Ja, morderca

- Kategoria:
- kryminał, sensacja, thriller
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- 下面,我该干些什么
- Data wydania:
- 2020-11-18
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-11-18
- Liczba stron:
- 234
- Czas czytania
- 3 godz. 54 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380029248
- Tłumacz:
- Małgorzata Religa
Miałem poczucie, że sprężynowy nóż nada sprawie wymiar rytualny. Schowałem go do plecaka, a wszedłszy między ludzi, poczułem nagle nieprzepartą pokusę, żeby co chwilę go dotykać. Przesuwałem blokadę do przodu – i pyk! nóż się otwierał; do tyłu – i pyk! znów się zamykał. Zakręciło mi się w głowie. Jestem bogiem śmierci! Mam nieograniczoną władzę, to ja decyduję o życiu i śmierci tych przechodniów, którzy – skłonni wierzyć, że świat wciąż idzie swoim torem – nie będą umieli zrozumieć absurdu tej tragedii, która spadnie na nich jak grom z jasnego nieba. Ale stopniowo zaczął mi wracać spokój. Muszę wybrać ofiarę. Tak jest, muszę dokonać wyboru. Byłem zdania, że powinienem zabić kogoś, kto jest tego wart. Nikt z tych ludzi się nie nadawał.
A Yi (prawdziwe nazwisko Ai Guozhu) urodził się w 1976 r. w chińskiej prowincji Jiangxi. Od dziecka czuł pasję do pisania, lecz jego ojciec chciał, aby kształcił się w Akademii Policyjnej. Zanim rozpoczął profesjonalną karierę literacką, pracował jako policjant, urzędnik państwowy, redaktor i dziennikarz sportowy. Jego publikacji nie można uznać za zwykłe powieści kryminalne, ponieważ kładzie nacisk nie na to, jak policja rozwiązuje sprawę, tylko co skłania człowieka do popełnienia przestępstwa.
Kariera pisarska A Yi nabiera tempa od 2008 r. W 2010 r. pisarz został zaliczony w poczet najbardziej obiecujących młodych literatów w rankingu „People’s Literature Top 20”.
Sam A Yi opisuje siebie jako „pisarza, który chce zbadać, jak bezlitośni potrafią być ludzie”.
Kup Ja, morderca w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Ja, morderca
Poznaj innych czytelników
111 użytkowników ma tytuł Ja, morderca na półkach głównych- Przeczytane 62
- Chcę przeczytać 47
- Teraz czytam 2
- Posiadam 4
- 2020 3
- Legimi 2
- Ebook 2
- 2021 2
- Kryminały 2
- Literatura azjatycka 2
Tagi i tematy do książki Ja, morderca
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Ja, morderca
Ze wszystkich emocji tylko strachu nie da się podrobić.






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Ja, morderca
Fiodor Dostojewski planował napisać "Zbrodnię i karę" w formie dziennika mordercy. Nawet zaczął, ale stwierdził, że to znacznie zawęża możliwości, pozbawia opowieść innych punktów widzenia. A Yi, chiński pisarz, poszedł pierwotnym tropem Dostojewskiego, zresztą "Ja, morderca" musi kojarzyć się z historią Raskolnikowa.
Ponad 200 stron tekstu, który sprawia, że jesteśmy w głowie mordercy. Doświadczenie okropne i nieznośne, szczególnie że zbrodnia straszna i bezsensowna.
Młody chłopak planuje zabójstwo, popełnia je i poddaje się karze. Zbrodnia jest absurdalna, a powód? A Yi pokazuje, że my, zwykli ludzie, szukamy wyjaśnień, odpowiedzi na bezradne pytanie: dlaczego?, a czasem odpowiedź brzmi: bo tak.
Tytułowy morderca jest jedną z bardziej odstręczających literackich postaci. Jego myśli, słowa i czyny oblepiają czytelnika jak najgorsze nieczystości. Jest też dowodem na to, że zło można czynić ot tak, po prostu, chociaż nadal wielu nie mieści się to w głowie.
Fiodor Dostojewski planował napisać "Zbrodnię i karę" w formie dziennika mordercy. Nawet zaczął, ale stwierdził, że to znacznie zawęża możliwości, pozbawia opowieść innych punktów widzenia. A Yi, chiński pisarz, poszedł pierwotnym tropem Dostojewskiego, zresztą "Ja, morderca" musi kojarzyć się z historią Raskolnikowa.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonad 200 stron tekstu, który sprawia, że jesteśmy w...
Wejście w głowę mordercy, choć dość płytkie.
Wejście w głowę mordercy, choć dość płytkie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa Lisioł
.
Zastanawialiście się kiedyś, jakby wyglądała chińska wersja „Zbrodni i kary” Dostojewskiego? Otóż nie musicie już rozważać tego problemu. Autor A Yi rozwiązał tę zagadkę za Was, tworząc książkę „Ja morderca”.
.
Lisioł musi przyznać, że lektura tej pozycji jest co najmniej dziwna. Śledzimy naszego przyszłego mordercę, którego imię w sumie w ogóle nie ma znaczenia przy pierwszoosobowej narracji – tak, siedzimy dosłownie w jego głowie. Żadna myśl nie jest przed nami ukrywana. Morderstwo podlega starannemu planowaniu, jednak większość myśli mordercy jest po prostu zwyczajna... Wątki szkolne, rodzinne, masturbacja, zakupy, a na pierwszy plan przebija się ogromna nuda. Nasz bohater jest znudzony i chce poczuć, że żyje. Wybiera zatem drogę zabójstwa. Dokonuje go właściwie beznamiętnie, chociaż śledczy będą przekonani, że tutaj emocje musiały odegrać jakąś rolę, bo jak to można zabić koleżankę ze szkoły bez powodu?! A może jednak? Czemu nasz morderca dopuścił się tego czynu, dlaczego akurat ta dziewczyna? Czy w ogóle coś przy tym poczuł?
.
Po „wielkiej akcji”, czyli morderstwa, przechodzimy do fazy ucieczki. Lisioł naziewał się tutaj nieziemsko, bo „nasz” facet po prostu jest irytujący. Ucieka, wszystko ma zaplanowane i gdy nagle się okazuje, że nikt go nie goni, prowokuje policje, bo się nudzi. Do tego dochodzą jeszcze rozbudowane sceny w więzieniu i sądzie. Jednym piśnięciem takiego kryminału to jeszcze nie czytaliście! Znudzony morderca w natarciu. Z drugiej strony, czy na pewno jego zachowanie jest aż tak bardzo dziwne? Może jest po prostu pospolity człowiekiem? „Ja morderca” zagląda do ludzkiej duszy, poszukując odpowiedzi na pytanie, do czego są zdolni ludzie z nawet najbłahszych powodów. Chińska wersja „Zbrodni i Kary” – chociaż nie posiada tak głębokiej warstwy symbolicznej co dzieło Dostojewskiego – jest godna rzucenia okiem. Lisioł poleca, czytał Lisioł Czyta.
Ja Lisioł
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.
Zastanawialiście się kiedyś, jakby wyglądała chińska wersja „Zbrodni i kary” Dostojewskiego? Otóż nie musicie już rozważać tego problemu. Autor A Yi rozwiązał tę zagadkę za Was, tworząc książkę „Ja morderca”.
.
Lisioł musi przyznać, że lektura tej pozycji jest co najmniej dziwna. Śledzimy naszego przyszłego mordercę, którego imię w sumie w ogóle nie ma znaczenia...
To nie jest na pewno książka, której można by się spodziewać bo wzięciu do ręki egzemplarza z półki "kryminały". To raczej trzymająca w napięciu powieść psychologiczna, a trzyma w napięciu nie dlatego, że nie wiemy, kto zabił. Wiemy. Od początku wiemy, bo narracja pierwszoosobowa prowadzona jest w perspektywy mordercy właśnie. I ta anatomia zbrodni, te mroczne zakamarki umysłu, to pytanie, dlaczego ktoś zabija "tak ot sobie", trzymają czytelnika w napięciu. Mnie przynajmniej trzymały. I pozostawiły trochę przemyśleń - co mrocznego potrafi tkwić w umyśle człowieka...
Książka ta stawia więcej pytań niż odpowiedzi. Jest niepokojąca. Zwłaszcza, że autor, jak zostało to ujęte w jego biogramie, pracował w policji chińskiej, a więc pewne elementy znane mu są z autopsji. Nie wiemy, ile, ale...
Motywy mordercy są tym, co niepokoi najbardziej. Czy nie brakuje dziś takich znudzonych, przepełnionych złością, rozczarowaniem, goryczą, ale i brakiem odpowiedzi na to, co dalej robić w życiu i co może stać się jeszcze ekscytujące? Ktoś, kto zabija z nudów... z jakiegoś nakazu swojego psychopatycznego umysłu... Na co dzień nie różni się od żadnego z nas...
To nie jest na pewno książka, której można by się spodziewać bo wzięciu do ręki egzemplarza z półki "kryminały". To raczej trzymająca w napięciu powieść psychologiczna, a trzyma w napięciu nie dlatego, że nie wiemy, kto zabił. Wiemy. Od początku wiemy, bo narracja pierwszoosobowa prowadzona jest w perspektywy mordercy właśnie. I ta anatomia zbrodni, te mroczne zakamarki...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka niełatwa, ale mimo to polecam na spokojniejsze letnie popołudnia.
Książka niełatwa, ale mimo to polecam na spokojniejsze letnie popołudnia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHej !!!
Nie wytrzymałam, przeczytałam I nie żałuję.
Słowo kryminał, i zaraz na myśl przychodzi zbrodnia, a nawet więcej niż jedna, dużo krwi, narzędzie zbrodni i główny bohater zamieszania - sprawca mordu.
Ale czy można zabić bo taki ma się kaprys, bez żadnej przyczyny ?
Owszem, jest zbrodnia, jest krew, narzędzie zbrodni i zabójca, który ucieka organom ścigania, bawiąc się z nimi w kotka i myszkę.
Widząc bezsilność w schwytaniu go, poddaje się sam.
""Ja
morderca" nie jest typowym kryminałem do których jesteśmy przyzwyczajeni. Jest zupełnie innym, który wciąga do ostatniej strony. Czytając poznajemy psychikę sprawcy z którą z pewnością nie jest dobrze.
Mimo tej inności bardzo mi się podobał i mogę go wam polecić.
Hej !!!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wytrzymałam, przeczytałam I nie żałuję.
Słowo kryminał, i zaraz na myśl przychodzi zbrodnia, a nawet więcej niż jedna, dużo krwi, narzędzie zbrodni i główny bohater zamieszania - sprawca mordu.
Ale czy można zabić bo taki ma się kaprys, bez żadnej przyczyny ?
Owszem, jest zbrodnia, jest krew, narzędzie zbrodni i zabójca, który ucieka organom ścigania, bawiąc...
Dziwna książka. Narracja bardzo przypadła mi do gustu, jest prosta i zrozumiała, chociaż gdyby książka miała 500 stron, mogłoby się to stać nie do zniesienia
Bez puenty, bez wyrażenia sensu całego czynu. Czułem minimalny vibe "Zbrodni i kary", jednak nasz bohater jest dużo bardziej bezwzględny. Książka na raz, jeśli ktoś chce zobaczyć skrajny przypadek socjopaty to się nie zawiedzie
Dziwna książka. Narracja bardzo przypadła mi do gustu, jest prosta i zrozumiała, chociaż gdyby książka miała 500 stron, mogłoby się to stać nie do zniesienia
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBez puenty, bez wyrażenia sensu całego czynu. Czułem minimalny vibe "Zbrodni i kary", jednak nasz bohater jest dużo bardziej bezwzględny. Książka na raz, jeśli ktoś chce zobaczyć skrajny przypadek socjopaty to się nie...
Książka została sklasyfikowana jako kryminał... ale kryminał - zwykle - polega na tym, że czekamy w napięciu na rozwiązanie zagadki "kto zabił"? Przynajmniej tak jest u klasyków typu Agatha Christie. Tutaj wiemy, kto zabił, ale sęk w tym... dlaczego? I o tym jest ta książka. O motywach (ich braku?) mordercy, o powodach, dla których dokonuje się zbrodni, która jest... bez sensu. Bo jest, zakończenie coś wyjaśnia, ale i tak przez całą lekturę obejmuje człowieka to przeświadczenie, że dziewczyna została zamordowana bez żadnego powodu. Dla kaprysu, bo tak? Tylko czy takich morderców nie ma? Te zbrodnie "bez sensu" są właśnie tymi najbardziej okrutnymi, jeżącymi włosy na głowie. Być może autor, pracujący kiedyś w chińskiej policji, napatrzył się na takie zbrodnie. Przewija się też motyw okrucieństwa wobec zwierząt. Nie ukrywam, że takie fragmenty czyta mi się zawsze najtrudniej, najchętniej ominęłabym je w ogóle. Ale ileż to analiz psychologów sądowych powstało na temat takich przypadków? Psychopatyczni mordercy, którzy zaczynali od zwierząt? Wszystko to układa się w psychologiczny portret zabójcy, który nie zabija dla pieniędzy, w afekcie, z zemsty, tylko z pobudek swojej własnej psychiki - co chyba najbardziej nas w takich osobach przeraża.
Narracja w pierwszej osobie to zabieg, który ma przybliżyć sposób myślenia mordercy. Ogólnie książka napisana jest dobrze warsztatowo, językiem prostym w odbiorze.. Jedynie przedstawione sytuacje już takie proste nie są.
Trudno ocenić tę książkę jako strice kryminał. Ale jako powieść psychologiczną, faktycznie zawierającą coś z absurdu kafkowskiego... Tak. Za to inne podejście do tematu morderstwa, za "kryminał po drugiej stronie lustra", ale i za przykuwającą wzrok okładkę, za świetne tłumaczenie powiększające pulę polskich przekładów literatury chińskiej na mojej półce - za to wszystko wysoka nota. Książka może nie dla każdego... ale wszyscy Czytelnicy lubiący "zaglądać" do umysłów ludzkich i rodzących się w nich zalążków czynów, jak najbardziej.
Książka została sklasyfikowana jako kryminał... ale kryminał - zwykle - polega na tym, że czekamy w napięciu na rozwiązanie zagadki "kto zabił"? Przynajmniej tak jest u klasyków typu Agatha Christie. Tutaj wiemy, kto zabił, ale sęk w tym... dlaczego? I o tym jest ta książka. O motywach (ich braku?) mordercy, o powodach, dla których dokonuje się zbrodni, która jest... bez...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZabrakło mi zaskakujących zwrotów akcji. Takiego elementu niespodzianki, który w tego typu powieściach bardzo sobie cenię.
Podczas czytania myślałem jaki sens ma zbrodnia bez powodu? O co tu tak naprawdę chodzi? Kim jest ten cwaniaczek, który kopie psy? „Tak się tym psem zająłem, że zdechł. Po moim kopniaku już nie wydobrzał i zdechł jej na rękach”.
Narrację mamy tutaj jednoosobową, w której co może wydawać się dziwne brakuje zrozumienia między czytelnikiem a bohaterem. Nie wiem dlaczego to okrucieństwo wobec zwierząt, zostało tak mocno podkreślone. Czym zawinił kot, którego chłopiec udusił i położył na kolanach staruszka? Jaki sens miała ta zbrodnia na słabej, bezbronnej dziewczynie?
No i ta próba samobójstwa poprzez powieszenie nad rzeką. Co za absurd tej zabawnej sytuacji. Całe szczęście, że książka liczy tylko 234 stron, przy większej objętości byłby problem z doczytaniem jej do końca. Tym bardziej, że po popełnieniu morderstwa niewiele się w niej dzieje. Chciałem przeczytać jakiś kryminał chiński to fakt, ale jak widać źle wybrałem. Całość opowieści w wykonaniu A Yi wygląda blado, mało ciekawie, a niepotrzebne wulgaryzmy, które są tutaj naprawdę zbędne psują przyjemność czytania. Co prawda nie ma ich za wile jednak kują w oczy. Szkoda, że autor, który ponoć był kiedyś policjantem nie ukazał mi realiów pracy chińskiej policji.
Zabrakło mi zaskakujących zwrotów akcji. Takiego elementu niespodzianki, który w tego typu powieściach bardzo sobie cenię.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodczas czytania myślałem jaki sens ma zbrodnia bez powodu? O co tu tak naprawdę chodzi? Kim jest ten cwaniaczek, który kopie psy? „Tak się tym psem zająłem, że zdechł. Po moim kopniaku już nie wydobrzał i zdechł jej na rękach”.
Narrację mamy tutaj...
Po raz pierwszy miałem okazję przeczytać coś chińskiego. Potraktowałem to jako ciekawostkę, jako eksperyment, który polecił mi mój znajomy (dzięki, Adamie). Wiem skądinąd, że czytanie literatury tak odmiennej od naszej - europejskiej czy amerykańskiej - może spowodować niezrozumienie, gdyż różnice kulturowe są olbrzymie.
"Ja, morderca" to jednak dość prosta i niezbyt skomplikowana historia, opowiedziana w pierwszoosobowej narracji, raczej jako zwierzenia mordercy. Nigdy nie wiadomo, jak rodzi się zbrodnia. Dlaczego człowiek zabija drugiego człowieka? Te zwierzenia też na to nie dają precyzyjnej odpowiedzi. Niby wszystko sprowadza się do czterech punktów w ostatnich zdaniach tej krótkiej powieści, ale mnie to nie przekonuje. Motywacje zbrodni w każdym przypadku są inne, różne w zależności od osobowości mordercy. Te cztery punkty to tylko jeden z przykładów takich motywacji...
Muszę jednak przyznać, że czytało się to bardzo dobrze. Powieść jest napisana w sposób wciągający i przykuwający uwagę. Można zauważyć różnice kulturowe i obyczajowe, jakie występują w Chinach. Niektóre momenty były drastyczne, inne śmieszne, niektóre wręcz groteskowe. Powieść ukazuje też obłudę i sztuczność chińskiego systemu politycznego i wymiaru sprawiedliwości. A może tylko tak nam, Europejczykom, się wydaje?...
Warto jednak tę powieść przeczytać, choćby po to, by spróbować samemu zrozumieć nie tylko motywy opisanego w niej morderstwa, ale też przybliżyć sobie kulturę i mentalność małej prowincjonalnej chińskiej społeczności...
Po raz pierwszy miałem okazję przeczytać coś chińskiego. Potraktowałem to jako ciekawostkę, jako eksperyment, który polecił mi mój znajomy (dzięki, Adamie). Wiem skądinąd, że czytanie literatury tak odmiennej od naszej - europejskiej czy amerykańskiej - może spowodować niezrozumienie, gdyż różnice kulturowe są olbrzymie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Ja, morderca" to jednak dość prosta i niezbyt...