CzytajPL konkurs
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
867410 czytelników
1956 dyskusji
121739 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Tą sprawą żyła (prawie) cała Polska - wygraj książkę „Zabójczy pocisk. Polska krew".

Tą sprawą żyła (prawie) cała Polska - wygraj książkę „Zabójczy pocisk. Polska krew".

Polscy mistrzowie gatunku wzięli na warsztat głośne sprawy kryminalne, którymi żyła cała Polska: precyzyjnie zaplanowane zabójstwa bossów polskiej mafii, morderstwa na zlecenie, zbrodnie popełniane w afekcie, tajemnicze zniknięcia. Do czego zdolny jest człowiek zaślepiony żądzą zysku? Jaka zemsta grozi za upokorzenie? Co przeżywa udręczona kobieta szefa gangu? Jak mafiozi wyrównują rachunki? Czy przed karą da się uciec? Te historie przerażają tym bardziej, że wydarzyły się naprawdę.

Tą sprawą żyła cała Polska. No, prawie cała, a przynajmniej Wy. Pamiętacie ostatnie chaotyczne poszukiwania kluczy przed porannym wyjściem, albo próbę wytypowania, kto zjadł Wasz ulubiony jogurt? Wcielcie się dochodzeniowców i opiszcie podobną sytuację jak sprawę kryminalną. Przepytajcie świadków, znajdźcie poszlaki i wytypujcie podejrzanych ;)

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Zabójczy pocisk. Polska krew - Jacek Skowroński

Zabójczy pocisk. Polska krew

Autorzy: Maciej Siembieda, Jakub Żulczyk, Tomasz Konatkowski, Katarzyna Berenika Miszczuk, Jacek Ostrowski, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Marta Guzowska, Marta Matyszczak, Bartosz Szczygielski, Grzegorz Kalinowski, Alek Rogoziński, Magda Stachula, Krzysztof Bochus, Max Czornyj

15 najgłośniejszych spraw. 15 najlepszych polskich pisarzy. Polscy mistrzowie gatunku wzięli na warsztat głośne sprawy kryminalne, którymi żyła cała Polska: precyzyjnie zaplanowane zabójstwa bossów polskiej mafii, morderstwa na zlecenie, zbrodnie popełniane w afekcie, tajemnicze zniknięcia. Do czego zdolny jest człowiek zaślepiony żądzą zysku? Jaka zemsta grozi za upokorzenie? Co przeżywa udręczona kobieta szefa gangu? Jak mafiozi wyrównują rachunki? Czy przed karą da się uciec? Te historie przerażają tym bardziej, że wydarzyły się naprawdę. KUPUJĄC TĘ KSIĄŻKĘ, WSPIERASZ STOWARZYSZENIE SOS WIOSKI DZIECIĘCE W POLSCE.

