Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/9810/pociagaja-mnie-obsesyjne-postacie

Pociągają mnie obsesyjne postacie

9 wartościowy tekst

Z Grahamem Moorem, amerykańskim pisarzem i scenarzystą, laureatem Oscara za scenariusz do filmu „Gra tajemnic”, o obsesjach, Tesli, Edisonie i Turingu rozmawia Diana Chmiel. 

Nowy Jork, rok 1888. Cud elektryczności powoli zaczyna rozjaśniać mrok wielkiego miasta. Thomas Edison właśnie wygrał wyścig po patent, który pozwoli mu zbić fortunę na oświetleniu Ameryki. Jednak jego główny rywal, George Westinghouse, jeszcze się nie poddał. Ku zaskoczeniu wszystkich zatrudnia młodego Paula Cravatha, który dopiero co skończył studia. Czy prawnik bez doświadczenia będzie w stanie powstrzymać przebiegłego giganta swojej epoki? I co wspólnego ma z tym wszystkim Nikola Tesla?

Czym jest prawdziwy geniusz?
Jaka jest cena nieposkromionej ambicji?
Jak zakończy się wojna o elektryfikację Ameryki?

Ostatnie dni mroku ukazały się w Polsce w połowie października pod patronatem lubimyczytać.pl. 

Diana Chmiel: Jesteś autorem dwóch powieści i zdobywcą Oscara za scenariusz do filmu „Gra tajemnic”. Na początek muszę zapytać, choć pewnie wszyscy o to pytają - czy Oscar zmienił Twoje życie? Co ta nagroda znaczy dla Ciebie?

Graham Moore: Zdobycie Oscara było oczywiście bardzo ważnym doświadczeniem. Dało mi to pewność, że warto wierzyć i ufać samemu sobie w pogoni za materiałem i historiami, które interesują mnie najbardziej. Pozwoliło mi to, pod względem i kreatywnym, i profesjonalnym, pracować tylko nad tymi projektami, w których rzeczywiście jestem zakochany. Nie muszę martwić się o sprawy komercyjne, ani o to, że coś muszę sprzedać. To bardzo komfortowa sytuacja.

Piszesz i książki, i scenariusze. Czy którąś formę lubisz bardziej?

Uważam się za szczęściarza, że mogę pisać raz to, raz to i przechodzić płynnie pomiędzy książkami i filmem. Kocham i to, i to, tylko w inny sposób. Gdybym miał wybrać ulubioną formę, byłaby to ta, nad którą nie pracuję aktualnie. Kiedy piszę książkę, zaczynam tęsknić za pracą nad filmem. I odwrotnie.

Zawsze chciałeś być pisarzem?

Nie. Tak szczerze, to w dalszym ciągu nie jestem pewien, kim chcę być, gdy dorosnę. Czasami pojawia się jakiś ekscytujący projekt, jakaś konkretna historia i wtedy chcę spędzać cały czas na myśleniu i na pracy o nich. A pisanie o tych historiach, jak na razie, jest moją najlepszą drogą, by wejść z nimi w interakcję. Ale jestem w stanie wyobrazić sobie inną pracę - tak długo, jak pozwalałyby mi na tę samą możliwość zanurzenia się w swoich własnych obsesjach.

Postacie, o których pisze to wyjątkowe osobowości - Turing, Sherlock, Tesla. Wybierasz je sam czy to one Ciebie wybierają? 

Myślę, że pociągają mnie bardzo obsesyjne, zdeterminowane postacie - najprawdopodobniej dlatego, że sam jestem jedną z nich. Mam obsesje. Trudno mi jest utożsamiać się z postaciami, które niczego nie chcą lub nie poświęcają się całkowicie czemuś. Po prostu nie mogę wejść w głowy tych ludzi, żeby o nich pisać. Ale ludzie mający marzenia, cele, nadzieje ... To ludzie, z którymi mogę się utożsamiać i za których stronie mogę stanąć.

No dobrze – stoisz po stronie Tesli czy Edisona?

Po stronie obydwóch! Głównym celem książki, przynajmniej dla mnie, było uświadomienie, że potrzebujemy ich dwóch. Nikt nie wynalazł żarówki. To był wspólny wysiłek grupy ludzi, nawet jeśli oni sami nie myśleli o tym w ten sposób.

Czy pisanie o tak wyjątkowych i wybitnych postaciach jest trudniejsze niż pisanie o „zwykłych" ludziach?

Tak, zdecydowanie - to było chyba największe wyzwanie w mojej dotychczasowej karierze. Ciągle próbuję pisać o geniuszach, mimo że przecież sam geniuszem nie jestem. Dla zwykłej osoby z Chicago, którą jestem, to właśnie jest największe wyzwanie w projektach - jak dostać się do umysłu geniusza jedynego w swoim rodzaju.

Jak wygląda proces przygotowania się do pisania, szukania informacji?

Moje pisanie jest oparte na poszukiwaniach i badaniach - robię to zanim czasami się zorientuję, o czym właściwie piszę. Przy „Ostatnich dniach mroku” wiedziałem, że chcę napisać o skomplikowanej rywalizacji między Edisonem, Teslą i Westinghousem, ale nie byłem do końca pewny, na czym dokładnie chcę się skupić. Przeczytałem biografie Edisona, autobiografię Tesli, kilka książek o Westinghousie zanim w końcu wpadłem na postać Paula Cravatha. W którejś biografii Edisona było o nim jedno zdanie, głęboko schowane. Natychmiast powiedziałem sobie, chwila, chcę wiedzieć o tym gościu coś więcej! Więc książka w pewnym sensie rozpoczęła się od zestawu pytań, a jej pisanie było po prostu uzyskiwaniem odpowiedzi.

Pisanie o takich osobowościach niesie ryzyko - mają oni bardzo wiernych fanów. Czy spotkałeś się z negatywnym odbiorem Twojej książki? Z zarzutem, że Tesla wcale taki nie był, a z Sherlockiem to też w ogóle było inaczej?

Myślę, że pisanie o postaciach historycznych to ogromna odpowiedzialność, aby opowiadać o nich bezstronnie i uczciwie. Codziennie w pracy mam to poczucie odpowiedzialności z tyłu głowy. I myślę, że jednym ze sposobów, aby tę bezstronność zachować jest oddanie głosu samej historii – pozwolenie, aby to bohaterowie opowiadali o sobie. W „Grze tajemnic” to była historia Alana Turinga opowiedziana przez niego samego. On jest narratorem i bardzo wcześnie wyczuwamy, że być może nie jest w tej roli tak do końca wiarygodny. Celem było opowiedzenie historii Alana Turinga w taki sposób, w jaki zrobiłby to on sam. Sprawdziło się to również w „Ostatnich dniach mroku” z Paulem Cravathem. To historia Paula, widziana z jego perspektywy. Więc wersje Edisona i Tesli, które tutaj mamy, to wersje widziane oczami Paula. Są tacy, jakimi postrzegał ich Paul.

Jak dowiedziałeś się o Paulu? Rozmawiamy cały czas o Tesli, ale przecież głównym bohaterem Twojej książki jest Paul Cravath, zwykły niezwykły człowiek.

Tak, to było bardzo trudne. Historycznie jest bardzo mało informacji o Paulu Cravacie. Mamy garść wycinków prasowych i jakieś artykuły w magazynach. Nie ma ostatecznej biografii. To sprawiło, że pisanie tej książki było bardzo ekscytujące - ta możliwość kopania, wgłębienia się w życie historycznej postaci, o której nikt nie wiedział zbyt wiele. Ale to była cała zarozumiałość książki: nie chciałem brać strony Edisona, Tesli, ani Westinghouse'a w ich wielkiej rywalizacji. Chciałem neutralnego obserwatora, żeby opowiedział tę historię, kogoś takiego jak ja, kto próbuje zrozumieć, jak to jest być jednym z tych wspaniałych geniuszy. Praca Paula wydawała się w pewnym sensie podobna do mojej - obydwaj chcieliśmy dowiedzieć się, co dzieje się w mózgach wielkich geniuszy.

Ile jest prawdy historycznej, a ile fikcji w twojej książce? 

Umieściłem w książce krótką notę, w której przebiegam dokładnie przez narrację i wyjaśniam, co jest rzeczywiste, a co nie - a co ważniejsze, dlaczego. To było dla mnie ważne, aby uwzględnić to w książce. Nie chciałem, żeby ktoś został wprowadzony w błąd lub poczuł się oszukany. Żadnych niespodzianek!

Nie chciałeś napisać biografii? Reportażu? Dlaczego powieść?

Ilekroć patrzę na nową historię, muszę zadać sobie pytanie, co mogę dodać do materiału, który już tam jest, jeśli jest to prawdziwa historia. Jest już wiele wspaniałych biografii Edisona. To samo dotyczy Tesli. Więc nie było sensu pisać kolejnej. Ale to, co mogłem zrobić, aby dodać coś nowego, to opowiedzenie ich historii z nowej perspektywy - z perspektywy Paula Cravatha, który jest główną postacią w tej książce. Był prawdziwą osobą, której historii nie opowiedziano wcześniej. Ale skoro nie ma zbyt wielu informacji historycznych o nim, musiałem się sporo domyślać i zgadywać, co naprawdę się stało. A to mogłem zrobić tylko w kontekście powieści.

Jaki był najprzyjemniejszy moment, podczas pisania tej książki?

Kończenie! (śmiech)

Moją pierwszą myślą po przeczytaniu książki było „chciałabym to obejrzeć"...

Będzie film! Pracujemy nad nim -  i mam nadzieję, że zrobimy go w miarę szybko.

Jak wygląda proces Twojego pisania? Jakieś ulubione miejsca, przyzwyczajenia, schematy?

Mam obsesję na punkcie twórczych procesów różnych ludzi, ponieważ nigdy nie czułem się tak, jakbym miał swój własny, dobry proces twórczy. Zawsze zmieniam zachowanie w nadziei, że będzie ono bardziej wydajne, ale to nigdy nie działa. Staram się utrzymywać dość regularne godziny pracy - 10:00-18:00 każdego dnia. Ale nie wszystkie te godziny są mocno produktywne.

Co lubisz najbardziej w byciu pisarzem?

Poszukiwania! Możliwość uczenia się nowych rzeczy każdego dnia!

Ja dokładnie za to samo kocham czytanie. A kto Cię inspiruje?

Ludzie, który są lepszymi pisarzami niż ja.

Czyli?

Moimi ulubionymi pisarzami są William Gibson i Ian McEwan. Ostatnio zafascynowała mnie Jennifer Egan, która wydaje się mieć tę cudowną zdolność pokazywania postaci i oddawania im głosu. Próbuję to przeanalizować, ale nie mogę nawet zrozumieć, jak ona to robi, jest taka dobra!

Zdjęcia: Diana Chmiel.


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  Diana |  wypowiedzi: 3  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1022
Diana
05-01-2018 15:21
Zapraszam do dyskusji.
książek: 1232
koninianka
06-01-2018 19:33
Świetny wywiad! Chciałabym, aby Moore jak najprędzej wziął na celownik kolejnego geniusza 😊 I jakże wspaniała wiadomość - będzie film! Jest na co czekać 😊 Podziwiam autora za to, jak potrafił tchnąć życie w te historyczne postaci, jak pozwolił nam być przechodniem w ich niesamowitym świecie, świadkiem ich dokonań! Czytanie biografii to jedno, ale obserwacja tych zdarzeń „na żywo” to coś... Świetny wywiad! Chciałabym, aby Moore jak najprędzej wziął na celownik kolejnego geniusza 😊 I jakże wspaniała wiadomość - będzie film! Jest na co czekać 😊 Podziwiam autora za to, jak potrafił tchnąć życie w te historyczne postaci, jak pozwolił nam być przechodniem w ich niesamowitym świecie, świadkiem ich dokonań! Czytanie biografii to jedno, ale obserwacja tych zdarzeń „na żywo” to coś fantastycznego. Powinien powstać taki gatunek książek - fabularyzowane biografie, bo „Ostatnie dni mroku” to nie jest taka zwykła powieść 😊
pokaż więcej
książek: 126
notized
14-01-2018 22:57
Nigdy nie słyszałam o tym pisarzu, wypowiada się całkiem ciekawie, co sprawia, że mam ochotę zajrzeć do jego książek. I prawdopodobnie uczynię to. :)
Dzięki za dobry wywiad!
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Religa. Człowiek z sercem w dłoni

Sięgnełam po tą książkę z pewnością jak większość czytelników na fali filmu "Bogowie" i nie zawiodłam się. Pozycja ma formę obszernego wywia...

zgłoś błąd zgłoś błąd