Posiadam 201
- Ulubione 33
- Literatura polska 13
- 2019 5
- 2022 5
- Studia 5
- 2020 4






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dukla
Proza Stasiuka jest bardzo specyficzna...nie ma w niej wiele dialogów ani metamorfozy bohaterów, wyścigów rajdowych ani szeroko pojętej fabuły. Jednym się to podoba, innym nie. Jego proza niesie ogromny ładunek emocjonalny. Będąc samemu w górach przez 3 dni, przeczytałem tą książkę dwukrotnie...ani przez chwilę się nie nudząc. Wydaje mi się że ten komentarz nie odnosi się jedynie do Dukli...ale i wielu innych książek autora.
Proza Stasiuka jest bardzo specyficzna...nie ma w niej wiele dialogów ani metamorfozy bohaterów, wyścigów rajdowych ani szeroko pojętej fabuły. Jednym się to podoba, innym nie. Jego proza niesie ogromny ładunek emocjonalny. Będąc samemu w górach przez 3 dni, przeczytałem tą książkę dwukrotnie...ani przez chwilę się nie nudząc. Wydaje mi się że ten komentarz nie odnosi się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytanie Stasiuka to dla mnie humanistyczne rekolekcje. Lubię jego bajdurzenie, zmyślanie, kreślenie, wodzenie, opisywanie, rozpamiętywanie, kojarzenie, widzenie. Andrzej Stasiuk robi poprzez literaturę to, co mi łatwiej jest uwieczniać na kliszy, na matrycy. Opis chwili zastępuje mi obraz. I ten obraz nigdy nie będzie miał tyle treści ile ma myśl przelana na papier.
Nie wiem, czemu pan Stasiuk wraz ze swoją żoną z wydawnictwa Czarnego, dokleja i miesza w wydawanych pod nazwiskiem autora książkach różne opowiadania. Bo sam rdzeń Dukli, to najlepsze co do tej pory przeczytałem spod jego pióra. Nie będę udawał nawet, że jestem obiektywny. Ja to po prostu czuję. A w świecie, gdzie czucia jest coraz mniej, ja to doceniam.
Wrócę tu za jakiś czas, bo tę ocenę zostawiam po kilku miesiącach od rozstania się z książką. Na pewno przeczytam ją ponownie, jak mi się przypomni Dukla, jadąc ponownie w Bieszczady, tudzież w Beskid Niski.
Czytanie Stasiuka to dla mnie humanistyczne rekolekcje. Lubię jego bajdurzenie, zmyślanie, kreślenie, wodzenie, opisywanie, rozpamiętywanie, kojarzenie, widzenie. Andrzej Stasiuk robi poprzez literaturę to, co mi łatwiej jest uwieczniać na kliszy, na matrycy. Opis chwili zastępuje mi obraz. I ten obraz nigdy nie będzie miał tyle treści ile ma myśl przelana na papier.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie...
Po książkę sięgnąłem ze względu na osobisty związek z pobliskim Krosnem. Spodziewałem się jakiegoś rysu historycznego, może krótkiego opisu najznamienitszych postaci (jak św. Jan) albo lokalnych legend czy baśni. Zamiast tego dostałem niezbyt długie opowiadanie o wyraźnym zacięciu impresjonistycznym.
Nauczka na przyszłość aby sprawdzić opis od wydawcy i kim jest autor. To nie jest książka dla mnie.
Po książkę sięgnąłem ze względu na osobisty związek z pobliskim Krosnem. Spodziewałem się jakiegoś rysu historycznego, może krótkiego opisu najznamienitszych postaci (jak św. Jan) albo lokalnych legend czy baśni. Zamiast tego dostałem niezbyt długie opowiadanie o wyraźnym zacięciu impresjonistycznym.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNauczka na przyszłość aby sprawdzić opis od wydawcy i kim jest autor. To...
Cudowna i taka nieoczywista ta Dukla.... i taka spokojna i każdej pory roku inna.
