rozwińzwiń

Meczet Notre Dame. Rok 2048

Okładka książki Meczet Notre Dame. Rok 2048 autora Elena Tchoudinova, 9788361463030
Okładka książki Meczet Notre Dame. Rok 2048
Elena Tchoudinova Wydawnictwo: Varsovia fantasy, science fiction
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
La Mosquée Notre-Dame de Paris: année 2048
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361463030
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Meczet Notre Dame. Rok 2048 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Meczet Notre Dame. Rok 2048i

Trudna dystopia



3079 1327 90

Oceny książki Meczet Notre Dame. Rok 2048

Średnia ocen
6,7 / 10
92 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Meczet Notre Dame. Rok 2048

Sortuj:
avatar
504
482

Na półkach:

Bardzo trudno ocenić książkę mimo, że jest szokująco prawdziwa. Jeszcze kilka lat temu książka nie byłaby w kręgu mojego zainteresowania i można by było ją zaliczyć do si-fi. Natomiast dzisiaj jest to nasza rzeczywistość. Nasz świat w ktorym żyjemy.

Pierwsze co rzuca się po przeczytaniu książki to to, że jest trudna w odbiorze i bardzo ciężko się ją czyta. Część bohaterów mi się myliła i trudno mi było zapamiętać, która postać po której stronie konfliktu stoi. I tutaj moja ocena wynosiłaby 4 gwiazdek.

Na duży plus zasługuje przedstawienie wizji przyszłości świata. Patrząc na to co się dzisiaj dzieje niedaleko granic naszego państwa wizja przedstawiona w książce jest jak najbardziej realistyczna. Upadek naszej cywilizacji zbliża się szybciej niż wyznaczony w tytule rok 2048. Jeszcze parę lat temu książka nie byłaby tak uderzająca jak jest dzisiaj u progu wojen kulturowych.
Gdybym miała ocenić książkę za samą wizję, proroctwo i pomysł to książka otrzymałaby 10 gwiazdek.

Bardzo trudno ocenić książkę mimo, że jest szokująco prawdziwa. Jeszcze kilka lat temu książka nie byłaby w kręgu mojego zainteresowania i można by było ją zaliczyć do si-fi. Natomiast dzisiaj jest to nasza rzeczywistość. Nasz świat w ktorym żyjemy.

Pierwsze co rzuca się po przeczytaniu książki to to, że jest trudna w odbiorze i bardzo ciężko się ją czyta. Część bohaterów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1912
128

Na półkach:

Wybrałam pozycję po tytule nie patrząc na autora. Czy tylko ja mam wrażenie, że rosyjscy autorzy od wieków mają manierę filozofowania w każdym momencie? Nieistotny jest wiek autor, gatunek literacki. Polemika filozoficzna jest tak immantena że po raz kolejny czytając coś, zerkam na okładkę kto to napisał i okazuje się ze Rosjanin.
Sam pomysł na kreację uniwersum – świetny, choć mało rozwinięty. Rozumiem jednak, że nie to akurat było zamierzeniem autorki. Co do reszty – mnie nie urzeka, po uszy mam czucia się przez Rosjan wyjątkowymi i ponad innymi.

Wybrałam pozycję po tytule nie patrząc na autora. Czy tylko ja mam wrażenie, że rosyjscy autorzy od wieków mają manierę filozofowania w każdym momencie? Nieistotny jest wiek autor, gatunek literacki. Polemika filozoficzna jest tak immantena że po raz kolejny czytając coś, zerkam na okładkę kto to napisał i okazuje się ze Rosjanin.
Sam pomysł na kreację uniwersum –...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
475
475

Na półkach:

Byłem bardzo nakręcony na ten tytuł, okazało się jednak, że pozostał spory niedosyt. Alternatywna przyszłość to już nie nowy motyw w literaturze, ale Czudinowa nie dźwignęła ciężaru. Muzułmanie opanowali świat, a chrześcijański ruch oporu próbuje walczyć. No i mamy ciekawą historię, tylko szkoda, że jest dość miałko i bezjajecznie.

Byłem bardzo nakręcony na ten tytuł, okazało się jednak, że pozostał spory niedosyt. Alternatywna przyszłość to już nie nowy motyw w literaturze, ale Czudinowa nie dźwignęła ciężaru. Muzułmanie opanowali świat, a chrześcijański ruch oporu próbuje walczyć. No i mamy ciekawą historię, tylko szkoda, że jest dość miałko i bezjajecznie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
20
18

Na półkach:

Przesłanie książki i jej polityczna niepoprawność na wielki plus. Jednak czytanie tego to męka. Może miałem słabszy dzień, ale po prostu zasnąłem, nie wkręciłem się.

Przesłanie książki i jej polityczna niepoprawność na wielki plus. Jednak czytanie tego to męka. Może miałem słabszy dzień, ale po prostu zasnąłem, nie wkręciłem się.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1627
756

Na półkach: ,

Przypuszczam, że to nic dziwnego, że literacki motyw meczetu Al. Franconi, czyli Notre Dame mnie zainteresował, wszak w tym roku był poważny pożar katedry, wciąż istnieją obawy czy da się tą średniowieczną budowlę odbudować. Dodatkowo jest akcja Book Trotter i trafiło na Rosję. Tak czy siak uznałem, że każdy pretekst jest dobry, że warto książką Eleny Czudinowej zatytułowanej „Meczet Notre Dame 2048” się zapoznać. Temat strach przed islamem, elegancko przez autorkę podkręcany. Autorka motywuje tym, że wszelcy Dżamale, Omary, Osamy, Ibrahimy, Mahammedowie, chełpią się, że zdobędą Rzym, Paryż i inne zachodnie metropolie i będzie po chrześcijaństwie i wszystkim tym co nazywamy kulturą zachodnią. Wiadomo przejaskrawienie może być bardzo dobrym konceptem literackim, akcentującym pewne myśli o ile nie prowadzi to do absurdów i do śmieszności. Autorka uwielbia Lefebrystów i wszelkie inne motywy integrystyczne w katolicyzmie, pod to uwielbienie załapują się, jak zapewne dobrze rozumiem, również nasi rodzimi „prawdziwi katolicy”. Przejaskrawienie o tyle pudłem, stosując metaforykę piłki nożnej, bo można odnieść wrażenie, że ze znajomością realiów islamu raczej ma duże problemy wyciągając z tej religii najskrajniejsze skrajności, przenosząc tym samym realia współczesnego Afganistanu lub Pakistanu do Francji czy Włoszech.

W realiach geopolitycznych mamy tzw. zieloną kurtynę, Rosja i jej kraje satelickie, do których załapała się Polska, w których wyznaje się chrześcijaństwo, Ameryka całkowicie oddała pole w polityce międzynarodowej innym mocarstwom i zajęła się sama sobą. Jak zapewne wiecie czytałem książki w których mowa o tym, że wyznawcy islamu zdobędą sporą część Europy i nie ma w tym nic szokującego. Chociażby pomysł Turcji północnej u Zagańczyka w książce „Allach 2,0”. Autor tam uznał, że islamiści na czym jak na czym ale jak na robieniu biznesu się znają i tzw. żyły złota nie będą niszczyć, bo nie mają w tym interesu, a po za tym Ameryki lepiej nie denerwować np., skoro politycy w Waszyngtonie jakoś przetrawili jakoś tą islamską wiktorię w Europie, to gdyby wszedłby system zbyt restrykcyjny to raczej można być tego pewien, że kowboje z Ameryki wyraziliby niezadowolenie, co szybko skończyłoby się globalnym konfliktem. Nie wiem czemu czynnik amerykański jest praktycznie nieobecny u Czudinowej, czyżby amerykanie zbyt łatwo się pogodzili z triumfem islamu w Europie, co na pewno zmieniło by priorytety amerykańskiej polityki zagranicznej, ponieważ to osłabiłoby pozycję Ameryki w świecie. Np. gdyby Rosjanie dogadali się z Meksykiem i pohulali sobie po kontynencie?
Trzeba też pamiętać, że ropa, w perspektywie ok 100 lat, w końcu się skończy, a więc rola niektórych krajów islamskich raczej się zmarginalizuje niż zyska na znaczeniu. A i teraz trudno uznać islam za potęgę. Baza Osamy bin Ladena w końcu zebrała cięgi, ISiS, podobnie było nie było. Islam jest słaby i podzielony, koncepcja kalifatu padła po pierwsze wojnie światowej, kiedy osłabiona Turcja weszła na drogę państwa laickiego, przypominam od stu lat Turcy posługują się łacińskim alfabetem, co też ma znaczenie, jeśli chcemy snuć teorie o tym, że Europa czeka na barbarzyńców i na masztach załomoczą flagi z półksiężycem.

Krótko mówiąc koncepcję trzeba uznać za przesadzoną, co do warstwy typowo ideologicznej wczuwać się nie będę, może po za faktem, że już nie raz to zostało dowiedzione, że fantastyka wyśmienicie nadaje się na robienie typowej publicystyki. Zapewne też wszystkiego nie rozumiem, bo jest sporo kwestii, które dotyczą wewnętrznych spraw Rosji, a oczywiście dosłownie autorka w życiu by tego nie napisała, żeby Kremlowi przypadkiem się nie narazić.

Paradoksalnie warto też wspomnieć o książce Martina Abrama „Quo vadis. Trzecie tysiąclecie” wybitnie inspirowana jest ta książka twórczością Henryka Sienkiewicza. Uznałem ją wtedy za dobrą i zdania nie zmieniam. Ludzie, z XXII w., tam uznali, że religie zbankrutowały i czas, żeby się skończyły. Jeżeli do tego nie doszło, jak nas autor przekonuje, to dlatego, że okazało się, że ludzie potrzebują Boga. Mamy tam chrześcijan w katakumbach Nowego Yorku, a świat jest zepsuty, który opanowały wszelkiej możliwości diabelstwa. Analogia jest o tyle dobra, że Czudinowa diabła widzi w Islamie, a mułła który przekona świat do globalnego islamu byłby w tej teorii Antychrystem. Czyli podobieństw można się doszukać mimo, że u Czudinowej mamy średniowiecze +, a u Abrama, cywilizacja techniczna podąża, ale ludzie się w tym wszystkim pogubili. Pytanie jest najciekawsze czy chrześcijaństwo się obroni? A jeżeli tak czy będzie docierać do człowieka przyszłości, który nie będzie przecież chłopem pańszczyźnianym i poradzi sobie ze znalezieniem alternatyw wobec chodzenia do kościoła i uczestnictwa w rytuałach. I pod tym katem warto, żeby jakaś fajna, mądra książka, przy wykorzystaniu możliwości jakie daje literatura, w tym fantastyka, została napisana.

Gdyby porobić próby z analityką historyczną, to nawet gdyby zachód, łącznie z Ameryką, został podbity, to logiczna konsekwencja jest, że barbarzyńcy będący na niższym stopniu rozwoju przejmują kulturę podbitego kraju i wykorzystują ją do swoich potrzeb. Pewnie wartości chrześcijaństwa, filozofii, ideologii liberalizmu by tam zaraz nie docenili, ale pewnie starali by się dowieść, że są kulturalnymi, cywilizowanymi ludźmi, kupowaliby samochody, domy, inne dobra, w tym dzieła sztuki, a nie jak chce autorka je niszczyć. Takie chore koncepty, żeby niszczyć własną historię miały tylko dzikie plemiona z Afganistanu, którym marzyło się zrobienie z XXI wieku, wieku VII czyli czasów kiedy po ziemi chodził prorok Mahomet, czy to się komu podoba czy nie, ten zamysł nie mógł się udać, no ale talibom nie było dane się o tym przekonać, bo zostali obaleni. Pewnie można by snuć analogie dotyczące wypraw krzyżowych, to jest w zasadzie logiczne, bo historia intearacji obydwu religii jest niezwykle trudna, często właśnie robiona była na polach bitew.

Oczywiście warto zainteresować co zawiera sama książka, bo pod tym katem typowo literackim książka jest napisana dobrze. Mamy bohaterów po jednej i po drugiej stronie czyli rządzących islamistów w Paryżu, roku 2048, no i chrześcijan z getta, katakumb i innych podziemi, metaforycznych i dosłownych. Książkę zaczyna ezgekucja na placu w którym znajduje się łuk Triumfalny. Producent win został oskarżony o drobne przewinienie które podpadło pod Szariat, wyrok: kamieniowanie. Czyli zaczęło się od wstrząsu, jakim jest typowy był spektakl polityczny bardziej niż religijny, choć wiadomo, że dla arabów to jeden czort. Później czytelnik dowiedział się, że dostarczał wina do podziemnego kościoła katolickiego. Dalej młody człowiek Eugen Oliwer, potomek Patric’a Levecque, ostatniego ministranta Notre Dame, który zmarł śmiercią męczeńską, rodzina Eugena tą zaszczytną posługę spełniała przez kilkaset lat, dostał zlecenie zamordowania kadi Malika, islamskiego biznesmena. Dwie kobiety islamskiego wyznania beztrosko robią sobie zakupy, co tez ma za zadanie pokazać duże kontrasty. Dalej akcja podąża swoim rytmem, poznajemy kolejne postaci, które odgrywają swoje role w książce. Pojawiają się również duchowni; ojciec Lotaire, który opiekuje się jedną z Paryskich wspólnot chrześcijańskich, opowiada dlaczego to kard. Lefevre miał rację nie godząc się na postanowienia Soboru Watykańskiego II. Pojawia się Sofie Sevazmiou, kobieta 70 letnia, pochodząca z Rosji i była liderką opozycji walczącej o prawa chrześcijan. Była Jeanne, w tym czasie bardzo rzadkie imię, bo na topie są oczywiście imiona arabskie. Jest też mała diewczynka Valerie, która ma stygmaty. Męczy wszystkich zagadywaniem o tym, że trzeba zadki z katedry pogonić. Co ciekawe ci straszni i wredni islamiści się jej boją. Do czego to wszystko zmierza można się domyśleć po ostatnim zdaniu. Czy będzie bum?

Akcja jest napisana warto, wciąga, bohaterowie są ciekawie wykreowani. Czyli autorka ma predyspozycje, żeby pisać ciekawe książki, ale czy akurat robienie tego typu skandalu jest potrzebne? To już niech każdy sam sobie odpowie. Książkę warto przeczytać, i samemu podumać nad tym co autorka kombinuje. Polecam.

Przypuszczam, że to nic dziwnego, że literacki motyw meczetu Al. Franconi, czyli Notre Dame mnie zainteresował, wszak w tym roku był poważny pożar katedry, wciąż istnieją obawy czy da się tą średniowieczną budowlę odbudować. Dodatkowo jest akcja Book Trotter i trafiło na Rosję. Tak czy siak uznałem, że każdy pretekst jest dobry, że warto książką Eleny Czudinowej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
350
7

Na półkach:

:(

:(

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
47
27

Na półkach:

Ależ ta książka jest niepoprawna politycznie. Napisana w 2004 tuż przed tragedią w Biesłanie, wydana w 2005 w Rosji. Z uwagi na niepoprawność polityczną przez długi czas nie mogła znaleźć wydawców we Francji, Niemczech, krajach Beneluxu. W Turcji wydana w podziemnym obiegu, w Polsce w 2012, ostatecznie w Niemczech 2017.
Powieść z gatunku political fiction, której akcja toczy się w 2048 w Islamskiej Republice Francji, wchodzącej w skład zachodniego bloku euroislamskiego. Dynamicznie rozrastające się populacyjnie wspólnoty muzułmańskie w Europie Zachodniej (na skutek imigracji i przyrostu naturalnego) w rezultacie demokratycznych wyborów przejmują pod koniec drugiej połowy XXI wieku kontrolę w swoich krajach. Po zwycięskich wyborach wprowadzają na terenie państw zachodnich prawo szariatu. Zlaicyzowane społeczeństwa zachodnie zostają postawione przed wyborem bądź konwersji na Islam bądź zamknięcia w gettach. Katedra Notre Dame w Paryżu zostaje przekształcona w centralny meczet Francji Al-Frankoni.
W książce omówione jest szerokie tło polityczno-społeczne całej Europy w tym w Rosji, Serbii, Grecji Kosowie, Albanii, Turcji z obszernymi odniesieniami na temat sytuacji w Polsce. Autorka nie kryje swoich sympatii i antypatii krytykując zlaicyzowaną, liberalną, agnostyczną i tolerancyjną Europę, słabość i naiwność zreformowanego kościoła katolickiego, agresję i podstęp Islamu. Sympatie wiąże przede wszystkim z lefebrystami i cerkwią prawosławną. Cięte i dosadne konstatacje kontrastują tutaj jednak z niezwykle barwnym, pełnym trafnych, niemal poetyckich paraleli i alegorii językiem literackim. Zaskakujące jest to, że w książce roi się od przypisów , wyjaśniających pojęcia i terminy historyczne, muzułmańskie i chrześcijańskie.
Mimo, że trudno nazwać ją w pełni obiektywną i wyważoną, znajdują się w niej bowiem zarówno fragmenty obrazoburcze jak i mocno przejaskrawione, część z spostrzeżeń skłania do refleksji. W posłowiu autorka rozprawia się bezpardonowo z wszechobecnymi we współczesnej medialnej przestrzeni poglądami, że nie wszyscy muzułmanie to terroryści, że tożsamość chrześcijańska jest jedynie anachronizmem i zabobonem, że laicyzacja i liberalizm są motorami postępu społecznego, odnosi się również do zgubnych zmian w zreformowanym kościele rzymskokatolickim (po soborze watykańskim II, odbywającym się w latach 1962-1965).
Do tego dochodzi jeszcze wartka sensacyjna akcja i kontrowersyjne opisy – np. publicznego kamieniowania na Polach Elizejskich…
„…Zeïnab zawahała się. Też miała ochotę nazbierać kamieni, ostatecznie dłonie mogłaby potem przetrzeć nawilżanymi perfumowanymi chusteczkami, jakie zawsze przy sobie nosi, ale co z paznokciami? Żal byłoby zniszczyć, dopiero co wczoraj robiła manicure takim dobrym lakierem! Tak nawiasem mówiąc, mogliby za opłatą udostępniać ludziom z wyższych sfer coś bardziej wytwornego. Przynajmniej te kamienie mogliby owijać celofanem….Furia tłumu trwała nie dłużej niż piętnaście minut i prędko ucichła. Zakrwawiona miazga ciała bezwładnie zwisała ze słupa skuta kajdanami. Kamieni wokół było po kolana. Prawdopodobnie śmierć zlitowała się nad mężczyzną na długo przedtem, nim ustał kamienny grad.
Zeïnab wycierała już dłonie pachnącą jaśminem chusteczką. Jeden paznokieć był całkiem złamany. To nic, manikiurzystka podklei go plastikową podkładką, pod lakierem nic nie będzie widać…”

Ależ ta książka jest niepoprawna politycznie. Napisana w 2004 tuż przed tragedią w Biesłanie, wydana w 2005 w Rosji. Z uwagi na niepoprawność polityczną przez długi czas nie mogła znaleźć wydawców we Francji, Niemczech, krajach Beneluxu. W Turcji wydana w podziemnym obiegu, w Polsce w 2012, ostatecznie w Niemczech 2017.
Powieść z gatunku political fiction, której akcja...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
14
13

Na półkach:

świetna ksiażka

świetna ksiażka

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
860
468

Na półkach:

Mam postulat: ustalmy, że jeżeli ktoś ma świetny pomysł na powieść, ale za grosz talentu do jego wykonania powinien przekazać pomysł autorom, którzy w pełni wykorzystają jego potencjał.

Sięgając po "Meczet Notre Dame. Rok 2048" wierzyłam, że to będzie naprawdę ciekawa pozycja. Inna tematyka, aktualne obawy i napięcia polityczne. Autorka sięgnęła po dość kontrowersyjny temat. Skończyło sie wielkim krachem.

