Zagubiona przyszłość

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Trylogia międzygwiezdna (tom 1)
- Seria:
- Ciekawa fantastyka
- Data wydania:
- 2020-03-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1954-01-01
- Liczba stron:
- 651
- Czas czytania
- 10 godz. 51 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366280502
Oprawa twarda
CM-2 czyli almeralitowy satelita Celestia wyruszył w końcu XX wieku z Układu Słonecznego w kierunku Alfy Centauri. Od wielu pokoleń (jest rok 2407) w beznadziejnej podróży unosi na swych pokłądach około pięciu tysięcy ludzi. Niewielkie społęczeństwo jest silnie podzielone na kasty niewolników, robotników, technikó, naukowców, rządzących.
Na Celestii panują rządy autokratyczne kilku rodów, które przed laty podjęły decyzję o ucieczce z Ziemi. Warunki bytowania na stacji pogarszają się, a bunt mieszkańców zbiega się z pojawieniem się w pobliżu Celestii nowoczesnego statku z Ziemi, Astrobolidu. Dyktator habitatu nie informuje o tym fakcie ludności i robi wszystko, by ziemski statek zniszczyć.
*
Reedycja wydania 2 (Iskry 1957),będącego nawiązaniem do wersji czasopiśmiennej (Ilustrowany Kurier Polski 1953-1954).
*
Ilustracje: Bohdan Bocianowski
Kup Zagubiona przyszłość w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Zagubiona przyszłość
Poznaj innych czytelników
563 użytkowników ma tytuł Zagubiona przyszłość na półkach głównych- Przeczytane 278
- Chcę przeczytać 274
- Teraz czytam 11
- Posiadam 84
- Fantastyka 12
- Audiobook 12
- Ulubione 7
- Science Fiction 5
- Audiobooki 4
- Fantastyka naukowa 3






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Zagubiona przyszłość
Pierwszy z trzech tomów trylogii autorstwa Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki został wydany już w 1954 roku, a więc jeszcze w okresie polskiego stalinizmu. Dlatego zasadne są obawy o irytującą ideowość, technologiczną archaiczność czy powolne prowadzenie fabuły. Na szczęście nie znajdują one odzwierciedlenia w rzeczywistości. Czy może inaczej - znajdują, ale te pozorne mankamenty udaje się autorom przekuć na własną korzyść. ,,Zagubiona przyszłość’’ pozwala zarazem poczuć ten dawny punkt widzenia, jak i wzbudzić u nas autorefleksję, co przecież wydaje się pośród tego gatunku kluczowe.
W powieści poznajemy historię potężnej kosmicznej arki o nazwie Celestia, która dryfuje gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Narracja skupia się na opisie zamkniętego na jej pokładzie mikrospołeczeństwa. Tamtejszy system polityczny to oczywiście mocno zabarwiona komunistyczną propagandą dystopia, doprowadzająca do skrajności wszystkie bolączki trawiące w realnym świecie kapitalistyczne Stany Zjednoczone. Mamy więc prezydenta-dyktatora Sandersona oraz współwładające z nim bogate rody, które mają w posiadaniu największe lokalne syndykaty przemysłowe. Obywatele są podzieleni na kategorie zależne od ich rasy, pokręcona interpretacja chrześcijaństwa jest wykorzystana do kontroli ich umysłów, a olbrzymi konglomerat medialny daje ułudę wolności, konsultując w rzeczywistości wszystkie poczynania z władzą. Cyniczny establishment skrupulatnie ukrywa także prawdziwą historię Celestii, przez co urodzeni na niej ludzie nie mają już bladego pojęcia, skąd ich blaszana ojczyzna pochodzi i dokąd właściwie zmierza. Prezydencka propaganda zapewnia jedynie o ucieczce od ,,Diabłów na Towarzyszu Słońca’’ ku bliżej niezidentyfikowanej utopii w innej galaktyce.
Jak to we wszelkiej fantastyce społecznej bywa, aby system się w końcu załamał, musi najpierw dojść do jakiegoś małego wstrząsu. Tutaj jest nim wykrycie obiektu, który zmierza w kierunku Celestii z olbrzymią prędkością. Prezydent zatrudnia naczelnego inżyniera Bernarda Kruka, aby ten zmodernizował działo laserowe, służące w domyśle do automatycznego przechwycania zagrażających statkowi meteorów, do obsługi manualnej, co umożliwiłoby skuteczne zestrzelenie podejrzanego obiektu w przestrzeni. Ale inżynier Kruk ma polskie nazwisko i tak łatwo nie daje się omamić rządowej indoktrynacji. W miarę postępu prac zaczyna zgłębiać historię Celestii, w czym pomaga mu zdetronizowany za niesubordynację filozof Horsedealer, oraz zastanawiać się, dlaczego właściwie prezydent pragnie tak prędko zestrzelić niezidentyfikowany obiekt. Wieść o nim dociera i do ludu stacji kosmicznej, w którym już od jakiegoś czasu kiełkował bunt. Tym samym Kruk powoli zaczyna grać na dwa fronty, z jednej strony wspierając podziemny ruch oporu, a z drugiej starając się zadowolić prezydenta, który za dobrze wykonaną pracę obiecał oddać mu rękę jego pięknej córki Stelli. Skomplikowany układ społeczny wrze, prawda powoli wychodzi na jaw, dochodzi do konfrontacji z tajemnicą zbliżającą się do odizolowanego świata, walki wewnętrzne nieprzerwanie eskalują. Koniec końców, jak nietrudno się domyślić w kontekście literatury z tych lat, wszystko skończy się dobrze, lecz przyznać należy, że ścieżka do wolności okazuje się niezwykle obfita w niespodziewane zwroty akcji i intrygujące koncepty narracyjne.
Na początek odniosę się do warstwy propagandowej. Wymiar ideowy nazwałbym raczej anty- niż pro-. Więcej tu uderzania w wypaczenia kapitalizmu niż emanowania perfekcją socjalizmu. Oczywiście, można się kłócić, że na wiele z przedstawionych wypaczeń społecznych odpowiedź stanowi jedyny słuszny czerwony ustrój, niemniej nie czułem się bezustannie indoktrynowany leninowskimi tezami. Przecież potrzeba wolności, równości, demokracji, dostępu do wiedzy, kontaktu ze światem zewnętrznym to jeszcze nie nawoływanie do ścisłej rewolucji proletariackiej i przyjęcia konkretnego systemu politycznego. Bezpośrednie nawiązania do współczesności książki są rozrzucone raczej niepozornie. Zwraca uwagę chociażby zabawny podział nazwisk na amerykańskie i wschodnioeuropejskie. Ale z drugiej strony, dzięki temu mamy do czynienia z jednym z nielicznych utworów sci-fi, nawet wśród literatury polskiej, gdzie pośród bohaterów są Polacy! Jak dla mnie taki Sokolski czy Kruk brzmią w kosmicznym kontekście jeszcze bardziej egzotycznie aniżeli jakikolwiek Blurg-Bip-37.
Umysł czytelnika nie zwraca też tak uwagi na archaiczne wtręty ideowe, ponieważ jest to powieść zaskakująco wręcz sprawnie napisana. Wprost idealnie balansuje pomiędzy filozofującą paplaniną i refleksją, a aspektem czysto przygodowym. Zaczyna się dość powoli, ale później akcja coraz bardziej przyspiesza, w miarę jak bohaterowie zyskują więcej informacji. Moją uwagę zwrócił fakt, że brakuje tak naprawdę jednego protagonisty. Na początku dominuje inżynier Kruk, ale gdzieś w połowie książki odchodzi na dalszy plan. Na scenie pojawia się mnóstwo postaci, ale ich mnogość nie przytłacza. Niemal każda z nich ma tu do odegrania istotną rolę, więc nawet jeżeli ktoś jest stereotypowym buntownikiem czy szwarccharakterem, jego obecność nie denerwuje. Nasz główny złol, czyli pan prezydent, stanowił chyba jedną z moich ulubionych postaci: taki był złowrogi, zdeterminowany i uroczo przerysowany! Interakcje pomiędzy bohaterami, szczególnie pod koniec, sprawiają wręcz wrażenie melodramatu – tutaj ojciec poświęca się za syna; tam kobieta zdradza prawdę, aby odkupić swoje winy; gdzie indziej podstępny przemysłowiec rezygnuje ze swojego planu, aby uratować ukochaną. Zahacza to o operę mydlaną czy jakąś fantastyczną baśń, a nie twardą naukową futurystykę. Ale mi się ta przeciwwaga podobała, bo jeśli oddajemy się niej z przymrużeniem oka, zwyczajnie odciąża poważniejsze wątki i sprawia, że to wszystko nie jest nadmiernie poważne. Chemia między postaciami to coś, czego wielu autorom sci-fi nie udało się osiągać pomimo wielu lat kariery, więc tym bardziej należy docenić tutejsze zróżnicowanie i dopracowanie wątków o tematyce interpersonalnej. A że nie każdy z nich jest dojrzały czy głęboki? Cóż, być może do nastolatków czytających to w latach 50. przemawiały postacie takie jak rozhisteryzowana, bufonowata piękność Stella czy idealistycznie poświęcające życie nauce młode małżeństwo astronoma Roche’a i dziennikarki Daisy. Ale przyznać należy, że dziś płytkość czy naiwność niektórych wątków może już trącić myszką.
Jest więc akcja, jest więc dynamiczna i obfita narracja, jest i zakamuflowany cień propagandy. Ale jak odbieramy przekaz tej książki dziś, w XXI wieku? Wbrew pozorom to nie tylko ciekawostka historyczna, którą czyta się nieco łatwiej niż inne. Ponieważ autorzy podjęli na kanwie powieści tak wiele wątków, nietrudno odnaleźć pośród nich kilka udanych przepowiedni. Poza tymi społecznymi, w których dominuje jednak spora doza optymizmu i idealizmu, szczególnie wyrażonego w ostatecznym losie Ziemian, jest też wizja rozwoju technicznego. Statki kosmiczne nie są być może opisane bardzo szczegółowo, ale zasada działania zazwyczaj jest przedstawiona racjonalnie. Jest ten klasyczny motyw ze sztuczną grawitacją z siły odśrodkowej, są jakieś szalone pomysły na kosmiczne podróże przyszłości uwzględniające zrzucanie powłok paliwa z rakiety, nie zapomina się o ograniczeniu prędkości światła przy komunikacji radiowej. Jeśli chodzi o ludzi, podobało mi się zahaczenie o, potencjalnie powstałe podczas takiej społecznej mikroewolucji, różnice kulturowe. Tutaj wyrażone w innym postrzeganiu relacji romantycznych, wieku ich zawierania, oczekiwań wobec partnera. I nawet nie chodzi mi o to, że te kwestie są tu przedstawione jakoś wyjątkowo proroczo czy sprawnie, bo czuć mocną chłopięcość tego doświadczenia, którą niektórzy nazwaliby narracyjnym patriarchatem. Po prostu już samo liźnięcie tej tematyki wydaje się odkrywcze i pobudzające do autorefleksji.
Tak oto prezentuje się ,,Zagubiona przyszłość’’, pierwszy tom z kosmicznej trylogii panów Borunia i Trepki, której kolejne epizody z pewnością już wkrótce nadrobię. Oto dobrze napisane, wciągające, wielowarstwowe i wielowątkowe retrofuturystyczne przedstawienie, które swoje propagandowe mankamenty rekompensuje olbrzymią dozą kreatywności i polotu. Idealnie dobrany styl nie pozwala osunąć się ani w groteskową i naiwną laurkę, ani w męczące moralizatorstwo. Tabun postaci pobocznych pozwala cieszyć się lekturą z satysfakcją, uśmiechem, ale także pewną refleksją. Zapewne dzisiaj postrzeganie tej historii nie jest już takie jak kiedyś, ale połączenie naszej dotychczasowej wiedzy i doświadczeń z ówczesną rozmarzoną wizją przyszłości umożliwia odnalezienie w niej budującego oraz zdroworozsądkowego przesłania. A jest to dokładnie coś, czego oczekuję od solidnej, uniwersalnej, podatnej na reinterpretację literatury sci-fi, nie tylko od rodzimych autorów.