Cudowna i taka nieoczywista ta Dukla.... i taka spokojna i każdej pory roku inna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLata 90- te. Dukla - niecałe dwa tysiące ludności. Ukryta w Beskidzie Niskim, otulona malowniczym krajobrazem z nienaruszoną przyrodą.
Sceneria budzącego się dnia - cicha, senna, chłodna i ciemna….. Tak rozpoczyna się spotkanie ze Stasiukiem w Dukli. Wraz z nim, jeszcze w ciemności, ale już w nastroju budzącego się letniego dnia wyruszamy w podróż. Jeszcze nie ma fabuły, nie ma akcji, są jedynie przewracający się na drugi bok śpiący ludzie i budzący się o świcie wiejski kot. Wschodzące słońce zaczyna odsłaniać brzydotę mijanych miejsc - podwórkowe rupieciarnie, wraki samochodów, niepełniące żadnej roli kolki i żerdzie, dyszle wozów…
I Dukla zimą. Jak gdyby dla kontrastu wydobywany z pamięci, utopiony w bieli zimowy krajobraz tego samego miejsca. Jest mroźny dzień i czuć ciepło bijące z pieców rozpalonych w domostwach, w których życie toczy się wokół stołów i telewizorów.
I znów lato, sobotni wieczór. Przystrojony kopami siana, czystymi koszulami, radosny szczęściem chwili odpoczynku, smakujący piwem, czipsami i zalotami młodości.
W Dukli zawsze coś się dzieje, do Dukli chce się ciągle wracać. Tu nawet pogrzeb ma w sobie coś pięknego, coś, co zachwyca.
Niedzielna Dukla, ze święceniem samochodów po mszy i Ukraińcami z rozłożonymi na kocach towarami, usiłującymi sprzedać cokolwiek wychodzącym z mszy wiernym.
Lata siedemdziesiąte i wakacje u wujostwa. Upalny, letni dzień i wszechobecne zapachy ukochanego miejsca. Dukla wraca jak bumerang we wspomnieniach autora. Senne, prowincjonalne, zamknięte na wpływy z zewnątrz, ożywa i nabiera blasku pod piórem autora.
Razem z nim przechadzamy się po wąskich uliczkach miasteczka, przyglądamy się kamieniczkom, ogrodom i mieszkańcom. Klub PTTK, ze swymi fioletowymi ścianami i namalowanymi na nich szuwarami ze srebrną wodą, gdzie leżajskie zawsze ma swój specyficzny smak. Kino objazdowe, klamry pasów z mustangiem, wystające grzebienie z tylnych kieszeni dżinsów Odra, zapach potu, perfum i upału. Z głośników w remizie strażackiej muzyka - Anna Jantar, Irena Jarocka, Locomotiv GT, Siedem dziewcząt z Albatrosa….. Mężczyźni w dzwonach z klinami, enerdowska ruhla na nadgarstku, na palcach sygnety z plastikowymi kamieniami, na szyjach drewienka ze zdjęciami zespołu ABBA, Slade…… Bo latem Dukla odżywa, a sznyt „miastowych”, coraz śmielej odwiedzających ją w sezonie, dodaje jej tylko kolorytu.
Wspomnienia autora mieszają teraźniejszość z przeszłością, lata siedemdziesiąte przeplatają się z osiemdziesiątymi i dziewięćdziesiątymi. We wspomnieniach Dukla na przestrzeni tych lat i jej zmiany, których autor sam doświadczał. Magiczna, nostalgiczna wyprawa w czasy minione, z których wspomnienia tworzą układankę obrazów oglądaną niczym w kalejdoskopie.
Stasiuk pisze niezwykle obrazowo. Emocje bohaterów stają się emocjami czytelnika. Zapach piwa, dymu papierosowego, tanich perfum zdają się łaskotać nozdrza w trakcie czytania. Czuć zapach księgarni, zakurzonych ulic upalnego lata i Klubu Ruch, gdzie miejscowi wpadają na piwo czy oranżadę.
Autor, choć z ogromną nostalgią wraca do wspomnień, to dostrzega w nich też miałkość życia płynącą z rodzącego się w Polsce, wiejącego z zachodu dobrobytu. Obcobrzmiące, jeszcze nie pasujące do polskiej rzeczywistości Sony, Samsung, Panasonic stoją w kontraście z nieśmiałą i ciągle zakompleksioną prowincją. Jej społeczność autor pokazuje taką, jaka jest - bez upiększeń, pozbawioną krytyki, lecz nie pozbawioną szczypty niewinnego sarkazmu. Udowadnia, że można pięknie, subtelnie i prawdziwie pisać nie tylko o ludziach. Równie nastrojowo i barwnie pisze o surowej naturze, jej narodzinach i nieuchronności przemijania.
Książka do delektowania, smakowania i sycenia każdym słowem. Stasiuk pisze pięknie, choć pozornie o niczym. Tęsknota przepleciona jest tu błyskotliwym humorem.
Potrafi igrać słowem, działa na wyobraźnię balansując pomiędzy poetyckim i delikatnym a siermiężnym i prowincjonalnym językiem. Chwyta chwilę, zauważa detale pozornie bez znaczenia, a jednak składające się na nasze widzenie świata. „Dukla” to czuła narracja, prostota codzienności i raj dla czytelniczej wyobraźni.
Lata 90- te. Dukla - niecałe dwa tysiące ludności. Ukryta w Beskidzie Niskim, otulona malowniczym krajobrazem z nienaruszoną przyrodą.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSceneria budzącego się dnia - cicha, senna, chłodna i ciemna….. Tak rozpoczyna się spotkanie ze Stasiukiem w Dukli. Wraz z nim, jeszcze w ciemności, ale już w nastroju budzącego się letniego dnia wyruszamy w podróż. Jeszcze nie ma fabuły,...
Książka dla mnie wybitna. Wciąż się nie mogę nadziwić jak można w tak drobiazgowy sposób zapamiętać i przywołać tak subtelne stany psychiczne z dzieciństwa. Jak można być tak tu i teraz żeby tak głęboko sięgnąć do archetypów, lęków i esencji życia. Biologiczna metafizyka. Poezja pisana prozą. Impresje prosto ze zmysłów.
Książka dla mnie wybitna. Wciąż się nie mogę nadziwić jak można w tak drobiazgowy sposób zapamiętać i przywołać tak subtelne stany psychiczne z dzieciństwa. Jak można być tak tu i teraz żeby tak głęboko sięgnąć do archetypów, lęków i esencji życia. Biologiczna metafizyka. Poezja pisana prozą. Impresje prosto ze zmysłów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dukla”, zbiór opowiadań Andrzeja Stasiuka, stał sobie na półce, trochę zapomniany, jakieś 27 lat. I dopiero planowany wyjazd w Beskid Niski, podczas którego i o Duklę zahaczę, skłonił mnie do zdjęcia go z tejże półki i przeczytania. Nie to, żebym nie lubiła prozy Stasiuka, bo właściwie jej nie znam, wcześniej czytałam tylko „Mury Hebronu”, po prostu jakoś tak wyszło.
Tym, co mnie uderzyło od początku lektury pierwszego z opowiadań, „Połowa lata, pogórze” to za dużo liczba „jaków” i to dość niewydarzonych. Jak się nie ma dobrych porównań, to lepiej ich unikać, bo wychodzą wymuszone i na siłę oryginalne, a to żadnej literaturze nie służy: „Powietrze jest jak zimny atrament, spływa asfaltowymi drogami, rozlewa się i krzepnie w czarne jeziora”. Powietrze krzepnące w czarne jeziora, hmm… W następnym opowiadaniu, najdłuższym, tytułowej „Dukli”, też trochę „jaków” się błąka, ale ustępują na szczęście miejsca pięknej prozie, obrazom zapadającym w pamięć, postaciom przywołanym do istnienia z historycznego niebytu, jak Amelia z Brühlów Mniszchowa uwieczniona w nagrobku w dukielskim kościele. Widzę ubogą parę wiozącą w chybotliwym czółnie czy łodzi nowo narodzonego synka na chrzest po drugiej stronie Wisły, widzę nastolatka, spoconego i upapranego w lepkiej oranżadzie, podglądającego dziewczynę – letniczkę, swoją pierwszą fascynację kobiecością. Te i dziesiątki innych obrazów zapadają w pamięć o wiele lepiej niż niepotrzebne porównania, czyli „jaki” właśnie. Oprócz dwóch wspomnianych, w tomie jest jeszcze osiemnaście innych opowiadań, wszystkie króciutkie, wszystkie piękne, niektóre przejmujące, nawet jeśli są tylko o rakach czy budzących się na wiosnę żabach.
