-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska17 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378
Biblioteczka
2025-12-28
2016-09-07
2016-07-27
2016-01-11
2016-01-08
2015-10-07
2015-04-07
2015-09-21
2015-09-12
2015-08-16
2015-04-24
Książki „Czytam sobie” są ulubioną serią mojej 8 letniej córeczki. Są naprawdę bardzo dobrze i ciekawie napisane. Podział na poziomy umożliwia „wczytywanie się” krok po kroku, do tego opis trudniejszych słów, są wprost idealne do nauki czytania i przede wszystkim polubienia czytania. Przeczytałyśmy większość z nich i żadna pozycja nie była zła. Ostatnio w nasze ręce wpadł „ŚwiĄty Mikołaj” i on zasłużył na kilka słów opisu, ponieważ jako drugi, po „Kto zamawiał koszmarną przygodę” pretenduje do dołączenia do dziecięcej biblioteczki. Książka jest majstersztykiem. Jest wesoła, podnosi na duchu, trochę straszy i zaskakuje. Na dokładkę ma ciekawe ilustracje. Opowiada o Toni, która będzie miała niemagiczne Święta. Śnieg nie pada, siostra pochlipuje, Gryzli będzie się nie opiekować w krzakach a rodzice w szpitalu będą czekali aż urodzi jej się brat! A Pani w szkole kazała przecież opisać swoje magiczne Święta. Przecież w takich warunkach się nie da. A może jednak? Czasami można się zaskoczyć i dowiedzieć czegoś interesującego, wiecie np. jakie dźwięki wydaje renifer? Okazuje się, że dzwoni dzwoneczkami!
Razem z córą serdecznie polecamy tą lekturę.
Książki „Czytam sobie” są ulubioną serią mojej 8 letniej córeczki. Są naprawdę bardzo dobrze i ciekawie napisane. Podział na poziomy umożliwia „wczytywanie się” krok po kroku, do tego opis trudniejszych słów, są wprost idealne do nauki czytania i przede wszystkim polubienia czytania. Przeczytałyśmy większość z nich i żadna pozycja nie była zła. Ostatnio w nasze ręce wpadł...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2014-07-12
2014-12-06
2014-12-12
2014-11-14
2014-10-19
Niby takie nic. Krótkie, mało treściwe. Ale ... ile uśmiechu na ustach wywołało. A najlepsze, że i u dziecka i u mamy. Idealna baza dla dziecięcej wyobraźni. U nas powstało już kilka prac z Pomelo i Ziemniakiem w roli głównej. Do tego ogromnie mi żal, że do opisu nie da się dołączyć rysunków z książeczki! Są idealnie dopasowane do opowieści. Książka nie została zwrócona do biblioteki, została pozostawiona w domu celem ponownej lektury :) Polecam innym a sama już zamówiłam chrześnicy
Niby takie nic. Krótkie, mało treściwe. Ale ... ile uśmiechu na ustach wywołało. A najlepsze, że i u dziecka i u mamy. Idealna baza dla dziecięcej wyobraźni. U nas powstało już kilka prac z Pomelo i Ziemniakiem w roli głównej. Do tego ogromnie mi żal, że do opisu nie da się dołączyć rysunków z książeczki! Są idealnie dopasowane do opowieści. Książka nie została zwrócona do...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2014-05-15
2014-08-01
2014-04-02
Kacperiada jest książką, która wywołuje uśmiech. Przy czym chyba nawet większy na ustach czytającego rodzica :) Mi do gustu najbardziej przypadły 2 opowiadania "Lody na badylu" oraz "Domowe przedstawienie". Książka opisuje perypetie tatusia i jego synka,a w tle pojawia się mamusia :) Napisane z przymrużeniem oka. Większośc historyjek jest po prostu rewelacyjna. Książka przeczytana z prawdziwą przyjemnością. Serdecznie polecam rodzicom :)
Kacperiada jest książką, która wywołuje uśmiech. Przy czym chyba nawet większy na ustach czytającego rodzica :) Mi do gustu najbardziej przypadły 2 opowiadania "Lody na badylu" oraz "Domowe przedstawienie". Książka opisuje perypetie tatusia i jego synka,a w tle pojawia się mamusia :) Napisane z przymrużeniem oka. Większośc historyjek jest po prostu rewelacyjna. Książka...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2014-02-23
Książeczka do nauki czytania :)i do tego prawdziwy triller! Do tego naprawdę trzymający malucha w napięciu.
Musiałam trochę przy czytaniu pomóc, bo to 72 strony, więc moja 7 latka lekko wymiękała jeszcze. Wspólnymi siłami dałyśmy radę. Pisane dużymi literami, czyta się szybki i przyjemnie. Jak dla mnie, to trochę za mało rysunków jak dla dziecka. Kilka pomysłów przypadło nam do gustu (np. wciskanie kota żeby przerwać przygodę czy Pani, która zgubiła skórę). Z czystym sumieniem polecamy książeczkę jako jedną z pierwszych, samodzielnych lektur.
Książeczka do nauki czytania :)i do tego prawdziwy triller! Do tego naprawdę trzymający malucha w napięciu.
Musiałam trochę przy czytaniu pomóc, bo to 72 strony, więc moja 7 latka lekko wymiękała jeszcze. Wspólnymi siłami dałyśmy radę. Pisane dużymi literami, czyta się szybki i przyjemnie. Jak dla mnie, to trochę za mało rysunków jak dla dziecka. Kilka pomysłów przypadło...
„Złodziej Kury” to jedna z tych pozycji, którą po wypożyczeniu z biblioteki chciałoby się mieć na własność!
Ale czy to na pewno książka? Hmm, wygląda jak ona, tylko nie ma w niej żadnego słowa. Książka treści nie posiada, ma natomiast nauczyć dziecko snucia własnych opowieści. A dzieci mogą się naprawdę popisać.
Zamiast zwyczajowego „poczytaj mi mamo” dziś nastąpiło „poczytaj mi mała”. Mała z cudzysłowu książkę wzięła i opowieść rozpoczęła. Opowieść porwała nas obie i doprowadziła do łez, ze śmiechu oczywiście.
Rysunki są przezabawne. A uczucia głównych bohaterów idealnie wypisane na „twarzach”, przy czym miny koguta wprost niezapomniane!
Historyjka zaczyna się sielanką. W domku żyją sobie wesoło Niedźwiedź, Królik, Kogut, 3 Kury i kilka Kurcząt. Pewnego dnia w tą idyllę wkrada się Lis. Ten niecny stwór porywa jedną z Kur. W tej sytuacji Niedźwiedź, Królik oraz Kogut ruszają jej na ratunek. Dzielna drużyna brnie przez lasy, góry i morza; w trudzie i znoju.
Jak się kończy nasza opowieść? Najlepiej, żeby opowiedziały ją wam wasze dzieci.
Serdecznie polecam tą pozycję.
„Złodziej Kury” to jedna z tych pozycji, którą po wypożyczeniu z biblioteki chciałoby się mieć na własność!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle czy to na pewno książka? Hmm, wygląda jak ona, tylko nie ma w niej żadnego słowa. Książka treści nie posiada, ma natomiast nauczyć dziecko snucia własnych opowieści. A dzieci mogą się naprawdę popisać.
Zamiast zwyczajowego „poczytaj mi mamo” dziś nastąpiło...