Regulamin
  • Konkurs trwa 8 listopada do 15 listopada włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Skarpa Warszawska. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2033
LubimyCzytać
08-11-2018 15:57
Zabójczy pocisk. Polska krew Zabójczy pocisk. Polska krew
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
omuzu
14-11-2018 12:48
Nie czuję się dobrze. Spałam słabo w nocy. Wstaliśmy wcześnie, zabraliśmy bagaże i zeszliśmy do garażu. Przede mną trudne trzydniowe szkolenie. Za granicą. Po angielsku. Ze strachu ściska mnie w żołądku. Na szczęście mój mąż to anioł. Obiecał że mnie zawiezie na miejsce abym nie musiała podróżować sama pociągiem.
W drodze humor mi się poprawia. Zatrzymujemy się w lesie – na siusiu. Jakiś...
Nie czuję się dobrze. Spałam słabo w nocy. Wstaliśmy wcześnie, zabraliśmy bagaże i zeszliśmy do garażu. Przede mną trudne trzydniowe szkolenie. Za granicą. Po angielsku. Ze strachu ściska mnie w żołądku. Na szczęście mój mąż to anioł. Obiecał że mnie zawiezie na miejsce abym nie musiała podróżować sama pociągiem.
W drodze humor mi się poprawia. Zatrzymujemy się w lesie – na siusiu. Jakiś okropny grzybiarz naszedł mnie właśnie w tym momencie… Szybko wskakujemy do samochodu, odjeżdżamy. Zaglądam do torebki. Czegoś brakuje.
- Masz moje klucze? – pytam.
- Przecież Ci oddawałem.
- Ale nie mam w torebce.
Mąż puszcza kierownicę jedną ręką i klepie się po kieszeni spodni. Słychać brzęczenie kluczy.
-Mam w kieszeni. Przecież to ja zamykałem garaż.
Uspokajam się. Jedziemy dalej. Przysypiam nawet. Pokonujemy kolejne kilometry. Następny przystanek tuż przed granicą. Planujemy chwilę odpocząć i coś zjeść. I znowu zaglądam do torebki.
No tak. Klucze.
- Kochanie, Oddaj moje klucze.
Mąż lekko krzywiąc się sięga do kieszeni. Wyciąga brzęczące klucze. Ale nie moje! To jego komplet.
- Gdzie są moje klucze? Mówiłeś, że masz w kieszeni?
- Poszukaj dobrze w torebce. Może nie wzięłaś z domu?
- Wzięłam! Ja otwierałam garaż, Ty zamykałeś. Nie oddałeś mi moich kluczy.
Jednak szukam w torebce. W zasadzie cała jej zawartość leży już na chodniku.
- Może wypadły gdzieś w samochodzie?
Przeszukujemy auto.
-Ale czy na pewno zamknąłeś garaż?- pytam cicho męża.
-Na pewno – ucina temat krótko - Pewnie zostawiłaś je w domu.
Ale po chwili wyciąga telefon i dzwoni do swoich rodziców.
Idziemy na obiad, który zupełnie mi nie smakuje. Każde z nas odtwarza w myślach wydarzenia z poranka. Klucze…
W końcu dzwoni telefon. Teściowa mówi, że brama garażowa była tylko lekko przymknięta a w zamku były klucze. Moje …
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 11
miłośniczkaksiążek
08-11-2018 19:19
-Pytam jeszcze raz. Gdzie jest mój pendrive z notatkami Agata?
-Skąd mam wiedzieć!?
-A stąd, że pytałaś mnie o niego dwa dni temu, bo zachciało Ci się zrzucić fotki z wakacji.
-Oj, czepiasz się nie mam go.
-Aga, nie kłam, oddawaj, jutro muszę oddać drugi rozdział licencjatu. Wiesz, że nośnik jest mi potrzebny.
-A Ty wiesz, że go nie mam.
-Hej, co to za głośna rozmowa?
-Cześć Baśka, właśnie próbuję odzyskać mojego pendriva. Aga pożyczyła i nie chce oddać.
-Aga, no coś Ty? Nie spodziewałabym się tego po Tobie.
-Mówcie sobie co chcecie ja zaraz spadam do Majki się pouczyć na sprawdzian, idę się ogarnąć.
*kłap* *drzwi się zamknęły*
-Jesteś pewna, że to ona go zabrała?
-A kto inny mógł to zrobić? Mama nie korzysta z takich sprzętów a tata kompletnie nie zna się na elektronice. Tym bardziej, że usilnie próbowała go ode mnie ostatnio pożyczyć.
*drzwi ponownie się otwierają, wchodzi Agata*
-Pytam po raz ostatni. Oddajesz czy nie?
-Przecież go nie mam.
*Agata kurczowo szuka czegoś w torebce, w końcu poddaje się i zdenerwowana pociąga ją za sobą. Jej zawartość wylatuje na podłogę. W tym również skradziony pendrive.*
-No ładnie tak oszukiwać?
-Przeproś, oddaj i po sprawie, a teraz zmywaj się do nauki, bo wszystkie szare komórki Ci wyparują.
-Ech... sorry siostra.
-A na przyszłość pytaj i nie kłam.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 74970
Edyta
08-11-2018 19:23
Mam doła, muszę poprawić sobie humor. Jak zombie skierowałam sie w kierunku szuflady, gdzie leżała moja ulubiona czekolada. Taka z orzechami...
-Gdzie ona jest?! - ryknęłam wściekła gdy zobaczyłam puste opakowanie po czekoladzie.
-Co jest? - w drzwiach pokoju pojawiła sie głowa męża. Nim zdążył się zorientować popchnęłam go w kierunku sofy.
-Z szuflady zniknęła czekolada - warknęłam groźnie. -Rano było jeszcze pół tabliczki. Zjadłeś ją!
-Ale...
-Cicho! Widzę po twoich oczach, że jesteś winny!
-Przecież byłem w pracy - rzekł spokojnie. - Wyszedłem przed tobą a wróciłem przed chwilą. Kiedy miałem zjeść ci tą czekoladę?
Racja. Dzieci... Czym prędzej pobiegłam do dziecięcego pokoju. Pięcioletnia Ania i siedmioletni Krzyś bawili sie zgodnie klockami. Podejrzanie zgodnie...
-Gdzie moja czekolada?! - spytałam tylko nieco spokojniej niż przed chwilą męża. Oczy maluchów zrobiły sie okrągłe ze zdziwienia.
-Tą czekoladę, którą masz zamkniętą w szufladzie biurka? - spytał ostrożnie Krzyś.
-Aha! - pomyślałam triumfalnie. - Mam cię!
Założyłam ręce na piersi gotowa by dać reprymendę.
-Pamiętasz, że robiliśmy wczoraj ciasteczka do szkoły? - pytał Krzyś.
Coś mnie tknęło. Miałam dziwne uczucie, że nie chcę kontynuować tej rozmowy...
-Nie miałaś mamo polewy - kontynuował z premedytacją.
-I rozpuściłam rano czekoladę by polać ciastka... - dokończyłam z westchnieniem.
Cóż, detektyw chyba jednak ze mnie marny...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 30
Ami
08-11-2018 23:34
Sprawa nr 101, osk.z art. X10X.10 – perfidna kradzież kawałka sernika.
Świadek nr 1, babcia Zosia zeznaje: o godzinie 18:00 dnia poprzedniego, upiekłam na szybko trzy dorodne serniki. Dwa z nich były z galaretką – trzeci, oblałam czekoladą. Wszystkie miały zostać skonsumowane dnia następnego, o godzinie 10:00. O godzinie 21:00 poszłam spać, zostawiając serniki na stole kuchennym. Rankiem panie, o 9:43 tragedia się stała.

Świadek nr. 2, mama Małgosia: koło godziny 18:30 widziałam, jak serniki się przegryzają. Kolejnego dnia, obudziłam się o 7:00 i choćbym nie wiem jak patrzała, połowy sernika z czekoladą nie było.
(czy świadek widział kogoś kręcącego się w pobliżu miejsca przestępstwa?)
Nie, nikogo nie widziałam.

Świadek nr. 3, córka Iza: Na godzinę 10:00, miałam iść na umówioną konsumpcję sernika do koleżanki. Po 9:00 zechciałam serniki spakować, jednak matka z przerażeniem oznajmiła, że nie ma czekoladowego.
(czy cały czekoladowy sernik zniknął?)
Prawie połowa.

Z badań technicznych wynika, że czekoladowe ślady sernika i pojedyncze rodzynki zaznaczone na podłodze, prowadzą do przedpokoju, czy świadek babcia, może się ustosunkować do tych spostrzeżeń?
Świadek babcia: panie, toć sernik sam sobie nie poszedł, ja nie wiem co to za ślady na podłodze. Panie, co pan, pan myśli żem to ja wciągnęła taki kawał ciasta? Ja to bym "rodzynków" panie nie wypluła..
(z dotychczasowych ustaleń wynika więc, że między godziną 7:00 a 9:43, ktoś niskiego bardzo wzrostu, dokonał wykroczenia, czy świadek nr. 3 orientuje się, kto w okolicy może mieć 16cm wzrostu? I kto nie trawi rodzynek?)
Nie wysoki sądzie, nie wiem. My to wszyscy wysocy. Chociaż... Jacek! Proszę wysokiego sądu, Jacek! Nie było go w kuchni, chociaż zwykle tam leży! Ba, nawet nie piszczał o 7:30 na siku, tylko skulony krążył po korytarzu... no i on to rodzynek nie lubi.

(sąd wzywa na świadka psa jamnika szorstkowłosego, Jacka)
Czy świadek Jacek, może wnieść coś do sprawy?
Hau.
Czy świadek widział kogoś podejrzanego w pobliżu sernika?
Hau.
Czy OSKARŻONY Jacek przyznaje się do winy?
Hau.
Proszę wstać, odczytujemy wyrok: sąd rejonowy po rozpoznaniu sprawy bla bla bla, skazuje jamnika szorstkowłosego Jacka, na ograniczenie spacerów do trzech dziennie, na okres dwóch tygodni, za bezczelne zżarcie czekoladowego sernika. wyrok jest prawomocny. Dziękuję, do widzenia. ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
kazi
09-11-2018 02:56
Instynkt łowcy obudzony przez pokemony
Mój wolny czas opanowały pokemony, a dokładnie gang słodziaków z jednego supermarketów.
Tłumy ruszyły na poszukiwanie wyidealizowanych, pluszowych stworzeń. A ja na prośbę moich dzieci o świcie razem z nimi. Jak gdyby miało zabraknąć czekolady na kartki w PRL-u. Japońskie anime ożyło! A dokładnie gang słodziaków rządzi!. Tyle, że Japonia ma ciekawsze rzeczy do zaoferowania. Mnie zastanawia fakt, co skłania…dorosłych do szukania Bogu ,,ducha’’ tak zwykłego przecież Pikachu i ich spółki na pólkach dyskonta z rana.?! Czy aby tylko powiększyć kolekcję?! Widzę, że słowo hobby nabiera teraz innego znaczenia. Nie wiem jednak, czy z tego śmiać się, czy cieszyć. Jak tak bezmyślnie wyszukiwać i emocjonować się po zdobyciu kolejnego Pikachu. Jakby był wart naszego czasu. Zwolennicy twierdzą, że to ruch i zabawa. Ja uważam, że moje definicje ruchu i zabawy są nieco bardziej kreatywne. Pokemony rządzą, ale co dalej?!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1441
Tina
09-11-2018 10:35
Jest taki dzień, kiedy pierwszą rzeczą, o której myślę zaraz po przebudzeniu, są rogale świętomarcińskie, z białym makiem, dostępne tylko raz do roku.
Tego poranka udałam się po odbiór zamówienia i odkryłam, że rogali nie ma.
- Jak to się mogło zdarzyć? Przecież kupuję u was codziennie, jestem stałą klientką?- byłam wściekła.
- Szanowna pani Jadziu, może zapomniała pani w tym roku zamówić? -sprzedawczyni bezskutecznie próbowała mnie udobruchać.
- Widziałam na własne oczy jak wasz piekarz notuje sobie 10 sztuk! Chyba sobie tego nie wymyśliłam, czy twierdzi pani, że zwariowałam?
Nagle z zaplecza wyłonił się piekarz.
- Ty, jak ci tam, chodź no tu! -krzyknęłam. Gdzie są moje rogale z białym makiem?
- Ale ja….ale pani…ale ja nic nie wiem…
- Byłam tu już miesiąc temu, żeby je zamówić! Jak mam spędzić 11.11 bez rogali, co?
- Ale…przecież…ja pani mówiłem…
Wtem do rozmowy wtrąciła się inna klientka.
- Byłam tutaj, kiedy ta pani składała zamówienie i pan je notował. Znamy się z widzenia. Potwierdzam.
- Grzesiek, gdzie ty to zanotowałeś? -sprzedawczyni była poirytowana,
- Ale ja….no…chyba…na papierze do pakowania…i miałem to przepisać do zeszytu, ale…
- To jakiś skandal! Żądam rogali z białym makiem! Inaczej nie opuszczę piekarni!
- Grzesiek! -wrzasnęła sprzedawczyni.
- Także…teges…-mruknął piekarz -Oddam pani moje, choć żona nie będzie zadowolona.
- Miło mi, bo widzi pan, 11.11 bez rogali, to jak Boże Narodzenie bez śniegu.
- No..to …u mnie w tym roku jest globalne ocieplenie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 61
Karolina
09-11-2018 10:48
Dzień zaczął się zwyczajnie i nic nie zwiastowało zbliżającej się katastrofy. Wstałam z łóżka, wzięłam prysznic, zjadłam śniadanie. Codzienna, poranna rutyna, nic nadzwyczajnego. Zrobiłam makijaż, uczesałam fryzurę i byłam już gotowa do wyjścia. Do pracy jeżdżę rowerem, bo tak jest szybko i pozwala mi to ominąć korki na drodze. Jak co dzień, otwieram szafkę z kluczami do pomieszczenia, w którym znajdują się rowery. Tym razem jednak nie było ich tam. Wpadłam w lekką panikę, bo spieszyłam się do pracy, ale postanowiłam zachować zimną krew. Przecież na pewno moja mama gdzie indziej schowała te klucze. Dzwonię do niej jednak ona nie odbiera. W międzyczasie próbuję szukać kluczy w innych miejscach. W końcu odebrała, ale mówi, że nie ruszała kluczy i nie ma pojęcia gdzie one mogą być. Dzwonię do taty, sytuacja taka sama. Jestem już dziesięć minut spóźniona. No nic, muszę lecieć na autobus, przecież nie wyczaruję nagle tych kluczy. Wiedziałam, że w tej sytuacji jedynym podejrzanym jest mój młodszy brat, jednak nie odpowiadał na moje telefony i wiadomości. W jego pokoju panował taki bałagan, że poszukiwania kluczy nie miały sensu, ponieważ i tak bym ich tam nie znalazła. Biegnę więc na autobus, wściekła na brata i już planuję jaką mu zrobię awanturę. Z tego pośpiechu, potykam się na chodniku i torebka wypada mi z rąk, a wraz z nią cała jej zawartość. A wśród portfela, chusteczek i książki leżą oczywiście klucze do pomieszczenia na rowery. Do dziś nie mam pojęcia jak znalazły się w mojej torebce, ale najwidoczniej winną ich schowania okazałam się ja sama.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 251
Viola
09-11-2018 11:03
To nie są przelewki. Ktoś za to srogo zapłaci. Ten, kto dopuścił się tego okropnego czynu będzie musiał odkupić mi Martini! Poruszę wszystkich i docieknę prawdy! Podejrzanych w domu mam aż czterech- mój mąż, brat, bratowa lub ich syn. Mojego starszego brata od razu skreślam z listy. On nie lubuje się w takich "kobiecych" drinkach. Czas sprawdzić męża. Ukrytkiem podchodzę do niego i pod pretekstem całusa obwąchuję. Nic, ani śladu zapachu alkoholu. Można odhaczyć z listy. No to zostaje bratowa. Tutaj trzeba konkretnie- Dlaczego wypiłaś mojego drinka?- pytam. - Zostawiłam go na półce koło telewizora, bo zadzwonili do mnie z pracy i szybko musiałam sprawdzić coś na komputerze. Gdy wróciłam drink był prawie pusty.- Nie byłam dziś u ciebie, więc to nie ja, ale Bartuś poszedł na parter oddać ci długopis.- stwierdziła moja bratowa. Nie myślałyśmy długo i biegiem udałyśmy się do pokoju jej syna. On jak gdyby nigdy nic bawił się zabawkami. Cały i zdrowy, bez zapachu alkoholu w ustach. Co za ulga! Tylko kto wypił mojego drinka!? Ta sprawa zaczyna robić się dziwna. Przecież w ciągu 15 minut drink nie wyparował. Wracając do swojej kuchni zerknęłam na legowisko mojego kota. Leżał na nim w dziwnej, nienaturalnej pozycji. Podeszłam, żeby sprawdzić czemu tak leży i poczułam - mój kot był całkiem PIJANY! Okazał się ukrytym alkoholikiem. Na szczęście nic mu się nie stało, ale teraz muszę w domu chować przed nim wszystko co zawiera procenty.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 154
Meekhanka
09-11-2018 13:31
„Uwaga zaginął kot! Ma na imię Sówka. Jest szylkretką z półdługą sierścią i charakterystycznym pyszczkiem Jekyll&Hyde! Rodzina tęskni.”
Oczami wyobraźni już widziałam takie plakaty porozwieszane po okolicy. Ja i P. wróciliśmy po pracy a kota nie ma. Tzn. jeszcze nie jesteśmy pewni, ale nie przybiegła przywitać nas w drzwiach jak to ma w zwyczaju. „Sówka, kici kici”. Chyba musimy opracować plan poszukiwania zaginionej. Najpierw sprawdzamy mieszkanie: za łóżkiem, pod łóżkiem, w pudełkach, w wannie – nie ma. Oczywiście cały czas wołamy „kici, kici”. Może M. (mój brat, który z nami mieszkał na studiach) zamknął Sówkę w swoim pokoju. Sprawdzamy, nie ma. Spokojnie, następny punkt. Wyszłam na korytarz, obeszłam piętro, weszłam wyżej i niżej. Nie ma kota. Wróciłam do mieszkania. Już mieliśmy zaczynać kolejny punkt poszukiwań czyli iść na obchód po sąsiadach gdy wrócił M.
- Młody, zaginął kot musisz odpowiedzieć na kilka pytań - dopadłam go, jeszcze w przedpokoju z torbą i kurtką w ręku.
- Gdzie widziałeś…– i nagle olśnienie jak grom z nieba, M. ma kurtkę!
- Czyżbyś zamknął ją w szafie? – pyta/stwierdza śmiejąc się P.
- Nie wiem.
W przedpokoju stoi duża szafa z przesuwanymi drzwiami. Przesuwamy skrzydło a tu na szalach przeciąga się zaspany kot: najpierw przednie łapy, później tylne.
- Miau?
- Ty zołzo mała, nawołujemy a ty nawet się nie odezwiesz.
W każdym razie śledztwo zakończone sukcesem: kot się odnalazł. Usługi detektywistyczne – nazwa w trakcie opracowywania - polecają swe usługi.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 114
Nola
09-11-2018 19:38
Są takie momenty w życiu człowieka, kiedy jedno zdarzenie wywraca jego wyobrażenia o 360 stopni. Podczas odwiedzin u moich rodziców, postanowiłam się pochwalić mojemu mężowi, jakie przepiękne grzyby znajdowałam będąc dzieckiem. Przeszukałam wszystkie rodzinne albumy w poszukiwaniu zdjęć, ale nigdzie ich nie było. Sprawa nie dawała mi spokoju, a nasza rodzinna kronikarka Mama, akurat wyszła do sklepu. Z niecierpliwością wyczekiwałam jej powrotu.Gdy tylko usłyszałam jej kroki na klatce schodowej, rzuciłam się do drzwi z zapytaniem, czy nie wie gdzie są te zdjęcia z grzybami. "Pytasz o te zdjęcia z grzybami, które najpierw kupiliśmy na rynku, a potem podrzuciliśmy do lasu?" Cisza..."Zawsze myśleliśmy, że się zorientowałaś i skutecznie udajesz przed Asią? (to moja młodsza siostra).
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd