rozwiń zwiń
ArZ72

Profil użytkownika: ArZ72

Nie podano miasta Mężczyzna
Status Bibliotekarz
Aktywność 2 dni temu
298
Książek na półce
przeczytane
379
Książek
w biblioteczce
112
Opinii
2 446
Polubień
opinii
Nie podano
miasta
Mężczyzna
Kiedyś publikowałem na Salonie24, zanim ów "salon" stał się... saloonem. Moje zainteresowania: historia, podróże, etnografia.

Opinie


Na półkach: , ,

Po lekturze "Serca Indii" autorstwa Pana Marka Tully'ego oraz innych książek i publikacji zdawałem sobie sprawę z ogromu korupcji, niesprawiedliwości, nadużyć i pogardy dla podstawowych ludzkich praw, które trawią ten ogromny kraj. Jednak to, o czym pisze Pani Arundhati Roy przerasta ludzkie pojęcie. Przytłacza także skala wywołanych tymi zjawiskami konfliktów. W tym kontekście zrozumiałe jest, dlaczego były premier Manmohan Singh stwierdził, że wewnętrzne konflikty zbrojne stanowią największe wyzwanie dla państwa indyjskiego. Nie należy jednak zapominać, że owe konflikty to nie przyczyna a rezultat licznych patologii drążących ten najludniejszy kraj globu.
Ogromny szacunek należy się Autorce za wyprawienie się na tereny opanowane przez naksalitów, maoistowskich rebeliantów od dekad odsądzanych przez indyjski mainstream od czci i wiary. Szacunek należy się jej również za odwagę mówienia i pisania o przyczynach indyjskiej przemocy, które z jakichś tajemniczych (?) powodów umykają uwadze indyjskich i zachodnich mediów. Mam przeczucie, że gdyby o tym wszystkim mówił i pisał ktoś mniej znany od Pani Roy, to podzieliłby los niezliczonych tysięcy ofiar wojny, którą "największa demokracja świata" toczy
za fasadą wypolerowanego wizerunku Indii - nowego "tygrysa Azji".
Konkludując, jeżeli komuś wydaje się, że kraj targany konfliktami zbrojnymi będącymi rezultatem strukturalnej niesprawiedliwości, rabunkowej gospodarki i zwykłej pogardy dla elementarnych praw człowieka, może w najbliższym czasie osiągnąć poziom rozwoju krajów najzamożniejszych czy choćby Chin, to ta książka prawdopodobnie go otrzeźwi.
Wszystko to piszę bez jakiejkolwiek satysfakcji. Wręcz przeciwnie: ze sporą dozą smutku wywołanego tym, że opisywane tu zjawiska mają miejsce w kraju, którego kanony estetyki, muzykę, kino (nie tylko i nawet nie przede wszystkim Bollywood) i kuchnię bardzo lubię i cenię. Cywilizacji, której wiekopomny wkład w rozwój królowej nauk, czyli matematyki, każe chylić czoła. Dostrzegam też chyba marginalizowane przez Autorkę osiągnięcia niepodległych Indii, np. wolności obywatelskie, działania mające na celu awans osób należących do "niższych" kast czy wręcz wykluczonych z systemu kastowego oraz mniejszości religijnych, wreszcie sukcesy na takich polach jak samowystarczalność żywnościowa, medycyna, informatyka (np. cyberbezpieczeństwo) czy program kosmiczny.
P.S. Książka powstała kilkanaście lat temu. Jednak doniesienia o konfliktach, przemocy np. na tle kastowym i etnicznym, a także skala indyjskich problemów każą przypuszczać, że w opisywanej tematyce niewiele się zmieniło.

Po lekturze "Serca Indii" autorstwa Pana Marka Tully'ego oraz innych książek i publikacji zdawałem sobie sprawę z ogromu korupcji, niesprawiedliwości, nadużyć i pogardy dla podstawowych ludzkich praw, które trawią ten ogromny kraj. Jednak to, o czym pisze Pani Arundhati Roy przerasta ludzkie pojęcie. Przytłacza także skala wywołanych tymi zjawiskami konfliktów. W tym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Mamy tu znakomity, przekrojowy opis Republiki Korei, w tym bogatej koreańskiej kultury, dziejów, mentalności samych Koreańczyków, a także mody na Koreę Południową, którą niezliczone rzesze młodych (i nie tylko) ludzi na całym świecie zaczęło postrzegać jako kraj i naród będący "cool". Poznajemy kraj, który pod niektórymi względami (szacunek wobec osób starszych, tolerancja wobec małych dzieci, emocjonalna otwartość, spontaniczność, zaufanie społeczne, solidarność międzyludzka czy funkcjonowanie służby zdrowia) jawi się jako bardziej ciepły i przyjazny od tego, co dziś widać w Polsce i na szeroko rozumianym Zachodzie, a jednocześnie wydać się nam może mentalnie bliższy niż jego azjatyccy sąsiedzi. Z drugiej strony trochę uwierałaby mi koreańskie przywiązanie do społecznej hierarchii, znajdujące odzwierciedlenie w języku i relacjach międzyludzkich, i to w stopniu bodaj większym niż u sąsiadów Korei.
Jest tu też miejsce na wątki osobiste, gdyż Autor jest mężem Koreanki. Jednak doświadczenia Autora z Krajem Porannej Świeżości nie przesłaniają meritum; służą jedynie ilustracji spraw omawianych w książce.
Owszem, są też nieliczne mankamenty. Np. niekonsekwencja w kolejności pisowni nazwisk. Autor zwykle najpierw zapisuje nazwisko, a potem imię omawianej postaci, jednak nie wiedzieć czemu zrobił wyjątek w przypadku mrocznej postaci pierwszego prezydenta Korei Południowej, przedstawionego jako Syngman Rhee. Poza tym to nie KTX produkuje pociągi wielkich prędkości tylko firma Hyundai Rotem, podczas gdy KTX to nazwa systemu tychże kolei, podobnie jak CRH w Chinach, Shinkansen w Japonii czy TGV we Francji. Nie sądzę też, by - jak Autor sugeruje - zatrudnianie zewnętrznych CEO byłoby korzystne dla koreańskich firm, skoro tradycyjnie zarządzane firmy z Azji świetnie sobie radzą w konkurencji z firmami z USA czy Europy, gdzie często firmom przewodzą "najemnicy", którzy nie znają za bardzo firmy ani nawet branży, nie rozwinęli relacji ze współpracownikami (w krajach Wschodniej Azji to kluczowa sprawa), ale za to mają papierek MBA. No, ale niech tam, nie bądźmy wobec Autora zanadto czepialscy.
Mimo, że Pan Jacoby jest sinologiem, a nie koreanistą, to książka o Korei jest dużo lepsza niż wcześniej przeze mnie ocenione "Chiny bez makijażu". A przecież Autor nieraz daje wyraz deficytowej u nas cesze - skromności - dając do zrozumienia Czytelnikom, że ekspertem ds. Korei nie jest. Dodatkowym atutem niniejszej książki jest zamieszczony pod koniec wykaz publikacji o Korei, którymi Autor wspomagał się przy pisaniu książki - jest gdzie poszerzać wiedzę. Ani chybi, niebawem wezmę się też za najnowszą książkę Pana Jacoby'ego - o Tajwanie.
* Moja recenzja dotyczy wyd. I, z 2018 r.

Mamy tu znakomity, przekrojowy opis Republiki Korei, w tym bogatej koreańskiej kultury, dziejów, mentalności samych Koreańczyków, a także mody na Koreę Południową, którą niezliczone rzesze młodych (i nie tylko) ludzi na całym świecie zaczęło postrzegać jako kraj i naród będący "cool". Poznajemy kraj, który pod niektórymi względami (szacunek wobec osób starszych, tolerancja...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Cóż powiedzieć... Książka wciąga od samego początku, a to z uwagi na mnogość informacji, obserwacji, przeżyć (czasem z dreszczykiem, a czasem anegdotycznych). Autor to "stary wyjadacz" w temacie kontaktów biznesowych z Krajem Środka. W ciągu trzech dekad był za Wielkim Murem już dziesiątki razy, nie zaś "kilka razy" jak to w swoich wypoci..., pardon, w swojej książce zrecenzowanej przeze mnie w grudniu ub. r. sugeruje Pani Sylwia Czubkowska. Pan Ślazyk - jak na człowieka biznesu przystało - bez wątpienia jest osobą, której czasu nie zbywa. Może to było powodem, dla którego zwłaszcza na początku książki zdarzyły się błędy gramatyczne czy nawet merytoryczne (np. Suzhou nie leży na północ tylko na zachód od Szanghaju), których niestety nikt nie skorygował. Niemniej końcowa część będąca w istocie poradnikiem dla osób prowadzących biznes w Chinach i/lub negocjujących z Chińczykami to perełka godna cytowania garściami!
Ktoś z Recenzentów zarzucił Autorowi, że wysmarował laurkę na cześć KPCh i nie znalazł w niej żadnej krytyki władz w Pekinie ani informacji o chorobach toczących tamtejsze społeczeństwo. Ktoś inny dodał, że Autor "jest zupełnie ślepy na wady Chin"... Nie chcę nikogo pochopnie podejrzewać o skretynienie. Powyższe zarzuty wynikają chyba z niedokładnej lub niedokończonej lektury. Bo Pan Ślazyk napisał m.in. o zanieczyszczeniu środowiska, które ponad dekadę temu przybrało rozmiary katastrofy, o silnie zakorzenionej korupcji, o świecie przestępczym (który bywało, że zdominował lokalny rozwój - przykład miasta Xiamen), o tym, że w Chinach biznesmen nie jest właścicielem a raczej kimś w rodzaju ajenta i że wszelkie decyzje biznesowe powyżej pewnego pułapu MUSZĄ być uzgadniane z władzami, o nielegalnych czy wręcz przestępczych metodach pozyskiwania przez Chiny technologii i informacji, czy o powiązaniach nieformalnych między władzą a biznesem, w tym także zagranicznym (np. o kulisach uprzywilejowanej pozycji, jaką w Chinach zdobył JP Morgan względem innych zagranicznych banków). Moim skromnym zdaniem za taką "laurkę" Autor mógłby dostać solidnego "klapsa". A tymczasem Pan Ślazyk to wszystko napisał. Napisał po polsku i zapewne w Polsce; chyba tylko dlatego nie spotkały go żadne przykrości. No, ale niech tam będzie "laurka". Może ktoś w Pekinie to "kupi" i nawet będą na Autora patrzeć przychylniejszym okiem. 😉
Kto inny zarzucił, że jest to "gawęda prostacko-rynsztokowa"... Owszem, jest tu lekki, często-gęsto kolokwialny, gawędziarski styl, który jednak w części poświęconej sztuce negocjacji ulatuje jak poranna mgła. Poza tym z treści nie przypominam sobie żadnych wulgaryzmów. A wszystkiego jak leci nie toleruję. Np. literatura faktu autorstwa Charliego LeDuffa okazała się dla mnie niestrawna.
Podsumowując: takich książek o współczesnych Chinach chciałbym przeczytać więcej, aby być na bieżąco z tym, co dzieje się nad Jangcy i Żółtą Rzeką. Dlatego też kolejna książka Autora pt. "Twierdza Chiny" pojawia się u mnie w kolejce do przeczytania.

Cóż powiedzieć... Książka wciąga od samego początku, a to z uwagi na mnogość informacji, obserwacji, przeżyć (czasem z dreszczykiem, a czasem anegdotycznych). Autor to "stary wyjadacz" w temacie kontaktów biznesowych z Krajem Środka. W ciągu trzech dekad był za Wielkim Murem już dziesiątki razy, nie zaś "kilka razy" jak to w swoich wypoci..., pardon, w swojej książce...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika ArZ72

z ostatnich 3 m-cy
2026-02-20 08:08:10
2026-02-20 08:08:10

Chińscy komuniści, śladem Mao Zedonga, deklarowali marksistowski materializm (aczkolwiek z „chińską charakterystyką”), co pozwoliło na Zachodzie przyjąć za oczywiste, że to chińscy komu...

Rozwiń Rozwiń
2026-02-20 08:04:52
2026-02-20 08:04:52

Jako Polacy nie rozumiemy Chin, Azji, Afryki, Ameryki Łacińskiej i Północnej, Australii i Oceanii, bo nie do końca pewni co do własnej tożsamości, przyjęliśmy europejski sposób postrzeg...

Rozwiń Rozwiń
2026-02-20 08:00:17
2026-02-20 08:00:17

Dość kuriozalnym przypadkiem jest tu firma Ericsson, która wskazywana była w Europie jako dostawca „wolnego od wpływów chińskich” sprzętu do budowy sieci 5G, gdy tymczasem w większości ...

Rozwiń Rozwiń
2026-02-20 07:58:47
2026-02-20 07:58:47

Dziś pytania tego typu najczęściej zbywane są prostym argumentem: „oni (Chińczycy) to wszystko ukradli, rozwinęli się na bazie cudzych technologii, bez Zachodu by ich nie było, bez Zach...

Rozwiń Rozwiń
2026-02-20 07:56:36
2026-02-20 07:56:36

W pierwszej dekadzie XXI wieku prowadzono rozmowy mające na celu włączenie chińskiego zespołu do projektu ISS. Tej inicjatywie sprzeciwiła się strona amerykańska, wysuwając argument, że...

Rozwiń Rozwiń
2026-02-20 06:58:40
2026-02-20 06:58:40

Rozumiejąc, że czynniki zewnętrzne w każdej chwili mogą ulec kolejnej zmianie, starają się wyciągać jak najwięcej korzyści w okresach hossy, pracując znacznie dłużej niż przeciętny Euro...

Rozwiń Rozwiń
2026-02-20 06:54:44
2026-02-20 06:54:44

Zgodnie z przewidywaniami Denga Zachód dał się łatwo wciągnąć w pułapkę ogromnych zysków inwestorów, którzy dopilnowali, aby współkreować nowy wizerunek Chin jako kraju podobnego polity...

Rozwiń Rozwiń
2026-02-20 06:52:06
2026-02-20 06:52:06

W mitologii KPCh komuniści dokonywali w walce z Japończykami niezwykłych, heroicznych wyczynów militarnych. W rzeczywistości Mao Zedong, korzystając z bliskości granicy ze Związkiem Sow...

Rozwiń Rozwiń
2026-02-20 06:50:25
2026-02-20 06:50:25

15 października 1934 roku oddziały komunistów (85 tys. żołnierzy i 15 tys. aktywistów) zaczęły opuszczać bazę w Jiangxi. Wydarzenie to przeszło do historii pod nazwą Wielkiego Marszu. Rozwiń Rozwiń

2026-02-20 06:46:58
2026-02-20 06:46:58

Członek społeczności, który naraża innego członka tej samej społeczności, a zwłaszcza wyżej umieszczonego w hierarchii, na „utratę twarzy”, sam tę „twarz” traci.

ulubieni autorzy [20]

Anton Czechow
Ocena książek:
7,3 / 10
175 książek
6 cykli
Pisze książki z:
375 fanów
Ruth Benedict
Ocena książek:
6,9 / 10
2 książki
0 cykli
6 fanów
Dariusz Rosiak
Ocena książek:
7,0 / 10
8 książek
1 cykl
Pisze książki z:
44 fanów

Ulubione

Wisława Szymborska - Zobacz więcej
Antoine de Saint-Exupéry Mały Książę Zobacz więcej
Gilbert Keith Chesterton - Zobacz więcej
Umberto Eco - Zobacz więcej
George R.R. Martin Starcie królów Zobacz więcej
George Orwell Rok 1984 Zobacz więcej
George Orwell Rok 1984 Zobacz więcej
Jane Austen Duma i uprzedzenie Zobacz więcej
Waldemar Łysiak - Zobacz więcej

Dodane przez użytkownika

Artur Domosławski Wykluczeni Zobacz więcej
Paweł Musiałowski Japonia oczami fana Zobacz więcej
Paweł Musiałowski Japonia oczami fana Zobacz więcej
Tehmina Durrani Mój pan i władca Zobacz więcej
Wiktor Suworow Alfabet Suworowa Zobacz więcej
Wiktor Suworow Alfabet Suworowa Zobacz więcej
Artur Domosławski Wykluczeni Zobacz więcej
Artur Domosławski Wykluczeni Zobacz więcej
Artur Domosławski Wykluczeni Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
296
książek
Średnio w roku
przeczytane
6
książek
Opinie były
pomocne
2 446
razy
W sumie
wystawione
341
ocen ze średnią 7,1

Spędzone
na czytaniu
1 220
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
4
minuty
W sumie
dodane
727
cytatów
W sumie
dodane
382
książek [+ Dodaj]