LiteraturaToKultura 
kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-21 10:56:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

zapraszam na www.literaturatokultura.pl

Po książkę Posłuszna żona sięgnęłam tuż po przeczytaniu Utoną we łzach swoich matek i właściwie to się cieszę, bo fabuła Posłusznej żony nie wymagała ode mnie większego zaangażowania emocjonalnego. Jeśli szukacie czegoś co wstrząśnie waszym światem, pobudzi do refleksji i podniesie poziom emocji, to na pewno nie będzie to Posłuszna żona. Dostaniecie...
zapraszam na www.literaturatokultura.pl

Po książkę Posłuszna żona sięgnęłam tuż po przeczytaniu Utoną we łzach swoich matek i właściwie to się cieszę, bo fabuła Posłusznej żony nie wymagała ode mnie większego zaangażowania emocjonalnego. Jeśli szukacie czegoś co wstrząśnie waszym światem, pobudzi do refleksji i podniesie poziom emocji, to na pewno nie będzie to Posłuszna żona. Dostaniecie natomiast historię o relacjach międzyludzkich, a dokładnie rodzinnych. Tajemnica, wstyd, troska o bliskich, niedopasowanie i przemoc.
Trochę śmiesznie, trochę strasznie, ale na pewno interesująco.

Powieść toczy się wokół Lary i Maggie. Ta pierwsza, wykształcona i inteligentna. Żona swojego męża, która poświęca się prowadzeniu domu, podczas kiedy on, przystojny i czarujący, zdobywa pieniądze. Druga to Maggie, szalona, bezpośrednia, nie odbiegająca inteligencją od Lary. Dobrze radząca sobie w relacjach z ludźmi, zdecydowanie nie pasująca do rodziny w którą się wżeniła. No właśnie i tu pojawia się rodzina, a dokładnie – la famiglia italiana – powinnam napisać że jedna z typowych włoskich rodzin, ale zalatuje trochę stereotypem. Mamma trzymająca wszystko w garści. Wnukowie i jej dwóch synów, ukochanych synów. Massimo – rozwodnik, który poślubił Larę oraz Nico – wdowiec, który ożenił się z Maggie. Cała reszta poza synami i wnukami jest dla mammy dodatkiem, rzadko spełniającym jej wymagania.

Poznajemy życie tych dwóch kobiet, które za sprawą wielu wydarzeń stają się sobie coraz bliższe. Autorka naprzemiennie pozwala nam uczestniczyć w ich codzienności. Maggie i Lara opowiadają o swoich relacjach z rodziną i otoczeniem. Ponieważ zarówno jedna, jak i druga funkcjonują w tym samym środowisku, możemy przyjrzeć się podobnym wydarzeniom z różnych perspektyw.

Trzeba przyznać, że to ciekawa opowieść. Nie nuży, wciąga i bywa, że zaskakuje. Jednak to co mnie najbardziej irytowało to trywialne przemyślenia jednej z bohaterek. Pomyślałam wtedy, że to będzie dla mnie droga przez mękę jeśli co kilka stron autorka będzie rzucać średnio zabawne komentarze, żeby zrobić z Maggie jeszcze bardziej freak’ową postać. Jednak po czasie skłoniłam się raczej ku temu, że fakt że bohaterka używa takiego języka to raczej kwestia tłumaczenia, ponieważ „zabawne” dialogi są dostosowane do naszych realiów. Na szczęście szybko się to skończyło i historia toczyła się dalej.

„Może uda mi się zrównoważyć brak zdolności językowych umiejętnościami w zakresie konserwacji powierzchni płaskich.”

„Tymczasem wnosząc po nastroju panującym w sali ślubów, można by pomyśleć, że zebraliśmy się tu na zbiorową kolonoskopię”
„Nie zawiodłam mnie, cała w uśmiechach wyglądała radośnie jak kwitnący rododendron w sali pełnej ascetycznym czosnków ozdobnych.

Drugi minus to mdłe zakończenie. Takie rzekłabym – pozytywne (dla niektórych bohaterów), a ja jednak jestem racjonalistką, więc biorąc pod uwagę wszystkie wątki które miały miejsce – taki finał mnie rozbawił.
Ale! Raz jeszcze! Moim zdaniem – to lekka, przyjemna i wciągająca lektura. Nie była dla mnie stratą czasu, wręcz przeciwnie, była dla mnie oderwaniem od tych lektur które zazwyczaj czytam – o głodzie, wojnach, gwałtach i ekstremistach.

Krótko – bardzo ciekawa powieść.

pokaż więcej

 
2018-09-21 10:48:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kwartet klimatyczny (tom 2)

zapraszam na www.literaturatokultura.pl

"Jak szybko sprawy mogą się potoczyć. Jednego dnia otwierasz oczy na dźwięk budzika, zjadasz śniadanie, idziesz do roboty, kłócisz się, śmiejesz, kochasz, myjesz, martwisz czy pieniędzy starczy do pierwszego… Nie myślisz o wszystkim co cię otacza, tylko o tym żeby stąd zniknąć. Nawet jeśli słyszysz że na świecie zachodzą zmiany. Nawet jeśli widzisz to...
zapraszam na www.literaturatokultura.pl

"Jak szybko sprawy mogą się potoczyć. Jednego dnia otwierasz oczy na dźwięk budzika, zjadasz śniadanie, idziesz do roboty, kłócisz się, śmiejesz, kochasz, myjesz, martwisz czy pieniędzy starczy do pierwszego… Nie myślisz o wszystkim co cię otacza, tylko o tym żeby stąd zniknąć. Nawet jeśli słyszysz że na świecie zachodzą zmiany. Nawet jeśli widzisz to na termometrze. Nie myślisz o tym, aż do dnia, kiedy to już nie budzik zerwie cie rankiem, ale krzyki przerażenia. Płomienie dotarły do Twojego miasteczka, do twojego domu, do twojego łózka, do tych których kochasz. Pali się u ciebie, ogień pożera twoją pościel, twoja poduszka zaczyna dymić, a tobie nie pozostaje nic innego jak tylko uciekać."

Dystopijny obraz naszej przyszłości.
Bardzo cenię sobie ten gatunek, którego niestety nadal niewiele na rynku. Nie mam na myśli postapokaliptycznych opowieści, gdzie po totalnej zagładzie ocaleni starają się jakoś funkcjonować. Nie mam również na myśli fantastyki czy młodzieżówek, których fabuła toczy się w dystopijnej rzeczywistości. Interesują mnie raczej historie, które są pochodną społecznej krótkowzroczności, które wpływają na nasze funkcjonowanie w grupach, które rozbudzają ludzkie instynkty.

Najlepszym przykładem dystopii są dla mnie trzy powieści – Opowieść podręcznej, Rok 1984 czy Utoną we łzach swoich matek. Błękit mógłby do nich dołączyć, ale moim zdaniem autorka Maja Lunde nie wykorzystała potencjału tematu.

Historia opowiedziana przez Lunde, toczy się dwutorowo i jest ukazana z perspektywy dwojga narratorów. Z jednej strony Signe, Norweżki, która żyje w roku 2017, a z drugiej strony Adama, Francuza, który żyjąc w 2041 zmaga się z konsekwencjami działań poprzednich pokoleń.

Na świecie nastąpiły ogromne zmiany klimatyczne. Wiele miejsc płonie, ludzie muszą uciekać ze swoich domostw. Brak wody, a co za tym idzie również pożywienia. Powstają obozy dla uchodźców, które są bazami dla kierujących się w stronę miejsc gdzie znajduje się woda pitna. Dodatkowo ograniczona możliwość zaspokajania podstawowych potrzeb, wzbudza w ludziach różne instynkty – nie jest dobrze.

Adam ucieka z Francji z żoną Anną, córką i maleńkim synem. Mężczyzna życiowo niedojrzały i nieogarnięty. Podczas ucieczki przed ogniem zostaje rozdzielony z małżonką i maleńkim synem. Wraz z córką trafia do obozu dla uchodźców, gdzie czeka na pozostałych dwoje, aby iść dalej w stronę, gdzie znajduje się woda zdatna do spożycia.

"Thomas się z tego śmiał. Śmiał się z tego jak potwornie się zaplątaliśmy, my, ludzie. To przecież wytwarzanie prądu w elektrowniach węglowych przyczyniło się do globalnego ocieplenia, a w konsekwencji także do braku wody. A teraz potrzebujemy jeszcze więcej prądu by uzdatnić wodę."

Signe, silna kobieta która płaci swoim życiem osobistym za walkę o naturę. Jednak nikt nie chce słuchać ani jej, ani jej podobnych, kierując się kwestiami ekonomicznymi i nie myśląc o przyszłości naszej planety. Nie myśląc o tym, że to właśnie my dziś przygotowujemy ziemię dla późniejszych pokoleń, a nie dla siebie samych.

"Pojemnik odstawiam po prostu na podłogę, nie powinny znaleźć się w wodzie, chociaż kiedyś pewnie tam wylądują, przyłączą się do pływających w morzu gór i wysp plastiku, z wolna będą się rozkładać, zmienią się w mikrocząsteczki, znikną w przewodach pokarmowych jakiś ryb, będą serwowane na talerzach i połykane przez ludzi zjadających wyprodukowane przez siebie śmieci, tak jak i teraz my wszyscy własne odpady."

Po powieści Błękit oczekiwałam jasnego obrazu przyszłości wynikającego z tego co tu i teraz. Wszystko to miało być osadzone w rzeczywistości dwojga ludzi żyjących w dwóch różnych okresach czasowych. Niestety, ale autorka skupiła się w nadmiarze na osobistych rozterkach bohaterów, przykrywając tym główny temat. Najwięcej możemy przyglądać się życiu mężczyzny, który raczej w fabule zabłysną jako „pierdoła” życiowa. Niezdecydowany i żyjący w jakimś kompletnym odizolowaniu od konsekwencji swoich działań. Nie do końca tego się spodziewałam. Temat nie tylko ciekawy, ale palący i żywy. Jednak w książce autorka skupia się przede wszystkim na życiu bohaterów, a nie na problemie jaki chciała opisać. Rozterki rodzinne i relacje z otoczeniem są głównym tematem. W niektórych momentach właściwie nie wiem co autorka chciała przekazać czytelnikowi. Najciekawszy jest koniec, jednak trzeba do niego dotrzeć. Ma w sobie coś z symboliki, ale też bym się specjalnie nie rozpędzała w głębsze interpretacje.

Jak na dystopię przystało mamy możliwość zastanowić się z dzisiejszej perspektywy i być może przekonać już w 2041 roku na ile obawy niektórych się sprawdzą. Wizja świata jaką przedstawia autorka nie jest pozytywna, a w jej powieści, dokładnie tak jak dziś obrońcy przyrody są marginalizowani i traktowani jak nawiedzeni. Ludzie raczej nie zwracają na nich uwagi i traktują jak oszołomów
Jak dobrze że „Błękit” to jedynie fikcja literacka.

pokaż więcej

 
2018-09-21 10:41:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

zapraszam na www.literaturatokultura.pl

Każdą książkę, opisuje czy oceniam z różnych perspektyw. Właściwie oczywista, oczywistość, ale chcę abyście na wstępie wiedzieli czego oczekiwałam od Królowej Cukru Natalie Baszile, ponieważ wybrałam ją nieprzypadkowo. Szukam książek, które przedstawiają zmagania ludzi z tym co nowe, zaprzeszłe, trudne, bolesne – po prostu codzienne. Miejsce w którym...
zapraszam na www.literaturatokultura.pl

Każdą książkę, opisuje czy oceniam z różnych perspektyw. Właściwie oczywista, oczywistość, ale chcę abyście na wstępie wiedzieli czego oczekiwałam od Królowej Cukru Natalie Baszile, ponieważ wybrałam ją nieprzypadkowo. Szukam książek, które przedstawiają zmagania ludzi z tym co nowe, zaprzeszłe, trudne, bolesne – po prostu codzienne. Miejsce w którym toczy się fabuła, to powód numer jeden. Luizjana owiana niechlubną sławą, która rezonuje do dnia dzisiejszego.

Po drugie, sporo ostatnio o silnych kobietach, nie tylko w literaturze więc chciałam zobaczyć jak autorka przedstawi tę siłę, na tle miejsca z taką, a nie inną historią. Po trzecie, zaciekawiło mnie to, że Baszile przenosi czytelnika do dwóch różnych rzeczywistości, ale nie na przestrzeni lat, a kilometrów. Tak więc Wydawnictwo Literackie sprawiło mi tą powieścią sporą niespodziankę.

Czarnoskóra Charley Bordelon, mieszkanka Los Angeles, swoje kosmopolityczne otoczenie zmienia w zhermetyzowany i zamknięty świat, pól trzciny cukrowej, gdzie sporo podziałów, nierównego traktowania i braku tolerancji. Ojciec naszej bohaterki, zza światów, za pośrednictwem testamentu, oznajmia, że kobieta otrzyma w spadku – plantacje trzciny cukrowej. Nie jest to jednak słodka wiadomość. Ostatnia wola ojca jasno określa, że kobieta nie może w żaden sposób pozbyć się ziemi. Decyduje, że wraz z dorastającą córką opuści Los Angeles i wyjedzie do Luiszjany, gdzie koniec końców zostaje sama z tym całym „prezentem” jaki zostawił jej ojciec.
Właściwie powieści które opierają się na powrocie w rodzinne strony, budowaniu życia od nowa, wykluczeniu, nietolerancji, braku równouprawnienia, walki… jest wiele. Mogłoby się wydawać, że temat jest już zużyty. Szkielet historii standardowy – obca, wśród znających się ludzi, walczy o siebie, nie daje za wygraną. Są tajemnice, niespodzianki – niekoniecznie przyjemne – można powiedzieć, że w trudzie i pocie (dosłownie i w przenośni) wyłania się inne życie.

Dzięki ciekawym bohaterom historia jest w miarę dynamiczna. Co ważne autorka nie skupia się jedynie na trudnych relacjach ludzkich. Pokazuje również jak trudne jest życie kogoś, kto zajmuje się plantacją. Ile pracy, wysiłku i bólu trzeba włożyć w swój dobytek. To wszystko połączone razem, daje nam pełen obraz kobiety z krwi i kości. A obraz Luizjany? Niestety taki jaki sobie wyobrażałam, i o jakim wielokrotnie czytałam.
Na zakończenie chcę napisać o dwóch kwestiach – kobieca siła i zawziętość, nie jest jedynie hasłem marketingowym, a faktyczną cechą bohaterki. Charley Bordelon to silna kobieta, ale na szczęście nie z kamienia. Warto poznać jej losy, choć zakończenie dla mnie to pewne „ale”, które odrobinę rozmyło mi się z rzeczywistością, z tym czego oczekiwałam.

pokaż więcej

 
2018-09-21 10:08:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

zapraszam na www.literaturatokultura.pl

Znacie film „Dzikie historie” z 2014 roku? To hiszpański obraz opowiadający kilka ludzkich historii. Ich bohaterowie są, delikatnie mówiąc, na granicy „wyjścia z siebie”. Damian Szifrón (reżyser i scenarzysta) w zabawny sposób prezentuje nam siebie samych. Do czego prowadzi zawziętość i upór. Co się z nami dzieje kiedy puszczają nam nerwy.

...
zapraszam na www.literaturatokultura.pl

Znacie film „Dzikie historie” z 2014 roku? To hiszpański obraz opowiadający kilka ludzkich historii. Ich bohaterowie są, delikatnie mówiąc, na granicy „wyjścia z siebie”. Damian Szifrón (reżyser i scenarzysta) w zabawny sposób prezentuje nam siebie samych. Do czego prowadzi zawziętość i upór. Co się z nami dzieje kiedy puszczają nam nerwy.

"Rozbrojeni" to również takie zestawienie historii, jednak w tym przypadku nie mamy komedii przypadków, a kadry z życia, które pobudzają do refleksji. Każdy z bohaterów opowiada nam swoją historię, swoją przeszłość. W niektórych przypadkach poznajemy ją, a w niektórych możemy jedynie się jej domyślać.

„ Piszę co mi ślina na język przyniesie. Piszę co mi ślina na język przyniesie, ze strachu, że zacznę wygadywać co mi ślina na język przyniesie”

Któregoś dnia na drodze bohaterów stają osoby będące albo ułamkiem ich szczęścia, albo lustrzanym odbiciem, albo kołem ratunkowym – bądź wszystkim jednocześnie. Czytając ich historie nie otrzymacie odpowiedzi na ewentualne pytania które pojawią się w waszych głowach. Specyfika opowieści jest o tyle ciekawa, że żadna z nich nie ma zakończenia, każdy z nas może sam zastanowić się co dalej. Gavalda opisuje ułamek życia bohaterów, który staje się istotny dla całości. Obnaża to jak każdy z nas potrzebuje bliskości, choćbyśmy niewiadomo jak się zapierali i zaprzeczali, kiedyś ktoś, nawet na chwilę, stanie na naszej drodze, aby nam to uświadomić.

W żadnej z opowieści nie znajdziecie tłumu bohaterów oraz rozbudowanych i ciągnących się w nieskończoność historii. Autorka skupiła się na konkretnych emocjach i wplotła je w fabułę bezbłędnie. Całość wydawało by się że prosta i łatwa, jednak to pozory.

Narratorami są osoby których historie dotyczą. Każdy z nich zakłada maskę pod którą skrywa coś przed ludźmi, a nawet przed samym sobą. Dopiero w relacji z innymi dostrzega to, co pod nią głęboko schowane, nie jego rozmówca, ale on sam. Przeczytamy międzyinnymi o młodej kobiecie korzystająca z uroków życia i urody, o chłopaku wracającym ze ślubu swojego przyjaciela, który pobrał się z jego dawną dziewczyną, czy o mężczyźnie który odkrywa swoją tożsamość po wielu latach.

