-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać214 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Biblioteczka
2026-01-18
2026-01-13
2025-08-02
2026-01-03
2025-03-07
Gdybym czytała to po angielsku, połknęłabym każde słowo, giggling and kicking my feet! Tak działa magia języka angielskiego, kiedy mam do czynienia ze smutem. Po polsku? POTRZEBUJĘ OCZU KĄPIEL! Ludzie... niektóre decyzje tłumaczki wykręcały mnie w zażenowaniu i niesmaku. Mam nauczkę...
Gdybym czytała to po angielsku, połknęłabym każde słowo, giggling and kicking my feet! Tak działa magia języka angielskiego, kiedy mam do czynienia ze smutem. Po polsku? POTRZEBUJĘ OCZU KĄPIEL! Ludzie... niektóre decyzje tłumaczki wykręcały mnie w zażenowaniu i niesmaku. Mam nauczkę...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-03-05
2025-02-28
2025-02-24
To było pewne, że wystawię taką, a nie inną ocenę! Nora, już nie mogę doczekać się ostatniej części (a najlepiej to nigdy nie przestawaj pisać o lisach, trojanach i całej reszcie)!!
To było pewne, że wystawię taką, a nie inną ocenę! Nora, już nie mogę doczekać się ostatniej części (a najlepiej to nigdy nie przestawaj pisać o lisach, trojanach i całej reszcie)!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-02-22
Co mi się podobało:
1. Klimat! ! Opisy rozkładu na żywej osobie, brud, magia, która ma konsekwencje i to bardzo poważne. Rytuały i same inwokacje to tak wspaniały pomysł w temacie wiedźm, że byłam zakochana przez pierwszą część książki (ws to dalej jestem, bo jest to bardzo interesujący system magiczny!).
2. Wiedźmy! Zawsze kocham i będę kochać historie o kobietach, które posługują się magią.
3. Plot twisty były dobre, może lekko przewidywalne ale nie zmienia to faktu, że były przemyślane.
Co mi się nie podobało:
1. Bohaterki. Głównie Jude. Irytowała mnie swoim poczuciem humoru i chamskim zarywaniem do każdej napotkanej kobiety jak typowy samiec alfa, którymi tak gardziła. Musiałam wyobrażać ją sobie jako trzydziestolatkę, a nie siedemnastolatkę (bo tyle o dziwo ma lat w historii), bo inaczej bym zwariowała. Zara nie ma żadnych charakterystycznych cech, które odróżniałyby ją od reszty, poza swoją fiksacją na temat wskrzeszenia siostry. I ma krótkie blond włosy. Emer polubiłam najbardziej ale też nie w jakimś wielkim stopniu. Żadna z nich nie mnie do siebie nie przekonała, ich relacje też nie były przekonywujące, głównie przez długość historii. Romans tym bardziej był przez to nijaki, bo nie było wystarczająco dużo miejsca na jego rozwinięcie.
2. Od momentu jak wszystkie trzy się spotkały moje zainteresowanie historią zmalało i musiałam się zmuszać do dalszego czytania. Było sporo bardzo nudnych momentów, irytujących dialogów między dziewczynami. Przy książce trzymały mnie pierwsze trzy punkty z "co mi się podobało", dlatego nie dałam DNF.
3. Narracja... spoon feeding tym jak to wszyscy mężczyźni są złem wcielonym.
Tak czy siak polecam zapoznać się z historią, nawet dla samego klimatu i wiedźm, a nóż spodoba wam się bardziej niż mnie.
Co mi się podobało:
1. Klimat! ! Opisy rozkładu na żywej osobie, brud, magia, która ma konsekwencje i to bardzo poważne. Rytuały i same inwokacje to tak wspaniały pomysł w temacie wiedźm, że byłam zakochana przez pierwszą część książki (ws to dalej jestem, bo jest to bardzo interesujący system magiczny!).
2. Wiedźmy! Zawsze kocham i będę kochać historie o kobietach, które...
2025-02-20
2025-02-13
2025-02-11
2025-02-10
2025-02-04
Mmm… I just love the taste of nothing! No plot, no world building, no idea what this story is about, author does not have any idea what is she writing about and no logic whatsoever. Nothing. My IQ suffered and I have enough of Yarros’s poor writing.
Katorga skończona. Na wstępie oświadczam, czwartej części nie tknę kijem. Tak mnie głowa rozbolała z bezsensu tej książki, że kolejny raz już nie będę się męczyć. Do trzech razy sztuka i tego się trzymam.
Będzie krócej niż zwykle, bo chcę to paskudztwo zostawić w przeszłości. Jak zawsze, uwaga na spoilery! Odwróć wzrok, jeśli seria ci się podoba!
Yarros w żadnym stopniu nie poprawiła się od pierwszej części. Zadziwiająco, jest jeszcze gorzej. Nie sądziłam, że z czasem, zamiast nabierać doświadczenia, człowiek może nauczyć się robić coś gorzej i chyba nie przejdzie mi to przez gardło, ale… Fourth Wing w porównaniu do tej abominacji jest czytalne, buja, służy jako dobry odmóżdżacz w pozytywnym sensie. Onyx Storm to całe 2000 stron w ebooku NICZEGO, a napisane tak jakby AI miało w tym więcej do czynienia niż mniej. „Abso-fucking-lutely”, „Well-the-fuck-aware” i „I-punch-hate-punch-sewing!” będą mi się śniły w koszmarach do usranej śmierci. Yarros pisze jak nowozalogowana, piętnastoletnia użytkowniczka wattpada, która w życiu nie otworzyła żadnej innej książki oprócz „50 twarzy Greya”, na podstawie której tworzy relacje romantyczne i z której bierze inspiracje na smut sceny w fanficu Y/A (Rebecca Yarros self insert jest tak oczywisty, że aż głowa mała) + Shadow Xaddy Rhysand -> a to oznacza, że nie ma bladego pojęcia jak pisać PIĘCIOTOMOWĄ serię fantasy! Tutaj nie ma pomysłu na coś, co ma trwać jeszcze przez dwa tomy. Światotwórstwo nie istnieje. Jesteśmy bombardowani informacjami, które nie kleją się w jedną całość, nie mają sensu z tomu na tom, mitologia i cały panteon bogów wciąż nie ma żadnej roli w tym świecie oprócz tego, że co jakiś czas bohaterowie wypowiedzą jakieś imię, które okazuje się należeć do boga szczęścia, bo pasuje dodać coś nowego i napędzać Tell not Show. A idealne przykłady Tell not Show są wtedy, kiedy cała wojna jest nam MÓWIONA, że jest, w czasie narad w szkółce wojskowej i przy pokazywaniu mapy, która robi się czerwieńsza z każdą wizytą w tej sali lekcyjnej. Wszystko w tej książce jest płytkie, płaskie, pozbawione ładunku emocjonalnego, czegoś, co zaangażuje czytelnika z większymi wymaganiami niż sam smut. Tak naprawdę połowę tej książki można usunąć. Można spokojnie przeczytać parę rozdziałów na początku i parę na końcu i nic się nie straci. Onyx Storm to filler episode najcięższego kalibru, typu "The Appearance of Strange Visitors" i "Ino Screams! Chubby Passion!" z Naruto (katorga do przebrnięcia, nic nie wnosi i irytuje).
Moje pytania z recenzji drugiej części wracają: Jaki Yarros ma plan na kontynuację? Do czego my tu zmierzamy? TRZECI tom, a ja dalej dopytuję się o to, aby w końcu przedstawione zostały nam różne kultury w tym świecie. Czym są zainspirowane? Jak wygląda ubiór codzienny, zwykłych ludzi, bo na razie wszyscy chodzą w skórze. Gdzie jest król? Czy on rzeczywiście istnieje? Zostaje nam przedstawione Senarium, dziwny twór, który po raz pierwszy pojawia się w tej serii (sprawdziłam… ani w Fourth Wing, ani w Iron Flame nie ma wzmianki o tym czymś). Niby jest to jakaś rada złożona z arystokratów i arystokratek, ale zachowują się, jakby mieli większą władzę od króla. Czy tak jest? Co to jest Senarium? Czy zasiadający w nim ludzie mają jakąkolwiek władzę osobno? Razem? Coś w stylu prezydenta i parlamentu? Czy jest to system wzorowany na Izbach i rodzinie królewskiej? Jaką rolę odgrywają w systemie politycznym w tym kraju (który jest taj chujowy, że chyba nie istnieje)? Yarros zaczęła pisać o tym zgromadzeniu, jakby w poprzednich tomach, co najmniej, grali trzecioplanową rolę. Ludzie w Senarium są lordami swoich prowincji, okej, tak jak Xaddy, który w niektórych momentach zachowuje się, jakby nie podlegał władzy króla i przed nim nie odpowiadał, a więc czy to znaczy, że prowincje nie są częścią królestwa? Są autonomicznymi regionami? Z tego powodu nawarstwia się wiele pytań, na które w 99% sama Yarros nie zna odpowiedzi.
SPOILER: Zamiana Xaddiego w venina nic nie zmieniła. Tylko ruchać się nie mogli, bo miał wyrzuty sumienia. Jeszcze jebany dostał tytuł od króla i rodowe ziemie z powrotem, jakby nie był synem gościa, co wzniecił powstanie.
Mogłabym jeszcze narzekać na wiele rzeczy jak np. niewyparzona gęba Violi, która jest kadetem, a zachowuje się jak nadęty bachor, który wie lepiej (no, oczywiście, bo wszyscy zostali napisani jak idioci, gorsi od Violi – scena w wyludnionej wiosce, gdzie wingleaderka podpala wszystko i zabija kapitana, bo się przestraszyła otwieranych drzwi, potwierdza). Rozjebała mnie też scena: „Teirn’s claws hooking over Xaden’s shoulders and yanking us into the night”… Teirn? Teirn, który jest wielkości góry? Którego pazury są jak jeden Xaden albo ich dwóch? Złapał go pazurami za ramiona? Jak! Ja tu była gotowa sobie wyobrazić, że całą łapą ich złapał, a ten podniósł ich jak ja patyczkami ziarnko ryżu.
Niektóre sceny czytało się, jakby były żywcem wyjęte z takiej dennej komedii/sitcomu/kreskówki typu Tom&Jerry, ale bez śmiechu zza kulis, bo jeszcze tego brakowało do podkreślenia jak bardzo nieśmieszne i żałosne są „żarty” Yarros.
Pełno było NPCów w tej części, aż nie chce mi się o nich pisać, bo nawet nie ma jak. Zero charakterystyki, bardzo słabo wykreowani. Większość z nich ma tylko imiona i dialogi i to tyle. Viola dalej jest Mery Sue. Najwspanialsza, najsilniejsza, traktowana jak księżniczka, zbawczyni wszechświata, jedyna mądra i zdolna do prowadzenia wojny i negocjacji (do tych negocjacji to najlepszy komentarz to: xd). Xaden na każdej stronie jest nam opisywany, jaki on to hot nie jest, przystojny i dłutem chlastany, bo Violet jest horny af, a nie in love af.
I tutaj zakończę. Mogłabym jeszcze narzekać na to wyimaginowane „bycie słabszą” Violi, ale lepiej zrobił to KrimsonRogue i jego „EDS council” w pięciogodzinnym filmiku na YT (o Iron Flame, ale wszystko dalej trafia w punkt), także enjoy.
Widać, że ta książka była pisana przez osobę, która cały swój marny warsztat pisarski, przez całe życie poświęcała słabym, niewymagającym dużego zaangażowania w budowanie fabuły, jednotomowym romansom. Yarros nie wie, jak prowadzić serię. Tutaj wszystko klejone jest na ślinę albo rozpada się, gdy czytamy coś, co zostało przez autorkę wymyślone po obejrzeniu tiktoków. Nie wierzę, że to ma mieć jakąkolwiek konkluzję. Ta seria już na tym etapie nie ma sensu i ciągnięta jest na siłę, żeby pieniądze na koncie się zgadzały, sorry not sorry.
Miłego dnia, wieczoru lub dobranoc!
Mmm… I just love the taste of nothing! No plot, no world building, no idea what this story is about, author does not have any idea what is she writing about and no logic whatsoever. Nothing. My IQ suffered and I have enough of Yarros’s poor writing.
Katorga skończona. Na wstępie oświadczam, czwartej części nie tknę kijem. Tak mnie głowa rozbolała z bezsensu tej książki, że...
2025-02-01
Nie było innej możliwości niż dać kolejnej książce TJR 5/5!
Wzruszyłam się na koniec. To było piękne!
Nie było innej możliwości niż dać kolejnej książce TJR 5/5!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWzruszyłam się na koniec. To było piękne!