rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Książka z gatunku "balsam dla duszy". Stary, przytulny dom, otoczony kojącą przyrodą. I poszukiwanie tego, co w nas najważniejsze, z dala od miejskiego zgiełku i wiecznego pędu nie wiadomo za czym.

Książka z gatunku "balsam dla duszy". Stary, przytulny dom, otoczony kojącą przyrodą. I poszukiwanie tego, co w nas najważniejsze, z dala od miejskiego zgiełku i wiecznego pędu nie wiadomo za czym.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Solidny kawał romansu przygodowego (także dosłownie – bo to ponad 500 stron), którego przeczytania nie trzeba się wstydzić. Treść lekka i przyjemna, a jednocześnie pisana barwnym, bogatym językiem. Każda z postaci – od głównych bohaterów aż po pokojówki – ma wyrazisty charakter i odróżniający się od pozostałych styl wypowiedzi. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, a jednocześnie na przyzwoitym poziomie, polecam. To nie jest kolejna książka, gdzie autorka upodobała sobie jakiś jeden zwrot i na okrągło go powtarza, jak w paru, tfu, bestsellerach z ostatnich lat. Romans, jak to romans, w jakimś stopniu ma oczywiście przewidywalną akcję, ale losy „rudej szelmy” Dre i dumnego kapitana Haldane’a śledzi się z przyjemnością.

Solidny kawał romansu przygodowego (także dosłownie – bo to ponad 500 stron), którego przeczytania nie trzeba się wstydzić. Treść lekka i przyjemna, a jednocześnie pisana barwnym, bogatym językiem. Każda z postaci – od głównych bohaterów aż po pokojówki – ma wyrazisty charakter i odróżniający się od pozostałych styl wypowiedzi. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo ciekawe spojrzenie na stereotyp (a zarazem model wychowania) tzw. "prawdziwego mężczyzny". Od chłopców niezmiennie wymaga się wykazywania określonych cech, nie tylko charakteru, ale nawet wyglądu. Chłopiec nie może "płakać jak baba" czy nosić "pedalskich" ciuchów. Jeśli nie wpoi mu tych cech własny ojciec, z pewnością szybko "naprostują" go koledzy. I tak, z pokolenia na pokolenie, społeczną akceptacją nagradzane jest nader często zachowanie troglodyty, a wrażliwość i oryginalność - piętnowane. Czy można wyrwać się z tego zaklętego kręgu? Autor na własnym przykładzie pokazuje, że tak. Choć książka poświęcona jest głównie tematyce związanej z wychowaniem i oczekiwaniami odnośnie chłopców, jak najbardziej polecam również paniom. Pewne prawdy są bowiem uniwersalne - choćby ta, że nie można żyć tylko po to, by na okrągło ubiegać się o akceptację wszystkich wokół, lecz każdy z nas ma prawo budować własne szczęście po swojemu.

Bardzo ciekawe spojrzenie na stereotyp (a zarazem model wychowania) tzw. "prawdziwego mężczyzny". Od chłopców niezmiennie wymaga się wykazywania określonych cech, nie tylko charakteru, ale nawet wyglądu. Chłopiec nie może "płakać jak baba" czy nosić "pedalskich" ciuchów. Jeśli nie wpoi mu tych cech własny ojciec, z pewnością szybko "naprostują" go koledzy. I tak, z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Autor „Niedźwiedziego sadła“ dokonał moim zdaniem rzeczy niezwykłej, oderwał bowiem temat Syberii i zesłanych tam Polaków od klimatów martyrologicznych. Rejon ten nie jest wszak bezludną lodową pustynią, a nasi rodacy trafiali nie tylko do łagrów, ale i do syberyjskich osad zamieszkałych przez miejscowych. I choć dokuczała tęsknota za ojczyzną i surowe warunki, trzeba było jakoś się przystosować. Zesłańcy powoli się zagospodarowywali, wtapiali w otoczenie. I tak jak wszędzie tam, gdzie egzystuje ludzka społeczność, czasem zwykła codzienność zostaje zakłócona przez jakieś niezwykłe wydarzenie.
Pewnego dnia przepada bez wieści córka miejscowego sekretarza partii, dwunastoletnia Lena Skorajewa. Podejrzenia padają na kapitana Mordaczowa – i tu brawa dla autora za stworzenie imponująco udanego bohatera negatywnego. Mordaczow to opój i tak parszywa kanalia, że nienawidzą go nawet współpracownicy z NKWD. Ma jednak jakieś tajemnicze i niewątpliwie mocne „plecy“, które pozwalają mu niewygodne dla siebie osoby jednym kiwnięciem palca zesłać do łagru. Jest to postać tak obrzydliwa, że przez całą książkę towarzyszy nam nadzieja, że ktoś wreszcie dobierze mu się do skóry. Niestety, wciąż wydaje się nie do ruszenia. Do czasu…
I więcej nie da się powiedzieć, by nie zdradzić zbyt wiele z fabuły. Dodam tylko, że autor sam mając sybiraków w rodzinie, dysponował rzetelnymi informacjami na temat warunków zarówno transportu na Syberię, jak i życia w tamtym rejonie, a losy niektórych postaci książki bazują na autentycznych przeżyciach zesłańców.

Autor „Niedźwiedziego sadła“ dokonał moim zdaniem rzeczy niezwykłej, oderwał bowiem temat Syberii i zesłanych tam Polaków od klimatów martyrologicznych. Rejon ten nie jest wszak bezludną lodową pustynią, a nasi rodacy trafiali nie tylko do łagrów, ale i do syberyjskich osad zamieszkałych przez miejscowych. I choć dokuczała tęsknota za ojczyzną i surowe warunki, trzeba było...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ponad dwieście stron tej książki dałoby się streścić w dwóch punktach:
- każdy człowiek mniej lub bardziej świadomie będzie dążył do realizacji swoich interesów
- żeby odczytać intencje drugiej osoby, musisz "wejść w jej skórę" i spojrzeć na problem jej oczami.
Reszta to truizmy w stylu "jeśli szef nie pamięta twojego imienia, nie zaprasza cię na ważne spotkania i ma w nosie twoje pomysły, to raczej nie licz na awans".
Konkretów niewiele i utopione w fabularnej opowieści "jak agent FBI urabiał swoich informatorów", znów pełnej oczywistości: jak cierpliwie wysłuchasz zwierzeń drugiego człowieka i jeszcze wyświadczysz mu przysługę, to będzie chętnie współpracował.
Jeśli wiec interesuje was temat "jak wpływać na ludzi / jak nie dać się zmanipulować", sięgnijcie raczej do książek Cialdiniego czy Kahnemana, którzy potrafią przedstawić zagadnienie w sposób konkretny, a jednocześnie wciągający, nie lejąc wody przez dziesiątki stron.

Ponad dwieście stron tej książki dałoby się streścić w dwóch punktach:
- każdy człowiek mniej lub bardziej świadomie będzie dążył do realizacji swoich interesów
- żeby odczytać intencje drugiej osoby, musisz "wejść w jej skórę" i spojrzeć na problem jej oczami.
Reszta to truizmy w stylu "jeśli szef nie pamięta twojego imienia, nie zaprasza cię na ważne spotkania i ma w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Czytam kolejne części cyklu o Chyłce siłą rozpędu, a i nie odmówię autorowi sposobu pisania, który potrafi skutecznie wciągnąć. Stopień bzdurności fabuły jest jednak na poziomie wyprawy Chyłki w Himalaje. Logika, jak już nie pierwszy raz u Mroza, poszła się bujać.
Coś do analizy dla wnikliwych czytelników (trochę gmatwam, żeby spojlera nie było): pamiętacie zakończenie poprzedniego tomu, gdzie Langer składa Zordonowi czekającemu na Chyłkę pewną propozycję? O jej charakterze dowiadujemy się na samym początku "Wyroku". Tylko skąd Langer był tak świetnie rozeznany w całej sytuacji i dlaczego zaoferował swoją pomoc w momencie, kiedy żadne z głównych bohaterów jeszcze w ogóle nie wiedziało, że tego rodzaju przysługa byłaby im potrzebna? Jakim sposobem dwójce doświadczonych prawników nie wydało się to wszystko podejrzane i dali się wrobić w intrygę o stopniu skomplikowania kierowanego do emerytów pokazu cudownego urządzenia leczącego cukrzycę, astmę i reumatyzm jednocześnie?
Aż strach pomyśleć, ile bubli logicznych bym wyłowiła czytając wnikliwie, a nie na odwal..

Czytam kolejne części cyklu o Chyłce siłą rozpędu, a i nie odmówię autorowi sposobu pisania, który potrafi skutecznie wciągnąć. Stopień bzdurności fabuły jest jednak na poziomie wyprawy Chyłki w Himalaje. Logika, jak już nie pierwszy raz u Mroza, poszła się bujać.
Coś do analizy dla wnikliwych czytelników (trochę gmatwam, żeby spojlera nie było): pamiętacie zakończenie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka potwornie archaiczna, i to chyba nawet jak na czasy, w których powstała (1959). Dzieci w wieku szkolnym nie informuje się o ciąży i porodzie matki, ukrywając nawet jej pobyt w szpitalu ("za kilka dni wróci z niespodzianką", uspokaja ojciec rodzeństwo przerażone nagłym zniknięcie mamy z domu). Ojciec i syn pozbawieni "kobiecej ręki" to dwie niedołęgi, które nie wiedzą, gdzie w ich własnym domu leży pieczywo, a konieczność zmywania uświadamiają sobie dopiero po zastawieniu całej kuchni brudnymi garami.
I co najgorsze, opowieść trąci nieznośnym smrodem dydaktycznym - pokazuje cudowną przemianę tytułowej Kasi z zarozumiałej egoistki w miłą i grzeczną dziewczynkę. Ani jednak słowa o tym, że Kasia jest "zła" z powodu niezliczonych, a elementarnych błędów wychowawczych dorosłych. Przykładowo, trudno oczekiwać empatii od dziecka, które, uwaga, jest przez dziadka chwalone za przedrzeźnianie sepleniącej koleżanki - bo tak ją świetnie udaje, jak jakaś aktorka!
Ubolewam, że ten pedagogicznie niestrawny gniot nadal jest lekturą w szkole podstawowej.

Książka potwornie archaiczna, i to chyba nawet jak na czasy, w których powstała (1959). Dzieci w wieku szkolnym nie informuje się o ciąży i porodzie matki, ukrywając nawet jej pobyt w szpitalu ("za kilka dni wróci z niespodzianką", uspokaja ojciec rodzeństwo przerażone nagłym zniknięcie mamy z domu). Ojciec i syn pozbawieni "kobiecej ręki" to dwie niedołęgi, które nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Tytuł i streszczenie zapowiadały kryminał na wesoło a la Joanna Chmielewska. Główna bohaterka to ledwie wiążąca koniec z końcem emerytka, z nieodłącznym wózeczkiem na zakupy polująca na wszystkie promocje z gazetek, a jednocześnie, nie da się ukryć, typ popeerelowskiego roszczeniowego babsztyla. Pomysł fajny, ale sposób wykonania beznadziejny. Postać grubo ciosana, wykreowana do bólu banalnie i stereotypowo; w efekcie nie jest zabawna, a raczej irytująca. Książka zmęczyła mnie po kilkunastu stronach, nie dobrnęłam do końca.

Tytuł i streszczenie zapowiadały kryminał na wesoło a la Joanna Chmielewska. Główna bohaterka to ledwie wiążąca koniec z końcem emerytka, z nieodłącznym wózeczkiem na zakupy polująca na wszystkie promocje z gazetek, a jednocześnie, nie da się ukryć, typ popeerelowskiego roszczeniowego babsztyla. Pomysł fajny, ale sposób wykonania beznadziejny. Postać grubo ciosana,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Oryginalny pomysł - w literaturze żywe trupy zwykle są krwiożerczymi, bezmyślnymi potworami. W tej książce to inteligentne istoty, które z pełną świadomością wybrały tę formę istnienia, by uzyskać swego rodzaju nieśmiertelność. Jest to pozycja z ogromną dawką czarnego humoru - otrucie kolegi z akademii uchodzi za znakomity żart, a wydłubanie mu oka za drobną niedogodność ("wstawi sobie nowe"). Jeśli lubicie powieści, gdzie odpadające części ciała ścielą się gęsto, polecam. Cena książki drukowanej istotnie spora, ale ebook jak za darmo, szczególnie biorąc pod uwagę, że fizycznie to prawie 500-stronicowe tomiszcze.

Oryginalny pomysł - w literaturze żywe trupy zwykle są krwiożerczymi, bezmyślnymi potworami. W tej książce to inteligentne istoty, które z pełną świadomością wybrały tę formę istnienia, by uzyskać swego rodzaju nieśmiertelność. Jest to pozycja z ogromną dawką czarnego humoru - otrucie kolegi z akademii uchodzi za znakomity żart, a wydłubanie mu oka za drobną niedogodność...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo ciekawa pozycja, którą można by nazwać "podróżniczą", gdyby nie specyficzne okoliczności, w jakich powstała. Autor brał udział w kilku misjach pokojowych ONZ oraz operacjach stabilizacyjnych w ramach NATO. Wolne chwile zazwyczaj wykorzystywał, by bliżej poznać kraje, do których rzuciły go obowiązki służbowe. Ze smutkiem zauważa, że miejsca niegdyś masowo odwiedzane przez turystów i tętniące życiem, na skutek toczących się w okolicy konfliktów zbrojnych opustoszały. On sam, mimo że wykonywał "tylko" prace administracyjne w teoretycznie bezpiecznym obozie, kilka razy otarł się o śmierć.
Poza opisami wielu fascynujących miejsc, znajdziemy w tej książce także opowieści o poznanych przez autora ludziach bezpośrednio dotkniętych okrucieństwem wojny i wiele pięknych, ciepłych, osobistych zwierzeń - o tęsknocie za rodziną, za krajem.

Bardzo ciekawa pozycja, którą można by nazwać "podróżniczą", gdyby nie specyficzne okoliczności, w jakich powstała. Autor brał udział w kilku misjach pokojowych ONZ oraz operacjach stabilizacyjnych w ramach NATO. Wolne chwile zazwyczaj wykorzystywał, by bliżej poznać kraje, do których rzuciły go obowiązki służbowe. Ze smutkiem zauważa, że miejsca niegdyś masowo odwiedzane...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Najgorsza książka o majsterkowaniu z dzieckiem, jaką w życiu widziałam. Prezentowane prace wymagają wykonania czynności kłopotliwych nawet dla dorosłego, jak oddzielenie gwintu od żarówki (można się pokaleczyć pokruszonym szkłem), wiercenie w szkle czy rozgrzewanie w piekarniku płyty winylowej (sam autor radośnie informuje: "dobrze jest otworzyć okno, gdyż płyta uwalnia wówczas szkodliwe lotne substancje"). Wykonywanie domowym sposobem lakieru do drewna poprzez rozpuszczenie styropianu w rozpuszczalniku to też toksyczny absurd - w marketach budowlanych dostępne są przecież lakiery wodorozcieńczalne. Elektroniczna "gra w statki" w postaci deski najeżonej gwoździami stanowi kolejne kuriozum. Zdecydowanie nie polecam.

Najgorsza książka o majsterkowaniu z dzieckiem, jaką w życiu widziałam. Prezentowane prace wymagają wykonania czynności kłopotliwych nawet dla dorosłego, jak oddzielenie gwintu od żarówki (można się pokaleczyć pokruszonym szkłem), wiercenie w szkle czy rozgrzewanie w piekarniku płyty winylowej (sam autor radośnie informuje: "dobrze jest otworzyć okno, gdyż płyta uwalnia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo oryginalny pomysł na książkę SF - autor umieścił akcję wśród stworzeń podwodnych. Może za mało znam świat fantastyki, ale nie kojarzę niczego podobnego. Polecam wszystkim, którym przejedli się już kosmici, a także wszelkie krasnoludy i trolle.

Bardzo oryginalny pomysł na książkę SF - autor umieścił akcję wśród stworzeń podwodnych. Może za mało znam świat fantastyki, ale nie kojarzę niczego podobnego. Polecam wszystkim, którym przejedli się już kosmici, a także wszelkie krasnoludy i trolle.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zaszufladkowanie tej pozycji jako "romans" lub "melodramat" chyba trochę szkodzi tej książce, bo niektórzy za nic nie sięgną po tę pozycję, spodziewając się czegoś w rodzaju harlequina doprawionego łzawym sosem. A niesłusznie, bo w pozornie romansowej fabule autorka podjęła bardzo poważny problem: kto ma prawo decydować o losie jednostki, której cierpienie jest ponad jej siły. Czy powinniśmy za wszelką cenę próbować utrzymać ją przy życiu, czy pozwolić odejść w spokoju, zapewniając godne warunki tego odejścia? Czy mamy moralne prawo kazać "na nowo pokochać życie" komuś, dla kogo jest ono wyłącznie źródłem udręki, bez szans na poprawę? Książka przybliża też realia codziennego funkcjonowania osób z paraliżem czterokończynowym. Wiemy, że potrzebują asysty nawet do podrapania się w nos, wiemy o odleżynach - ale to wszystkie problemy, o jakich my, zdrowi, słyszeliśmy, a są one wierzchołkiem góry lodowej! Nasze organizmy do prawidłowego działania potrzebują ruchu, pozbawione go reagują szeregiem najrozmaitszych dolegliwości, takich jak kłopoty z termoregulacją czy odprowadzaniem wydzieliny z płuc.
Podsumowując: warto było przeczytać, mimo irytującej chwilami głównej bohaterki, której nieporadność życiową autorka chyba jednak trochę przerysowała.

Zaszufladkowanie tej pozycji jako "romans" lub "melodramat" chyba trochę szkodzi tej książce, bo niektórzy za nic nie sięgną po tę pozycję, spodziewając się czegoś w rodzaju harlequina doprawionego łzawym sosem. A niesłusznie, bo w pozornie romansowej fabule autorka podjęła bardzo poważny problem: kto ma prawo decydować o losie jednostki, której cierpienie jest ponad jej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Znakomita rzeczowa książka, pisana przez lekarza mającego na co dzień do czynienia z eutanazją. Autor szczegółowo omawia aspekty prawne, jak i medyczne eutanazji w warunkach belgijskich, gdzie jest ona dozwolona. Przedstawia także szereg konkretnych historii pacjentów, którzy zdecydowali się na ten krok (lub z niego zrezygnowali), omawia ich motywacje. Niezależnie od tego, czy jesteśmy za czy przeciw - warto przeczytać jako solidne i konkretne źródło wiedzy.

Znakomita rzeczowa książka, pisana przez lekarza mającego na co dzień do czynienia z eutanazją. Autor szczegółowo omawia aspekty prawne, jak i medyczne eutanazji w warunkach belgijskich, gdzie jest ona dozwolona. Przedstawia także szereg konkretnych historii pacjentów, którzy zdecydowali się na ten krok (lub z niego zrezygnowali), omawia ich motywacje. Niezależnie od tego,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Chętnie czytuję pozycje z listy bestsellerów ze specyficznego powodu: lubię wiedzieć, co się podoba innym. Często książka mi do gustu nie przypada, ale rozumiem, co w niej widzą ludzie. Ale nie w tym przypadku. To niespójny zlepek tragicznych zdarzeń dotykających głównego bohatera (to niby czyni z książki "wyciskacz łez"), przeplatany irytującymi popisami erudycyjnymi (wyglądającymi jak opisy żywcem przepisane z różnych źródeł encyklopedycznych). Jednocześnie mrowie błędów merytorycznych z różnych dziedzin, w tym ważnej dla akcji tej opowieści informatyki - nad tym nie będę się rozwodzić, rozmaite fora rozebrały to już wielokrotnie na czynniki pierwsze. Niektóre czytelniczki rozczulają się nad "wielką wrażliwością" głównego bohatera. Ciekawe, czy tak by się rozczulały, gdyby to ich "biedny, niezrozumiany" małżonek romansował przez sieć z jakąś "wielce wrażliwą" panią...
Krótko mówiąc, dla mnie niestrawne.

Chętnie czytuję pozycje z listy bestsellerów ze specyficznego powodu: lubię wiedzieć, co się podoba innym. Często książka mi do gustu nie przypada, ale rozumiem, co w niej widzą ludzie. Ale nie w tym przypadku. To niespójny zlepek tragicznych zdarzeń dotykających głównego bohatera (to niby czyni z książki "wyciskacz łez"), przeplatany irytującymi popisami erudycyjnymi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Tytułowa ciotka Flora wracając z wojennej poniewierki dowiaduje się, że jej dom jest zajęty przez rodzinę przesiedloną z Kresów. Sądownie udaje się jej odzyskać jeden pokój. To przymusowe sąsiedztwo powoduje jednak, że początkowa niechęć do Jabłońskich, którzy "zagarnęli" jej własność, zmienia się w zrozumienie, a z czasem nawet w chęć pomocy.
Co jest charakterystyczne dla wszystkich książek tej autorki: ani nie traktuje Niemców globalnie jako katów, ani nie próbuje ich wybielać jako bezwolne ofiary historycznej zawieruchy. Każda z opisanych postaci jest po prostu odpowiedzialna za swoje decyzje. I chyba to podejście sprawia, że Helena Buchner tak dobrze i w taktowny sposób poradziła sobie z opisaniem wcale niełatwego tematu.

Tytułowa ciotka Flora wracając z wojennej poniewierki dowiaduje się, że jej dom jest zajęty przez rodzinę przesiedloną z Kresów. Sądownie udaje się jej odzyskać jeden pokój. To przymusowe sąsiedztwo powoduje jednak, że początkowa niechęć do Jabłońskich, którzy "zagarnęli" jej własność, zmienia się w zrozumienie, a z czasem nawet w chęć pomocy.
Co jest charakterystyczne dla...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Uch! Jest to tak niedobra książka, że o gorszą już trudno. Poszczególne sceny są podobne do siebie nawzajem, autorka w kółko powtarza te same frazy - to jedno, to drugie z bohaterów "rozpada się na kawałki". Miałam nadzieję, że w końcu rozpadną się definitywnie, ale niestety przetrwali w całości do końca, a co gorsza powstały kolejne części tego arcydzieła...

Uch! Jest to tak niedobra książka, że o gorszą już trudno. Poszczególne sceny są podobne do siebie nawzajem, autorka w kółko powtarza te same frazy - to jedno, to drugie z bohaterów "rozpada się na kawałki". Miałam nadzieję, że w końcu rozpadną się definitywnie, ale niestety przetrwali w całości do końca, a co gorsza powstały kolejne części tego arcydzieła...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Praktycznych porad jest w tek książce w sumie niewiele, główna idea to pozbywanie się rzeczy zbędnych oraz sensowne segregowanie tych, które mamy. Zaiste ogromne odkrycie. Niektóre pomysły jak dla mnie totalnie od czapy, jak codzienne opróżnianie torebki.
Całość utopiona w pseudopsychologicznym sosie na temat "zobacz, jak sprzątanie może odmienić twoje życie". Nic nie poradzę, ale za cholerę nie mogę dopatrzyć się nic magicznego w sprzątaniu.

Praktycznych porad jest w tek książce w sumie niewiele, główna idea to pozbywanie się rzeczy zbędnych oraz sensowne segregowanie tych, które mamy. Zaiste ogromne odkrycie. Niektóre pomysły jak dla mnie totalnie od czapy, jak codzienne opróżnianie torebki.
Całość utopiona w pseudopsychologicznym sosie na temat "zobacz, jak sprzątanie może odmienić twoje życie". Nic nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Książka jak dla mnie kompletnie nieprzekonująca. Główną bohaterkę poznajemy, gdy właśnie wylatuje na Teneryfę, pozostawiwszy małego synka na tydzień pod opieką swojego męża. W trakcie tego wyjazdu snuje rozważania o tym strasznym losie kobiet, od których oczekuje się bycia idealnymi matkami, zawsze przy dziecku, podczas gdy nikt zbytnio nie wymaga tego od ojców.
Sara jak dla mnie jest zwyczajnie mało zorganizowana i jakby nieprzystosowana do dorosłego, samodzielnego życia. Sprawia wrażenie zdziwionej, że codzienne domowe obowiązki zajmują tyle czasu. Sytuację materialną mają z mężem na tyle dobrą, że może nie pracować zawodowo. Wiem, jak wyczerpująca jest opieka nad niemowlęciem - co jednak mają powiedzieć Polki, po macierzyńskim wracające do pracy, mając 5-miesięcznego malucha, który nadal ryczy po nocach? A wstać rano do roboty trzeba, szefa nie obchodzi, czy się wyspałaś czy nie.
Ponadto Sara mieszka w kraju o wysoce rozbudowanym systemie pomocy socjalnej. W szpitalu największym problemem jest to, że chwilowo nie mogą zapewnić pokoju, by mąż i synek byli cały czas przy niej (to ona jest pacjentką, nie dziecko).
Podsumowując, mimo że trochę racji nie sposób Sarze odmówić, nie jestem w stanie się z nią zidentyfikować jako postacią wiarygodną i reprezentującą moje interesy w "egoistycznym męskim świecie".

Książka jak dla mnie kompletnie nieprzekonująca. Główną bohaterkę poznajemy, gdy właśnie wylatuje na Teneryfę, pozostawiwszy małego synka na tydzień pod opieką swojego męża. W trakcie tego wyjazdu snuje rozważania o tym strasznym losie kobiet, od których oczekuje się bycia idealnymi matkami, zawsze przy dziecku, podczas gdy nikt zbytnio nie wymaga tego od ojców.
Sara jak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wypożyczyłam tę książkę, mając ochotę na coś bardzo lekkiego i spodziewając się - sądząc po tytule - straszliwej chały. Książka jednak mnie mile zaskoczyła, okazała się nieprzesłodzonym romansem przygodowym z kilkoma ciekawymi zwrotami akcji.

Wypożyczyłam tę książkę, mając ochotę na coś bardzo lekkiego i spodziewając się - sądząc po tytule - straszliwej chały. Książka jednak mnie mile zaskoczyła, okazała się nieprzesłodzonym romansem przygodowym z kilkoma ciekawymi zwrotami akcji.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to