Lelum polelum! O „Kajku i Kokoszu” rozmawiamy z Rafałem Skarżyckim i Tomaszem Leśniakiem

Bartek Czartoryski
01.03.2021

Może nie będzie to największa tegoroczna premiera Netflixa, ale u nas na pewno jedna z najgłośniejszych. Z twórcami animowanego serialu: scenarzystą Rafałem Skarżyckim i reżyserem Tomaszem Leśniakiem, odpowiedzialnym za odcinek „Fujarka Łamignata”, rozmawiamy o trudnościach w przekładaniu języka komiksu Janusza Christy na serial, a także o obawach wiążących się z oczekiwaniami, jakie wywołuje hasło „Kajko i Kokosz”.

Lelum polelum! O „Kajku i Kokoszu” rozmawiamy z Rafałem Skarżyckim i Tomaszem Leśniakiem materiały prasowe Netflix

Jako że „Kajko i Kokosz” to niemal nasz skarb narodowy, fani komiksu podchodzą nieufnie do jakichkolwiek prób igrania z oryginałem Janusza Christy. Dlatego przed Rafałem Skarżyckim i Tomaszem Leśniakiem, autorami „Jeża Jerzego” i „Tymka i Mistrza”, stoi trudne zadanie przeniesienia dziecięcego wspomnienia na ekran.

serial Kajko i Kokosz

Bartek Czartoryski: Czy każdy odcinek „Kajka i Kokosza” jest zamkniętą fabularnie całością, czy będziemy mieli do czynienia z historiami ciągnącymi się przez dłuższy czas, a może nawet cały sezon?

Reklama

Rafał Skarżycki, współscenarzysta serialu: Przyjęliśmy założenie, żeby każdy odcinek był zamknięty i można go było obejrzeć niezależnie od innych, choć w pewnym stopniu zauważalny jest upływ czasu w ramach sezonu. Wyznacznikiem tej zmiany, tak jak w komiksach, jest Miluś, który dorasta i niejako wyznacza chronologię. Uważni widzowie będą mogli wypatrzyć kilka takich zmian, ale ogólnie przyjęliśmy, że każdy odcinek jest zamkniętą całością i można serial oglądać nawet niekoniecznie po kolei.

Trudno było skompresować historie Janusza Christy w stosunkowo krótkich odcinkach?

Trudność polegała przede wszystkim na tym, że w zależności od albumu konstrukcja scenariusza jest bardzo różna. Czasem były to długie, rozbudowane historie z wątkami pobocznymi, a kiedy indziej opowieści złożone z paru jakby mini-fabuł, luźno powiązanych z głównym wątkiem. Stąd nie mieliśmy jednorodnego materiału wyjściowego i niektóre komiksy okazywały się za długie, żeby je pomieścić w trzynastu minutach, inne z kolei za krótkie. Dlatego musieliśmy te opowieści dostosować do nowego medium. Opowiadanie komiksem jest czymś różnym od opowiadania filmem i nie można przenosić tych fabuł jeden do jednego, bo to się, po prostu, nie uda. Mieliśmy sporo pracy koncepcyjnej przy tych historiach, jak je zmieścić, lub jak je rozciągnąć.serial animowany Kajko i Kokosz

Mogłoby się wydawać, że mieliście proste zadanie, bo przecież na pierwszy rzut oka komiks to gotowe storyboardy i wystarczy je animować, ale to niezupełnie tak. Czy często zdarzało się, że razem z Maciejem Kurem stawaliście przed dylematem, co wyrzucić, a co zostawić, bo dana scena czy gag, jakkolwiek znakomity, był, niestety, nieprzetłumaczalny?

Ideą nadrzędną było dla nas zachowanie ducha komiksu, aby oglądający serial mieli poczucie, że obcują ze światem wykreowanym przez Janusza Christę. Faktycznie musieliśmy dokonywać wyborów, które te fabuły trochę zmieniały, ale z konieczności. Film jest medium opowiadającym zupełnie inaczej niż komiks. Czytając, odbiorca sam decyduje o czasie spędzonym z danym kadrem, może go oglądać, jak długo chce, i dopiero kiedy go w pełni zrozumie, przejść do następnego. I to sprawia, że ilość informacji, jaką możemy przekazać w planszy komiksowej, jest inna niż w filmie, gdzie sekunda czasu ekranowego to sekunda czasu rzeczywistego. Dlatego dużym wyzwaniem jest dobór informacji na ekranie, żeby z jednej strony oglądającego nie skonfundować, a z drugiej, żeby go nie zanudzić. Znalezienie tego balansu jest dla nas wyzwaniem i biorąc historię z komiksu, musieliśmy określić, czy dana scenka czy żart nadaje się do przeniesienia na ekran. Bo o ile na papierze gag zajmuje pojedynczy kadr, tak na ekranie mógłby pożreć półtorej minuty i musieliśmy ustalić, czy warto jest dla takiego żartu zatrzymać fabułę na tak długo, czy nie. Takie decyzje jak najbardziej musieliśmy podejmować.

Czy zobaczymy scenariusze oryginalne, niewywiedzione z dzieł Janusza Christy?

W pierwszych 26 odcinkach każda z historii jest w jakimś stopniu zakotwiczona w komiksie. Czasem bywa tak, że jeden album jest inspiracją dla paru odcinków, a czasami z kilku powstaje pojedynczy odcinek. Mamy jeszcze sporo materiału do wykorzystania, ale wydaje mi się, że przy kolejnych dwudziestu sześciu odcinkach musiałoby się już pojawić coś oryginalnego i nieopartego tak mocno na komiksie, jak teraz.

Rafał Skarżycki

Zgromadziliście przy serialu istny dream team, komiksowy i filmowy, i zastanawiam się, jak wyglądała koordynacja prac, żeby jednak to wszystko zgodnie ze sobą współgrało?

Tomasz Leśniak, reżyser „Fujarki Łamignata”: Równocześnie nad paroma odcinkami pracują różne zespoły, dlatego istotne było już na początku przyjęcie pewnych założeń, które będą obowiązywały w całym serialu. Były to rzeczy takie jak projekty postaci, sposób pozowania albo zasady kadrowania, czyli jak je portretować i jakich ujęć unikać. Każdy reżyser obraca się w jakichś z góry określonych ramach, ale ma tam też sporo swobody. Pracujemy metodą producencką i to showrunner dzierży pieczę nad całością, aby te wszystkie odcinki nie rozjechały się stylistycznie.

A jak wyglądał research do serialu? Wyobrażam sobie, że powrót do dzieł Christy był przyjemny, lecz ciekawy jestem pańskiego odbioru tych komiksów po wielu latach.

Reklama

Research zrobiłem już w dzieciństwie! Ale tak, powróciłem do tamtych albumów. Często bywa tak, że kiedy obcuje się z czymś, co pamięta się z dawnych lat, można się srodze rozczarować. W tym przypadku było zupełnie inaczej, bo okazało się, że „Kajka i Kokosza” nadal czyta się wyśmienicie, że te historie nadal są atrakcyjne i śmieszne. Pracując nad serialem i czytając te komiksy, czułem się właśnie, jakbym wrócił do dzieciństwa. Bawiłem się jak mały chłopiec, rysując storyboardy do mojego odcinka. Była to super przyjemna zabawa, bo dostałem zabawki, które znam od dziecka. Przeglądając albumy Christy, starałem się wyłuskać sceny, które mógłbym zacytować, aby wywołały one u czytelników znających te komiksy jakieś konkretne wspomnienia. Dlatego sporo kadrów, ujęć w moim odcinku wzorowana jest na pozach i rysunkach z komiksu.

Jako reżyser pracował pan nie tylko przy samej animacji, ale też i z aktorami głosowymi. Czy da się w ogóle te procesy rozdzielić, czy raczej ściśle one na siebie nachodzą?

Bardzo mocno na siebie wpływają. Do filmu animowanego najpierw nagrywa się głosy aktorów, a potem robi się resztę. Aktor buduje swoim głosem postaci, nadaje im emocje. Animatorzy muszą potem bazować na tych emocjach, poruszając postaciami. Tam, gdzie aktor zaakcentował coś głosem, animator powinien zaakcentować w ruchu. Są to więc ściśle połączone rzeczy. Na charakter postaci składa się w równym stopniu praca aktora dubbingującego postać, co animatora.

animacja Kajko i Kokosz Netflix

Sporo się zmieniło w procesie produkcyjnym od 2011 roku, kiedy robił pan „Jeża Jerzego”?

Tak, „Jeż Jerzy” wydaje się być na tym tle niemalże partyzantką. Tworzony był w bardzo małym zespole. Skala tej obecnej produkcji jest nieporównywalnie większa. Ciekawe jest to, że „Kajko i Kokosz” powstawał w dużej mierze zdalnie, bo żyjemy w czasach pandemii i wielu ludzi pracuje w domach. Było to ciekawe doświadczenie. Zamiast rozmawiać ze sobą w studiu, używaliśmy specjalnej platformy do wymiany informacji.

Pański odcinek, „Fujarka Łamignata”, idzie praktycznie na pierwszy ogień. Obawia się pan konfrontacji z odbiorcami?

Czytałem jak na razie jedynie komentarze pod informacjami na temat premiery i pod zwiastunem i są tam bardzo różne reakcje. Zdawałem sobie sprawę, że „Kajko i Kokosz” to tytuł, który wielu ludzi zna i pamięta go na swój sposób. Oczekiwania fanów są duże i na pewno wszystkim nie sprostamy. Jestem natomiast pewien, że serial dostarczy wielu ludziom dobrej zabawy, a ci rozczarowani też się przyzwyczają do naszej wersji i ją polubią.

Tomasz Leśniak

Pięć pierwszych odcinków „Kajka i Kokosza" można oglądać na Netflixie od 28 lutego.

Reklama

komentarze [17]

Sortuj:
991
481
07.03.2021 20:20

Obejrzałem. Kreska ok, minimalistyczna ale przyjemna z dobrymi tłami. Dubbing ujdzie, chociaż bardziej podchodzą mi obfitsze postacie ;) Lubawa, Hegemon, Łamignat, Kokosz. Odcinki oczywiście za krótkie - wstydu nie ma, a i humor przyjemny!


83
21
06.03.2021 19:34

Obejrzeliśmy wszystkie odcinki na raz i czekamy na więcej. Fantastyczny powrót do dzieciństwa. Moim zdaniem doskonałe odzwierciedlenie atmosfery komiksu.


135
2
06.03.2021 11:17

Zbyt płasko, liczylem na produkcje wykonana technika jak w filmie "Klaus"
Dialogi rowniez dosyc infantynne, mozna by to bardziej podciagnac pod styl znany ze Shreka


Reklama
1284
116
05.03.2021 13:58

Mój odbiór pozytywny. Dzieci 5 i 8 wracają już i wałkują te 5 odcinków.


1087
654
04.03.2021 23:12

Moi synowie czytali i kochali ten komiks.Wnuki oglądały pierwsze odcinki/6 i4 latek/Podobaja się. Babcia juz im kupuje nowe wydanie,wiec przygoda z Kajkiem,Kokoszem i Milusiem trwa.😀😀😀


52
46
04.03.2021 17:40

O ile o fabule można dyskutować, z grubsza jest w porządku, animacja, może też i owszem, ale dubbing to tragedia. Miałem wrażenie, że obejrzałem przygody wiejskich półgłówków, łagodnie mówiąc.


536
159
04.03.2021 17:11

Z pewną obawą i ciekawością obejrzałem pierwsze 5 odcinków w towarzystwie młodszej córki (9 lat) i jest dobrze. Córka teraz w kółko je ogląda, a przy okazji pożyczyliśmy wszystkie części, które były w naszej bibliotece (7 części) i jest zabawa 😎


20
7
03.03.2021 21:14

Nie czytałem komiksów wcześniej prawdę mówiąc, ten serial to było moje pierwsze podejście do tematu i jak najbardziej pozytywny odbiór! Fajna kreska, na wesoło. Jak nie jestem fanem bajek (już ;) ) tak Kajko i Kokosza ogarnąłem ciągiem w 1,5h i czekam na więcej :D


55
49
03.03.2021 11:11

Nie ta kreska, nie ten humor. Stracilo duzo z oryginalu, podryfowalo w strone glupawej kreskowki z jutuba.


26
23
02.03.2021 14:54

Wychowałam się na Kajku i Kokoszu :) Mirmił!


zgłoś błąd