
Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Poza serią
- Data wydania:
- 2025-07-30
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-07-30
- Liczba stron:
- 352
- Czas czytania
- 5 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383961354
W latach 1933–1995 w konkursach pamiętnikarskich dla mieszkańców wsi mogło wziąć udział nawet dziewięćdziesiąt tysięcy kobiet. To Nowy Sącz albo pół Olsztyna pamiętnikarek.
Julianna spisywała swój pamiętnik w latach trzydziestych – nocami, w tajemnicy przed mężem. Danka w latach sześćdziesiątych – rankiem, czekając, aż rozpali się w piecu. Teresa w roku 1983 – w PKS-ie wiozącym ją do pracy w pobliskiej masarni. Janka jako nastolatka marzyła o studiach polonistycznych, ale bardziej potrzebna była w gospodarstwie. Została więc pamiętnikarką.
Dla wielu bohaterek tej książki spisywanie wspomnień było aktem uznania, że ich historia zasługuje na uwagę. Po raz pierwszy miały okazję przyjrzeć się osobistym doświadczeniom i nadać im znaczenie wykraczające poza sferę prywatną. Opowiadały własnymi słowami o przemocy, biedzie czy wstydzie i w ten sposób sprzeciwiały się dominującym normom społecznym i kulturowym.
Antonina Tosiek sięgnęła po setki oryginalnych rękopisów i maszynopisów nadesłanych na konkursy, a także po dane statystyczne i opracowania naukowe. Łącząc wnikliwą analizę z wrażliwością, stworzyła obraz przemian polskiej wsi w XX wieku. Obraz realistyczny i głęboko poruszający.
Nie istnieje jeden, uniwersalny, modelowy życiorys „chłopki” czy „rolniczki”. Popularne w kulturze obrazy polskiej wsi to raczej hologramy naszego zbiorowego wyobrażenia o ludowości, opartego na uprzedzeniach i stereotypach - niż jej faktyczna reprezentacja. Książka ta upomina się o wielość i złożoność doświadczeń wiejskich kobiet.
Autorka
Kup Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet
Ciemniejsze strony życia wiejskich kobiet
Czteroletnie opiekunki, zajmujące się młodszym rodzeństwem. Sześcioletnie pasterki gęsi i krów. Już jako niemowlęta zabierane w pole i kładzione w bruzdach. Marzące o własnej parze butów. Piszące w tajemnicy przed rodziną. Wiejskie pamiętnikarki, które nadesłały swoje teksty na konkursy organizowane na przestrzeni sześćdziesięciu lat, zwierzają się czytelnikom ze swoich zmartwień i trudów, marzeń i nadziei. Ich opowieści wreszcie mogą znaleźć się w centrum, nie na marginesie. Ich głosy zostały usłyszane.
„Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet” Antoniny Tosiek to analiza fragmentów pamiętników nadsyłanych na konkursy w latach 1933-1995. Chodzi raczej o naukową analizę sytuacji życiowej pamiętnikarek niż o same pamiętniki, bo choć pojawiają się fragmenty oryginalnych tekstów, to dużą część książki stanowią informacje na temat tła historycznego i społecznego, zachodzących przemian i ich znaczenia. To wartościowe informacje, pomagające zrozumieć warunki życia na polskich wsiach na przestrzeni lat, niemniej jednak spodziewałam się, że na pierwszym planie znajdą się raczej fragmenty pamiętników, życiorysy kobiet, ich emocje i przeżycia.
Autorka nie przedstawia historii opisywanych przez pamiętnikarki chronologicznie, ale dzieli je na pięć tematów, odpowiadających pięciu rozdziałom książki: o potrzebie opowieści, o edukacji, o pracy, o życiu społecznym i kulturalnym, o ciele i relacjach. Dzięki temu możemy porównać, co na dany temat mają do powiedzenia różne kobiety, żyjące w różnych dekadach. Często przepraszają, wstydzą się błędów, skąpego zasobu słownictwa czy charakteru pisma. Jest w nich złość i żal, a przede wszystkim potrzeba zabrania głosu, wyrażenia swojego zdania, uzyskania szansy, aby zostać dostrzeżoną i wysłuchaną. Pamiętniki to dla nich „szansa na wypowiedzenie swojej krzywdy” i to właśnie na krzywdach i niesprawiedliwościach skupia się autorka, deklarując równocześnie, że „książka ta upomina się o wielość i złożoność doświadczeń wiejskich kobiet”. Ale czy rzeczywiście?
Być może w pisaniu pamiętnika jest coś, co skłania do wyrażania przede wszystkim smutku i bólu, ale czy naprawdę tak przytłaczająca większość spośród setek kobiet, których teksty zostały poddane analizie, dostrzegała jedynie ciemne strony swojego życia? Czy w ich wspomnieniach nie powinno znaleźć się trochę więcej radosnych chwil? Dumy z wykonywanej pracy? Codziennych radości, pozytywnych opisów rodzinnego życia, świąt czy ważnych wydarzeń? Zamiast tego autorka wydaje się skupiać na tym, co w życiu wiejskich kobiet było trudne, na ich nieszczęściach i bezsilności, na mężach, którzy piją i biją oraz rozpaczy wobec narodzin kolejnych dzieci (przy czym dużo miejsca poświęca kwestii antykoncepcji i aborcji, jakby wielodzietne wiejskie rodziny były jedynie „problemem” który należało rozwiązać). Jestem przekonana, że przywoływane w książce wspomnienia ukazują prawdziwy obraz życia kobiet na wsi – ale czy jest to pełen obraz? Przytoczone fragmenty zostały wybrane obiektywnie czy tendencyjnie? Miałam nadzieję odnaleźć w tych pamiętnikach echo głosów moich babć, ciężko pracujących, ale dumnych ze swojej pracy i rodziny, silnych, pogodnych w obliczu przeciwności losu – niestety, obraz ukazany w książce okazał się bardziej pesymistyczny.
Nie zmienia to jednak faktu, że Antonina Tosiek zebrała wiele przejmujących opowieści i wyznań, które poruszają i skłaniają do przemyśleń. „Przepraszam za brzydkie pismo” to wartościowa lektura, ukazująca losy wiejskich kobiet w XX wieku, żałuję jedynie, że w książce nie znalazło się więcej miejsca na ukazanie jaśniejszych stron życia wiejskich kobiet, tego, co dawało im radość i poczucie spełnienia.
Agnieszka Kruk
Oceny książki Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet
Poznaj innych czytelników
2126 użytkowników ma tytuł Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 599
- Przeczytane 478
- Teraz czytam 49
- Posiadam 89
- 2026 34
- 2025 33
- Chcę w prezencie 21
- Reportaż 17
- Literatura faktu 9
- Wyzwanie LC 2026 8
Tagi i tematy do książki Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet
Wojny wstrzymują czas. Tworzą wyrwę w życiorysach i wykoślawiają wspomnienia.
Dwutygodniowe dziecko kładłam w bruździe i do żniwa. Jakże grubo się pomyliłam sądząc że mąż uwolni mnie choć częściowo od męskich prac. Prz...
Rozwiń




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet
Wspaniały reportaż! Dobrze skonstruowany, widać ogrom reasearchu i zaangażowanie autorki. Czyta się bardzo sprawnie, wszystkie tezy poparte nie tylko fragmentami pamiętników, ale i opisem realiów politycznych i społecznych danych dziesięcioleci. Wiadomo, że temat życia na wsi jest teraz bardzo chodliwy, powstaje mnóstwo książek na fali sukcesu "Chłopek", ale ta daje bardzo osobisty wgląd w przemyślenia, poglądy i uczucia kobiet z ludu, naszych matek, babek i prababek. Oby więcej takich na polskim rynku wydawniczym.
Wspaniały reportaż! Dobrze skonstruowany, widać ogrom reasearchu i zaangażowanie autorki. Czyta się bardzo sprawnie, wszystkie tezy poparte nie tylko fragmentami pamiętników, ale i opisem realiów politycznych i społecznych danych dziesięcioleci. Wiadomo, że temat życia na wsi jest teraz bardzo chodliwy, powstaje mnóstwo książek na fali sukcesu "Chłopek", ale ta daje bardzo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem bardzo ciekawa, co czuje osoba, która napisała ten hejterski post na facebooka szkalujący pana Myśliwskiego, żeby wypromować tę książkę, w dniu jego śmierci?
Jestem bardzo ciekawa, co czuje osoba, która napisała ten hejterski post na facebooka szkalujący pana Myśliwskiego, żeby wypromować tę książkę, w dniu jego śmierci?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🖋️🌾 Ważne głosy, ale nie do końca dobrze ułożone — książka potrzebna, choć zostawia niedosyt 🌾🖋️
⭐ Moja ocena: 6,5/10 — to książka ważna, potrzebna i pisana z wyraźnym szacunkiem wobec wiejskich kobiet, których doświadczenia zbyt długo spychano na margines. Tym bardziej szkoda, że przy tak ciekawym materiale nie wszystko układało mi się w głowie tak, jak bym chciał. Czytałem z zainteresowaniem, ale też z lekkim poczuciem rozproszenia.
🧵 Najmocniejsze są tu same bohaterki i ich konkretne losy 🧵
Najbardziej zostały mi w głowie te momenty, kiedy książka schodzi z poziomu hasła „wiejska kobieta” do pojedynczego życia: kobiety piszące pamiętniki po kryjomu przed mężami, dziewczyny, którym odmawia się nauki, bo „co jej po szkole”, siostry od małego traktowane jak materiał roboczy, podczas gdy brat może być „książkowy” i szykowany na księdza. To są naprawdę mocne rzeczy, bo pokazują nie abstrakcyjną niesprawiedliwość, tylko codzienność zbudowaną z pracy, zależności i cudzego decydowania o cudzym losie.
📚 Dużo tu ważnych tematów — edukacja, praca, ciało, relacje 📚
Podobało mi się też, że autorka nie zatrzymuje się na jednym wymiarze. Jest edukacja i jej brak, jest praca ponad siły, jest życie społeczne, w którym kobiecego głosu długo nie bierze się serio, są Koła Gospodyń Wiejskich, marzenia o czymś więcej niż tylko „rzeczy przyziemne”, ale jest też ciało: chorowanie, ciąża, poród, seksualność, wstyd, brak wiedzy, brak sprawczości. Dzięki temu książka nie robi z tych kobiet pomnika ani jednej zbiorowej figury, tylko pokazuje, jak szerokie i ciężkie było to doświadczenie.
🕰️ I właśnie dlatego szkoda, że całość nie daje mocniejszego porządku w czasie 🕰️
Mój główny problem jest taki, że autorka układa materiał przede wszystkim tematycznie, a nie chronologicznie. Rozumiem zamysł — chodzi o pokazanie powracających mechanizmów i wspólnoty doświadczeń ponad epokami — ale u mnie ten wybór osłabił odbiór. Przy tak wielu ciekawych historiach chciałbym mocniej czuć, kiedy one się dzieją, jak zmieniają się realia, co należy jeszcze do dawnej wsi, a co już do powojennej czy późniejszej rzeczywistości. Zamiast wyraźnego ciągu przemian dostałem raczej mozaikę mocnych fragmentów.
🌾 Szacunek został, pełnego zachwytu nie było 🌾
Polecam tę książkę bez wahania, bo temat wiejskich kobiet naprawdę domaga się opisu, pamięci i szacunku. I tutaj ten szacunek jest. Tyle że u mnie, obok uznania, został też niedosyt: materiał jest bardzo ciekawy, momentami naprawdę poruszający, ale forma nie pomogła mi poukładać go w głowie tak, jak bym chciał. To bardziej książka, którą się docenia, niż taka, która naprawdę zostaje we mnie jako dobrze domknięta całość.
🖋️🌾 Ważne głosy, ale nie do końca dobrze ułożone — książka potrzebna, choć zostawia niedosyt 🌾🖋️
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to⭐ Moja ocena: 6,5/10 — to książka ważna, potrzebna i pisana z wyraźnym szacunkiem wobec wiejskich kobiet, których doświadczenia zbyt długo spychano na margines. Tym bardziej szkoda, że przy tak ciekawym materiale nie wszystko układało mi się w głowie tak, jak bym chciał....
To książka, którą cenię przede wszystkim za jej szczerość i oddanie głosu tym, które przez dekady pozostawały w cieniu. Czytałam te pamiętniki jak listy do samej siebie, do nas współczesnych kobiet.
Największą wartością tej pozycji jest wydobycie na światło dzienne autentycznych zapisków tworzonych ukradkiem, w pośpiechu, na skrawkach papieru. To, co uderzyło mnie najbardziej, to wszechobecny wstyd. Kobiety te przepraszały za swój język, za „brzydkie pismo”, za samo prawo do zabrania głosu. A ten wstyd nie był przecież ich cechą charakteru, lecz skutkiem działania systemu, którego celem było utrzymanie ich w ryzach hierarchii klasowej i płciowej. Pochodzenie wiejskie było piętnem, które paraliżowało możliwość walki o własną godność i lepszą przyszłość.
Książka jest również trafnym aktem oskarżenia wobec patriarchatu, którego fundamentem w polskiej rzeczywistości wiejskiej był – i wciąż pozostaje – kościół katolicki. To właśnie ta instytucja, poprzez promowanie modelu kobiety-cierpiętnicy, sankcjonowała systemową opresję. Obraz mężczyzn wyłaniający się z pamiętników jest przerażający. Alkoholizm i przemoc fizyczna nie były incydentami, lecz codziennością, na którą społeczeństwo dawało nieme przyzwolenie. Opisy wielodzietności, traktowanej jako nieunikniony los, są wstrząsające. Brak kontroli nad własną płodnością, przymus rodzenia kolejnych dzieci w warunkach skrajnego wycieńczenia organizmu, to dla mnie najczystsza forma dehumanizacji kobiet, przed którą Kościół nie tylko nie chronił, ale wręcz ją legitymizował.
Niezwykle trafną, choć bolesną obserwacją, która wybrzmiewa w tej książce, jest fakt, że to często same kobiety były najgorliwszymi strażniczkami patriarchatu. To matki i babcie dyscyplinowały młodsze pokolenia, pilnując, by nie „wychyliły się” poza narzucony schemat. To zjawisko pokazuje, jak głęboko opresja została zinternalizowana – ofiara staje się funkcjonariuszem systemu, bo tylko w ten sposób potrafi oswoić swój lęk i poczucie braku sprawstwa.
Czytając te świadectwa z przeszłości, nie potrafię uciec od lęku o naszą przyszłość. Widząc rosnące wpływy skrajnej prawicy w Polsce, czuję realne zagrożenie, że historia może zatoczyć koło. Dojście do pełnej władzy środowisk fundamentalistycznych to dla mnie scenariusz, w którym zdobycze ostatnich dekad zostaną nam odebrane w imię „tradycyjnych wartości”. Obawiam się powrotu do czasów, w których jedyną rolą kobiety jest bycie niewidoczną pracownicą domową i inkubatorem, a wszelki bunt będzie ponownie duszony wstydem i religijnym dogmatem.
Książka Antoniny Tosiek to lektura obowiązkowa – ku pamięci naszych przodkiń i ku przestrodze dla nas samych.
To książka, którą cenię przede wszystkim za jej szczerość i oddanie głosu tym, które przez dekady pozostawały w cieniu. Czytałam te pamiętniki jak listy do samej siebie, do nas współczesnych kobiet.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększą wartością tej pozycji jest wydobycie na światło dzienne autentycznych zapisków tworzonych ukradkiem, w pośpiechu, na skrawkach papieru. To, co uderzyło mnie...
Czytałam z zainteresowaniem, chętna poznać losy kobiet w powojennej wsi, czy to zakończyło się sukcesem, niestety nie. Być może oczekiwałam zbyt wiele.
Czytałam z zainteresowaniem, chętna poznać losy kobiet w powojennej wsi, czy to zakończyło się sukcesem, niestety nie. Być może oczekiwałam zbyt wiele.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnaliza treści pamiętników chłopek, rolniczek, od okresu dwudziestolecia międzywojennego, aż po czasy transformacji ustrojowej. Przez wiele lat ten rodzaj źródeł niespecjalnie interesował historyków. Na fali zwrotu ku historii pisanej przez masy, przypomniano sobie i o tej formie dokumentowania dziejów. Antonina Tosiek oddaje głos osobom, które w hierarchii ważności potrzeb stały na wsi najniżej, bo o potrzebach kobiet myślano na samym końcu. I chyba nie da się mówić o tej książce w oderwaniu od „Chłopek”, przy czym o ile książka Joanny Kuciel-Frydryszak jest raczej reportażem historycznym, to dzieło Antoniny Tosiek to już bardziej książka naukowa. Stąd może niższe oceny, bo o ile „Chłopki” przytaczając fakty grają też na emocjach, w „Przepraszam za brzydkie pismo” dane stanowią fundament narracji. Autorka posługuje się twórczością kobiet ze wsi, żeby pokazać ich położenie i to jak się przez lata zmieniało (lub nie zmieniało). Nie skupia się jednak tylko na treści tych zapisków, ale kreśli także ogólny obraz, żeby nadać im kontekst historyczny. Na mnie ta lektura zrobiła równie wstrząsające wrażenie co „Chłopki”, zwłaszcza, że tu oddano głos autorkom tych pamiętników, skupiono się na tym, co mówią i z tej perspektywy spojrzano na historię. Kobiety przez lata traktowane jak mebel i darmowa siła robocza nagle odzyskały podmiotowość. Można tylko dokładać wszelkich starań, żeby ich praca nie poszła na marne.
Analiza treści pamiętników chłopek, rolniczek, od okresu dwudziestolecia międzywojennego, aż po czasy transformacji ustrojowej. Przez wiele lat ten rodzaj źródeł niespecjalnie interesował historyków. Na fali zwrotu ku historii pisanej przez masy, przypomniano sobie i o tej formie dokumentowania dziejów. Antonina Tosiek oddaje głos osobom, które w hierarchii ważności potrzeb...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie jest reportaż. To naukowa dysertacja, analiza tysięcy pamiętników wiejskich kobiet. Czy to źle? Nie. Ale zarówno język, jak i styl są bardzo naukowe, ciężkie. To nie jest czytadło. Nie liczcie też, że zaprzyjaźnicie się z bohaterkami. Książka jedynie cytuje krótkie fragmenty pamiętników (i te cytaty to jej absolutnie najlepsza część!!!). Dostajemy za to ogrom wiedzy, także o latach powojennych i współczesnych aż po lata 90. Bardzo potrzebna książka, ale miejscami naukowy żargon był trudny do zdzierżenia.
To nie jest reportaż. To naukowa dysertacja, analiza tysięcy pamiętników wiejskich kobiet. Czy to źle? Nie. Ale zarówno język, jak i styl są bardzo naukowe, ciężkie. To nie jest czytadło. Nie liczcie też, że zaprzyjaźnicie się z bohaterkami. Książka jedynie cytuje krótkie fragmenty pamiętników (i te cytaty to jej absolutnie najlepsza część!!!). Dostajemy za to ogrom wiedzy,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toza mało w tym wszystkim pamiętników, za dużo gadaniny autorki
za mało w tym wszystkim pamiętników, za dużo gadaniny autorki
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety muszę się przychylić do tych bardziej krytycznych opinii. Miałam bardzo duże nadzieje związane z tą książką, ale okazała się rozczarowaniem. Czyta się ją jak dysertację (Autorka napisała o pamiętnikach pracę licencjacką, magisterską, a teraz chyba pracuje nad doktoratem),jednak ostatecznie nie jest to praca naukowa, ale również nie popularnonaukowa. Pomimo wielkiego wysiłku, który jest godny podziwu, włożonego w odczytanie i opracowanie setek pamiętników, opowieść Autorki jest niestety nużąca dla szeregowego czytelnika i chaotyczna. Same pamiętniki są zaprezentowane w krótkich urywkach i nie stanowią głównej zawartości książki).
Niestety muszę się przychylić do tych bardziej krytycznych opinii. Miałam bardzo duże nadzieje związane z tą książką, ale okazała się rozczarowaniem. Czyta się ją jak dysertację (Autorka napisała o pamiętnikach pracę licencjacką, magisterską, a teraz chyba pracuje nad doktoratem),jednak ostatecznie nie jest to praca naukowa, ale również nie popularnonaukowa. Pomimo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem zawiedziona tą książką. Wiem, że moja opinia będzie odosobniona, ale trudno, narażę się na cięgi.
Pierwsza rzecz - spodziewałam się publikacji będącej zbiorem pamiętników, podczas gdy jest to książka O pamiętnikach. Samych wspomnień wiejskich kobiet jest tak z 40-45 %. Nie miałam możliwości zżycia się z bohaterkami, bo wszystko jest mocno poszatkowane, a książka wydaje się sucha, zimna. Momentami byłam tez zmęczona językiem używanym przez autorkę i jej ideologiczną nachalnością. Świadomość klasowa, „świadkinie” i emancypacja przez trwałą ondulację. Czyta się to troszkę jak pracę magisterską albo publikację z lat minionych. Autorka zauważa (słusznie),że kobiety sprzed wojny miały o wiele „luźniejszy” stosunek do spraw ciała i nie krępowały się tak bardzo ty mówienia o współżyciu, bo była to część życia codziennego odbijająca się przecież choćby w folklorze. Jednocześnie Tosiek nie zauważa w ogóle wpływu na tę materię ustroju i ideologii, obwiniając za zmianę… Kościół katolicki. Generalnie z książki wynika, że PRL był najlepszą epoką dla polskiej wsi, wyzwoleniem po latach ucisku i głodu, a najgorsze zło jakie miało wówczas miejsce to wykorzystywanie kultury ludowej do krzewienia socjalizmu – z kolei transformacja ustrojowa była czystym złem, które wszystko popsuło.
Tosiek mówi na początku, że chce zerwać ze stereotypami i schematycznymi obrazami dotyczącymi chłopek, bo kolejne frakcje polityczne do tej pory starały się wykorzystywać wieś do swoich walk ideologicznych, a ona sama tego robić nie chce. Czy jej się to udało – niekoniecznie. Mamy przykładowo cały rozdział o tym, jak wielkim problemem jej zdaniem jest brak aborcji i antykoncepcji – Tosiek niby pisze o dawnej wsi, ale w rzeczywistości widać, że chce nawiązać do współczesnej polityki: pisze o „złych” lekarzach mających prawo do odmowy aborcji, „złym” Kościele, wspomina nawet o 2015 roku. Także, de facto robi to, o co sama oskarżała innych – używa wiejskich kobiet, żeby móc udowodnić swoje racje.
Mimo ewidentnie irytujących elementów nie mogę powiedzieć, że żałuje tej lektury w stu procentach. Na pewno same pamiętniki, bez tego, co autorka do nich dopisuje, mają wartość, zmieniają perspektywę. Uderzyło mnie, jak bardzo tępiono w tych wszystkich dziewczynach chęć edukacji. Moi dziadkowie przed wojną chodzili do szkół i bardzo naciskali na swoje dzieci a także na mnie, żebym się uczyła. Rodzice podobnie. W moim otoczeniu te starsze pokolenia właśnie bardzo mocno cisnęły na edukację i widziały w niej możliwość znalezienia dobrej pracy. Jakże drastycznie odmienne były rodziny opisane przez autorkę, gdzie nie tylko się nie zachęcało do nauki, ale wręcz tępiło takie „fanaberie” fochami, szantażem, głodem, krzykiem, przemocą fizyczną. W świecie, gdzie papier i przybory do pisania były luksusem, tępiono także samo prowadzenie pamiętników.
Przerażająco czyta się także o braku dostępu do opieki medycznej, higieny. Jako osoba od małego żyjąca w świecie, gdzie toaleta, łazienka i prysznic są standardem domowym byłam przygnębiona, ale też w sumie nie zaskoczona. Co do kwestii zdrowia – autorka poświęciła temu cały rozdział, ale też poleciała po łebkach, sprowadzając problem głównie do kwestii porodu oraz kwestii ideologicznych związanych z niechcianymi ciążami. Jak wyglądała opieka dentystyczna, szczepienia i choroby zakaźne dzieci, problemy pasożytów, starość – tego się z książki nie dowiemy więcej niż ze Znachora. Nawet odnośnie spraw około-
ginekologicznych nie ma nic o tym, jak kobiety radziły sobie np. z menstruacją.
Przykre było także czytanie o tym, jak kobiety wiejskie czuły się nieustannie poniżane, oceniane w kontaktach z kobietami z miasta (w domyśle zapewne z tymi zamożniejszymi, bo wątpię by robotnice fabryczne czy sprzątaczki żyły w luksusach). Zarzucano im zacofanie, prostactwo, krytykowano ich wygląd, język. Problemem był także brak ubezpieczenia dla rolników i ich rodzin. Jak słusznie zauważa jedna z kobiet, dla państwa większą wartość zdaje się mieć inwentarz niż gospodyni.
No i muszę pochwalić okładkę, która jest genialna.
Jestem zawiedziona tą książką. Wiem, że moja opinia będzie odosobniona, ale trudno, narażę się na cięgi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza rzecz - spodziewałam się publikacji będącej zbiorem pamiętników, podczas gdy jest to książka O pamiętnikach. Samych wspomnień wiejskich kobiet jest tak z 40-45 %. Nie miałam możliwości zżycia się z bohaterkami, bo wszystko jest mocno poszatkowane, a książka...