Czy Stephen King musi straszyć, aby zaserwować literacką ucztę?

Inegrette
03.07.2020
Okładka książki Jest krew… Stephen King Patronat LC
Średnia ocen:
6,8 / 10
526 ocen
Czytelnicy: 1386 Opinie: 130

Każda nowa powieść Stephena Kinga wywołuje ten sam utarty schemat. Spora część czytelników zaznacza w kalendarzu datę premiery, inni powtarzają jak mantrę, że Mistrz Grozy już dawno przestał straszyć, a każda kolejna powieść to zwykły bubel. A i tak w dniu premiery internet nagle wybucha. Zewsząd słychać głosy, że ponownie zakończenie zniszczyło całą lekturę, że nie umie pisać kryminałów, że to już wszystko było, a na plecach nie pojawił się żaden dreszcz strachu. Ale zwany przez czytelników Mistrzem Grozy King już dawno udowodnił, że nie musi straszyć, by dobrze się go czytało.

Z początku nowy zbiór opowiadań zapowiadał się dość mgliście. Wydawnictwo nie za bardzo powiedziało, czego mamy się spodziewać, a nawet sam autor nie bardzo dzielił się tym, jakie opowiadania miały pojawić się wewnątrz. Jedyna informacja, jaką otrzymali fani, była taka, że w jednej z historii miała pojawić się znana już czytelnikom Holly Gibney. Jedna z bohaterek znanego już eksperymentu Kinga z kryminałem oraz „Outsidera”. Bohaterka, która wielu swoim specyficznym stylem bycia często irytuje, ale wielu również darzy ją ogromną sympatią. Podobnie jak autor, co wyznał w podziękowaniach do „Jest krew...”.

Formuła czterech opowiadań w jednym zbiorze już wcześniej się u Kinga sprawdzała. Zadziałało to w „Czarnej bezgwiezdnej nocy” i w „Czterech porach roku”, w których Stephen King dał nam fenomenalne opowiadanie „Skazani na Shawshank”. A jednak ostatnia próba pisarza z krótką formą, czyli „Bazar złych snów” mało komu przypadł do gustu. Jak wypada na tym tle „Jest krew...”?

O dziwo, zaskakująco dobrze. Co prawda nie są to najstraszniejsze historie autorstwa Kinga ale po pierwsze, bardzo dobrze się je czyta, a po drugie skłaniają do bardzo ciekawych refleksji. A przynajmniej mnie skłoniły. King w tych opowiadaniach powraca do rzeczy, które już u niego spotkaliśmy i które w większości przypadków polubiliśmy. Pierwsze opowiadanie „Telefon Pana Harrigana” to ukazanie tego, co King zawsze robił bardzo dobrze. Relacje międzypokoleniowe pomiędzy jego bohaterami, to coś, co zawsze dobrze się czytało. I tutaj jest tak samo. Z początku historia dziewięcioletniego Craiga i emerytowanego właściciela kin i milionera Pana Harrigana wydaje się zupełnie nie w stylu Mistrza Grozy. Chłopiec pokazuje starszemu sąsiadowi jak korzystać z nowego iPhone'a. Do momentu, gdy po śmierci pana Harrigana zaczynają dziać się dziwne rzeczy. A gdyby tak człowiek miał okazję usunąć innych ze swojej drogi? I właśnie nad tym zastanawia się King, a my razem z nim. Trzecie opowiadanie, to kontynuacja „Outsidera”. Dlatego trzeba od razu zaznaczyć, że jeśli nie macie za sobą „Pana Mercedesa” i pozostałych dwóch tomów, oraz wspomnianego wcześniej „Outsidera” to warto zostawić lekturę opowiadań na później, inaczej możecie po prostu popsuć sobie zabawę, bo spoiler goni spoiler. Zresztą trudno nie przywołać poprzednich wydarzeń, które dość mocno wpłynęły na Holly Gibney. Obserwowanie tego, jak bardzo zmieniła się bohaterka i bliższe przyjrzenie się jej relacjom rodzinnym zostawia otwartą furtkę do tego, by Gibney, jeszcze nie raz pojawiła się na kartach innych powieści. W opowiadaniu „Szczur” King wraca do znanego już sobie motywu, czyli pisaniu o pisarzach. I tak właśnie w tym ostatnim tekście mamy Drew, który za każdym razem pisze swoje utwory do pewnego momentu i napotyka blokadę twórczą. W trakcie tworzenia kolejnej książki, podczas wichury w małym domku w samym środku lasu Drew uratował szczura, który w zamian zaproponował mu iście faustowski układ. I jedno z dziwniejszych opowiadań, dzięki któremu czytelnik zastanawia się, dlaczego po śmierci człowieka cały świat kręci się dalej, a nie kończy się jak dla bliskich zmarłego. A najlepsze jest to, że choć ja wyciągnęłam z tych opowiadań właśnie te motywy, to interpretacja każdego z nich, a zwłaszcza tego drugiego, może wyglądać zupełnie inaczej.

To taki zbiór opowiadań, który, choć z początku czyta się jak jedną z tych gorszych książek Kinga, to zdecydowanie zyskuje przy głębszym zastanowieniu i odłożeniu jej na chwilę. Bo choć spodziewałam się czegoś zupełnie innego, to ostatecznie jestem zadowolona z tego, co dostałam. Opinie wszystkich znawców Kinga już padły, więc koło się zamknęło, pozostaje tylko czekać na zapowiedź nowej premiery pisarza, by wszystko znów zaczęło kręcić się od nowa. Od wyczekiwania do gorących dyskusji, bo tak jak niektóre motywy są nieprzemijające, tak ten wspomniany na początku przeze mnie schemat, który powstał wokół jego nowych powieści, zapewne też z czytelnikami pozostanie.

Kinga Kolenda

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd