Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/11123/anioly-to-wszechpotezne-zdumiewajace-stwory-wywiad-z-maja-lidia-kossakowska

„Anioły to wszechpotężne zdumiewające stwory” – wywiad z Mają Lidią Kossakowską

2 wartościowy tekst

Już od 14 listopada w księgarniach gości trzeci tom Bram Światłości autorstwa Mai Lidii Kossakowskiej. Z tej okazji autorka postanowiła zdradzić nam, jak zaczęła się jej wielka przygoda z aniołami oraz jakie ma najbliższe autorskie plany.

Nad wyprawą do Stref Poza Czasem zawisło widmo utraty Abaddona. Świadomość, że nie ma nikogo, kto rozpozna Światłość u kresu poszukiwań, odbiera wszelką nadzieję i sens dalszej wędrówce. Nawet waleczna Sereda popada w zwątpienie i rozpacz. Jeśli utracili Daimona na najbardziej bezpiecznym etapie, to jakie szanse mają bez niego? W krainie, gdzie niebezpieczeństwa pojawiają się jedno po drugim, gdzie nie można ani na chwilę opuścić gardy, bez opieki największego z wojowników stają się jagniętami wpuszczonymi pomiędzy lwy.

Nadchodzi ostateczny sprawdzian siły wiary.

Dla wszystkich.

Kilka dni temu miała miejsce premiera trzeciego tomu „Bram Światłości”. Proszę opowiedzieć krótko tym czytelnikom, którzy nie znają jeszcze cyklu anielskiego, jak zaczęła się Pani wielka przygoda z Aniołami?

Zanim trafiłam na studia, anioły specjalnie mnie nie interesowały. Żywiłam dość powszechne, jak sądzę, przekonanie, że to świetliste, uduchowione, choć nieco naiwne istotki, które zajmują się wyłącznie śpiewaniem nabożnych pieśni i przeprowadzaniem dzieci przez kładeczki nad strumieniami. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy zaczęłam uczęszczać na wykłady profesora Wiercińskiego „Antropologia magii i religii”. Wtedy przekonałam się, że anioły to wszechpotężne, zdumiewające stwory, czasem nawet bestie, które zajmują się tak niezwykłymi rzeczami, jak zawiadywanie działaniem gwiazd i planet, a nawet czarną magią. Zazwyczaj pierwsze zdanie wypowiadane przez anioła do człowieka, któremu się objawia, brzmi: „Nie lękaj się!”. A naprawdę jest się czego bać. Anioły mogą przerażać, zwłaszcza te z wyższych chórów. Wcale nie są łagodne i słodkie. Raczej mocarne i nieokiełznane. Oczywiście, kiedy trafiłam już na ten nieznany mi niezwykły świat niebiańskich istot, zapragnęłam dowiedzieć się o nim jak najwięcej, zaczęłam więc szukać źródeł dotyczących tego, co na temat aniołów pisali przez wieki święci, filozofowie, teologowie, mistycy i starożytni mędrcy. Na początku z czystej ciekawości. Dopiero po jakimś czasie wpadłam na pomysł, że ten niezwykły i rozbudowany świat może być świetną inspiracją do napisania opowiadania. Tak powstała „Sól na pastwiskach niebieskich”. A potem, ponieważ uważałam, że formuła się jeszcze nie wyczerpała, inne opowiadania oraz cały cykl anielski.

Rzeczywiście anioły w Pani książkach bardzo odbiegają od stereotypowych wyobrażeń na temat tych istot. Właściwie cały cykl przypomina powieść awanturniczą. Skąd pomysł, żeby zdjąć Skrzydlatych z piedestału?

Z najstarszych, najbardziej pierwotnych mitów judeochrześciańskich, gdzie aniołowie nie są jedynie niematerialnymi duchami, czystą emanacją woli Bożej, lecz mają ciała, osobowość oraz liczne wady i przywary. Potrafią być zazdrośni, podatni na wpływy, żądni władzy i zaszczytów lub chciwi. Starają się knuć, spiskować czy przeciwstawiać się rozkazom Pana. Oczywiście, w źródłach próżno szukać takich aniołów, jacy mieszkają na kartach moich powieści. Tam znajdują się zaledwie wzmianki, wydarzenia, które poddają się takiej interpretacji, drobne sygnały. To z nich zbudowałam cały świat „Siewcy” i pozostałych powieści. Poza tym pełnokrwisty bohater literacki musi być wyrazisty i charakterystyczny. Nie sposób pisać o istotach, które są wyłącznie słupem światła wypowiadającym zaprogramowane przesłanie. Zdecydowanie wolę cielesne anioły z mojej wizji, które tak długo żyły w pobliżu ludzi, że zaczęły ich do złudzenia przypominać. Zabierając się do pracy nad tą książką, pragnęłam wskrzesić i odświeżyć dziewiętnastowieczne powieści podróżniczo-przygodowe, które czytałam w dzieciństwie, bo ten pomysł po prostu mi się spodobał. Postanowiłam jednak nadać mu nowoczesny język i wartką fabułę, a co z tego wyszło, ocenią czytelnicy. Jeśli zaś któryś z nich zainteresuje się przy okazji jedną z opisanych mitologii, będę bardzo szczęśliwa.