„Kochanek to wciąż ładne słowo, które ma swój urok. Kochanek, z kochankiem, kochankowie. Taki kochanek brzmi sexy, ale kochanka… Już samo słowo czuć naftaliną i kłopotami. Kochanka szybko traci termin ważności i staje się balastem.”

pokaż więcej

 
2018-09-17 17:15:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

zapraszam na www.literaturatokultura.pl

„Przeszłość podlega najróżniejszym rewizjom, wcale nie jest stabilna, a każda zmiana w przeszłości wywołuje zmianę w przyszłości. Nawet zmiana w naszym pojmowaniu przeszłości może skutkować inną przyszłością niż ta którą planowaliśmy”

Podobno "Rozstanie" jest najpiękniejszym obrazem rozstania w literaturze. Niestety, ale te okładkowe hasło niewiele...
zapraszam na www.literaturatokultura.pl

„Przeszłość podlega najróżniejszym rewizjom, wcale nie jest stabilna, a każda zmiana w przeszłości wywołuje zmianę w przyszłości. Nawet zmiana w naszym pojmowaniu przeszłości może skutkować inną przyszłością niż ta którą planowaliśmy”

Podobno "Rozstanie" jest najpiękniejszym obrazem rozstania w literaturze. Niestety, ale te okładkowe hasło niewiele pokrywa się z rzeczywistością. Dla mnie nie jest ani najpiękniejszy, ani nawet piękny – jest po prostu przeciętny i pozbawiony większych emocji.

Christopher pochodzi z dobrze sytuowanej rodziny. Zawodowo zajmuje się pisaniem i wychodzi mu to całkiem nieźle. Gorzej jest z życiem osobistym. Mężczyzna nie jest niewiniątkiem. Dlatego wraz ze swoją żoną, podejmują decyzję o separacji. Nie wtajemniczają jeszcze w swoje problemy pozostałych członków rodziny. Jednak ten czas kiedy małżeństwo zdecyduje się na ostateczny krok nieuchronnie się zbliża. W międzyczasie Christopher wyjeżdża do Grecji. Nie daje znaku życia, co zaczyna martwić w pierwszej kolejności matkę mężczyzny, a potem żonę, aż w końcu ta druga decyduje się spakować i polecieć na miejsce sprawdzić, co się dzieje. Po przylocie zastaje w hotelu pusty pokój, z pozostawionymi przez męża rzeczami. Gdzie się podział? Może schował się na balkonie? Albo rzucając wszystkim wyprowadził do Narni?

Oczywiście nie ma mowy o spojlerze, więc żadne z powyższych. Czytelnik dowie się z czasem, ale nie dopatrywałabym się tu elementów dreszczowca z zagadką. Procesu dochodzenia do rozwiązania nie uświadczycie o wszystkim po prostu dowiecie się w swoim czasie czytając tę wciągającą opowieść.
Greckie miasteczko, Mania, odseparowane od mas, podobnie jak małżeństwo od siebie. Motyw żałoby, na temat której książkę pisze główny bohater. Rodzinne nierozwiązane tajemnice, choć co to za tajemnice. A w tym wszystkim postać kobiety, która chce iść dalej i ułożyć sobie jeszcze życie.

Dla mnie książka nie ma ani początku, ani zakończenia. Miało być rozstanie, a ja nazwałabym to raczej pożegnaniem. Miały być emocje, ale jakoś mi umknęły. Autorka nakreśliła charaktery bohaterów na bardzo płytkim poziomie. Tak jakbym miała przed sobą lalkę której mimika ma odzwierciedlić jakąś emocję, ale w środku ta sama lalka jest zupełnie pusta. Pisanie o rozstaniu nie jest łatwe. Twórcy wpadają w pułapkę, albo zbytniego sentymentalizmu, albo spłycania emocji co skutkuje, takimi powieściami jak Rozstanie. Odniosłam też wrażenie, że w książce jest upchnięte na siłę życie całej rodziny z dużym naciskiem na Christiana, a autorka rzuca tylko szczątki informacji. Czytając chciałoby się zatrzymać na którejś z postaci i dowiedzieć więcej, ale niestety możemy jedynie o tym pomarzyć.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
79 77 623
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (27)

Ulubieni autorzy (2)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd