ROZWIŃ ZWIŃ

Nie czas umierać – nieśmiertelny James Bond w filmach i książkach

Marcin Waincetel Marcin Waincetel
09.10.2021

James Bond to bohater o wielu twarzach. Dla niektórych szarmancki i pewny siebie heros, dla innych symbol seksizmu, nieznośny macho. Szef brytyjskiej służby wywiadowczej, bohater powieści Iana Fleminga, a także kasowych filmów sensacyjnych, pozostaje szalenie intrygującą postacią. Zmieniają się czasy, zmienia się również historia agenta 007. 

Nie czas umierać – nieśmiertelny James Bond w filmach i książkach

Szpieg, który zapisał się w historii kultury

Goldfinger Ian FlemingKultowa, bijąca rekordy popularności i łącząca całe pokolenia fanów. Trzeba przyznać, że seria filmów o brytyjskim agencie jest jedną z najpopularniejszych w historii kina. Widzowie poznali Jamesa Bonda, bohatera cyklu powieści Iana Fleminga, w 1962 roku w filmie szpiegowskim „Doktor No” – agent 007 miał wówczas twarz legendarnego Seana Connery’ego. Później w brytyjskiego bohatera wcielał się jeszcze George Lazenby, Roger Moore, Timothy Dalton, Pierce Brosnan, a ostatnio Daniel Craig, który żegna się z rolą. „Nie czas umierać”, tytuł najnowszego filmu o Bondzie, jest jednak symboliczny. Bo mówimy tutaj o bohaterze właściwie nieśmiertelnym, który od całych dekad żyje w bardzo różnych interpretacjach i niezapomnianych misjach. „Goldfinger”, „Pozdrowienia z Rosji”, „Operacja Piorun” – oto tytuły tylko kilku powieści z listy bestsellerowych hitów. I to nie prawda, że „Żyje się tylko dwa razy”. Bo James Bond pozostaje symbolem wieczności.

Agent, romantyk, brutal i dżentelmen – niejednoznaczny bohater

Reklama

Niepozbawiony charyzmy, bywa, że szarmancki, chętny do walki, silny, wykazujący przy tym słabość zarówno do kobiet, jak i dobrze wstrząśniętego, ale bynajmniej nie zmieszanego martini. James Bond zyskał wiele twarzy, w zależności od czasów, miejsca, a także oczywiście aktora, który odwzorował postać wykreowaną przez Fleminga. Co ciekawe, brytyjski powieściopisarz postać agenta stworzył w lutym 1952 roku, podczas wakacji w swej jamajskiej posiadłości zwanej Goldeneye. Nazwisko specjalisty wywiadu zapożyczył z kolei od amerykańskiego ornitologa Jamesa Bonda. Fleming szukał godności prostej, żeby nie powiedzieć nudnej. Tymczasem do nazwiska udało mu się przypisać jedną z najbardziej interesujących biografii w światowej popkulturze. Bond to agent, który potrafi być romantykiem, a jednocześnie brutalem. Dżentelmenem, cynikiem, bohaterem pozytywnym, choć niejednoznacznym. W końcu swoich likwiduje z lekkością i wyrachowaniem. Zmieniają się czasy, zmieniają się jednak sposoby walki.

„Nie czas umierać”, czyli nowe rozdanie w opowieści o Bondzie

Choć rodowód jest prawdziwie literacki, to jednak James Bond najbardziej znany jest z serii filmów. Do tej pory powstało 25 oficjalnych produkcji, z czego ostatnią z nich jest opowieść o sugestywnym tytule „Nie czas umierać”. Daniel Craig, który w postać agenta wciela się od premiery filmu „Casino Royale”, stworzył bardzo nieoczywisty portret bohatera. Romantyk z bliznami na ciele, ale przede wszystkim duszy. Nieco wypalony i zrezygnowany, ciągle poszukujący swojego miejsca w świecie, wewnętrznego spokoju. Jaki jest naprawdę? W kinowej superprodukcji zapisano prowokujące pytania i bardzo odważne rozwiązania fabularne. Jednym z nich jest to, że Bond stracił swoją licencję, a numer 007 otrzymała tym razem kobieta. Czy to zmiana trwała, a może jednak symboliczna? Twórcy deklarują, że to tylko numer, za którym stoi jednak nieprawdopodobna historia.

Miłość, zaufanie, zemsta, a więc emocje w historii agenta

Ian Fleming James BondMotywowany wzniosłymi ideami, ale również uczuciowymi przemyśleniami. Chęcią zemsty, oddaniem sprawiedliwości, zaspokojeniem własnego ego i bezpieczeństwem kraju. James Bond to ikona, która pozostaje bardzo plastyczna w kontekście fabularnych eksperymentów. Zarówno w kontekście książek – „Tylko dla twoich oczu”, „Ośmiorniczki” czy „Moonrakera”, jak również filmów. Bardzo interesująca jest w tym kontekście saga z Danielem Craigiem, bo to właśnie w opowieści o tym Bondzie widać zmianę filozofii i wyznawanych wartości. Agent 007 musiał przejść zaskakującą drogę, jednak wydaje się, że najważniejsza była dla niego zawsze miłość. Wydawać się to może zaskakujące, wszak mówimy tutaj tak naprawdę o wyrachowanym szpiegu z licencją na zabijanie, a jednak – Bond to postać, którą wzmacnia aura swoiście pojętego romantyzmu. „Nie czas umierać” świadczy o tym chyba najlepiej.

Agent 007 – dziedzictwo Fleminga, przeszłość i przyszłość Bonda

W co tak naprawdę wierzy James Bond? Jakim jest bohaterem? Czym może zaryzykować? Jak broni swoich racji? Ian Fleming wykreował herosa, który pomimo upływu lat znajduje się w ścisłym centrum panteonu współczesnych gwiazd popkultury. Diabelsko interesująca jest też jego biografia. Jak dowiadujemy się z książki „Żyje się tylko dwa razy” i filmu „Skyfall” rodzicami Bonda byli Szkot Andrew Bond i Szwajcarka Monique Delacroix. Zresztą, rodzinne koligacje, powiązania, więzy krwi stanowią ważną część legendy Bonda, o czym przekonują twórcy filmu „Nie czas umierać”.

komiks  James Bond 007. Warg  Dziedzictwo Fleminga, ślady jego twórczości, charakter pisma – styl, wydźwięk – jest zresztą trwałą częścią adaptacji, choć każdy z reżyserów i scenarzystów, a także odtwórcy tytułowych ról, dodają własny pierwiastek. Przeszłość żyje w tekstach kultury, ale obecna jest też w nowoczesnych i aktualnych wariantach. A trzeba też nadmienić, że James Bond pojawiał się również w innych dziełach, choćby komiksach. Warto tutaj przywołać amerykańską serię komiksową Warrena Ellisa i Benjamina Percy’ego, do której rysunki stworzyli Jason Masters i Ralph Lobosco. Intencją autorów opowieści graficznej było przede wszystkim nawiązanie do literackiego wizerunku Bonda jako bezkompromisowego, zabójczo skutecznego, nieco zgorzkniałego i cynicznego szpiega.

Reklama

James Bond – bohater o wielu twarzach

Polityczne szarady, widowiskowe sekwencje walk, swoista elegancja i misje, czyli droga, którą musi przemierzyć bohater. W historii agenta 007 odnajdujemy złote zasady literatury szpiegowskiej, ale też duch romantyzmu, zwłaszcza w kontekście kina – wszakże mówimy tutaj o postaci odsłaniającej swoje tragiczne oblicze. Co stanowi fenomen popularności Jamesa Bonda? Gatunkowe wzory, ugruntowana tradycja, unikalny urok, wysokoprocentowa akcja – można się zastanawiać i wyliczać. Nie wiadomo, jaka będzie przyszłość bohatera – ani kiedy pojawi się nowy film, ani też kto przeobrazi się w postać wykreowaną przed laty przez Fleminga. Nieznana jest płeć, tożsamość, religia czy orientacja. Ale pewne jest to, że legenda będzie żyć. Bo nie czas umierać. A James Bond to bohater o bardzo wielu twarzach, które warto odkrywać.

Reklama

komentarze [8]

Sortuj:
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
AgaGaga 11.10.2021 14:46
Czytelniczka

Jestem z Bondami na bieżąco, bo od jakiegoś czasu czytam powieści Fleminga i oglądam film tym samym tytule (bo przecież nie można tych filmów nazwać ekranizacjami). Warto przeczytać książki Fleminga. Mniej strzelanek, a więcej przygotowań, ale świetnie się czyta. Poza tym całkiem często książka jest zupełnie o czym innym niż film, więc nawet jak się film dobrze zna, to...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
aleksablog 13.10.2021 07:38
Czytelniczka

Całkowicie się zgadzam! Wyszłam z kina ze złamanym sercem. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Sheri 10.10.2021 13:25
Czytelniczka

Jestem świeżo po seansie "Nie czas umierać". Craig w pięknym stylu pożegnał się z Bondem. Pamiętam, jak przed laty przed premierą Casino Royal narzekano na dobór aktora. Dzisiaj chyba nie ma wątpliwości, że Craig zdołał udźwignąć legendę 007. Dołożyć swoją cegiełkę do dziedzictwa agenta. Rzecz jasna każdy ma swoją ulubioną wersję i twarz Bonda. U Craiga akurat podoba się mi...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Telemasz 09.10.2021 19:49
Czytelnik

"007" też się nie wzięło znikąd, bo tak się podpisywała jedna z najbardziej zagadkowych postaci w historii UK, żyjący w XVI w. John Dee, uchodzący m.in za twórcę brytyjskiego wywiadu. Który zresztą najprawdopodobniej w ramach tejże działalności zaliczył misję w Polsce.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Jerico 09.10.2021 14:09
Czytelnik

"W końcu swoich likwiduje z lekkością i wyrachowaniem."
Wcięło "wrogów". Bo o ile pamiętam, Bond raczej rzadko uciekał się do likwidowania "swoich". 😄

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
czytamcałyczas 09.10.2021 13:56
Czytelnik

Bond ma być taki jaki  jest.Seksista? Dla lewaków  tak.Dla mnie nie.Sam bym chciał  tak  kobiety  uwodzić  😊

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Jerico 09.10.2021 14:15
Czytelnik

Też bym się nie posuwał do stwierdzenia, że seksista. Chociaż, szczególnie w starych filmach trochę przesadzają z tym, jak łatwo kobiety mu wpadają do łóżka (w którejś części nawet 3 różne). Może w pojedynczych filmach tak tego nie widać, ale zrobiłem sobie kiedyś bondowy maraton i wtedy to już wyszło karykaturalnie.

Z drugiej strony agent z dwoma zerami od początku był...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Marcin Waincetel 09.10.2021 10:01
Oficjalny recenzent

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd