-
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać38 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać442
Biblioteczka
2014-03-06
2014-01-25
3 maja 1945, Olkusz. W nikomu nieznanej rodzinie przychodzi na świat chłopiec. Do dziś nie jest pewne kto jest jego biologicznym ojcem, jednak idąc w ślady potencjalnych kandydatów powinien zostać pracownikiem okolicznej fabryki. Młody Tadeusz nie godził się na to co przed nim stało i wybrał zupełnie inną drogę. Został imperatorem. Ekhm.. Znaczy zakonnikiem. Do imperatora dojdzie trochę później.
Co jakiś czas na świecie pojawia się ktoś kto na przekór wszystkiemu zakrzywia świat i osiąga nieunikniony sukces. Sukces któremu wielu próbuje zaprzeczyć. Nieprzenikniona kombinacja składników które sprawiają, że jednostka staje się symbolem. Jednym z takich symboli jest redemptorysta, ojciec, dyrektor, założyciel, Tadeusz Rydzyk.
W ramach cyklu Reporterzy Dużego Formatu Agora wydała książkę Piotra Głuchowskiego i Jacka Hołuba „Imperator -Wszystkie tajemnice o. Tadeusza Rydzyka. Reporterska biografia twórcy Radia Maryja”. Materiały do książki zbierane były przez ponad 22 lata od kiedy usłyszano, że gdzieś w Toruniu jakiś zakonnik chce zrobić radio chrześcijańskie. | trzeba przyznać, że panowie się postarali. Z jednej strony zrazili do siebie jeszcze bardziej całe grono zwolenników Rydzyka a z drugiej strony otworzyli oczy na wiele spraw jego przeciwnikom. Muszę przyznać, że od zawsze fascynowała mnie osoba redemptorysty który potrafił sobie niezwykle łatwo zyskać przychylność rzeszy ludzi. Takim osobom zawsze warto poświęcić trochę swojej uwagi bo może się okazać, że będą miały znaczący wpływ na nasze, życie w najmniej oczekiwanych sferach.
Imperator pokazuje nam chyba najpełniejszy obraz Tadeusza Rydzyka. I choć wiele aspektów z jego życia wciąż pozostaje niedostępnych (jak. np jego kilkuletni pobyt w Niemczech) to można przynajmniej częściowo zweryfikować swój osąd. Dla jego zwolenników obraz przedstawiony w książce jest obelgą dla niemalże świętej w ich oczach osoby. Ci niezdecydowani lub przeciwni Rydzykowi mogą się jednak zdziwić widząc jak wiele mitów na temat jego osoby jest obalanych przez autorów.
Poznajemy historię człowieka znikąd który dzięki swemu uporowi potrafił osiągać swoje cele pomimo przeciwności losu a przede wszystkim działać w brew panującemu ustrojowi. Wielokrotnie uciszany i przenoszony w strukturach kościelnych wciąż wybijał się ponad przeciętność aktywizując młodych, organizując festiwale i wyjazdy do Watykanu.
Prawdziwa historia redemptorysty zaczyna się jednak dopiero podczas jego długiego i dość tajemniczego wyjazdu do Niemiec. Chociaż autorzy potrafili zebrać wiele informacji na temat życia Rydzyka to ten okres w większości pozostaje tajemnicą. Na pewno w tym czasie szlifował swoje zdolności biznesowe między innymi sprowadzając do kraju auta wykorzystując przy tym nie do końca świadome zakonnice. Wtedy też spotkał dyrektora Włoskiego Radia Maria. Spotkanie to ukierunkowało jego działania w kierunku założenia rozgłośni chrześcijańskiej w kraju. Gdyby wszystko potoczyło się tak jak było zaplanowane pierwotnie Radio Maryja nadawało by z Krakowa i kto wie jak potoczyły by się jego losy. Pierwotny plan nie wypalił i finalnie radio wystartowało w Toruniu. To pewnie dzięki temu imperium Rydzyka wygląda tak jak teraz i jest tak mocno niezależne od władz kościelnych. Zakonnik znalazł się w miejscu w którym nikt nie podejrzewał jak może rozwinąć się cała idea. Nie było też osób z odpowiednim doświadczeniem, żeby zapanować nad zapędami redemptorysty. Żeby mieć już z nim spokój podpisali mu zgody dające mu właściwie pełną swobodę działania.
Poznajemy tu historię powstawania stacji radiowej, gazety, telewizji oraz kompleksu szkół zarządzanych przez osobę wbrew pozorom dość tajemniczą. Jak się okazuje Rydzyk nie lubuje się w peanach staruszek na swój temat, nie obnosi się luksusem. I nie… Tak naprawdę nie posiadał on nigdy Bentleya. Ma za to ambitne plany i niesamowity talent do zbierania funduszy. Tak wielki, że nawet odebranie wielomilionowej dotacji z unii nie przerwało realizacji odwiertów geotermalnych które miały zapoczątkować nowy ośrodek wypoczynkowo terapeutyczny.
Imperatora można spokojnie postawić obok biografii takich gwiazd biznesu jak chociażby Steve Jobs czy Bill Gates. Może nie odniósł sukcesu globalnego ale w Polsce jest osobą która właściwie czego się nie dotknie to zamienia w sukces a przejść obojętnie obok niego się zwyczajnie nie da. Autorzy wykonali kawał roboty serwując nam masę faktów w przystępnej formie. Samo wydanie również, jest na bardzo dobrym poziomie i godnie wygląda na półce.
3 maja 1945, Olkusz. W nikomu nieznanej rodzinie przychodzi na świat chłopiec. Do dziś nie jest pewne kto jest jego biologicznym ojcem, jednak idąc w ślady potencjalnych kandydatów powinien zostać pracownikiem okolicznej fabryki. Młody Tadeusz nie godził się na to co przed nim stało i wybrał zupełnie inną drogę. Został imperatorem. Ekhm.. Znaczy zakonnikiem. Do imperatora...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2014-02-10
Ostatnimi czasy miewam problemy z czytaniem. Podejrzewam, że to przez brak właściwej fabuły w książkach za które się biorę. Ostatnimi czasy głównie czytałem biografie ludzi i firm (czy historię firmy też można nazwać biografią?). Jednak to co czytam w przerwach znika w oka mgnieniu jak między innymi kolejny tom Malowanego Człowieka. Dziś jednak będzie o innym tytule.
Samotność Anioła Zagłady Roberta J. Szmidta to dość specyficzny tytuł. Ci którzy mnie znają wiedzą, że najbardziej lubię książki w których na końcu wszyscy giną a przynajmniej nie ma happy endu. W przypadku tej historii sprawa lekko się komplikuje. Adam, tytułowy anioł zagłady, jest żołnierzem stacjonującym w jednej z baz Amerykańskiego systemu rakietowego. Jego zadaniem jest sprawdzanie działania systemu i nadzorowanie „czerwonego guzika” którego użycie może doprowadzić do globalnej zagłady.
