Porywający thriller, który czyta się jednym tchem. Rozmowa z Ewą Przydrygą – autorką „Topielisk”

LubimyCzytać
19.05.2021

– Kiedy piszę, lubię sięgać do mrocznych sekretów, dotykać poranionej duszy i tych miejsc, które wciąż bolą – mówi Ewa Przydryga. Autorka thrillera psychologicznego „Topieliska” opowiedziała nam o obliczach zła, kłamstwach, które mogą zabić i jednym z najtrudniejszych momentów swojego życia.

Porywający thriller, który czyta się jednym tchem. Rozmowa z Ewą Przydrygą – autorką „Topielisk” Ula Sepioło

[Opis wydawcy] Telefon z przychodni wyrywa Polę ze snu. Okazuje się, że jej trzyletni synek wraz ze swoim tatą nie pojawili się na umówionej wizycie. Gdy Pola nie może skontaktować się ze swoim mężem, mimo szalejącej za oknem zamieci, decyduje się pojechać do przychodni. Po drodze jest świadkiem prowadzonej nad rzeką akcji ratunkowej. Na jej oczach dźwig wyławia samochód z roztrzaskaną przednią szybą. W pustym wraku Pola rozpoznaje nissana Kuby... Zamarznięte ciało jej męża zostaje wyłowione z rzeki kilka dni później. Zwłoki ich synka nie zostają jednak odnalezione. Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek - Jakub nie zdołał uwolnić z pułapki ani siebie, ani dziecka. Tak brzmi oficjalna wersja...

Mijają dni, a nad dobrym imieniem Kuby zaczynają się zbierać czarne chmury. W pracy dopuścił się kilku matactw i zapewne w związku z tym był szantażowany. W odległej przeszłości Kuby mnożą się kolejne luki, a główną z nich wypełnia tajemnicza dziewczyna, która kilkanaście lat wcześniej utonęła w kaszubskim jeziorze...

Spirala obłędu zacieśnia się w trakcie przeszukiwania domu małżeństwa. W piwniczce na wina policja natrafia na zamknięte w metalowej skrzyni szczątki małego dziecka...

Weronika Stachura: Po lekturze „Topielisk” czuję, że dla Ciebie thrillery to nie tylko rozrywka, zagadka, ale przestrzeń do refleksji nad człowiekiem, nad tym, że jest zdolny do zła?

Ewa Przydryga: „Topieliska” faktycznie łączą w sobie to, co dla mnie twórczo najważniejsze. Trzonem powieści jest oczywiście zawiła intryga, która ma dostarczać Czytelnikowi wielu plot twistów, wrażeń i wskazówek. Te ostatnie stanowią też pomoc w rozwikłaniu zagadki. Nie mniej ważnym filarem jest warstwa psychologiczna. To poprzez nią staram się obnażać ludzkie słabości, poruszać te tematy, które są dla nas ważne, a zdarza się, że bywają przemilczane. Pragnę rzucać na nie nowe światło. Wielu Czytelników po przeczytaniu „Topielisk”, „Miała umrzeć” bądź „Bliżej niż myślisz” pisało do mnie, że moje książki wybudzają ich własne wspomnienia, te chciane i potrzebne, ale też te niechciane, które od dłuższego czas wypierali. Takie, z którymi wciąż próbują się rozliczyć. Dla mnie także pisanie jest pewnego rodzaju wentylem bezpieczeństwa dla własnych emocji i przeżyć. A przynajmniej tak było w przypadku „Topielisk”. Ta płaszczyzna, którą są książki, poprzez fikcyjne historie wybudza w nas podobne emocje i dzięki temu łączy. W gruncie rzeczy, w tym, co dla nas najważniejsze, jesteśmy do siebie bardzo podobni.

Reklama

Zło Cię kręci?

Nie tyle kręci, co zastanawia mnie jego miejsce w świecie. Jego miejsce obok dobra. Bo tak – choć skrajnie różne – zło i dobro istnieją zawsze obok siebie. Zło jest też główną materią, na której bazują thriller psychologiczny czy kryminał. W naszej świadomości funkcjonuje ono często jako niechciana, skażona myśl, którą należy wypierać, by nas nie dotknęła osobiście. Ale i tak zło przecież istnieje równolegle, przemyka obok nas. A czasami przecina nawet naszą ścieżkę. Ma wiele postaci – może to być na przykład parszywa sytuacja, na którą nie mamy wpływu, albo zło, które niesie ze sobą człowiek – nieznajomy lub wręcz odwrotnie – nasz najbliższy. Po tym obszarze – rodziny i śmiertelnie niebezpiecznych sekretów, które się w niej kryją – lubię się poruszać w swoich książkach. Tak jest też w przypadku „Topielisk”.

W „Topieliskach” górę biorą emocje i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, kim właściwie jesteśmy. Główna bohaterka – Pola – po śmierci ukochanego męża coraz boleśniej przekonuje się, jak niewiele o nim wiedziała.

Powiedziałabym nawet, że jednym z głównych bohaterów „Topielisk” są emocje, te skrajne i bardzo namacalne. Często właśnie to słyszę z ust Czytelników, co jest dla mnie ogromnym komplementem. Chciałabym, aby moje historie ożywały w trakcie czytania, by sytuacje, w których moi bohaterowie się znajdują, były wręcz namacalne.

Tkana latami fikcja, jak to miało miejsce w przypadku męża Poli, nie jest niestety tylko wytworem mojej wyobraźni. Często żyjąc obok siebie, dzieląc jedno łóżko i wychowując wspólnie dzieci, mamy ledwie fragmentaryczny obraz najbliższej nam osoby. W przypadku Kuby jego kłamstwa i te – chwilowo wyciszone – tragiczne zdarzenia zatoczą z czasem szeroki krąg śmierci. Śmierci w wodzie. Historia Poli i Kuby to może dość ekstremalny przykład tego, do czego mogą doprowadzić rodzinne tajemnice. Ale przecież czasem lawinę wywołuje jeden niepozorny kamyk, który najpierw stacza się powoli, a potem nabiera rozpędu i porywa za sobą lawinę. Takie kamyki, które mogą ją wywołać, mamy czasem wręcz na wyciągnięcie ręki…

W otoczeniu sosen i świateł latarni ten niewielki drewniany domek wygląda wręcz idyllicznie. Ale sama najlepiej wiem, że nie ma groźniejszej bestii niż ta, która przybiera potulne ludzkie oblicze.

„Topieliska”, poza warstwą kryminalną, można czytać jako opowieść o ludzkim cierpieniu, depresji oraz uczuciach towarzyszących utracie bliskiej osoby. Jak radzi sobie z nimi główna bohaterka?

Mimo tragedii, która ją dotknęła, Pola jest niesamowicie silną, niezłomną i zdeterminowaną kobietą. Nie zamyka się w swoim własnym pancerzu. Mimo potknięć, z pomocą siostry Idy, wytrwale brnie przez grząskie „Topieliska”. Zapada się i na powrót wstaje. Często w sytuacjach skrajnie trudnych, takich jak ta, w której znalazła się Pola, mamy przed sobą dwie ścieżki – rozpacz i wycofanie albo walkę. Mimo naturalnej w tej sytuacji tęsknoty i rozpaczy, Pola jednak znajduje w sobie siłę, by walczyć o prawdę dla siebie, dla swojego zmarłego męża i synka, którego nie odnaleziono. Właśnie dlatego w jej sercu, w sercu matki, wciąż tli się nadzieja. Ta nadzieja napędza ją do przemierzania kolejnych miejsc, ale i do zaglądania w najmroczniejsze zakamarki przeszłości własnego męża. Są nimi kaszubski las, koryto rzeki, leśna chata, koszmarny sen, a wreszcie sfałszowane akta Kuby. To głównie w takich przestrzeniach Pola będzie funkcjonować.

Reklama

W najnowszej książce poruszasz ważne i trudne problemy, jak chociażby wykorzystywanie dzieci Czy przemycając do powieści te wątki, masz na celu zwrócenie uwagi na ten problem, próbujesz zabrać głos w tej kwestii?

Faktycznie krzywda wyrządzana dzieciom przez ich bliskich, a także obojętność ludzi z ich bezpośredniego otoczenia, to niektóre z wątków „Topielisk”. Inne to między innymi miłość, ta czysta i dobra, ale i ta nieznająca żadnych granic, pędząca wściekle na oślep, niszcząca. Chcę mówić o rzeczach istotnych dla każdego z nas. Chciałam, aby ta książka była takim lustrem rzeczywistości, w którym możemy baczniej przyjrzeć się odbiciu otaczającego nas świata. Abyśmy mogli bardziej wyostrzyć własną czujność i reagować.

Głównymi bohaterami „Topielisk” są emocje. Czy to poprzez tak głęboko zarysowane tło psychologiczne czytelnikowi jest się łatwiej wczuć w postaci, na własnej skórze odczuwać towarzyszący im ból, a także ich przerażenie, strach i niepewność?

Na pewno. Moje książki cechuje silna emocjonalność. Na wywoływane przeze mnie emocje nie mam żadnego planu ani patentu. Dochodzą we mnie do głosu same, dokładnie wtedy, kiedy mam do opowiedzenia konkretną scenę. Myślę, że dzieje się tak w dużej mierze dlatego, że jestem osobą wyjątkowo empatyczną. Mam pewną naturalną zdolność współodczuwania i przeżywania wraz ze swoimi bohaterami wydarzeń oraz towarzyszących im emocji. Co więcej, udaje mi się na chwilę wejść w ich skórę i w danej scenie, w pewien sposób, stać się nimi.

W jednym z wywiadów powiedziałaś: „Tworzenie historii to jedna z najpiękniejszych, ale i emocjonalnie najtrudniejszych podróży, w jakie się wybrałam” - co podczas powstawania „Topielisk” sprawiło Ci najwięcej trudności?

Ostatnie rozdziały „Topielisk” pisałam w jednym z najtrudniejszych momentów swojego życia. Straciłam bardzo bliską mi osobę i moje myśli ukierunkowane były w zupełnie inną stronę. Okazało się jednak, że ukończenie tej powieści dało mi możliwość przelania także własnych emocji na strony ostatnich rozdziałów książki. Mogłam to zrobić, bo przeżycia Poli i moje własne były w jednym aspekcie zbieżne. Dlatego ta powieść jest mi tak bliska i już zawsze będę myśleć o niej równie czule, co i z lękiem naznaczonym swoją własną stratą. „Topieliska” stały się moją własną kapsułą czasu.

Każde z tych miejsc jest jak głodne kolejnych ofiar topielisko, które, by się rozrastać, sukcesywnie wchłaniało moich najbliższych.

Jak to jest pisać kolejną historię o najmroczniejszych zakamarkach ludzkiej psychiki, o zdarzeniach, przed którymi każdy z nas chciałby uciec? Co trzeba w sobie uruchomić, pisząc chociażby o szczątkach małego dziecka?

W moim przypadku odpowiada za to chyba oko czujnej psycholożki-pasjonatki. Porzuciłam studia na kierunku psychologii na rzecz filologii angielskiej. Ale moja wewnętrzna potrzeba przyglądania się ludziom i analizowaniu ich zachowań i przeżyć nie minęła. Fascynację tym tematem przelewam na karty swoich książek. Poza tym jestem nostalgicznym wrażliwcem, szczególnie wyczulonym na ludzką krzywdę. Kiedy piszę, lubię sięgać do mrocznych sekretów, dotykać poranionej duszy i tych miejsc, które wciąż bolą. Na szczęście potrafię mimo wszystko rozgraniczać pracę twórczą i swoje życie. Po solidnej dawce mroku i śmiertelnie niebezpiecznych tajemnic, dla równowagi zwykle wychodzę na słońce i do bliskich mi ludzi. (śmiech)

Reklama

Czy gdzieś na stronach „Topielisk” można odnaleźć Ewę Przydrygę?

Oczywiście. Szczyptę Ewy Przydrygi można odnaleźć w każdej z jej książek. Myślę, że mój styl jest dość charakterystyczny. Plastyczny i obrazowy. Moje powieści są także pełne moich obserwacji ludzi, najczęściej tych, których spotkałam tylko na jeden krótki moment. Ale taki ulotny przebłysk, jak zasłyszane słowo, tembr głosu, sytuacja albo wyraz twarzy czasem zupełnie wystarczą, by nadbudować nad nimi jakąś opowieść. Tworzę bohaterów różnych, mających odmienne osobowości, potrzeby i historie. Ale nie potrafię emocjonalnie odgrodzić się od żadnego z nich. Oni mi o sobie opowiadają, a ja ich słucham.

Wynurzyłam się, kiedy woda zamknęła się nade mną z głuchym pluskiem niczym czarny, otulający mnie całun. Czułam ją też w sobie, jakby na potwierdzenie tej łączącej nas od wielu lat więzi, przepływającą przez moje żyły, wdzierającą się w usta, uszy, oczy. W pewnej chwili oddała mnie na powrót życiu, wyrzuciła na powierzchnię.

Czy jest autor albo czy są autorzy, którzy szczególnie Ciebie zainspirowali, a bez lektury ich książek sama nie sięgnęłabyś po pióro?

Faktyczne, mam swoje ulubione trio. Gillian Flynn cenię za jej błyskotliwy umysł i umiejętność rozrysowywania obrazów słowem. A także za trafną wiwisekcję ludzkich emocji i zachowań. Harlan Coben ujmuje mnie swoją bezpretensjonalnością i ciętym dowcipem, a także tym, że po tylu latach nadal udaje mu się wywieść mnie w pole. Scenariusze Davida Lyncha i jego wizje z pogranicza jawy i psychodelii, podobnie zresztą jak twórczość Flynn i Cobena, na pewno w pewien sposób oddziaływały na mnie, jako na człowieka i pisarkę. Nie staram się natomiast gromadzić w sobie zlepków cech innych twórców. To byłoby wtórne. Każdy z nas, a nie mówię tu tylko o pisarzach, ma do przetarcia własną ścieżkę i musi wykorzystać to, co w nim samym wyjątkowe. Wtedy tworzy się wartość i ciekawa różnorodność na rynku wydawniczym, a przede wszystkim w życiu. Staram się więc pielęgnować i rozwijać w Ewie Przydrydze to, co w niej unikatowe.

Inni autorzy o „Topieliskach”:

Ta książka wessie i odbierze dech. Jedynym ratunkiem będzie poznanie zakończenia tej intrygującej historii.

Max Czornyj

Jak mroczne mogą być sekrety najbliższej nam osoby? Komu możemy ufać, kiedy okazuje się, że całe nasze życie było kłamstwem? Trzyma w napięciu od pierwszej strony!

Katarzyna Puzyńska

Mroczny, zagadkowy i nieodkładalny thriller. Napięcie gwarantowane od pierwszej do ostatniej strony. Czekam na więcej!

Marcel Moss

O autorce

Ewa Przydryga – urodziła się w Poznaniu. Jest absolwentką filologii angielskiej i autorką cenionych przez krytyków i czytelników thrillerów psychologicznych w stylu domestic drama. W swoich książkach zagląda do najbardziej przerażających zakamarków ludzkiej psychiki. Tworzy misterne historie pełne rodzinnych tajemnic i intryg. Mieszka w Gdyni, najczęściej spotkać ją można w nieznanych zakamarkach miasta, gdzie szuka inspiracji do swoich książek. W 2020 w wydawnictwie MUZA ukazały się „Bliżej niż myślisz” i „Miała umrzeć”.

Fragment książki „Topieliska”:

Topieliska

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Powieść „Topieliska” jest już dostępna w księgarniach online

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
LubimyCzytać 19.05.2021 11:42
Czytelnik

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd