-
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać7 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Biblioteczka
“Gorąca sesja” to niesamowicie ujmujące połączenie humoru, emocji i pasji, nie mogłam się wręcz nacieszyć tą książką. W tym słodkim ale i seksownym romansie, przeciwieństwa się przyciągają! Od kłótni, przez niesamowitą przyjaźń, współlokatorów i kochanków, Chess i Finn skradli moje serce.
Ostatnim miejscem, w którym Finn chciałby się znajdować, jest stanie przed obiektywem. Jednak, kiedy wynajęta do sfotografowania ich corocznego kalendarza kobieta nie mdleje automatycznie na ich widok, jak wiele innych, Finn momentalnie czuje się zaintrygowany jej osobą. Chess, jest tak odległą wizją kobiet, z którymi spotykał się Finn, ale równocześnie jest coś pociągającego w jej ostrym dowcipie i sarkazmie, które sprawiają, że nie może przestać o niej myśleć.
Chess już prawie zrezygnowała ze związków, a ostatnią osobą, z która miałaby się kiedykolwiek umówić, jest rozgrywający drużyny, z łatką playboya i hordą kobiet z jego przeszłości. Ale kiedy odkrywa głębię uczuć, ukrytą pod sarkastycznym uśmiechem, również staję się nim zaintrygowana, co wkrótce, przeradza się w przyjaźń, nawet gdy oboję marzą o czymś więcej.
Uwielbiałam czytać to, jak ich relacja z każdym dniem, powoli się rozwijała. Obserwowanie jak Finn zrzuca przed Chess swoje kolejne warstwy i pokazuje jej prawdziwego siebie mocno mnie rozczuliło. Jednak nie tylko Finn był tym, który ukrywał coś przed innymi. Chess także miała ściany do zburzenia, a kiedy Finn się przez nie przebił, czułam jakby moje serce oblane było miodem. Byli tak różni, a jednocześnie tacy idealni razem. Kochałam ich przyjaźń, ale zdecydowanie wolałam patrzeć na to, jak rozwija się ona w coś więcej.
Czwarty tom serii Game on, zdecydowanie stał się moim ulubionym. Z każdą stroną, czytało mi się go z coraz to większą lekkością, aż w końcu pojawił się koniec, którego tak bardzo nie chciałam. Serdecznie polecam wam Gorącą sesję, oraz poprzednie tomy serii Game on!
“Gorąca sesja” to niesamowicie ujmujące połączenie humoru, emocji i pasji, nie mogłam się wręcz nacieszyć tą książką. W tym słodkim ale i seksownym romansie, przeciwieństwa się przyciągają! Od kłótni, przez niesamowitą przyjaźń, współlokatorów i kochanków, Chess i Finn skradli moje serce.
Ostatnim miejscem, w którym Finn chciałby się znajdować, jest stanie przed...
Cameron przygotowuje się do ukończenia college’u. Gdy wybucha pandemia, postanawia odizolować się w rodzinnym domku letniskowym poza miastem. Nie spodziewa się jednak, że nie będzie sama.
W tym samym czasie, najlepszy przyjaciel jej brata, również postanawia skorzystać z odludnego domku. Oboje nie widzieli, że się spotkają i oboje nie chcą zostać sami ze sobą. Jednak Elijah nie ma wyboru, albo znienawidzona siostra jego kumpla, albo zgraja współlokatorów w Nowym Jorku.
Cam i Eli to dosyć urocza para, która często się ze sobą przekomarza, sprawiając, że uśmiech nie schodzi z twarzy, jednak jest między nimi intensywne napięcie, które dało się odczuć podczas czytania.
To dość oczywiste, że dawniej się w sobie podkochiwali, choć początkowo książka wydaje się przedstawiać ich jako wrogich kochanków. Podobało mi się, że podczas czytania mogłam przyglądać się, jak ich uczucia na nowo się budzą. A szczególnie podobało mi się to, jak Eli dbał o Cam.
Choć książka mi się podobała, uważam, że końcowy dramat, który autorka dodała do książki, był w zupełności niepotrzebny, zważając na to, iż już naprawdę wiele działo się w tej powieści. To, co również przyciągnęło moją uwagę i bardzo mi zaimponowało było przytoczenie dzisiejszych czasów do fabuły. Choć jestem już zmęczona tą całą pandemią, to książka naprawdę bardzo mi się spodobała.
Więc jeżeli szukasz słodkiej i gorącej historii, z motywem najlepszego przyjaciela brata, która zawiera w sobie odrobinę dramatu i nutkę niepokoju, a także nasze dzisiejsze czasy, serdecznie polecam sięgnąć po tę lekturę!
Cameron przygotowuje się do ukończenia college’u. Gdy wybucha pandemia, postanawia odizolować się w rodzinnym domku letniskowym poza miastem. Nie spodziewa się jednak, że nie będzie sama.
W tym samym czasie, najlepszy przyjaciel jej brata, również postanawia skorzystać z odludnego domku. Oboje nie widzieli, że się spotkają i oboje nie chcą zostać sami ze sobą. Jednak...
Ogromnie cieszę się, że drugi tom serii Falling Stars wyszedł tak szybko, ponieważ pióro A. L. Jackson skradło moje serce! “ Chwyć mnie “ jest książką, której potrzebowałam, choć o tym nie wiedziałam.
Romans, który rozszarpał moje serce na drobne kawałeczki, i który był zaopatrzony w odpowiednią ilość niepokoju i dramatu. Pokochałam powieści z tego gatunku, w których występują gwiazdy rocka, i szczególnie spodobało mi się to, że główna bohaterka, również jest piosenkarką!
Emily jest wokalistką w country-rockowym zespole Caroline George. Do niedawna, jej życie było w totalnej rozsypce, z której próbuje się pozbierać, jednak rany, jakie pozostawiła na niej przeszłość, nie są takie łatwe do zagojenia.
Gdy w jej życiu pojawia się Royce, nieziemsko przystojny, wytatuowany buntownik a zarazem przedstawiciel wytwórni płytowej, nie jest do końca pewna, co ma o nim myśleć. Napięcie między nimi jest mocno odczuwalne, lecz pomiędzy nimi zaczyna tworzyć się coś jeszcze. Nić połączenia, którego nigdy dotąd nie poznała, a które zarazem intryguje ją jak i przeraża.
Bardzo spodobały mi się rozdziały z perspektywy Royce’a, w których to delektowałam się odkrywanie coraz to nowszych faktów na jego temat. Historie tych dwojga złamały mi serca, obie na swój własny, druzgocący sposób. Uwielbiam motyw, w którym dwie złamane dusze, spotykają się, i obie nawzajem siebie naprawiają, a to dostałam właśnie w tej książce.
Jeżeli tak jak ja, uwielbiacie motyw rockmanów, to z sercem na dłoni polecam wam sięgnąć po serię Falling Stars, w której ja osobiście jestem zakochana!
Ogromnie cieszę się, że drugi tom serii Falling Stars wyszedł tak szybko, ponieważ pióro A. L. Jackson skradło moje serce! “ Chwyć mnie “ jest książką, której potrzebowałam, choć o tym nie wiedziałam.
Romans, który rozszarpał moje serce na drobne kawałeczki, i który był zaopatrzony w odpowiednią ilość niepokoju i dramatu. Pokochałam powieści z tego gatunku, w których...
Dzień dobry! Dzisiaj przybywam do was z recenzją książki Jonathana Strouda, która swoją premierę ma już jutro. A mowa tutaj o pierwszym tomie serii Lockwood & Sp “ Krzyczące schody”. Zapraszam!
Na początek, chciałabym wspomnieć, iż już sam opis bardzo zaintrygował mnie do tego, aby sięgnąć po ten tytuł. Mgliste i deszczowe klimaty Wielkiej Brytani to coś, co kocham, a w połączeniu z epidemią duchów, zjaw i innych nadprzyrodzonych bytów, które powracają z martwych, to po prostu jak wisienka na torcie!
Lockwood i Spółka to jedna z najmniejszych agencji detektywistycznych w całym Londynie, która zajmuje się sprawami nadprzyrodzonymi. W alternatywnym świecie opisanym przez autora, takie agencję są niczym na wagę złota, zwłaszcza, że tylko dzieci i nastolatkowie mogą zobaczyć to, co dla dorosłych niewidoczne i unicestwiać zagrożenie. Od zarania dziejów powroty duchów zmarłych, do krainy żywych były znane każdemu, jednak od około pięćdziesięciu lat, “problem” ten, stał się epidemią na wyspach brytyjskich.
Anthony Lockwood wraz ze swoimi wiernymi współpracownikami, Lucy Carlyle i Georgem Cubbisem, prowadzą wyżej wspomnianą agencję Lockwood i Spółka. Są oni jedyną agencją, która nie ma nadzoru ani jednego dorosłego. Choć starają się jak mogą, ich spółka z każdym dniem podupada, a spalenie domu jednego z klientów nie wróży wcale lepszej wizji przyszłości. Majątek, który muszą zapłacić w ramach odszkodowania, posuwa ich do szaleńczej rzeczy. Przyjmują propozycję zajęcia się dworem Combe Carey Hall - jednym z najbardziej nawiedzonych domów w całej Anglii.
Mogłoby się wydawać, że Lockwood & Sp, to kolejna typowa młodzieżówka, jednak powiem wam, że ja jestem nią kompletnie oczarowana, i że wcale nie była ona dla mnie typowa. Pomysł Pana Strouda, na stworzenie Wielkiej Brytanii w alternatywnej rzeczywistości, w której panuje epidemia zjawisk nadprzyrodzonych to coś, z czym nie miałam do czynienia i co jest dla mnie jednym z najlepszych i nietuzinkowych wykonań jakie miałam przyjemność przeczytać.
Charakteryzacja bohaterów, była dokładnie przemyślana i nie wszystkich poznaliśmy całkowicie w pierwszym tomie. Mam tutaj na myśli czarującego a jednocześnie tajemniczego Anthony’ego Lockwooda. Myśl o tym, że jedną z najważniejszych postaci, tak naprawdę praktycznie nie znamy, jest dla mnie intrygująca, jednocześnie sprawia, że z niecierpliwością oczekuję kolejnych tomów. Również tym, co podobało mi się w tym tytule, to więź między Lockwoodem a Lucy, choć nie jest ona dosłownie opisana, w każdym ich wspólnym momencie, dało wyczuć się to, jaka iskra jest między nimi. Mam szczerą nadzieję, że wątek ten, zostanie rozwinięty w następnych tomach, choć nie ukrywam, że znikomy ślad uczuć między bohaterami również przypadł mi do gustu. W końcu jest to pierwszy tom i Pan Stroud genialnie go skonstruował, ponieważ w całej książce zamieścił fragmenty pozwalające poznać nam przeszłość Lucy, ponieważ to z jej perspektywy jest napisana książka.
W tym wszystkim, autor nie zapomniał również o emocjach takich jak szczęście, strach, smutek czy zdenerwowanie. Choć książka jest z kategorii młodzieżowej ( a ja niestety już do takowej nie należę ), w czasie akcji toczącej się na dworze Combe Care Hall, niejednokrotnie czułam przepływający przeze mnie lęk, ponieważ autor z wielką precyzją zadbał o szczegóły, wprawiające czytelnika w odczucia bohatera.
Z ręką na sercu i dreszczami na ciele, polecam wam pierwszy tom nowej serii Lockwood & Sp. Dla mnie było to coś zupełnie nowe i orzeźwiającego, jestem poprostu zachwycona tą pozycją! Mam nadzieję, że i wam przypadnie do gustu a pełne grozy opisy sprawią, że włosy zaczną wam się jeżyć ze strachu!
Dzień dobry! Dzisiaj przybywam do was z recenzją książki Jonathana Strouda, która swoją premierę ma już jutro. A mowa tutaj o pierwszym tomie serii Lockwood & Sp “ Krzyczące schody”. Zapraszam!
Na początek, chciałabym wspomnieć, iż już sam opis bardzo zaintrygował mnie do tego, aby sięgnąć po ten tytuł. Mgliste i deszczowe klimaty Wielkiej Brytani to coś, co kocham, a w...
“ Od początku o tym wiedziałam. Tego właśnie się spodziewałam, gdy pozwoliłam mu wejść w moje życie. Całuję go znowu, wkładając w pocałunek całą moją wiarę w niego i w nas. “
Uważam, że romanse ze sportowcami, w college'u czy też zawodowymi, stały się oficjalnie moimi faworytami, a wszystko za sprawą serii Game On od Kristen Callihan! Oczywiście nadal uwielbiam bad boyów z przeszłością czy motocyklistów. Największą słabość mam nadal jednak do Graya, i byłam przeszczęśliwa, że był on bardzo obecny w tym tomie.
W trzecim już tomie mamy przyjemność poznania Ethana, którego znamy również z poprzednich tomów, jednak to dopiero teraz dowiadujemy się, kim tak naprawdę jest Dex. I zakochałam się w nim! Ethan od prawie dwóch lat potajemnie podkochuje się we Fionie, jednak z powodu swojej niepewności i introwertyzmu nie wykonał żadnego ruchu ze swojej strony. Czasy liceum, w których żył w cieniu swoich przyjaciół, Graya i Drew, bardzo się na nim odbiły. Nie był zgorzkniałym facetem, jednak zachował swoją postawę obronną, aby ponownie nie zostać zranionym.
Fiona w swojej rodzinie, jest uważana za osobę niestabilną. Zawsze, gdy próbuje nowych rzeczy i udowodnić coś swojej rodzinie, rezygnuje, gdy tylko robi się ciężko. Tak samo postępuje z mężczyznami. Dla Fiony, jej relacje z facetami mogłyby być bezuczuciowe i proste, aby nie mieszać się w coś poważnego. A już zdecydowanie nie chce mieć nic wspólnego z facetami pokroju Ethana.
Gdy w tym samym czasie spotykają się w domu Graysona i Ivy, niemal natychmiast rodzi się między nimi chemia. Fiona pomimo to, jest niezdecydowana w stosunku do tego co ich łączy, uważa, że związek na odległość nie ma prawa przetrwać, oraz boi się stracić to co dla niej najcenniejsze.
“Teraz twój ruch”, to zdecydowanie orzeźwiający zwrot akcji w romansach. Zwykle to kobiety są dziewicami, jednak w tej książce, otrzymałam coś zupełnie nowego dla mnie. To nie Ethan jest wielbicielem jednorazowych numerków, był facetem, którego rzadko spotykamy w powieściach tego typu, co jednak bardzo mnie urzekło. Lecz nie wszystko w tej historii toczy się gładko. Fiona i Ethan będą musieli przezwyciężyć pewnie wyzwania, aby przekonać się, czy to co ich łączy, jest prawdziwe.
Zdecydowanie, z ręką na sercu polecam wam trzeci tom serii Game on, który chwyta za serca!
“ Od początku o tym wiedziałam. Tego właśnie się spodziewałam, gdy pozwoliłam mu wejść w moje życie. Całuję go znowu, wkładając w pocałunek całą moją wiarę w niego i w nas. “
Uważam, że romanse ze sportowcami, w college'u czy też zawodowymi, stały się oficjalnie moimi faworytami, a wszystko za sprawą serii Game On od Kristen Callihan! Oczywiście nadal uwielbiam bad boyów...
“ Może ten świat faktycznie nie jest dla mnie, a przede mną jeszcze długa droga do tego, bym odnalazła własne miejsce na ziemi - bez zbędnych oczekiwań, które na końcu zawsze przynoszą rozczarowanie. “
Już od pierwszego tomu pokochałam serię Sinners & Reapers, chyba nawet bardziej jak Synów Zemsty. Trzeci tom jak i poprzednie skradł moje serce a historia Lexi i Coltona przyprawiła o masę emocji!
Lexi i Colton to mieszanka wybuchowa. On - z jednej strony wspaniały chirurg, z drugiej zaś twardziel, który po godzinach wsiada na motor i dumnie reprezentuje swój klub, swoją rodzinę. Ona, wyrwana z rąk wrogów, z pozoru normalnie zachowująca się młoda kobieta, pod maską skrywa swój problem na tle czystości siebie, swojego ciała.
Kiedy Colton traci pracę czuje, że został sam ze sobą i swoim mrokiem, nie wie, czy będzie w stanie go okiełznać. Jedyne o czym jest w stanie myśleć to jego mała córeczka i dziewczyna, która wcale nie powinna zaprzątać jego myśli. W końcu Lexi niedawno zostało uratowana a Jay chroni jej niczym pies obronny.
Z jednej strony Colton doskonale wie, że może ją zniszczyć, jednak z drugiej czuje, że jest ona jego jedynym wybawieniem. Wciągnięcie ją głębiej w świat Sinners & Reapers, może odbić się na jej i tak kruchej psychice. I choć początkowo Colton robił wszystko, aby trzymać ją z dala od siebie, ich wzajemne przyciąganie i więź jaką stworzyli, jest silniejsza niż rozsądek.
Uwielbiam styl pisarski Pani Agnieszki. Uwielbiam to, jak kreuje swoich bohaterów oraz to, że w każdym kolejnym tomie, nie zapomina o poprzednich bohaterach, ale również daje im dojść do głosu.
Co jeszcze przyciąga mnie do książek Pani Agnieszki to to, że potrafi wpleść w każdą książkę dobry humor, miłość, smutek i po prostu stworzyć emocjonalny rollercoaster. Przy każdej z jej książek potrafię się głośno zaśmiać, zdenerwować i jednocześnie wypłakać.
Nie można zapomnieć oczywiście o bohaterach, których poznajemy i których z każdym tomem kochamy lub nienawidzimy coraz to bardziej. W moim przypadku jest to Paxton i Nikki, którzy w każdym tomie zaskakują mnie coraz to bardziej, ale i których darzę wielkim uczuciem i sentymentem.
Podsumowując moją opinię, z ręką na sercu polecam wam trzeci już tom serii Sinners & Reapers. Pani Agnieszka zagwarantuje wam dozę emocji, która porwie wasze serduszka! Czekam z niecierpliwością na kolejny tom!
“ Może ten świat faktycznie nie jest dla mnie, a przede mną jeszcze długa droga do tego, bym odnalazła własne miejsce na ziemi - bez zbędnych oczekiwań, które na końcu zawsze przynoszą rozczarowanie. “
Już od pierwszego tomu pokochałam serię Sinners & Reapers, chyba nawet bardziej jak Synów Zemsty. Trzeci tom jak i poprzednie skradł moje serce a historia Lexi i Coltona...
“ Miłość ma to do siebie, że potrafi wziąć nas w niewolę, a my nie będziemy nawet świadomi tego, co się dzieje. “
Znacie to uczucie, kiedy nie wiecie nawet od czego zacząć pisanie recenzji? Ja własnie mam ten problem w przypadku “Pocałunek gwiazdy”, ponieważ było w niej tak wiele rzeczy, które pokochałam czytając tę historię. Postacie były niesamowite i bardzo mnie zaintrygowały. Ta niewiedza, na temat przeszłości Liefa, przez którą tak bardzo wierzył, że nie jest wart Mii, niesamowita więź jaką autorka stworzyła między rodziną a zespołem. Wszystko w tej książce było niesamowicie dobre i urzekło mnie do granic, że gdy kończyłam, czułam nie tylko szczęście ale i smutek, na myśl, że muszę się z nimi pożegnać. Za niedługo zabieram się za drugi tom i mam nadzieję, że postacie z pierwszego tomu nie zostaną zapomniane.
Lief, pomimo tego, iż uważał, że nie jest wart Mii, dla mnie był wspaniałym facetem. Miał wielkie serce i pomimo tego, jak bardzo jego przeszłość go dręczyła, nie potrafił trzymać się z daleka od Mii i jej dzieci. Cudownie czytało się to, jak próbował trzymać dystans, jednak więź jaka się między nimi tworzyła, z dnia na dzień była coraz silniejsza. Moje serce rosło z każdym zbliżeniem między nimi a także jej dziećmi. Kiedy w końcu mury opadły, Lief dał z siebie wszystko co mógł im ofiarować, a ja byłam po prostu oczarowana i wzruszona rozwojem sytuacji.
Mia, pomimo tego co przeszła, była niesamowicie silna dla swoich dzieci, ale także dla Liefa. Uwielbiam ją za to, że nie bała się do niego zbliżyć, i że nie pozwoliła mu się odepchnąć. Mia i Lief mieli bolesną przeszłość, a moje serce pękało za każdym razem, kiedy przystawało im z nią walczyć, jednak to również bardzo ich do siebie zbliżyło. Osobno byli wspaniali, jednak razem stworzyli coś niesamowitego, idealne połączenie, którego nie dało się rozdzielić.
Podsumowując, bardzo polecam “Pocałunek gwiazdy”. Autorka pięknie napisała historię Mii i Liefa, sprawiając, że uśmiech przedzierał się przez łzy!
“ Miłość ma to do siebie, że potrafi wziąć nas w niewolę, a my nie będziemy nawet świadomi tego, co się dzieje. “
Znacie to uczucie, kiedy nie wiecie nawet od czego zacząć pisanie recenzji? Ja własnie mam ten problem w przypadku “Pocałunek gwiazdy”, ponieważ było w niej tak wiele rzeczy, które pokochałam czytając tę historię. Postacie były niesamowite i bardzo mnie...
“ Jakimś cudem mnie złapała. Zapewnia mi spokój, ciepło, nadzieję, więc trzymam się jej mocno. Obawiam się, że jeśli mnie puści, znowu będę spadał. Przeraża mnie to, że jedna osoba może mieć taką władzę nad moim szczęściem. “
“Więcej niż przyjaciel”, drugi tom serii Game On od Kristen Callihan pochłonął mnie całkowicie! Relacja Ivy i Graysona była cudowna i z każdą kolejną stroną zakochiwałam się w tej parze coraz mocniej. Jeśli miałeś przyjemność przeczytania pierwszego tomu, to tylko przypomnę, że Grayson, to najlepszy kumpel Drew.
Agent sportowy Graysona, pożycza mu auto swojej córki Ivy. Choć Grayson nie ma ochoty na wożenie się różowym autem, to wie, że potrzebuje jakiegoś środka transportu. Nie mija wiele czasu, gdy Ivy dowiaduje się o tym i w bardzo dosadny sposób tłumaczy Grayowi, co z nim zrobi, jeśli jakaś krzywda stanie się jej ukochanemu autku.
To właśnie od tej wiadomości rozpoczyna się ich przyjaźń, początkowo tylko wirtualna. Jednak gdy Ivy wraca, Gray już wie, że totalnie przepadł. Nigdy tak naprawde nie miał przyjaciółki, wokół niego przejawiały się kobiety tylko na jedną noc. Jednak nie zamierza odpuścić sobie tej zadziornej kobiety, która zawładnęła jego sercem i zrobi wszystko, aby pokazać jej, że jest jej wart.
Historia Ivy i Graysona jest pełna przezabawnych momentów, pełna namiętności, pasji ale i zaprzeczenia. Oboje zdają sobie sprawę z tego, jak ważna i cudowna jest ich przyjaźń, jednak oboje czują, że rośnie w nich uczucie, którego nawet zasady nie będą w stanie zagłuszyć. Ivy bowiem ma złotą zasadę, której przenigdy nie planowała złamać. A mianowicie chodzi o to, że nie umawia się z klientami jej ojca. Jednak co zrobić, kiedy Grayson z każdym dniem sprawia, że jej serce rośnie?
Kristen Callihan po raz kolejny zabrała mnie w podróż pełną namiętności, dobrego humoru i emocji, ciężkich do opanowania. Za każdym razem, kiedy sięgam po jej kolejne książki, zachwyca mnie coraz bardziej. Wiem, że książka nie jest czymś nowym, schemat futbolistów często przewija się wśród romansów, jednak Kristen potrafi sprawić, że jej książki mają w sobie coś, co urzeka!
Z całego serduszka polecam wam drugi tom serii Game On, mam nadzieję, że spodoba wam się równie mocno jak i mi!
“ Jakimś cudem mnie złapała. Zapewnia mi spokój, ciepło, nadzieję, więc trzymam się jej mocno. Obawiam się, że jeśli mnie puści, znowu będę spadał. Przeraża mnie to, że jedna osoba może mieć taką władzę nad moim szczęściem. “
“Więcej niż przyjaciel”, drugi tom serii Game On od Kristen Callihan pochłonął mnie całkowicie! Relacja Ivy i Graysona była cudowna i z każdą...
“ Jest zabawna, umie rozśmieszać ludzi, i choć przez większość czasu staram się jej unikać, nie mogę przestać o niej myśleć. “
John Bishop niedawno i dosyć niespodziewanie został samotnym ojcem. Jego cała uwaga skupiła się na opiece nad jego córeczką. Nie ma czasu praktycznie na wszystko, nie mówiąc już o zajmowaniu się rodzinnym pensjonatem. Desperacko potrzebuje pomocy, jednak kiedy na horyzoncie pojawia się idealna w każdym calu niania, John robi wszystko, co mogłoby zrujnować ich współpracę. Nie ma dla niego znaczenia, że jest ona miła i bardzo opiekuńcza, a także, że z każdym dniem zakochuję się w nim coraz bardziej. Czy John odważy się wykonać jakikolwiek ruch, zanim nadejdzie czas jej odejścia? W końcu przebywanie w tak zwanym frienzonie jest nieco przygnębiające.
