Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
„Śmierć na Diamentowej Górze” to nie tylko zapis reporterskiego śledztwa w bulwersującej sprawie Thorsona przebywającego w medytacyjnym odosobnieniu ze swoją duchową przywódczyn...

Mroczna strona oświecenia

Autor recenzji:
Autor książki: Scott Carney
7,02 (56 ocen i 12 opinii)

Tak zwany „syndrom indyjski” dopada ludzi z rozwiniętych krajów Zachodu poszukujących przestrzeni kulturowej, która jest autentyczna i egzotyczna, gdzie zostały zachowane prawdziwe wartości. Skutkami tej fascynacji wschodnią filozofią życia jest albo uzyskanie poszukiwanej harmonii, albo szaleństwo lub niekiedy śmierć. Szokująca historia Iana Thorsona to dowód na to, że Ameryka to rodzaj kulturowego i duchowego inkubatora, w którym nowy, choćby oparty nawet na najbardziej pokręconych ideach, ruch religijny może liczyć na wiernych wyznawców. Na przykładzie konkretnej sekty Scott Carney pokazał, w jak łatwy i – wydawać by się mogło – naturalny sposób Amerykanie adoptują egzotyczny mistycyzm do własnych celów, nie bacząc na niewyobrażalne konsekwencje z tym związane.

Brawurowy reportaż autora głośnego „Czerwonego rynku” wydany przez Czarne otwiera pytanie o to, jak wiele można zaryzykować, by móc zerknąć za zasłonę boskości. Szukając na nie odpowiedzi Carney rusza śladami Iana Thorsona, który przemierzył Azję w poszukiwaniu duchowego przywódcy, a zmarł w tragicznych warunkach w górach Chiricahua w południowo-wschodniej Arizonie. Carney, z notatek samego Thorsona, wspomnień jego matki, rozmów z członkami sekty oraz nagrań wideo z kazaniami wygłaszanymi przez jej guru, odtwarza mroczną drogę do oświecenia inteligentnego, młodego mężczyzny, który w źle odczytanych buddyjskich ideach znalazł śmierć. Losy Thorsona to przykład rozpaczliwego poszukiwania transcendencji, całkowitego wręcz zatracenia się w tych duchowych peregrynacjach.

Asumptem do próby zmierzenia się z tym kontrowersyjnym przypadkiem była dla autora samobójcza śmierć jego młodej studentki, która po serii intensywnych medytacji wyskoczyła przez okno. „Śmierć na Diamentowej Górze” to zatem próba zastanowienia się, gdzie przebiega i jak śliska jest granica między samodoskonaleniem się a psychozą. Poszukiwanie na własną rękę duchowości, bądź – jak w przypadku Thorsona – całkowite uzależnienie swojego życia od ekscentrycznego guru to jedne z najważniejszych zagrożeń wynikających z fanatycznej wręcz manii Amerykanów w dążeniu do poznania siebie poprzez asymilację nieprzystających do ich kultury egzotycznych tradycji. Carney jasno daje do zrozumienia, że taka niezdrowa determinacja w dążeniu do poznania własnej duszy, wspięcia się na wyższy poziom postrzegania rzeczywistości ma niesamowity wpływ nie tylko na psychikę poszukującego, ale co równie przerażające na jego cielesność – reportaż, o którym mowa to świadectwo ludzi wyniszczonych fizycznie poprzez długotrwały post czy wielotygodniowe medytacje; rezygnacja z przyziemnych potrzeb ciała oraz wiara w siłę modlitwy, nawet w przypadku skrajnego wycieńczenia organizmu, doprowadziły przecież do śmierci Iana Thorsona.

„Śmierć na Diamentowej Górze” to nie tylko zapis reporterskiego śledztwa w bulwersującej sprawie Thorsona przebywającego w medytacyjnym odosobnieniu ze swoją duchową przywódczynią Christie McNally, która odmówiła mu medycznej pomocy w ostatnich godzinach jego życia. To przede wszystkim portret zagubionego na własnej drodze do oświecenia ekscentrycznego Michaela Roacha – duchowego przywódcy pseudobuddyjskiej sekty z Diamentowej Góry. To postać charyzmatyczna w negatywnym tego słowa znaczeniu. Roach wykoślawił tybetański buddyzm tak, by móc przejąć całkowitą kontrolę nad swoimi uczniami, oddawał się seksualnym praktykom, a egzotyczny wschodni mistycyzm traktował jako środek w biznesowych rozgrywkach. Osobisty rozwój Roacha – Carney drobiazgowo go opisał – splata się zatem ze smutną historią Thorsona, wspólnie zaś prowadzą do mało optymistycznych wniosków. Amerykańskie sekciarstwo naznaczone piętnem tragedii to cyklicznie nawracający problem – warto tu przywołać Charlesa Mansona i jego dzieci kwiaty czy choćby zbiorowe samobójstwo prawie tysiąca wyznawców sekty Jima Jonesa – a pseudoduchowy kult witalności, sukcesu i oświecenia to nic więcej, jak szaleńcza propaganda samozwańczych „guru”.

„Śmierć na Diamentowej Górze” czytam jako próbę bezlitosnego rozliczenia się z niechlubną stroną amerykańskiej kultury, pełnej pułapek, psychicznych uzależnień, obłędu, śmierci. Przypadek Iana Thorsona i Michaela Roacha to jednoczesna egzemplifikacja poszukiwania sacrum przez człowieka, dla którego transcendencja to element zasadniczy egzystencji, w rezultacie jednak okazuje się być żałosną namiastką poszukiwania egzotyki i duchowych wrażeń w kulturze, o której obaj nie mieli za grosz pojęcia.

Justyna Anna Zanik



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Święta Filomena

Trudno się nie uśmiechnąć, widząc podobiznę tej wdzięcznej świętej. Męczennicy z czasów Dioklecjana. Filomena pochodziła z greckiej rodziny pogan, któ...

zgłoś błąd zgłoś błąd