Siedmiopiętrowa góra

Okładka książki Siedmiopiętrowa góra
Thomas Merton Wydawnictwo: Zysk i S-ka filozofia, etyka
470 str. 7 godz. 50 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Tytuł oryginału:
Seven storey mountain
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2015-10-23
Data 1. wyd. pol.:
1973-01-01
Liczba stron:
470
Czas czytania
7 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377857298
Tłumacz:
Maria Morstin-Górska
Tagi:
religia Bóg wiara
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
160 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
938
226

Na półkach: , ,

Przeczytałam 3 książki Mertona i zaciekawiło mnie jego życie. Jednak książka siedmiopiętrowa góra" mnie bardzo rozczarowała. Była po prostu nudna że względu na długie i szczegółowe zewnętrzne opisy miejsc, ludzi. Ponadto często autor "domyślał się co inni pomysleli". Jeśli chodzi o aspekt duchowy to wyciągnęłam z tej książki raptem kilka zdań.

Przeczytałam 3 książki Mertona i zaciekawiło mnie jego życie. Jednak książka siedmiopiętrowa góra" mnie bardzo rozczarowała. Była po prostu nudna że względu na długie i szczegółowe zewnętrzne opisy miejsc, ludzi. Ponadto często autor "domyślał się co inni pomysleli". Jeśli chodzi o aspekt duchowy to wyciągnęłam z tej książki raptem kilka zdań.

Pokaż mimo to

2
avatar
1339
579

Na półkach:

Piękna, mądra i poruszająca książka o wyborze drogi życiowej wśród zamętu tego świata. Thomas Merton w swej biografii opowiada historię odnalezienia pełni i sensu ludzkiego życia. Może kogoś zdziwi taka moja ocena tego dzieła, bo ujawniałem już na tym portalu krytyczny stosunek do Kościoła katolickiego. Nawet mimo dostrzegania wielu negatywnych zjawisk i patologii w tej instytucji, potrafię zauważyć też mistycyzm i głębię. Amerykański trapista przedstawia tu wizję katolicyzmu jakże inną od ofensywnego jazgotu radiomaryjnych krzykaczy pragnących narzucenia innym swych jedynie słusznych norm. Zupełnie różna jest postawa Mertona proponująca przede wszystkim spojrzenie do wewnątrz, skupiająca się na współpracy z łaską bożą i ujawniająca uniwersalny sens chrześcijaństwa urzeczywistniony w pojedynczej drodze życiowej.

Każdy z nas podąża własną, indywidualną ścieżką, której bieg powinien odkrywać we własnym życiu, czerpać podpowiedzi ze znaków, jakie nam zsyła boski los. Dla Thomasa Mertona ścieżką tą była praktyka i teoria chrześcijańskiej tradycji mistycznej i kontemplacyjnej. I ucieleśnił ją w sposób przekonujący i głęboki. Autor zjednuje sobie szacunek swoją skromnością i prawdziwie chrześcijańską ewangeliczną pokorą. Merton nie jest daleki od tego czym byli pierwsi chrześcijanie.

Piękna, mądra i poruszająca książka o wyborze drogi życiowej wśród zamętu tego świata. Thomas Merton w swej biografii opowiada historię odnalezienia pełni i sensu ludzkiego życia. Może kogoś zdziwi taka moja ocena tego dzieła, bo ujawniałem już na tym portalu krytyczny stosunek do Kościoła katolickiego. Nawet mimo dostrzegania wielu negatywnych zjawisk i patologii w tej...

więcej Pokaż mimo to

232
avatar
57
46

Na półkach:

