-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać419 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać15 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2025-06-10
2025-06-03
Powieść łotrzykowska z gatunku literatury pięknej, powieść drogi, balansowanie na granicy absurdu , humoru, elementy groteski.
Rodzaj cozy opowieści - literatury, która ma na celu wprowadzić poczucie ciepła, komfortu i relaksu, harmonii i spokoju. Charakteryzuje się lekkim, optymistycznym tonem, mniejszą obsadą postaci ,zawiera akcję osadzoną w malowniczych, mniejszych miejscowościach . Ale dzieje się to tylko do pewnego czasu, gdyż charakter powieści zmienia się nagle o 180 stopni.
Książka przypomina trochę ,, Las powieszonych lisów’’ , może przez jej rubaszny humor. Postacie są mocno przerysowane i przeżywają groteskowo niebezpieczne przygody.
Barwni bohaterowie, czasem szaleni i nie zawsze darzeni przez czytelnika sympatią, choć nie są to jakieś specjalnie wyszukane postacie.
Vatanen, redaktor poczytnej gazety z Helsinek, ratuje rannego, potrąconego zająca. Wydarzenie staje się impulsem dla niego, by zrzucić okowy więzów społecznych, pożegnać dotychczasowe życie i wszystko zacząć od nowa. W towarzystwie oswojonego zająca, niczym pieska czy kotka rusza w podróż życia po całej Finlandii, pozostawiając swoje dawne nielubiane życie hen za sobą. Pędzi na drodze do wolności , ale właściwie nikt go nie goni. Podejmuje się dorywczych prac fizycznych.
Trochę będzie też krwawo, bardzo gorąco przez wybuch pożaru, przelewające się przez życie redaktora postacie ludzi, zwierząt. Elementy niepokoju, trwogi, grozy i niebezpieczeństwa.
Super humor, świetne zmienne miejsce akcji. Można pośmiać się , odpocząć ale i też zatrwożyć, zaciskając zęby.
Dzikość natury i coś jeszcze więcej.
Dużo, dużo czarnego humoru, ironii. Jest też i społeczna satyra, która rozwija się w scenach z przedstawicielami rządu , generalicją i ich małżonkami.
Trzeba przyznać , że powieść ma swój urok, chętnie i lekko się ją czyta.
Polecam!
Powieść łotrzykowska z gatunku literatury pięknej, powieść drogi, balansowanie na granicy absurdu , humoru, elementy groteski.
Rodzaj cozy opowieści - literatury, która ma na celu wprowadzić poczucie ciepła, komfortu i relaksu, harmonii i spokoju. Charakteryzuje się lekkim, optymistycznym tonem, mniejszą obsadą postaci ,zawiera akcję osadzoną w malowniczych, mniejszych...
2025-05-31
Książka powieść obyczajowa ,, Zabajka ’’ nie istnieje.
Odpowiednik do niej to ,, Amelia’’. A jeszcze wcześniej miała kiedyś nosić tytuł „Anioł na mojej drodze” .
Skąd wzięła się okładka i tytuł?
27 lipca 2012 Pani Kasia zwróciła się do swoich czytelniczek i czytelników z zapytaniem.
Pani Kasia na swoim blogu napisała:
,,Jeszcze nie zaczęłam pisać „Zabajki”, gdy – zachęcona Waszymi recenzjami „Nadziei” i „prosimy o więcej takich książek, pani Kasiu” wymyśliłam historię nie mniej tragiczną niż ta Liliany i Aleksieja, ale bardziej… jakby to powiedzieć… ludzką? Taką, która (odpukać, odpukać) może przydarzyć się każdemu? Zainspirowała mnie prawdziwa historia pewnej kobiety, wstrząsająca, wkurzająca i pozostawiająca pytanie: jak to możliwe? Ale niech szczegóły pozostaną tajemnicą, a Wy, mając tylko zajawki i okładki wybierzcie: którą opowieść chętniej przeczytałybyście w serii z czarnym kotem: baśniową, pogodną Zabajkę, czy wstrząsającą, prawdziwą do bólu „Bezdomną”.
Zachęconych okładką kieruję do Amelii. Polecam!
A dla Pani Kasi za piękny wpis i możliwości rozstrzygnięcia dylematu związanego z okładką, tytułem przydzielam 10 *.
Książka powieść obyczajowa ,, Zabajka ’’ nie istnieje.
Odpowiednik do niej to ,, Amelia’’. A jeszcze wcześniej miała kiedyś nosić tytuł „Anioł na mojej drodze” .
Skąd wzięła się okładka i tytuł?
27 lipca 2012 Pani Kasia zwróciła się do swoich czytelniczek i czytelników z zapytaniem.
Pani Kasia na swoim blogu napisała:
,,Jeszcze nie zaczęłam pisać „Zabajki”, gdy –...
2025-05-22
Powieść łotrzykowska z gatunku literatury pięknej, balansowanie na granicy absurdu , humoru. Trochę thriller, z elementami groteski.
Rodzaj cozy opowieści - literatury, która ma na celu wprowadzić poczucie ciepła, komfortu i relaksu. Charakteryzuje się lekkim, optymistycznym tonem, mniejszą obsadą postaci ,zawiera akcję osadzoną w malowniczych, mniejszych miejscowościach . Tutaj odpowiednikiem jest lapońska przyroda, tajemnice zimowego krajobrazu, samotna chatka na pustkowiu.
Barwni bohaterowie, darzeni przez czytelnika sympatią, pomimo pokroju bandytów i złodziei.
Oiva Juntunen , major Sulo Armas Remes . Jeden przeciętny złodziej, pragnący ukryć łup złota po napadzie i z nikim się nie dzielić , drugi alkoholik, mający już dość rodziny i obowiązków z nią związanych. Najlepiej schować się tak by już nikt ich z osobna nie znalazł.
Odpowiednie będą dzikie ostępy leśne lapońskiej głuszy.
Obaj wpadają na siebie w fińskiej tajdze i kombinują jak tu wykorzystać jeden drugiego.
Dołączają do nich inni bohaterowie jak dziewięćdziesięcioletnia Naska z towarzyszącym jej staruszkiem kotem , która uciekła przed umieszczeniem w domu spokojnej starości oraz lisinka Pięćsetka, która też by chciała zmienić coś w swojej drapieżnej egzystencji. Cała czwórka plus kot tworzy coś na kształt rodziny.
Super humor, świetne miejsce akcji. Można pośmiać się i odpocząć.
Ten wszechogarniający , szumiący las, zimowe krajobrazy. Roślinność i zwierzęta. Samotna chatka . Dzikość natury i coś więcej.
Dużo, dużo czarnego humoru, ironii.
Poruszane tematy to konsumpcjonizm, parcie na kasę, degradacja człowieka , degeneracja i upadek społeczeństwa. Z drugiej strony zmiany, uczucia, przyjaźń, zaufanie, wybaczanie.
Trzeba przyznać , że powieść ma swój urok, chętnie i lekko się ją czyta.
Polecam!
Powieść łotrzykowska z gatunku literatury pięknej, balansowanie na granicy absurdu , humoru. Trochę thriller, z elementami groteski.
Rodzaj cozy opowieści - literatury, która ma na celu wprowadzić poczucie ciepła, komfortu i relaksu. Charakteryzuje się lekkim, optymistycznym tonem, mniejszą obsadą postaci ,zawiera akcję osadzoną w malowniczych, mniejszych miejscowościach ....
2024-11-06
Proza. Literatura piękna, azjatycka. Dramat psychologiczno-społeczny. Melodramat.
Okładka miękka ze skrzydełkami.
Druk wyrazisty. Dobry papier. Skromna szata graficzna. Książka podzielona na rozdziały, płynne przejścia.
Główną postacią jest Fuyuko , 34 letnia korektorka literacka z ogromnym bagażem doświadczeń.
Pokazana jest na tle stosunków panujących w pracy i w szerszym kontekście ogółu ludzkiej populacji.
Społeczeństwo japońskie jak widać , pomimo różnic kulturowych w porównaniu z naszą europejską dużo się nie różni.
W pracy i tu i tam można zaszczuć każdego. Szczególnie jak popadnie na konkretny zaczyn pod pojedynczą osobę. Kobieta , kobiecie potrafi zniszczyć życie, a co w wypadku , gdy pastwi się nad jednostką wiele kobiet – niby pozornych koleżanek z pracy. Tylko za co? Za to ,że ktoś inny jest pracowity, że kocha to co robi, przykłada się do obowiązków. Samemu się nie chce robić, no to trzeba tym innym podokuczać w sposób obrzydliwy.
Samemu ma się obowiązki w domu , rodzina, mąż, dzieci , a koleżanka jest singielką. No to koniecznie trzeba jej dowalić. Niech sobie nie myśli , że będzie tak beztrosko żyć, podczas gdy inni męczą się przeładowani domowymi obowiązkami.
A to ,że ta singielka wraca do pustego domu, nie może sobie znaleźć miejsca i chce się jej wyć, to nikogo to nie obchodzi, gdyż nikt nawet nie spojrzy pod tym kątem.
Hipokryzja, alkoholizm, samotność, beznadziejność, marazm, przemoc, nietolerancja, obłuda, wsteczność, seksualność, kłamstwo, niezrozumienie, zamknięcie w sobie, zasklepienie emocjonalne, miłość bez wzajemności.
Powyższą tematykę podejmuje autorka w książce. Na przykładzie jednostki bierze pod lupę całą społeczność.
Napotkamy tutaj na cudowne opisy nocnego miasta, spacerów, wśród niebanalnego oświetlenia ulicznego, reflektorów przejeżdżających samochodów, refleksów świetlnych z okien mieszkań, sygnalizatora przejść dla pieszych, gwiezdnego nieba itp.
Można to wszystko dostrzec . Wystarczy wybrać się na przechadzkę, gdy jest ciemno.
Do tego wszystkiego cudownie spójne akordy muzyczne i zachwyt nad Chopinem.
Ten świat , który koi duszę czytelnika. Właśnie wtedy można odpocząć.
A chyba nawet trzeba.
Bardzo ładna , emocjonalna pozycja, daje dużo do myślenia oraz upust relaksu przy poetyckich opisach marzeń muzyczno – wzrokowych w fazie księżycowej.
Polecam!
Proza. Literatura piękna, azjatycka. Dramat psychologiczno-społeczny. Melodramat.
Okładka miękka ze skrzydełkami.
Druk wyrazisty. Dobry papier. Skromna szata graficzna. Książka podzielona na rozdziały, płynne przejścia.
Główną postacią jest Fuyuko , 34 letnia korektorka literacka z ogromnym bagażem doświadczeń.
Pokazana jest na tle stosunków panujących w pracy i w ...
2024-11-05
Powieść komediowa , okraszona wątkiem kryminalnym, miłosnym.
Ciotki, wykreowanej przez Mateusza Glena nie znałam z internetu.
Moje pierwsze spotkanie było z książką ,,Boże, Beata’’.
To druga książka autora i uważam , że jeszcze lepsza od pierwszej.
Podczas czytania pierwszej mocno się chichrałam, za to w drugiej było słychać głośne salwy mojego śmiechu raz po raz.
Naprawdę niezwykle humorystyczna, boki zrywać. Super teksty, słownictwo, spojrzenie na świat przez pryzmat starszej osoby, ale w sposób dowcipny, przekręcanie niektórych pojęć i wyrazów.
Super. Można rzeczywiście się pośmiać , odprężyć za wszystkie czasy, żadnej spiny.
W dodatku mamy świetny kryminał , ale bez morderstw, no krew się odrobinę polała. Śledztwo, a nawet dwa zatwierdzone książkowo. Nadmienię, że były jeszcze dochodzenia dodatkowe poboczne. Wszystko jest jak się patrzy. Będzie praca ciotki jako redaktorki gazety internetowej, dużo policji, jazdy samochodem na złamanie karku – czasem i wieczorową porą, częste wizyty w zajeździe pod Lęborkiem – karczma, niezwykły epizod z psem, duchy cmentarnej rzeczywistości, bójki, molestowanie, gejowska miłość, włamanie, drobna kradzież, szpital, szpital i jeszcze raz szpital.
Będzie się działo.
Nieznośna i niereformowalna sąsiadka i jej urodziny, rzucanie się tortami.
Nauczymy się od ciotki jak preparować prezenty dla nielubianych osób – coś z niczego.
Atmosfera niesamowita, tajemnicze maile.
Jacek – czy jest nas dwóch?
Powraca też sanatoryjna miłość ciotki.
Czy Tadeusz zostanie na dłużej w jej życiu?
Do książeczki dostałam fajne , kolorowe pisemko ,, Ciotkowy zaułek mądrości’’ - dodatek specjalny. Doprawdy bombastyczny.
Napisane lekkim piórem, czyta się bardzo szybko. Atmosfera wesołości pozostaje na dłużej.
Polecam dla polepszenia sobie humoru!
Powieść komediowa , okraszona wątkiem kryminalnym, miłosnym.
Ciotki, wykreowanej przez Mateusza Glena nie znałam z internetu.
Moje pierwsze spotkanie było z książką ,,Boże, Beata’’.
To druga książka autora i uważam , że jeszcze lepsza od pierwszej.
Podczas czytania pierwszej mocno się chichrałam, za to w drugiej było słychać głośne salwy mojego śmiechu raz po...
2024-11-02
Powieść komediowa , okraszona wątkiem kryminalnym, miłosnym.
Ciotki, wykreowanej przez Mateusza Glena nie znałam z internetu.
Moje pierwsze spotkanie było z nią właśnie w tej powieści.
Niezwykle humorystyczna, boki zrywać. Super teksty, słownictwo, spojrzenie na świat przez pryzmat starszej osoby, ale w sposób dowcipny, przekręcanie niektórych pojęć i wyrazów.
Super. Można rzeczywiście się pośmiać , odprężyć za wszystkie czasy, żadnej spiny.
W dodatku mamy świetny kryminał , ale bez przelewów krwi i morderstw. Śledztwo zatem jest jak się patrzy. Zajrzymy nawet na dołek w policji. Będzie też, kościół,szpital, parkowe podchody, podróż pociągami z przesiadkami.
Tajemnicze podjazdy samochodów pod bramę sanatoryjną.
Nieznośna i niereformowalna sąsiadka.
Świetnie wykreowane postacie drugoplanowe jak Taryfowy Gbur, Ruda, gang żabi i wiele , wiele innych.
Ciągłe telefony ciotki do Beaty w Gdyni.
Atmosfera sanatoryjna , stołówka, zabiegi, potańcówki i mamy też taksówki . A w tych ostatnich to można spotkać nawet sanatoryjną miłość.
Oprócz historii komediowej , dostajemy w bonusie jeszcze przesłanie do czytelników, żeby nie wierzyli w internetowe niesprawdzone używki, odżywki, cudowne leki, które nie są na liście Ministerstwa Zdrowia i nie byli tacy pochopni w ich kupowaniu.
Napisane lekkim piórem, czyta się bardzo szybko. Atmosfera wesołości pozostaje na dłużej.
Polecam dla polepszenia sobie humoru!
Powieść komediowa , okraszona wątkiem kryminalnym, miłosnym.
Ciotki, wykreowanej przez Mateusza Glena nie znałam z internetu.
Moje pierwsze spotkanie było z nią właśnie w tej powieści.
Niezwykle humorystyczna, boki zrywać. Super teksty, słownictwo, spojrzenie na świat przez pryzmat starszej osoby, ale w sposób dowcipny, przekręcanie niektórych pojęć i wyrazów.
Super....
2024-11-01
Kontynuacja ,, Małego Księcia ’’ , opowieść fantasy, literatura piękna, proza.
Możecie przeczytać jako ebook lub w formie drukowanej na Ridero.
,,Czasem warto wrócić tą samą drogą, aby odnaleźć siebie, przyjaciela i miłość swojego życia’’.
Cudowna, wzruszająca , pełna magii opowieść dla dzieci i dorosłych.
Dla tych co przeniknęli w dzieciństwie ścieżki ,, Małego Księcia’’ i bardzo za nim tęsknią.
Prawdziwa gratka, rozkosz.
Możecie przyjrzeć się po latach co się zmieniło…
,,Szukałem na piasku śladów stóp mojego drogiego przyjaciela, choć dobrze wiedziałem, że wieją tu mocne wiatry, które szybko zacierają takie ślady. Mur, na którym wtedy siedział, był już niemal w całości przysypany piaskiem. Wystawało z niego zaledwie kilka cegieł.
Uważnie rozglądałem się po okolicy, gdy nagle usłyszałem za sobą dziecięcy, choć dość mocny głos.
— Proszę, narysuj mi kwiat.
Odwróciłem się błyskawicznie i spojrzałem na niego pełen nadziei. Niestety, w niczym nie przypominał mojego drogiego przyjaciela’’.
Czy to był Mały Książę?
O tym przekonacie się , czytając sami tę cudowną historię.
Polecam całym sercem.
Kontynuacja ,, Małego Księcia ’’ , opowieść fantasy, literatura piękna, proza.
Możecie przeczytać jako ebook lub w formie drukowanej na Ridero.
,,Czasem warto wrócić tą samą drogą, aby odnaleźć siebie, przyjaciela i miłość swojego życia’’.
Cudowna, wzruszająca , pełna magii opowieść dla dzieci i dorosłych.
Dla tych co przeniknęli w dzieciństwie ścieżki ,, Małego...
2024-10-26
Klasyka literatury dziecięcej. Książka wierszowana.
Stareńkie wydanie, mojej mamy 1965 rok, PRL się kłania.
Okładka miękka. Papier offsetowy klasy V. 90 g. Ilustrował Józef Czerwiński.
Ilustracje czarno-białe i kolorowe. Dzieci moje nie ujrzały na malunkach kotów , tylko lisy czy szopy. Nie przypadły im do gustu.
Głównym bohaterem jest kotek Pimpuś Sadełko, oczko w głowie rodziców.
Nadchodzi jednak czas, gdy trzeba iść do szkoły , by pobierać nauki.
Posłany zostaje przez rodziców do szkoły z internatem ,, Pod Pierogiem’’.
Pimpuś odnajduje się w nowej rzeczywistości. Popłakuje pod nosem, ale szybko się podnosi po chwili pożegnania. Pobiera lekcje tańca, uprawia marsze kuchenne do dobrego jadła.
,,Jakoż dobrał sobie Pimpuś
kompanijkę tęgich kotów
i wyprawił się do kuchni
na naukę dalszą gotów’’.
Zabawa i harce ponad wszystko.
Rozrabia , awanturuje się , wdaje się w potyczki, bójki itp.
Ale to wszystko jeszcze nic , czekają go prawdziwe kłopoty.
Co takiego zmalował Pimpuś?
Czy i jakie konsekwencje swojego występku poniesie kotek?
Czy nastąpi poprawa?
Taka dosyć archaiczna książeczka, stary język, użycie zwrotów. Czuje się to na wskroś. Mimo , że kocie psoty i figle są ponadczasowe, to jednak wolę współczesne książeczki. Dzieci również.
Choć i taką literaturę należy poznać, aby móc przyrównać.
Polecam jako kocią ciekawostkę dla najmłodszych i jako przestrogę przed rozróbami w szkole czy w przedszkolu.
Klasyka literatury dziecięcej. Książka wierszowana.
Stareńkie wydanie, mojej mamy 1965 rok, PRL się kłania.
Okładka miękka. Papier offsetowy klasy V. 90 g. Ilustrował Józef Czerwiński.
Ilustracje czarno-białe i kolorowe. Dzieci moje nie ujrzały na malunkach kotów , tylko lisy czy szopy. Nie przypadły im do gustu.
Głównym bohaterem jest kotek Pimpuś Sadełko, oczko w głowie...
2024-10-11
Krótka powieść debiutancka , obyczajowa Wiktorii Bieżuńskiej.
Sama książeczka mniejszego formatu. Okładka miękka. Papier dość dobry.
Czcionka wyrazista. Sama książka ma charakter klejony i mimo małej objętości, coraz słychać pękanie odrywanego kleju. Pod tym względem tak być nie powinno.
Czas akcji przypada na przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.
Główną bohaterką jest dziewczynka przy rozpiętości wieku 6 lat, aż do 9.
Nie nadano jej imienia i przypuszczam ,że to jest zabieg specjalny , gdyż ma ona reprezentować pewną grupę dzieci z rodzin patologicznych, marginesu społecznego, obciążonych alkoholizmem.
Początkowo wychowuje ją babka, później już rodzice.
W rodzinie panuje fizyczna i psychiczna przemoc domowa, bicie żony i dziecka/przez obydwoje rodziców/ , kłótnie, brutalne, mroczne sceny zwalające z nóg. Piwo leje się strumieniami, wóda, o papierosach palonych non stop przy dziecku już nie wspomnę.
Dziewczynka traktowana właściwie jak przedmiot. Nie zwracają się do niej po imieniu. Występuje jako ,,ona’’. Wszyscy patrzą poprzez nią a nie na nią. Z resztą dorośli również nie patrzą na siebie.
Żyją swoimi wspomnieniami, żalami i pretensjami do siebie i do biedy, w której się wychowali sami.
Dziecko bite ciężkim pasem z klamrami ,za to ,że się masturbuje ,, robienie uczuć’’, idzie do biblioteki ,czy gryzie je koronka przy komunijnej sukience.
Cała książka nie odpycha od siebie, są też przebłyski radości i piękna, ale to tylko okruchy.
Treść przepojona cierpieniem, bólem, samotnością, bezdusznością, poniżeniem, brakiem bezpieczeństwa, strachem, lękiem, niezrozumieniem, agresją, awanturami, konfliktami, licznymi traumami, beznadziejnością, niewykorzystanymi szansami życiowymi, biedą, kłopotami, pseudo – katolicyzmem/a co za tym idzie okropną hipokryzją/.
Każda scena , która rozpoczyna się mniejszym czy większym zatargiem zaczyna się zawsze w drzwiach na progu czy to pokoju albo samego wejścia do mieszkania. Stąd mowa o tym w tytule
,, Przechodząc przez próg, zagwiżdżę’’.
Co do treści czyta się dość lekko, choć nie jest ona łatwa i prosta do przyjęcia.
Najgorsze jest to ,że to wszystko jest aktualne. Patologia jest i teraz wśród nas, o czym świadczą śmiertelne pobicia dzieci, wyrzucania je przez okna.
W związku z powyższym wprowadzona została nowelizacja ustaw w sejmie nazywana potocznie „ustawą Kamilka” i ma związek z tragedią 8-letniego chłopca Kamilka z Częstochowy, który był maltretowany przez ojczyma (przy biernej postawie matki i innych dorosłych) i w wyniku obrażeń zmarł.
Już nie rozpatruję błękitnych kart przemocy rodzinnych i tym samym kobiet rozdartych wewnętrznie, które odwołują z lęku swoje zeznania na komisariacie w sprawie pobicia.
Książka jest świetnie napisana i jest przestrogą ,żebyśmy mieli zawsze oczy i uszy otwarte na krzywdę innych i próbowali ją dostrzec. Jest hołdem dla tych dzieci, o które nikt się nie troszczy i są tylko workami treningowymi rodziców.
Polecam! Każdy kto kocha wszystkie dzieci, nie tylko swoje, doceni tę powieść.
Krótka powieść debiutancka , obyczajowa Wiktorii Bieżuńskiej.
Sama książeczka mniejszego formatu. Okładka miękka. Papier dość dobry.
Czcionka wyrazista. Sama książka ma charakter klejony i mimo małej objętości, coraz słychać pękanie odrywanego kleju. Pod tym względem tak być nie powinno.
Czas akcji przypada na przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego...
2024-09-11
Przeczytałam z racji Czytania Narodowego 2024, wcześniej czytałam w szkole. Teraz w zupełnie nowym, pięknym wydaniu!
Co za rarytas wydanie! Napatrzeć się nie mogę. Twarda oprawa. Przepiękna okładka zewnętrzna jak i wewnętrzna. Szlachetny papier o jedwabisto-połyskliwej powierzchni z powłoką mikroporową, zapewniający wydrukom doskonałe odzwierciedlenie barw, ostrość i wysoką jakość. Duża czcionka. Niepowtarzalny styl artystyczny, wręcz eksperymentalny i najwyższa precyzyjna estetyka. Kolorowe ilustracje z dawnych lat . Przedruki pocztówek do wydania ,, Kordiana’’ z początku XX wieku, autor nieznany, pocztówka Adama Setkowicza , malarza tworzącego głównie w akwareli i farbie olejnej z ok. 1930 roku, pocztówka Tadeusza Korpala z 1921 roku. Przepiękny obraz ,,Winkelried pod Sempach’’ Konrada Groba , malarza szwajcarskiego z XIX wieku, obraz Leona Piccarda ,,Kordian w podziemiach katedry Świętego Jana’’ z 1870 roku , ,,Wędrowiec nad morzem mgły’’ Caspara Davida Friedricha z 1818 roku, rycina Juliusza Słowackiego Jamesa Hopwooda z 1880 roku.
Cudowna szata graficzna każdej stroniczki, barwne ozdobniki. Człowiek wprost rwie się do czytania.
,,Chciałbym, aby w trakcie tej wspólnej lektury towarzyszyła nam refleksja nad Polską i polskim losem. Ale też nad aktualnością „Kordiana”. Bo dramat Słowackiego opowiada o walce Polaków z caratem, ale przecież można traktować go również jako opowieść o naszej współczesności. O tym, że wolność i niepodległość wymagają bezinteresownego poświęcenia i ciągłej gotowości do czynu. Że odpowiedzialność, konsekwencja i wola działania prowadzą do zwycięstwa, a niezdecydowanie, strach i złudzenia – do klęski’’
Prezydent RP Andrzej Duda.
Dramat romantyczny , lektura szkoły średniej.
Niełatwy utwór napisany językiem wybitnie literackim. Ja osobiście lepiej rozumiem Mickiewicza, bardziej do mnie przemawia. No cóż dzieła Mickiewicza miały trafić pod strzechy.
U Słowackiego to już zupełnie inna bajka niż ,,Dziady’’ cz.3 . Polemiczna replika na utwór Mickiewicza.
Słowacki ,najwybitniejszy twórca romantyzmu, wieszcz nie dla wszystkich zrozumiały.
Kordian powstał na obczyźnie w Genewie w 1833 roku, napisany w tajemnicy. Wydany anonimowo w Paryżu w 1834 roku. Poeta dokonał próby oceny powstania listopadowego i podsumowania przyczyn jego klęski. Polacy nie zrozumieli jego intencji. Polska odzyskała niepodległość dopiero w 1918 roku, co nijak się ma do Kordiana wydanego 84 lata wcześniej .
Kordian ,bohater romantyczny. Nieszczęśliwy, żądny wielki czynów, przeżywający wewnętrzne rozterki i ból istnienia, platoniczną miłość do Laury, próby samobójcze. Czuje się wyizolowany z otoczenia.
Jego postać jest złożona. Z treści trzeba się dużo domyślać, nie ma jasnego wprost przekazu.
Jako patriota ma zapędy zabić cara, po czym jednak rezygnuje. Nie jest w stanie tego zrobić nawet dla dobra Polski czy ludzkości. Nawet jak wierzył w słuszność sprawy, było to sprzeczne z jego naturą.
W dramacie chodzi o wyższe cele patriotyczne, narodowo-wyzwoleńcze , niesprawiedliwości na świecie i prawdy o polskim narodzie.
Bezwzględne poświęcenie jednostki w imię ważnej sprawy jak odzyskanie niepodległości.
Dużo symboli , nawiązań i aluzji literackich, alegorii, postaci fantasy jak szatan, diabły czy czarownice.
Cenię za utwór patriotyczny, ale stoję przy swoim ,że milion razy są bliższe memu sercu ,, Dziady’’, a przede wszystkim bardziej zrozumiałe.
Każdy Polak powinien przeczytać ,,Kordiana’’, a czy uczeń jako lekturę obowiązkową to już kwestia otwarta.
Wydanie - podtrzymuję! Majstersztyk! Album sztuki.
Przeczytałam z racji Czytania Narodowego 2024, wcześniej czytałam w szkole. Teraz w zupełnie nowym, pięknym wydaniu!
Co za rarytas wydanie! Napatrzeć się nie mogę. Twarda oprawa. Przepiękna okładka zewnętrzna jak i wewnętrzna. Szlachetny papier o jedwabisto-połyskliwej powierzchni z powłoką mikroporową, zapewniający wydrukom doskonałe odzwierciedlenie barw, ostrość i...
2024-08-16
Rodzaj reportażu podróżniczego, w efekcie bardziej zbiór felietonów, miniesejów, impresji, wspomnień opartych na faktach, dotyczących Japonii a raczej samych Japończyków.
Wewnętrzne przeżycia autorki, nie turystyczne lecz bardziej w ramach ciekawostek z tego kraju.
Wciągająca treść troszkę przytłacza wiadomościami, stąd książka podzielona na trzy części. Autorka przedstawia nam swoje osobiste przeżycia związane z tym krajem. Poznawanie Japonii od strony kultury i historii. Daje się zauważyć wielką fascynację tym krajem przez autorkę, jej emocjonalne przeżycia.
J.Bator wyłuszcza nam odcień egzotyczny Kraju Kwitnącej Wiśni, to co w naszej kulturze wydaje się dziwne i niezrozumiałe.
Japonia nie jest zobrazowana w formie portretu ,a raczej podsumowana od strony jej specyfiki społeczno-kulturoznawczej, mentalności społeczeństwa.
Dziwne dla nas , dla społeczeństwa japońskiego nie .
Seksualność: automaty z nieszablonowymi , cudacznymi akcesoriami, seks wirtualny; kuszenie i czarowanie lolitek.
Samotność i wykluczenie społeczne – nakaz moralny samobójstwa jako zachowanie honoru.
Izolacja młodych ludzi, zagłębienie w świecie wirtualnym.
Autorka wszystkich wiadomości nie wyrzuca nam kawę na ławę, lecz stara się zasugerować , co jest najważniejsze i czego czytelnik może się doszukać w literaturze i poszerzyć horyzonty. Ona nam tylko, nakreśla na co warto zwrócić uwagę.
Porównuje subtelności , które dzielą kulturę europejską od tej , którą spotyka się w Japonii.
Prowadzi obserwacje, bada, pisze to co widzi ,a nie ocenia.
W trzecim dziale ,,Heterotopie'' pisze o tym, co najbardziej utrwaliło się w naszej kulturze – manga, anime, gry komputerowe, przedstawiając subkulturę otaku w kontekście kraju, z której się wywodzi.
Świetna książka , gdyż pokazuje Japonię od zupełnie innej strony , która znana jest dla przeciętnego człowieka z bonsai , suhi, kimona, gejsz i samurajów. Kompletna przepaść kulturowa.
Polecam dla tych , co już dużo wiedzą o tym kraju jak i dla laików, a może dla tych co chcą się skusić na egzotycznie kulturową podróż w realu.
Rodzaj reportażu podróżniczego, w efekcie bardziej zbiór felietonów, miniesejów, impresji, wspomnień opartych na faktach, dotyczących Japonii a raczej samych Japończyków.
Wewnętrzne przeżycia autorki, nie turystyczne lecz bardziej w ramach ciekawostek z tego kraju.
Wciągająca treść troszkę przytłacza wiadomościami, stąd książka podzielona na trzy części. Autorka...
2024-07-25
Kolejna napisana pod publiczkę książka z nazwą Auschwitz w tytule.
Jak długo można produkować takie książki?
Zapewne tak długo jak autor będzie zdobywał poklask, a czytelnicy wiernie czytać.
Czas powiedzieć NIE!
Obojętnie jakim literackim językiem posługuje się autor, nie będzie na to przyzwolenia.
Nie można oczerniać osób, które nie żyją. One nie mogą się bronić. Mowa o Stefanii Budniak z domu Stawowy.
Gdyby to była powieść w formie fikcji literackiej, wszystko tam mogłoby się zdarzyć.
Ale tytuł zaznacza ,że historia prawdziwa.
Bardzo ciekawe, bo coś innego twierdzi wnuk bohaterki Paweł Bugajski znany kardiochirurg w Poznaniu. Słuchałam wywiadu z nim.
Oto jego słowa:
,,Tajemnica z Auschwitz. Prawdziwa historia” Niny Majewskiej - Brown to opowieść o Stefanii Budniak, żonie leśnika i partyzanta Floriana Budniaka. To nie historia prawdziwa, ale paszkwil.
Nina Majewska – Brown biegle posługuje się formą powieści. Gatunek ten jest bardzo pojemny. W powieści można napisać wszystko, ale jeśli opatrzy się ją hasłem „prawdziwa historia”, ktoś może powiedzieć „sprawdzam”.
Sugeruje się w książce, że to SS-man pomógł mojej babci przejść Auschwitz . Jest to wątek nieprawdziwy’’.
Paweł Bugajski czuje się dotknięty negatywnym przedstawieniem babci i dziadka w powieści „Tajemnica z Auschwitz. Prawdziwa historia”. Lekarz przypomina, że Florian był dowódcą partyzantów na terenie Radomszczyzny. Był odważnym i zasłużonym konspiratorem. Ukrywał się przed Niemcami. Gestapo zamiast niego, zabrało żonę’’.
Nie polecam! Obawiam się ,że kiedyś dojdzie do tego, że wśród żywych zabraknie już kogoś, żeby mógł zaprzeczyć koloryzowaniu formy dokumentalnej i następne pokolenia będą czytać pokrętne pisma.
Darujcie Kochani , ale ja wierzę bardziej wnukowi niż pisarce!
Kolejna napisana pod publiczkę książka z nazwą Auschwitz w tytule.
Jak długo można produkować takie książki?
Zapewne tak długo jak autor będzie zdobywał poklask, a czytelnicy wiernie czytać.
Czas powiedzieć NIE!
Obojętnie jakim literackim językiem posługuje się autor, nie będzie na to przyzwolenia.
Nie można oczerniać osób, które nie żyją. One nie mogą się bronić. Mowa o...
2024-07-22
Powieść japońskiej pisarki , właściwie nowela, jeżeli chodzi o objętość. Literatura piękna, filozoficzna, obyczajowa.
Utwór bardzo trudny i ciężki. Nie da się usiąść i czytać jednym ciągiem. Trzeba się nieraz zatrzymać i pomyśleć. Problematyka ciąży jak kamień zawieszony u szyi. Trzeba rozgryzać treść powoli, zastanawiać się nad każdym zdaniem.
W dodatku bardzo dużo jest tłumaczeń z dialektu Tōhoku . Autor przekładu Dariusz Latoś miał wielkie odpowiedzialne zadanie. Czyta się to jednak z pewnym utrudnieniem, w miarę człowiek przyzwyczaja się , po przewracaniu kartek.
Główna bohaterka 74 letnia pani Momoko, całe życie posługiwała się językiem japońskim, który mieścił się w normalnych standardach. Teraz jednak zaczyna myśleć i mówić w dialekcie.
Wygląda to tak:
,,Dzo dalej ze mnom będzie, tag samej, w pojedynge? Jag tu zobie poradzić?’’
albo
,, Ludzki umysł to nie jezd prosta sprawa’’
Chyba nie tylko ten umysł ,ale cały utwór to nie jest prosta sprawa.
W książce po pierwsze przeżywamy starość, samotność dogłębną, niespełnione marzenia, okrutną żałobę, niepełnosprawność, tęsknotę, ból, lęk przed upływającym czasem i śmiercią, smutek.
Dialogów w tej książce jest jak na lekarstwo. Wszystko zawiera się w opisie, w rozmowie Momoko z wnętrzem siebie, swojego ja. I do tej koncepcji autora trzeba się przyzwyczaić, bo się tego nie przeczyta inaczej. To co mówi kobieta piętrzy się w jej głowie oraz we snach. Problemy, zagadnienia, wewnętrzne głosy, pustka zwana ciszą, pretensje za pogrzebane marzenia, za może i zmarnowane życie. W każdym razie konfrontuje się z nim. Następuje nostalgia i melancholia. Kobieta robi podsumowanie swoich dni. Poszukuje własnej tożsamości. Rozważa swoje życiowe decyzje jako kobieta w społeczeństwie i w rodzinie.
Mąż zmarł, dzieci dawno odeszły z domu. Córka i syn. Kontakt z nimi , tak jakby go nie było. Syn mieszka w Tokio i jakby słuch po nim zaginął.
Córka chętnie dzwoni jak potrzeba pożyczyć pieniądze. Nawet nie zna dobrze swojej wnuczki, gdyż spotkania są bardzo sporadyczne.
Starsza pani już i tak straciła oszczędności przez milczenie syna . W Japonii też działają oszuści podobnie jak u nas,, na wnuczka’’, ,, na wypadek’’. No niestety.
Męczy ją pustka i cisza. Kiedyś przeszkadzały jej odgłosy myszy , bała się ich panicznie. Teraz w tej głuszy domowej wręcz wyczekuje ,że myszy zaczną harcować, szeleścić.
Nie stanowią już dla niej obawy, a wręcz odwrotnie.
Wszyscy ją opuścili, nawet pies , który odszedł ze starości w wieku 16 lat.
Jest też i niedołężna. Bóle stawów, kości, powodują ,że nawet czasami nie jest w stanie wejść na pięterko do sypialni. Kładzie się na dole, tam gdzie jest i tak niebotyczny bałagan i chaos.
Autorka świetnie ten nieporządek opisała, jakby się tam rzeczywiście było na miejscu.
Nawet czasami jedzenie jest dla niej za twarde, taki krakers przykładowo, zaraz boli proteza.
Wydaje jej się to wszystko nie do przezwyciężenia , tak jak nie do zdobycia japoński szczyt Hakkaku. Każdy etap życia Momoko w języku geologicznym to kolejna warstwa Ziemi.
W powieści nie braknie też humoru, autoironii, emocji, spokoju, refleksji ale też i bardzo gęstej narastającej atmosfery, niespokojnych myśli, błądzenia i drążenia – gdzie kończy się miłość , a zaczyna poświęcenie?
Są i też przebłyski nadziei , szczęścia jako samotna , ale wolna.
Tylko jaka cena jest tej wolności?
Bardzo dobra książka refleksyjna. Panią Momoko można dobrzeć poznać i ją polubić.
Polecam osobom wytrwałym , którzy nie boją się wyzwania stanąć oko w oko z problemami starszej osoby nad kruchością życia, przemijaniem i ludzkim losem.
Trzeba trochę pomyśleć… Może to być wasza prababcia, babcia czy mama. A może ty sam człowieku w przyszłości?
Powieść japońskiej pisarki , właściwie nowela, jeżeli chodzi o objętość. Literatura piękna, filozoficzna, obyczajowa.
Utwór bardzo trudny i ciężki. Nie da się usiąść i czytać jednym ciągiem. Trzeba się nieraz zatrzymać i pomyśleć. Problematyka ciąży jak kamień zawieszony u szyi. Trzeba rozgryzać treść powoli, zastanawiać się nad każdym zdaniem.
W dodatku bardzo dużo jest...
2024-07-17
Powieść obyczajowa, wspominająca czasy późnego PRL-u w blokowisku z wielkiej płyty.
Napisana w dość specyficzny sposób, praktycznie zgoła opisowo. Brak dialogów, za wyjątkiem zacytowanych słów, że ktoś tak i tak powiedział. I to bardzo rzadko.
Opisane trudne czasy, znane mi tylko z opowieści rodziców i dziadków.
Jeżeli bym wcześniej od nich nie usłyszała relacji, to niestety aż trudno byłoby mi uwierzyć w absurdalne sytuacje na kartach książki.
Książka zaczyna się imieninami ojca głównego bohatera Tadka, który ma pójść do sąsiadów , konkretnie do Stefana , by zmielić kawę. Sami takiego urządzenia nie posiadają. Kawa była zdobyta niemalże jak sama historyczna Bastylia. Niestety tylko w ziarnach. Prawdziwy rarytas raz na pół roku mogący się trafić, poprzedzający stanie w dantejskich scenach w kolejce.
Cała opowieść , to relacja młodego chłopca , który przeciska się przez zawiłe korytarze, pomieszczenia w budynku kilkuklatkowym , dziesięciopiętrowym z wielkiej płyty. Po drodze dzieciak wspomina życie w komunizmie, opowiada o układach sąsiedzkich, o tym co się działo ze zdobywaniem żywności w sklepach , darach z kościoła itd. Wymienia i obrazuje wszystkie ciekawostki. I to tak przez całą książkę odbywa się sentymentalna podróż do PRL-u a tym samym przemieszczanie się z własnego mieszkania do Stefana.
Dla dzieciaka to był istny koszmar iść samemu przez ciemny korytarz nieoświetlonego mrówkowca, gdzie nie było żarówek, gdyż wszyscy co sumienie im pozwalało kradli na potęgę. W sklepie były nie do dostania, jak papier toaletowy, artykuły sanitarne, mleko dla dzieci ,czekoladopodobne wyroby, mięso, masło, cukier. Wszystko to było na kartki reglamentowane razem z proszkiem do prania i mydłem, butami ,skarpetami itd. Na dodatek na kartki nie oznaczało , że się odbierze w sklepie swoją porcję i zapłaci. Trzeba było swoje odstać, często nocami , na zmianę z innymi członkami rodzin. I też nie było pewności , że do człowieka dojdzie. Octu i musztardy było pod dostatkiem w sklepie. Tylko tyle.
Prowadzony był również handel wymienny kartkami.
Na korytarzach klatki schodowej można było spotkać popsute windy , którymi niekoniecznie jechało się do nieba. Wszystko co możliwe było w nich pourywane.
Wszędzie w zakamarkach leciało uryną, psie kupy , a częściej rodzaju ludzkiego.
Ze zsypów szedł zapach wykręcający nos, gdyż nie było segregacji śmieci i wrzucało się wszystko jak leci. Potem bez zdziwienia skąd brały się karaluchy.
Ludzie z balkonów wyrzucali na trawnik również wszystko. To nie tak ,że komuś upadła skarpetka dziecinna podczas wieszania prania. Na dole można było znaleźć wszystko od resztek z obiadu, kości z kurczaka, po najróżniejsze rzeczy nie związane z jedzeniem/ to jeszcze przed reglamentacją/.
Chłopiec opowiada też dużo o różnych swoich zwierzątkach jak psy, chomiki, kanarki , rybki i nawet o kocie , który spędzał u nich w domu urlop. Te fragmenty sprawiają , że się przy nich odpoczywa. Twarz nabiera rumieńców i chłoniemy całe zawiłe historyjki związane z nimi.
Historii o mikrospołeczeństwie, o życiu kilkuosobowych rodzin na 35 m kwadratowych i wszystkich ,, dobrodziejstw’’ PRL-u jest dużo, dużo więcej.
Zasygnalizowałam tylko kilka z tej powieści.
Całość opowiedziana w sposób zabawny, ale to raczej tragikomedia. Chwilami przeraża dogłębnie.
Droga Tadeusza przez korytarze , to podróż do czasu PRL-u z końca lat 70 -tych i początku 80-tych, którą wspomina w zakamarkach pamięci, z wielką nostalgią, ale nie do samych realiów komunizmu. Nie do braku wody , prądu, ogrzewania zimą, jedzenia . To tęsknota za dzieciństwem, przedszkolem, podstawówką, rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami , ludźmi , których się kochało ,a już ich nie ma.
Książka niewątpliwie ma większą wartość jako wspominki, dla tych co przeżyli te czasy.
Mama często powtarza dowcip z tamtych czasów, który krążył przed świętami Bożego Narodzenia.
,, Bez mięsa, bez masła, bez ciepła i prądu
- najlepsze życzenia od partii i rządu’’.
Po przeczytaniu tej książeczki bardziej zrozumiałe są te słowa.
Polecam! Dla tych co sami pamiętają i dla tych co nie nie mogą pamiętać, gdyż urodzili się później.
Książkę czyta się łatwo, napisana prostym językiem.
Powieść obyczajowa, wspominająca czasy późnego PRL-u w blokowisku z wielkiej płyty.
Napisana w dość specyficzny sposób, praktycznie zgoła opisowo. Brak dialogów, za wyjątkiem zacytowanych słów, że ktoś tak i tak powiedział. I to bardzo rzadko.
Opisane trudne czasy, znane mi tylko z opowieści rodziców i dziadków.
Jeżeli bym wcześniej od nich nie usłyszała relacji, to...
2024-06-22
Dziękuję Wydawnictwu Finebooks za konkursowy egzemplarz recenzyjny.
Powieść, stanowiąca fikcję literacką, opartą na prawdziwych przeżyciach autorki w trakcie nauczania języka angielskiego w nowojorskich szkołach w Stanach Zjednoczonych ,na początku lat sześćdziesiątych XX wieku.
Bel Kaufman żyła w latach 1911 -2014 . Mając 12 lat opuściła Odessę i przeniosła się razem z rodziną do Nowego Jorku. Tam nauczyła się nowego języka. Jak mówiła sama o sobie ,że nie jest pisarką. To ,że powieść powstała zawdzięczamy okolicznościom życiowym, które ją do tego
zmusiły.
Początkowo w 1961 roku napisała samo jedno opowiadanie, które zostało wydane w 1962 roku, zatytułowane ,,Z kosza na śmieci pewnej nauczycielki’’. Możemy je odnaleźć w tym zbiorku.
Prawie do końca swoich dni była aktywna zawodowo.
Skromna osoba na tle swojego dziadka Szolem Alejchema słynnego autora m.in. ,,Skrzypka na dachu’’. Wiadomo po kim odziedziczyła swoje talenty.
Powieść ,, W górę schodami w dół’’ wydana została po raz pierwszy za granicą w 1964 roku. Była długo bestsellerem na liście New York Timesa.
Bel Kaufman była rzeczywiście nauczycielką . W czasach Wielkiego Kryzysu, etatów w szkołach publicznych było odrobinę, za to chętnych do zawodu wielu. A dlaczego? Ten cytat rozjaśni wszystko.
,,Oczywiście niewtajemniczonym ten zawód jawi się jako niezła fucha: praca od 9.00 do 15.00 , pięć dni w tygodniu, dwa miesiące płatnych wakacji, wszystkie święta, prestiż i szacunek’’.
A w rzeczywistości…
,,W przeciętnej nowojorskiej szkole średniej nauczyciele poświęcają mniej więcej 100 godzin rocznie na obowiązki związane z wychowawstwem. W sumie to ponad pięćset tysięcy godzin roboty papierkowej. I mówimy wyłącznie o oficjalnych godzinach pracy; liczba tych dodatkowych, poświęcanych na układanie konspektów lekcji, prowadzenie dokumentacji, ocenianie prac i tym podobne, nie jest brana pod uwagę’’.
Oferowano jej pracę w kilku college’ach. Ona jednak chciała docelowo pracować z nastolatkami, żeby zmienić coś w ich życiu.
Bolała nad tym, że…
,, Na każde sto dzieci rozpoczynających edukację szkolną, tylko piętnaścioro próbuje uzyskać dyplom wyższej uczelni’’.
Zanim dostała upragniony przydział, pracowała na mniej płatnych stanowiskach ,,na zastępstwo’’ w najlepszych i najgorszych liceach. Obowiązkami nie różniło się to nic, ale płacą owszem.
Była zatrudniana również na zastępstwo ,,per diem’’ na jeden dzień. Nie miała na to wpływu czego uczyła, ani stopnie , które stawiała nie brane były pod uwagę w klasyfikacji uczniów.
Nawet podejmowała się uczenia na lekcjach wf-u , a przecież była nauczycielką języka angielskiego.
Doświadczenia te , które przeżyła w tym czasie znalazły odzwierciedlenie w tej powieści. Stały się inspiracją do jej szkolnego tła.
Wszystkie postacie, pseudonimy, inicjały zostały przez nią samą wymyślone. Nazwa szkoły Calvina Coolidge’a jednego z najrzadziej wspominanych prezydentów również.
Opisała za to wiernie najprawdziwszy tryb szkolnictwa, cały system Kuratorium Oświaty, absurdalne podejście do nauczania dyrekcji szkół licealnych. Frustracje, dramaty uczniów i nauczycieli w szkole i poza nią, brak komunikacji na stopie uczeń – nauczyciel, nadmierna papierologia , raporty, poświadczenia, zaświadczenia, dziwaczne przepustki do toalety dla uczniów , nadmiar apeli szkolnych, możliwość korzystania z biblioteki tylko dla nauczycieli, uczeń niemile widziany; podziały klas, brak miejsc siedzących w klasach, brak kredy do pisania, ćwiczenia ewakuacyjne do schronów ,zebrania z rodzicami, zebrania w szkole i protokołowanie przebiegu na maszynie do pisania itp.
Możemy dostrzec , porównując ze współczesnymi czasami subtelną różnicę związaną z tym, że początek lat sześćdziesiątych nie zwiastował jeszcze internetu i poczty elektronicznej. W Stanach Zjednoczonych 29 października 1969 roku sieć ARPANET była prekursorem współczesnej sieci komputerowej . Był to tajny projekt rządu , w którym brały udział cztery uniwersytety.
Wszystko więc w szkole odbywało się na papierze i ktoś to musiał doręczać.
Stąd na zebraniu maszyna do pisania , a nie komputer i klawiatura czy laptop.
Kwestia schronów. Po II wojnie światowej wyszło to, że trzeba budować pas asekuracyjny w postaci schronów i ćwiczyć z młodzieżą ewakuację do nich. Dobrze ,że schrony istniały i są budowane w Stanach , nawet bardzo nowoczesne. Czego nie można powiedzieć u nas w Polsce.
Kreda, teraz już nieużywana, tablice i pisaki do niej zupełnie inaczej wyglądają. Nie wspomnę o gąbkach do tablic.
Początek lat sześćdziesiątych – uczniowie w Stanach używają do dojazdów do szkoły kart miejskich. W Polsce karty wprowadzono w Warszawie w 2001 roku.
I tak możemy porównywać pewne atrybuty w czasie i miejscu akcji.
Książka ma charakter humorystyczny, zabawny i dowcipny.
Napisana w formie urywków z dialogu lekcyjnego uczniów z nauczycielem, wypracowań wołających o pomstę do nieba z rojącymi się błędami ortograficznymi / w tej formie przedstawionych też w powieści/, listów uczniów i odpowiedzi nauczyciela z założonej Skrzynki Na Sugestie, sprzecznych uchwał i zarządzeń władzy szkolnej w postaci dyrekcji , kompletnie niezrozumiałych dyspozycji z Kuratorium Oświaty / te akurat były najprawdziwsze i użyte w powieści z autopsji/, ciągnących na dno procedur, raportów, notatek służbowych, akt, formularzy, ogłoszeń, protokołów klasowych, planów lekcji, okólników administracyjnych, bezceremonialnych rozmów i korespondencji z rodzicami, liścików i rozmów między pedagogami, korespondencji wewnątrzszkolnej , druków do wypełnienia, poufnych dokumentów pielęgniarki i psycholog szkolnej , zarządzeń lokalnych bibliotekarki, listów do przyjaciółki/ oddający cały sens życia szkolnego/.
W szkole pokazano chwile radości, beztroski , przerażenia, głupoty jak i te smutne , wymagające refleksji, przemyśleń.
Całość opatrzona rysuneczkami pełnymi humoru, znaczków uczniowskich, napisów kredowych na czarnej tablicy, dowcipnych pseudonimów. Sprawia to wrażenie dobrej ciepłej szkoły, choć w rzeczywistości sytuacja odbiega od normy.
Cały czas porównujemy szkołę średnią początek lat 60-tych w Stanach Zjednoczonych z czasem współczesnym w Polsce. Jak to się zmieniło? Czy może nic w pewnych kwestiach?
Rozszyfrujcie sami.
Tajemniczy tytuł odniósł uzasadnienie w treści książki. Jest niesamowity i owiany z zewnątrz tajemnicą. Jeżeli ktoś jest dociekliwy , trzeba przeczytać uważnie lekturę.
Książkę czyta się bardzo lekko, przyjemnie, z uśmiechem na ustach, choć nie zawsze.
Najbardziej przeszkadzały mi błędy ortograficzne, które zostały specjalnie umieszczone , aby uwiarygodnić sytuację edukacyjną uczniów. Przerażają , przecież to liceum!
Ogólnie polecam! Niesztampowo napisane i bardzo ciekawie.
Dziękuję Wydawnictwu Finebooks za konkursowy egzemplarz recenzyjny.
Powieść, stanowiąca fikcję literacką, opartą na prawdziwych przeżyciach autorki w trakcie nauczania języka angielskiego w nowojorskich szkołach w Stanach Zjednoczonych ,na początku lat sześćdziesiątych XX wieku.
Bel Kaufman żyła w latach 1911 -2014 . Mając 12 lat opuściła Odessę i przeniosła się razem z...
2024-05-22
Dziękuję Wydawnictwu Noir sur Blanc, pani Annie Targosz za konkursowy egzemplarz recenzyjny.
Powieść humorystyczna, satyryczna, groteska.
Miejsce akcji – Chorwacja.
Czas akcji - początek XXI wieku.
Sam tytuł jest wielce wymowny ,, Cud w Dolinie Poskoków’’. Łagodny klimat w Chorwacji sprzyja rozprzestrzenianiu się węży. Spośród piętnastu znanych gatunków węży żyjących na tych terenach trzy są jadowite. Między innymi jest to żmija nosoroga zwana poskokiem. Najczęściej jest bardzo powolna, ale w razie potrzeby może błyskawicznie zaatakować, starając się ukąsić.
Nie bez kozery powieść przybrała to ,,przemiłe zwierzątko’’ w tytule.
Książkę czyta się lekko i jest wciągająca od pierwszej strony. Nie jest długa, więc można ogarnąć całość w jeden wieczór. Dowcip jest przysłonięty tzn. ogólnie jest bardzo śmiesznie długofalowo, czytelnik nawet dobrze się bawi, ale nie ma tego zapłonu ,żeby śmiać się w głos. Owszem raz rzeczywiście zdarzyło mi się parsknąć śmiechem. Sceny niektóre są absurdalne, pojawia się też czarny humor.
Akcja jest nieprzewidywalna , nabierająca z każdą stroną książki rozpędu do potęgi n-tej. Dokładnie jakby w kolejce górskiej. Jest ciekawie. Zwroty akcji niesamowite. Brawurowe porwania, pościgi policyjne, strzelaniny, ekstremalne pobicia, ucieczka panny młodej sprzed ołtarza w wymiarze XXL /nieporównywalna z ,,Absolwentem’’, ,,Ucieczką panny młodej’’, ,, To nie koniec świata’’ czy ,,Uciekającą panną młodą’’/. Mamy też emerytów w akcji wybuchowej, szaloną jazdę na motocyklu, księży w przebraniu ,więzienie w piwnicy niewinnych ludzi z pewnym epizodem tortur. Romantyczna miłość po długoletniej rozłące też się znajdzie.
Powieść nadaje się idealnie jako scenariusz do filmu. Myślę, że wtedy byłoby o wiele bardziej wesoło i widownia dusiłaby się ze śmiechu. Sceny nagrywane dodałyby pikanterii.
Nie omieszkam ukrywać , że bohaterowie ,,rzucają mięsem’’ na lewo i prawo. Można im jednak to darować, są to prości ludzie ze wsi zabitej deskami w górach, czy podpici żołnierze, zagorzali w walce policjanci.
Bohaterowie głównie płeć męska, zatwardziali w świecie bez kobiet. Samowystarczalni, tak im się wydaje.
A czy zdarzy się w końcu cud i przemieni wszystko? Kropla drąży skałę.
O tym sami musicie przeczytać i przekonać się.
Świetne są też czarno - białe rysunki graficzne. Podkręcają humorystyczny klimat.
Ogólnie bardzo dobrze się bawiłam, choć nie ryczałam ze śmiechu.
Polecam!
Dziękuję Wydawnictwu Noir sur Blanc, pani Annie Targosz za konkursowy egzemplarz recenzyjny.
Powieść humorystyczna, satyryczna, groteska.
Miejsce akcji – Chorwacja.
Czas akcji - początek XXI wieku.
Sam tytuł jest wielce wymowny ,, Cud w Dolinie Poskoków’’. Łagodny klimat w Chorwacji sprzyja rozprzestrzenianiu się węży. Spośród piętnastu znanych gatunków węży żyjących na...
2024-06-11
Dziękuję Wydawnictwu Finebooks za konkursowy egzemplarz recenzyjny.
Książka w formie powieści z wątkami historycznymi, społecznymi, politycznymi , psychologicznymi, przygodowymi, sensacyjnymi i nawet romantycznymi. Fikcja literacka.
Powieść jest niesamowita. Świetna. Dawno tak się dobrze nie bawiłam. Zakręcona totalnie.
Przywodzi mi na myśl ,, Cud w dolinie Poskoków’’. Może z racji absurdu, groteski, gorzkiego i słodkiego humoru, satyry.
Napisana pięknym literackim stylem, niczego nie można zarzucić. Wydaje się aż niemożliwe ,że nie napisał jej Polak. Świetnie zostały uchwycone ówczesne realia naszego kraju, a zarazem przekrój historyczny pokoleń żydowskich.
Cała masa pojęć zrozumiała tylko dla wtajemniczonych w judaistycznym klimacie. Oczywiście są też objaśnienia - odnośniki na dole stron, niestety nie wszystkie. Zapoznajemy się z tradycjami, prawami, obrzędami , kulturą, obyczajami i mentalnością żydowską. Autor wykazuje się niezwykłą delikatnością i wrażliwością. Czuje się po prostu ,że szanuje czytelnika. Uprzedza fakty przed kilkustronicowymi fragmentami z niecenzuralnymi słowami. Nie chce dotknąć w żadnym stopniu żadnego mola książkowego. O czym nie można powiedzieć o powieści Ante Tomića.
Pierwszy raz się z tym spotykam i pozwolę sobie zacytować.
,,Sam miałem wątpliwości , czy przelać na papier jego słowa. Ostatecznie uznałem jednak, że ważniejsze jest wierne przedstawienie faktów od ich ukrywania w imię najbardziej wysublimowanej wrażliwości. Zakładam, że czytelnicy wyczuleni na takie kwestie zechcą ominąć kilka kolejnych stron’’.
Akcja toczy się w czasach współczesnych w XXI wieku. Miejsce akcji dotyczy nikomu nieznanego sztetla o nazwie Kreskol – miasteczka żydowskiego / w języku jidysz /.Ciekawe jest to ,że uchowało się w nim pełno Żydów, którzy przetrwali II wojnę światową, Zagładę. O osadzie nikt w Polsce nie słyszał , poza nimi samymi i taborem cygańskim, który raz na jakiś czas odwiedzał siedzibę w celach handlowych, wymiennych towarowo.
Pewno dalej żyliby sobie z dala od cywilizacji w głuszy leśnej , gdyby nie przypadek.
Zaginęło dopiero co rozwiedzione małżeństwo z niewielkim stażem. Najpierw przepadła część żeńska, więc zaraz eksmąż został posądzony o rękoczyny czy nawet morderstwo. Stąd zniknięcie drugiej strony męskiej również.
Do powiadomienia nieżydowskich władz o domniemanym mordercy na wolności rada starszych wyznaczyła Jankiela , młodego chłopaka, który był traktowany jak ostatnie popychadło z racji pochodzenia . Mamzer / bękart, ale nie w pełnym słowa znaczeniu/ , w dodatku nieposiadający pełnej rodziny.
Jankiel ruszył w drogę, zabierając się z taborem cygańskim do Smolskich, najbliższego gojskiego miasteczka. I tu zaczął się barwny korowód jego przygód. Nazwałabym oberkiem z przytupem.
Lawina zdarzeń, których już nic nie powstrzymało.
Jankiel , główny bohater powieści doznał zderzenia z rzeczywistością. Żył w zamkniętym odludnym świecie, gdy nagle natknął się już w samym wozie cygańskim na urządzenia , o których nie miał bladego pojęcia jak kuchenka elektryczna, mikser. To był tylko wstęp. Szok przyszedł , gdy zobaczył samochody, telefony komórkowe, telewizory i chociażby oszklone budynki wielopiętrowe. Nawet zachwyt i jednocześnie odraza nad ,,żyjącym według niego płynem’’ czyli coca-colą w puszce. Odkrywanie świata przez niego było niesamowite.
Jankiela w Smolskich nikt nie traktował poważnie, mimo że przybył z misją i papierami od starszyzny małej gminy żydowskiej. Kreskolu nie było na żadnej mapie świata. Każdy wkładał między bajki jego opowieści o ortodoksyjnym sztetlu żydowskim . Typowali go na żartownisia, człowieka , który stracił rozum, czy nawet przestępcę.
Do czasu…
Aż zaczęli wierzyć i odkryli prawdę. Zaczęła się sensacja ,politykowanie i chęć ugrania czegoś na nieznanej i zapomnianej przez ponad 100 lat osadzie, która przetrwała Holokaust. Polski rząd chciał zaopatrzyć wioskę w elektryczność, bieżącą wodę, kanalizację, telewizję, internet itp.
Mieszkańcy Kreskolu z początku zachłysnęli się tym wszystkim , co stracili przez lata. A później przyszło rozczarowanie. Może lepiej było żyć dalej w izolacji?
Jeśli chcecie dowiedzieć się jak potoczyły się losy Kreskolu i bohatera Jankiela, koniecznie przeczytajcie.
Treść wywołuje całą harmonię uczuć od nastroju wesołości, wybuchów śmiechu, po smutek, gorycz, powagę i złość. Przepiękna książka. Czyta się jednym tchem, wciągająca. Masa zwrotów akcji, dynamiki zdarzeń.
Aż chciałoby się spotkać taką wioskę, zetknąć się z tymi ludźmi. Polubiłam tę absurdalną krainę ,,względnego niebytu’’. Czuję niedosyt .Może czekam na więcej ? Najlepiej na kolejną część książki.
Dziękuję Wydawnictwu Finebooks za konkursowy egzemplarz recenzyjny.
Książka w formie powieści z wątkami historycznymi, społecznymi, politycznymi , psychologicznymi, przygodowymi, sensacyjnymi i nawet romantycznymi. Fikcja literacka.
Powieść jest niesamowita. Świetna. Dawno tak się dobrze nie bawiłam. Zakręcona totalnie.
Przywodzi mi na myśl ,, Cud w dolinie Poskoków’’....
2024-05-10
Wielka książka , olbrzym. Twarda oprawa. Kredowy papier błyszczący.
Ilustracje przecudne w kolorze, kreska w typie obrazków w książce ,,Wypożyczalnia skrzydeł’’.
Są niesamowite. Lekkie, delikatne jak letni wietrzyk , a jednocześnie zaakcentowane w sposób wyborny. Malunki to prawdziwy delikates.
Autorka w wieku dziecięcym była nazwana przez babcię Żółtym Berecikiem.
Jako dziecko emocjonalnie związana niesamowicie z babcią Lilą. Starsza pani była dla niej bardzo ważna. Z wykształcenia profesor ekonomii , a z punktu widzenia hobbystycznego wielka podróżniczka, do tego wrażliwa na piękno świata i otoczenia. Wpoiła pewne zasady w swoją wnusię, którą kochała na życie. Niestety wcześnie umarła , złożona paskudną chorobą nowotworową. Po babuni zostało mnóstwo naocznych drobiazgów pochodzących z różnych kontynentów, zapiski i listy, zawsze pisane odręcznie.
Na pamiątkę tego co nauczyła autorkę w młodym wieku babcia Lila, powstał ten cudowny atlas przyjemności. Przeprowadzała setki rozmów z osobami na temat małych przyjemności w życiu, dodała te od babci Lili. Dzięki temu powstało to cudo.
Książka podzielona jest na działy dotyczące pór roku, natury, sztuki, zabawy i odpoczywania, jedzenia, rodziny i przyjaciół, inspiracji z literatury, czynności domowych.
I tak wiosną możemy cieszyć się z wąchania świeżej trafy, wyścigów ślimaków, siania rzeżuchy ,topienia marzanny, dmuchania w dmuchawce i inne.
Latem drobne przyjemności to przebywanie na działce, wąchanie kwiatów, jedzenie agrestu prosto z krzaczka, zbieranie bursztynów na plaży, biwakowanie, robienie kolczyków z wiśni itd.
Jesienią ucieszą nas figurki z kasztanów, rozgniatanie śnieguliczek, korale z jarzębiny, wspólne podziwianie księżyca itd.
Zimą dostarczy nam przyjemność karmienie ptaków, robienie aniołków na śniegu, patrzenie na wirujące płatki śniegu w świetle latarni, pieczenie pierniczków, ubieranie choinki itd.
Czynności domowe też dają przyjemność jak rozmawianie z roślinami domowymi, podglądanie piekącego się ciasta, zmywanie z zamkniętymi oczami /dotyczy zlewozmywaka/ itd.
Książka jest cudownie niesamowita, oczarowuje lekkością i afirmacją życia. Jest magiczna, ciepła i żarzy jak ogień w kominku.
Nie można nie pokochać tego dzieła. Polecam stanowczo!
Dajcie sobie chwilę relaksu, odrobinę zapomnienia i zatraćcie się w tym, co autorka proponuje wam.
Na końcu są czyste kartki do samodzielnego wypełnienia.
Do dzieła!
Wielka książka , olbrzym. Twarda oprawa. Kredowy papier błyszczący.
Ilustracje przecudne w kolorze, kreska w typie obrazków w książce ,,Wypożyczalnia skrzydeł’’.
Są niesamowite. Lekkie, delikatne jak letni wietrzyk , a jednocześnie zaakcentowane w sposób wyborny. Malunki to prawdziwy delikates.
Autorka w wieku dziecięcym była nazwana przez babcię Żółtym Berecikiem.
Jako...
2024-04-23
Prześliczna powieść obyczajowa, poświęcona głównie uchodźcom z Ukrainy , przedstawiona w dość specyficzny sposób, z nutką humoru w tle.
W treści mowa o uchodźcach z Ukrainy , kiedy wybuchła wojna, jak również o emigrantach , którzy z własnego wyboru opuścili swój kraj , w którym się urodzili. Miejsce akcji Hiszpania.
W życiu bym nie przypuszczała , że można zająć się tak trudną tematyką, nie odchodząc od dozy dowcipu, czarnego humoru, sarkazmu itp.
Przecież temat sam w sobie jest dosyć poważny. Okazuje się jednak, że można.
Zastosowano humor sytuacyjny . Główny bohater Tolik, zanim wybuchła wojna, uciekł z Ukrainy przed rodziną. Bardzo chciał się usamodzielnić i być na swoim. Pragnął osiągnąć to , co w jego wieku należało mu się, czyli odrobina wolności i możliwość podejmowania samodzielnych decyzji.
Osiągnął to kupując wymarzony, upatrzony dom w Hiszpanii z ogrodem.
Sielanka jednak nie trwała długo. Dosłownie kilka dni, gdy jeszcze nie zajął się remontem domu i wyniesieniem rozmaitych rupieci w postaci makatek, bibelotów itp. Wybuchła wojna. Cała rodzina jego musiała uciekać przed bombardowaniem. Postanowili schronić się w bezpiecznym miejscu właśnie u Toli.
Zjechali do niego w stopniu nieoczekiwanym matka, cioteczna babka z dość ekscentrycznym zachowaniem dawnej aktorki estradowej , inwalida bez jednej nogi wuj na wózku, siostra z kumpelą. A wisienką na torcie na dokładkę były dwie kotki i pies york.
Rodzina dość szybko się zadomowiła się u czterdziestoletniego Toli. Ogród i dom potraktowali jako swój tymczasowy, starając się żyć w miarę normalnie i robić to co niegdyś u siebie.
Często wspominali przeszłość i to co musieli zostawić w Ukrainie, za czym niezmiernie tęsknili. Widać to było na każdym kroku. Nie było im łatwo , tak jak Tolikowi również.
Robili trochę dziwne ,a czasem i normalne rzeczy. Sadzenie pomidorów w fontannie, wydaje się jednak przy tym wszystkim śmieszne, ale akceptowalne. Zajmowali się gotowaniem jak dla pułku wojska, zakupami na bazarku głównie owoców, majsterkowaniem i grą na flipperze, uprawą roślin oraz dostarczaniem coraz to nowych pomysłów biednemu Tolikowi.
Może i Tola przyjąłby to inaczej. Winna sztucznie stworzona sytuacja, w której on dzielił się swoją przestrzenią ze wszystkimi . Oddał im cały swój mały świat, o którym marzył. W podziękowaniu za to , na arenę wkroczyła toksyczna matka i wtrącająca się rodzina, wpędzająca go w poczucie winy. Twierdzili, że powinien walczyć teraz na froncie. Jak można prześwietlać dorosłego syna na każdym kroku i robić uwagi ,że nie postępuje tak, jak im się wydaje dobrze. Mogliby się chociaż jakoś powstrzymać w tej sytuacji. Przecież on uciekł od nich, przez to zadręczanie go.
Tola to spokojny mężczyzna, kochający ciszę, ale nie umiał w Ukrainie być asertywny i tu w Hiszpanii też nie potrafił. Nie umiał powiedzieć : Nie. Znowu zaczął uciekać od problemu, zamiast go rozwiązać. I mamy dodatkowy jeszcze wątek poza problemem ucieczki przed wojną, jak szkodliwa relacja rodzinna, szantaż emocjonalny, manipulacja ludźmi.
Co do tytułu ,,Drabina’’ to strzał w 10. Trzy podejścia do tematu :
-Tola chce zmienić coś w swoim życiu, pnie się dosyć szybko po drabinie wyżej , osiedlając się w Hiszpanii / drabina sukcesu/.
-Uchodźcy bardzo wolno wspinający się po drabinie, uciekając przed wojną i przystosowując się do nowych warunków/ stopniowe układanie własnego życia w innym miejscu i adaptacja/.
-Przedmiot użyteczny, którą postawił Tola na ziemi , by móc się wspinać przez balkon do swojego pokoju. Tak by go nikt z rodziny nie widział ,by mógł udawać, że nie ma go w domu, żeby się odgrodzić od hałasu i kochanej rodzinki /drabina fizyczna/.
Autorka doskonale poznała stosunki panujące w Hiszpanii, gdyż zna to z autopsji. Sama pracuje tam na uniwersytecie. Świetnie podpatrzyła ,że przepływ informacji w krajach zachodu nie jest w pełni prawdziwy i realistyczny. Duże zaplecze stanowią tam Rosjanie niestety, którzy akurat w książce w miejscu pracy wywołują odwrotne zamieszanie niż potrzeba.
Chciała nam wyraźnie za pomocą tej oto historii to przekazać.
U Tolika w pracy była zbiórka charytatywna na Ukrainę, a połowę pieniędzy chcieli zgarnąć dla siebie właśnie Rosjanie, robiąc z siebie niewiniątka, że aż nóż w kieszeni się otwiera.
Książka poza tym ,że cały czas utrzymywana jest łączność i więź w odnośniku do scen wojennych, bombardowań, spustoszenia, śmierci niewinnych osób opisuje miejsce bezpieczne, schronienie, jakby za parawanem wszystkiego.
Bardzo ocieplają atmosferę zwierzęta, kontakt z naturą, rośliny i niewinny piękny wątek miłosny.
W książce panuje stagnacja, nie ma dramatycznych scen. Jeżeli ktoś musi mieć koniecznie ,żeby coś się działo , to ta książka nie jest dla niego.
A ja z chęcią sięgnę po kolejną powieść autorki,, Nim dojrzeją maliny’’.
Polecam tym, którzy chcą odpocząć przy nostalgicznej, ciepłej atmosferze książki.
Prześliczna powieść obyczajowa, poświęcona głównie uchodźcom z Ukrainy , przedstawiona w dość specyficzny sposób, z nutką humoru w tle.
W treści mowa o uchodźcach z Ukrainy , kiedy wybuchła wojna, jak również o emigrantach , którzy z własnego wyboru opuścili swój kraj , w którym się urodzili. Miejsce akcji Hiszpania.
W życiu bym nie przypuszczała , że można zająć się...
Powieść z gatunku obyczajowych w kontekście literatury pięknej. Literatura japońska.
Rodzinna historia o miłości, sile przywiązania do starszego pokolenia, przyjaźni międzypokoleniowej, budowaniu relacji, szczęścia w codziennych chwilach życia. Bardzo duże znaczenie odegra w książce twierdzenie Eulera. Twierdzenie (inaczej tożsamość) Eulera, zapisane jako e^(iπ) + 1 = 0, łączy pięć fundamentalnych stałych matematycznych: liczbę 0, 1, π, e, i jednostkę urojoną i. Liczba e jest podstawą logarytmu naturalnego, π to stosunek obwodu koła do jego średnicy, a i jest jednostką urojoną, dla której i² = -1.
Trójka bohaterów. Gosposia , profesor i Pierwiastek. Tym wdzięcznym imieniem dysponuje jej syn. Agencja zatrudnienia skierowała ją do mieszkania profesora, który siedemnaście lat wcześniej po wypadku zaczął stopniowo i systematycznie tracić pamięć. Pamięta doskonale wszystko sprzed samego incydentu. A z tego co dzieje się obecnie na bieżąco jest w stanie odtworzyć jedynie 80 ostatnich minut. Po tym następuje kasacja i rozpoznawanie tego co się dzieje od nowa czyli od zera. Pomagają mu karteczki , na których umieszcza zapiski i przyczepia do marynarki.
Profesor uwielbia dzieci , matematykę i baseball .
Bardzo lubi zagłębiać się w świat liczb i zamiłowanie próbuje przekazać Pierwiastkowi.
Powieść właściwie lekka i prosta, bardzo melancholijna, wzruszająca, wywołująca wewnętrzne emocje , chwytająca za serce. A przy tym mądra z matematycznego punktu widzenia.
Może jedyne co nie bardzo mi przypadło do gustu to baseball, który nie porywa mnie. Matematyka natomiast tak.
Dosyć oryginalna powieść muszę przyznać. Warto przeczytać jako coś innego, bardzo wyjątkowego.
Polecam!
Powieść z gatunku obyczajowych w kontekście literatury pięknej. Literatura japońska.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRodzinna historia o miłości, sile przywiązania do starszego pokolenia, przyjaźni międzypokoleniowej, budowaniu relacji, szczęścia w codziennych chwilach życia. Bardzo duże znaczenie odegra w książce twierdzenie Eulera. Twierdzenie (inaczej tożsamość) Eulera, zapisane jako e^(iπ) + 1 = 0,...