pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy
Podczas wykopalisk na rynku w Gutowie archeolodzy dokonują niezwykłego odkrycia. Wzbudza ono zainteresowanie córki właściciela cukierni Pod Amorem. Czy Iga rozwikła dawną rodzinną tajemnicę? Czy przep...
Podczas wykopalisk na rynku w Gutowie archeolodzy dokonują niezwykłego odkrycia. Wzbudza ono zainteresowanie córki właściciela cukierni Pod Amorem. Czy Iga rozwikła dawną rodzinną tajemnicę? Czy przepowiednia sprzed wieków naprawdę się spełniła?
W poszukiwaniu odpowiedzi prześledzimy fascynującą historię rozkwitu i upadku jednego z najświetniejszych mazowieckich rodów.
Zajezierscy to pierwsza część trzytomowej sagi o Gutowie.
Autorka opisuje losy kilku pokoleń kobiet (i ich mężczyzn) w malowniczej scenerii dziewiętnastowiecznych dworków oraz współczesnej prowincji. Znakomicie oddaje koloryt epoki, zarówno jeśli chodzi o realia życia codziennego, jak i przełomowe wydarzenia historyczne. Przeplata przeszłość z teraźniejszością, tworząc niepowtarzalną opowieść o silnych kobietach, ich marzeniach i namiętnościach oraz wytrwałym dążeniu do wyznaczonych celów.
[opis wydawcy]
pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
386
-
895
-
290
Opinie czytelników
Dosyć długo zwlekałam z napisaniem co myślę o tej książce. Dlaczego?Po pierwsze musiałam trochę ochłonąć (tzn. nie ma tam jakiejś takiej akcji szalonej, ale...coś w niej było takiego...), po drugie już tyle opinii o niej czytałam, że musiałam ułożyć w swojej głowie- swoją własną, po trzecie sama nie wiedziałam czy bardziej książkę lubię czy nie lubię....
Może najpierw napiszę o czym książka jest, a potem się do nie ustosunkuję.
Zatem "Cukiernia pod Amorem" jest przede wszystkim pierwszą częścią sagi o Gutowie- miasteczku w województwie kujawsko-pomorskim, wydarzeniach w nim się rozgrywających i historii, która porusza bohaterów powieści i samego jej czytelnika.
Oto bowiem podczas wykopalisk na rynku w Gutowie archeolodzy dokonują niezwykłego odkrycia. Odkrycia, które dotyczy i wzbudza zainteresowanie córki właściciela tytułowej "Cukierni pod Amorem". Iga- owa córka postanawia rozwikłać zagadkę- dawną rodzinną tajemnicę. W trakcie tych prób poznajemy losy kilku pokoleń kobiet (i ich mężczyzn) związanych w większym lub mniejszym stopniu z rodziną Igi.
W trakcie czytania przenosimy się do dziewiętnastowiecznej scenerii- poznając losy przodków Igi, by zaraz potem powrócić do roku 1995 i razem z Igą próbować rozwikłać zagadkę. Tutaj z kolei nie tylko zajmujemy się zagadką- poznajemy też samą Igę i jej najbliższych, jej relacje z nimi i opinie na różne tematy- mamy szanse polubić bohaterkę lub ją znienawidzić.
Ja osobiście Igę polubiłam. Chyba nawet bardziej niż opisywane przez autorkę bohaterki wydarzeń z czasów dziewiętnastowiecznych. Spodobało mi się jej dążenie do odkrycia swoich korzeni, do zrozumienia ich, do wyjaśnienia tego co niewyjaśnione.
Nie spodziewajmy się jednak po książce, że w tej części wszystkiego się dowiemy. Jest wręcz odwrotnie- nie dowiadujemy się wiele, a zakończenie zostawia nas z kolejnymi, nowymi, frapującymi pytaniami. I tutaj właśnie musiałam wziąć poprawkę na swoje czytanie tej książki i na opinie, które się rodziły w mojej głowie podczas niego. Otóż ja chciałam konkretnych odpowiedzi, konkretnych wyjaśnienie. Nie wiem dlaczego uroiłam sobie, że wszystko się na samym końcu wyjaśni- wiedząc przecież iż jest to pierwsza część sagi, a w sagach tak bywa, że się ciągną wątki nieskończenie...
Tutaj czułam się jednak jakbym nie miała pewnej części książki, jakby zabrakło kartek, jakby sobie ktoś ze mnie zażartował. Stąd to moje lekkie (podkreślam lekkie) rozczarowanie książką. Natomiast reszta- cudna....opisy epoki, scenerii dziewiętnastowiecznych dworków i prowincji, opisy życia codziennego i wydarzenia historyczne dotyczące tamtego okresu- rewelacyjne. Przedstawienie ówczesnych kobiet, ich marzeń i namiętności- naprawdę uderzające. Cała historia jak najbardziej ciekawa.
Zatem mogę posłużyć się na koniec cytatem z okładki książki- słowami pani Doroty Wellman (którą uwielbiam) " Wstąpiłam do cukierni Pod Amorem. I nie żałuję. Tu współczesność i przeszłość splatają się jak warkocz drożdżowej chałki. Jest w niej wszystko co lubię: słodycz miłości, gorycz zdrady, pokręcone ludzkie losy, tajemnice z przeszłości i pierścień, i mumia, i jagodzianki. Czekam na ciąg dalszy, bo apetyt został niezaspokojony. A ja jestem książkowym łasuchem".
Te słowa dokładnie oddają to co czuję wobec tej książki. Sama nie potrafiłabym ująć tego lepiej.....