Powieść poprowadzona miałko, do tego Rosjanie ratujący świat i odpowiedzią na jeden radykalizm jest drugi radykalizm. Nadto autorka śmiało pokazuje swoje opinie i zarzuca wszystko co złe katolikom, którzy nie są tradycjonalistami. Ba, tylko lefebryści coś jeszcze znaczą.

O wiele ciekawiej poprowadzeni bohaterzy, którzy są muzułamanami. Przemyślenia byłych katolików, którzy dla dobrobytu porzucili wiarę przodków są intrygujące i szczere. To chyba jedyny plus tej historii.

Mam postulat: ustalmy, że jeżeli ktoś ma świetny pomysł na powieść, ale za grosz talentu do jego wykonania powinien przekazać pomysł autorom, którzy w pełni wykorzystają jego potencjał.

Sięgając po "Meczet Notre Dame. Rok 2048" wierzyłam, że to będzie naprawdę ciekawa pozycja. Inna tematyka, aktualne obawy i napięcia polityczne. Autorka sięgnęła po dość kontrowersyjny...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2456
2356

Na półkach: ,

Wahałem się pomiędzy oceną przeciętną a dobrą. Postawiłem na dobrą, choć nie jestem do końca przekonany o słuszności tego wyboru.

Powieść napisana została przez Rosjankę. Choćbym nie spojrzał na nazwisko, zorientowałbym się po kilkunastu przeczytanych stronicach.

Z jednaj strony autorka ma rację, pisząc o tym, czym może się zakończyć wpuszczanie muzułmanów do Europy. Niektóre rzeczy już się zresztą dzieją. I to na pewno może przerażać.
Wyrażona w posłowiu wiara, że pomysłem, sposobem na walkę z islamem może stanowić ewangelizowanie muzułmanów wydaje mi się pomysłem z księżyca. Nie ma szans i traktuję to w kategorii pobożnych życzeń.
Trochę może zaskakiwać fascynacja, przywiązanie do lefebrystów, ale to raczej osobiste przekonania autorki i nie mogą one rzutować na odbiór powieści.

Autorka ochoczo przywołuje Biesłan czy Nord-Ost nie zająknąwszy się przy tym o zachowaniu Sowietów. Tak jak gdyby gazowanie, mordowanie własnych niewinnych obywateli było czymś normalnym.

Problemem głównym jednakże jest co innego. Zagrożeniem jest islam - zgoda. Ale co autorka proponuje, sugeruje w zamian ? Sowietów (szeroko rozumianych). Świadomie używam myślowego skrótu "Sowieci", bo dla mnie bez różnicy jak się w danym momencie ów kraj nazywa. Mentalność pozostała ta sama. I tutaj jest zgrzyt. Sowieci to dla mnie taka sama swołocz jak islam. Zbyt dobitnie mój kraj się o tym przekonał i przekonuje do dziś. Prawosławie w Rosji jest być może i silne, ale u prostego luda. Władze z ichniejszym carem na czele mają religię głęboko. Wykorzystywana jest li tylko w celach użytkowo - propagandowych. Tak, oczywiście, Sowieci boją się islamu, ale to nie znaczy, że wróg mojego wroga ma być moim wybawicielem.

Książkę można przeczytać, choć nawiązywanie przez autorkę do fascynacji Orianą nie może przykrywać istoty powieści.

A w sumie to najciekawsze są przypisy u dołu stron.

Wahałem się pomiędzy oceną przeciętną a dobrą. Postawiłem na dobrą, choć nie jestem do końca przekonany o słuszności tego wyboru.

Powieść napisana została przez Rosjankę. Choćbym nie spojrzał na nazwisko, zorientowałbym się po kilkunastu przeczytanych stronicach.

Z jednaj strony autorka ma rację, pisząc o tym, czym może się zakończyć wpuszczanie muzułmanów do Europy....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

396 użytkowników ma tytuł Meczet Notre Dame. Rok 2048 na półkach głównych
  • 278
  • 113
  • 5
48 użytkowników ma tytuł Meczet Notre Dame. Rok 2048 na półkach dodatkowych
  • 38
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Meczet Notre Dame. Rok 2048

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Meczet Notre Dame. Rok 2048

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Meczet Notre Dame. Rok 2048