W tym miejscu każdy spodziewał by się jakiegoś spisku mającego doprowadzić do nuklearnego kryzysu i próbę powstrzymania wojny za wszelką cenę. Szmidt zrobił jednak coś innego. Globalną zagładę zaserwował nam już przy pierwszych dwudziestu stronach. Tak. Dobrze czytacie. Książka zaczyna się od tego, że wszyscy giną. CZAD! Ale co z pozostałymi stronami zapytacie? Już was uspokajam. Nie. To nie jest książka o zombie/wampirach/duchach. Jak się okazuje amerykanie na podobną okazję przygotowali projekt Arka w ramach którego elita ludzkości zostaje zamknięta w szczelnie zabezpieczonych komorach kriogenicznych na 10 lat a zaawansowane systemy mają zadbać o przygotowanie świata na powrót ludzkości. Ale czemu tylko 10 lat skoro mowa o atomówkach? Ano temu, że ich było tylko „kilka” a reszta to nowoczesne bomby trineutrinowe które nie powodują prawie żadnych zniszczeń a ich promieniowanie ustępuje już po kilku latach. No, oczywiście bomby mają jeszcze zasadniczy wpływ na degradację właściwie wszystkiego co organiczne.
Adam budzi się ze snu w swojej bazie i szybko orientuje się, że coś poszło nie tak. Komory w jego azylu uległy uszkodzeniu a jedyna osoba która miała mu towarzyszyć po przebudzeniu nie miała tyle szczęścia co on i zmarła w komorze kriogenicznej. Od wybuchu minęło dopiero pięć lat. Po odrzuceniu myśli samobójczych i sprawdzeniu sytuacji na powierzchni Adam postanawia udać się w podróż na drugi koniec Stanów żeby przeczekać w głównym schronie.
I tu tak naprawdę zaczyna się nasza historia. W dość lekki i przystępny sposób autor pokazuje nam jak ostatni człowiek na ziemi może poradzić sobie z samotnością. Jak przeżyć w opuszczonym przez ludzkość świecie. Wyprawa która w normalnych warunkach nie wydaje się niczym szczególnym okazuje się być walką z naturą której przez ostatnie pięć lat nie miał kto okiełznać. Zaglądamy w głąb człowieka który w aby osiągnąć swój cel musi zajrzeć w głąb samego siebie, pokonać strach i poradzić sobie z wszechobecną śmiercią i samotnością.
Pisanie tekstu o jednym tylko człowieku jest ciężkim zadaniem i wielu mogło by polec na tym polu. Autorowi również zdarzają się potknięcia kiedy za bardzo skupia się nad jakimś miejscem lub mocno koloryzuje działania natury. Jednak jako całokształt książka się broni. Lekką ręką autor potrafi nas rozbawić pomimo tak depresyjnych okoliczności. Sam bohater jest dobrze rozwiniętą postacią choć moim zdaniem przydało by mu się odrobinę bardziej oszaleć. Jest pewien epizod ze Stevem po którym pozostaje pewien niedosyt.
Większa część fabuły to sama podróż jednak na końcu dostajemy szalony zwrot akcji i zakończenie które miażdży. Podwójna deprecha (przynajmniej dla Adama - ja jestem usatysfakcjonowany).
Książka idealna na spokojny sobotni wieczór. Wchodzi lekko i czyta się szybko.
Ostatnimi czasy miewam problemy z czytaniem. Podejrzewam, że to przez brak właściwej fabuły w książkach za które się biorę. Ostatnimi czasy głównie czytałem biografie ludzi i firm (czy historię firmy też można nazwać biografią?). Jednak to co czytam w przerwach znika w oka mgnieniu jak między innymi kolejny tom Malowanego Człowieka. Dziś jednak będzie o innym tytule.
...
Steve Jobs to niezaprzeczalnie jedna z największych ikon popkultury, legenda marketingu i niezwykły wizjoner. Przez lata przekonywał ludzi, że można zrobić więcej i lepiej niż ktokolwiek mógł by przypuszczać. Stojąc za sterami firmy Apple osiągnął w biznesie niemal wszystko. Historia jego życia dla wielu jest ciekawym tematem i wiele też powstało książek firmowanych jego nazwiskiem. Niestety, zdecydowana większość z Jobsem związku ma tyle, że na okładce zostało użyte jego nazwisko w celu podniesienia sprzedaży losowego gniota z dziedziny marketingu czy IT. Osobiście przeczytałem lub chociaż przejrzałem wiele z nich i z czystym sercem mogę polecić tylko dwie. iCon. Steve Jobs: najbardziej niezwykły akt drugi w historii biznesu oraz Steve Jobs by Walter Isaacson to pozycje z których każdy (nie tylko fan Apple) powinien przeczytać chociaż jedną.
iCon to książka prawie legenda. Nieautoryzowana biografia obejmująca okres od młodości do wyrzucenia Go z własnej firmy a potem wielkiego powrotu do Apple. Zawierała wiele wypowiedzi ludzi związanych z Jobsem i jego pracowników. Ukazany został obraz niezwykle inteligentnego wizjonera twardego negocjatora i niezwykłego tyrana. Obraz przedstawiał Jobsa jako osobę równie dobrą jak złą co wyjątkowo mu się nie spodobało. Zapałał tak wielką nienawiścią do tej książki, że w pewnym momencie została ona absolutnie zakazana w kreowanym przez niego świecie Apple. Żaden oficjalny sprzedawca nie mógł posiadać tego tytułu w swojej ofercie. Krążą legendy, że gdzieś w Europie jedna z sieci sprzedawała iCon co tak rozgniewało Jobsa, że skazał firmę na banicję i całkowicie odciął ją od dostaw sprzętu a to finalnie doprowadziło do ich upadku.
Steve Jobs by Walter Isaacson to już inna historia. Pod koniec swojego życia Jobs męczony chorobą starał się doprowadzić do stanu w którym jego największe osiągnięcie, firma Apple mogła działać w pełni sprawnie bez niego. W tym samym czasie stwierdził, że nadszedł czas pozostawić po sobie coś jeszcze. Wybrał Waltera Isaacsona na swojego niemalże spowiednika. Był to pierwszy raz kiedy Jobs dał komukolwiek z zewnątrz możliwość opisania jego życia i co jeszcze ciekawsze autor dostał wolną rękę w tym jak przedstawi jego osobę. Steve w żaden sposób nie chciał nawet ingerować w proces twórczy. Choć jak opisuje sam Isaacson często musiał wyciągać z niego informacje prawie na siłę lub długo negocjując.
Jobs był osobą która miała niesamowity talent w dobieraniu odpowiednich słów do sytuacji. Zmysł marketingowy którego zazdroszczą mu niemal wszyscy. Potrafił wytwarzać wokół siebie swego rodzaju bańkę po wejściu do której nie dało się już wyjść. Każdy zatapiał się w wizji Steva.
W tym miejscu miałem napisać kilka słów o jego życiu ale to jest niewykonalne. Po trzech próbach napisania skrótu musiałem zaczynać od nowa bo rozrastał się niesamowicie. Jobs to człowiek o którym nie da się powiedzieć w krótkiej notce na blogu. Dlatego polecam wszystkim przeczytanie jednej z wymienionych wyżej książek. Na zachętę przytoczę więc tekst który Jobs napisał do pierwszej reklamy Apple po swoim powrocie do firmy w 1996 roku.
„Oto ludzie szaleni. Niedopasowani. Buntownicy. Twórcy kłopotów. Okrągłe kołki w kwadratowych dziurach. Ci, którzy widzą rzeczy inaczej. Nie lubią zasad. I nie mają respektu dla obecnego stanu rzeczy. Możesz ich chwalić, nie zgadzać się z nimi, cytować ich, nie wierzyć im, wychwalać, albo oczerniać ich. Jedyną rzeczą, której nie możesz zrobić to ignorować ich. Ponieważ oni zmieniają rzeczy. Wynajdują. Wymyślają. Leczą. Odkrywają. Tworzą. Inspirują. Pchają rasę ludzką do przodu. Może oni muszą być szaleni. Jak inaczej mógłbyś wpatrywać się w puste płótno i widzieć dzieło sztuki? Albo siedzieć w ciszy i słyszeć piosenkę, która nigdy nie została napisana? Albo spoglądać na czerwoną planetę i widzieć 'laboratorium na kołach'? Podczas gdy niektórzy widzą ich jako szalonych, my widzimy geniuszy. Ponieważ ludzie którzy są wystarczająco szaleni aby myśleć, że są w stanie zmienić świat, są tymi, którzy to robią.”
Steve Jobs to niezaprzeczalnie jedna z największych ikon popkultury, legenda marketingu i niezwykły wizjoner. Przez lata przekonywał ludzi, że można zrobić więcej i lepiej niż ktokolwiek mógł by przypuszczać. Stojąc za sterami firmy Apple osiągnął w biznesie niemal wszystko. Historia jego życia dla wielu jest ciekawym tematem i wiele też powstało książek firmowanych jego...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2012-12-08
Nik Pierumow to jeden z najbardziej znanych fantastów Europy który zasłynął pisząc książki, których akcja działa się w Tolkienowskim Śródziemiu. Ma na swoim koncie kilka serii na potrzeby których stworzył swoje własne uniwersa. Jedną z nich są Kroniki Przełomu których pierwszy tom to wspomniany wcześniej Brylantowy Miecz Drewniany Miecz.
Autor ma talent do budowania niezwykłych i złożonych światów z bogatą historią oraz mnóstwem istot. W tym konkretnym trafiamy w sam środek intrygi mogącej całkowicie odmienić losy wszystkich ras. A jest ich tu sporo. Słyszymy o klasycznych elfach, spotykamy krasnoludy i ludzi oraz całą gamę wymyślonych przez Pierumowa istot takich jak leśni Danu czy wojowniczy i honorowi Tavi.
Trzon historii opiera się o cztery niezależne postaci które w, skutek niefortunnych kolei losu trafiają w sam środek wydarzeń powoli poznając szczegóły intrygi która doprowadzić ma do przełomu. Wszędzie panoszą się magowie siedmiu zakonów którzy mają władzę absolutną. Jest młody Imperator, marionetka w rękach magów który dość już ma bycia poniżanym przez magów. Spotykamy dziewczynę Danu która musi sobie radzić jako niewolnik w świecie zdominowanym przez ludzi. Poznajemy Fesa, niedoszłego adepta magii który ostatecznie stał się jednym z najlepszych członków Szarej Ligi. Trafiamy na Tavi która para się zakazaną dla większości magią. Pojawia się też postać Zamkniętego który z lochów obserwuje i popycha wydarzenia w odpowiednim kierunku. Każdy z nich ma mocno zarysowaną osobowość i bogatą historię która ostatecznie stawia bohatera na ścieżkach prowadzących do Przełomu. No może poza Zamkniętym o którym dowiadujemy się naprawdę niewiele. Ale też on najbardziej przypadł mi do gustu ze swoją tajemniczością i Mocą.
Każdy z bohaterów podąża swoją ścieżką niezależnie, nie wiedząc o istnieniu pozostałych a z ich przygód powoli dowiadujemy się jak wyglądała brutalna historia świata w którym ludzie w wieloletnich krwawych wojnach przejęli panowanie nad prawie całym światem tępiąc i niemal całkowicie wyniszczając pozostałe rasy. Poznajemy plan Imperatora jak z pomocą Szarej Ligii pozbyć się magów. Dowiadujemy się jak magowie chcą zdobyć władzę absolutną. Poznajemy też legendy o dwóch mieczach. Immelstron - drewniany miecz który rodzi się z wnętrza magicznego drzewa. Dragnir - brylantowy miecz wydobywany z najgłębszego dna krasnoludzkich kopalń. Według legend raz na sto lat miecze te pojawiają się na świecie pozwalając na odwrócenie jego losów. I właśnie teraz jest ten czas kiedy oba z nich się pojawiają.
Przez całą niemal książkę buduje i zawiązuje się akcja. Poznajemy bohaterów i świat, żeby dosłownie na ostatnich stronach, na ulicach stolicy Imperium zaczęła się walka mogąca zmienić wszystko. I właśnie wtedy opowieść się przerywa. Tak. Nie poznajemy rozwiązania. Książka ma 493 strony na może dziesięciu zaczyna się porządna akcja i koniec... Koniec pierwszego tomu. I wszystko było by ok gdyby nie fakt, że kolejny tom w Polsce nie ma jeszcze nawet zapowiedzi... A tomów jest co najmniej siedem... To straszne bo mimo niezbyt wartkiej akcji książka niesamowicie wciąga a do bohaterów naprawdę można się przywiązać. I co do cholery jasnej robią te miecze?! Chyba najwyższy czas zacząć czytać książki w języku angielskim bo ta ciekawość mnie zeżre. Jeśli lubicie historie zamknięte to w najbliższym czasie nie jest to pozycja dla was. No chyba, że znacie języki.
Nik Pierumow to jeden z najbardziej znanych fantastów Europy który zasłynął pisząc książki, których akcja działa się w Tolkienowskim Śródziemiu. Ma na swoim koncie kilka serii na potrzeby których stworzył swoje własne uniwersa. Jedną z nich są Kroniki Przełomu których pierwszy tom to wspomniany wcześniej Brylantowy Miecz Drewniany Miecz.
Autor ma talent do budowania...
2013
Anna Drzewicka jako dorosła kobieta i autorka pozostaje dla mnie tajemnicą. Po trzech minutach intensywnego googlowania nie znalazłem nic konkretnego na jej temat. Jednak Anna Drzewiecka jako dziecko i młoda kobieta to już inna historia. Książka powstała jako zbiór wspomnień małej dziewczynki opowiadany już jako dorosła kobieta. Ciotki to w dużej części opowieść o dziewczynce dorastającej w dość sporej rodzinie z długą historią. A jest o czym opowiadać. Początek książki w przystępny sposób opowiada historię trzech pokoleń rodziny. Historie którą udało się uzbierać i zapamiętać autorce kiedy była jeszcze młodą i ciekawą świata dziewczyną. Gdy docieramy do opowieści o tytułowych Ciotkach zaczyna się robić jeszcze ciekawiej. Ciotek było osiem i to nie byle jakich. Każdą z nich poznajemy w osobnym rozdziale taką jaką widziała je autorka w swoich młodych latach. Opowieści te mogą wydawać się czasem infantylne ale o to częściowo autorce chodziło. O pokazanie świata jaki widziała wychowująca się w zupełnie jeszcze innym świecie. Ostatnia część książki to wspomnienia o przyjaźniach, zwierzętach i miejscach szczególnych dla jej serca.
Za Ciotki zabrałem się z dużą dawką rezerwy, bo w końcu to miało być babskie czytadło. No ale jako oficjalna blogerka nie mogę się wymigiwać takim argumentem. Sto pięćdziesiąt stron to dość niewiele i czytanie poszło szybko. Tym bardziej, że jest ona napisana przyjemnym językiem. Historia jest opowiedziana w taki sposób, że mimo iż nie jest to coś szczególnie odkrywczego to każdy z nas odnajdzie w niej trochę siebie. Siebie z przed lat. Młodego dzieciaka zafascynowanego światem. Autorka dzieli się z nami cząstką siebie i dzięki temu skłania do refleksji nad swoim dzieciństwem. Czytając tę książkę łatwo uciec do własnych wspomnień i to chyba jest najmocniejszą stroną tej opowieści.
Książkę polecam wszystkim (nie tylko Blogerkom). Myślę, że najlepiej wybrać ciepłe popołudnie, usiąść na balkonie, w ogródku czy ulubionym fotelu, przygotować kieliszek wina i udać się w przyjemną i odprężającą podróż do świata wspomnień autorki (a zapewne i swoich). Polecam też przygotować notes lub ołówek do zaznaczania bo myśli do zapamiętania w książce jest sporo.
Anna Drzewicka jako dorosła kobieta i autorka pozostaje dla mnie tajemnicą. Po trzech minutach intensywnego googlowania nie znalazłem nic konkretnego na jej temat. Jednak Anna Drzewiecka jako dziecko i młoda kobieta to już inna historia. Książka powstała jako zbiór wspomnień małej dziewczynki opowiadany już jako dorosła kobieta. Ciotki to w dużej części opowieść o...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013
Leonard Cohen. Pieśniarz, bard, poeta. Jeden z najwspanialszych głosów na świecie. Głębia tekstów piosenek w połączeniu z hipnotyzującym niskim głosem tego starszego pana daje w efekcie sztukę niesamowitą. Wszyscy znają Cohena pieśniarza, jednak niewielu wie, że jest on również pisarzem i poetą. W 1956 wydał swój pierwszy tom poezji Porównajmy mitologie którym po raz pierwszy w ogóle dał znać o sobie. Jego pierwsza powieść Ulubiona gra pojawiła się w 1963 roku a dopiero cztery lata później zadebiutował wokalnie płytą Songs of Leonard Cohen.
Dziś, dzięki Domu Wydawniczemu Rebis mam przyjemność opowiedzieć wam o Księdze Tęsknoty. Dziesiątym w kolejności wydania tomie poezji Cohena. Pierwszy raz wydane w 2006 teraz w dodruku. Tom ten jest wyjątkowy z dwóch powodów. Po pierwsze jest to kontynuacja wydanej w 1984 roku Księgi Miłosierdzia będąca swoistym podsumowaniem jego życia. Po drugie Księga Tęsknoty jest pierwszym tomem w którym poza tekstami dołączone są również ilustracje wykonane przez autora.
Jako wzrokowiec, esteta i czepialski muszę na początku zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Samo wydanie książki jest bardzo dobre. Solidny papier, twarda oprawa i obwoluta. Jednak jest coś co mi się w polskim wydaniu wyjątkowo rzuciło w oczy. Zdjęcie Autora na okładce. W oryginalnym wydaniu Amerykańskim klimatyczne swoją drogą zdjęcie Cohena zajmuje ok 1/4 okładki dzięki czemu jego kiepska jakość nie razi w oczy. Niestety ktoś kto odpowiada za polskie wydanie nie miał chyba pomysłu na wypełniacze tekstowe okładki i żeby zapełnić dziurę rozciągnął zdjęcie na prawie całą stronę co niestety sprawia, że pierwsze co widać to jedna wielka pikselowa papka. Druga sprawa to tłumacz. Daniel Wyszogrodzki odpowiadający za tłumaczenie wszystkich tekstów jako tłumacz został w książce niemal całkowicie pominięty. Gdybym się nie skupił nad tematem to przeoczyłbym na powtórzonej ilustracji okładkowej w środku książki wzmiankę o tłumaczu. Jest to o tyle irytujące, że facet który naprawdę srogo napracował się nad tą książką został niemal całkiem pominięty a gość który jedyne co zrobił to zepsuł okładkę jest ładnie wymieniony bo zrobił „opracowanie graficzne okładki”. Nieładnie.
Ale nie o tym przecież powinienem mówić, Leonard Cohen poeta. Księgi tęsknoty nie można właściwie całkiem nazwać tomem poezji. Jest to zbiór, wierszy, tekstów piosenek i luźnych tekstów które autor pisał na przestrzeni wielu lat. Dodatkowo wszystko to okraszone jest zbiorem odręcznych notatek i grafik które przede wszystkim przedstawiają karykatury jego samego. Co do treści to widać mocno wpływy miejsc w których przebywał przez długi czas. Jednym z najwyraźniejszych jest klasztor zen na Mound Baldy w którym Cohen przez kilka lat szukał kontaktu z B-giem (pisownia oryginalna) i oświecenia. Niestety co widać w tekstach nie udało mu się. Może to i lepiej bo jeszcze stracił by ten swój erotyczno nostalgiczny klimat tekstów.
A o czym On właściwie pisze? Pisze o życiu. O tęsknocie, szczęściu, miłości, poszukiwaniu i wszystkim tym co ulotne. Wszystkim tym co przez lata sprawiało, że stawał się tym tajemniczy starszym panem z niesamowitym głosem. Niektóre teksty zawierają się dosłownie w dwóch trzech zdaniach. Niektóre rozciągają się na dwie strony. Ale wszystkie mają w sobie to specyficzne Cohenowe coś. Czasem tylko trzeba wziąć poprawkę na dwie rzeczy. Cohen w wielu tekstach pisze o zażywaniu różnych substancji i momentami je czuć. Przy niektórych tekstach musiałem się zatrzymać i zacząć od początku zastanawiając się o co mu cholera chodzi.. On to chyba pisał na jakimś kwasie. A potem dostaję teksty które sprawiają, że zatrzymujesz się i myślisz sobie, tak to jest to. To jest ważne i głębokie. Z niektórymi tekstami jest też inny problem. A może to właściwie nie jest problem tylko zaleta. Kiedy słuchamy Cohena jedną z pierwszych rzeczy które rzucają się w oczy jest tempo. Spokojne, powolne. I tak też powinno się czytać jego teksty. Nie rzucać się na całość od razu a sięgać po nie raz na jakiś czas, żeby przeczytać je sobie powoli i spokojnie poświęcając się refleksji. Sam mam to do siebie, że jak zaczynam czytać to powoli się rozpędzam i mi to nie przeszkadza. Jeśli lektura jest wciągająca to ok. Przy Księdze Tęsknoty sam się stopowałem. Nie raz wracałem do jakiegoś tekstu, żeby przeczytać go jeszcze raz powoli wyobrażając sobie w głowie jego głos. Zdecydowanie przyjemniejsze podejście do jego twórczości. Czytanie Cohena na szybko uważam za jawną zbrodnię.
Księgę Tęsknoty polecam wszystkim. Każdy potrzebuje zatrzymać się na chwilę, wyciszyć i zastanowić nad sensem życia. Cohen przekazując nam swoje słowa sprawia, że taki przystanek staję się zdecydowanie przyjemniejszy.
Leonard Cohen. Pieśniarz, bard, poeta. Jeden z najwspanialszych głosów na świecie. Głębia tekstów piosenek w połączeniu z hipnotyzującym niskim głosem tego starszego pana daje w efekcie sztukę niesamowitą. Wszyscy znają Cohena pieśniarza, jednak niewielu wie, że jest on również pisarzem i poetą. W 1956 wydał swój pierwszy tom poezji Porównajmy mitologie którym po raz...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013
Tytuł ten dla wielu jest jedną z najważniejszych książek s-f. Dla mnie też może być bo osobiście czystego s-f czytam raczej mało. Gdyby Gra Endera była jedną z moich pierwszych książek moje losy czytelnicze mogły by się potoczyć inaczej. Sama tematyka jest dość oklepana. Obcy z Kosmosu napadają na ziemię i teraz biedne Ziemniaki muszą się bronić. Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że tytuł po raz pierwszy wydany był w 1985 roku i na ten czas był czymś mocno oryginalnym.
W niedalekiej przyszłości ziemię atakują obcy nazwani Robalami. Ziemianom udaje się odeprzeć atak i natychmiast planują akcję zapobiegawczą wysyłając w przestrzeń kosmiczną flotę okrętów. Głównym założeniem ziemskiego ataku jest wyszkolenie najlepszych dowódców którzy będą w stanie zaskoczyć swoją strategią Robale. Anderw Wiggin, ośmiolatek o niezwykłym umyśle trafia do szkoły bojowej gdzie od samego początku jest szkolony na dowódcę floty który ma odmienić losy świata. Piętno trzeciego syna (w świecie gdzie ustawowo dozwolone jest posiadanie tylko dwójki potomstwa) i charakter nie ułatwiają mu życia w śród rówieśników co prowadzi do wielu spięć. Ender, tak nazwała go siostra, posiada niezwykłe umiejętności dowódcze dzięki czemu buduje sobie mocną pozycję i zdobywa bliskich przyjaciół ale i wrogów na śmierć i życie.
W Grze Endera widać zderzenie polityki i zdrowego rozsądku w którym ten drugi jest na straconej pozycji. Ale jak może być inaczej kiedy stawką jest, życie całej cywilizacji. Dzieci które stawiane są przed zadaniami które obecnie dla dorosłych bywają skrajnością. Jednak dzięki wyrazistości postaci i dobrze poprowadzonej fabule książkę połyka się jednym tchem. Dla osób które nie są zwolennikami s-f plusem może być to, że nie ma w książce wielu skomplikowanych terminów kosmicznych nazw i innych. Historia dzieje się w niedalekiej i prawdopodobnej przyszłości. Pomimo czasu w którym autor napisał dzieło nie widać żadnych zgrzytów w wizji technologicznej dzięki czemu tym lepiej książkę się czyta. Zdecydowanie plusem książki jest zakończenie. Słuchając z wypiekami na twarzy przyjemnego głosu Rocha Siemianowskiego byłem w totalnie zaskoczony rozwiązaniem fabuły. A podchodząc do kolejnych części serii wrażenie po zakończeniu pierwszego tomu tylko się pogłębia.
Tytuł polecam wszystkim. Fanom fantastyki bo to kawał dobrej roboty. Sceptykom bo pomimo tematyki obcych jest mało a sama historia jest na tyle przystępna, że każdy może skończyć książkę zadowolony z lektury.
W każdej kategorii książek znajdzie się coś uniwersalnego i lekkiego co można polecić dowolnemu czytelnikowi. Tak jak w s-f jest to Ender tak w fantasy może to być Tkacz Iluzji (wydany również w dłuższej formie jako Kroniki Drugiego Kręgu). Obie serie polecam szczerze wszystkim bo dają naprawdę dużo dobrej zabawy.
Tytuł ten dla wielu jest jedną z najważniejszych książek s-f. Dla mnie też może być bo osobiście czystego s-f czytam raczej mało. Gdyby Gra Endera była jedną z moich pierwszych książek moje losy czytelnicze mogły by się potoczyć inaczej. Sama tematyka jest dość oklepana. Obcy z Kosmosu napadają na ziemię i teraz biedne Ziemniaki muszą się bronić. Trzeba jednak wziąć...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2012-12-28
Bohdan Smoleń, bo to o nim dzisiaj będzie mowa. Jest człowiekiem niezwykłym i tak samo niezwykła jest historia jego życia. Książka „Niestety wszyscy się znamy” została przygotowana przez dziennikarkę Annę Karolinę Kłys i Wydawnictwo Otwarte. Wydana twardej oprawie pod względem wizualnym prezentuje się rewelacyjnie. Autorka również przyłożyła się do tematu. Książka podzielona jest na logiczne etapy a każdy rozdział poprzedzony jest wprowadzeniem autorki przedstawiającym spojrzenie innych ludzi lub dokumentów na konkretne omawiane tematy. Dzięki temu zabiegowi możemy zobaczyć jak na wiele tematów różniło się spojrzenie bohatera i jego otoczenia. Dodatkowym atutem są wprowadzenia do rozmów które pozwalają poczuć swojski klimat i atmosferę w jakich przebiegały poszczególne rozmowy autorki ze Smoleniem.
W książce możemy poznać po pierwsze kunszt autorki bo ta poświęciła wiele czasu w wyszukanie informacji o bohaterze ale także o jego chronologii. Jako wstęp dostajemy rozdział opowiadający bogatą historię przodków Smolenia. A po drugie człowieka jakim naprawdę jest Bohdan Smoleń. A w brew pozorom nie jest to tak wesoły człowiek jak mogło by się wydawać z jego wizerunku scenicznego. Fakt, że jego kariera rozwijała się dynamicznie to jedno ale ucierpiało na tym jego życie osobiste, nerwy i zdrowie.
W „Niestety wszyscy się znamy” poznajemy kulisty powstawania i działania kabaretów Pod Budą oraz Tey a także co łączyło a co dzieliło Smolenia z Zenonem Laskowikiem który przez długi czas był kojarzony przede wszystkim jako niezastąpiony partner sceniczny. Jak w ciężkich czasach PRL mógł działać kabaret, jak walczyło się z wszechobecną cenzurą. Jak dzięki układom i znajomościom można było załatwić wiele. Tego dowiemy się z tej książki. Poznam kulisy kabaretu Tey i zaskakujący dla niektórych fakt, że Tey to nie tylko Smoleń i Laskowik z okazjonalnymi występami Szuberta i Rewińskiego. Cały program zawierał czasem występny nawet 30 osób. Alkohol, kobiety i bale do samego rana. To wszystko co łączyło się z życiem gwiazdy Smolenia.
Słuchając tego można by się spodziewać, że jego życie to pasmo szczęści i sukcesów. Z książki dowiadujemy się jednak także o drugiej stronie medalu. Życie Artysty wcale nie było takie łatwe. Zmaganie się z przeszkodami systemowymi ale i życiowymi wywarło na Smoleniu wielkie piętno. Jednym z nich była tragiczna historia jego rodziny która niejednego doprowadziła by na skraj przepaści. Do tego choroba a ostatecznie i wiek sprawiły, że czytając o najzabawniejszym człowieku w kraju przez dużą część czasu wcale nie pękamy ze śmiechu a w oczach mogą zbierać się łzy.
Tragiczna historia to jednak nie wszystko co znajdujemy w tej książce, a jakom że czytamy o Smoleniu to można się jednak spodziewać wielu ciekawych anegdot i faktów o znanych polskich osobistościach. I o tym jak to się stało, że Smoleń został również gwiazdą Disco Polo.
Książkę polecam wszystkim fanom ale i całej reszcie. Poznajcie historię gwiazdy, człowieka o wielkim sercu i bardzo smutnego bohatera w jednym.
Bohdan Smoleń, bo to o nim dzisiaj będzie mowa. Jest człowiekiem niezwykłym i tak samo niezwykła jest historia jego życia. Książka „Niestety wszyscy się znamy” została przygotowana przez dziennikarkę Annę Karolinę Kłys i Wydawnictwo Otwarte. Wydana twardej oprawie pod względem wizualnym prezentuje się rewelacyjnie. Autorka również przyłożyła się do tematu. Książka...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Ballada o dziwnym zespole to napisana przez Jana Skaradzińskiego oficjalna biografia jednego z najbardziej znanych polskich zespołów w ogóle. Swoją karierę zaczęli w 1973. W 1980 Zespół zyskał pełny skład i zaczął być rozpoznawalny. Prawdziwy boom zaczął się w 1985 kiedy zespół Dżem wydał swój debiutancki studyjny album „Cegła”. To właśnie na nim pojawiły się po raz pierwszy największe hity zespołu „Czerwony jak cegła” i „Whisky” bez których do dziś jeszcze nie może się obejść wiele imprez przy piwie.
Sięgając po książkę na dzień dobry dostajemy w zestawie płytę z niepublikowanymi nagraniami zespołu czy też największego ich wokalisty Ryszarda Riedla. Bardzo przyjemne uzupełnienie. W samej zaś książce poza mnóstwem wiedzy dostajemy również bogatą bibliotekę prywatnych zdjęć zespołu które starszym czytelnikom mogą przypomnieć dawne czasy a młodym pokazać choć trochę jak to wszystko wyglądało. Co do samej biografii to autor pokazał, że jest naprawdę dobrze przygotowany. Na pewno jest wielkim znawcą zespołu. Śledził ich przygodę, rozmawiał nie tylko z zespołem ale i z osobami mającymi bliski kontakt z zespołem budując kompletną i jasną historię. Dowiadujemy się jak właściwie powstał zespół. Co działo się obok ich kariery muzycznej. A przede wszystkim poznajemy niezwykle tragiczną historię człowieka który posiadał pasję i niezwykłą charyzmę.
Bezapelacyjnie Rysiek był jednym z najmocniejszych a zarazem najsłabszych filarów zespołu. Swoimi teksami i wokalem potrafił zahipnotyzować tłumy. I mimo, że pozostali członkowie zespołu Adam i Beno Otręba, Jerzy Styczyński i cała grupa perkusistów również byli niezwykle utalentowani i swoją muzyką doskonale budowali potęgę zespołu to jednak wciąż wokalista jest tym najbardziej pamiętanym. Ale też trudno się dziwić kiedy jego historia była przepełniona sukcesami i spektakularnymi upadkami. Występy przeplatały się z odwykami a zespół nieprzerwanie rósł. Dowiadujemy się jak ciężka była współpraca z człowiekiem tak natchnionym a jednocześnie tak zniszczonym przez życie. Cierpienie z powodu uzależnienia wokalisty przenosi się na twórczość zespołu dzięki czemu głębia tekstów wsparta świetną muzyką potrafi poruszyć każdego.
W książce bardzo jasno i szczegółowo omówiona jest kariera zespołu, dyskografia i kariera koncertowa. Niestety momentami autor za bardzo zagłębia się w tematy przez co momentami lektura może być męcząca. Jednak warto przejść przez te momenty. W jednym z utworów Rysiek śpiewa „Jeśli go nie znałeś to nie żałuj, nie. Bo przyjaciela stracił byś - jak ja.” Jednak warto poznać go bliżej.
Warto też bliżej przyjrzeć się dyskografii zespołu bo poza tymi największymi evergreenami jest tam wiele mocnych pozycji które nie zawsze są tak rozrywkowe ale zawsze solidne. Od siebie polecam wam poznać utwory takie jak: „Sen o Victorii” znany częściej jako „Victoria”, „Lunatycy”, „Cała w trawie”, „Jak malowany ptak”, „Ostatnie widzenie”, „Karlus”, „Tylko ja i ty”, „Kaczor, coś narobił”, „Klosz”, „Uśmiech śmierci”, „Naiwne pytania”. A to i tak tylko namiastka tego co zespół nagrał w trakcie całej swojej kariery. Kariery która wciąż trwa. Może już trochę zakurzona, mniej aktywna wydawniczo. Jednak wciąż chłopaki wychodząc na scenę potrafią swoją muzyką przelać te niezwykłe emocje.
Ballada o dziwnym zespole to napisana przez Jana Skaradzińskiego oficjalna biografia jednego z najbardziej znanych polskich zespołów w ogóle. Swoją karierę zaczęli w 1973. W 1980 Zespół zyskał pełny skład i zaczął być rozpoznawalny. Prawdziwy boom zaczął się w 1985 kiedy zespół Dżem wydał swój debiutancki studyjny album „Cegła”. To właśnie na nim pojawiły się po raz...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013-12-07
Książka opowiada nam o losach byłego komandosa Roberta Benesza. Obecnie rozwodnika z dorosłą już córką. Jego życie jest poukładane, żyje na poziomie a kariera zawodowa dynamicznie się rozwija. Robert jak to facet lubi szybkie samochody i piękne kobiety. Któregoś razu zabiera swoją córkę na przejażdżkę swoim BMW która na nieszczęście kończy się zderzeniem z sarną. Sam Benesz z wypadku wyszedł właściwie nienaruszony jednak jego córka wypadek przypłaciła blizną na twarzy. Pełen wyrzutów sumienia zabiera dziewczynę do stanów na operację plastyczną u znakomitego chirurga który wcześniej miał swój spory udział w udoskonalaniu jego byłej żony. Na miejscu Robert nawiązuje romans z bajecznym zjawiskiem o imieniu Chloe z którą próbuje nawiązać bardziej trwałą relację. Niestety dla jego córki wyjazd okazuje się być mniej udany ponieważ artysta skalpela który nie jedną gwiazdę już poprawiał okazał się być zapijaczonym szarlatanem naciągaczem. Wchodząc z nim w zatarg Robert nieświadomie pląta się w intrygę. Jej uczestnikami są między innymi ekstrawagancki multimilioner-playboy, uznany niegdyś lekarz, były boss mafii narkotykowej, adwokat-detektyw, banda zbirów i aligatory. Życie Benesza niejednokrotnie wisi na włosku i tylko niesamowite szczęście oraz pomysłowość i determinacja przyjaciół pozwalają mu brnąć dalej w tej intrydze.
Tempo w książce jest dość zmienne a ilość tekstu poświęcona na rysowanie często zbędnego tła postaci może być dla niektórych nużąca. Szczególnie na początku opowieść mocno się ślimaczy i tak naprawdę nie wnosi wiele do właściwej historii. Później na szczęście jest już lepiej, akcja się rozkręca a intryga zacieśnia. Sama historia jest pomysłowa i dobrze zbudowana. Momentami czytanie jest nużące prze mocne zagęszczenie znaków na stronie ale do tego można się przyzwyczaić. Tym bardziej, że książka szczególnie długa nie jest.
No a teraz to na co zapewne czekacie najbardziej. Werdykt książka dobra dla mężczyzn czy zwyczajnie słaba. Ogłaszam zatem: Fuckdoll jest książką przede wszystkim skierowaną do męskiego grona odbiorców. Po zakończeniu książki przeczytałem jeszcze kilka recenzji i utwierdza to moje przekonanie. Właściwie już na samym początku opowieści wiedziałem jaki jest werdykt. Litwiński jest już starszym mężczyzną z bogatym doświadczeniem i potrafi napisać książkę trafiając w męską naturę. W większości kobiecych recenzji widziałem uwagi na temat wulgarności, generalizowania kobiet i zbyt małego uwydatniania emocji bohaterów. Kobiety i mężczyźni to dwa zupełnie różne światy jeśli chodzi o myślenie i okazywanie emocji. Jest to fakt niezaprzeczalny. Autor historię spisał utrzymując męski punkt widzenia a co za tym idzie ukazanych emocji jest mniej. Mężczyźni częściej trzymają swoje emocje wewnątrz i to widać w książce. Tak samo kwestia wulgarności i generalizowania kobiet. Dla facetów taki sposób komunikacji jest naturalny i wręcz oczywisty, faceci mniej cierpią na kompleksy i częściej zachowują dystans do siebie czego przykładem jest detektyw Sanders. A co do kobiet, fakt, że większość bohaterek to takie tytułowe puste laleczki. Jedna jest to uwarunkowane środowiskiem z w jakim funkcjonują. Autor nie generalizuje. On zwyczajnie opisuje tu konkretną grupę.
A więc podsumowując „Fuckdoll” to książka dobra choć nie rewelacyjna skierowana bardziej do odbiorcy męskiego. Historia jest ciekawa i wciągająca a gdyby została wydana lepiej oraz pozbawiona kilku opisów (szczególnie na początku) to mogła by być jedną z mocniejszych pozycji w męskich zbiorach. Teraz pozostaje tylko czekać na kontynuację „Exodus” w której autor mając już obycie i wizję jak czują to odbiorcy może dokonać kawałka niezłej roboty.
Książka opowiada nam o losach byłego komandosa Roberta Benesza. Obecnie rozwodnika z dorosłą już córką. Jego życie jest poukładane, żyje na poziomie a kariera zawodowa dynamicznie się rozwija. Robert jak to facet lubi szybkie samochody i piękne kobiety. Któregoś razu zabiera swoją córkę na przejażdżkę swoim BMW która na nieszczęście kończy się zderzeniem z sarną. Sam Benesz...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Niewielka książeczka za jedyne 19,95 zł która potrafi odmienić nawet najbardziej szary dzień. Szczególnie kiedy na twoich kolanach spoczywa najprawdziwszy Tygrys Kanapowy. Wydana w twardej oprawie przez Media Rodzina encyklopedia kociej mądrości. Na kolejnych stronach znajdziemy zdjęcia prawdziwie rozkosznych kocich filozofów okraszone cytatami między innymi Panny Fluffy, Rambo, Przewodniczącego Meow, Sokrakota i wielu innych. O samym tytule mógł bym się rozpisywać ale nic nie odda tak zawartości jak zawartość sama w sobie. "Życie bez śmietanki to życie bez celu. Pustka - oto co istnieje kiedy w misce nic nie ma" - Mogg (1989-1997)
Poza Niesamowicie Rozkosznymi Kotami dostępne są jeszcze Niesamowicie Urocze Psy jednak psy jak to psy zostają w tyle w porównaniu z kociością.
Niewielka książeczka za jedyne 19,95 zł która potrafi odmienić nawet najbardziej szary dzień. Szczególnie kiedy na twoich kolanach spoczywa najprawdziwszy Tygrys Kanapowy. Wydana w twardej oprawie przez Media Rodzina encyklopedia kociej mądrości. Na kolejnych stronach znajdziemy zdjęcia prawdziwie rozkosznych kocich filozofów okraszone cytatami między innymi Panny Fluffy,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013-03-02
2013-01-09
Wydana nakładem Znaku Na krawędzi: Moja opowieść Richarda Hammonda, a właściwie Richarda i Mindy Hammond to opowieść która mocno mnie zaskoczyła i poruszyła. Znając życiowe poczynania Hammonda (zwanego też Chomikiem ze względu na swój wzrost i często bujną czuprynę) spodziewałem się historii o kolejnych jego podbojach i przygodach. Pełnych adrenaliny wariactwach których finałem była przejażdżka jednym z najszybszych pojazdów lądowych na świecie. Pojazdem w którym przy prędkości ponad 400 km/h pękła opona doprowadzając do tragicznego wypadku z którego jakimś cudem uszedł żywy.
Hammonda większość ludzi zna z bardzo specyficznych programów, motoryzacyjnego Top Gear oraz naukowego Brainiac. Książka którą dostałem do rąk dzięki Archer związana jest mocno z tym pierwszym, motoryzacyjnym. Na początku poznajemy szybką historię jego dzieciństwa, rodzącej się pasji do motoryzacji i adrenaliny. Dowiadujemy się jak wyglądała droga do sławy (czyli jak to się stało, że znalazł się w Top Gear). O jego najlepszej pracy na świecie w której może spełniać niemal wszystkie swoje chłopięce marzenia, szalone pomysły. Jak jego uzależnienie od adrenaliny znajduje swoje ujście. Aż w końcu trafiamy do głównego dania.
20.9.2006 roku. To w tym dniu Hammond dostaje szansę zrobienia jednej z najbardziej szalonych rzeczy w programie oraz własnym życiu. Dostaje do testów jeden z najszybszych pojazdów lądowych. Konstrukcja którą tylko szaleńcy mogli wymyślić a jeszcze więksi szaleńcy odważą się do niej wejść. Pojazd który w zdecydowanej większości składa się z ogromnego silnika odrzutowego. Dobudowana kabina składająca się z klatki bezpieczeństwa, fotela, kierownicy i kilku przełączników wyzwalających moc bestii. Pojazd który w ciągu kilku sekund rozpędza się do prędkości 200 km/h.
20.9.2006 17:30 i 33,08. Dokładnie w tym momencie Richard godzi się z tym, że właśnie w tej chwili poznał odpowiedź na pytanie jak umrze.
Znajdujemy się w około jednej trzeciej książki i właśnie tu, w chwili kiedy świadomość Richarda gaśnie, prowadzenie przejmuje osoba którą poza Chomikiem wypadek dotknął najbardziej. Mindy, żona Richarda i matka jego dwójki dzieci dostaje telefon o wypadku jej męża, że powinna jak najszybciej dotrzeć do szpitala. Poznajemy niesamowicie przejmującą historię kobiety której mąż i ukochany ojciec jej dwóch córek otarł się o śmierć. Historię walki o jego życie i zachowanie jego osobowości która mogła zostać zniszczona w wyniku uszkodzeń mózgu jakich doznał w wypadku. Opowieść Mindy jest niezwykle szczera i pokazuje nam co się dzieje z człowiekiem który przeżył tak straszne wydarzenia i co wtedy dzieje się z jego najbliższymi. Jak nierówna jest walka z chorobą i ciężki powrót do zdrowia i normalnego życia. Pobyt w szpitalach, ograniczone kontakty z córkami, długa rehabilitacja. Pod koniec do głosu wraca również Hammond który opisuje czas rehabilitacji swoimi oczami i opowieść prowadzona jest na dwa głosy co dodatkowo wzmacnia przedstawiany obraz i pokazuje niesamowitą więź jaka łączy tą parę.
Książka napisana jest bardzo fajnym językiem i naprawdę mocno rozbudza emocje. Sam byłem naprawdę pod wielkim wrażeniem, ile uczuć i emocji może wywołać książka która w sumie miała być czytadłem od faceta dla facetów. Jak już do niej zasiadłem to ciężko było się oderwać. Ze spokojem serca mogę polecić ją właściwie każdemu. Od razu jednak ostrzegam tych z was którzy mają miękkie serca - przygotujcie sobie chusteczki na opowieść Mindy. Mogą wam się przydać a nie będziecie chcieli przerywać lektury.
Wydana nakładem Znaku Na krawędzi: Moja opowieść Richarda Hammonda, a właściwie Richarda i Mindy Hammond to opowieść która mocno mnie zaskoczyła i poruszyła. Znając życiowe poczynania Hammonda (zwanego też Chomikiem ze względu na swój wzrost i często bujną czuprynę) spodziewałem się historii o kolejnych jego podbojach i przygodach. Pełnych adrenaliny wariactwach których...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013-01-15
W kreacji audiobooków na polskim rynku zdecydowanie przoduje Audioteka która odpowiada za większość superprodukcji. Tą produkcją udowadniają swoje doświadczenie i rozmach w realizacji. Słysząc efekty nie mogę wciąż znaleźć odpowiedzi, jak to jest że budżetowe kino (pomijając animacje bo te się bronią) czy telewizja ma taki problem ze zrobieniem solidnego dubbingu. W przypadku książek gdzie budżety są zdecydowanie niższe efekty są powalające.
Odpalając Karaluchy pierwsze co rzuca się w uszy to muzyka. Zawsze lubiłem puścić sobie do książki muzykę o której w niej piszą. Tutaj muzyka stanowi świetne tło i w większości jest napisana specjalnie pod ten tytuł. Jest to chyba pierwszy audiobook który spokojnie mógł by się doczekać swojego soundtracku. Jednak muzyka w superprodukcji to nie wszystko. Aby dodać wiarygodności wykonaniu realizatorzy wysłali ekipę do Bangkoku w którym dzieje się większość akcji i nagrali autentyczne dźwięki tego miasta. Efekt jest naprawdę solidny. A całe to ciastko dopełnia obsada aktorska. Mamy tu Borysa Szyca grającego główną postać, Harrego Hole (który jako jedyny subiektywnie nie pasował do mojego wyobrażenia postaci) jest Robert Więckiewicz (mój ulubiony głos), są też Stenka, Kuna, Cielecka a nawet Linda. Cały komplet postaci który pomimo osobistych preferencji co do głównego bohatera spisuje się naprawdę świetnie. Aktorzy grają na poważnie i pomimo wrażeń jedynie dźwiękowych możemy dzięki nim zobaczyć przed oczami jeszcze żywsze obrazy.
Dość o dźwięku, przejdźmy do tekstu. Karaluchy to druga książka z serii przygód norweskiego policjanta Harego Hole napisana przez Jo Nesbo. Chronologia to coś z czym w przypadku tej serii mam problem. Zacząłem od Trylogii z Oslo która jest trzecia w kolejności. Audiobooki powstawały jakoś tak całkiem nie po kolei a superprodukcja powstała właściwie na samym końcu. Na szczęście czytając poszczególne części (trylogię traktując jako całość) można je czytać w dowolnej kolejności bo historie są raczej zamknięte.
Są przygody policjanta więc jak można się spodziewać na dzień dobry dostajemy trupa. Nieszczęśnik okazuje się być norweskim ambasadorem znalezionym w jednym z Tajlandzkich burdeli. Sprawa jest dość delikatna i może wywołać międzynarodowy skandal więc na miejsce zostaje wysłany jeden z najlepszych towarów eksportowych norweskiej policji Harry Hole. Bystry, uparty, wiecznie pijany albo na kacu gość z solidną depresją.
Nasz bohater musi poradzić sobie z nową kulturą, nałogiem i całą masą faktów które nie chcą się złożyć w całość. Dzięki temu możemy poznać Bangkok z jego najgorsze i najlepszej strony. Wraz z Harrym zapuszczamy się w najciemniejsze slumsy i do wielkich rezydencji i apartamentów. Harry w przeprowadza śledztwo w swoim stylu prowadząc klasyczne śledztwo uliczne które nie zawsze trzyma się wyznaczonych przez prawo norm.
Już na początku historia jest dość skomplikowana. Ambasador dziwkarz a jak okazuje się z czasem prawdopodobnie pedofil, tajne śledztwo prowadzone na zlecenie norweskiego rządu, wielkie pieniądze, romansy, mafia. Wszystko to sprawia, że podejrzanych jest wielu i zmęczony umysł policjanta który w swojej wyprawie szuka nowego startu i rzuca picie ma ciężki orzech do zgryzienia. Pomoc znajduje w nieoczekiwanych miejscach często ryzykując wiele łącznie z życiem.
Opowieść wciąga od samego początku, bohaterowie są solidnie zarysowani a oprawa dźwiękowa dodatkowo wzmaga przyjemność z czytania. Dla mnie był jeden problem z odbiorem książki. Z jednej strony chciałem dość do końca, żeby w końcu poznać rozwiązanie. Z drugiej strony żal było mi kończyć bo przyjemność ze słuchania audiobooka była naprawdę duża. Tytuł polecam gorąco w dowolnej formie, obroni się w każdej.
W kreacji audiobooków na polskim rynku zdecydowanie przoduje Audioteka która odpowiada za większość superprodukcji. Tą produkcją udowadniają swoje doświadczenie i rozmach w realizacji. Słysząc efekty nie mogę wciąż znaleźć odpowiedzi, jak to jest że budżetowe kino (pomijając animacje bo te się bronią) czy telewizja ma taki problem ze zrobieniem solidnego dubbingu. W...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to