Czy trzeci tom „Bram Światłości” zamyka cykl anielski?

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Na jakiś czas pewnie tak. Ale jeśli pojawi się pomysł na kontynuację cyklu, to może powrócę jeszcze do skrzydlatej bandy. Jedno jest pewne: „Bramy Światłości” zostały skończone, a zawarta w nich opowieść napisana. I chociaż lubię spotkać się czasem z Daimonem i resztą anielskich przyjaciół, to miło jest po trzech tomach umieścić wyczekiwany napis KONIEC podsumowujący kilka lat pracy.

Będzie Pani brakowało Świetlistych? 

W tej chwili nie. Inni bohaterowie już czekają, by zająć ich miejsce. Z moimi aniołami jest trochę tak jak z grupą starych, dobrych znajomych. Spotykamy się od czasu do czasu i dobrze się razem bawimy. Mam nadzieję, że czytelnicy także.

Co ma Pani jeszcze w swoich planach? Już Pani nad czymś pracuje czy nowe pomysły dopiero się rodzą?

Na szczęście pomysłów mi nie brakuje. Tej jesieni siadam do kontynuacji powieści o Takeshim. Miałam zamiar porzucić ją tylko na chwilę, żeby napisać krótką książkę o Daimonie i przyjaciołach, ale oni tak się rozpanoszyli, że zajęli całe trzy tomy. Teraz więc wracam do samurajów, a potem zobaczymy. Rozważam dwa projekty: powieść o drugiej wojnie światowej w Polsce oraz mroczną opowieść z pogranicza space opery i science fiction, czyli obie pozycje z dziedzin, którymi jeszcze się nie zajmowałam. Kusi mnie zwłaszcza ta druga opcja, choć na razie nie wiem, nad czym będę pracować po zakończeniu Takeshiego.

Książkę możecie kupić tutaj!


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 10  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2044
LubimyCzytać
21-11-2018 11:11
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 185
Aguniolek
21-11-2018 19:09
Bardzo lubię wyobraźnię Pani Mai Kosakowskiej. Widać,że kocha to, co robi i dlatego lepiej niech nie idzie w kierunku "podszeptów wydawniczych" typu "napisz coś o wojnie,bo takie jest zapotrzebowanie...", gdyż to byłaby niepowetowana strata w polskim świecie fantastyki!
Dziękuje Pani za całą serię "fantastyki anielskiej"!
Trzymam kciuki za kolejne projekty...
Bardzo lubię wyobraźnię Pani Mai Kosakowskiej. Widać,że kocha to, co robi i dlatego lepiej niech nie idzie w kierunku "podszeptów wydawniczych" typu "napisz coś o wojnie,bo takie jest zapotrzebowanie...", gdyż to byłaby niepowetowana strata w polskim świecie fantastyki!
Dziękuje Pani za całą serię "fantastyki anielskiej"!
Trzymam kciuki za kolejne projekty fantastyczne.
pokaż więcej
książek: 1342
Monika
22-11-2018 00:47
A gdzie tu jest napisane, że ta hipotetyczna powieść o wojnie miałaby powstać na zamówienie z wydawnictwa lub że miałaby nie być fantastyką? Jest to, tak jak i druga opcja, pomysł na coś, czego autorka jeszcze nie próbowała, czyli trochę jakby norma w twórczości Kossakowskiej, bo ona już wielokrotnie zmieniała tematy i gatunki. Jaki sens jej to odradzać? Dlaczego autorka miałaby się ograniczać... A gdzie tu jest napisane, że ta hipotetyczna powieść o wojnie miałaby powstać na zamówienie z wydawnictwa lub że miałaby nie być fantastyką? Jest to, tak jak i druga opcja, pomysł na coś, czego autorka jeszcze nie próbowała, czyli trochę jakby norma w twórczości Kossakowskiej, bo ona już wielokrotnie zmieniała tematy i gatunki. Jaki sens jej to odradzać? Dlaczego autorka miałaby się ograniczać do tego, co czytelnicy już z nią kojarzą, dlaczego nie miałaby się rozwijać i wkraczać na pola, o których czytelnicy myślą, że to nie jej bajka? Jeśli dotychczas nie jej, to dlaczego nie miałaby się stać jej bajką jutro albo za rok?
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 406
Lucious_the_Layle
22-11-2018 07:06
Już wiem co dostane pod choinkę :)
książek: 1340
BlueSugar
23-11-2018 11:36
"Rozważam dwa projekty: powieść o drugiej wojnie światowej w Polsce oraz mroczną opowieść z pogranicza space opery i science fiction, czyli obie pozycje z dziedzin, którymi jeszcze się nie zajmowałam."