Zbyt słabo znam twórczość Stasiuka, ale podobno niektórzy krytycy i czytelnicy porównują ją do dzieł Brunona Szulca. Jeśli tak, to temu pierwszemu wyrządzają niedźwiedzią przysługę, bo łatwo takie porównanie wyśmiać. Szulc był mistrzem kreacji, a Stasiuk, jeśli jest mistrzem, to re-kreacji, opowiadania o już stworzonym, już istniejącym (to przeciwstawienie „creation” i „re-creation” mam ze świetnego filmu o Trumanie Capote „Bez skrupółow”, z Tobym Jonesem i Sandrą Bullock jako Harper Lee).
Tak czy owak, opowiadania bardzo mi się podobały, więc na pewno sięgnę po kolejne książki oryginała, który zaszył się dawno temu w Beskidzie Niskim.
„Dukla”, zbiór opowiadań Andrzeja Stasiuka, stał sobie na półce, trochę zapomniany, jakieś 27 lat. I dopiero planowany wyjazd w Beskid Niski, podczas którego i o Duklę zahaczę, skłonił mnie do zdjęcia go z tejże półki i przeczytania. Nie to, żebym nie lubiła prozy Stasiuka, bo właściwie jej nie znam, wcześniej czytałam tylko „Mury Hebronu”, po prostu jakoś tak wyszło.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym,...
Świetna książka
Świetna książka
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzisiaj znowu będę krytykować dwukrotnego laureata najbardziej prestiżowej nagrody literackiej polskiej, nagrody Nike (nie wiem, czemu się śmiejecie). Ilość nietrafionych metafor, nieudolnie starających się budować klimat, jest wręcz niesamowita. Pierwsze zdanie książki i już muszę się denerwować:
"O czwartej nad ranem noc powoli unosi czarny tyłek, jakby obżarta wstawała od stołu i szła spać."
Co to jest? To ma pokazywać piękno świata? To ma być trafny opis świtu? To obrzydliwe! To głupie i nielogiczne! Oto dlaczego nielogiczne: o tej godzinie noc nie powinna ani wstawać (to byłby poranek),ani kłaść się spać (co miało miejsce kilka godzin wcześniej). Poza tym jest to stygmatyzujące: ogranicza świt to tego, że noc się podnosi. Zakryć! Cofnąć! Stasiuk, błagam, popraw się.
To ma być pisarz porównywany do genialnego Brunona z Drohobycza?! Co to ma być?! To ma być jeden z najbardziej cenionych polskich współczesnych pisarzy?! Hańba! Hańba, powiadam.
Dzisiaj znowu będę krytykować dwukrotnego laureata najbardziej prestiżowej nagrody literackiej polskiej, nagrody Nike (nie wiem, czemu się śmiejecie). Ilość nietrafionych metafor, nieudolnie starających się budować klimat, jest wręcz niesamowita. Pierwsze zdanie książki i już muszę się denerwować:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"O czwartej nad ranem noc powoli unosi czarny tyłek, jakby obżarta wstawała...
Piękna jest ta Dukla widziana oczami Stasiuka. Trochę jakby była całym światem.
Obrazy przewijają się fascynujące. Siła plastycznych opisów robi swoje. Dar obserwacji poparty słowem.
Magnetyczna podróż literacka to była...
Piękna jest ta Dukla widziana oczami Stasiuka. Trochę jakby była całym światem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObrazy przewijają się fascynujące. Siła plastycznych opisów robi swoje. Dar obserwacji poparty słowem.
Magnetyczna podróż literacka to była...