Brylantowy miecz, drewniany miecz

Okładka książki Brylantowy miecz, drewniany miecz autora Nik Pierumow, 9788375745962
Okładka książki Brylantowy miecz, drewniany miecz
Nik Pierumow Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Kroniki przełomu (tom 1) Seria: Obca Krew fantasy, science fiction
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Kroniki przełomu (tom 1)
Seria:
Obca Krew
Tytuł oryginału:
Алмазный меч, деревянный меч
Data wydania:
2011-08-05
Data 1. wyd. pol.:
2011-08-05
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375745962
Tłumacz:
Rafał Dębski

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Brylantowy miecz, drewniany miecz w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Brylantowy miecz, drewniany miecz



książek na półce przeczytane 10119 napisanych opinii 1132

Oceny książki Brylantowy miecz, drewniany miecz

Średnia ocen
7,1 / 10
93 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Brylantowy miecz, drewniany miecz

avatar
14
1

Na półkach:

ja wiem że nazwa nie zachęca ale dlaczego nie przetłumaczyli kontynuacji ta książka jest świetna

ja wiem że nazwa nie zachęca ale dlaczego nie przetłumaczyli kontynuacji ta książka jest świetna

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
432
89

Na półkach: ,

Raz na sto lat Królewskie Drzewo Aerdunne rodzi magiczną broń – Immelstorn. W głębi Pasma Szkieletów spoczywa Dragnir – potężna broń krasnoludów. W historii splatają się losy różnych postaci: dziewczynki z plemienia Danu i Imperatora, oboje w niewoli, choć jedno nosi żelazną obrożę, a drugie złote szaty; starca, zwanego Zamkniętym, więzionego w lochach świątyni; Fessa z Szarej Ligi; oraz Tavi, której odebrano twarz i naród. Każda z tych postaci jest uwięziona, lecz nadchodzi czas wypełnienia proroctwa i pojawia się nadzieja na wyzwolenie.

Brylantowy miecz, drewniany miecz to kawał bardzo dobrej fantastyki. Jest tu to co lubię najbardziej – rozbudowany świat z ciekawą historią, trzymająca w napięciu fabuła (chociaż toczy się dość powoli),ciekawi bohaterowie, intrygi, tajemnice i walki o władzę. Autor miał nawet kilka niezłych pomysłów, które sprawiają, że nie jest to po prostu kolejna maszynowo napisana książka fantasy. Sam styl w jakim Pierumow pisze też przyciąga uwagę. Jest elegancki, wyszukany i bardzo bogaty, nie ociera się przy tym o kicz. Momentami zahaczało to klimatem o Władcę Pierścieni, a to już o czymś świadczy. Autor nawet napisał kiedyś nieformalną kontynuację dzieła Tolkiena, przez co miał jakieś tam problemy xD

Ale mimo wszystko książki NIE POLECAM. To pierwszy tom z kilku, które jednak w Polsce nie zostały wydane i chyba już nie zostaną. Ta zawitała u nas w 2011 roku i po 13 latach kontynuacji wciąż nie widać. Szkoda ¯\_(ツ)_/¯

Raz na sto lat Królewskie Drzewo Aerdunne rodzi magiczną broń – Immelstorn. W głębi Pasma Szkieletów spoczywa Dragnir – potężna broń krasnoludów. W historii splatają się losy różnych postaci: dziewczynki z plemienia Danu i Imperatora, oboje w niewoli, choć jedno nosi żelazną obrożę, a drugie złote szaty; starca, zwanego Zamkniętym, więzionego w lochach świątyni; Fessa z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
493
307

Na półkach: ,

Kawał porządnej, solidnej fantastyki magii i miecza. Świetnie napisana powieść, w której przeplata się wiele wątków dotyczących różnych bohaterów. Wykreowany świat dość podobny do klasycznych uniwersów fantasy, ale zawierający również oryginalne elementy (np. śmiercionośna Ulewa, która raz do roku przetacza się przez określone tereny i zabija wszystko, co nie zdoła ukryć się pod kamiennymi osłonami, gdyż tylko lita skała potrafi powstrzymać trujące strugi) . Żyją w nim różne rasy humanoidalne – oprócz ludzi są klasycznie elfy i krasnoludy, ale i cały szereg innych ras. W podobnych powieściach dość częstym motywem są wojny między narodami czy rasami, tu mamy coś innego – wojny w zasadzie już się przetoczyły w czasach poprzedzających fabułę, natomiast narastający konflikt staje się rewolucją przeciwko kaście magów, którzy sprawują totalitarne, znienawidzone powszechnie rządy. Na czele tej rewolucji staje Imperator, będący co prawda formalnie urzędującym władcą, ale realnie będący marionetką w rękach magów. Marionetka ta jednak postanawia zerwać sznurki..
"Fabryka Słów" - to, że wydaliście sam pierwszy tom, a kontynuacji już nie, to istny skandal i niewybaczalny błąd!

Kawał porządnej, solidnej fantastyki magii i miecza. Świetnie napisana powieść, w której przeplata się wiele wątków dotyczących różnych bohaterów. Wykreowany świat dość podobny do klasycznych uniwersów fantasy, ale zawierający również oryginalne elementy (np. śmiercionośna Ulewa, która raz do roku przetacza się przez określone tereny i zabija wszystko, co nie zdoła ukryć...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

361 użytkowników ma tytuł Brylantowy miecz, drewniany miecz na półkach głównych
  • 210
  • 147
  • 4
107 użytkowników ma tytuł Brylantowy miecz, drewniany miecz na półkach dodatkowych
  • 78
  • 11
  • 7
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Nik Pierumow
Nik Pierumow
Nikołaj Daniłowicz Pierumow. Rocznik 63. Jedna z najjaśniejszych gwiazd na firmamencie rosyjskiej fantastyki. Wielki entuzjasta twórczości J.R.R. Tolkiena. Z wykształcenia biofizyk, przez blisko 10 lat pracował w tajnym Leningradzkim Instytucie Naukowo-Badawczym Preparatów Biologicznych Wysokiej Czystości. Swoje opowiadania drukował już pod koniec lat siedemdziesiątych, jednak jego debiutancka powieść ukazała się dopiero w 1993 r. Opublikowana wtedy kontynuacja tolkienowskiego „Władcy Pierścienia” (pierwsza z serii jego autorstwa),mimo iż okazała się być dziełem wielce kontrowersyjnym, przyniosła pisarzowi jakże potrzebny rozgłos. Pierumow wykorzystał szansę - szybko udowodnił, że z wykreowaniem własnych, fascynujących światów nie ma najmniejszego problemu. Droga do sławy stanęła otworem. Do dzisiaj ukazało się ponad 20 jego książek w łącznym nakładzie ponad czterech milionów egzemplarzy. Na rynku rosyjskim to absolutny rekord. W 2004 roku, podczas Rosconu, największego konwentu Rosji, organizowanego w Moskwie, przyznano Pierumowowi tytuł Fantasta Roku (w 2007 po raz drugi). W tym samym roku podczas konwentu Eurocon został uznany za najlepszego fantastę Europy. W 1998 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Wraz z żoną i trzema synami mieszka w Północnej Karolinie. Poza pisaniem książek pracuje w instytucie naukowym jako biolog molekularny i biofizyk.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Legenda Kella Andy Remic
Legenda Kella
Andy Remic
Był rok 2012 kiedy kupiłem „Legendę Kella”. Mija właśnie trzeci od chwili kiedy pierwszy tom „Kronik Mechanicznych Wampirów” trafił na półki księgarń a tekst, który teraz czytacie nie będzie tylko i wyłącznie moją opinią o tej książce. Poznacie również historię o tym, jak zostałem oszukany przez wydawnictwo. Książka, o której dzisiaj mówimy miała być olbrzymim sukcesem. Miała zdobyć polski rynek. Wydawca rozpływał się zarówno nad fabułą książki jak i samym autorze. Czas jednak pokazał coś innego. Ale zacznijmy od początku. Tytułowy bohater „Legendy” wiedzie spokojne życie. Po latach tułaczki po świecie, po staniu się weteranem wielu bitew, odkłada swój topór w kąt i grzeje swoje stare kości przy domowym ognisku. Jednak czas pokoju nie może trwać długo, a bohater którego przeznaczeniem jest wojna znów musi stawić czoła zagrożeniu w postaci tajemniczego ludu Vaszynów. Atmosfera w powieści jest mroczna. Tajemnicze stworzenia, do tego góry zimą gdzie wcześnie zapada mrok a jedynym źródłem światła są gwiazdy i księżyc oraz wrażenie ciągłego zagrożenia. Jak dla mnie – bomba! Opisy nie tylko scen erotycznych ale i scen walki są bardzo naturalistyczne. Krew leje się wszędzie a wnętrzności ciągną się po polu bitwy. Na chwilę uwagi zasługuje również wspomniany przeze mnie wcześniej lud Vaszynów. Są to ludzie, którzy poddali swoje ciała różnym modyfikacjom, stając się w końcu bardziej maszynami niż tym do czego zostali stworzeni. Jedynym paliwem czy też smarem (jak kto woli),który zapewnia odpowiednie funkcjonowanie werków jest ludzka krew. Budują oni Rafinerie Krwi, gdzie z ludzi powstaje odpowiednia odżywka. W momencie kiedy poznajemy to przerażające społeczeństwo (nie jest to bowiem horda stworów ale doskonale zorganizowane i wykształcone społeczeństwo) z początku idiotyczny tytuł trylogii nabiera sensu. Chociaż ja osobiście wolałbym nazwę „Kroniki Zegarowych Wampirów” niż obecnie funkcjonujące tłumaczenie, ponieważ właśnie do mechanizmu starych zegarów najbardziej podobna jest konstrukcja ciał Vaszynów. Nie mogę przejść obojętnie obok według mnie największego minusa tej książki. Czy jest nim ogromne podobieństwo do „Sagi Drenajów” Davida Gemmella? Już bowiem sam bohater ze swoim toporem jest wręcz lustrzanym odbiciem Drussa i jego Snagi. Narracja prowadzona jest w bardzo podobny sposób, dialogi skonstruowane są na podobieństwo tych w „Sadze”. Zresztą można się tego spodziewać już od samego początku ponieważ Andy Remic dedykuje „Legendę Kella” właśnie Gemmellowi. To właśnie ta nie znajomość historii Drenajów wpływa na negatywne oceny i opinie recenzentów. Minusem książki nie jest samo podobieństwo ale to, że ktoś kto wcześniej nie spotkał się z Drussem i kompanami nie może odpowiednio odebrać tej książki. Ja mam to szczęście, że Sagę Drenajów udało mi się przeczytać. Dlatego też pewnie widzę pewne „smaczki” niedostępne dla każdego. Poza tym jeśli krytykujemy fabułę nie możemy zapomnieć o tym, że nie znamy jej całej. Jest to bowiem pierwszy tom trylogii a historia toczy się dalej. Na Kella należy spojrzeć z perspektywy całości a nie tylko i wyłącznie pierwszego tomu. Ostatnimi czasy w sieci pojawia się coraz więcej recenzji „Legendy Kella”. Wbrew pozorom nie napawa mnie to optymizmem. Dlaczego? Ponieważ ludzie piszący je w 80% zdobyli swoje książki na wyprzedażach. Nauczony doświadczeniem wiem, że oznacza to jedno: wydawnictwo nie zamierza kontynuować serii. Dlatego właśnie czuję się nie dość, że porządnie wkurzony to i oszukany przez „Fabrykę”. Myślę, że jest to kolejny gwóźdź do trumny działu fantastyki obcej tego wydawnictwa. Czytelnicy tracą zaufanie, nie wiedzą czy kupować daną książkę ponieważ nie wiedzą czy będą mieli szanse dobrnąć do końca danej opowieści. „Legenda Kella” to z pewnością tytuł nie dla każdego. Jeżeli lubisz mocną, męską literaturę a do tego znasz „Sagę Drenajów” Davida Gemmella to z pewnością jest to książka, która przykuje Twoją uwagę. Jeżeli jednak nie spełniasz kryteriów , o których wcześniej mówiłem to lepiej zostawić tę książkę tak samo jak to zrobił wydawca. Wielka szkoda, że ta historia nie zostanie opowiedziana do końca polskim czytelnikom. [recenzja pierwotnie ukazała sie na moim blogu: http://zapomnianypokoj.blogspot.com/ zapraszam]
Michał - awatar Michał
ocenił na710 lat temu
Rezydent wieży. Księga I Andrzej Tuchorski
Rezydent wieży. Księga I
Andrzej Tuchorski
Książka Andrzeja Tuchorskiego „Rezydent wieży” podziałała na moją wyobraźnię przede wszystkim okładką, której autorem jest fantastyczny malarz Volkan Baga. Widnieje na niej zakapturzony mężczyzna na mrocznym tle starych murów i burzowego, groźnego nieba. Postać tajemniczo spogląda na potencjalnego czytelnika, jak gdyby oceniając, czy jest on powołany do tego by zdradzić mu swoje sekrety. Kiedy tylko dostałam możliwość przeczytania tej książki, czym prędzej zajrzałam do środka chcąc bliżej poznać tego Rezydenta z okładki. „Rezydent wieży” księga I - to zbiór pięciu opowiadań, który wygrał plebiscyt na powieść fantasy zorganizowany w miesięczniku „Nowa Fantastyka”. Opowiadania łączy ze sobą sylwetka czarodzieja Klavresa, zamieszkującego wieżę Irrum. Posiadanie własnej wieży jest marzeniem każdego adepta magii, więc wydawałoby się, że Klavres jest magiem spełnionym. Z racji swojego zawodu czarodziej często styka się z przeróżnego rodzaju podróżnikami, żołnierzami, rycerzami i typami spod ciemnej gwiazdy, którzy zaglądają do jego wieży w poszukiwaniu odpowiedzi na trapiące ich problemy natury magicznej. Jako, że Rezydent z wieży Irrum jest prawdziwym mistrzem w swoim fachu ściągają do niego przybysze z różnych stron i z różnymi potrzebami. Jedni poszukują magicznej broni, której niemały arsenał zgromadził mag w swoim sklepiku, inni chcą odkryć tajemnicę zaklętej mapy. Kolejni potrzebują rady, informacji lub magicznej mikstury. Inteligentny mag dla wszystkich znajdzie czas i chętnie udzieli pomocy w zamian za odpowiednią ilość monet. Tylko nieliczni mogą poznać jego głęboko skrywane myśli krążące wokół podróży, poszukiwania skarbów i przygód, które pozwoliłyby mu zapomnieć o użeraniu się między innymi z bezczelnymi młodzikami uważającymi się za wybrańców. Bywa czasem tak, że jak się czegoś mocno chce, to owo pragnienie może się ziścić. Szczególnie często zdarza się to w powieściach fantasy, więc czytelnik może być pewny, że przygody nie ominą też maga Klavresa. Świat, w którym została osadzona fabuła jest zadziwiająco podobny do znanego nam z lekcji historii świata starożytnych Rzymian. I tak dla porównania - Imperium Averyńskie kojarzy się z Imperium Rzymskim, a bóg Saturnus z Saturnem, a całe grono bóstw nosi oryginalne rzymskie imiona. Klavres szuka rozrywki w amfiteatrze, spaceruje po forum, a pokryty runami gladius jest mu bliższy niż nieporęczny kostur. Dlatego też nie powinny czytelnika zdziwić liczne łacińskie słówka, którymi autor urozmaicił swoją powieść. Większość powieści fantasy, które czytałam osadzona jest w uniwersum średniowiecza, więc świat wykreowany przez Andrzeja Tuchorowskiego jest całkiem udaną i przyjemną w odbiorze odmianą. I jak na tradycyjną fantasy przystało nie zabraknie czytelnikowi także smoka, elfów, orków, krasnoludów i innych ras żyjących tu wespół z ludźmi . Klavres pieczołowicie dbał o wizerunek typowego maga w celu uniknięcia niepotrzebnych nieporozumień, dlatego nosił płaszcz tylko w kolorze czarnym. To jedyna nieścisłość, jaką dostrzegłam między ilustracją okładkową a wyobrażeniem autora. Książka napisana jest lekko, a treść urozmaicają ciekawe dialogi. Postacie są różnorodne i z wyraźnie zarysowanymi charakterami. Dzięki pierwszoosobowej narracji czytelnik integruje się z głównym bohaterem i razem z nim przeżywa jego rozterki i wybory, przed którymi stawia go autor. Jedynym mankamentem, który zakłócał mi odbiór była mnogość porównań, które w pewnym momencie zaczęły mnie nużyć. Szkoda też, że niektóre, bardzo interesujące wątki zostały potraktowane przez autora dość pobieżnie. Mam na myśli młodość czarodzieja i jego przyjaciół, w czasie której doszło do wydarzeń mających zdecydowany wpływ na ich dalsze losy. Pomimo to, książkę przeczytałam szybko i z przyjemnością. Podsumowując uważam, że „Rezydent wieży” jest całkiem udanym debiutem Andrzeja Tuchorskiego, obok którego nie może przejść obojętnie żaden miłośnik fantastyki i fantasy, szczególnie tej tradycyjnej.
Faledor - awatar Faledor
ocenił na73 lata temu
Władca wilków Juraj Červenák
Władca wilków
Juraj Červenák
Z tej racji, że książką Juraja Cervenaka uporałem się dosyć szybko w ramach misji z literaturą słowacką w marcowym (03.2020 r. ) edycji wyzwani czytelniczego Book Trotter, uznałem, że warto czytelników zapoznać również z drugą częścią cyklu Czarnoksiężnik. No ale spokojnie, na to przyjdzie pora już niebawem, zajmijmy się najpierw pierwszą częścią tego cyklu zatytułowaną „Władca wilków”. Ta część pierwsza ma charakter części wprowadzającej wyjaśniającej w jaki to sposób główny bohater Rogan, został czarnoksiężnikiem, wspomnianym władcą wilków, na służbie Czarnoboga. Jeśli ja dobrze zrozumiałem za Białoboga uchodził Bóg chrześcijański, a Czarnobogiem jest któryś z pogańskich bóstw słowiańskich, niekoniecznie złych pod kątem tej opowieści. Autor sam sugeruje czytelnikowi, że zainspirowała go twórczość Andrzeja Sapkowskiego i wątki typowo słowiańskiej w przygodach Geralta. I rzeczywiście pewien klimat da się dobrze odczuć. Mamy te lasy, karczmy, różne zagrożenia, dzikie zwierzęta, nawet dzikie rośliny, które mogą nawet zabić. Krótko mówiąc klimat jest. Ciekawostką jest, że swój koncept autor oparł o realia typowo historyczne, ok. VIII / IX w. Walka plemion słowińskich z Awarami, zwanymi w książce dzikimi psami. To są groźni przeciwnicy posługujący się czarną magią. Skojarzenie pod kątem analogii literackiej jest wydaje mi się oczywiste. A mianowicie „Stara Baśń” Kraszewskiego. Nawet nie trzeba się wczuwać w szczegółowe analizy, żeby dopatrzeć się podobieństw. Wprowadzenie w fabułę jest nawet troszkę przydługie, czytelnik głowi się, co z tego wszystkiego będzie wynikało. No ale jednak akcja się rozkręca coraz lepiej i ciekawiej, a zakończenie naprawdę robi wrażenie. Awarowie, mimo, że zostali mocno osłabieni, i właściwie pozostały niedobitki raptem kilkadziesiąt osób, mimo to wciąż są wymagającymi przeciwnikami, i żeby mieć z nimi jakiekolwiek szanse dosłownie wszystkie ręce na pokład. Każda pomoc okazuje się przydatna. Sam Rogan przeszedł przemianę, ze zwykłego śmiertelnika, żołnierza, najemnika, który z magia niewiele miał do czynienia, znał kilku czarodziejów i czarodziejki i to chyba wszystko, a zakończeniem tej tajemniczej transformacji było, że sam został potężnym magiem. W kwestii rozwoju fabuły, było to w sam raz, bo wrogowie wojownicy i magowie aż palili się do walki. Z całego mnóstwa postaci ciekawy jest wilk Gorywałd, czarodziejka Mirena, kobieta, przywódca osady Boryniów, Krasa. Świetny jest motyw konwersacji Rogana z mgłowcem, potworem, wampirowpodobnym, mający umiejętność przemiany w mgłę. Przypomina to do złudzenia, jak Geralt rozmawia np. z trollami, których o ile nie jest do tego zmuszony nie zabija, bo te są rozumnymi potworami, choć znane są z tego, że inteligencją nie grzeszą. Wygląda to ciekawie, ewidentnie autor stworzył ten wątek pod kątem fascynatów wiedźmińskiego uniwersum. Książka jest ciekawa, polecam, mam też uzasadnioną nadzieję, że druga część książki będzie jeszcze lepsza. Zdecydowanie polecam.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na86 lat temu
Heros powinien być jeden: Księga II Henry Lion Oldi
Heros powinien być jeden: Księga II
Henry Lion Oldi
„Ale po to jest on synem Zeusa, żeby, czy to człowiek, czy bóg, czy potwór – było mu wszystko jedno!” Bogowie szykują się do wojny. Oto bowiem z mroków Tartaru wyłaniają się Giganci, szykując rzeź olimpijczykom. Zbliża się gigantomachia… Bogowie jeszcze nie wiedzą, ale losy tej wojny zależeć będą od Śmieciarza Samotnika, Heraklesa, który jest równy bogom, a nawet więcej niż równy… Pierwszy tom skończył się, kiedy Herakles wyruszył na służbę do Myken, aby odkupić swoje winy powstałe w wyniku szaleństwa zsyłanego przez Tartar. Zacząć miał właśnie słynne dwanaście prac, które dadzą mu nieśmiertelność. A drugi tom rozpoczyna się już po zakończeniu owych prac. Bo nie one są tu najważniejsze. Owszem, dowiadujemy jak niektóre z nich przebiegały, po to byśmy byli świadomi, że głównym celem Heraklesa nie była nieśmiertelność. Głównym zadaniem była walka z Opętanymi, chcącymi sprowadzić na świat gigantów. Było zamykanie dromosów prowadzących na Flegry – przedsionek Tartaru. Było przekonanie Hellady do zaniechania składania ofiar z ludzi. Tak jak w pierwszym tomie jest Epicko. I to przez duże E. Wystarczy wspomnieć samą gigantomachię. Albo wyprawy Heraklesa na Troję czy Spartę. Bitwy, w których śmiertelni walczą z nieśmiertelnymi. Albo walkę na śmierć z jednym z bogów… Postać Iolaosa – Amfitriona, trzyma genialny poziom z pierwszej części. Ifikles i Alkides nabierają głębi. No i dochodzi Lichas, nieodłączny towarzysz Heraklesa, uratowany podczas jednej z dwunastu prac. Są herosi, bogowie, Tytani i potwory. Jest walka i śmierć. Krew i łzy. Jest szaleństwo i zemsta. Wina i …odkupienie? Jeszcze tylko jedna mała uwaga. Ale nie do autorów tylko do polskiego wydania. Drugi tom ma innego tłumacza i nie jest to dobre rozwiązanie. Kilka przydomków brzmi inaczej niż w pierwszym tomie. Kilka razy tłumacz myli postaci podczas dialogów (np. Ifitosa z Ifiklesem). Bardzo podoba mi się świat greckiej mitologii stworzony przez autorów. Bardzo podoba mi się zakończenie ich dzieła. Bardzo podoba mi się jak pobudzona została moja wyobraźnia. Bardzo podoba mi się ta książka. 10/10 „Wszystkie myśli dziesiętnika wyraźnie wystąpiły na purpurowiejące oblicze, nie tyle z powodu wyrazistości tego oblicza, ile z powodu małej liczebności owych myśli.” „…pocieszali się banalną prawdą ‘pieniądze szczęścia nie dają’, i czujnie się rozglądali, co i gdzie leży nie przymocowane.” „Czas… zawsze żyjemy w niesprzyjającym czasie, ponieważ udanych czasów nie ma.” „To zadziwiające, to niegodne boga, ale poczucie winy jest gorsze od każdego ze znanych mi przekleństw!” malynosorozec.blogspot.com
malynosorozec - awatar malynosorozec
ocenił na1012 lat temu

Cytaty z książki Brylantowy miecz, drewniany miecz

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Brylantowy miecz, drewniany miecz