To ja mam pytanie do tych, którzy umieją w miarę rozróżnić podgatunki fantasy/sci-fi: do jakiego gatunku zaliczyć "Grillbar Galaktyka" bo mi się wydawało, że to space opera, ale mogę się mylić.
...
"Rozważam dwa projekty: powieść o drugiej wojnie światowej w Polsce oraz mroczną opowieść z pogranicza space opery i science fiction, czyli obie pozycje z dziedzin, którymi jeszcze się nie zajmowałam."

To ja mam pytanie do tych, którzy umieją w miarę rozróżnić podgatunki fantasy/sci-fi: do jakiego gatunku zaliczyć "Grillbar Galaktyka" bo mi się wydawało, że to space opera, ale mogę się mylić.

Bardzo cenie sobie pióro Mai Lidii Kossakowskiej, dzięki niej zaczęła się moja przygoda z "poważnym" fantasy, nie mogę się też doczekać trzeciej książki o Takeshim, ale wydaje mi się że pani Maja już próbowała trochę eksperymentować ze sci-fi "Grillbarem..." właśnie.
pokaż więcej
książek: 1342
Monika
24-11-2018 16:12
"Grillbaru..." nie czytałam, ale z opisu i opinii wnoszę, że jest to rzecz wybitnie humorystyczna i prześmiewcza, a zatem nawet jeśli wykazuje pewne pokrewieństwo ze space operą, to na pewno nie jest typowym przedstawicielem tego gatunku i raczej daleko jej też do "poważnego" science fiction, czyli jeśli autorka zamierza podążyć w te strony na poważnie, nie jajcarsko, to rzeczywiście może to... "Grillbaru..." nie czytałam, ale z opisu i opinii wnoszę, że jest to rzecz wybitnie humorystyczna i prześmiewcza, a zatem nawet jeśli wykazuje pewne pokrewieństwo ze space operą, to na pewno nie jest typowym przedstawicielem tego gatunku i raczej daleko jej też do "poważnego" science fiction, czyli jeśli autorka zamierza podążyć w te strony na poważnie, nie jajcarsko, to rzeczywiście może to być wyprawa w rejony dziewicze.

Co to jest space opera? Opowieść przygodowa, awanturnicza lub wojenna w realiach kosmicznych, takie tam perypetie dzielnych bohaterów na tle czegoś wielkiego i ważnego, co najmniej "zabili go i uciekł", a najlepiej "ratowanie Wszechświata przed najgorszym ze Złych Imperatorem". Typowymi przykładami są "Star trek" czy "Gwiezdne wojny". Humor oczywiście może występować, ale nie powinien być przesadzony czy nazbyt abstrakcyjny, bo akcja w space operze ma się dziać całkiem serio, bohaterowie bardzo poważnie traktują swój świat i swoje w nim misje, a czytelnik powinien do tego podchodzić tak samo, kibicować dzielnym bohaterom w ich poważnych i groźnych przygodach, a nie śmiać się z absurdów i nie przejmować losem postaci. Początkowo określenie "space opera" było pejoratywne, dotyczyło mało ambitnych przygodówek skupiających się na akcji i emocjach bohaterów, wskazywało, że określony tak utwór jest czysto rozrywkowy i niewiele ma wspólnego z porządną, twardą fantastyką naukową, a tylko bezrefleksyjnie korzysta z podobnej scenerii. Później pejoratywny wydźwięk osłabł, powstawały przygodówki z większym poszanowaniem nauki i techniki lub z jakąś zaangażowaną głębią, więc space opera nie musi już dziś oznaczać prymitywnego badziewia, ale nadal oznacza dzielnych bohaterów przeżywających romantyczne przygody. To trochę odpowiednik heroic fantasy w realiach kosmicznych.

Nie bardzo natomiast rozumiem pomysł tworzenia na pograniczu space opery i science fiction, bo space opera wydaje mi się należeć do science fiction, ewentualnie należeć częściowo w przypadkach z pogranicza science fiction i fantasy ("Gwiezdne wojny"). Myślę, że w tym zdaniu pod "science fiction" należałoby podstawić "hard science fiction", wtedy szukanie pogranicza dwóch podgatunków SF miałoby sens.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 215
Grzegorz
24-11-2018 16:05
Wszystkie ksiażki poza Bramy Światłości Cz.3 przeczytane o aniołach. Teraz czekam na EKRANIZACJE:)
książek: 1342
Monika
24-11-2018 16:14
Ale po co??? Ja się wciąż nie otrząsnęłam po ostatniej polskiej ekranizacji fantastyki, jaką widziałam i więcej podobnego badziewia widzieć nie chcę. A niestety niczego lepszego bym się nie spodziewała...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Wyspa dusz

Doprawdy nie wiem, jak mam tę książkę ocenić. Nie chodzi o to, że książka jest zła. Wręcz przeciwnie. Jest bardzo dobra. I na tym polega problem.....

zgłoś błąd zgłoś błąd