Książka piękna, wartościowa i każdy kto mieni się wierzacym, powinien ją przeczytać. Nie mam specjalnych uwag do treści, czyta się w zasadzie jak dobrą powieść, autor prowadzi nas przez całe życie, poczynając od naprawde wczesnego dzieciństwa. Powoli odkrywa świat wiary, nawrócenia, wreszcie życia monastycznego etc. Przeskok z życia utracjusza do życia niemal ascetycznego jest u niego niemal natychmiastowy, cięzko wyłapać moment w którym to się staje. Mam 2 albo 3 uwagi. Po pierwsze, jest to pozycja obowiązkową dla katolików, głownie katolików. Inne wyznania chrześcijańskie potraktują to raczej jako przewodnik po dogmatyce katolickiej. A osoby które nie są wierzące mogą wielu rzeczy nie zrozumieć w ogóle (co nie znaczy, ze nie powinny tego czytać, wprost przeciwnie, zachęcam). Po drugie - autor ma trochę brzydki zwyczaj "odrzucania" świata - otóż, ja rozumiem, że pójście do zakonu to jest zostawienie świata za sobą. I ja rozumiem, ze to ma sens dla mnicha i w pełni to rozumiem, dlaczego etc. Ale w kilku momentach nieładnie się robi, gdy autor opowiada o jakimś tam chłopaku, który miał zostać księdzem, ale zrezygnował i się ożenił - i że to bez sensu i ten świat jest taki zgniły i zły i w ogóle w zakonie to jest w ogóle pełnia życia. Mimo że wiara dla mnie jest b. ważna, nie uważam by życie mnicha było lepsze, jakies piękniejsze etc - jest po prostu inne. Prawdziwą świętość można znaleźć w "cywilnym" życiu jak najbardziej, ba, może tam jest właśnie trudniej. A trzecia uwaga jest taka malutka i dotyczy tłumaczenia. Niby nic wielkiego, ale nie rozumiem dlaczego tłumaczka przekłada New York jako ... New York? Pojechałem do New Yorku, wróciłem z New Yorku (a nie Nowego Jorku?). Albo "złapałem mumpsa" (świnkę, taką chorobę). Drobiazgi, ale takie zabawne. Pozdrawiam

Książka piękna, wartościowa i każdy kto mieni się wierzacym, powinien ją przeczytać. Nie mam specjalnych uwag do treści, czyta się w zasadzie jak dobrą powieść, autor prowadzi nas przez całe życie, poczynając od naprawde wczesnego dzieciństwa. Powoli odkrywa świat wiary, nawrócenia, wreszcie życia monastycznego etc. Przeskok z życia utracjusza do życia niemal ascetycznego...

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
58
7

Na półkach:

Dużo mądrości, którą można zagarnąć dla siebie. Mimo
że momentami przynudzała - szczególnie gdy autor pisał swoich przyjaciołach oraz miejscach, które odwiedzał - to jednak wartość teologiczna tej książki jest absolutnie doniosła i ponadczasowa.

Dużo mądrości, którą można zagarnąć dla siebie. Mimo
że momentami przynudzała - szczególnie gdy autor pisał swoich przyjaciołach oraz miejscach, które odwiedzał - to jednak wartość teologiczna tej książki jest absolutnie doniosła i ponadczasowa.

Pokaż mimo to

3
avatar
912
836

Na półkach:

„… Mnie samemu trudno jest dziś uwierzyć, że nic więcej wtedy nie zrobiłem, bo pozostało mi w tej chwili wspomnienie takiego wewnętrznego przeżycia, jak gdyby to było przynajmniej pół godziny żarliwych łez i modlitwy. Ale trzeba pamiętać, że wówczas już od kilku lat przestałem się modlić …”

Wiele osób odnajduje spokój i ładuje baterie chodząc po górach. To czasami właśnie tak wysoko, mamy ciekawe przemyślenia. Dotyczą one naszego życia, planów na przyszłość i czasami relacji z Bogiem w celu uporządkowania niektórych spraw. Nie jestem teologiem, ani specjalistą od spraw trudnych, ale muszę przyznać, że książkę bardzo dobrze się czyta.

Tematyka wiary jest trudna. Czasami ktoś może Nas zrazić, zachować się w sposób nieodpowiedni i zupełnie inny niż na to liczyliśmy w podświadomości. Warto np. wspomnieć w tym miejscu o wizytach duszpasterskich. Zadra, zbyt łatwa ocena kogoś i niechęć mogą utrzymać się przez wiele lat. Wtedy taka pierwsza wizyta, może stać się ostatnią 😉

Thomas Merton (1915 – 1968) Ojciec Ludwik. Amerykański pisarz, poeta, ksiądz katolicki, trapista w opactwie w Gethsemani. Napisał wiele książek poświęconych zagadnieniom życia wewnętrznego, modlitwie i kontemplacji. Do najbardziej znanych należą m.in. „Znak Jonasza”, „Nikt nie jest samotną wyspą”, czy „Chleb żywy”. Pozostawił po sobie także setki listów, wierszy i artykułów.

Thomas Merton urodził się 31 stycznia 1915 roku w Roussillon. Rodzice starali się wychować Thomasa i jego brata na uczciwych, prawych i wykształconych obywateli, pomijając przy tym aspekt wiary. Thomas po śmierci mamy bardzo dużo podróżował po świecie z ojcem artystą- malarzem. Przyjął chrzest w wieku 23 lat.

Książka, o której pragnę napisać kilka słów okazała się ogromnym sukcesem wydawniczym i znalazła się na liście 100 najlepszych książek stulecia „National Review”. Publikacja została przetłumaczona na ponad dwadzieścia języków, oddziałując na miliony czytelników.

Powieść podzielona jest na trzy części. Tu dowiedzie się więcej o tym, co kryje się w rozdziale zatytułowanym Madonna artystów. Część druga to przeciwieństwa, trzecia zaś to m.in. słodki smak wolności. W pewnym sensie każdy człowiek uczestniczy w takiej podróży i odbywa ją tak, jak gdybyśmy nie wiedzieli, dokąd idziemy. Autor zwraca uwagę na książkę i jej zakończenie, ale podkreśla, że to nie jest koniec naszych poszukiwań duchowych i mentalnych.

„Siedmiopiętrowa góra” Thomasa Mertona jest jedną z najsłynniejszych książek, jakie kiedykolwiek napisano o poszukiwaniu wiary i pokoju. Jest to niepowtarzalny dokument duchowy człowieka, który odszedł od świata dopiero wówczas, gdy całkowicie się w nim zanurzył. „Miałem – pisze Merton – postawić stopę na brzegu podnóża wąskiej, siedmiopiętrowej góry czyśćca, bardziej stromej i ciężkiej do pokonania, niż mogłem sobie wyobrazić, a nie zdawałem sobie wcale sprawy z trudu wspinania się, jaki stał przede mną”.

Czy istnieją jakieś wzniosłe teorie dotyczące powołania do kontemplacji ludzi świeckich? I czym tak naprawdę jest wiara? W jakim stopniu odczuwamy potrzebę rozmowy z Bogiem? I czy każdy powinien tak łatwo Nas oceniać? Autor po prostu chciał być człowiekiem, który szuka Boga w ciszy, a zarazem z pasją bierze udział w życiu świata.

Każda ponura sytuacja jest wzorem grzechu. Dobrowolną i bezinteresowną wolą odrzucenia miłości jedynie z czysto samolubnej przyczyny – jest dla nas niepożądana. Trapiści zwykle stronią od publiczności. Merton jednak ściągał uwagę czytelników, żyjąc w klasztorze.

Zachęcam do przemyśleń i komentowania recenzji 😉 Autor sięga pamięcią do tego, co jest mu bliskie, ale i co mogło go zranić.

Gorąco polecam
Katarzyna Żarska
http://zarska18.blogspot.com/

Wydawnictwo: ZYSK i S – KA
Tytuł oryginału: The Seven Storey Mountain
Oprawa: twarda
Projekt okładki i stron tytułowych: Agnieszka Herman
Liczba stron: 472
Tłumaczenie: Maria Morstin-Górska
(nowość wydawnicza) w mojej biblioteczce

„… Mnie samemu trudno jest dziś uwierzyć, że nic więcej wtedy nie zrobiłem, bo pozostało mi w tej chwili wspomnienie takiego wewnętrznego przeżycia, jak gdyby to było przynajmniej pół godziny żarliwych łez i modlitwy. Ale trzeba pamiętać, że wówczas już od kilku lat przestałem się modlić …”

Wiele osób odnajduje spokój i ładuje baterie chodząc po górach. To czasami właśnie...

więcej Pokaż mimo to

21
avatar
14511
281

Na półkach: , , ,

Thomas Merton urodził się 31 stycznia 1915 roku w Roussillon. Rodzice starali się wychować Thomasa i jego brata na uczciwych, prawych, wykształconych obywateli, pomijając przy tym aspekt wiary. Thomas po śmierci mamy bardzo dużo podróżował po świecie z ojcem artystą- malarzem. Przyjął chrzest w wieku 23 lat. W 1941 roku wstąpił do klasztoru trapistów Getsemani w stanie Kentucky. Kilka lat później napisał „Siedmiopiętrową górę” –duchową autobiografię, która stała się światowym bestsellerem, została przetłumaczona na ponad 15 języków i osiągnęła nakład przekraczający milion egzemplarzy.

Zdumiewająca to autobiografia, bo napisana z ogromną dokładnością co do wydarzeń Thomasa z lat dziecięcych i młodzieńczych. Autor drobiazgowo, ze szczegółami opisał zwiedzane miasta, poznanych ludzi, ich wygląd i zachowanie. Szczegółowo opisał również swoją młodzieńczą drogę życia. Drogę w której cały czas poszukiwał swojego celu w życiu. Hulanki, swawole, zabawy, uczelnia, mnóstwo przeczytanych książek i ciągle ta pustka we wnętrzu, ten głód… Próbował go zaspokoić pisząc na siłę zarówno wiersze, jak i powieści. Chciał w ten sposób zaistnieć w oczach innych ludzi. Marzył o sławie i powodzeniu. Po wielu latach, wielu przygodach w końcu odnalazł sens w swoim życiu, swoje powołanie, swoją drogę na siedmiopiętrową górę, drogę ku Bogu.

Książka jest pokaźnych rozmiarów, ale wcale mi to nie przeraziło, ponieważ czyta się ją dość szybko. Dominują zdania rozbudowane, mało jest dialogów, ale służy to precyzyjnemu, ścisłemu i przejrzystemu wyrażaniu myśli. A myśli i przemyśleń u Thomasa nie brakuje. Z tego powodu dla jednego czytelnika książka będzie nużąca, dla drugiego pouczająca. Dla mnie jest to przepiękna podróż we wnętrze poszukującego człowieka, który nie mógł znaleźć swojego miejsca na świecie, który podświadomie szukał Boga. Z większym zapałem i zainteresowaniem czytałam drugą połowę autobiografii, która dotyczyła drogi duchowej Thomasa.

Autor Kochał świat i szukał samotności. Dychotomia ta towarzyszyła mu przez całe życie. Ojciec Louis (takie było zakonne imię Mertona) był powołany do życia kontemplacyjnego, ale nie mógł też opuścić świata poza murami klasztoru. Po prostu chciał być człowiekiem, który szuka Boga w ciszy a zarazem z pasją bierze udział w życiu świata oraz kocha wymianę myśli z przedstawicielami Kościoła, polityki i kultury. Oni zaś widzieli w nim fascynującego rozmówcę, którego wolnemu i niezależnemu umysłowi towarzyszy duchowa głębia.

O tym jak bogate było krótkie, zaledwie 53-letnie życie Mertona i jego wielka charyzma, może zaświadczyć pięć tomów listów do 1800 osób: papieży, światowych przywódców, artystów. Jednym z nich był Czesław Miłosz.
W 1968 r. otrzymał zgodę przełożonego na wyjazd na konferencję benedyktyńskich opatów w Tajlandii. W hotelu w Bangkoku, gdzie wygłaszał przemówienie, dotknął wadliwego wentylatora i został śmiertelnie porażony prądem.

Trapiści zwykle stronią od publiczności. Merton jednak ściągał uwagę rzesz czytelników, żyjąc w klasztorze. Czytali go nie tylko katolicy na całym świecie, dla wielu stał się duchowym przewodnikiem.
Dzięki lekturze „Siedmiopiętrowej góry” wielu młodych ludzi odnalazło drogę do życia zakonnego. Nie bez powodu Merton przez pewien czas pełnił funkcję mistrza nowicjatu. Jednym z jego nowicjuszy, który jednak nie odnalazł się w klasztornym życiu, był ks. Ernesto Cardenal.

„Siedmiopiętrowa gór” pokazuje, że nie trzeba być świętym, żeby zostać wspaniałym zakonnikiem. Można być grzesznym, zwykłym człowiekiem z bogatą, niechlubna przeszłością, pełnym pychy i próżności i odkryć prawdziwego Boga, a w dodatku poświęcić dla Niego całe życie. Wszak Bóg kocha każdego, obojętnie co w życiu uczyniliśmy i jacy kiedyś byliśmy. Liczy się chęć zmiany swojego życia i podążanie ścieżkami Bożymi.

Thomas Merton urodził się 31 stycznia 1915 roku w Roussillon. Rodzice starali się wychować Thomasa i jego brata na uczciwych, prawych, wykształconych obywateli, pomijając przy tym aspekt wiary. Thomas po śmierci mamy bardzo dużo podróżował po świecie z ojcem artystą- malarzem. Przyjął chrzest w wieku 23 lat. W 1941 roku wstąpił do klasztoru trapistów Getsemani w stanie...

więcej Pokaż mimo to

209
avatar
578
395

Na półkach: , , ,

Niech będzie koniec książki, nie koniec szukania... kończy tak Merton swoje zapiski. Kiedy czytałem po raz pierwszy jakieś dziesięć lat temu, to było niesamowite uderzenie duchowe. Powoli, kroczyłem drogą życia autora w poszukiwaniu. No właśnie czego. Bo wtedy na początku nikt nie wie, nawet nie jest w stanie przypuszczać w jakie zakamarki życie go poprowadzi. Daleko od wiary, kościoła naturalnie o tym nie myśli. Bardziej, bliższa koszula ciału, gdzie się zabawić, co wypić i z kim. Przyjaciele i muzyka. Bary, restauracje i jakieś książki. No właśnie od książki się chyba zaczęło. I zaczęło się poszukiwanie, rozmowy. Powoli zbliżająca się ponownie wojna. Gdy czytałem teraz, to jakbym czytał zupełnie nową księgę. Nie nową książkę przecież ale inaczej zapisaną. Starszy jestem więc na inne zdania zwracałem być może uwagę. Ale ważne jest także co skłoniło mnie do ponownego sięgnięcia. Była a pewnym sensie jest dalej, nieprzyjemna historia o której oczywiście tutaj nie mam zamiaru pisać. Thomas Merton i ta książka miała mi pomóc przejść przez niełatwy czas. Czytałem blisko trzy miesiące, z kilkoma przerwami, odkładając zakończenie. Dzisiaj zakończyłem, tylko czas ten teraz, przyszedł jeszcze trudniejszy. Życie tak nas właśnie prowadzi, że potrafi zaskoczyć. Merton natomiast potrafi nam powiedzieć kilka ważnych spraw. Mi powiedział. Tak sobie dzisiaj myślę, że na czas zarazy jest idealny, drogi czytelniku.

Niech będzie koniec książki, nie koniec szukania... kończy tak Merton swoje zapiski. Kiedy czytałem po raz pierwszy jakieś dziesięć lat temu, to było niesamowite uderzenie duchowe. Powoli, kroczyłem drogą życia autora w poszukiwaniu. No właśnie czego. Bo wtedy na początku nikt nie wie, nawet nie jest w stanie przypuszczać w jakie zakamarki życie go poprowadzi. Daleko...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
1035
1034

Na półkach:

Każdy, kto choć raz spróbował zdobyć jakiś szczyt – i nie był to szczyt głupoty, ani schody w centrum handlowym – wie, że wymaga to determinacji, uporu, trudu i potu. Nogi bolą, płuca szaleją, serce wskakuje na wysokie obroty, głowa pęka od zmiany ciśnienia… a po wszystkim zostają zakwasy i jedyne pytanie, które się nasuwa, brzmi : „Po co?” lecz zadać je może tylko ten, który tej drogi nie przeszedł, który nawet nie próbował, który odpadł w przedbiegach i wybrał wygodny fotel, pilot od telewizora i piwko w garści. Góry uczą pokory, ale i dają nieopisaną radość, satysfakcje, o jakiej śni się nocami, a marzy się dniami… i taka właśnie jest ta „Siedmiopiętrowa góra”. Jest trudna, jest męcząca, jest momentami zupełnie abstrakcyjna, ale jeśli dacie jej szansę, to będziecie zadowoleni. Nie mówię, że jest to książka na każdą chwilę, to nie jest relaks i raczej polecam podczytywać ją sobie, a nie połykać w całości. Nie sądzę też, że jest to opowieść przeznaczona wyłącznie dla katolików – a raczej twierdzę, że niewierzący będą nią bardziej zaciekawieni ( i taki chyba też był cel Mertona).
Autor prezentuje nam swoje wspomnienia, pamiętnik z życia, które cóż… było burzliwe. Thomas Merton zaczynał jako ateista, szedł przez życie i ocierał się o różne sekty, o anglikanizm, protestantyzm, a nawet hinduizm. Był studentem Cambridge i te studia porzucił, pił, imprezował, balował. Prowadził życie włóczęgi, pisarza, dziennikarza, artysty. Szukał swego miejsca na ziemi, ale wszędzie odnajdywał pustkę, aż skończył jako trapista, w milczeniu, samotności, modlitwie – i tam pozostał do końca.
Wiem, że niektórzy się od tej książki odbili i ja to zupełnie rozumiem, bo również miałam z nią „pod górę”. Uważam, że należy ją czytać spokojnie, powoli i dobrze do niej sięgać wtedy, kiedy czuje się taką potrzebę, nie zmuszać się – bo wtedy cała treść może wydać się jedynie patetyczna i pouczająca – a to byłoby sporym spłyceniem. Podziwiam Mertona za ogromny szacunek do ludzi, muszę jednak przyznać, że moim ulubieńcem stał się jego brat John Poul. Wciąż, jak o nim myślę, oczy mi "łzawią". Choć nie był on częstym gościem na stornach „Siedmiopiętrowej góry”, był gościem znaczącym, pełnym niewinności i młodzieńczości… pełnym miłości. Zrozumie to każdy, kto dobrnie do końca książki, a moment, w którym klęczy w kościele, gdzieś w tylnej ławce – jest do kości przeszywający… i tak, to było piękne.
Polecam, lecz zaznaczam, że należy mieć przy czytaniu umysł otwarty. Nie oceniać, nie odrzucać dla samego odrzucenia – tylko chcieć poznać. Thomas Merton jest szczery, nazywa rzeczy po imieniu, opowiada o swoim błądzeniu i o tym, jak znalazł drogę, swoją drogę. Czyż nie robimy tego wszyscy? Czyż nie szukamy własnej drogi? Miło byłoby ją odnaleźć i być jej tak pewnym, jak pewny jest Merton swojej.
Na koniec wspomnę, że owszem, parę rzeczy mnie tam nawet drażniło, lecz myślę, że wynika to z mojej silnej relacji z historią Polski i Europy co dotyczy zapewne większości z nas. Trudno nam zrozumieć człowieka, który podczas II Wojny Światowej przebywa w Ameryce i opowiada o swoich rozterkach duchowych. Cóż, my widzimy wtedy szalejący nad Polską rosyjsko niemiecki ogień…
8/10
* Jeśli uważacie, że to książka nie dla was, to nic. Może kiedyś sobie o niej przypomnicie i wtedy właśnie będzie bardzo dla was. Nie zrażajcie się jej religijnością (cóż, pisał to trapista, więc nie mogło być inaczej). Lecz nie zmuszajcie się do niej!
* Uważam, że każdy, kto da szansę „Siedmiopiętrowej górze”, coś dla siebie z lektury wyciągnie (może coś zupełnie nieoczywistego). Co by tu nie pisać, jest to wartościowa pozycja.
* Nie mogę nie wspomnieć o pięknym wydaniu. Zysk i S-ka postarało się!

Każdy, kto choć raz spróbował zdobyć jakiś szczyt – i nie był to szczyt głupoty, ani schody w centrum handlowym – wie, że wymaga to determinacji, uporu, trudu i potu. Nogi bolą, płuca szaleją, serce wskakuje na wysokie obroty, głowa pęka od zmiany ciśnienia… a po wszystkim zostają zakwasy i jedyne pytanie, które się nasuwa, brzmi : „Po co?” lecz zadać je może tylko ten,...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
310
301

Na półkach:

feminadomi.blogspot.com
Thomas Merton do wiary dochodził długą i wyboistą ścieżką. Nie od razu, po drodze, mu było z katolicyzmem. Próbował i szukał swojego miejsca w różnych religiach, aż w końcu znalazł je w katolicyzmie i to tak głęboko, że zaczął rozważać zostanie księdzem. Ta książka pokazuje jak wyboistą drogą kroczył i jak wielka przemiana w nim nastąpiła. Autor nie boi się przyznawać do swoich grzechów, nie boi się mówić i pisać o nich wprost, a to sprawia, że staje się ona niezwykle autentycznym, prawdziwym świadectwem walki duchowej. Postawa autora, nawet jeżeli mamy zupełnie inne podejście do życia, wzbudza ogromny szacunek i zmusza do refleksji nad nami i nad całym światem. "Siedmiopiętrowa góra" nie jest książką dla każdego. Wymaga skupienia, otwartego umysłu i chęci zajrzenia w duszę drugiego człowieka. Moim zdaniem warto zagłębić się w tę lekturę, i to nie tylko wtedy gdy wierzycie. Poznanie nowej perspektywy może być niezwykle fascynującym i otwierającym doświadczeniem.

feminadomi.blogspot.com
Thomas Merton do wiary dochodził długą i wyboistą ścieżką. Nie od razu, po drodze, mu było z katolicyzmem. Próbował i szukał swojego miejsca w różnych religiach, aż w końcu znalazł je w katolicyzmie i to tak głęboko, że zaczął rozważać zostanie księdzem. Ta książka pokazuje jak wyboistą drogą kroczył i jak wielka przemiana w nim nastąpiła. Autor nie...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
714
373

Na półkach: , , , , ,

„Siedmiopiętrowa góra” została mi przedstawiona jako książka o poszukiwaniu wiary, własnego miejsca w świecie, pokazująca historię człowieka, którego życiowa ścieżka została uwieńczona wstąpieniem do zakonu trapistów.

„Ale jeśli ty jesteś w błędzie, czy to znaczy, że ja mam słuszność? Jeśli ty jesteś zły, czy to dowodzi, że ja jestem dobry?”

Thomas Merton to postać niesamowita. Z kart powieści wynurza się człowiek prawdziwy, do bólu szczery, otwarty na własne błędy i nie stroniący od samokrytyki. Powieść jest pisana w pierwszej osobie czasu przeszłego i przedstawia poniekąd biografię autora, opisującą jego życie od lat najmłodszych. Z początku poruszamy się pomiędzy krajami, szkołami i przeróżnymi ludźmi wraz z chłopcem, który nie ma nic wspólnego z wiarą. Podpatruje pewne wzorce religijne i przygląda się im z boku, jednak na dłuższą metę nie zajmuje go ani modlitwa ani potrzeba określonego wyznania. W pierwszej części książki widzimy jak kształtuje się ten człowiek i co popycha go ku konkretnym celom. Dopiero z czasem Thomas orientuje się, że być może jego doktorat, współtworzenie czasopisma, chadzanie wieczorami do pubów i drzemanie na podłodze, nie dają mu żadnej satysfakcji czy szczęścia. Jako człowiek o wszechstronnej wiedzy, spotykający różnych ludzi na swojej drodze, ma okazje zetknąć się z różnymi wyznaniami, prawosławiem, zborem kwakrów czy też chrześcijaństwem, które go z czasem mocno przyciąga. Cała ta podróż, niezdecydowanie, szukanie powołania, rozwija się od momentu chrztu świętego, którego dostąpił już jako dorosły człowiek. Nie bez znaczenia jest też utrata bliskich, która występuje często na jego życiowej ścieżce. To wahanie bohatera, wzbranianie się przed wiarą i powołaniem, było bardzo szczere i prostolinijne, przez co naprawdę przyjemnie poznawało się tą historię, właśnie historię człowieka inteligentnego, dobrodusznego, przepełnionego łaską obcowania z Bogiem.

„Przez dar wiary dotykasz Boga, wchodzisz w kontakt z samą Jego substancją i rzeczywistością, ale w pomroku – bo nic dosięgalnego, nic zrozumiałego dla naszych zmysłów i naszego rozumu nie może uchwycić Jego istoty takiej, jaką ona jest sama w sobie. Ale wiara przekracza wszystkie te granice i czyni to bez trudu, bo w niej samej Bóg się nam objawia i wszystko, czego od nas żąda, to pokora przyjęcia jego objawienia – i przyjęcia go na takich warunkach, na jakich On nam je daje.”

Myślę, że jest to książka dla dojrzałego czytelnika i wcale nie do końca chrześcijanina, bo każdy umysł otwarty na dobro i chęć niesienia pomocy innym, również znajdzie w niej jakieś własne przesłanie. Nie ukrywam, że język powieści jest często ciężki i nużący, a objętość dość znaczna (460 stron większego formatu i małej czcionki). Ponadto warto podkreślić, że występuje tu snucie opowieści, więc dialogi są właściwie nieistniejącym dodatkiem i cały czas mamy do czynienia z opisową narracją. Twarda oprawa, w przepięknej odsłonie, zdecydowanie dodaje uroku. Mimo wszystko polecam, bo lektura zdołała mnie przekonać i pozwolić na kontemplację własnego życia duchowego, co spodobałoby się zapewne autorowi.

https://angeliconpoint.blogspot.com/

„Siedmiopiętrowa góra” została mi przedstawiona jako książka o poszukiwaniu wiary, własnego miejsca w świecie, pokazująca historię człowieka, którego życiowa ścieżka została uwieńczona wstąpieniem do zakonu trapistów.

„Ale jeśli ty jesteś w błędzie, czy to znaczy, że ja mam słuszność? Jeśli ty jesteś zły, czy to dowodzi, że ja jestem dobry?”

Thomas Merton to postać...

więcej Pokaż mimo to

144

Cytaty

Więcej
Thomas Merton Siedmiopiętrowa góra Zobacz więcej
Thomas Merton Siedmiopiętrowa góra Zobacz więcej
Thomas Merton Siedmiopiętrowa góra Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd