Muminki, czyli kraina łagodności

Bartek Czartoryski
13.03.2021

Muminki, słowo, które nie znaczy nic, a jednak oznacza całe mnóstwo. Neologizm wymyślony przez Tove Jansson miał kojarzyć się z czymś łagodnym, acz jednak nie z rozlazłym. Osobiście, słysząc „Muminki”, od razu myślę o chłodzie, smutku i znoju.

Muminki, czyli kraina łagodności Materiały prasowe wydawnictwa Egmont
Reklama

I nie jest to zasługa książek Jansson per se, ale istnej chlubie naszej animacji — mówię to z całą odpowiedzialnością i bez cienia ironii — czyli pamiętnym kukiełkowym serialu „Opowiadania Muminków”, zrealizowanym przez łódzki Se-ma-for w latach 1977-1982, przy którym, o czym mało kto chyba dziś pamięta, a o czym powinno się pamiętać, pracowała sama Jansson.

Nasi słali do Finlandii przetłumaczone na fiński scenariusze, autorka nanosiła cenne sugestie i poprawki, a następnie ruszała produkcja. Dlatego też polski serial chyba najbliższy był jej prozie, a brytyjskie matki pisały ponoć skargi, że dzieci boją się podejść do telewizora. Bo Muminki, kojarzone przez z pogodnym i radosnym japońskim serialem, nie zawsze były radosne i pogodne.

Dolinę co i rusz nawiedzały kolejne nieszczęścia, z niszczycielską kometą na czele (odczytywaną często jako metafora nuklearnej zagłady). Już pierwsza książka z cyklu, „Małe trolle i duża powódź”, rozpoczyna się sceną poszukiwania Taty Muminka, który szlaja się po mrocznym lesie z Hatifnatami, a potem jest jeszcze gorzej. Nie chcę oczywiście przesadzać, gdyż Jansson, jak sama mówiła, zmęczona wojenną zawieruchą, chciała napisać coś „naiwnego i niewinnego”.

Nie brakuje przecież w muminkowym dorobku fińskiej pisarki rzeczy przesiąkniętych beztroską radością, choć niepozbawionych też momentów grozy, jak „Lato Muminków”, serdeczna teatralna zgrywa, czy „W Dolinie Muminków”, gdzie rozchodzi się o czyniący cuda czarodziejski kapelusz.

Faktem jest jednak, że Jansson od połowy lat pięćdziesiątych nadała książkom o Muminkach nieco poważniejszy ton, przydając bohaterom psychologicznej głębi, skupiając się także na problematyce osobowościowej. Zresztą nie jest tajemnicą, iż fińska autorka poszczególne postaci wzorowała na członkach swojej najbliższej rodziny, przywodzącej zresztą na myśl artystyczną bohemę – z matką utrzymywała bliski kontakt aż do jej śmierci, zaś z bratem współpracowała przez długie lata – oraz swojej życiowej partnerce, Tuulikki Pietili, którą uwieczniła jako Too-tiki.

Opowiadania Muminków, Se-ma-for

A potem przestała pisać o Muminkach, przerzucając się na literaturę dla dorosłych. Całe życie rysowała i malowała, traktując pędzel i płótno na równi z piórem. Szczególnie na początku pięknej kariery, póki drugi i trzeci tom muminkowej serii nie przyniósł jej sławy – pierwszy przeszedł przez księgarnie praktycznie niezauważony – zajmowała się też projektami okładek książkowych i pocztówek oraz ilustracjami. Jeszcze w 1962 roku pracowała na przykład przy słynnej dziś szwedzkiej edycji „Hobbita”. Pracownię miała w Helsinkach, lecz letnie miesiące spędzała na niedużej wysepce, co rejestrowała kamerą Pietili, dokumentując epizody ze swojego życia. Zmarła na raka płuc w 2001 roku. Przed paroma laty jej podobizna trafiła na monety o nominale dwóch euro, a imieniem pisarki nazwano helsiński park. Muminki dorobiły się muzeum i paru rozrywki.

Piszę o tym wszystkim nie bez powodu, choć brak powodu to też dobry powód, żeby naskrobać co nieco o Muminkach. Niedawno ukazał się bowiem u nas pierwszy tom komiksu wymyślonego i narysowanego przez Jansson. Kto załapał się jeszcze na złotą erę TM-Semic, która przypadała na lata dziewięćdziesiąte zeszłego stulecia, ten pamięta zapewne serię wydawaną na fali japońskiej animacji, która okupowała nasze odbiorniki nastawione na dobranockę. Proszę się nie zrażać, to inna para kaloszy. Jansson, która eksperymentowała z formą komiksową już wcześniej, na początku lat pięćdziesiątych przyjęła propozycję brytyjskiego wydawcy, zachwyconego opowieściami o Muminkach, oraz sprzedażą przełożonych na angielski książek, który zaproponował jej stałą fuchę. Pisarka przez siedem lat miała rysować gazetowe paski o trollach.

Słowa dotrzymała. Czarno-białe komiksy ukazywały się na łamach poczytnego dziennika „Evening News”, wówczas mogącego pochwalić się nakładem dwunastu milionów egzemplarzy. Muminki prędko rozpierzchły się i po innych krajach na kontynencie, wyemigrowały też za ocean, choć nie przyjęły się w Stanach Zjednoczonych. W 1959 roku jej obowiązki przejął młodszy brat Lars, który pracował z siostrą i przy poprzednich paskach. Rysował je prawie przez kolejne dwadzieścia lat.

Potem, kiedy „Muminki” odżyły dzięki japońskiej kreskówce, która pociągnęła za sobą swoisty boom na trolle Jansson, paski pokazały się ponownie, a artystyczną opiekę nad projektem sprawowała Sophia Jansson, córka Larsa. Lecz nowa edycja nie była już tak popularna jak dzieła jej ojca i ciotki. U nas oryginalne komiksy zebrał do kupy Egmont.

Tove Jansson

Reklama

Pierwszy tom zbiera jedenaście opowieści (z siedemdziesięciu trzech, choć trudno orzec, czy wydane zostaną wszystkie). Kolejny, który ukaże się na początku maja, to następnych dziesięć. Truizmem będzie dodać, że to pozycja obowiązkowa, bo nie dość, że Jansson była znakomitą pisarką, to posiadała jeszcze niebagatelny talent ilustratorski. Często jej paski są uroczo absurdalne, mogą nawet wydawać się fabularnie mętne, ale też nie sposób przyłożyć do nich szablonu nudnego racjonalizmu: mówimy przecież o fantastycznych trollach. Za granicą wydano już pięć tomów w twardej oprawie, które zawierają paski Jansson, od szóstego to już dzieła Larsa, które, mam nadzieję, również się u nas ukażą.

Swojego czasu prawa do Muminków chciał nabyć koncern Disneya, lecz rodzina Jansson, nadal dzierżąca całe to imperium, kategorycznie odmówiła. Nic dziwnego, skoro spuścizna słynnej autorki wyceniana jest na siedemset milionów euro rocznie. Dla nas jednak, wychowanych na prozie fińskiej pisarki i jej nie gorszych adaptacjach, co zabrzmi pewnie i idealistycznie, i naiwnie, ale co mi tam, Muminki warte są znacznie więcej. Cóż, dzieciństwa nie da się przecież nijak wycenić. Dobrze, że można je sobie przypomnieć, będąc, jak ja, prawie czterdziestolatkiem.

Reklama

komentarze [25]

Sortuj:
942
39
20.03.2021 19:35

Książki o Muminkach czytałam jako dziecko i nawet nie pamiętam które tytuły. Za to lubiłam bajki, wszystkie wersje:) Pamiętam, że Muminki były chyba w środę na dobranockę. Niesamowicie denerwował mnie naiwny Ryjek, cwaniakowaty Bobek, bałam się nie Buki (która była tak naprawdę nieszczęśliwą i samotną postacią) a Hatifnatów.... do tego stopnia, że nie zjem kiełków fasoli...

więcej

3
2
19.03.2021 09:03

Mnie paradoksalnie najbardziej urzekła Zima Muminków - i od zawsze kojarzy mi się z gościnnością, śniegiem - z Muminkami mam najwspanialsze wspomnienia z dzieciństwa


254
204
21.03.2021 18:51

Zima też mi się podoba, może poza rozdziałem o Wielkim Mrozie i Lodowej Pani.


83
21
18.03.2021 16:38

Muminki kojarzę bardzo pozytywnie, choć nie da się ukryć, że poruszają bardzo poważne tematy. "Lato Muminków" rozbudziło we mnie zainteresowanie teatrem. Wzorem Tatusia Muminka próbowałam pisać dramatyczne komedie, których oczywiście nigdy nie udało mi się wystawić. Lato to moja ulubiona część. Zawsze mam pod ręką mój stary wytarty egzemplarz z oberwaną okładką, bo chociaż...

więcej

254
204
21.03.2021 18:47

Lato to także moja ulubiona część.


Reklama
317
4
18.03.2021 14:58

Mnie Muminki też przywodzą na myśl smutek, czasem nawet strach. Te pozytywne emocje też, zdecydowanie. Chyba w tym tkwi tajemnica popularności i ponadczasowości Muminków. Obok beztroskiego dzieciństwa mamy mierzenie się z wyborami i ich konsekwencjami. Rodzinne ciepło i wspólnota stoją obok samotności i dojmującego smutku. Idealizowany przez wielu Włóczykij jest wolny i...

więcej

1951
154
17.03.2021 20:56

Byłam kiedyś w Helsinkach.Największą radość sprawiły mi odwiedziny w Moomin Cafe, czy jakoś tak. Kawa z pianką miała muminkową twarz z sypanej czekolady, kubeczki i talerzyki były ozdobione bohaterami opowieści o Muminkach. Sama radość!


1796
1062
16.03.2021 09:56

W komiksie Muminkom daleko do łagodności i przyzwoitości. Tatko lubi alkohol i gry hazardowe. Migotka gra w kasynie. Mama Muminka się buntuje... Komiks dla dorosłych.


763
291
15.03.2021 08:12

Przeczytałam "w dolinie Muminków" jak miałam 5 lat i bardzo mi się podobało, więc nie są to chyba książki przeznaczone, z założenia, dla starszych dzieci. Potem dostawałam kolejne części na urodziny, czy z innych wielkich okazji i zawsze byłam zachwycona kolejną częścią. Świat wykreowany w tych ksiązkach wydawał mi się, jako dziecku, doskonały. Wyobrażałam sobie, że jestem...

więcej

335
20
14.03.2021 13:12

Ja również nigdy nie byłam fanką Muminków (nie czytałam książek, oglądałam jedynie japońską kreskówkę). Pamiętam, że jak byłam dzieckiem, to nie chciałam tej bajki oglądać, bo jej klimat wzbudzał we mnie jakiś dziwny niepokój. Jak myślę o Muminkach to przypominam sobie to wiecznie granatowe tło, szum wiatru, niepokojące pukanie do drzwi i Bukę (koszmar senny wielu dzieci!)....

więcej

254
204
14.03.2021 20:34

No bez urazy.
„nie czytałam książek, oglądałam jedynie japońską kreskówkę” to rzeczywiście sporo wiesz o Muminkach.
Oglądałam kiedyś japońskie Muminki i dałam sobie spokój, ładnie rysowane, tylko mniej więcej oddają treść książek. Buka (zwłaszcza w „Tatusiu i morzu”) nie była taka straszna, chociaż mówiąc uczenie wymyka się jednoznacznym interpretacjom.


335
20
15.03.2021 14:01

W ani jednym miejscu nie napisałam, że sporo wiem o Muminkach. W ani jednym miejscu nie oceniałam książki o Muminkach, opowiadań o Muminkach, ani chociażby komiksu o Muminkach. Odniosłam się tylko i wyłącznie do japońskiej bajki o Muminkach i opisałam swoje emocje jakie we mnie wywoływała. Czy już naprawdę nie można napisać, że nie jest się fanem czegoś, jeżeli się nie...

więcej

87
31
16.03.2021 10:39

Buka chyba mi się nie śniła, ale też się jej bałem.


254
204
21.03.2021 18:45

Bez urazy, lecz wyważasz otwarte drzwi.
„nawet nie napisałam, że ta historia jest głupia, beznadziejna, etc.” a gdzie twierdzę, że tak napisałaś?
„Czy już naprawdę nie można napisać, że nie jest się fanem czegoś, jeżeli się nie przeczytało i nie obejrzało wszystkiego, co z daną historią związane?” Ależ można, skoro piszesz i nikt Ci nie zabrania.


335
20
22.03.2021 20:14

Najwyrazniej w twoim odczuciu nie można, skoro moja pierwsza wypowiedź sprowokowała Cię do wydania osądu, że "sporo wiem o Muminkach" -
uszczypliwosc z twojej strony, której, jak widać, nie mogłaś sobie darować.

Taką dyskusję mogłybyśmy prowadzić w nieskończoność, ale z przykrością stwierdzę, że nie mam na to ochoty. Pozdrawiam i "bez urazy".


26
5
14.03.2021 11:40

Ja mam 2 kasety ze słuchowiskiem Muminki. Wspaniałe kreacje M. Czechowicza, R. Hanin i cudowne piosenki. Do dziś pamiętam tę magię.


254
204
14.03.2021 20:51

Chodzi oczywiście o „Lato Muminków”, fajne choć nierówne, najlepsza mym zdaniem jest pieśń Paszczaka (Andrzej Stockinger) „Ej, wisusy i chłopaki, Paszczak wsadzi was do paki” a także „Dni są piękne i niczyje, Kiedy jesteś Włóczykijem”.


152
35
13.03.2021 21:01

Muminki to nie tylko wspaniłe książki dla dzici ale i dla dorosłych.
Trudno jest mi się na ten temat wypowidaćale uważam iż książka pod względam pszychologicznym.To jeden wielki ciąg przyczynowo skutkowy i pokazuje istotne problemy. To jedna z moich pierszych książkek i kocham jej całym sercem. Mam prawie 13 lat i wracam do powiści często i wynoszę z niej coś nowego.


zgłoś błąd