Pierwszy z trzech tomów trylogii autorstwa Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki został wydany już w 1954 roku, a więc jeszcze w okresie polskiego stalinizmu. Dlatego zasadne są obawy o irytującą ideowość, technologiczną archaiczność czy powolne prowadzenie fabuły. Na szczęście nie znajdują one odzwierciedlenia w rzeczywistości. Czy może inaczej - znajdują, ale te pozorne...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe :)
Ciekawe :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWow. Maj już prawie 50 na karku i dopiero teraz przeczytałem trylogię. Tu do problemu nie podchodzi się po łebkach ,ale rozpracowuje na atomy. Studium człowieka i człowieczeństwa w 3 tomach. Jestem pod wrażeniem, wracam do naszej rodzimej, starej i bardzo dobrej fantastyki na dłużej.
Wow. Maj już prawie 50 na karku i dopiero teraz przeczytałem trylogię. Tu do problemu nie podchodzi się po łebkach ,ale rozpracowuje na atomy. Studium człowieka i człowieczeństwa w 3 tomach. Jestem pod wrażeniem, wracam do naszej rodzimej, starej i bardzo dobrej fantastyki na dłużej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzłowiek-orkiestra, pisał eseje, biografie, science-fiction. Jasnowidzenia inżyniera Szarka uważam za wybitne, Zagubiona przyszłość przypadła mi już nieco mniej, ale zobaczymy następne tomy - kiedyś.
Człowiek-orkiestra, pisał eseje, biografie, science-fiction. Jasnowidzenia inżyniera Szarka uważam za wybitne, Zagubiona przyszłość przypadła mi już nieco mniej, ale zobaczymy następne tomy - kiedyś.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek nie zachęca. Specyficzna sposób prowadzenia fabuły głównie dialogami przez co odnosi się wrażenie, że bohaterowie nie działają tyko gadają. Bardzo przypomina to pod tym względem powieść Nevil'a Shute "Ostatni Brzeg" (mniej więcej te same lata powstania). Dalej to już czysta propaganda komunistyczna ale raczej taka naiwna ubrana w szaty SF. Być może autorzy rzeczywiście wierzyli w latach 50, że socjalizm jest jedyną słuszną drogą dla ludzkości jednak historia pokazała jak bardzo się mylili...
Początek nie zachęca. Specyficzna sposób prowadzenia fabuły głównie dialogami przez co odnosi się wrażenie, że bohaterowie nie działają tyko gadają. Bardzo przypomina to pod tym względem powieść Nevil'a Shute "Ostatni Brzeg" (mniej więcej te same lata powstania). Dalej to już czysta propaganda komunistyczna ale raczej taka naiwna ubrana w szaty SF. Być może autorzy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka wiekowa, więc "próg wejścia" może być odstraszający. Ale... jakże nie pokochać uroczo naiwnej, nieco prostej, lecz wciąż wciągającej opowieści de facto o marzeniach? Niezależnie, czy marzenia ograniczają się do obalenia opresyjnego systemu kastowego, sięgania do gwiazd czy zdobycia ukochanej. Czasem trzeba o nie walczyć, a w świecie zamkniętej puszki pędzącej przez bezmiar wszechświata, trapionej niedostatkami i chorobami, walka ta nabiera ostatecznego wymiaru. Czy ratując marzenia można ratować godność? A może wszystko właśnie traci na znaczeniu, kiedy rozchodzi się o egzystencję w nieidealnych, ale zastanych warunkach? Właśnie otwartość na interpretację jest całkiem przyjemnym aspektem tej wiekowej już fantastyki naukowej, która może nie przekonuje realizmem, trąci myszką w zakresie walki klasowej, ale jest cudownym egzemplarzem polskiej myśli fantastycznonaukowej sprzed dekad.
Książka wiekowa, więc "próg wejścia" może być odstraszający. Ale... jakże nie pokochać uroczo naiwnej, nieco prostej, lecz wciąż wciągającej opowieści de facto o marzeniach? Niezależnie, czy marzenia ograniczają się do obalenia opresyjnego systemu kastowego, sięgania do gwiazd czy zdobycia ukochanej. Czasem trzeba o nie walczyć, a w świecie zamkniętej puszki pędzącej przez...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobre science-fiction i aż trudno uwierzyć, że powieść ta powstała w latach 1953 - 1954. Może pewne kwestie społeczne, polityczne i naukowe, kiedy wziąć je pod lupę i spróbować wpasować w kontekst i klimat epoki, w jakiej powstały mogą budzić pewne zastrzeżenia - przy czym nie zgodzę się z opiniami, że jest znajdują się tu elementy prokomunistyczne (wprost przeciwnie, jestem zaskoczony jak wiele krytyki kontroli społecznej i propagandy udało się przemycić autorom) - ale większość z nich ginie w cieniu dobrze skonstruowanej i wciągającej historii, która - jak sądzę - zadowoli wszystkich wielbicieli gatunku.
Mam wrażenie, że "Zagubiona przyszłość" śmiało mogłaby stawiać w szranki z literaturą science-fiction amerykańskich (dziś już) klasyków tamtej epoki i wyjść z nich zwycięsko. Sam czułem tu lekki vibe "Fundacji" - a w każdym razie późniejszych książek z serii, "Agent Fundacji", czy "Fundacja i Ziemia", Isaaca Asimova, bowiem powieść Trepki i Borunia cechuje ten sam poziom równowagi pomiędzy elementami, które służą wywołaniu u czytelnika głębszej refleksji a obfitującymi w zwroty akcji wątkami stricte przygodowymi, którym nie szkodzi lekko melodramatyczny finał.
Jestem ogromnie zaskoczony i zachęcony do sięgnięcia po kolejne tomy a "Zagubioną przyszłość", oczywiście polecam gorąco!
Bardzo dobre science-fiction i aż trudno uwierzyć, że powieść ta powstała w latach 1953 - 1954. Może pewne kwestie społeczne, polityczne i naukowe, kiedy wziąć je pod lupę i spróbować wpasować w kontekst i klimat epoki, w jakiej powstały mogą budzić pewne zastrzeżenia - przy czym nie zgodzę się z opiniami, że jest znajdują się tu elementy prokomunistyczne (wprost...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy tom znanej Trylogii Międzygwiezdnej. Klasyka SF, oczywiście nie dla każdego, choć amatorzy gatunku z pewnością docenią lub już dawno docenili. A być może są wśród nich i tacy którzy swoją przygodę z gatunkiem rozpoczęli właśnie od tego dzieła. To w końcu jedno z pierwszych dzieł tego typu wśród powojennych evergreenów polskiej fantastyki.
Pierwszy tom znanej Trylogii Międzygwiezdnej. Klasyka SF, oczywiście nie dla każdego, choć amatorzy gatunku z pewnością docenią lub już dawno docenili. A być może są wśród nich i tacy którzy swoją przygodę z gatunkiem rozpoczęli właśnie od tego dzieła. To w końcu jedno z pierwszych dzieł tego typu wśród powojennych evergreenów polskiej fantastyki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLosy Celestii i jej mieszkanców od ucieczki z Ziemi do czasu spotkania załogi Astrobolidu. Fanatyczny prezydent Celestii robi wszystko by jego poddani nie dowiedzieli sie o kontakcie z ludzmi z Ziemi ale kilku rebeliantów wznieca rewolucje. Ciekawe i lekko sie czyta. Dobra rozrywka.
Losy Celestii i jej mieszkanców od ucieczki z Ziemi do czasu spotkania załogi Astrobolidu. Fanatyczny prezydent Celestii robi wszystko by jego poddani nie dowiedzieli sie o kontakcie z ludzmi z Ziemi ale kilku rebeliantów wznieca rewolucje. Ciekawe i lekko sie czyta. Dobra rozrywka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka od samego początku skojarzyła mi się z Mgławicą Andromedy, ale na całe szczęście jest od niej dużo lepsza - ciekawy kawałek polskiego science - fiction
Książka od samego początku skojarzyła mi się z Mgławicą Andromedy, ale na całe szczęście jest od niej dużo lepsza - ciekawy kawałek polskiego science - fiction
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to