Mila Carmichael postanawia odwiedzić rodzinę w Teksasie, zrobić sobie przerwę od wszystkiego. Miała zostać tylko kilka tygodniu i wrócić do swojego życia, jednak gdy dostała pracę jako niania, z każdym dniem zakochiwała się w tej malutkiej istocie coraz bardziej, a także w jej ojcu, Johnie. Mila zaczyna zdawać sobie sprawę, że pociąg do Johna nie jest jednostronny a jej szef także jest nią zafascynowany. Czy Mila zdoła przebić się przez mur, który wzniósł wokół siebie John, zanim będzie za późno?
Wraz z kolejnym tomem serii Bishop Brothers, przekonuje się o tym, że są oni nie tylko seksowni, ale także irytująco uparci. Więź między Milą a Johnem rozwija się w powolnym aczkolwiek gorącym tempie. Wiją się wokół siebie, wokół swoich atrakcyjności, pożądań i tworzą niewidoczne, jednak nad wyraz wyczuwalne iskry.
Mimo początkowej niechęci, John stopniowo pokazuje swoją prawdziwą duszę, dojrzałą stronę jego serca, pokazując jednocześnie jak głębokie jest jego uczucie względem Mili.
Podobnie jak w poprzednim tomie, Kennedy Fox przedstawia nie tylko głównych bohaterów, ale całą rodzinę Bishop wraz z wszystkimi ich radosnymi, miłymi i troskliwymi charakterami. Naprawdę podoba mi się w seriach to, że autorki nie zapominają o poprzednich bohaterach, a wręcz wspominają o nich mniej więcej na równi z głównymi bohaterami danego tomu.
W “ Ten, którego szukam”, nie brakuje urzekających chwil romantycznych. Silny i lojalny bohater, inteligentna i opiekuńcza bohaterka, urocze postacie drugoplanowe, powoli rozwijający się romans, w którym nie brakuje jednak pasji i namiętności oraz ukazanie silnych wartości rodzinnych.
Jak wskazują informacje, jest to trzeci tom serii Bishop Brothers, choć ja miałam okazję przeczytać tylko dwa. Nie wiem, czy gdzieś się pogubiłam, ale nie mogę znaleźć polskiego wydania pierwszego tomu i chyba jeszcze po prostu go nie wydano. Nie rozumiem tej decyzji ze strony wydawcy, jednak nie jest ona żadną przeszkodą. Książki można czytać w moim odczuciu w dowolnej kolejności.
Z ręką na sercu polecam wam ten słodko-gorzki romans, który ogrzeje wasze serducha!
“ Jest zabawna, umie rozśmieszać ludzi, i choć przez większość czasu staram się jej unikać, nie mogę przestać o niej myśleć. “
John Bishop niedawno i dosyć niespodziewanie został samotnym ojcem. Jego cała uwaga skupiła się na opiece nad jego córeczką. Nie ma czasu praktycznie na wszystko, nie mówiąc już o zajmowaniu się rodzinnym pensjonatem. Desperacko potrzebuje pomocy,...
Facet na wakacje jest antologią pełną namiętności, gorąca i dynamiki. Każda z tych krótkich historii miała w sobie coś, co sprawia, że chce się więcej. Między innymi dlatego tak rzadko sięgam po prace zbiorowe, ponieważ są one dla mnie zdecydowanie za krótkie. Sprawiają, że kiedy wkręcam się już całkowicie, nadchodzi koniec, a w głowie często pozostaje masa pytań. Co dalej? Jak wygląda ich wspólna przyszłość? Czy to naprawdę koniec? Niektóre historie z tej antologii, jednak zakończyły się w taki sposób, że nie potrzebowałam wiedzy co będzie dalej, ponieważ nie do końca mnie porwały. Jest jednak kilka, przez które dostałam ataku serca, że to już koniec, i których chciałabym bardzo poznać ciąg dalszy.
Pierwszym z nich, jest opowiadanie Kingi Litkowiec “Przygoda z Rockmanem”. Bohaterowie tego opowiadania są intrygujący, a to jak potoczyła się ich historia i propozycja, jaką złożył Adam złożył Mag po prostu mnie rozwaliła, a fakt, że kończy się ono zgodą Mag po prostu tworzy wiele scenariuszy w mojej głowie. Bardzo chętnie przeczytałabym dalsze losy tej pary, zwłaszcza, że może to być wybuchowe połączenie, które uwielbiam.
Drugim opowiadaniem, które sprawiło, że zgrzytałam z irytacji zębami nad tym, że to już koniec, jest “Focus” Agnieszki Siepielskiej. No bo jak można to tak zakończyć? Błagam, błagam zlituj się nade mną Pani Agnieszko i podaruj ciąg dalszy bo normalnie zniosę jajko z niewiedzy co dalej z Evie, jakie decyzje podjęła i czy będą mieli swoją wspólną przyszłość?!
Trzecim i ostatnim, które moje serce skradło na amen jest oczywiście opowiadanie Anny Wolf, która raz za razem, swoim piórem oczarowuje moje serce i umysł. Lisa i Luciano są jedną z tych par, o których mogłabym czytać i czytać bez końca. Mam nadzieję, że to opowiadanie jest tylko przedsmakiem i Pani Ania szykuje grube tomiszcze o losach tej dwójki!
“Facet na wakacje” jest dobrą lekturą na letnie wieczory, z lampką wina i leżaczkiem przy plaży lub nawet na tarasie czy balkonie. Ważne aby kieliszek wina lub innego ulubionego napoju był w towarzystwie. Są tutaj opowiadania, które porywają i sprawiają, że chciałoby się powyrywać włosy z głowy na ich zakończenia. Kilka z nich jednak tak jak wspominałam, nie przypadły mi do gustu, lub po prostu nie zrobiły na mnie efektu wow, co wcale nie oznacza, że tobie mogą się nie spodobać. Dlatego serdecznie polecam antologię “Facet na wakacje”!
Facet na wakacje jest antologią pełną namiętności, gorąca i dynamiki. Każda z tych krótkich historii miała w sobie coś, co sprawia, że chce się więcej. Między innymi dlatego tak rzadko sięgam po prace zbiorowe, ponieważ są one dla mnie zdecydowanie za krótkie. Sprawiają, że kiedy wkręcam się już całkowicie, nadchodzi koniec, a w głowie często pozostaje masa pytań. Co dalej?...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
“ Ludzie często myślą, że mają tylko jedną bratnią duszę, ale co jeśli w rzeczywistości mają dwie? “
Sarah Brianne z każdą kolejną książką serii Made Men sprawia, że nie mogę doczekać się następnych historii, a jednocześnie łamie mi serce tym, jak krótkie, zdecydowanie za krótkie, są kolejne tomy. Choć przyprawiają mnie o szybsze bicie serca, mam wrażenie, jakby czegoś mi w nich brakowało. Książki Nero oraz Vincenta były świetnie rozwinięte, Chloe i Lucca także były pięknie napisane, lecz podzielone na dwie książki i przysięgam, że żyję nadzieją iż Maria to dopiero początek i dostanę dalszy ciąg!
Maria jest twardą księżniczką mafii, chociaż nie lubi być tak nazywana, która nie przywiązuje się zbytnio do mężczyzn ani nie obdarza ich zbyt szczególnymi uczuciami. Jednak, co jest mimo wszystko trochę zaskakujące, dwóch mężczyzn sprawiło, że jej czarne i zimne serce zapragnęło znowu czuć i być dla kogoś. I choć Maria wie jaki los spotyka kobiety z jej otoczenia i wie, że nie może zakochać się w żadnym z nich i buntuje się przeciwko obyczajom rodzinnym w swój własny sposób.
Dwóch mężczyzn, którzy sprawiają, że Maria mięknie, to Dominic, członek rodziny Luciano oraz Kayne, nauczyciel angielskiego. Czuje, że jej uczucia do obu mężczyzn z każdym dniem stają się coraz bardziej wyraźne, ale wie, że może wybrać tylko jednego z nich. Problem polega na tym, że obaj są dla niej zakazani.
Odkąd tylko skończyłam Nero, pierwszy tom serii, nie mogłam doczekać się książki o Marii, szczególnie po bardzo brutalnej scenie z nią w roli głównej. To, co najbardziej spodobało mi się w tym tomie, to rozwój relacji oraz to, że skupiała się ona tylko na Marii. Od samego początku chciałam zajrzeć do jej głowy, poznać jej myśli i uczucia, oraz ją zrozumieć i w końcu to dostałam!
Od początku książki moim faworytem jest zdecydowanie Dominic, który skradł moje serce, zupełnie jak wszyscy inni niegrzeczni chłopcy. Według mnie, to on jest idealny dla Marii i mam nadzieje, że ona także to zauważy.
Siódmy już tom serii Made Men, tak jak wszystkie poprzednie, porwał moje serce, podniósł ciśnienie i przyprawił o dreszcze na całym ciele. Z całego serduszka polecam wam historię Marii!
“ Ludzie często myślą, że mają tylko jedną bratnią duszę, ale co jeśli w rzeczywistości mają dwie? “
Sarah Brianne z każdą kolejną książką serii Made Men sprawia, że nie mogę doczekać się następnych historii, a jednocześnie łamie mi serce tym, jak krótkie, zdecydowanie za krótkie, są kolejne tomy. Choć przyprawiają mnie o szybsze bicie serca, mam wrażenie, jakby czegoś mi...
“ Chciałem wszystkiego, każdej jej cząstki. Jej niewinności, serca, duszy, ciała. Jej czystości oraz mroku. Zamierzałem wziąć wszystko. “
Seria Camorra Chronicles z każdym kolejnym tomem wydaje się być coraz to lepsza. Nic nie przebije dla mnie Złamanych emocji, jednak Złamana duma jest naprawdę świetna!
Chyba nie wystarczy powiedzieć, że pokochałam tę książkę, jestem nią totalnie oczarowana!
Byłam w depresji po książkowej kiedy skończyłam czytać Złamane emocje i żyłam tą książką naprawdę długi czas, nie sądziłam, że Złamana duma porwie mnie równie mocno co historia Nina i Kiary. Jednak stało się, nie powinnam wątpić w możliwości Cory Reilly.
Serafina zaskoczyła mnie tym, jak twardą i silną była kobietą. Księżniczka lodu o stalowym kręgosłupie i ciętym języku. Cora po prostu wykreowała idealną bohaterkę dla tej historii.
Bardzo podobały mi się przepychanki między Serafiną a Remo, pełne namiętności, rozgoryczenia i pożądania. Było mnóstwo scen, w których moje wnętrzności fikały koziołka.
Remo był kimś więcej, niż na początku zakładałam, a jego umysł wydawał się jeszcze bardziej pokręcony, niż kiedy poznaliśmy go w poprzednich tomach.
Cora nie mogła po prostu napisać tego lepiej, ponieważ ta książka jest dla mnie idealna w każdym calu. Złamana Duma jest pełna chemii, akcji, niepokoju, humoru, ale przede wszystkim lojalności.
W tej książce Cora pokazała nam wiele różnych stron swoich bohaterów. Wszystkich mieliśmy okazję zobaczyć w innym świetle, przez co przysięgam, zakochałam w nich wszystkich na nowo.
Historia Remo i Serafiny od samego początku do końca była wybuchowa, a ja nie mogłam się od niej oderwać. Z wielką niecierpliwością wyczekuję Złamanych więzi a wam gorąco polecam zapoznanie się z trzecim tomem Camorry!
“ Chciałem wszystkiego, każdej jej cząstki. Jej niewinności, serca, duszy, ciała. Jej czystości oraz mroku. Zamierzałem wziąć wszystko. “
Seria Camorra Chronicles z każdym kolejnym tomem wydaje się być coraz to lepsza. Nic nie przebije dla mnie Złamanych emocji, jednak Złamana duma jest naprawdę świetna!
Chyba nie wystarczy powiedzieć, że pokochałam tę książkę, jestem...
Brenna Allen to trzydziesto jedno letnia wdowa i samotna mama dwójki wspaniałych dzieci, która opuszcza Kalifornię, aby być bliżej rodziny zmarłego męża. Przeprowadza się do małego miasteczka w Pensylwanii, Sugarloaf. Ma nowy dom, zdobywa nową pracę i stara się także znaleźć swoją nową normalność. Choć wszystkie te zmiany w jej życiu, są dla niej przytłaczające to wie, że musi zaakceptować i pogodzić się ze swoją nową rzeczywistością ponieważ wie, że jej mąż już nie wróci.
Wtedy do jej życia wkracza Jacob Arrowod i dodaje w nie odrobinę radości, której tak bardzo potrzebowała od długiego czasu. Jest śmieszny, atrakcyjny a jego uśmiech sprawia, że czuje wewnętrzny spokój. Jednak Jacob nie jest taki, jak początkowo zakładała. Nie może przestać o nim myśleć a sam Jacob sprawił, że Brenna ponownie zaczęła czuć.
Jacob jest jednym z czterech braci Arrowood. W Sugarloaf nie było go od około dziewięciu lat. Teraz, za sprawą ostatniej woli znienawidzonego ojca, wraca na sześć miesięcy do rodzinnego miasteczka. W jego planach było wyłącznie wypełnienie obowiązków wobec testamentu i powrót do życia w Hollywood, jak jeden z najgorętszych aktorów. Jest w końcu słynnym kawalerem, który żyje w oczach opinii publicznej, a jego życie wypełnione jest plotkami, paparazzi, skandalami i dramatami. W zupełności nie pasuje do małego Sugarloaf.
Wszyscy z jego trzej braci odnaleźli prawdziwą miłość, jednak Jacob nie liczy na tak zwane “żyli długo i szczęśliwie. Jednak jego plany krzyżuje Brenna i cały jego świat, wraz z jego przekonaniami, zostaje wywrócony do góry nogami. Brenna jest absolutnie piękną, zapierającą dech w piersi kobietą i wszystkim tym, czego potrzebuje. Pragnie jej, jednak uważa, że ich związek nie ma prawa zaistnieć. Nie chciał się angażować, jednak z każdym spotkaniem, jego serce rośnie wraz z uczuciem do Brenny. Czy Jacob zdecyduje się na miłość i znajdzie powód, aby zostać w Sugarloaf?
Zostań dla mnie to książka pełna ciepła, opowiadająca o trudach samotnego macierzyństwa, o tym jak z przyjaciela bardzo łatwo zostać kochankiem. Jest to romans pełen emocji i niepokoju. Jest to ostatni tom, tej niesamowitej serii o braciach Arrowood i ja już tęsknie za Sugarloaf! Uwielbiam Jacoba, jego braci i ich piękne serca! Bardzo podobała mi się cała seria i z całego serduszka polecam wam zapoznanie się z nią!
Brenna Allen to trzydziesto jedno letnia wdowa i samotna mama dwójki wspaniałych dzieci, która opuszcza Kalifornię, aby być bliżej rodziny zmarłego męża. Przeprowadza się do małego miasteczka w Pensylwanii, Sugarloaf. Ma nowy dom, zdobywa nową pracę i stara się także znaleźć swoją nową normalność. Choć wszystkie te zmiany w jej życiu, są dla niej przytłaczające to wie, że...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
“Rezydencja” to pięknie napisana, gotycka powieść osadzona w Keokuk w stanie Iowa. Bardzo podobało mi się w tej książce to, jak autorka w bardzo szczególny sposób opisuje miasto i samo Arrowood. Główna część książki, oraz życia naszej głównej bohaterki opiera się właśnie na Arrowood. Wielki, historyczny, pełen wspomnień dom, który położony jest nad rzeką Mississippi. Po wielu latach Arden wraca do Arrowood, i nareszcie czuje, że jest we właściwym miejscu. Chociaż w jej życiu, to właśnie tutaj wydarzyła się jej największa tragedia, to czuje, że to jest jej własny kawałek nieba na ziemi.
Kiedy Arden miała osiem lat, jest malutkie siostry bliźniaczki, Violet i Tabitha, zostały porwane. I choć był podejrzany, sprawa tak naprawdę nigdy nie została wyjaśniona. Ból jaki odczuwali jej rodzice po stracie bliźniaczek spowodował, iż opuścili oni Arrowood i rozwiedli się. Całe życie Arden zmieniło się o 180 stopni. Przez to wydarzenie, Arden nie jest w stanie normalnie funkcjonować, nie potrafi skończyć pracy magisterskiej i czuje, że w pełni powróci do życia tylko wtedy, gdy jej siostry zostaną odnalezione. Po śmierci ojca Arden, dziewczyna dziedziczy rezydencję w Arrowood, i choć jej matka zawzięcie odciągała ją od pomysły aby tutaj wrócić, Arden postawiła na swoim. I pomimo szczęścia, jakie buzuje w niej z powodu powrotu. Arden czuje, że Keokuk, nie jest już tym samym miejscem, co w jej wspomnieniach. Gdy Arden dociera na miejsce, wita ją Dick Heaney, który zajmował się domem podczas nieobecności właścicieli.
Wspomnienia przelatują w głowie Arden, zaopatruje się w produkty z dzieciństwa, a obsesja na punkcie bliźniaczek, i rozwiązania tajemnicy jaka kryje się za ich zniknięcie narasta z każdym dniem. W tym celu łączy swoje siły z Joshem Kylem, autorem bloga Tajemnic Środkowego Zachodu. Doprowadza ją to do spotkania z Haroldem Singerem, który został oskarżony o porwanie Viv i Tab, ale na którego jednak nigdy nie znaleziono dowodów. To sprawia, że Arden zaczyna powoli wątpić w swoje wspomnienia z dzieciństwa, dotyczące porwania. Są także jej sąsiedzi, dawny ukochany Ben, którzy jak się okazuje, wiedzą więcej o Arrowoodach, niż Arden mogłaby podejrzewać. Im bliżej odkrycia tajemnicy jest Arden, tym większe ściąga na siebie niebezpieczeństwo.
“Rezydencja” to powieść o rodzinie i jej tajemnicach a także o tym, jak niematerialny i omylny mamy charakter pamięci, gdy jesteśmy dziećmi. Zakończenie totalnie mnie zaskoczyło i wbiło w fotel. Arden jako postać i jej charakter, były bardzo dobrze rozwinięte, a sekrety, ujawniane stopniowo, w taki sposób, że nie można było odłożyć książki. Laura McHugh napisała bardzo dobrą i klimatyczną powieść, którą z ręką na sercu, serdecznie polecam!
“Rezydencja” to pięknie napisana, gotycka powieść osadzona w Keokuk w stanie Iowa. Bardzo podobało mi się w tej książce to, jak autorka w bardzo szczególny sposób opisuje miasto i samo Arrowood. Główna część książki, oraz życia naszej głównej bohaterki opiera się właśnie na Arrowood. Wielki, historyczny, pełen wspomnień dom, który położony jest nad rzeką Mississippi. Po...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Jak to jest, kiedy od wielu lat musisz uciekać? Ukrywać się? Alice już od dziesięciu lat musi uciekać i się ukrywać. Ze względu na pracę, jaką wykonywali jej rodzice, ona i jej brat są w wielkim niebezpieczeństwie oraz zostali objęci programem ochrony świadków. Jednak od dłuższego czasu, w życiu rodzeństwa jest dość niepokojący spokój. Bruno jest światowej sławy bokserem, a Alice jest w związku z Jacksonem, w dodatku Alice zachodzi w ciąże. Życie powoli zaczyna się dla niej układać tak, jak sobie tego wymarzyła. Jednak wszystko co piękne, szybko się kończy. Kobieta wracając od ginekologa, chcę podzielić się tą radosną nowiną z Jacksonem, jednak to, co zastaje w domu, wywraca jej świat do góry nogami.
Załamana i zdradzona Alice postanawia wyprowadzić się do swojego brata Bruna, i wbrew ostrzeżeniom ich agenta, nie ma zamiaru już nigdy więcej pozwolić na to, aby ich rozdzielono. Podczas drogi do Bruna, Alice ulega wypadkowi samochodowemu, z którego ratuje ją Carter Daring, jeden z najpopularniejszych bokserów i zarazem przyszły rywal jej brata Bruna. Carter jest zafascynowany kobietą, którą uratował i od momentu wypadku, w nas często widzi właśnie jej oczy, które na chwilę otworzyła przed utratą przytomności. Alice i Carter na pozór nic nie łączy, jednak tak jak Alice, został zdradzony przez bliską mu osobę, w sumie nawet dwie, ponieważ jego była dziewczyna, zdradziła go z jego najlepszym kumplem.
Czas leci, a Alice i Bruno cieszą się wspólnie spędzonym czasem, jednak jak już wspominałam, spokój nigdy nie trwa wiecznie, a zazwyczaj zwiastuje potężną burzę. Bruno przed walką z Carterem otrzymuje list, w którym grożą mu, że jeśli nie przegra walki, stanie się coś złego. Mężczyzna jednak mając dość życia pod dyktando ich prześladowców, postanawia nie zastosować się do groźby wysłanej pod jego osobę. Niestety kończy się to dla niego tragicznie. Bruno podczas walki zostaje postrzelony ze skutkiem śmiertelnym, jednak nie tylko on zostaje poszkodowany, podczas strzelaniny obrywa także Carter, a skutek tychże wydarzeń zawiesza czarne chmury na jego karierą.
Alice czuje, że usuwa jej się grunt pod nogami, znowu musi uciekać, zmieniać adres zamieszkania, dane osobowe, a przede wszystkim, co jest dla niej najgorsze, znowu zostaje sama. Ale czy na pewno? Do domku naprzeciwko ktoś się wprowadza, a ciekawość Alice przezwycięża niepokój i postanawia poznać swojego nowego sąsiada. Jednak spotkanie nie przepada tak, jakby Alice sobie tego zapragnęła. W salonie, znajduję leżącego w odłamkach szkła mężczyznę, który niemiłosiernie śmierdzi alkoholem, a obok niego znajduję się wózek inwalidzki. Alice nie ma serca zostawić go w takim stanie więc postanowiła przetransportować go do sypialni. Mężczyzna wydaje jej się znajomy, jednak nie potrafi przypomnieć sobie skąd. A jak mogłoby być inaczej, jest to nasz wspaniały Carter.
Anna Wolf, autorka mojej ukochanej serii gangsterzy, już kolejny raz porwała moje serce. Jej książki mają w sobie zawsze mnóstwo emocji i dużo dobrego humoru, czyli wszystko co tak bardzo uwielbiam w romansach. Nie zabrakło oczywiście nutki erotyzmu, który Anna zawsze zapisuje w swoich powieściach w bardzo zmysłowy i przyjemny dla oka sposób. Przyprawia o dreszcze na ciele. Carter i Alice to bohaterowie, jakich uwielbiam, czyli pełni dobrej energii, pomimo strat jakich oboje w życiu doznali. Alice pomimo tego, w jakim położeniu właśnie się znajduje, postanawia czerpać z życia tyle ile może, zwłaszcza z tej relacji, jaka jest między nią i Carterem. Bardzo podobało mi się to, że Anna wykreowała Alice w taki sposób, że nie użalała się ona nad Carterem, wręcz przeciwnie, kiedy trzeba było, dostał porządny opierdziel za swoje zachowanie i czasem lenistwo.
Ich relacja miała swoje burzliwe momenty, jednak nie powstrzymało ich to przed przyciąganiem, jakie nawzajem do siebie czuli, po prostu byli stworzeni dla siebie. Bardzo duży plus jest również za rozwinięcie fabuły, oraz jak to w przypadku Anny Wolf, zwroty akcji, które wbijają w fotel.
Zdecydowanie jestem jak najbardziej zadowolona z tej książki i z tego jak się ona potoczyła, nie zdradzając wam za wiele, mam nadzieję, że Anna może szykuje osobną historię pewnego bohatera.
Z ręką na sercu polecam wam Ring od Anny Wolf, gwarantuje ciepło na sercu, mnóstwo pozytywnych emocji a nawet dostarcza łez!
Jak to jest, kiedy od wielu lat musisz uciekać? Ukrywać się? Alice już od dziesięciu lat musi uciekać i się ukrywać. Ze względu na pracę, jaką wykonywali jej rodzice, ona i jej brat są w wielkim niebezpieczeństwie oraz zostali objęci programem ochrony świadków. Jednak od dłuższego czasu, w życiu rodzeństwa jest dość niepokojący spokój. Bruno jest światowej sławy bokserem, a...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
“Ludzie są skomplikowani. Nie są równaniami matematycznymi, są mieszanką uczuć, decyzji i łutu szczęścia. Świat też jest skomplikowany, nie jest mgliście pięknym farncuskim filmem, tylko przerażająco katastrofalnym bałaganem, usianym tu i ówdzie blaskiem, miłością i sensem. “
Dopóki nie przeczytałam tej książki, tak naprawdę nie wiedziałam, jak bardzo była mi ona potrzebna. Ciche chichotanie podczas czytania, wzdychanie i ciepło na sercu. Tak, to jest dokładnie to czego potrzebowałam, czyli słodko-gorzki romans wakacyjny!
Beach Read jest książką pełną ciepła, idealną na letnie wieczory. Opowiada o dwójce pisarzy, który opierają swoje powieści na dwóch zupełnie różnych gatunkach. January Andrews jest popularną pisarką powieści romantycznych, natomiast Augustus Everett jest poważnym pisarzem, który nie wierzy w szczęśliwe zakończenia i gardzi nimi. Od czasów studiów zawzięcie ze sobą rywalizują. Nadchodzi lato i wraz z nim, trafiają do sąsiednich domków wynajętych przy plaży, a każde z nich próbuję napisać swoją kolejną powieść. Co złego może się wydarzyć?
Podczas sprzeczki między Jan i Gusem dochodzi między nimi do zakładu. Postanawiają zamienić się gatunkami. Gus ma napisać romantyczną powieść z szczęśliwym zakończeniem, natomiast January, poważną prozę. Kto szybciej skończy i sprzeda prawa autorskie swojej książki wygrywa. Zasady są proste, skończyć powieść do końca lata, sprzedać do niej prawa i… nie można się w sobie zakochać! Zasady wydają się proste, ale miłość, nigdy taka nie jest.
Naprawdę bardzo podobała mi się ta więź między Jan i Gusem. Nie jest to do końca typowy romans z kategorii hate-love, którego się spodziewałam, ponieważ mimo rywalizacji autorka ich nie rozdzielała, jednak podobało mi się to. Oczywiście były między nimi napięcia spowodowane konkurencją, jednak ich relacja opierała się na przekomarzaniu, lekkiej złośliwości ale także dobroduszności.
Książka napisana jest całkowicie z perspektywy Jan, co nie do końca mi się podobało. Wolę jednak, kiedy znam odczucia obydwu bohaterów. Jednak w porównaniu z całokształtem jest chyba jedyny i w dodatku malutki minusik.
Miło było również przeczytać w końcu romans, który jest naprawdę uroczy! Brakowało mi tego trochę. Oczywiście są tutaj sceny seksu, jednak są one bardziej urocze i zmysłowe niż erotyczne, ale to również bardzo przypadło mi do gustu, ta delikatność.
Beach Read jest zdecydowanie idealną, lekką lekturą na wakacyjne wieczory. Świetnie się przy niej bawiłam i serdecznie wam ją polecam!
“Ludzie są skomplikowani. Nie są równaniami matematycznymi, są mieszanką uczuć, decyzji i łutu szczęścia. Świat też jest skomplikowany, nie jest mgliście pięknym farncuskim filmem, tylko przerażająco katastrofalnym bałaganem, usianym tu i ówdzie blaskiem, miłością i sensem. “
Dopóki nie przeczytałam tej książki, tak naprawdę nie wiedziałam, jak bardzo była mi ona...
“Na jedną noc” była jedną z książek na mojej liście must read. I teraz jest także na serduszkowej liście! Widziałam wiele pozytywnych recenzji u blogerek, które obserwuje z zapartym tchem i czułam, że ja także pokocham tę książkę! I oto jestem, na maksa zakochana w powieści i bohaterach wykreowanych przez Kristen Callihan! “Na jedną noc” było słodkie, seksowne i emocjonalne, czyli miało wszystko to, co kocham w romansach.
Anna Jones jest oddaną nauce studentką i ostatnią rzeczą, o której myśli, jest związek. Kiedy Drew Baylor, najgorętszy mężczyzna na kampusie i gwiazda futbolu, zaczyna zwracać na nią uwagę, nie wie co ma o tym myśleć. Anna jest zupełnym przeciwieństwem kobiet, z jakimi do czynienia miał Drew i od początku, kiedy tylko ją poznał, poczuł coś więcej niż zwykły pociąg seksualny. Jednak co ma zrobić, kiedy Anna daje mu jasne zasady spotykania się, które ani trochę nie przypadają mu do gustu? Kobieta nie chce, aby ktokolwiek się o nich dowiedział, a Drew najchętniej wykrzyczałby całemu światu, że Anna należy do niego. Drew pomimo deklaracji, że chce czegoś więcej niż tajemniczych spotkań, nie daje rady przekonać do tego Anny, ale czy napewno?
Drew i Anna to szalona i pełna gorąca oraz namiętności mieszanka wybuchowa. Ale ich związek, to coś znacznie więcej! Uwielbiałam to napięcie jak rosło między nimi coraz bardziej wraz z kolejnymi spotkaniami. Ich przepychanki, pociąg i przekomarzanie. Zarówno Drew jak i Anna zostali wykreowani przez autorkę na piątkę z plusem! Drew ze swoją charyzmą i oddaniem jest po prostu facetem do kochania. Nie jest typową gwiazdą futbolu, nie sypia z każdą kobietą, która zakręci się wokół niego. Ma wielkie serce wyciągnięte na dłoni, jest po prostu świetnym facetem. Anna jest trochę zadziorna i złośliwa, ale za to właśnie bardzo ją polubiłam. Śledzenie ich historii, to jak Drew pokonywał każdą z przeszkód, jak oboje byli dla siebie, kiedy najbardziej tego potrzebowali, wspaniałe uczucie.
Poza głównymi bohaterami, nie można zapomnieć tutaj oczywiście o Grey’u, przyjacielu Drew, który również całym sobą skradł moje serce. Wiem, że już niedługo premiera jego osobnej historii i już zacieram na nią rączki.
Historia Anny i Drew, choć wspaniała, nie była wcale łatwa. Ścieżka jaką zmierzali, nie zawsze była jasna, a droga momentami wyboista, ale czy nie tak powstają właśnie najlepsze historie miłosne? Wszystkie przeciwności, z jakimi zmierzają się bohaterowie, sprawiają, że zakończenie jest dla nas jak miodek wylany prosto do serca!
Zdecydowanie jestem urzeczoną tą historią. Że dostałam romans bez mafii, gangów czy innych nielegalnych pierdół. Bardzo cieszę się, że niektóre wydawnictwa stopniowo odchodzą od wydawania w masowych ilościach mafijnych romansów. Wiem, że ten gatunek jest “na topie’ i sama bardzo go lubię, jednak wszystko potrafi się człowiekowi przejeść.
Gorąco polecam wam pierwszy tom serii Game On, jest to zdecydowanie świetna odskocznia od mafii, której teraz jest tak wiele.
“Na jedną noc” była jedną z książek na mojej liście must read. I teraz jest także na serduszkowej liście! Widziałam wiele pozytywnych recenzji u blogerek, które obserwuje z zapartym tchem i czułam, że ja także pokocham tę książkę! I oto jestem, na maksa zakochana w powieści i bohaterach wykreowanych przez Kristen Callihan! “Na jedną noc” było słodkie, seksowne i...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Napisanie recenzji do książki, którą pokochało się całym sercem, bywa niezwykle trudne. Mogłabym mówić o wszystkim, co znalazło się w książce. O tym, jak bardzo pokochałam postacie, scenerię, styl pisarski. Trudno czasami wyrazić słowami, co przeżywało się podczas czytania książki i jaki wywarła na nas wpływ. Tak właśnie było w przypadku trzeciego tomu serii Made. Miałam wobec niej naprawdę wysokie oczekiwania ze względu to, jak bardzo do gustu przypadły mi dwa poprzednie tomy, ale autorka po prostu przewyższyła moje oczekiwania o milion procent. Dosłownie mnie zmiażdżyła. Jak dla mnie The Darkest Temptation wybiło się na pierwsze miejsce w mojej liście romansów mafijnych. Postacie jak zawsze został wykreowane z zachowaniem najdrobniejszych szczegółów, co pozwala nam na dokładne poznanie ich i, tak jak to było w moim przypadku, pokochanie ich.
Mila jest jedną z najlepszych bohaterek jakie miałam przyjemność poznać. Bezinteresowna, odważna i piękna, po prostu do kochania. Najlepszym aspektem Mili było jednak to, że pomimo tego iż z natury była dobrą i spokojną osobą, miała w sobie tą odrobinę iskry szaleństwa. Jest jednocześnie miękka i silna, bystra.
Ronan… Sprawił, że stało się coś niemożliwego i pokochałam go znacznie mocniej niż jego brata. Choć bardzo się różnią, to jednak moje serce skradł właśnie on.
Swoją bezwzględność nosił niczym koronę na głowie, nigdy nie ukrywając tego, kim i jaki jest. A jednak, pod całym tym okrucieństwem i bezlitosnością, kryje się zbolała dusza, która potrzebowała jedynie akceptacji i miłości. A sposób w jaki Mila obnażała jego prawdziwe ja było naprawdę wspaniałe. Było tak wiele scen, w których moje serce było ściśnięte. Ronan również jest jednym z najlepszych bohaterów męskich, jakich miałam okazję poznać. Jest w nim coś tak cholernie diabelskiego, seksownego i męskiego, że po prostu zawładnął moim sercem i umysłem.
Sposób w jaki Danielle rozwinęła ich relację był wspaniały, niczego w nim nie brakowało. Był konflikty, przekomarzania, sceny pełne namiętności, głębokie uczucia, aż na koniec mogliśmy dostać, to czego najbardziej pragniemy. Akceptacje. Darem autorki jest po prostu to, że daje swoim bohaterom partnerów, których potrzebują, pragną i bez których nie mogą żyć. Choć podróż jaką musieli przebyć Mila i Ronan nie była łatwa, to w stu procentach ta dwójka jest stworzona idealnie dla siebie nawzajem. Mila jest dla Ronana jak brakujący kawałek duszy, o którym nie wiedział dopóki jej nie spotkał.
Ronan choć okrutny na początku, zakochuje się w swojej wybawicielce, co było według mnie nieuniknione, a obserwowanie tego, było wielką przyjemnością. To jak bardzo ta dwójka do siebie pasuje, ciężko jest wyrazić w słowach.
Ta część jest zdecydowanie najlepszą częścią serii Made, widać w niej, jak bardzo autroka rozwinęła się i dała nam dużo więcej niż mogliśmy się spodziewać. Ta książka miała w sobie coś więcej niż poprzednie, więcej głębi, wrażenia były dla mnie dużo większe.
Nie można również zapomnieć o bohaterach drugoplanowych, którzy byli niczym wisienka na torcie. Bardzo podobały mi się momenty z ich udziałem i czytanie ich było niezwykłą przyjemnością.
Reasumując, trzeci tom serii Made jest jak najbardziej warty przeczytania, gwarantuje wam, że nie będziecie tą książką zawiedzeni. Gorąco polecam!
Napisanie recenzji do książki, którą pokochało się całym sercem, bywa niezwykle trudne. Mogłabym mówić o wszystkim, co znalazło się w książce. O tym, jak bardzo pokochałam postacie, scenerię, styl pisarski. Trudno czasami wyrazić słowami, co przeżywało się podczas czytania książki i jaki wywarła na nas wpływ. Tak właśnie było w przypadku trzeciego tomu serii Made. Miałam...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
“W cieniu śnieżki” jest najnowszą książką Weroniki Cichoń i zarazem kontynuacją losów Aleksa i Wiki. Rok temu mieliśmy okazję poznać zagubioną we własnych uczuciach młodą kobietę, która wiele przeszła. Koniec pierwszego tomu rozwalił mnie na małe kawałeczki i nie byłam w stanie się po niej pozbierać. Wiktoria zrobiła coś, czego nie byłam w stanie jej wybaczyć i razem z Aleksem odczuwałam te wszystkie negatywne emocje.
Pierwszy tom skierowany był głównie skierowany na Wiktorię, to z jej perspektywy poznawaliśmy całą historię. W drugim tomie natomiast skupiamy się na Aleksie. To właśnie z jego perspektywy napisana jest książka, co bardzo mi się spodobało.
Minęło sześć lat, a Aleks w miarę wyprostował swoje życie. Znalazł pracę, ma dziewczynę, choć nie do końca jest z nią szczęśliwy i co najważniejsze, Laura jest przy nim częściej, niż mógłby sobie tego zamarzyć.
Bańka pozornego szczęścia jednak nie trwa zbyt długo. Zbliża się wesele przyjaciół Aleksa, a wraz z nim do polski wraca Wiktoria i wzbudza w Aleksie wszystkie uczucia, o których myślał, że się wyleczył. Ale jak można żyć i myśleć o przyszłości, kiedy tak naprawdę przeszłość nie jest zamkniętym tematem?
Aleks jest na granicy własnych wytrzymałości. Nadal odczuwa ogromny żal i ból na wspomnienie tego, co wyrządziła mu Wiktoria, z drugiej jednak strony, jego pragnienia i serce pchają go z powrotem w objęcia miłości sprzed lat. Lęk przed ponownym zranieniem towarzyszy mu na każdym kroku, więc kiedy tylko jego uczucia chcą dać upust, Aleks robi wszystko aby do tego nie doszło.
Drugi tom, dokładnie tak jak pierwszy przyprawił mnie o szybsze bicie serca, łzy i mnóstwo emocji.
Bohaterowie można by powiedzieć, że dojrzeli, choć nadal przejawiają charakter z początków ich znajomości. Dużą i naprawdę bardzo pozytywną przemianę przeszła tutaj Wiktoria, z wiecznie kłótliwym charakterem zamieniła się w oazę spokoju. To było naprawdę świetne, że autorka o tym pomyślała, ponieważ w pierwszej części momentami jej napady złości były irytujące.
Aleks pomimo swoich odradzających się uczuć, był bardzo nieufny w stosunku do Wiktorii. Bardzo dużym plusem było dla mnie to, że książka nie rozwinęła się zbyt szybko. Relacje między Aleksem i Wiki były do naprawienia i potrzeba było na to czasu. Dokładnie tak jak w pierwszym tomie, realizm był głównym czynnikiem, który chwytał za serce, bo dobrze wiemy, że zdrady najukochańszych osób nie da się tak łatwo przebaczyć.
Jednak z czasem ich relacje się polepszają, ale jak wiemy, nie wszystko jest kolorowe a życie stawia na naszych drogach wiele przeciwności i testuje nasze granice. Czy Aleks i Wiki zdołają pokonać swoje? Tego dowiecie się z książki “ W cieniu śnieżki”, który serdecznie wam polecam. Ja jestem oczarowana równie mocno jak pierwszą częścią. Szkoda tylko, że tak szybko się to skończyło. Mam nadzieję na kolejne tomy i jeszcze raz, polecam z całego serduszka!
“W cieniu śnieżki” jest najnowszą książką Weroniki Cichoń i zarazem kontynuacją losów Aleksa i Wiki. Rok temu mieliśmy okazję poznać zagubioną we własnych uczuciach młodą kobietę, która wiele przeszła. Koniec pierwszego tomu rozwalił mnie na małe kawałeczki i nie byłam w stanie się po niej pozbierać. Wiktoria zrobiła coś, czego nie byłam w stanie jej wybaczyć i razem z...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
„ Kochanie kogoś z pewnością ma swoją cenę. To dawanie z siebie wszystkiego dla tej drugiej osoby, wychodzenie z własnej strefy komfortu, akceptowania wynikających z tego konsekwencji. ”
„Co wyszeptał nam deszcz” jest pierwszą książka, na której po prostu wyłam z bezsilności i rozdartego serca. Ta historia, choć łamiąca serce, jest jedną z tych, które zapamiętam na zawsze. Przeżywałam wszystko wraz z bohaterami. Czułam każdy gniew, żal i smutek, a także każdą nadzieję, szczęście i miłość. Nie mam dobrych słów aby opisać dokładnie jak czuje się po przeczytaniu, ale jedno jest pewne. To był najbardziej Emocjonalny rollercoaster jaki przeżyłam w trakcie czytania. I moje serduszko wcale nie zostało poskładane, ale to dobrze. @autorkajoanna chciałabym jeszcze raz podziękować ci za tą historię. Wiele z niej wyniosłam i mam nadzieje, że każdy kto po nią sięgnie, również zrozumie, że to nie przeżycie jest najważniejsze, a życie. Że każda sekunda w obecności osób, które kochamy, jest na wagę złota. ❤️
„ Kochanie kogoś z pewnością ma swoją cenę. To dawanie z siebie wszystkiego dla tej drugiej osoby, wychodzenie z własnej strefy komfortu, akceptowania wynikających z tego konsekwencji. ”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Co wyszeptał nam deszcz” jest pierwszą książka, na której po prostu wyłam z bezsilności i rozdartego serca. Ta historia, choć łamiąca serce, jest jedną z tych, które zapamiętam na zawsze....