Muszę przyznać, że bardzo trudno jest pisać o książce, którą czytali nieomal wszyscy, a jak już przeczytali to poczuli nieprzepartą chęć aby ją zrecenzować. Jeszcze gdybym miała odmienne zdanie od ogółu recenzentów to byłoby łatwiej. Ale niestety podobnie jak znakomita większość moich poprzedników jestem zachwycona, zauroczona, zakochana i tylko czekam kiedy w moje ręce wpadnie kolejny tom „Cukierni pod Amorem” autorstwa Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk.
Cóż takiego jest w tej książce co przyciąga rzesze czytelników? Co sprawiło, że nie jest to kolejne babskie czytadło? Powodów jest kilka – niebanalny pomysł, przemyślana kompozycja, ciekawi bohaterowie, tajemnica związana z zaginionym pierścieniem to z pewnością magnesy tej książki. Perypetie bohaterów i tych głównych jak również drugoplanowych opisane w gawędziarskim stylu, niemal pozbawione dialogów sprawiają, że czyta się tę powieść jak najpiękniejszą baśń, tracąc poczucie czasu i rzeczywistości. Sama tego doświadczyłam – fakt, że jest godzina 3.40 nad ranem, a ja czytałam prawie całą noc dotarł do mnie dopiero w momencie odkładania zakończonej lektury.
Akcja powieści toczy się w dwóch planach czasowych –w 1995 roku w Gutowie oraz w sąsiednich Zajezierzycach w drugiej połowie XIX wieku. Poznajemy współczesną gutowiankę Igę Hryć, wnuczkę właścicielki tytułowej cukierni, która będąc świadkiem sensacyjnego odkrycia archeologicznego stawia sobie za zadanie rozwikłanie rodzinnej tajemnicy sprzed lat. Jednak historia Igi i i jej poszukiwań stanowią niejako pretekst do przedstawienia wydarzeń, które miały miejsce w Zajezierzycach i Gutowie ponad sto lat wcześniej. Autorka na kartach swojej powieści stworzyła postacie kilku kobiet, które w odmiennych warunkach czasowych, ekonomicznych i społecznych muszą stawić czoła problemom stawianym przez los. Ich życiowe wybory oddziaływują nie tylko na nie same ale również na ich otoczenie – na dzieci, mężów, rodzinę i sąsiadów. Każda ma jakieś plany, marzenia i nadzieje, które w zderzeniu z realiami codziennego życia bardzo rzadko udaję się zrealizować, a nawet gdy już wydaje się że marzenie się spełnia to efekty niewiele mają wspólnego z oczekiwaniami. Wszystkie bohaterki związane są w mniejszym lub większym stopniu z hrabią Tomaszem Zajezierskim. Jego apodyktyczna matka Barbara z Sokołowskich, zobojętniała żona Adrianna z Bysławskich, jej siostry Kinga i Wanda, będąca po trosze czarownicą mamka Zuzanna Blatko i jej naiwna córka Marianna – każda z kobiet z otoczenia młodego Zajezierskiego nosi na sobie piętno tragizmu. Wydawać by się mogło, że samo zetknięcie z Tomaszem przyciąga nieszczęście. Czy tak jest w istocie? Czy nad młodym arystokratą ciąży jakieś fatum, czy może to tylko splot okoliczności, trudne popowstaniowe czasy i wszechobecne konwenanse rządzące życiem mieszkańców Zajezierzyc, Gutowa i okolicznych dworów? Po odpowiedź na te i pewnie jeszcze inne pytania odsyłam do powieści.
Na koniec słów parę o dodatkach do głównego tekstu które znajdziemy w książce – przyznam się, że u mnie, osoby zawodowo zajmującej się historią wywołały uśmiech „od ucha do ucha”. Jest drzewo genealogiczne rodzin Zajezierskich i Cieślaków, jest kalendarium wydarzeń i jest krótki rys historii Gutowa – brakowało mi już tylko mapy dzięki której mogłabym zaplanować wakacyjny wyjazd nad jezioro Nyć. Widać tu przemyślaną koncepcję całej sagi co pozwala z optymizmem czekać na lekturę kolejnych tomów.
Drogi czytelniku - jeżeli jeszcze nie odwiedziłeś najsłodszej kamienicy przy gutowskim rynku zrób to jak najszybciej. Przy gorącej czekoladzie i pysznych jagodziankach spędzisz przyjemnie czas i będziesz mógł zanurzyć się w malowniczą opowieść o czasach, które chociaż już dawno przebrzmiały nadal mają wpływ na życie właścicieli Cukierni pod Amorem.
/recenzja publikowana wcześniej na moim blogu anek7.blogspot.com/
Pierwszy tom sagi rodzinnej autorstwa Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zbiera same pochlebne opinie na blogach z recenzjami, więc i ja postanowiłam wstąpić w progi tej osławionej cukierni i przekonać się, czy oferowane słodkości są rzeczywiście takie pyszne.
Rzadko kiedy mam do czynienia z sagami rodzinnymi, bo jeśli faktycznie są napisane z dbałością o szczegóły i nie wykraczają poza linię dzielącą prawdopodobne wydarzenia od fikcji, to moim zdaniem mogłyby zaciekawić tylko ludzi blisko związanych z opisywaną historią. W „Cukierni pod Amorem” zabrakło mi choćby jednego, wyróżniającego się bohatera o niebanalnych poglądach na życie. Gdy tylko zaciekawił mnie jakiś wątek, kończył się rozdział, a akcja przeskakiwała w czasie lub na następnego bohatera i moje chwilowe zainteresowanie natychmiastowo malało. Będę szczera - nie zachwyciłam się tą powieścią i naprawdę pojąć nie mogę, dlaczego wszyscy są nią tak bardzo zauroczeni.
