Nowe ziarna kontemplacji

Okładka książki Nowe ziarna kontemplacji autora Thomas Merton OCSO, 9788365706188
Okładka książki Nowe ziarna kontemplacji
Thomas Merton OCSO Wydawnictwo: Esprit religia
364 str. 6 godz. 4 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
New Seeds of Contemplation
Data wydania:
2017-02-24
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
364
Czas czytania
6 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365706188
Tłumacz:
Andrzej Wojtasik
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nowe ziarna kontemplacji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nowe ziarna kontemplacji

Średnia ocen
7,9 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Nowe ziarna kontemplacji

Sortuj:
avatar
379
104

Na półkach: ,

To nie książka to fenomen. Lektura obowiązkowa dla każdego chrześcijanina, bez względu na wyznanie. Fakt, pojawia się rozdział o Maryi, jednak jest napisany w ten spsób, że nam nadzieję, że nie stoi w sprzeczności z niczyim wyznaniem, a może też wyjaśnić dlaczego w KK tak bardzo czcimy Maryję. To jesdnak drygorzędowa sprawa.
Najważnejsze, że Nowe ziarna kontemplacji to czysty mistycyzm chrześcijsński, pokzaujący ideał życia duchowego, który wszyscy powinniśmy pragnąć i starać się osiągnąć.
Być może przesadnie jaram sie tą ksiązką, jednak jest to chyba najlepsza pozycja o mistycyźmie, modlitwie i kontemplacji jaką przeczytałem.

To nie książka to fenomen. Lektura obowiązkowa dla każdego chrześcijanina, bez względu na wyznanie. Fakt, pojawia się rozdział o Maryi, jednak jest napisany w ten spsób, że nam nadzieję, że nie stoi w sprzeczności z niczyim wyznaniem, a może też wyjaśnić dlaczego w KK tak bardzo czcimy Maryję. To jesdnak drygorzędowa sprawa.
Najważnejsze, że Nowe ziarna kontemplacji to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
161
97

Na półkach:

Na pewno trudna i nie dla wszystkich (jak każda dobra książka). Jak dla mnie, jedna z najważniejszych książek jaką przeczytałem w życiu.

Na pewno trudna i nie dla wszystkich (jak każda dobra książka). Jak dla mnie, jedna z najważniejszych książek jaką przeczytałem w życiu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

86 użytkowników ma tytuł Nowe ziarna kontemplacji na półkach głównych
  • 52
  • 32
  • 2
17 użytkowników ma tytuł Nowe ziarna kontemplacji na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Thomas Merton OCSO
Thomas Merton OCSO
Thomas Merton - amerykański pisarz, poeta, trapista. Jego twórczość literacka i ogromne społeczne oddziaływanie przyczyniły się do duchowej odnowy chrześcijan na całym świecie. W latach 50. żywo zainteresowany był ekumenizmem oraz dialogiem międzyreligijnym, uważał, że będzie lepszym katolikiem, jeśli pozna "przebłyski" prawdy obecne nie tylko u protestantów czy u mistyków rosyjskich, ale również te, jakie są obecne w islamie, hinduizmie i buddyzmie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Noc ciemna św. Jan od Krzyża
Noc ciemna
św. Jan od Krzyża
Jeśli pragnąć miłości – to tylko takiej. Jeżeli "miłość" – to właśnie taka. Noc ciemna to piękny poemat o rozwoju miłości „pośród nocy” między Oblubieńcem a Oblubienicą. Zakochana dusza (osoba) ucieka ze swego domu w poszukiwaniu Umiłowanego, dając się prowadzić przez mrok jedynie miłości. Spotkanie z Oblubieńcem i wzajemna obecność, w atmosferze milczenia i pokoju, upodabnia ją, by przez uczestnictwo zjednoczyła się z Tym, „którego miłuje jej dusza.” Wchodząc po stopniach miłości – choruje (nie mogąc oddać z radością życia po tysiąc razy dla swojej miłości, "uważa siebie za nic niewartą we wszystkim, co czyni, a życie wydaje się jej bezużyteczne"); szuka ustawicznie (nie patrzy ani nie zważa na nic, a nie panując nad sobą w porywie i upojeniu miłości, gotowa jest podjąć się rzeczy dziwnych i nadzwyczajnych, jakie by napotkała, aby tylko znaleźć Tego, którego miłuje). Pobudza się do czynów miłości; pragnie cierpieć dla Umiłowanego; gwałtownie łaknie, musząc ujrzeć Tego, którego miłuje, albo umrzeć; swobodnie wzlatuje ku Ukochanemu, by wreszcie nabyć wiary i mocy, wiele osiągając przez żarliwą rozmowę z tym, z którym raduje się, dzięki czemu On spełnia pragnienia Jej serca. Chwyta Go i obejmuje, nie puszczając – znalazła bowiem Tego, którego miłowała jej dusza; płonie rozpalona, całkowicie upodabniając się przez uczestnictwo do Tego, do którego dążyła przez oczyszczenie, uciszenie i umacnianie się, aby Go tym lepiej przyjąć. Substancjalne dotknięcia w zjednoczeniu duszy i Oblubieńca (niczym pocałunki: Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust swoich) wypełniają w całości, dzięki czemu osiągnąć można spoczynek i pokój – osoba (dusza) staje się odnowiona, uporządkowana i uspokojona w pełni części zmysłowej oraz części duchowej swojego istnienia. Jedynie wtedy może dojść do zjednoczenia miłości, które nie zaistnieje bez całkowitego ogołocenia się z wszelkiej rzeczy stworzonej i bez surowego umartwienia. Dusza wyrusza na poszukiwanie idąc na ślepo (niczym „ten, kto chce się doskonalić w jakimś zawodzie lub sztuce, zawsze idzie na ślepo”). Chociaż idzie w ciemnym mroku, nie przywiązując się do wewnętrznego światła rozumu ani przewodnika zewnętrznego, skąd by mogła uzyskać pewne zadowolenie, to jednak sama miłość, która w tym czasie w niej płonie i pobudza jej serce do miłości Umiłowanego, prowadzi ją, porusza i sprawia, że wznosi się do Umiłowanego drogą samotną, choć sama nie wie jak się to dzieje. Towarzyszą jej nieodłącznie w wędrówce: wiara, która zaciemnia i opróżnia rozum, przygotowując na spotkanie z mądrością; nadzieja opróżniająca i uwalniająca pamięć od wszelkiego posiadania stworzeń (gdyż dotyczy tego, czego nie posiada) oraz miłość, która opróżnia i niweczy wszystkie odczucia i pożądania woli, dotyczące czegokolwiek, co nie jest Oblubieńcem. Do tego stanu zjednoczenia po poszukiwaniu, nie da się dojść bez głębokiego oczyszczenia. Noc, którą trzeba przejść, pozostawia umysł w ciemności, wolę w oschłości, pamięć w próżni, a uczucia duszy w największym utrapieniu, goryczy i przykrości. Muszą się oczyścić całkowicie dwie części duszy, tj. zmysłowa i duchowa - nie może bowiem jedna oczyścić się bez drugiej. Towarzyszy temu utrapienie i samotność: Jestem mężem, co zaznaje biedy pod rózgą Jego gniewu. Zagroził mi; prowadził w ciemnościach, a nie w świetle. Przeciwko mnie cały dzień zwracał swą rękę! Zniszczył me ciało i skórę, skruszył moje kości. Otoczył mnie murem; wokół gorycz i trud. Ciemność mi dał na mieszkanie, tak jak umarłym na wieki. Okrążył mnie, abym nie wyszedł; obciążył moje kajdany. Nawet gdy krzyczałem i wołałem, On stłumił moją modlitwę. Kanciastymi głazami zagrodził mi drogi; ścieżki moje poplątał. On dla mnie niedźwiedziem na czatach i lwem w kryjówce. Sprowadził mnie z drogi i zmiażdżył, porzucił mnie w nędzy; łuk swój napiął i uczynił ze mnie cel dla swej strzały. Sprawił, że tkwią w moim ciele strzały Jego kołczanu; drwią ze mnie ludzie, stale ze mnie szydzą. On mnie nasycił goryczą, piołunem napoił. Starł mi zęby, a do jedzenia dał popiół. Moja dusza została pozbawiona pokoju; zapomniałem o szczęściu. I rzekłem: Jestem skończony; przepadła ufność moja do Pana. Pamiętaj na moją nędzę, że już to mnie przerosło; na piołun i na żółć. Wspominać zawszę będę, a moja dusza schnąć będzie we mnie w utrapieniach”. ~ Lm 3, 1-20 Miłość przygotowuje duszę do zjednoczenia, do rozmowy, niczym Bóg przygotowujący Hioba - „nie przez rozkosze i chwałę, jakich przedtem doznawał (…) ale przez to, że go złożył ogołoconego na gnojowisku, osamotnionego, wyszydzonego przez przyjaciół, pełnego ucisku i goryczy, okrytego robactwem. I wtedy dopiero (…) zstąpił ku niemu i rozmawiał z nim twarzą w twarz.” Oczyszczenie takie uczy prawdy (pokory),wyzbywa od niedoskonałości, uczy cnót, cierpliwości, odbiera upodobanie w rzeczach stworzonych, poddaje oczyszczającej oschłości, wydobywa głębokie dobra z ciemności burzliwej i strasznej nocy. Sprawia, że „wyschła jego dusza jak pajęczyna. (…) Zapomniałem o szczęściu.” Wszystko dlatego, że „dusza niejako umiera dla wszystkiego, co nie jest Nim samym (…),by duszę ogołoconą i wyzutą ze starego człowieka przeobrazić w nowego.” Cała droga miłości przenika duszę biernie i tajemniczo, z wykluczeniem jej zmysłów i władz - dusza jest ukryta i wolna od przeszkód, które by mogły sprawiać swoją naturalną słabością jej władze. Noc oczyszczenia prowadzi do ukrycia duchowego przed wszelkim stworzeniem. W tym ukryciu osoba (dusza) może potęgować swoje zjednoczenie z Oblubieńcem przez miłość. Zjednoczenie to przychodzi poprzez „tajemne, spokojne i miłosne udzielanie się." "O człowieku duchowy, gdy ujrzysz swoje pożądania zaciemnione, swoje odczucia oschłe i uśpione, swoje władze niezdolne do żadnego ćwiczenia wewnętrznego, nie martw się tym, lecz uważaj to za szczęście!"
Miłosz Kozikowski - awatar Miłosz Kozikowski
ocenił na101 rok temu
Wiedza Krzyża. Studium o św. Janie od Krzyża Edyta Stein
Wiedza Krzyża. Studium o św. Janie od Krzyża
Edyta Stein
Jakże ciężka jest droga do zjednoczenia z Bogiem a jednocześnie jak wiele można poświęcić ze swego ziemskiego życia, aby na końcu tej podróży móc oglądać Stwórcę bez żadnej zasłony. Zapewne gdyby człowiek nie chciał porzucić światła naturalnego poznania, to blask wiary nigdy by nie zdołał należycie rozjaśnić znaczenia Słowa dla którego poznania tak wielu ludzi marzy o doznaniu szczególnej łaski wewnętrznego doświadczenia. Jan od Krzyża był świętym, który w najwyższym akcie wolności świadomie wybrał oddanie się Bogu. Poszukując chwil, w których jego dusza mogła zostać dotknięta w swym najgłębszym wnętrzu, wybrał rozpoczynającą się już na ziemi podróż ku Bogu. O tym wszystkim opowiada Edyta Stein. O śmierci człowieka zmysłowego i zmartwychwstaniu osoby duchowej. O wygaszaniu światła naszego rozumu po to, żeby wejść w noc ciemną wiary. A wreszcie też o tym, jak przemieszane ze sobą mistyka i poezja potrafią przybliżyć sprawy nadprzyrodzone. Studium Edyty Stein nasuwa mi na myśl wiosnę duszy, w której celem staje się zrealizowanie pragnienia ujrzenia Boga twarzą w twarz. Podczas tego procesu dokonuje się duchowa przemiana a pojęcia niezmierzonego i niewyrażalnego stają się w odważnych poetyckich wizjach bliższe ludziom poszukującym prawdy bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. W twórczości św. Jana od Krzyża przemawia samo serce, towarzysząca mu przez całe życie pieśń miłości pomaga odkrywać drogę do krystalicznych źródeł wiary. Prawda, że brzmi to orzeźwiająco i oczyszczająco? I to pomimo tego, że mistyczna mądrość wcale nie musi być wyraźnie zrozumiana a wejście na przepastną głębię ducha wręcz poświadcza ogromną skalę trudności podejmowanego zadania. Św. Jan od Krzyża na kartach swych dzieł zamienia śmierć w życie a zmysłowość w duchowość. W jego subtelnym rozmiłowaniu widać już progi wiecznego raju a on sam nie żałuje, gdy musi opuścić ziemski padół. Niemiecka karmelitanka bosa odsłania horyzonty dostatecznie szerokie dla Boga ale ukazując przy tym wystarczająco wąską bramę poznania dla ludzi, udowadnia tym samym trudność, jaka towarzyszy wstępowaniu z jednego stopnia miłosnego zjednoczenia na drugi. Wyjaśniając teologię Krzyża, powołuje się w swoich zabiegach na naśladowanie Jezusa Chrystusa. Pomaga jej w tym poetycka ekspresja Jana od Krzyża, ponieważ wyrażona jego poezją substancja duszy staje się ważnym elementem na twardej i stromej ale pięknej i słodkiej drodze zjednoczenia z Bogiem. Tym samym przełamuje ciasnotę umysłu, do której jesteśmy przez całe swoje życie tak mocno przywiązani. Jednak to nie wszystko, bo wywiedziona z najbardziej wewnętrznego doświadczenia duchowa siła, pozwala odbiorcom studium pewniej stąpać po tajemniczych ścieżkach karmelitańskiej duchowości. Pracy Edyty Stein zawdzięczam chociaż częściowe uciszenie zmysłowej części duszy i otwarcie swojego wnętrza na nowy świat. Czy przebyłem sobie pisaną noc ciemną? Zapewne nie, jednak opisy wewnętrznych przeżyć św. Jana od Krzyża pomogły mi pewniej stanąć na drodze wiary. Z wielkim zainteresowaniem czytałem o bardzo subtelnych i niemal nieodczuwalnych zabiegach świętego karmelity, zmierzających do przesunięcia granic wolności ducha poza kres ludzkiego poznania. Martwiły mnie jego próby przebrnięcia przez pustkę oschłości, ale wiedząc jak zakończyła się ta historia miłosnego zjednoczenia z Bogiem, wiedziałem o czekającej na niego na końcu drogi nagrodzie. Warto było próbować przekraczać wszelkie ludzkie zrozumienie chociażby po to, aby móc się zachwycić przewagą piękna blasku wiary nad światłem rozumu.
czytający - awatar czytający
ocenił na101 rok temu
Opowieści pielgrzyma autor nieznany
Opowieści pielgrzyma
autor nieznany
„Opowieści pielgrzyma” - Autor nieznany. Niezwykła opowieść o niezwykłym 33- letnim Pielgrzymie, który po rodzinnej tragedii jakiej doznaje, odwiedza cerkiew, gdzie podczas nabożeństwa usłyszał wezwanie: „Nieustannie się módlcie” (I Tes. 5:17),nie widział jak zrozumieć posłyszane słowa, opuszcza rodzinne strony i postanawia, odpowiedzi poszukać w świętych miejscach. W swoją pielgrzymią drogę zabiera odziedziczona po dziadku Biblię i torbę sucharów. I tak wraz z NIM wędrujemy przez XIX-wieczne Imperium Carów. Najpierw szuka rady u kaznodziejów, ale oni głosili tylko teorię, a on chciał znać praktykę. Wreszcie trafił na starego mnicha-pustelnika. Ten wyjaśnia: „Nieustanna wewnętrzna modlitwa Jezusowa jest to nieprzerwane, nigdy nieustające wzywanie boskiego Imienia Jezusa Chrystusa ustami, umysłem i sercem, połączone z wyobrażeniem sobie Jego ciągłej obecności i proszeniem Go o przebaczenie: podczas wszelkich zajęć, na każdym miejscu, w każdym czasie, a nawet we śnie. „Opowieści pielgrzyma” są pięknym i bardzo dostępnym traktatem o modlitwie, szczególnie o Modlitwie Jezusa, która wywodzi się od Ojców Pustyni z IV wieku. Jej praktyka polega na stałym powtarzaniu "aktu strzelistego", formuły, „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”. Pielgrzym, którego cały majątek stanowi worek sucharów, Biblia i Filokalia, spotyka na swej drodze wielu ludzi z różnych stanów – chłopów, duchownych, mnichów, kupców i szlachetnie urodzonych. Obserwujemy wiec przekrój społeczny XIX-wiecznej Rosji. Każde kolejne spotkanie z tymi ludźmi ubogaca nie tylko pielgrzyma, ale i tych, których spotyka, a także nas czytelników. Gorąco polecam !!!
Maria - awatar Maria
oceniła na103 lata temu
Modlitwa kontemplacyjna Thomas Merton OCSO
Modlitwa kontemplacyjna
Thomas Merton OCSO
O tej książce dowiedziałem się z vloga O. Adama Szustaka OP, z jego cennej dla mnie serii ośmiu filmów pt.: Modlitwa Głębi. Wcześniej przeczytałem już dwie inne książki Tomasza. Opisywana publikacja napisana jest konkretnym językiem i myślę, że nie sprawia trudności podczas jej czytania, przynajmniej u mnie tak było. Książka ciekawie omawia zagadnienia związane z modlitwą, tą osobistą i wspólnotową. Trapista ten w niej zaznacza, że praktyka modlitwy kontemplacyjnej nie jest przeznaczona tylko dla mnichów lecz również dla każdego. Choć niektórzy mają do niej większe powołanie. Merton pisze o błędach i zagrożeniach mogących się pojawić podczas modlitwy. Uważam to za najważniejszy aspekt jego książki, czyli ma wymiar nie tylko spekulatywny ale i bardzo praktyczny. Tomasz prowadził w powołaniu i uczył nowicjuszy, mnichów na ścieżkach kontemplacji, więc wie o czym pisze i mu zaufałem. O jakich zagrożeniach duchowych On notował, dotyczących niezdrowej modlitwy? Między innymi o; gnostycyzmie, fanatyzmie religijnym i wykorzystywaniem religii do celów politycznych. Tomasz często cytuje w tej książce teksty pochodzące z tradycji Kościoła, np. ojców pustyni, świętych katolickich i mistyków, oraz co ważne wyjaśniał modele modlitwy w oparciu o obrazy, fragmenty zawarte w Biblii. Omawiana publikacja jest ostatnią, pożegnalną książką autorstwa tego mnicha/nomady. Niektórzy piszą, że jest to jego testament, ponieważ zmarł w tragicznym wypadku niedawno po jej napisaniu. Kogo może zainteresować ta praca pisarska? Myślę, że dla każdego wierzącego i modlącego się katolika będzie pomocna na jego drodze praktyki modlitewnej. Mnie osobiście otwarła szeroko oczy na zagadnienia jej dotyczące. Jeśli ktoś szuka wprowadzenia w świat modlitwy, nie tylko mniszej, to mogę z całym sercem i szczerze ją polecić. Nie jest to objętościowo książka, że tak napisze, cegła. Zawiera ona dziewiętnaście rozdziałów, które czytywałem po jednym wieczorem przed snem. Zapraszam na mojego bloga. https://christophorusartifex.blogspot.com/2025/02/modlitwa-kontemplacyjna.html
Chris Bełzowski - awatar Chris Bełzowski
ocenił na83 miesiące temu
Mistrz Eckhart. Dzieła wszystkie. Tom 1 Mistrz Eckhart
Mistrz Eckhart. Dzieła wszystkie. Tom 1
Mistrz Eckhart
Kazanie 1 Intravit Jesus in templum et coepit eicere vendentes et ementes. Matthaei. (Matth. 21,12) Autentyczność pierwszej grupy Kazań (1–16) Quint wykazał przez porównanie ich treści z Rechtfertigungsschrift, Gutachten, bullą Jana XXII i łacińskimi dziełami Eckharta, zwłaszcza Opus sermonum. Kazanie 2 Intravit Jesus in quoddam castellum et mulier quaedam, Martha nomine, excepit illum in domum suam. Lucae II. (Luc. 10,38) Kazanie 3 Nunc scio vere, quia misit dominus angelum suum. (Act. 12,11) Kazanie 4 Omne datum optimum et omne donum perfectum desursum est. Jacobi I°. (Jac. 1,17) Kazanie 5a In hoc apparuit caritas dei in nobis, quoniam fi lium suum unigenitum misit deus in mundum, ut vivamus per eum. (I Joh. 4,9) Kazanie to wydało się szczególnie podejrzane sędziom kolońskim, zakwestionowali oni aż dziesięć jego zdań. Kazanie 5b In hoc apparuit caritas dei in nobis. (I Joh 4,9) Kazanie to oparte jest na tym samym co poprzednie tekście Pisma Świętego i ma podobny do niego układ. Zdaniem J. Quinta stanowi ono jego przeróbkę, dokonaną w celu złagodzenia kilku zbyt ostrych sformułowań. Kazanie 6 Iusti vivent in aeternum. (Sap. 5,16) W DW poprzedzone jest ono następującym tekstem, znalezionym w manuskrypcie paryskiej Biblioteki Narodowej: „Mistrz Eckhart: Byt Boży jest moim bytem, a mój byt jest bytem Bożym. Studenci nie mogli tego zrozumieć. Mistrz Eckhart sam postawił wtedy problem, pytając ich, gdzie Bóg jest najdoskonalej w sobie, sam też odpowiedział na to pytanie: Jak już nieraz mówiłem, Bóg jest najdoskonalej w sobie, kiedy dusza się znajdzie w stanie spoczynku i ogołocenia, kiedy zostanie zaprowadzona na pustynię, na której nic nie wie o sobie, gdzie Bóg poznaje siebie jako pierwsze źródło wszystkiego, co istnieje, i kontempluje swoją naturę w jej nagości, tam gdzie się ona udziela na sposób duchowy wszystkim stworzeniom i wszystkim im daje byt. Zatem jeśli natura Boża jest moją, również byt Boga jest moim, a mój Bożym. Bóg jest obecny we wszystkich stworzeniach bardziej niż one same w sobie”. Jest to zapewne „stenogram” wykładu Eckharta, w którym na podstawie osobistych doświadczeń mówi on o mistycznym zjednoczeniu. Kazanie 7 Populi eius, qui in te est, misereberis. (Os. 14,4) Kazanie 8 In occisione gladii mortui sunt. (2 Hebr. 11,37) Kazanie 9 Quasi Stella matutina in medio nebulae et quasi luna plena in diebus suis lucet et quasi sol refulgens, sic iste refulsit in templo dei. (Eccli. 50,6–7) Jest to Kazanie na Uroczystość św. Dominika. Kazanie 10 In diebus suis placuit deo et inventus est iustus. (Eccli. 44,16–17) Kazanie 11 Impletum est tempus Elisabeth. (Luc. 1,57) Kazanie 12 Qui audit me... (Eccli. 24,30) Aż 16 zdań tego Kazania znalazło się na listach procesu kolońskiego, żadnego jednak nie zatrzymała bulla. Kazanie 13a Vidi supra montem Sion agnum stantem, etc. (Apoc. 14,1) Kazanie 13b ŚWIĘTY JAN UJRZAŁ W WIDZENIU BARANKA stojącego na górze Syjon, a przy Nim czterdziestu czterech* tych, którzy nie byli z tej ziemi i których imieniem nie była „niewiasta”. Wszyscy oni byli dziewicami i stali tuż przy Baranku, a gdziekolwiek On szedł, wszyscy szli za Nim i śpiewali z Nim osobliwą pieśń. Na głowach mieli wypisane swoje imiona i Imię Ojca. (Ap 14,1–4). W niektórych kazaniach nie ma motta łacińskiego. Wydanie stuttgarskie zamieszcza wówczas pierwsze słowa kazania w brzmieniu staroniemieckim. [*] Powinno być „sto czterdzieści cztery tysiące”. Kazanie 14 Surge illuminare Jerusalem. (Is. 60,1) Kazanie 15 Homo quidam nobilis abiit in regionem longinquam accipere regnum et reverti. (Luc. 19,12) Kazanie 16a Quasi vas auri solidum... (Eccli. 50,10) Jest to prawdopodobnie fragment Kazania 16b. Dwa przedstawione w nim porównania, a szczególnie pierwsze, z lustrem, są bardzo ważne dla zrozumienia, w jaki sposób Eckhart pojmował jedność Boga i człowieka. Szerzej o obrazie mówi on w następnym Kazaniu. Kazanie 16b Quasi vas auri solidum ornatum omni lapide pretioso. (Eccli. 50,10) Kazanie 17 Qui odit animam suam in hoc mundo, etc. (Joh. 12,25) Kazania 17–24 poprzedzone są następującym nagłówkiem – wyjaśnieniem wydawcy: Durch Uebereinstimmung mit Predigten Opus sermonum als echt erwiesene Predigten – to znaczy: „Kazania, których autentyczność wykazano przez porównanie z kazaniami Opus sermonum”. Kazanie 18 Adolescens, tibi dico, surge. (Luc. 7,14) Kazanie 19 Sta in porta domus domini et loquere verbum. (Jer. 7,2) Kazanie 20a Homo quidam fecit coenam magnam. (Luc. 14,16) Kazanie 20b Homo quidam fecit coenam magnam, etc. (Luc. 14,16) Mimo wspólnego motta i tematu oraz podobnej struktury, według Quinta mamy tu do czynienia z zupełnie odrębnym kazaniem, a nie z inną wersją poprzedniego. Kazanie 21 Unus deus et pater omnium, etc. (Eph. 4,6) Kazanie 22 Ave, gratia plena. (Luc. 1,28) Kazanie 23 JEZUS ROZKAZAŁ SWOIM UCZNIOM wejść do łodzi i przeprawić się przez kipiel.* (Mt 14,22). [*] Łacińskie fretum (cieśnina morska, wylew, powódź) Eckhart przetłumaczył na Wut – „kipiel”. Średniowieczna etymologia słusznie kojarzyła słowo fretum z fervere (burzyć się, wrzeć, kipieć),i to właśnie znaczenie odpowiada treści dalszych rozważań tego kazania. Kazanie 24 ŚWIĘTY PAWEŁ MÓWI: „Wprowadźcie do siebie Chrystusa, przyjmijcie Go do swego wnętrza”.* (Rz 13,14) [*] Słowa te są parafrazą Pawłowego wezwania induimini Christum – „przyobleczcie się w Chrystusa”. Eckhart zamierza mówić o wewnętrznym zjednoczeniu z Chrystusem i w tym kontekście „przyobleczenie” wydało mu się terminem zbyt słabym do wyrażenia tej jedności. Zatem, posługując się fałszywą etymologią, łacińskie induere oddał w niemieckim przez neologizm intuon, którego treść wyraża w przybliżeniu nasze „weźmijcie w siebie”. Następny zwrot, „przyjmijcie Go do waszego wnętrza”, jeszcze dokładniej precyzuje intencję kaznodziei. Zjednoczenie z Chrystusem nie może być czysto zewnętrzne, On ma być w nas, wewnątrz człowieka. Interpretację taką potwierdza następujące zdanie paralelnego kazania łacińskiego Eckharta: Induimini, non induatis et quasi ad extra, exterius, sed intus et passive. Induitio enim ab eo quod intus est sumitur.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na1028 dni temu
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą Tomáš Halík
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą
Tomáš Halík
„Na dzisiejszym barwnym i hałaśliwym rynku towarów religijnych mogę niekiedy ze swoją wiarą chrześcijańską wydawać się bliższy sceptycznym i agnostycznym krytykom religii niż temu wszystkiemu, co się tam oferuje. /…/ Tak, główną różnicę między wiarą a ateizmem dostrzegam w cierpliwości. Ateizm i religijny fundamentalizm oraz entuzjazm zbyt łatwej wiary są uderzająco podobne do siebie w tym, jak szybko potrafią uporać się z tajemnicą, którą nazywamy Bogiem – i właśnie dlatego wszystkie te trzy postawy są dla mnie jednakowo nie do przyjęcia” [1]. Mocne! Alfreda Hitchcocka zasada reżyserska i recepta na przyciągnięcie uwagi widzów: najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie będzie narastać, sprawdziła się tu w pełni. Skoro ksiądz katolicki zaczyna od stwierdzenia, że ateizm i religijny fundamentalizm są do siebie podobne bardziej, niż mogłoby się to wydawać, to moją uwagę kupił na pewno. Ten cytat ujawnia jednocześnie, choć w pewnym skrócie i uproszczeniu, o czym jest książka, czyli o braku ludzkiej cierpliwości wobec nieobecności Boga. Być może pozornej nieobecności, bo Bóg objawi się na pewno u kresu dziejów. Wtedy też da się poznać i może zrozumieć. Oznacza to, że tej cierpliwości potrzeba naprawdę sporo. Tą specyficzną cierpliwość Tomáš Halík osadził na trzech filarach: wierze, nadziei i miłości. „Nie mówię ateistom, że nie mają racji, ale że brak im cierpliwości; twierdzę, że ich prawda jest prawdą niedopowiedzianą” [2]. A teraz o tym, na czym opiera autor swoje przekonania, w jaki sposób je objaśnia. Otóż głównie na jednym zdarzeniu biblijnym i jednej osobie – na Zacheuszu. Zacheusz, tylko przypomnę, bo katolikom jego historia oczywiście jest świetnie znana, był przełożonym celników. Oznaczało to człowieka z obrzeża – nie całkiem swój, nie do końca obcy (celnicy nie cieszyli się poważaniem innych Żydów). Zacheusz chciał zobaczyć Jezusa, ale będąc człowiekiem wyjątkowo niskiego wzrostu, nie mógł Go w tłumie dostrzec. Wdrapał się więc na morwę (w innych wersjach na sykomorę) i zerkał spośród gałęzi. Jezus kazał mu zejść i wprosił się do niego na kolację. „Przemówić do Zacheusza może tylko ten, kto zna jego imię – zna jego tajemnicę. Ten, komu taki typ człowieka nie jest obcy, kto potrafi wczuć się w skomplikowane przyczyny jego nieśmiałości. Do Zacheuszów dzisiejszej epoki może się tak naprawdę przybliżyć tylko ten, kto sam był i w pewnym stopniu nadal pozostaje Zacheuszem” [3]. „Cierpliwość wobec Boga” to do pewnego stopnia zbiór esejów lub/i rozważań na temat Zacheusza, jego życia, postawy, dylematów. Choć epizod z Zacheuszem nie zajmuje w Biblii wiele miejsca, to jest ważniejszy, niż się to wydaje, bo to jakby ewangelia w pigułce. Misją Jezusa nie było ratowanie tych, którzy się dobrze mają, ale nawracanie, uzdrawianie, znajdowanie i przyjmowanie zagubionych czy pogubionych. Książka wzbudzająca rozmaite uczucia i emocje. Raz to wesołość, raz złość, raz wzruszenie, raz życzliwość, innym razem wdzięczność… Trudno byłoby mi znaleźć dziesięć kartek, na których przynajmniej raz nie znalazłbym treści ważnych, do przemyślenia. „Dojrzała wiara sprzyja dojrzewaniu sumienia, niedojrzała wiara nie ufa sumieniu i stara się go zastąpić jedynie mechanicznym posłuszeństwem wobec przedkładanych z zewnątrz nakazów i zakazów” [4]. Pozycja zdecydowanie warta uwagi dla wszystkich czytelników z otwartą głową, ale nie dla tych, którzy przekonani są, że już od dawna siedzą na kolanach Pana Boga i wszystko wiedzą lepiej. A może wierzących, bo to wygodne, że wszystko wie lepiej ich proboszcz… --- [1] Tomáš Halík, „Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą”, przekład: Andrzej Babuchowski, Wydawnictwo WAM, 2011, s. 7. [2] Tamże, s. 11. [3] Tamże, s. 21. [4] Tamże, s. 165.
Meszuge - awatar Meszuge
ocenił na82 miesiące temu

Cytaty z książki Nowe ziarna kontemplacji

Więcej
Thomas Merton OCSO Nowe ziarna kontemplacji Zobacz więcej
Więcej