Pierwszy z trzech tomów trylogii autorstwa Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki został wydany już w 1954 roku, a więc jeszcze w okresie polskiego stalinizmu. Dlatego zasadne są obawy o irytującą ideowość, technologiczną archaiczność czy powolne prowadzenie fabuły. Na szczęście nie znajdują one odzwierciedlenia w rzeczywistości. Czy może inaczej - znajdują, ale te pozorne mankamenty udaje się autorom przekuć na własną korzyść. ,,Zagubiona przyszłość’’ pozwala zarazem poczuć ten dawny punkt widzenia, jak i wzbudzić u nas autorefleksję, co przecież wydaje się pośród tego gatunku kluczowe.
W powieści poznajemy historię potężnej kosmicznej arki o nazwie Celestia, która dryfuje gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Narracja skupia się na opisie zamkniętego na jej pokładzie mikrospołeczeństwa. Tamtejszy system polityczny to oczywiście mocno zabarwiona komunistyczną propagandą dystopia, doprowadzająca do skrajności wszystkie bolączki trawiące w realnym świecie kapitalistyczne Stany Zjednoczone. Mamy więc prezydenta-dyktatora Sandersona oraz współwładające z nim bogate rody, które mają w posiadaniu największe lokalne syndykaty przemysłowe. Obywatele są podzieleni na kategorie zależne od ich rasy, pokręcona interpretacja chrześcijaństwa jest wykorzystana do kontroli ich umysłów, a olbrzymi konglomerat medialny daje ułudę wolności, konsultując w rzeczywistości wszystkie poczynania z władzą. Cyniczny establishment skrupulatnie ukrywa także prawdziwą historię Celestii, przez co urodzeni na niej ludzie nie mają już bladego pojęcia, skąd ich blaszana ojczyzna pochodzi i dokąd właściwie zmierza. Prezydencka propaganda zapewnia jedynie o ucieczce od ,,Diabłów na Towarzyszu Słońca’’ ku bliżej niezidentyfikowanej utopii w innej galaktyce.
Jak to we wszelkiej fantastyce społecznej bywa, aby system się w końcu załamał, musi najpierw dojść do jakiegoś małego wstrząsu. Tutaj jest nim wykrycie obiektu, który zmierza w kierunku Celestii z olbrzymią prędkością. Prezydent zatrudnia naczelnego inżyniera Bernarda Kruka, aby ten zmodernizował działo laserowe, służące w domyśle do automatycznego przechwycania zagrażających statkowi meteorów, do obsługi manualnej, co umożliwiłoby skuteczne zestrzelenie podejrzanego obiektu w przestrzeni. Ale inżynier Kruk ma polskie nazwisko i tak łatwo nie daje się omamić rządowej indoktrynacji. W miarę postępu prac zaczyna zgłębiać historię Celestii, w czym pomaga mu zdetronizowany za niesubordynację filozof Horsedealer, oraz zastanawiać się, dlaczego właściwie prezydent pragnie tak prędko zestrzelić niezidentyfikowany obiekt. Wieść o nim dociera i do ludu stacji kosmicznej, w którym już od jakiegoś czasu kiełkował bunt. Tym samym Kruk powoli zaczyna grać na dwa fronty, z jednej strony wspierając podziemny ruch oporu, a z drugiej starając się zadowolić prezydenta, który za dobrze wykonaną pracę obiecał oddać mu rękę jego pięknej córki Stelli. Skomplikowany układ społeczny wrze, prawda powoli wychodzi na jaw, dochodzi do konfrontacji z tajemnicą zbliżającą się do odizolowanego świata, walki wewnętrzne nieprzerwanie eskalują. Koniec końców, jak nietrudno się domyślić w kontekście literatury z tych lat, wszystko skończy się dobrze, lecz przyznać należy, że ścieżka do wolności okazuje się niezwykle obfita w niespodziewane zwroty akcji i intrygujące koncepty narracyjne.
Na początek odniosę się do warstwy propagandowej. Wymiar ideowy nazwałbym raczej anty- niż pro-. Więcej tu uderzania w wypaczenia kapitalizmu niż emanowania perfekcją socjalizmu. Oczywiście, można się kłócić, że na wiele z przedstawionych wypaczeń społecznych odpowiedź stanowi jedyny słuszny czerwony ustrój, niemniej nie czułem się bezustannie indoktrynowany leninowskimi tezami. Przecież potrzeba wolności, równości, demokracji, dostępu do wiedzy, kontaktu ze światem zewnętrznym to jeszcze nie nawoływanie do ścisłej rewolucji proletariackiej i przyjęcia konkretnego systemu politycznego. Bezpośrednie nawiązania do współczesności książki są rozrzucone raczej niepozornie. Zwraca uwagę chociażby zabawny podział nazwisk na amerykańskie i wschodnioeuropejskie. Ale z drugiej strony, dzięki temu mamy do czynienia z jednym z nielicznych utworów sci-fi, nawet wśród literatury polskiej, gdzie pośród bohaterów są Polacy! Jak dla mnie taki Sokolski czy Kruk brzmią w kosmicznym kontekście jeszcze bardziej egzotycznie aniżeli jakikolwiek Blurg-Bip-37.
Umysł czytelnika nie zwraca też tak uwagi na archaiczne wtręty ideowe, ponieważ jest to powieść zaskakująco wręcz sprawnie napisana. Wprost idealnie balansuje pomiędzy filozofującą paplaniną i refleksją, a aspektem czysto przygodowym. Zaczyna się dość powoli, ale później akcja coraz bardziej przyspiesza, w miarę jak bohaterowie zyskują więcej informacji. Moją uwagę zwrócił fakt, że brakuje tak naprawdę jednego protagonisty. Na początku dominuje inżynier Kruk, ale gdzieś w połowie książki odchodzi na dalszy plan. Na scenie pojawia się mnóstwo postaci, ale ich mnogość nie przytłacza. Niemal każda z nich ma tu do odegrania istotną rolę, więc nawet jeżeli ktoś jest stereotypowym buntownikiem czy szwarccharakterem, jego obecność nie denerwuje. Nasz główny złol, czyli pan prezydent, stanowił chyba jedną z moich ulubionych postaci: taki był złowrogi, zdeterminowany i uroczo przerysowany! Interakcje pomiędzy bohaterami, szczególnie pod koniec, sprawiają wręcz wrażenie melodramatu – tutaj ojciec poświęca się za syna; tam kobieta zdradza prawdę, aby odkupić swoje winy; gdzie indziej podstępny przemysłowiec rezygnuje ze swojego planu, aby uratować ukochaną. Zahacza to o operę mydlaną czy jakąś fantastyczną baśń, a nie twardą naukową futurystykę. Ale mi się ta przeciwwaga podobała, bo jeśli oddajemy się niej z przymrużeniem oka, zwyczajnie odciąża poważniejsze wątki i sprawia, że to wszystko nie jest nadmiernie poważne. Chemia między postaciami to coś, czego wielu autorom sci-fi nie udało się osiągać pomimo wielu lat kariery, więc tym bardziej należy docenić tutejsze zróżnicowanie i dopracowanie wątków o tematyce interpersonalnej. A że nie każdy z nich jest dojrzały czy głęboki? Cóż, być może do nastolatków czytających to w latach 50. przemawiały postacie takie jak rozhisteryzowana, bufonowata piękność Stella czy idealistycznie poświęcające życie nauce młode małżeństwo astronoma Roche’a i dziennikarki Daisy. Ale przyznać należy, że dziś płytkość czy naiwność niektórych wątków może już trącić myszką.
Jest więc akcja, jest więc dynamiczna i obfita narracja, jest i zakamuflowany cień propagandy. Ale jak odbieramy przekaz tej książki dziś, w XXI wieku? Wbrew pozorom to nie tylko ciekawostka historyczna, którą czyta się nieco łatwiej niż inne. Ponieważ autorzy podjęli na kanwie powieści tak wiele wątków, nietrudno odnaleźć pośród nich kilka udanych przepowiedni. Poza tymi społecznymi, w których dominuje jednak spora doza optymizmu i idealizmu, szczególnie wyrażonego w ostatecznym losie Ziemian, jest też wizja rozwoju technicznego. Statki kosmiczne nie są być może opisane bardzo szczegółowo, ale zasada działania zazwyczaj jest przedstawiona racjonalnie. Jest ten klasyczny motyw ze sztuczną grawitacją z siły odśrodkowej, są jakieś szalone pomysły na kosmiczne podróże przyszłości uwzględniające zrzucanie powłok paliwa z rakiety, nie zapomina się o ograniczeniu prędkości światła przy komunikacji radiowej. Jeśli chodzi o ludzi, podobało mi się zahaczenie o, potencjalnie powstałe podczas takiej społecznej mikroewolucji, różnice kulturowe. Tutaj wyrażone w innym postrzeganiu relacji romantycznych, wieku ich zawierania, oczekiwań wobec partnera. I nawet nie chodzi mi o to, że te kwestie są tu przedstawione jakoś wyjątkowo proroczo czy sprawnie, bo czuć mocną chłopięcość tego doświadczenia, którą niektórzy nazwaliby narracyjnym patriarchatem. Po prostu już samo liźnięcie tej tematyki wydaje się odkrywcze i pobudzające do autorefleksji.
Tak oto prezentuje się ,,Zagubiona przyszłość’’, pierwszy tom z kosmicznej trylogii panów Borunia i Trepki, której kolejne epizody z pewnością już wkrótce nadrobię. Oto dobrze napisane, wciągające, wielowarstwowe i wielowątkowe retrofuturystyczne przedstawienie, które swoje propagandowe mankamenty rekompensuje olbrzymią dozą kreatywności i polotu. Idealnie dobrany styl nie pozwala osunąć się ani w groteskową i naiwną laurkę, ani w męczące moralizatorstwo. Tabun postaci pobocznych pozwala cieszyć się lekturą z satysfakcją, uśmiechem, ale także pewną refleksją. Zapewne dzisiaj postrzeganie tej historii nie jest już takie jak kiedyś, ale połączenie naszej dotychczasowej wiedzy i doświadczeń z ówczesną rozmarzoną wizją przyszłości umożliwia odnalezienie w niej budującego oraz zdroworozsądkowego przesłania. A jest to dokładnie coś, czego oczekuję od solidnej, uniwersalnej, podatnej na reinterpretację literatury sci-fi, nie tylko od rodzimych autorów.
Pierwszy z trzech tomów trylogii autorstwa Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki został wydany już w 1954 roku, a więc jeszcze w okresie polskiego stalinizmu. Dlatego zasadne są obawy o irytującą ideowość, technologiczną archaiczność czy powolne prowadzenie fabuły. Na szczęście nie znajdują one odzwierciedlenia w rzeczywistości. Czy może inaczej - znajdują, ale te pozorne...
Wow. Maj już prawie 50 na karku i dopiero teraz przeczytałem trylogię. Tu do problemu nie podchodzi się po łebkach ,ale rozpracowuje na atomy. Studium człowieka i człowieczeństwa w 3 tomach. Jestem pod wrażeniem, wracam do naszej rodzimej, starej i bardzo dobrej fantastyki na dłużej.
Wow. Maj już prawie 50 na karku i dopiero teraz przeczytałem trylogię. Tu do problemu nie podchodzi się po łebkach ,ale rozpracowuje na atomy. Studium człowieka i człowieczeństwa w 3 tomach. Jestem pod wrażeniem, wracam do naszej rodzimej, starej i bardzo dobrej fantastyki na dłużej.
Człowiek-orkiestra, pisał eseje, biografie, science-fiction. Jasnowidzenia inżyniera Szarka uważam za wybitne, Zagubiona przyszłość przypadła mi już nieco mniej, ale zobaczymy następne tomy - kiedyś.
Człowiek-orkiestra, pisał eseje, biografie, science-fiction. Jasnowidzenia inżyniera Szarka uważam za wybitne, Zagubiona przyszłość przypadła mi już nieco mniej, ale zobaczymy następne tomy - kiedyś.
Początek nie zachęca. Specyficzna sposób prowadzenia fabuły głównie dialogami przez co odnosi się wrażenie, że bohaterowie nie działają tyko gadają. Bardzo przypomina to pod tym względem powieść Nevil'a Shute "Ostatni Brzeg" (mniej więcej te same lata powstania). Dalej to już czysta propaganda komunistyczna ale raczej taka naiwna ubrana w szaty SF. Być może autorzy rzeczywiście wierzyli w latach 50, że socjalizm jest jedyną słuszną drogą dla ludzkości jednak historia pokazała jak bardzo się mylili...
Początek nie zachęca. Specyficzna sposób prowadzenia fabuły głównie dialogami przez co odnosi się wrażenie, że bohaterowie nie działają tyko gadają. Bardzo przypomina to pod tym względem powieść Nevil'a Shute "Ostatni Brzeg" (mniej więcej te same lata powstania). Dalej to już czysta propaganda komunistyczna ale raczej taka naiwna ubrana w szaty SF. Być może autorzy...
Książka wiekowa, więc "próg wejścia" może być odstraszający. Ale... jakże nie pokochać uroczo naiwnej, nieco prostej, lecz wciąż wciągającej opowieści de facto o marzeniach? Niezależnie, czy marzenia ograniczają się do obalenia opresyjnego systemu kastowego, sięgania do gwiazd czy zdobycia ukochanej. Czasem trzeba o nie walczyć, a w świecie zamkniętej puszki pędzącej przez bezmiar wszechświata, trapionej niedostatkami i chorobami, walka ta nabiera ostatecznego wymiaru. Czy ratując marzenia można ratować godność? A może wszystko właśnie traci na znaczeniu, kiedy rozchodzi się o egzystencję w nieidealnych, ale zastanych warunkach? Właśnie otwartość na interpretację jest całkiem przyjemnym aspektem tej wiekowej już fantastyki naukowej, która może nie przekonuje realizmem, trąci myszką w zakresie walki klasowej, ale jest cudownym egzemplarzem polskiej myśli fantastycznonaukowej sprzed dekad.
Książka wiekowa, więc "próg wejścia" może być odstraszający. Ale... jakże nie pokochać uroczo naiwnej, nieco prostej, lecz wciąż wciągającej opowieści de facto o marzeniach? Niezależnie, czy marzenia ograniczają się do obalenia opresyjnego systemu kastowego, sięgania do gwiazd czy zdobycia ukochanej. Czasem trzeba o nie walczyć, a w świecie zamkniętej puszki pędzącej przez...
Bardzo dobre science-fiction i aż trudno uwierzyć, że powieść ta powstała w latach 1953 - 1954. Może pewne kwestie społeczne, polityczne i naukowe, kiedy wziąć je pod lupę i spróbować wpasować w kontekst i klimat epoki, w jakiej powstały mogą budzić pewne zastrzeżenia - przy czym nie zgodzę się z opiniami, że jest znajdują się tu elementy prokomunistyczne (wprost przeciwnie, jestem zaskoczony jak wiele krytyki kontroli społecznej i propagandy udało się przemycić autorom) - ale większość z nich ginie w cieniu dobrze skonstruowanej i wciągającej historii, która - jak sądzę - zadowoli wszystkich wielbicieli gatunku.
Mam wrażenie, że "Zagubiona przyszłość" śmiało mogłaby stawiać w szranki z literaturą science-fiction amerykańskich (dziś już) klasyków tamtej epoki i wyjść z nich zwycięsko. Sam czułem tu lekki vibe "Fundacji" - a w każdym razie późniejszych książek z serii, "Agent Fundacji", czy "Fundacja i Ziemia", Isaaca Asimova, bowiem powieść Trepki i Borunia cechuje ten sam poziom równowagi pomiędzy elementami, które służą wywołaniu u czytelnika głębszej refleksji a obfitującymi w zwroty akcji wątkami stricte przygodowymi, którym nie szkodzi lekko melodramatyczny finał.
Jestem ogromnie zaskoczony i zachęcony do sięgnięcia po kolejne tomy a "Zagubioną przyszłość", oczywiście polecam gorąco!
Bardzo dobre science-fiction i aż trudno uwierzyć, że powieść ta powstała w latach 1953 - 1954. Może pewne kwestie społeczne, polityczne i naukowe, kiedy wziąć je pod lupę i spróbować wpasować w kontekst i klimat epoki, w jakiej powstały mogą budzić pewne zastrzeżenia - przy czym nie zgodzę się z opiniami, że jest znajdują się tu elementy prokomunistyczne (wprost...
Pierwszy tom znanej Trylogii Międzygwiezdnej. Klasyka SF, oczywiście nie dla każdego, choć amatorzy gatunku z pewnością docenią lub już dawno docenili. A być może są wśród nich i tacy którzy swoją przygodę z gatunkiem rozpoczęli właśnie od tego dzieła. To w końcu jedno z pierwszych dzieł tego typu wśród powojennych evergreenów polskiej fantastyki.
Pierwszy tom znanej Trylogii Międzygwiezdnej. Klasyka SF, oczywiście nie dla każdego, choć amatorzy gatunku z pewnością docenią lub już dawno docenili. A być może są wśród nich i tacy którzy swoją przygodę z gatunkiem rozpoczęli właśnie od tego dzieła. To w końcu jedno z pierwszych dzieł tego typu wśród powojennych evergreenów polskiej fantastyki.
Losy Celestii i jej mieszkanców od ucieczki z Ziemi do czasu spotkania załogi Astrobolidu. Fanatyczny prezydent Celestii robi wszystko by jego poddani nie dowiedzieli sie o kontakcie z ludzmi z Ziemi ale kilku rebeliantów wznieca rewolucje. Ciekawe i lekko sie czyta. Dobra rozrywka.
Losy Celestii i jej mieszkanców od ucieczki z Ziemi do czasu spotkania załogi Astrobolidu. Fanatyczny prezydent Celestii robi wszystko by jego poddani nie dowiedzieli sie o kontakcie z ludzmi z Ziemi ale kilku rebeliantów wznieca rewolucje. Ciekawe i lekko sie czyta. Dobra rozrywka.
Książka od samego początku skojarzyła mi się z Mgławicą Andromedy, ale na całe szczęście jest od niej dużo lepsza - ciekawy kawałek polskiego science - fiction
Książka od samego początku skojarzyła mi się z Mgławicą Andromedy, ale na całe szczęście jest od niej dużo lepsza - ciekawy kawałek polskiego science - fiction
Hmm całkiem dobra książka, tak myślę żeby się do czegoś przyczepić, najwyżej drobne archaizmy (napisana bodajże w latach 50tych). Ciekawe połączenie różnych płaszczyzn - politycznej, religijnej, sf itp. Polecił mi książkę... Wojciech Mann - niestety nie osobiście, ale w wywiadzie na temat jego udziału w grze Wiedźmin 3 (podkładał tam głos konia Płotki - wyszło super :) ) wspominał o swoich ulubionych książkach sf. Trafił, więc poluję na następną z serii czyli Proxima...
Hmm całkiem dobra książka, tak myślę żeby się do czegoś przyczepić, najwyżej drobne archaizmy (napisana bodajże w latach 50tych). Ciekawe połączenie różnych płaszczyzn - politycznej, religijnej, sf itp. Polecił mi książkę... Wojciech Mann - niestety nie osobiście, ale w wywiadzie na temat jego udziału w grze Wiedźmin 3 (podkładał tam głos konia Płotki - wyszło super :) )...
Ucieczka przed równością komunistyczną z Ziemi i segregacja rasowa w kosmolocie. Ale rewolucja dopada nawet w kosmosie. Wspierana przez naukowców (!) podążających ich tropem z Ziemi, dokonuje jedynie słusznego zwycięstwa...
Nachalna propaganda. Dziwne, jak czytałem tę książkę na początku lat 80-tych XX wieku, nie było to tak bolesne...
Pomiędzy, ciekawie nakreślone życie w kastowym (kapitalistycznym), rządzonym przez konsorcja społeczeństwie.
Ucieczka przed równością komunistyczną z Ziemi i segregacja rasowa w kosmolocie. Ale rewolucja dopada nawet w kosmosie. Wspierana przez naukowców (!) podążających ich tropem z Ziemi, dokonuje jedynie słusznego zwycięstwa...
Nachalna propaganda. Dziwne, jak czytałem tę książkę na początku lat 80-tych XX wieku, nie było to tak bolesne...
Pomiędzy, ciekawie nakreślone życie w...
Fantastyka naukowa "socjologiczna" o wysokiej jakości - do takiego gatunku można zaliczyć tę książkę. W scenografii science fiction, historia ta przedstawia losy odizolowanego społeczeństwa, przy czym skojarzenia z twórczością Janusza Zajdla są w pełni uzasadnione (m. in. "Paradyzja" i "Drugie spojrzenie na planetę Ksi"). Należy zwrócić uwagę, iż duet "Boruń-Trepka" napisali pierwotną wersję "Zagubionej przyszłości" dobre ćwierć wieku przed rozpoczęciem aktywności pisarskiej Zajdla.
Czy chcesz wiedzieć, jak mogłaby wyglądać rzeczywistość niewielkiej
społeczności, która od kilkuset lat oddala się od Ziemi? Sięgnij po tę książkę i przekonaj się sam:)
Fantastyka naukowa "socjologiczna" o wysokiej jakości - do takiego gatunku można zaliczyć tę książkę. W scenografii science fiction, historia ta przedstawia losy odizolowanego społeczeństwa, przy czym skojarzenia z twórczością Janusza Zajdla są w pełni uzasadnione (m. in. "Paradyzja" i "Drugie spojrzenie na planetę Ksi"). Należy zwrócić uwagę, iż duet "Boruń-Trepka"...
" (...) chwilami Trylogia niezmiernie mnie nudziła, równie często zachowanie bohaterów przyprawiało mnie o palpitacje serca. Ale wystarczyła chwila, tuż po wyłączeniu audiobooka, by w mej głowie kłębiło się milion myśli. Bo jak Boruń i Trepka literacko zaliczają się do lamusa, to ich dzieło skłania do głębszego zastanowienia się nad kilkoma kwestiami." Cały tekst traktujący o dziele Borunia i Trepki przeczytacie tutaj: http://www.kronikinomady.pl/2015/07/trylogia-kosmiczna-dzisiaj-juz-sie-tak.html
" (...) chwilami Trylogia niezmiernie mnie nudziła, równie często zachowanie bohaterów przyprawiało mnie o palpitacje serca. Ale wystarczyła chwila, tuż po wyłączeniu audiobooka, by w mej głowie kłębiło się milion myśli. Bo jak Boruń i Trepka literacko zaliczają się do lamusa, to ich dzieło skłania do głębszego zastanowienia się nad kilkoma kwestiami." Cały tekst traktujący...
Największą wadą tej książki jest chyba czas, w którym powstała. Autorzy mają świetnie pióro, ciekawą wizję podróży międzygwiezdnej (dzisiaj to nic nowego, ale dawniej stanowiło novum), ale całą historię opowiedzieli w służbie ideologii komunizmu. Ludzie mówią o mnie, że jestem czerwony jak cegła, ale nawet mnie trudno było przełknąć ten pean na cześć socjalizmu - zwłaszcza w końcowej części książki. Mimo wszystko to klasyka polskiego sci-fi i do tego sprawnie napisana zatem przeczytać warto.
Największą wadą tej książki jest chyba czas, w którym powstała. Autorzy mają świetnie pióro, ciekawą wizję podróży międzygwiezdnej (dzisiaj to nic nowego, ale dawniej stanowiło novum), ale całą historię opowiedzieli w służbie ideologii komunizmu. Ludzie mówią o mnie, że jestem czerwony jak cegła, ale nawet mnie trudno było przełknąć ten pean na cześć socjalizmu - zwłaszcza...
Bardzo dobra literatura hard s-f. To co urzeka, to przedstawienie wielu szczegółów technicznych budowy statków i urządzeń, opisu działania grawitacji itd., słowem to, co fani fantastyki naukowej lubią najbardziej. Wszystko jednak podane jest lekkim językiem i przystępnie, więc będzie się dobrze czytać również laikowi. Akcja wartka i wciągająca.
Mały minus za motywy nie tyle stricte polityczne, co za to, że ów lepszy świat, który bohaterowie poznają pod koniec akcji, mnie osobiście jakoś odpycha, a przez autorów jest wyraźnie gloryfikowany.
Bardzo dobra literatura hard s-f. To co urzeka, to przedstawienie wielu szczegółów technicznych budowy statków i urządzeń, opisu działania grawitacji itd., słowem to, co fani fantastyki naukowej lubią najbardziej. Wszystko jednak podane jest lekkim językiem i przystępnie, więc będzie się dobrze czytać również laikowi. Akcja wartka i wciągająca.
Jak dla mnie jest to obowiązkowa pozycja wszystkich, którzy chcą się orientować w polskim science-fiction. Bardzo dobra lektura, dotykająca wielu dziedzin. Zdecydowanie najlepsza z całej trylogii.
Jak dla mnie jest to obowiązkowa pozycja wszystkich, którzy chcą się orientować w polskim science-fiction. Bardzo dobra lektura, dotykająca wielu dziedzin. Zdecydowanie najlepsza z całej trylogii.
Książka, którą przeczytałem kilkakroć. I nic to, że pisana w latach, gdy łatwiej było wydać książkę opiewającą zalety społeczeństwa sprawiedliwego (w domyśle :socjalistycznego). Dla cenzorów i decydentów (książka z roku 1953!!!) farbka propagandy została narzucona na całkiem dobra i porządną książkę sci-fi, po latach farbka odpada a zawartość została...
Warto zauważyć, że dopiero 5 lat później Aldiss napisał swoje NON STOP, zatem książka była pierwowzorem ksiązek o arkach niosących ludzi przez przestworza... Na dodatek w 1953 roku wątpię, by autorzy mieli możliwość czerpania z literatury innej niż ZSRR....
Książka, którą przeczytałem kilkakroć. I nic to, że pisana w latach, gdy łatwiej było wydać książkę opiewającą zalety społeczeństwa sprawiedliwego (w domyśle :socjalistycznego). Dla cenzorów i decydentów (książka z roku 1953!!!) farbka propagandy została narzucona na całkiem dobra i porządną książkę sci-fi, po latach farbka odpada a zawartość została...
Warto zauważyć, że...
Po pierwszysch kilku stronach odniosłem wrażenie że jest to socjalistyczna agitka w płaszczyku SF. Ot krytyka XIX wiecznego kapitalizmu amerykańskiego (obywatele antyutopii noszą amerykańskie nazwiska i mówią po angielsku, murzyni jako obywaetele 2 kategorii itp), tyle że w sosie kosmicznej antyutopii.
W trakcie dalszej lektury zorientowałem się że nie jest jednak wcale tak źle. Autor, pod pozorem ataku na amerykański imperializm, przemyca krytykę systemów totalitarnych, w tym komunizmu. Sprawnie pokazane są mechanizmy typowe dla komunizmu - fałszowanie historii, wszechobecna inwigilacja, policja która pałami i gazem broni rządzących aparatczyków, korumpowanie zwykłych obywateli za pomocą obietnic kariery w przedsiębiorstwach państwowych, lekarze-kaci na usługach pańastwa, naukowcy-dysydenci wyrzucani z pracy...
Sama fabuła, choć niestety przewidywalna w szerokich zarysach, zawiera także nieoczekiwane zwroty. Przyznam się że w pewnym momencie myślałem że to już ostateczny koniec, wszystkie wątki rozwiązane i głowilem się jak autorzy mają zamiar ciągnąć akcję przez następne 100 stron. Na szczęście autorzy miło mnie zaskoczyli, akcja jest wartka do samego końca.
Nakreślony świat jest barwny, wyrazisty i oryginalny. Tu na marginesie uwaga - tych którzy tak jak ja czytali może wcześniej "Paradyzję" Zajdla czeka niemiła niespodzianka, okazuje się że Zajdel niestety znaczną część opisywanego tam świata zwyczajnie zerżnął z "Zagubionej Przyszłości". "Paradyzja" jest może lepiej napisana, ale w świetle tych faktów niestety nie powala oryginalnością.
Najsłabszą stroną książki są prawdopodobnie postacie - są dosyć stereotypowe, prawie wszystkie są biało-czrne (jednoznacznie "nasi" lub "obcy"), ewolucji ich poglądów też szukać tu można ze świecą.
Najsilniejszą stroną książki jest wartka, logiczne i konsekwentie prowadzona akcja oraz ciekawy, wyraziście przedstawiony świat.
Ogólem 7/10
Po pierwszysch kilku stronach odniosłem wrażenie że jest to socjalistyczna agitka w płaszczyku SF. Ot krytyka XIX wiecznego kapitalizmu amerykańskiego (obywatele antyutopii noszą amerykańskie nazwiska i mówią po angielsku, murzyni jako obywaetele 2 kategorii itp), tyle że w sosie kosmicznej antyutopii.
W trakcie dalszej lektury zorientowałem się że nie jest jednak wcale tak...
Bardzo dobra powieść sci-fi... Dobrze napisana, takim lekkim językiem, bardzo prawdopodobna. Akcja toczy się szybko bez zbędnego gadania, choć z drugiej strony jest tam wiele wyjaśnione w odpowiednim momencie. Polecam wszystkim miłośnikom sci-fi.
Pamiętajcie o jeszcze dwóch częściach!
Bardzo dobra powieść sci-fi... Dobrze napisana, takim lekkim językiem, bardzo prawdopodobna. Akcja toczy się szybko bez zbędnego gadania, choć z drugiej strony jest tam wiele wyjaśnione w odpowiednim momencie. Polecam wszystkim miłośnikom sci-fi.
Pamiętajcie o jeszcze dwóch częściach!
Czytałam tę Trylogie wieki temu. Zrobiła na mnie piorunujace wrażenie. Teraz po latach. ( prawie 30), chce przeczytac ją jeszcze raz i sprawdzic czy to tylko młodzieńcza fascynacja czy faktycznie takie cudeńko
Czytałam tę Trylogie wieki temu. Zrobiła na mnie piorunujace wrażenie. Teraz po latach. ( prawie 30), chce przeczytac ją jeszcze raz i sprawdzic czy to tylko młodzieńcza fascynacja czy faktycznie takie cudeńko
Czyż można o tym powiedzieć inaczej niźli GENIUSZ!!!??? Cała trylogia jest niesamowitym wulkanem wyobraźni i wiedzy we wszelkich dziedzinach. Dotyka społecznych jak i naukowych problemów naszych czasów, mimo, że była pisana wiele lat temu. Ma swoją utopię, której chyba nigdy nie dotkniemy...
Czyż można o tym powiedzieć inaczej niźli GENIUSZ!!!??? Cała trylogia jest niesamowitym wulkanem wyobraźni i wiedzy we wszelkich dziedzinach. Dotyka społecznych jak i naukowych problemów naszych czasów, mimo, że była pisana wiele lat temu. Ma swoją utopię, której chyba nigdy nie dotkniemy...
Pierwszy z trzech tomów trylogii autorstwa Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki został wydany już w 1954 roku, a więc jeszcze w okresie polskiego stalinizmu. Dlatego zasadne są obawy o irytującą ideowość, technologiczną archaiczność czy powolne prowadzenie fabuły. Na szczęście nie znajdują one odzwierciedlenia w rzeczywistości. Czy może inaczej - znajdują, ale te pozorne mankamenty udaje się autorom przekuć na własną korzyść. ,,Zagubiona przyszłość’’ pozwala zarazem poczuć ten dawny punkt widzenia, jak i wzbudzić u nas autorefleksję, co przecież wydaje się pośród tego gatunku kluczowe.
W powieści poznajemy historię potężnej kosmicznej arki o nazwie Celestia, która dryfuje gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Narracja skupia się na opisie zamkniętego na jej pokładzie mikrospołeczeństwa. Tamtejszy system polityczny to oczywiście mocno zabarwiona komunistyczną propagandą dystopia, doprowadzająca do skrajności wszystkie bolączki trawiące w realnym świecie kapitalistyczne Stany Zjednoczone. Mamy więc prezydenta-dyktatora Sandersona oraz współwładające z nim bogate rody, które mają w posiadaniu największe lokalne syndykaty przemysłowe. Obywatele są podzieleni na kategorie zależne od ich rasy, pokręcona interpretacja chrześcijaństwa jest wykorzystana do kontroli ich umysłów, a olbrzymi konglomerat medialny daje ułudę wolności, konsultując w rzeczywistości wszystkie poczynania z władzą. Cyniczny establishment skrupulatnie ukrywa także prawdziwą historię Celestii, przez co urodzeni na niej ludzie nie mają już bladego pojęcia, skąd ich blaszana ojczyzna pochodzi i dokąd właściwie zmierza. Prezydencka propaganda zapewnia jedynie o ucieczce od ,,Diabłów na Towarzyszu Słońca’’ ku bliżej niezidentyfikowanej utopii w innej galaktyce.
Jak to we wszelkiej fantastyce społecznej bywa, aby system się w końcu załamał, musi najpierw dojść do jakiegoś małego wstrząsu. Tutaj jest nim wykrycie obiektu, który zmierza w kierunku Celestii z olbrzymią prędkością. Prezydent zatrudnia naczelnego inżyniera Bernarda Kruka, aby ten zmodernizował działo laserowe, służące w domyśle do automatycznego przechwycania zagrażających statkowi meteorów, do obsługi manualnej, co umożliwiłoby skuteczne zestrzelenie podejrzanego obiektu w przestrzeni. Ale inżynier Kruk ma polskie nazwisko i tak łatwo nie daje się omamić rządowej indoktrynacji. W miarę postępu prac zaczyna zgłębiać historię Celestii, w czym pomaga mu zdetronizowany za niesubordynację filozof Horsedealer, oraz zastanawiać się, dlaczego właściwie prezydent pragnie tak prędko zestrzelić niezidentyfikowany obiekt. Wieść o nim dociera i do ludu stacji kosmicznej, w którym już od jakiegoś czasu kiełkował bunt. Tym samym Kruk powoli zaczyna grać na dwa fronty, z jednej strony wspierając podziemny ruch oporu, a z drugiej starając się zadowolić prezydenta, który za dobrze wykonaną pracę obiecał oddać mu rękę jego pięknej córki Stelli. Skomplikowany układ społeczny wrze, prawda powoli wychodzi na jaw, dochodzi do konfrontacji z tajemnicą zbliżającą się do odizolowanego świata, walki wewnętrzne nieprzerwanie eskalują. Koniec końców, jak nietrudno się domyślić w kontekście literatury z tych lat, wszystko skończy się dobrze, lecz przyznać należy, że ścieżka do wolności okazuje się niezwykle obfita w niespodziewane zwroty akcji i intrygujące koncepty narracyjne.
Na początek odniosę się do warstwy propagandowej. Wymiar ideowy nazwałbym raczej anty- niż pro-. Więcej tu uderzania w wypaczenia kapitalizmu niż emanowania perfekcją socjalizmu. Oczywiście, można się kłócić, że na wiele z przedstawionych wypaczeń społecznych odpowiedź stanowi jedyny słuszny czerwony ustrój, niemniej nie czułem się bezustannie indoktrynowany leninowskimi tezami. Przecież potrzeba wolności, równości, demokracji, dostępu do wiedzy, kontaktu ze światem zewnętrznym to jeszcze nie nawoływanie do ścisłej rewolucji proletariackiej i przyjęcia konkretnego systemu politycznego. Bezpośrednie nawiązania do współczesności książki są rozrzucone raczej niepozornie. Zwraca uwagę chociażby zabawny podział nazwisk na amerykańskie i wschodnioeuropejskie. Ale z drugiej strony, dzięki temu mamy do czynienia z jednym z nielicznych utworów sci-fi, nawet wśród literatury polskiej, gdzie pośród bohaterów są Polacy! Jak dla mnie taki Sokolski czy Kruk brzmią w kosmicznym kontekście jeszcze bardziej egzotycznie aniżeli jakikolwiek Blurg-Bip-37.
Umysł czytelnika nie zwraca też tak uwagi na archaiczne wtręty ideowe, ponieważ jest to powieść zaskakująco wręcz sprawnie napisana. Wprost idealnie balansuje pomiędzy filozofującą paplaniną i refleksją, a aspektem czysto przygodowym. Zaczyna się dość powoli, ale później akcja coraz bardziej przyspiesza, w miarę jak bohaterowie zyskują więcej informacji. Moją uwagę zwrócił fakt, że brakuje tak naprawdę jednego protagonisty. Na początku dominuje inżynier Kruk, ale gdzieś w połowie książki odchodzi na dalszy plan. Na scenie pojawia się mnóstwo postaci, ale ich mnogość nie przytłacza. Niemal każda z nich ma tu do odegrania istotną rolę, więc nawet jeżeli ktoś jest stereotypowym buntownikiem czy szwarccharakterem, jego obecność nie denerwuje. Nasz główny złol, czyli pan prezydent, stanowił chyba jedną z moich ulubionych postaci: taki był złowrogi, zdeterminowany i uroczo przerysowany! Interakcje pomiędzy bohaterami, szczególnie pod koniec, sprawiają wręcz wrażenie melodramatu – tutaj ojciec poświęca się za syna; tam kobieta zdradza prawdę, aby odkupić swoje winy; gdzie indziej podstępny przemysłowiec rezygnuje ze swojego planu, aby uratować ukochaną. Zahacza to o operę mydlaną czy jakąś fantastyczną baśń, a nie twardą naukową futurystykę. Ale mi się ta przeciwwaga podobała, bo jeśli oddajemy się niej z przymrużeniem oka, zwyczajnie odciąża poważniejsze wątki i sprawia, że to wszystko nie jest nadmiernie poważne. Chemia między postaciami to coś, czego wielu autorom sci-fi nie udało się osiągać pomimo wielu lat kariery, więc tym bardziej należy docenić tutejsze zróżnicowanie i dopracowanie wątków o tematyce interpersonalnej. A że nie każdy z nich jest dojrzały czy głęboki? Cóż, być może do nastolatków czytających to w latach 50. przemawiały postacie takie jak rozhisteryzowana, bufonowata piękność Stella czy idealistycznie poświęcające życie nauce młode małżeństwo astronoma Roche’a i dziennikarki Daisy. Ale przyznać należy, że dziś płytkość czy naiwność niektórych wątków może już trącić myszką.
Jest więc akcja, jest więc dynamiczna i obfita narracja, jest i zakamuflowany cień propagandy. Ale jak odbieramy przekaz tej książki dziś, w XXI wieku? Wbrew pozorom to nie tylko ciekawostka historyczna, którą czyta się nieco łatwiej niż inne. Ponieważ autorzy podjęli na kanwie powieści tak wiele wątków, nietrudno odnaleźć pośród nich kilka udanych przepowiedni. Poza tymi społecznymi, w których dominuje jednak spora doza optymizmu i idealizmu, szczególnie wyrażonego w ostatecznym losie Ziemian, jest też wizja rozwoju technicznego. Statki kosmiczne nie są być może opisane bardzo szczegółowo, ale zasada działania zazwyczaj jest przedstawiona racjonalnie. Jest ten klasyczny motyw ze sztuczną grawitacją z siły odśrodkowej, są jakieś szalone pomysły na kosmiczne podróże przyszłości uwzględniające zrzucanie powłok paliwa z rakiety, nie zapomina się o ograniczeniu prędkości światła przy komunikacji radiowej. Jeśli chodzi o ludzi, podobało mi się zahaczenie o, potencjalnie powstałe podczas takiej społecznej mikroewolucji, różnice kulturowe. Tutaj wyrażone w innym postrzeganiu relacji romantycznych, wieku ich zawierania, oczekiwań wobec partnera. I nawet nie chodzi mi o to, że te kwestie są tu przedstawione jakoś wyjątkowo proroczo czy sprawnie, bo czuć mocną chłopięcość tego doświadczenia, którą niektórzy nazwaliby narracyjnym patriarchatem. Po prostu już samo liźnięcie tej tematyki wydaje się odkrywcze i pobudzające do autorefleksji.
Tak oto prezentuje się ,,Zagubiona przyszłość’’, pierwszy tom z kosmicznej trylogii panów Borunia i Trepki, której kolejne epizody z pewnością już wkrótce nadrobię. Oto dobrze napisane, wciągające, wielowarstwowe i wielowątkowe retrofuturystyczne przedstawienie, które swoje propagandowe mankamenty rekompensuje olbrzymią dozą kreatywności i polotu. Idealnie dobrany styl nie pozwala osunąć się ani w groteskową i naiwną laurkę, ani w męczące moralizatorstwo. Tabun postaci pobocznych pozwala cieszyć się lekturą z satysfakcją, uśmiechem, ale także pewną refleksją. Zapewne dzisiaj postrzeganie tej historii nie jest już takie jak kiedyś, ale połączenie naszej dotychczasowej wiedzy i doświadczeń z ówczesną rozmarzoną wizją przyszłości umożliwia odnalezienie w niej budującego oraz zdroworozsądkowego przesłania. A jest to dokładnie coś, czego oczekuję od solidnej, uniwersalnej, podatnej na reinterpretację literatury sci-fi, nie tylko od rodzimych autorów.
Pierwszy z trzech tomów trylogii autorstwa Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki został wydany już w 1954 roku, a więc jeszcze w okresie polskiego stalinizmu. Dlatego zasadne są obawy o irytującą ideowość, technologiczną archaiczność czy powolne prowadzenie fabuły. Na szczęście nie znajdują one odzwierciedlenia w rzeczywistości. Czy może inaczej - znajdują, ale te pozorne...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe :)
Ciekawe :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWow. Maj już prawie 50 na karku i dopiero teraz przeczytałem trylogię. Tu do problemu nie podchodzi się po łebkach ,ale rozpracowuje na atomy. Studium człowieka i człowieczeństwa w 3 tomach. Jestem pod wrażeniem, wracam do naszej rodzimej, starej i bardzo dobrej fantastyki na dłużej.
Wow. Maj już prawie 50 na karku i dopiero teraz przeczytałem trylogię. Tu do problemu nie podchodzi się po łebkach ,ale rozpracowuje na atomy. Studium człowieka i człowieczeństwa w 3 tomach. Jestem pod wrażeniem, wracam do naszej rodzimej, starej i bardzo dobrej fantastyki na dłużej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzłowiek-orkiestra, pisał eseje, biografie, science-fiction. Jasnowidzenia inżyniera Szarka uważam za wybitne, Zagubiona przyszłość przypadła mi już nieco mniej, ale zobaczymy następne tomy - kiedyś.
Człowiek-orkiestra, pisał eseje, biografie, science-fiction. Jasnowidzenia inżyniera Szarka uważam za wybitne, Zagubiona przyszłość przypadła mi już nieco mniej, ale zobaczymy następne tomy - kiedyś.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek nie zachęca. Specyficzna sposób prowadzenia fabuły głównie dialogami przez co odnosi się wrażenie, że bohaterowie nie działają tyko gadają. Bardzo przypomina to pod tym względem powieść Nevil'a Shute "Ostatni Brzeg" (mniej więcej te same lata powstania). Dalej to już czysta propaganda komunistyczna ale raczej taka naiwna ubrana w szaty SF. Być może autorzy rzeczywiście wierzyli w latach 50, że socjalizm jest jedyną słuszną drogą dla ludzkości jednak historia pokazała jak bardzo się mylili...
Początek nie zachęca. Specyficzna sposób prowadzenia fabuły głównie dialogami przez co odnosi się wrażenie, że bohaterowie nie działają tyko gadają. Bardzo przypomina to pod tym względem powieść Nevil'a Shute "Ostatni Brzeg" (mniej więcej te same lata powstania). Dalej to już czysta propaganda komunistyczna ale raczej taka naiwna ubrana w szaty SF. Być może autorzy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka wiekowa, więc "próg wejścia" może być odstraszający. Ale... jakże nie pokochać uroczo naiwnej, nieco prostej, lecz wciąż wciągającej opowieści de facto o marzeniach? Niezależnie, czy marzenia ograniczają się do obalenia opresyjnego systemu kastowego, sięgania do gwiazd czy zdobycia ukochanej. Czasem trzeba o nie walczyć, a w świecie zamkniętej puszki pędzącej przez bezmiar wszechświata, trapionej niedostatkami i chorobami, walka ta nabiera ostatecznego wymiaru. Czy ratując marzenia można ratować godność? A może wszystko właśnie traci na znaczeniu, kiedy rozchodzi się o egzystencję w nieidealnych, ale zastanych warunkach? Właśnie otwartość na interpretację jest całkiem przyjemnym aspektem tej wiekowej już fantastyki naukowej, która może nie przekonuje realizmem, trąci myszką w zakresie walki klasowej, ale jest cudownym egzemplarzem polskiej myśli fantastycznonaukowej sprzed dekad.
Książka wiekowa, więc "próg wejścia" może być odstraszający. Ale... jakże nie pokochać uroczo naiwnej, nieco prostej, lecz wciąż wciągającej opowieści de facto o marzeniach? Niezależnie, czy marzenia ograniczają się do obalenia opresyjnego systemu kastowego, sięgania do gwiazd czy zdobycia ukochanej. Czasem trzeba o nie walczyć, a w świecie zamkniętej puszki pędzącej przez...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobre science-fiction i aż trudno uwierzyć, że powieść ta powstała w latach 1953 - 1954. Może pewne kwestie społeczne, polityczne i naukowe, kiedy wziąć je pod lupę i spróbować wpasować w kontekst i klimat epoki, w jakiej powstały mogą budzić pewne zastrzeżenia - przy czym nie zgodzę się z opiniami, że jest znajdują się tu elementy prokomunistyczne (wprost przeciwnie, jestem zaskoczony jak wiele krytyki kontroli społecznej i propagandy udało się przemycić autorom) - ale większość z nich ginie w cieniu dobrze skonstruowanej i wciągającej historii, która - jak sądzę - zadowoli wszystkich wielbicieli gatunku.
Mam wrażenie, że "Zagubiona przyszłość" śmiało mogłaby stawiać w szranki z literaturą science-fiction amerykańskich (dziś już) klasyków tamtej epoki i wyjść z nich zwycięsko. Sam czułem tu lekki vibe "Fundacji" - a w każdym razie późniejszych książek z serii, "Agent Fundacji", czy "Fundacja i Ziemia", Isaaca Asimova, bowiem powieść Trepki i Borunia cechuje ten sam poziom równowagi pomiędzy elementami, które służą wywołaniu u czytelnika głębszej refleksji a obfitującymi w zwroty akcji wątkami stricte przygodowymi, którym nie szkodzi lekko melodramatyczny finał.
Jestem ogromnie zaskoczony i zachęcony do sięgnięcia po kolejne tomy a "Zagubioną przyszłość", oczywiście polecam gorąco!
Bardzo dobre science-fiction i aż trudno uwierzyć, że powieść ta powstała w latach 1953 - 1954. Może pewne kwestie społeczne, polityczne i naukowe, kiedy wziąć je pod lupę i spróbować wpasować w kontekst i klimat epoki, w jakiej powstały mogą budzić pewne zastrzeżenia - przy czym nie zgodzę się z opiniami, że jest znajdują się tu elementy prokomunistyczne (wprost...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy tom znanej Trylogii Międzygwiezdnej. Klasyka SF, oczywiście nie dla każdego, choć amatorzy gatunku z pewnością docenią lub już dawno docenili. A być może są wśród nich i tacy którzy swoją przygodę z gatunkiem rozpoczęli właśnie od tego dzieła. To w końcu jedno z pierwszych dzieł tego typu wśród powojennych evergreenów polskiej fantastyki.
Pierwszy tom znanej Trylogii Międzygwiezdnej. Klasyka SF, oczywiście nie dla każdego, choć amatorzy gatunku z pewnością docenią lub już dawno docenili. A być może są wśród nich i tacy którzy swoją przygodę z gatunkiem rozpoczęli właśnie od tego dzieła. To w końcu jedno z pierwszych dzieł tego typu wśród powojennych evergreenów polskiej fantastyki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLosy Celestii i jej mieszkanców od ucieczki z Ziemi do czasu spotkania załogi Astrobolidu. Fanatyczny prezydent Celestii robi wszystko by jego poddani nie dowiedzieli sie o kontakcie z ludzmi z Ziemi ale kilku rebeliantów wznieca rewolucje. Ciekawe i lekko sie czyta. Dobra rozrywka.
Losy Celestii i jej mieszkanców od ucieczki z Ziemi do czasu spotkania załogi Astrobolidu. Fanatyczny prezydent Celestii robi wszystko by jego poddani nie dowiedzieli sie o kontakcie z ludzmi z Ziemi ale kilku rebeliantów wznieca rewolucje. Ciekawe i lekko sie czyta. Dobra rozrywka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka od samego początku skojarzyła mi się z Mgławicą Andromedy, ale na całe szczęście jest od niej dużo lepsza - ciekawy kawałek polskiego science - fiction
Książka od samego początku skojarzyła mi się z Mgławicą Andromedy, ale na całe szczęście jest od niej dużo lepsza - ciekawy kawałek polskiego science - fiction
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHmm całkiem dobra książka, tak myślę żeby się do czegoś przyczepić, najwyżej drobne archaizmy (napisana bodajże w latach 50tych). Ciekawe połączenie różnych płaszczyzn - politycznej, religijnej, sf itp. Polecił mi książkę... Wojciech Mann - niestety nie osobiście, ale w wywiadzie na temat jego udziału w grze Wiedźmin 3 (podkładał tam głos konia Płotki - wyszło super :) ) wspominał o swoich ulubionych książkach sf. Trafił, więc poluję na następną z serii czyli Proxima...
Hmm całkiem dobra książka, tak myślę żeby się do czegoś przyczepić, najwyżej drobne archaizmy (napisana bodajże w latach 50tych). Ciekawe połączenie różnych płaszczyzn - politycznej, religijnej, sf itp. Polecił mi książkę... Wojciech Mann - niestety nie osobiście, ale w wywiadzie na temat jego udziału w grze Wiedźmin 3 (podkładał tam głos konia Płotki - wyszło super :) )...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zabytek. Chyba najlepsza z trylogii.
Polecam :)
Książka zabytek. Chyba najlepsza z trylogii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam :)
Ucieczka przed równością komunistyczną z Ziemi i segregacja rasowa w kosmolocie. Ale rewolucja dopada nawet w kosmosie. Wspierana przez naukowców (!) podążających ich tropem z Ziemi, dokonuje jedynie słusznego zwycięstwa...
Nachalna propaganda. Dziwne, jak czytałem tę książkę na początku lat 80-tych XX wieku, nie było to tak bolesne...
Pomiędzy, ciekawie nakreślone życie w kastowym (kapitalistycznym), rządzonym przez konsorcja społeczeństwie.
Ucieczka przed równością komunistyczną z Ziemi i segregacja rasowa w kosmolocie. Ale rewolucja dopada nawet w kosmosie. Wspierana przez naukowców (!) podążających ich tropem z Ziemi, dokonuje jedynie słusznego zwycięstwa...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNachalna propaganda. Dziwne, jak czytałem tę książkę na początku lat 80-tych XX wieku, nie było to tak bolesne...
Pomiędzy, ciekawie nakreślone życie w...
Fantastyka naukowa "socjologiczna" o wysokiej jakości - do takiego gatunku można zaliczyć tę książkę. W scenografii science fiction, historia ta przedstawia losy odizolowanego społeczeństwa, przy czym skojarzenia z twórczością Janusza Zajdla są w pełni uzasadnione (m. in. "Paradyzja" i "Drugie spojrzenie na planetę Ksi"). Należy zwrócić uwagę, iż duet "Boruń-Trepka" napisali pierwotną wersję "Zagubionej przyszłości" dobre ćwierć wieku przed rozpoczęciem aktywności pisarskiej Zajdla.
Czy chcesz wiedzieć, jak mogłaby wyglądać rzeczywistość niewielkiej
społeczności, która od kilkuset lat oddala się od Ziemi? Sięgnij po tę książkę i przekonaj się sam:)
Fantastyka naukowa "socjologiczna" o wysokiej jakości - do takiego gatunku można zaliczyć tę książkę. W scenografii science fiction, historia ta przedstawia losy odizolowanego społeczeństwa, przy czym skojarzenia z twórczością Janusza Zajdla są w pełni uzasadnione (m. in. "Paradyzja" i "Drugie spojrzenie na planetę Ksi"). Należy zwrócić uwagę, iż duet "Boruń-Trepka"...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to" (...) chwilami Trylogia niezmiernie mnie nudziła, równie często zachowanie bohaterów przyprawiało mnie o palpitacje serca. Ale wystarczyła chwila, tuż po wyłączeniu audiobooka, by w mej głowie kłębiło się milion myśli. Bo jak Boruń i Trepka literacko zaliczają się do lamusa, to ich dzieło skłania do głębszego zastanowienia się nad kilkoma kwestiami." Cały tekst traktujący o dziele Borunia i Trepki przeczytacie tutaj: http://www.kronikinomady.pl/2015/07/trylogia-kosmiczna-dzisiaj-juz-sie-tak.html
" (...) chwilami Trylogia niezmiernie mnie nudziła, równie często zachowanie bohaterów przyprawiało mnie o palpitacje serca. Ale wystarczyła chwila, tuż po wyłączeniu audiobooka, by w mej głowie kłębiło się milion myśli. Bo jak Boruń i Trepka literacko zaliczają się do lamusa, to ich dzieło skłania do głębszego zastanowienia się nad kilkoma kwestiami." Cały tekst traktujący...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększą wadą tej książki jest chyba czas, w którym powstała. Autorzy mają świetnie pióro, ciekawą wizję podróży międzygwiezdnej (dzisiaj to nic nowego, ale dawniej stanowiło novum), ale całą historię opowiedzieli w służbie ideologii komunizmu. Ludzie mówią o mnie, że jestem czerwony jak cegła, ale nawet mnie trudno było przełknąć ten pean na cześć socjalizmu - zwłaszcza w końcowej części książki. Mimo wszystko to klasyka polskiego sci-fi i do tego sprawnie napisana zatem przeczytać warto.
Największą wadą tej książki jest chyba czas, w którym powstała. Autorzy mają świetnie pióro, ciekawą wizję podróży międzygwiezdnej (dzisiaj to nic nowego, ale dawniej stanowiło novum), ale całą historię opowiedzieli w służbie ideologii komunizmu. Ludzie mówią o mnie, że jestem czerwony jak cegła, ale nawet mnie trudno było przełknąć ten pean na cześć socjalizmu - zwłaszcza...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra literatura hard s-f. To co urzeka, to przedstawienie wielu szczegółów technicznych budowy statków i urządzeń, opisu działania grawitacji itd., słowem to, co fani fantastyki naukowej lubią najbardziej. Wszystko jednak podane jest lekkim językiem i przystępnie, więc będzie się dobrze czytać również laikowi. Akcja wartka i wciągająca.
Mały minus za motywy nie tyle stricte polityczne, co za to, że ów lepszy świat, który bohaterowie poznają pod koniec akcji, mnie osobiście jakoś odpycha, a przez autorów jest wyraźnie gloryfikowany.
Bardzo dobra literatura hard s-f. To co urzeka, to przedstawienie wielu szczegółów technicznych budowy statków i urządzeń, opisu działania grawitacji itd., słowem to, co fani fantastyki naukowej lubią najbardziej. Wszystko jednak podane jest lekkim językiem i przystępnie, więc będzie się dobrze czytać również laikowi. Akcja wartka i wciągająca.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMały minus za motywy nie...
Tak twardej komunistycznej s-f jeszcze nie czytałem...
Tak twardej komunistycznej s-f jeszcze nie czytałem...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie jest to obowiązkowa pozycja wszystkich, którzy chcą się orientować w polskim science-fiction. Bardzo dobra lektura, dotykająca wielu dziedzin. Zdecydowanie najlepsza z całej trylogii.
Jak dla mnie jest to obowiązkowa pozycja wszystkich, którzy chcą się orientować w polskim science-fiction. Bardzo dobra lektura, dotykająca wielu dziedzin. Zdecydowanie najlepsza z całej trylogii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKultowa powieść science fiction lat 50 i 60 XX wieku. W tamtych latach, to była biblia Polaka czytającego fantastykę.
Kultowa powieść science fiction lat 50 i 60 XX wieku. W tamtych latach, to była biblia Polaka czytającego fantastykę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://www.youtube.com/watch?v=-UuwmTZhIyc
http://www.youtube.com/watch?v=-UuwmTZhIyc
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, którą przeczytałem kilkakroć. I nic to, że pisana w latach, gdy łatwiej było wydać książkę opiewającą zalety społeczeństwa sprawiedliwego (w domyśle :socjalistycznego). Dla cenzorów i decydentów (książka z roku 1953!!!) farbka propagandy została narzucona na całkiem dobra i porządną książkę sci-fi, po latach farbka odpada a zawartość została...
Warto zauważyć, że dopiero 5 lat później Aldiss napisał swoje NON STOP, zatem książka była pierwowzorem ksiązek o arkach niosących ludzi przez przestworza... Na dodatek w 1953 roku wątpię, by autorzy mieli możliwość czerpania z literatury innej niż ZSRR....
Książka, którą przeczytałem kilkakroć. I nic to, że pisana w latach, gdy łatwiej było wydać książkę opiewającą zalety społeczeństwa sprawiedliwego (w domyśle :socjalistycznego). Dla cenzorów i decydentów (książka z roku 1953!!!) farbka propagandy została narzucona na całkiem dobra i porządną książkę sci-fi, po latach farbka odpada a zawartość została...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto zauważyć, że...
http://my-fantastic-books.blogspot.com/2013/01/144-zagubiona-przyszosc-audiobook.html
http://my-fantastic-books.blogspot.com/2013/01/144-zagubiona-przyszosc-audiobook.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo pierwszysch kilku stronach odniosłem wrażenie że jest to socjalistyczna agitka w płaszczyku SF. Ot krytyka XIX wiecznego kapitalizmu amerykańskiego (obywatele antyutopii noszą amerykańskie nazwiska i mówią po angielsku, murzyni jako obywaetele 2 kategorii itp), tyle że w sosie kosmicznej antyutopii.
W trakcie dalszej lektury zorientowałem się że nie jest jednak wcale tak źle. Autor, pod pozorem ataku na amerykański imperializm, przemyca krytykę systemów totalitarnych, w tym komunizmu. Sprawnie pokazane są mechanizmy typowe dla komunizmu - fałszowanie historii, wszechobecna inwigilacja, policja która pałami i gazem broni rządzących aparatczyków, korumpowanie zwykłych obywateli za pomocą obietnic kariery w przedsiębiorstwach państwowych, lekarze-kaci na usługach pańastwa, naukowcy-dysydenci wyrzucani z pracy...
Sama fabuła, choć niestety przewidywalna w szerokich zarysach, zawiera także nieoczekiwane zwroty. Przyznam się że w pewnym momencie myślałem że to już ostateczny koniec, wszystkie wątki rozwiązane i głowilem się jak autorzy mają zamiar ciągnąć akcję przez następne 100 stron. Na szczęście autorzy miło mnie zaskoczyli, akcja jest wartka do samego końca.
Nakreślony świat jest barwny, wyrazisty i oryginalny. Tu na marginesie uwaga - tych którzy tak jak ja czytali może wcześniej "Paradyzję" Zajdla czeka niemiła niespodzianka, okazuje się że Zajdel niestety znaczną część opisywanego tam świata zwyczajnie zerżnął z "Zagubionej Przyszłości". "Paradyzja" jest może lepiej napisana, ale w świetle tych faktów niestety nie powala oryginalnością.
Najsłabszą stroną książki są prawdopodobnie postacie - są dosyć stereotypowe, prawie wszystkie są biało-czrne (jednoznacznie "nasi" lub "obcy"), ewolucji ich poglądów też szukać tu można ze świecą.
Najsilniejszą stroną książki jest wartka, logiczne i konsekwentie prowadzona akcja oraz ciekawy, wyraziście przedstawiony świat.
Ogólem 7/10
Po pierwszysch kilku stronach odniosłem wrażenie że jest to socjalistyczna agitka w płaszczyku SF. Ot krytyka XIX wiecznego kapitalizmu amerykańskiego (obywatele antyutopii noszą amerykańskie nazwiska i mówią po angielsku, murzyni jako obywaetele 2 kategorii itp), tyle że w sosie kosmicznej antyutopii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW trakcie dalszej lektury zorientowałem się że nie jest jednak wcale tak...
Bardzo dobra powieść sci-fi... Dobrze napisana, takim lekkim językiem, bardzo prawdopodobna. Akcja toczy się szybko bez zbędnego gadania, choć z drugiej strony jest tam wiele wyjaśnione w odpowiednim momencie. Polecam wszystkim miłośnikom sci-fi.
Pamiętajcie o jeszcze dwóch częściach!
Bardzo dobra powieść sci-fi... Dobrze napisana, takim lekkim językiem, bardzo prawdopodobna. Akcja toczy się szybko bez zbędnego gadania, choć z drugiej strony jest tam wiele wyjaśnione w odpowiednim momencie. Polecam wszystkim miłośnikom sci-fi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPamiętajcie o jeszcze dwóch częściach!
Czytałam tę Trylogie wieki temu. Zrobiła na mnie piorunujace wrażenie. Teraz po latach. ( prawie 30), chce przeczytac ją jeszcze raz i sprawdzic czy to tylko młodzieńcza fascynacja czy faktycznie takie cudeńko
Czytałam tę Trylogie wieki temu. Zrobiła na mnie piorunujace wrażenie. Teraz po latach. ( prawie 30), chce przeczytac ją jeszcze raz i sprawdzic czy to tylko młodzieńcza fascynacja czy faktycznie takie cudeńko
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa. Nie spodziewałem się, że polskie SF może być takie wciągające.
Bardzo ciekawa. Nie spodziewałem się, że polskie SF może być takie wciągające.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzyż można o tym powiedzieć inaczej niźli GENIUSZ!!!??? Cała trylogia jest niesamowitym wulkanem wyobraźni i wiedzy we wszelkich dziedzinach. Dotyka społecznych jak i naukowych problemów naszych czasów, mimo, że była pisana wiele lat temu. Ma swoją utopię, której chyba nigdy nie dotkniemy...
Czyż można o tym powiedzieć inaczej niźli GENIUSZ!!!??? Cała trylogia jest niesamowitym wulkanem wyobraźni i wiedzy we wszelkich dziedzinach. Dotyka społecznych jak i naukowych problemów naszych czasów, mimo, że była pisana wiele lat temu. Ma swoją utopię, której chyba nigdy nie dotkniemy...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to