Pozytywne wrażenie zrobiła na mnie natomiast ogólna atmosfera książki: urocze opisy XIX-wiecznych dworków, jedzenia, strojów i codziennego życia przedstawione za pomocą bogatego, stylizowanego języka Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. Irytowały mnie jednakże dialogi prowadzone w obcych językach.
Ostatnie strony niemile mnie zaskoczyły. Jak można tak po prostu przerwać książkę bez doprowadzenia do końca chociażby jednego z wątków? Nie tłumaczy tego nawet fakt, iż „Zajezierscy” to dopiero pierwszy tom trylogii. Po następne części sięgnę z nadzieją, że nie skończą się w tak nieodpowiednim momencie.
W końcu z czystym sumieniem i wyrobionym pełnym zdaniem na temat książki "Cukiernia pod Amorem" mogę zasiąć do napisania recenzji. Powieść polskiej autorki - Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk - dostałam od portalu www.nakanapie.pl, gdzie to byłam jedną z laureatek konkursu na opisanie swojego ulubionego deseru (serdecznie dziękuję za wszystkie głosy:). Lekturę skończyłam już dość dawno, ale minęło sporo czasu zanim zabrałam się za "Erynie" Marka Krajewskiego i dlatego z lewej strony przez długi okres czasu nic się nie zmieniało, a ja nie miałam zwyczajnie czasu.
Podczas wykopalisk na rynku w Gutowie archeolodzy dokonują niezwykłego odkrycia. Wzbudza ono zainteresowanie córki właściciela cukierni Pod Amorem. Czy Iga rozwikła dawną rodzinną tajemnicę? Czy przepowiednia sprzed wieków naprawdę się spełniła? W poszukiwaniu odpowiedzi prześledzimy fascynującą historię rozkwitu i upadku jednego z najświetniejszych mazowieckich rodów.
Co takiego mogę powiedzieć o tej książce - na pewno to, że czyta się ją wyśmienicie i samokiwie, a kartki "zajada" się z pazernością i zachłannością. Autorka dyskopuje bardzo poprawnym i bogatym słownictwem. Natykamy się na staropolski język, współczeny, ale również przebłyski angielskiego, francuskiego i chyba łaciny, ale do końca nie pamiętam. Pani Małgorzata buduje czasami bardzo długie zdania, które niektórych mogą doprowadzić do lekkiej irytacji, ale akurat mi to odpowiadało, bo wszystko da się nadrobić treścią i pięknie przekzaną historią.
Zajezierscy - jest to pierwsza część trzytomowej sagi o Gutowie. Pisarka płynnie przenosi nas z roku 1995, w którym obecnie się znajdujemy, kilkadziesiąt lat wcześniej i nawet nie możemy się zorientować, kiedy wpadamy w ten wir przeszłości. Bo to, co znajduje się w tej "drugiej części" całkowicie mnie pochłonęło i gdybym miała być tak dogłębnie szczera, to wolałabym, aby cała książka była o dawnych czasach, ale przecież w tej powieści chodzi głównie o odnalezienie pierścienia.
Zdziwiło mnie to, że tak strasznie zainponował mi obraz tej przeszłości i historie ludzi, którzy żyli w tych czasach. Pani Małgorzata zasypuje nas kilkoma opowieściami o kobietach, jak i o mężczyznach, do których w tamtych latach dochodziło - jak życi; co dla nich było ważne; jak odnosili się do innych; co sobą prezentowali i jak wyglądało ich z pozoru nizbyt skompikowane i z góry założone życie. Pojawiło się w książce również kilka tragedii, które mną wstrząsnęły - chyba najbardziej chodzi mi o zgony małych dzieci, do których w ów czasach dochodziło, jak i do sprawy małżeństwa i do tego, jak traktowano kobietę.
Podumowując, chciałabym zachęcić wszystkich do jej przeczytania, bo autorka tą książką udowodniła, że polska literatura poopularna nadal trzyma formę i wydaje się naprawdę dobre i warte przeczytania książki. Zakończenia nie ma co zdradzać, ale ja jednak się zawiodłam - liczyłam na rozwinięcie, a tutaj nawet się nie zorientowałam, że to koniec. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kolejny tom, który na pewno spowoduje, że w moim żołądku wyląduje jeszcze kilka jagodzianek (może w kształcie mumi?:)
"Cukiernia pod Amorem" to kolejna książka, która od wielu tygodni "chodziła za mną" po księgarniach. Gdzieś ją zawsze spotykałam na półce, ale się wahałam. Bałam się po prostu, że to będzie znowu sielankowa opowieść o życiu na wsi albo w małym miasteczku. A jeszcze jakby ktoś wyjechał tam i chciał zmienić swoje życie to byłaby masakra. No i w końcu, kiedy tak już chyba piąty raz rzuciła się na mnie w kolejnej księgarni, postanowiłam się z nią zmierzyć. I już Wam zdradzę - nie żałuję.
"Połknęłam" ją w cztery dni. Te historię po prostu się wchłania. Strony same płyną, wzrok nie zamiera ani na chwilę a zapach wydobywający się ruchu kartek jest obecny przez cały czas.
Ale do rzeczy. Już na okładce możemy przeczytać, że to historia o silnych
kobietach, wielkich namiętnościach i rodzinnych tajemnicach. Książka napisana jest w dość specyficzny sposób. Historia jednej rodzinny rozgrywająca się w 1995 roku i historia (dosłownie historia) korzeni tej rodziny rozgrywająca ie w ostatnich latach XIX wieku. Poznajemy dokładne dzieje wielkich rodów. Wszystko rozgrywa się wokół tytułowych Zajezierskich. Co więc mamy? Mamy miłości, rozstania, śmierci, zdrady, narodziny, codzienność, niezwykłość, wojnę, mądrość i głupotę ludzką. Wszystko to sprawia, że książkę trzeba czytać ze skupieniem, bo w pewnym momencie naprawdę można się zagubić w wątkach. Polecam uważnie patrzeć na daty, które są tytułami rozdziałów. Losy bohaterów są naprawdę przejmujące, często smutne. No w końcu kiedyś były inne czasie i inne warunki np. zamążpójście. Właściwie to to zamążpójście przynosiło zawsze kłopoty i problemy w rezultacie. Rzadko piszę o zakończeniu książki, ale to jest po prostu irytujące. Tyle otwartych wątków, tyle historii niedokończonych, tyle pytań zadanych i nagle napis "Koniec części pierwszej" a na drugą trzeba czekać do października!
Polecam wszystkim, którzy maja ochotę na coś, co ich naprawdę wciągnie. Jeśli macie ochotę czuć klimat oczekiwania na następną część i dalsze losy bohaterów - zapraszam do Cukierni, tutaj macie to zagwarantowane.
Czy okładka nie jest bajeczna?
Bardzo to była przyjemna lektura. Autorka na przemian raczy nas historią (z grubsza) współczesną, bo dziejącą się w roku 1995, i rozmaitymi historiami wcześniejszymi, rozciągniętymi w czasie przez całą drugą połowę XIX stulecia, aż do początku wieku XX.
Ta współczesna opowiada o Idze, studentce z Gutowa, córce właściciela tytułowej cukierni. To właśnie ona postanawia odkryć zdarzyło się podczas wojny. Ma ślad: podczas wykopalisk na gutowskim rynku odkryto pochodzące z tamtych czasów zwłoki kobiety, która na palcu miała średniowieczny pierścień. Pierścień otoczony w rodzinie Igi legendą. W trakcie poszukiwań bohaterka dowie się wiele zaskakujących rzeczy o swojej rodzinie, o której (zdawałoby się) wiedziała już wszystko. Poza wątkiem poszukiwawczym jest tu też sporo o stosunkach łączących Igę (której matka zmarła, już dawno) ze swoim samotnym ojcem, trochę o jej problemach osobistych (związek z chłopakiem) i rodzinnych (choroba babki).
Pozostałe historie nie są tak łatwe do opisania. Jest ich kilka, nie pojawiają się chronologicznie, a powiązane są ze sobą tak luźno, że z początku ciężko jest wychwycić między nimi związek. Najogólniej powiedzieć można, że wszystkie dotyczą (mniej lub bardziej odlegle) Tomasza Zajezierskiego i jego matki Barbary. Dowiadujemy się więc sporo o samym Tomaszu (niezbyt przyjemna postać, moim zdaniem), ale też o rodzinie jego narzeczonej, o jego siostrach, jego mamce, o historii jego przyjścia na świat, a także o jego rodzicach i dziecku. I chociaż Tomasz jest tutaj postacią spajającą całą układankę, to główną rolę w tych historiach grają kobiety: silne, słabe, kochające i przeżywające miłosne zawody, szczęśliwe w małżeństwie i nienawidzące swoich mężów, wychodzące za mąż z miłości, z rozsądku lub idące do klasztoru, rodzące ślubne i nieślubne dzieci, a wszystko to w scenerii rosyjskiego zaboru w wieku XIX.
Przyznaję, że wątki historyczne podobały mi się dużo bardziej niż ten współczesny. Przy tamtych kobietach Iga wydaje się przerażającą infantylna i o ile jej poszukiwania bardzo mnie ciekawiły, to charakter i zachowanie raczej zniesmaczyły. Za to historie Ady, Barbary, Zuzanny, Marianny, Róży i pozostałych kobiet związanych w ten czy inny sposób z Tomaszem Zajezierskim czytało mi się świetnie.
Małgorzata Gutowska-Adamczyk pisze pięknym językiem, świetnie posługując się archaizmami i lekuchno niedzisiejszą składnią. Opowieść płynie niespiesznie i czyta się ją bardzo smakowicie. Historie, z początku stanowiące zupełnie odrębne kawałki, dopasowują się do siebie jak fragmenty układanki: z początku powoli, potem coraz szybciej. I kiedy wydaje się nam, że to już wszystko i obraz jest widoczny, autorka wprowadza nowe wątki, sygnalizuje kolejne elementy puzzla, dowodzi, że mamy go rozpracowanego ledwie w jednej trzeciej (bo cykl przewidziany jest na trzy tomy). Pod względem warsztatowym powieść jest naprawdę świetna.
Co prawda nieco irytowały mnie przypisy przy każdym słowie, które jest choć troszkę przestarzałe (progenitura, ławy kolatorskie, wety czy choćby ołówek kopiowy), ale rozumiem, że wydawnictwo starało się nie odstraszyć dotychczasowych czytelników autorki, piszącej dotąd książki dla młodzieży. Także wątek kłopotów Igi zdawał mi się do nich skierowany. Sądzę też, że udało się autorce osiągnąć to, że po książkę tę spokojnie mogą sięgnąć zarówno matki, jak i córki (nie wspominając już o babciach) i wszystkim im powinna się ona spodobać.
Mnie ogromnie przypadł też w książce do gustu Appendix zawierający kalendarium, alfabetyczny spis osób (wraz z notami biograficznymi), drzewa genealogiczne i krótką notatkę o historii Gutowa. Lubię takie dodatki i, co prawda, indeksu osób nie przeczytałam dokładnie, żeby nie zepsuć sobie części przyjemności z lektury, ale i tak poczułam się w ten sposób mocniej wciągnięta w książkowe wydarzenia. Nie miałam potrzeby sięgania do kalendarium i indeksu w trakcie lektury, ale gdyby ktoś się zgubił, na pewno ułatwią one ponowne pochwycenie wątku.
Nie jest to książka genialna, ma swoje wady, ale czytało mi się ją bardzo przyjemnie i stanowiła świetne antidotum na majowe post-wulkaniczne deszcze i pogodę, która strasznie mnie przygnębia. "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy" skutecznie podtrzymywała mnie na duchu i serdecznie polecam ją wszystkim, których ta jesień wiosną też już wychodzi nosem. Zresztą wszystkim innym też, bo naprawdę warto po tę książkę sięgnąć.
O Cukierni Pod Amorem pisano na wielu blogach, wydanie jest świetne- okładka przeurocza, zapowiada spędzenie czasu w przytulnej cukierni... Zauroczona i szczęśliwa, że znalazłam ją na bibliotecznej półce zabrałam się za czytanie Cukierni uprzednio nie sprawdzając opinii, a nawet nie czytając opisu.
I co tu dużo mówić byłam zachwycona! Zachwycona cukiernią i wspaniałym światem XIX-wiecznych dworków. Początkowo.
Czego mi brakowało w tej książce? Akcji. Tu się właściwie nic nie dzieje... Ktoś by mi powiedział, że dzieje się i to wiele! Tyle ludzkich tragedii, miłości, smutków i radości! Tak... To może być ciekawe, ale nie w przypadku gdy niemal w każdej z tych historii pojawia się panna i młodzieniec, którzy ze względu na (głównie) status społeczny czy też małżeństwo (czy to przyszłe, czy obecne) nie mogą być razem. I tak obserwujemy ich nieśmiałe podchody, które później przemieniają się w namiętne schadzki... A potem się rozstają i żyją nieszczęśliwi, zgorzknieli... Ja rozumiem jedna, dwie takie historie, ale ciągnące się przez niemal całą książkę stają się nudne i męczące.
Rozdziały z dawniejszych czasów były chaotycznie uporządkowane. Nie można ich było rozmieścić chronologicznie? Wprawdzie nie przeszkadzało mi to, że niemal każdy nowy rozdział traktował o kimś innym, ale gdyby były chronologiczne łatwiej by się przyswajało tą historię.
Nie zżyłam się tak naprawdę z żadnym z bohaterów. Nie żeby nie byli dobrze przedstawiani, ale tak naprawdę wszyscy byli do siebie podobni, nudni, brak im było charakterów, a ci którzy wydawali się ciekawymi przemykali niczym cienie. Iga mnie wręcz denerwowała, zachowywała się niemal jak feministka- upokorzyć mężczyzn, nie dać im szans, porzucić!
Do tego to zakończenie. Żaden z wątków nie został właściwie doprowadzony do końca. Spotkałam się z takimi podstępnymi zakończeniami, np. ostatnio u Pilipiuka czy Dumasa, ale oni coś zakończyli i coś rozpoczęli.
Z drugiej jednak strony książka jest napisana z wielką dbałością, nie brak jej uroku. Polska z tamtych czasów mnie zauroczyła, a jednocześnie przeraziła... Jak ludzie mogli być tak zacofani!? Toż to już był XIX. wiek! Prawie XX.! Rewolucja przemysłowa dawno za pasem, nie mówię już o braku prądu czy innych cudów techniki, ale żeby znajomość higieny osobistej była tak niska...
Pisanie Cukierni na pewno wymagało wiele pracy, poznawania kultury dawnej Polski i za to należy się wielki plus.
Jednak jak widać nie przepadam za sagami rodzinnymi (to była zresztą moja pierwsza), za romansami też jakoś szczególnie nie szaleję. Mimo, że Cukiernia Pod Amorem początkowo mnie zauroczyła i zafascynowała to jednak muszę przyznać, że nie utrzymała swego czaru długo. Cóż tragiczna nie była, rewelacyjna też nie. W sumie nie wiem co o niej teraz myśleć. Czy będę ją wspominać? Jak na razie nie mam zamiaru czytać kolejnego tomu.
Czasu poświęconego na przeczytanie Cukierni Pod Amorem nie żałuję, mimo tylu wad.
Przepiękna książka! Tak mi się podobała, że już mam ochotę rzucić się na tom drugi.
Szkoda tylko, że cześć trzecia ma się ukazać dopiero za rok!
Książka powinna przypaść do gustu zwłaszcza miłośnikom sag rodzinnych.
Bardzo polecam!
Muszę przyznać, że po książkę autorstwa Małgorzaty Gutowskiej - Adamczyk sięgnęłam przez czysty przypadek. Wszystko za sprawą pani Agaty, która jakiś czas temu poprosiła mnie o zrecenzowanie najbardziej znanej powieści tejże autorki.
Cukiernia pod Amorem przedstawia nam historię dziewczyny, która przyjeżdża do Gutowa by wspomóc najbliższych w prowadzeniu tytułowego sklepiku. Na miejscu okazuje się, że podczas wykopalisk prowadzonych na miejskim rynku archeolodzy dokonali niezwykłego odkrycia. W znajdującym się pod miastem tunelu znaleziono bowiem ciało kobiety przyodziane w zagadkowy pierścień. Po rozmowie z ojcem Iga postanawia na własną rękę rozwikłać rodzinną tajemnice i niemalże od razu opracowuje strategie działania.
Małgorzata Gutowska - Adamczyk w swojej książce przedstawia nam również fascynującą historię rozkwitu i upadku jednego z najświetniejszych mazowieckich rodów. Osadzona na przełomie XIX i XX wieku opowieść w sposób niezwykły oddziałuje na wyobraźnie czytelnika i pozwala mu zapoznać się z losami kilku pokoleń kobiet (i mężczyzn) w malowniczej scenerii dziewiętnastowiecznych dworków oraz współczesnej prowincji. Wspólnie z bohaterami przeżywamy ich wzloty i upadki, a także jesteśmy świadkami przełomowych wydarzeń historycznych, które miały miejsce kilkadziesiąt lat wstecz.
Cukiernia pod Amorem jest pozycją literacką, którą pokochały tysiące Moli Książkowych na terenie całego kraju i chyba nie ma wśród nas osoby, która by o niej nie słyszała. Autorka w swoim dziele posługuje się niezwykle przyjemnym stylem, który ułatwia odbiorcy przebrnięcie przez całość powieści i dzięki temu wydaje się być jeszcze bardziej wyjątkowa.
Od kilku dni zadaje sobie pytanie, czy powieść napisana przez Małgorzatę Gutowską-Adamczyk rozkochała mnie w sobie do granic swoich możliwości. Mimo jej wielu zalet ( i zachwytów większości społeczeństwa) nie jestem wcale tego taka pewna. Jak dla mnie pierwszy tom Cukierni był po prostu pomyślnym urozmaiceniem trwającej sesji. Być może to właśnie przez nią nie byłam w stanie w pełni docenić majstersztyku tej powieści, a może zdecydował o tym panujący na blogach przepych.
Mimo wszystko nie żałuję czasu, który poświęciłam na przeczytanej tej książki i już nie mogę doczekać się chwili, w której sięgnę po kolejny tom powieści. Jest ona bowiem na tyle specyficzna i wyjątkowa, że jeszcze przez długie lata drugiej takiej sagi nie znajdziemy...
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, kwiecień 2010
ISBN: 978-83-10-11603-1
Liczba stron: 472
Ocena: 7/10
Wszędzie ostatnio głośno o Cukierni. Wszyscy czytają, wszyscy chwalą. Postanowiłam więc sama przekonać się, w czym tkwi fenomen "Cukierni pod Amorem".
Akcja powieści toczy się w dwóch przedziałach czasowych. Przeskakujemy z końca XIX wieku na koniec XX wieku. Oba wątki są ze sobą oczywiście połączone rodzinnymi powiązaniami i elementem tworzącym rodzinną legendę, czyli pierścieniem.
Fabuła mająca miejsce w XIX wieku dotyczy przede wszystkim życia kobiet i ich mężczyzn (a może odwrotnie?). W każdym bądź razie przedstawione w niej jest życie kobiet podejmujących często trudne decyzje, mające wpływ na późniejsze losy ich bliskich. To przedstawienie wiąże się oczywiście z przewijającymi się i będącymi ważną częścią fabuły namiętnościami, tajemnicami, spiskami nawet, małżeństwami zawieranymi na pewno nie z miłości, lecz raczej z przyzwoitości, bądź strachu przed staropanieństwem, co jak łatwo można się domyśleć przyniesie zdradę. Wszystko to pani Małgorzata okrasiła szczyptą dworskich zwyczajów, dołożyła w tle szlacheckie dworki, wystawne bale, polowania, doskonale oddając nastrój epoki.
Przenosząc się do XX wieku, znajdujemy się w 1995 roku, gdzie razem z Igą próbujemy rozwikłać zagadkę tajemniczej mumii, odnalezionej na wykopaliskach przez grupkę archeologów. I o tyle łączy się to z poprzednim wątkiem, że wraz z mumią odnaleziony zostaje rodowy pierścień, tworzący legendę rodziny. Sam wątek byłby całkiem ciekawy, gdyby... tworzył osobną książkę. Wydaje mi się, że przy dawnych Zajezierzycach, ich mieszkańcach i perypetiach, wątek Idy i jej poszukiwań wypada dość blado. Zagadka mumii bowiem zainteresowała mnie średnio.
Pani Małgorzata świetnie też posługuje się językiem. Jest on prosty i lekki, ale równocześnie doskonale udaje jej się stylizować go na ten dziewiętnastowieczny, wplatając umiejętnie archaizmy, a także wyrażenia w obcych językach, których czytanie przypisów nie sprawiło mi żadnych trudności (o dziwo, bo zazwyczaj mocno mnie to denerwuje).
"Cukiernia pod Amorem" to z pewnością książka dla kobiet i o kobietach. Przyjemna, lekka, miła i przede wszystkim bardzo wciągająca.
Akcja książki dzieje się w dwóch przestrzeniach czasowych – latem w roku 1995 i w wieku XIX.
Iga, studentka zarządzania, wraca z Warszawy do rodzinnego Gutowa, aby pomóc ojcu w cukierni. Są wakacje, niedaleko trwają wykopaliska, a miasteczkiem wstrząsa wiadomość, że archeolodzy znaleźli zmumifikowane zwłoki kobiety z tajemniczym pierścieniem na palcu. Waldemar Hryć (ojciec Igi) rozpoznaje na zdjęciu w gazecie, że pierścień jest ich rodową pamiątką zgubioną dawno temu w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie liczy jednak na to, że jego rodzina dostanie go z powrotem. Iga postanawia rozwiązać zagadkę pierścienia i poszukuje śladów przeszłości.
Z kolei wydarzenia opisywane w XIX wieku to dzieje rodu Zajezierskich. Upadki i wzloty, namiętność i obojętność, miłość i nienawiść, kobiety i mężczyźni. Barwna historia, która w tajemniczy sposób łączy się z losem przyszłych pokoleń (Hryciowie), ale w jaki ? To musimy odkryć sami błądząc przez karty pasjonującej powieści.
Podsumowując – dałam się porwać „Cukierni pod Amorem”, również się zachwyciłam i uśmiecham się szeroko widząc, że drugi tom grzecznie czeka na półce Krótkie rozdziały sprawiają, że nie możesz przestać czytać i przewracasz kartki coraz szybciej. Nie radzę zaczynać czytać tej książki wieczorem przed snem, ponieważ zorientujesz się o trzeciej nad ranem, że musisz wstać o siódmej, a i tak z wielkim ociąganiem odkładasz ją na bok. Autorka we wspaniały sposób wplata historię między wydarzenia współczesne, stworzyła bardzo realnych bohaterów i lekkość jej pisania sprawia, że to wszystko wydaje Ci się bardzo bliskie i prawdopodobne. „Cukiernia” warta jest wszystkich zachwytów. Bardzo mi miło, że mogłam się o tym przekonać osobiście.
[ recenzja opublikowana została wcześniej na moim blogu - www.przyjemnostki.wordpress.com ]
Zawsze przed rozpoczęciem czytania oglądam książkę, zaglądam na ostatnie strony w poszukiwaniu spisu treści tak też było i w tym przypadku i co tam widzę?...moim oczom ukazuje się ogromna ilość bohaterów występujących w powieści, myślę sobie matko jak ja ich wszystko ogarnę...na szczęście autorka nie poraziła nas całą gromadą postaci na raz, wszystko jest fajnie rozłożone w poszczególnych rozdziałach. Zamieszczenie drzewa genealogicznego uważam za bardzo dobry pomysł.
Duże uznania dla autorki za przypomnienie nam nazewnictwa przedmiotów oraz wyrażeń sprzed ponad stu lat których teraz się już nie używa.
Akcja powieści bardzo wciągająca, każdy rozdział pozostawia niedopowiedzenie, oczekujemy na dalszy ciąg w kolejnych, dlatego nie sposób przerwać czytania.
"Cukiernia Pod Amorem" składa się z trzech tomów, drugi pojawił się już na rynku, natomiast na trzeci czekamy do jesieni, możemy tylko prosić autorkę aby ostatni tom był dwa razy obszerniejszy.
Przyjemnej lektury!
Małgorzata Gutowska - Adamczyk to autorka wielu książek przeznaczonych głównie dla młodzieży ("220 linii", "110 ulic" czy "13 poprzeczna"). "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy" to bodajże pierwsza powieść napisana z myślą o starszych czytelnikach przez ową osobę.
Recenzowana przeze mnie książka mówi o losach kilku rodzin (głównie kobiet). Ma duży zakres czasowy - od XIX wieku do obecnego, XXI. Wyobraźcie sobie oś czasową, na niej kolejno zaznaczone roczniki : 1892, 1995, 2009, 1894, 1865... a także wiele innych. Teraz, kiedy oś jest już gotowa w Waszych głowach, pomyślcie - ile historii może kryć tak długi i urozmaicony okres czasowy. Widzicie?
Historia współczesna opowiada o Idze - młodej córce właściciela Cukierni pod Amorem. Dziewczyna postanawia rozwiązać zagadkę (nie żeby to była powieść kryminalna, broń Cię Boże!) sprzed lat - podczas wykopalisk na rynku w Gutowie odkryto zwłoki nieznajomej kobiety, która na palcu miała pierścień. Pierścień owleczony w rodzinie Igi legendą, nie wiadomo do końca, czy prawdziwą.
Pozostałe historie nie są już tak łatwe do opisania - każda inna i niemalże w każdej dominują niezależne (i nie tylko) kobiety oraz nierozwikłane tajemnice. Są związane ze sobą bardzo luźno i doprawdy trudno jest wychwycić związek między nimi. Jedno mogę Wam zdradzić - prawie wszystkie te nieułożone chronologicznie wątki dotyczą w mniejszym lub większym stopniu Tomasza i Barbarę Zajezierskich, co zresztą nietrudno odgadnąć po tytule.
"Cukiernia pod Amorem" bardzo mi się podobała. W sumie nie dziwię się, bo chociaż z reguły nie sięgam po tego typu literaturę, spotkałam się wyłącznie z pozytywnymi recenzjami, od których tym razem nie odstaję. Myślę, iż po powieść tą sięgnąć może każdy - jak z pokolenia na pokolenie były prowadzone historie rodzinne w "Cukierni..", tak może ta książka przechodzić z rąk do rąk od córki aż do babci (nie zapominając rzecz jasna o płci męskiej..).
Reasumując - książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, miło i gdybym nie miała tylu obowiązków na głowie, z niemałą ochotą przeczytałabym ją szybciej. Faktem jest, iż "Cukiernia pod Amorem" wciąga w tak sprytny i niepostrzeżony sposób, że głowa mała! Polecam wszystkim gorąco.
Długo zastanawiałam się nad opinię o tej książce i właściwie nadal nie jestem jej pewna. Specyficzna budowa powieści utrudnia jednoznaczną ocenę.
Po pierwsze to właściwie kronika, nie powieść. A może przemieszanie jednego i drugiego, gdyż książka składa się z poprzeplatanych rozdziałów, w których akcja dzieje się w 1995 roku i 100 lat wcześniej. O ile te "współczesne" wydarzenia są opisane dokładnie, retrospekcje przypominają bardziej kronikę wynotowującą fakty, konkretne wydarzenia. Brakowało mi tam wielokrotnie obszerniejszych opisów, czułam niedosyt.
Wielkim plusem jest staranność ujęcia szczegółów epoki. Życie w XIX wieku zostało opisane tak dokładnie i ciekawie, że z zapartym tchem dowiadywałam się ciekawostek o tamtych czasach. Widać, że autorka poświęciła wiele czasu na staranne przygotowanie się, także historyczne, przed napisaniem tej książki. Tylko pogratulować!
Podsumowując, chociaż momentami czułam, że wiele wątków omówiono zbyt pobieżnie, czekam z niecierpliwością aż wpadnie w moje ręce kolejny tom sagi.
Skusiłam się. Ja, wielki sympatyk słodkości, nie mogłam tak zupełnie obojętnie przejść obok książki, która ma taki, a nie inny tytuł i, co tu ukrywać, ładną okładkę. Skusiłam się i nie żałuję. "Cukiernię pod Amorem" czyta się bowiem bardzo przyjemnie.
Fabuły zdradzać nie będę, tym bardziej, że akcja książki pani Gutowskiej-Adamczyk dzieje się w kilku płaszczyznach czasowych i ma tak naprawdę wielu bohaterów. Dość powiedzieć, że jest to po prostu saga pewnej szlacheckiej rodziny i ludzi w różny sposób z nimi związanymi: poprzez małżeństwa, namiętne romanse czy zobowiązania towarzyskie, ale nie tylko. Zdecydowanie w całej opowieści większa część akcji dotyczy kobiet i jest z nimi związana. To one muszą sobie radzić w nieprzychylnych czasach zaborów, to one są odpowiedzialne za sprawne funkcjonowanie majątków lub rodzinnego biznesu, czy rozwiązanie rodzinnej tajemnicy.
"Cukiernia pod Amorem" należy do lektur, które czyta się niesamowicie szybko. Jest napisana prostym, ale ciepłym i sympatycznym stylem. Fakt, że autorka co rozdział przenosi nas w inne czasy (akcja rozgrywa się przede wszystkim w latach 60. i 90. XIX wieku oraz w roku 1995) potęguje jeszcze szybkość z jaką przewraca się strony. Do tego trzeba przyznać, że nie brakuje w tej powieści chyba niczego: mamy rodzinne tajemnice i romanse; bohaterowie są różnorodni i stają przed rozmaitymi dylematami i problemami; są bale i wesela; jest w tej książce i trochę smutku, i trochę radości. Jest nawet mumia.
Ja na pewno sięgnę po kolejny tom (zapowiadany na październik tego roku), bo czytanie pierwszego przyniosło mi wiele przyjemności, no, a poza tym koniecznie muszę poznać rozwiązanie rodzinnej tajemnicy.
Trochę było słodko, trochę gorzko. Ta książka jest inna,odbiega nieco (moim zdaniem) od pozostałych polskich nowości. Autorka bardzo ciekawie przeplata dzieje rodziny, ale... brakowało mi w Zaziejerzycach iskry zapłonowej! Bohaterki , mocne, piękne i mądre kobiety. Lecz dlaczego wszystkie takie nieszczęśliwe? Dlaczego smutne, sterane...Wiem , wiem... Czas zaborów, niewoli, ale przecież i w tamtych czasach można było się śmiać. Szukać radości, szczęścia, zadowolenia. I Iga. Trochę za mało w niej życia, działania. No cóż , ale to pierwsza część książki. Być może następna przyniesie mi ten zapalnik i wybuch? Pomimo tych uwag książkę czytała z dosyć duża dozą przyjemności!:)
Wspaniała saga rodzinna, którą przeczytałam jednym tchem.Powieść zawiera wiele wątków, postaci,jednak czytelnik nie gubi się w tym. Wszystko jest ładnie uporządkowane i logiczne . Opisywane postacie są wyraziste i nie toną w powodzi szczegółów i historii jak w "Lali" Dehnela. Autorka przeplata historię rodu z czasami współczesnymi, gdzie zaprasza do cukierni "Pod Amorem", która zawsze pachnie kawą i jagodziankami. Z wielką niecierpliwością czekam na drugi tom.
Bardzo długo zbierałam się do przeczytania tej ksiązki. Miałam jakieś uprzedzenia...Coś mi się ubzdurało, że będzie przesłodzona, ale nie, jest dobrze. "Cukiernia" bardzo mi się podobała, szczególnie część historyczna. Wolałabym nawet, żeby tej współczesnej części nie było, bo wybijała mnie z rytmu ale to malutki minusik.
Zdecydowałam nawet, że kupię drugą część.
Książka ciepła, ciekawa, dobrze się czyta, wciąga. Tylko zakończenie mogłoby być trochę lepsze bo w efekcie nic nie zostaje wyjaśnione. No ale przed nami jeszcze dwie części. POLECAM :)
Na półkach
Cytaty z książki
- „Podobnie może stać się teraz. Póki jest niewiadomą-zagadka zniewala, rozwiązana-stanie się banałe...” - 1 osoba to lubi
Cena: 25,90 zł

Audioteka
Matras
Selkar
Weltbild
Albertus
Zinamon
Empik





























